Czekam i czekam i się doczekać nie mogę, aż ovu zaznaczy pionową krechę oznaczającą początek fl. Kurczę, jak zwykle mówię sobie, że luzik, że przecież nic z tego nie będzie, bo się przecież jeszcze nie leczę, ale jednak zawsze chcę się tego cudu. Obejrzałam film o Agacie Mróz i mnie rozwaliło. Jak to ktoś określił - wygrała życie dla córki. Boże, jak ja tego dziecka pragnę, nie mogę przestać o tym myśleć. Oczywiście, w granicach rozsądku, nie 24 h/dobę, ale jednak myślę. Teraz będę się ciszyła wysokimi tempkami, a w okolicy 24 dnia cyklu zaczną się nerwy, bo zobaczę na wykresie doły. Dlaczego to takie trudne ? Byłoby łatwiej, gdyby związek był idealny, a taki nie jest. Ja wiem, że nie ma idealnych związków i idealnych ludzi, ale czasem dopada mnie takie zniechęcenie do tego, co mam, gdzie jestem, że łapię straszne doły. W czwartek idę do szpitala diagnozować astmę. I jak nigdy jestem pewna, że wyniki nic nie wykażą i okaże się, że jestem zdrowa jak ryba, przynajmniej pod tym kątem. Już się cieszę, bo nie lubię szpitali (a kto lubi? ), no i zdrowie to podstawa, więc będzie powód do radości. Tylko żeby był jeszcze większy powód do radości. Jezu, przeleżę 9 miechów, jak będzie trzeba, będę się kłuła i łykała świństwa, ale jestem gotowa to zrobić. Teraz mam siłę, nie wiem tylko an ile mi jej wystarczy.....
Jestem prze szczęśliwa!!! Wszystko w jak najlepszym porządku, dzieciątko ruszało mi rączką i nóżką!! To był niesamowity widok, serduszko pięknie pikało... Za 2 tygodnie zrobimy jeszcze raz usg na przezierność karkową, choć mój lekarz mówił że juz fajnie było ją widać ale dla pewności powtórzymy usg trzeba jeszcze nosek zobaczyć
ciesze się ogromnie 
29 dc 12dpo
staram się nie myśleć ale to trudne... ból brzucha i piersi w dalszym ciągu...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2014, 20:32
idzie wredna @ czuję to w kościach niestety
no i ta tempka niska
kolejny cykl na straty .... zmęczona jestem już tym wszystkim.....
Codziennie mam kontakt z dziećmi, moja praca to przebywanie z nimi non stop. Sama wybrałam ten zawód. Czasem jest mi ciężko, z odpowiedzialnością, ciągłą nauką i stawianiem zawsze jednej nogi przed drugą. W chwilach kryzysu myślę, że trzeba było skończyć inne studia, albo i nie kończyć jakichkolwiek...pamiętam upalne dni czerwcowe gdy uczyłam się do kolejnego egzaminu a za oknem przedszkole i dzieci wesoło krzyczące. Myślałam wtedy...może zostać przedszkolanką
teraz też jestem przedszkolanką tylko taką trochę inną...Teraz zdarza się gdy przebudzę się w nocy, nie mogę zasnąć i myślę o moich małych pacjentach...
Jest mi ciężko ale jednocześnie praca z dziećmi dużo uczy. Na mojej twarzy często jest uśmiech bo koło dziecka nie da się przejść obojętnie
Przebywanie z dziećmi sprawia, że jestem pogodna. Dzieci to cudowne małe istotki
Do pracy z dziećmi trzeba mieć powołanie 
Często też niestety oglądam dramaty, historie rozrywające serce. Ciężko jest patrzeć na cierpienie małego ciałka, często rodzice zawodzą..czasem jest smutno. Historie, które są w mojej pracy na porządku dziennym w zwykłym życiu są spełnieniem koszmarów rodzica.
