Dziwny wykres w tym cyklu. Może jeszcze wszystko się unormuje, ale wygląda, jakby miało nie być owulki w tym cyklu, a ja czuję, że była. Zapowiada się na "dłuższy" cykl, tzn. co najmniej 27 - dniowy. To u mnie już fajnie, bo miewam odwiedziny cioci co 25 dni. To wkurzające, choć wolę tak, niż raz na dwa miesiące. Pierwszy dzień w szpitalu za mną. Mnóstwo badań, testów i umowa, że śpię w domku, a dochodzę na badania. Jak na razie mam wrażenie, że nic nie znaleźli, a duszności, jak były, tak są. Jutro bieżnia. Chcą mnie zmęczyć, he,he. A ja lubię biegać i mogę tak godzinami. Chyba, że wymyślą niebotyczne tempo, to szybko odpadnę. No i po tym badaniu już chyba tylko opinia lekarza. Jeszcze zobaczymy wyniki krwi, siuśków i tsh. Alergii nie mam w każdym razie, co mnie nie dziwi, bo nigdy nie miałam z tym problemu. No więc, mogliby potzrymać mnie w tym szpitalu do poniedziałku, to za 5 dni dostanę kasę. Zawsze to jakieś wsparcie przed wyjazdem do W-wy. Mama zafundowała mi paliwo, to już super! No i co najważniejsze, odebrałam wynik mutacji. Uff, mam "tylko" mutację w genie C (heterozygota), a A jest ok. Tak więc jestem gotowa jechać do dr Jerzak z kompletem wyników. Ze szpitala wrócę też z dobrymi wynikami, nie może być inaczej, czuję to, a moja intuicja rzadko mnie zawodzi. Żebym tak jeszcze poczuła baby w brzuszku ..... Marzenie, ale marzenia są po to, żeby je realizować. Do dzieła. Mam dziś w sobie optymizm na maxa.

Jutro juz 33 tyg. A ja pekam w szwach.
Jestem juz strasznie niecierpliwa, nerwowa. Coraz trudniej skupic mi sie na czym kolwiek. Bola mnie ostatnio potwornie stawy biodrowe czy to przez to ze sa za bardzo obciazone. Bo w sumie prawie caly czas spedzam na ktoryms z bokow. Reszta dolegliwosci tez jest: jak bole spojenia.... ale chyba juz sie przyzwyczailam.
Maluszki a szczegolnie Matylda chyba non stop ma czkawke. Skacze i skacze mi ten brzuch z prawej strony.
W poniedzialek usg- ciekawe ile przez ten miesiac urosly. Juz nie moge sie doczekac. Za tydz normalna wizyta u ginka.A 17 lutego spotkanie z ordynatorem aby ustalic kiedy cesarka. Mam jednak nadzieje ze nie zbyt wczesnie. Ze uda sie tak do 38 tyg. No zobaczymy.
Choc swoja droga jestem juz taka nie poradna, poruszam sie jak mrowka w smole. Moj maz umiera ze smiechu jak widzi jak ide taka wanka wstanka (ba dworzu w tych kurtkach).
Kurka z jednej strony chcialabym juz a z drugiej to jednak jest ten lek. Jak sobie poradze, co z laktacja, jak z niesc ten bol po cc - to hednak operacja.
Mam tez jeszcze przed pojawieniem sie maluszkow troche rzeczy do zalatwienia. Przeczytac pare ksiazek bo potem nie wiem czy bedzie czas. Odwiedzic kolezanke z jej maluszkiem. Zakupic rozne duperelki - upatrzone dla maluszkow. Obejrzec pare mieszkan. Wystawic jakies zachecajace igloszenia sprzeda obecnego. Zrobic lekkie przemeblowanko i w tym celu musze dokupic dwa mebelki.
A jak tego dokonac jak mi sie caly czas chce okropnie spac. I nie mam sily.
W nocy pomijajac fakt ze chrapie jak smok, to wstaje 5 razy sikac, pic, smarkac(caly czas mam zapchany nos i krwawienia) to mam glupie sny, nie kiedy straszne.
Wkurza mnie tez moj maz- odezwala sie w nim jakas huc. I chyba tylko na tym mu zalezy. Nie wiem czy to zarty czy co. No taka gadka "rodz juz ,bedziemy mogli w koncu normalnie" no kretyn. Albo inne gorsze nie tylko o tej tematyce ale nawet jyz nie chce pisac bo mnie cos strzeli.
Chyba on ma tez jakus kiepski okres teraz bo ogolnie to nie jest takim balwanem.