I w tym wszystkim ja - niemal rok bezskutecznie usiłująca zajść w ciążę. Można by rzec chichot losu...Ja tak nie myślę. Wiem co to znaczy być rodzicem, widzę jak bywa ciężko. Do oczy nie napływają mi łzy z każdym dzieckiem, które widzę i każdą kobietą w stanie odmiennym, która mnie mija. Staram się zaakceptować to jak jest i uczę się radości od tych maluchów, które codziennie widuję 
Wierzę, że gdzieś tam w przyszłości jest moje małe szczęście.
Proszę o tą małą (zieloną) kropkę nad "i" mojego życia 
Wczoraj wolne... Chciałam odpocząć ale niestety mam zintegrowaną pocztę z telefonem i przez cały dzień musiałam czytać maile, oczywiście z pracy... Do południa miałam okropny nastrój. Wieczorem wybraliśmy się z mężem na małe zakupy...
Mąż trochę mnie rozpieścił
♡ Dzisiaj pierwszy raz czułam suchość w ustach i metaliczny posmak. Tak trochę mnie to podbudowało bo gdzieś przeczytałam, że jest to jeden z objawów ciąży... Zastanawiałam się kilka razy czy mi się nie wydawało ale chyba nie:P Byłam też u przyjaciółki bo zaprosiła mnie obiecując niespodziankę. Okazało się, że przygarnęła pieska:) Piękna suka shih tzu. Jestem wielką fanką zwierząt więc bardzo się ucieszyłam:) Pomogłam jej wykąpać sunię... Fajnie spędziłam ten dzień
Jutro ósmy po owu...jeszcze troszkę i teścik:D
Dobrze że ta praca jest i człowiek miej myśli. bo łatwo się mówi nie myśl jak tyle lat człowiek myślał koncentrował się nad tym i robił wszystko żeby dokładnie w owu przytulanki były kobiety mają i znają techniki żeby w te dni były te cudowne przytulanki .
A w tym cyklu odpuszczam ani nie wiem kiedy będę miała owulację ani nie będę zwracała uwago na to kiedy będzie sex . A że po prawie 3 tygodniach mój facet wrescie wraca spędzę jak naj więcej czasu z nim . Już mi tak tęskno za nim nawet jak godzinami przez telefon gadamy . No taka praca że muśi wyjeżdżać. Ale zawsze jak wraca spędzamy wszystkie dni razem i to jest piękne ta miłość nawet bez dziecka będziemy się kochać
Jak ruszyłam to z mega przyspieszeniem 
Dziś rano - 55,9kg! Brzuch 91 cm. Dodatkowo od wczoraj jestem non stop głodna i jem jak zwierzak 
Podsumowanie działań:
1. Raczej nie będziemy korzystać z krwi pępowinowej - na tym etapie rozwoju medycyny to chyba bez sensu. Może przy drugim dziecku - bo i tak głównie rodzeństwo korzysta. Nie wiem czy to dobra decyzja. Równie dobrze mogłabym zapytać szklaną kulę.
2. W poniedziałek ma wpaść do mnie kolega fotograf w celu omówienia sesji brzuszkowej.
3. Zrobiłam dziś listę pytań do szpitala, dzwoniłam tam i jestem umówiona na jutro po południu. Strasznie się stresuję.
4. Dziś byliśmy na ostatnich zajęciach ze szkoły rodzenia. Wcale nie czuję się gotowa ani na poród ani na przywitanie maleństwa.
5. Mam rozgrzebane i są w trakcie czytania 3 książki.
6. Co najmniej trzy kolejne 3 ważne czekają w kolejce. Między innymi ta:

7. Jutro zaczynam serię masaży dla ciężarnej.
8. Znów pogubiłam się w tym co mam a czego nie mam i co jest jeszcze do zrobienia. Jutro robienie i aktualizowanie list.
8. Mamy kryzys finansowy i organizacyjny. Całkowicie źle zorganizowana przestrzeń i stare meble nie pasujące ani stylowo ani funkcjonalnie do tego mieszkania oraz nowe nie pasujące funkcjonalnie - stylowo też nie bo to miało być "dla studentów" Czyli proste i łatwe w utrzymaniu. Nie stać nas ani finansowo ani przestrzennie na "pokój dziecięcy". Powstanie na razie cholerna prowizorka. Szkoda mi tylko kasy, która poszła na projekt i zbyt drogie tapety 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2014, 01:38
Dzisiaj znowu zrobiłam test owulacyjny i ...... hmmmm....... nawet dwa. Pierwszy wyszedł pozytywny ale druga kreseczka była nieco bladsza , a drugi wyszedł bladszy od poprzedniego. Więc nie wiem jak to zinterpretować. Zaznaczyłam na wykresie że jest na +. Niestety nie wiem czy tak powinnam. Zrobię jeszcze jeden później. Ale nie wiem czy to coś da????? Najwyżej później zmienię że test był negatywny. Po
serduszkowaniu
mam problem z określeniem śluzu i szyjki. Z resztą nigdy nie wiedziałam jak określić tą szyjkę , bo zawsze wydaje mi się taka sama, ze śluzem jest prościej (nie co)
. Jeżeli któraś z was ma pomysł jak rozwiać moje wątpliwości, albo któraś może mi coś doradzić w prawie obserwacji to będę wdzięczna. Proszę po poradę i z góry wielkie dzięki
Jest ok . Doszlam do wniosku ze nie warto czegos chciec bezgranicznie tak wic wrzucam na luzz.
Znowu snily mi sie dzisiaj niemowlaki i ludzie ktorzy nigdy nie pojawiali sie w moich snach - psychika wariuje tak jak i ja.
Ten cykl spisuje juz na straty , tmperatura na tym samym poziomie od tygodnia wiec nic z tego nie bedzie. A i sama nie czuje sie zbytnio w ciazy...
W lutym kolejne starania i wizyta u gin.
19:00 i czuje że mam gorączkę (zmierzyłam i jest 37*C) chyba ten moj lekarz bedzie musiał zastosowac inne leczenie ... jutro ide do niego niech zacznie działać
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2014, 21:01
Dzis była wizyta może za szybko,ale takie są terminy.. Ciąża jest młodszao tydzieni na USG było widac tylko malutka kropeczke..
Za 2tyg . Kolejna wizyta Mam ndzieje ze bedzie seruszko bijace
)
7 dpo z clo, estofemem i duupkiem
jakby się udało byłby piękny prezent na walentynki 
Mój mąż wczoraj pyta się czy może w nocy przez sen płakał, śmiał się albo krzyczał... ???
bo śniło mu się, że powiedziałam , że jestem w ciąży 
nieźle jak już on zaczyna mieć takie sny 
będzie zajebistym tatą..tylko kiedy? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2014, 11:40
Niestety laboratorium nie ma jeszcze wyników ;(
dzisiaj USG połówkowe. Mam nadzieję, że to USG będzie bynajmniej udane. Boje się, że może być coś z Olkiem nie tak. Pocieszam się, że skoro badania Fish wyszło ok to te całościowe też będą ok. Oby tak było...
żelik do odebrania na jutro:(mam nadzieje...dziś miałam wizyte,mojego gin nie bylo przyjeła mnie"zastepczyni"na szczeście torbieli brak:)pęcherzyk dominujący w prawym jajniku(2cm)powiedziala ze mam cienkie endometrium:((2mm)w tym czasie powinnam miec ok7-9mm.stwierdzila ze jesli sie staramy o dzidzie to teraz wlasnie jest najlepszy czas na działanie-ze owulacja zbliza sie duzymi krokami...mnie zastanawia czy przez to cienkie endometrium(jeśli udałoby się zajść w ciążę)można poronić jeśli miałabym to znowu przeżywać to wole poczekać i podreperować sie.oby do jutra-wszystko sie wyjaśni.
Czuję się jakbym dostała łopatą w prawą stronę twarzy (nie, jeszcze nigdy nie dostałam łopatą, ale wyobrażam sobie, że jakbym dostała, to pewnie odczuwałabym podobny ból).
Na dzisiejszy poranek miałam zaplanowaną niespodziankę dla męża. Kawka na obudzenie i śniadanko do łóżka...podane nie w wynaciąganej piżamie, a w czerwonej bieliźnie.