Kurka co jest ze mną nie tak co????? czemu nie chcę nam się udać ????już sama nie wiem co mogę zrobić w tym kierunku aby sobie bardziej pomóż :( już na prawdę nie wiem....ręce mi opadają.....

gosia89 udało się po 9 latach 30 stycznia 2014, 17:46

copolka ze nie jestem sama to wiem, sporo nas starających tu na forum. właśnie u mnie problem w tym, że albo praca albo leczenie się. moze inne potrafią te dwie sprawy pogodzić ale ja nie. nie mogę brać urlopu co chwile, przepustek itp bo mnie zwolnią. a wiem, że jak się zdecyduje na leczenie to nie będzie takie łatwe. przykładowo monitoring to trzeba byc conajmniej co drugi dzień na wizycie. ogólne badania u mnie i partnera sa ok. jak przyjdzie czas zbadam się szczegółowo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2014, 17:50

2/3 2 opakowania anty. za mną prawie :)
niby to dobrze bo coraz bliżej końca ale chyba znowu zaczynają się "cyrki" :( w nocy obudził mnie bardzo tępy ból brzucha a później od rana aż do teraz cały czas mam mdłości :( mam nadzieję, że to tylko taki dzień :) i dam radę do końca <3 oby nie było tak źle jak przy pierwszym opakowaniu bo zwariuję :(

gosia89 udało się po 9 latach 30 stycznia 2014, 19:56

godzina 19:30 @ się zjawiła... nowy 26 cykl zaczynam.

gosia89 udało się po 9 latach 30 stycznia 2014, 19:59

cieszę się, że mimo iż nie mierze temp wiem kiedy sie spodziewać @
robię tylko testy owu i się sprawdzają. zawsze13-14dni po pozytywnym tescie @ przychodzi

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 30 stycznia 2014, 20:50

Nooooooooooo w koncu @ przyszla!!!! dziwnie tak bylo jej nie miec...jakbym byla w ciazy to bym za nia nie tesknila ale tak...dobrzez e juz wrócila a ja jestem pelna sil i energi zaczynajac nowy cykl. Umowilam sie do endokrynologa-ginekologa na 21 lutego i porobie badanka wszytko bedzie jasne :D

Dobrze ze przyszla zanim odiwedizli nas tesciowie bo potem sie wszytko zaczelo....jak tesciowa mnie w drzwiach zobaczyla rzucila mi sie na szyje i zaczela plakac...nogi sie podemna ugiely...milion mysli na sekunde...babcia męża nie zyje ale mysle wtedy by mnie nie przytulala...nstepna mysl...moja mama nie zyje - walczy z rakiem miala mastektomie kilka dni temu byla na kontroli miala jechac jeszcze raz...cos poszlo nie tak przy zmianie opatrunku, cala blada latam po mieszkaniu w poszukiwani komorki, tesciowa zaplakana stoi nie umi wykrztusic slowa...w koncu powiedziala dzwon do mamy...w myslach teraz mam- skoro kaze dzwonic do mamy to z mama w porzadku to pewnie cos z tata...jechali do wrocka na zmanie opatrunku mieli wypadek? ale tez nie przeciez zmiana opatrunku jutro...juz nie wiedzialam co sie dzieje blada trzesaca milion mysli na sekunde wybieram nr do mamay a tesciowa wydukala ze ktos zadzwonil do mojej mamy ze ja mialam wypadek ze siedze zamknieta ale nic mi nie jest...pfff mama odebrala telefon pytam mamus co sie dzieje tesciowa placze ze do niej dzwonilas...mama- kochana to ja sie pytam co sie stalo...kto to w koncu do niej dzwonil ty nie dzownilas do mnie? a ja na to przeciez nigdzie nie dzwonilam gotuje obiad, tesciowa wpadla mamus co sie stalo??!!a mama na to bo dzownili do mnie ze spowodowalas wypadek, ze zamkneli cie na 48 do wyjasnienia. ze dzwonila babka z placzem i podala sie za mnie...ze dogadalam sie z ofiarami wypadku ktorego niby spowodowalam i sie z nimi dogadalam ze mama ma zaplacic 57tys zeby nie poszli do sadu...ze musze oddac sluchawke juz bo pozwolili wykonac tylko jeden tel i juz mnie zabieraja..
potem mama rozmawiala z jakims niby policjantem ktory prosil o aderes w celu weryfikacji i ewentualnego dokonania zaplaty za odszkodowanie...czekala na wiadomosc od nich bo poprosila o czas na zalatwienie pieniedzy...
dobrze ze w miedzyczsie ja sie o wszytkim dowiedzialam zadzwonilam uspokoilam ze mi nic nie jest...
jak to ludzie nie maja sumienia...gdyby nie obecnosc mojej mamyw domu rodzinnym pewnie telefon odebralaby babcia - schorowana znerwicowana-z racji choroby swojej córki a mojej mamy-staruszka...przeciez babcia zawalu by dostala...tata ma problemy z sercem...taki stres takie przezycia...2 godziny kombinowali pieniadze...dzwonili do znajomych policjantow sciagneli siostre z urlopu bo ma znajomosci gdzies w kryminalnych...machina ruszyla....dobrze ze nie mieli pieniedzy bo juz by je stracili masakra...

kurcze tak się przejełam ta wieczorna wizyta u gin ze o rannej u chirurga zapomniałam...a wyszło skierowanie do szpitala na zabieg usuwania guzka.u gin dowiedziałam się ze mój problem z endo nie istnieje stwierdzila ze nie wie co tamta wczoraj mi badała:(endo mam ok 10mm(sama widziałam;))i pęcherzyk 2cm:)jutro lub w sobotę owu:)trzeba poserduszkować trochę przy okazji wypróbować żelik który w końcu odebrałam:)a wiesiołek chyba podziałał bo stwierdziła ze mam "ładny śluz":)przepisała mi jeszcze lek na uregulowanie cykli duphestan (chyba)bo nie mogę się doczytać;)od 16 do 25 dc po jednej tabletce

ewelina27 Upragniona gwiazdka 30 stycznia 2014, 22:00

obojetnosc na maksa ja juz nie chce sie starac cos mi na umysł siada

Bączek Pojaw się w końcu Ktosiu.... 30 stycznia 2014, 23:08

Dziś ogarnął mnie jakiś dziwny - jak na tą część cyklu - spokój. Wyjazd służbowy, który powinien być stresujący jest bardzo przyjemny. Nie zastanawiam się czy kropek jest w środku, jeżeli jest to będę najszczęśliwsza pod słońcem, jeżeli nie - to znaczy, że jeszcze musimy się na niego naczekać...

Klaudia93 starania po stracie córeczki 31 stycznia 2014, 02:05

Witajcie kochane.. Normalnie padam na tearz ze zmeczenia ale zasnac nie moge.. Prace skonczylam dzis o 22.30.. Moj kochany maz przyjechal po mnie.. Pojechalismy do Tusi..nie,noe balam sie wejsc na cmetarz.. Odkad Tusia tam jest moge wejsc o kazdej godz...zapalilismy nowe znicze posprzatalismy pogadalismy z nia i wyszlismy ok 23..wgl dzis mialam ciezki dzien.. Mimo ze nie mialam czasu nawet zejsc kanapki ciagle myslalam o niej.. Mialam potrzeba porozmawiac z kims.. A nie ma nikogo.. Wprawdzie w pracy dziewczyny wiedza o tym (pytaly czy mam dzieci ) odp jak kest nie mowily nic poprostu przytulily.. Bardzo serdeczne sa.. Ale wiecie? Nie wiem czy to normalne ale czasem ulzy mi jak sie wygadam jak porozmawiam o tym.. Przyslowie prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie jest prawda.. Mialam ich tylu.. Jedna urodzila 3 dni przedemna i ma mnie gdzies.. Inne to samo.. Kolejna chce zabic male serdunio.. Mam jedna ta co byla zawsze od malego moja kochana kuzynka.. Ale teraz mieszka 150km ode mnie..fakt dzwonimy do siebie ona przyjezdza albo ja.. Jest ze mna! Ale to nie to samo.. Czuje sie taka samotna.. Jakbym byla w tym kregu sama.. Owszem mam.meza ale on inacej to przechodzi.. On to dusi w sobie.. Dobrze ze mam Was.. Ze komus moge to wszysyko powiedziec.. Wiem ze mnie wesprzecie.. Tego ostatnio potrzebuje..wsparcia