Jak się obudziłam, to myślałam, że jednak zrezygnuję z tego pomysłu, ale w ostateczności się przemogłam i krzątałam się po kuchni w tej plątaninie sznurków. Za to mężuś był tak szczęśliwy, że aż go zamurowało (pewnie się zastanawiał czy przypadkiem mu czegoś nie dosypałam do tej kawy). Rzecz jasna podziękował w oczekiwany przeze mnie sposób ;]
Jak mam już się zastanawiać, to wolę jeszcze skorzystać z okazji.
Ahhh....dziś odkryłam, że nie mogę się wsunąć pod łóżko. A jak byłam dzieckiem, to było to takie proste...
Zapamiętać: kupując łóżko, kup takie, które ma szuflady pod spodem - praktyczne (miejsce na upychanie gratów i nie trzeba pod nim odkurzać - przynajmniej nie tak często)
Troche sie opuściłam w pisaniu... Święta bardzo szybko zleciały a tak wiele przygotowań, siedzenia po nocy i pakowania prezentow. Sylwester tez przeleciał w błyskawicznym tempie. Od razu po nowym roku mialam zjazd, w niedziele dopiero wrociłam do domu. W mieszkaniu prace remontowe ida pełną parą. Bardzo się z tego cieszymy, ponieważ moze uda nam sie wprowadzic na moje urodzinki
ale niestety najwazniejszego nadal nam brak, malenstwa.
Dziś według wykresu mam 1 dzień płodny o ile jest.. w sumie po za mdłościami od 5 dni i to że 2 dni temu wymiotowałam 3 razy rano jak głupia to nic nie czuje ... nie wiem o co tu chodzi czy znów zaczęłam sobie wmawiać ta ciąże że aż wszystkie objawy czuje ? nie możliwe.. tym bardziej że do @ zostało aż 17 dni martwi mnie mój stan nie mogę normalnie funkcjonować ciągle mi nie dobrze ciągłe zawroty głowy jakaś porażka !i do tego jeszcze sutki mnie szczypią ...wczoraj z tego wszystkiego zrobiłam test ciążowy oczywiście był negatywny jak zawsze ,zresztą nie spodziewałam się nic innego po za 1 kreseczką bo od 5 miesięcy jest to samo ,a tak dobrze sobie radziłam nie myślałam nie skupiałam się na tym aby zajść w ciąże "na siłę" od momentu zwymiotowania z niewiadomych przyczyn znów to samo . Obudziłam się rano i wyplułam aż kawałek zęba tak jakby mi kawałeczek z dolnej jedynki oderwał się od dziąsła ? (świetnie do tego zaczynam się sypać , może jeszcze mi noga i ręka odpadnie?) pewnie to kamień, mój mąż jak zwykle ma ze mnie polewkę stwierdził mówiąc do znajomych "tyle razy ile Klaudia myślała że jest w ciąży to ja już miałbym całą swoją małą armię "łatwo mu mówić nie on wymiotuje dla zasady i źle się ciągle czuję no cóż chyba zostało mi tylko czekać na tą @ i zobaczymy co dalej .
Mogę już zaliczyć ten cykl jako bezowulacyjny. Niestety. Co mnie w ogóle nie dziwi przy takim poziomie prolaktyny. Nowe tabletki na razie źle znoszę. Fakt to dopiero pierwsza dawka, ale spowodowała zasłabnięcie rano w łazience i w rezultacie nie poszłam do pracy:)
Dziewczyny mam pytanie..w ktorym tygodniu poczulyscie pierwsze ruchy dziecka??? jestem troche zaniepokojona bo ja poczulam ruchy juz w 14 tygodniu trwalo to kilka dni i sie na tym skonczylo teraz jestem w 17tyg.i 4 dni i od tamtej pory cisza nic nie czuje sama nie wiem co o tym myslec to druga ciaza wiec powinnam czuc szybciej niz kobiety ktore sa w ciazy po raz pierwszy.Ciekawa jestem jak to bylo u was?!
Boli mnie brzuch, @ nadchodzi, czyżby trafił mi się normalny cykl (czyt. krótki), a nie tak jak ostatnio 104dni
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.