dzis dowiedzialam sie ze u mbie w pracy jest kobieta ktora urodzila martwa corcie w dniu porodu(termin) jest pochowana 2 grobki wczesniej niz Tusia.. Narazie ma urlop wiec nie zdazylam jej poznac.. Moze z nia bedzie mi razniej.. Ojj kochane dzis mam wlasnie taki smutny dzien..ahh

Idzie wredny malpolud ale co tam mam to juz gdzies . Miesiac w miesiac robilam sobe nadzieje ze to moze juz ... NIE , koniec planowania do przodu . Przeciez kiedys na pewno bede w ciazy ;) zostaje czekac.
Nastpny cykl bez tempki poniewaz ide na zmiany do pracy i nie dam rady mierzyć o tej samj godzinie.

Ogarnia mnie spokój i nadzieja ze luty bedzie dla nas szczesliwy ;)

Koleżanka podała mi dzisiaj numer do jasnowidzki - dzwoniłam w sprawie uroków itp ale przy okazji zapytałam kiedy będziemy mieli dziecko - powiedziała że do 2 lat tak wiec cos z tymi staraniami nie ma się co spinać . Pewnie pomyślicie ze ze mnie wariatka że w takie cos wieżę ale wieżę ;) Dodatkowo okazało się że siostra mojego P. źle mi życzy i dlatego mam różne kłopoty - coś w tym jest chyba...


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2014, 21:10

Udaje się nie myśleć o tym całym chaotycznym staraniu i trzymać dietę .Parę dni mineło a nadal jestem bardzo spokojna i wyluzowana z optimizmem .Od dziś jest już mój będzie ponad tydzień .Wreście bo te czekanie na niego tez się zawsze dłuży ale za to po tej tęśknoćie jak pięknie jest. Ah jak by tak wszystko poszło tak jak my planujemy a jednak życie lubi nam stawiać figle ;)mam nadzieje że mi też kiedyś postawi naj póżniej we wrześniu

Uzupełnię dietę o chrom, morwę białą i acard mam nadzieję, że to pomoże zahamować mój apetyt na słodkie...:) waga 70 kg mnie przeraża!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

No i przesunęło dziś owulkę... Jutro pewnie też przesunie...
Tak czy siak teraz trzymam kciuki tylko za jedno - abym miała cudowny prezent dla męża na Walentynki :)

mysiulek Małymi kroczkami:) 31 stycznia 2014, 09:03

Nie mam już siły, być dzielną, twardą i spokojną.....wczoraj wstąpiła na kawę moja długoletnia dobra koleżanka z wiadomością , że jest w ciąży...Dzidziusia zrobili sobie w Sylwestra!!! No i jakbym dostała w twarz....to nic, że facet nie jest na miejscu,ale wtedy kiedy miał być był:(

I tak się wczoraj zdołowałam i zaczęłam porównania ( wiem, że to głupie),ale jak to jest, że inni mają wszystko,dom, pieniądze na koncie, dwa samochody, fajne wakacje 2 razy w roku, a drudzy mieszkają w jednym pokoju ( już w 3 osoby, bo już mają 10 letnie dziecko), nigdy nie byli na wakacjach, nie wiedzą co to wyjście do knajpy, kina, na zakupy....No własnie...ale to im wystarczy i nie zastanawiają się jak będzie dalej....No i tak chyba trzeba podejść do życia....Po pracy idę do Kościoła i jak mnie dół nie opuści to chyba M mnie zostawi, bo ile można znosić humory... i takie egoistyczne zachowanie...Poza tym mam scenariusz na swoje życie praca-dom, praca-dom, wakacje, drobne przyjemności i zero jakiegokolwiek celu.....

Wczoraj wieczorkiem <3 :)
Dzisiaj rano na teście owulacyjnym dwie ciemne kreski. :) Wreszcie !!!! Od dwóch miesięcy stosowania testów owulacyjnych wreszcie dwie kreski. Może jednak działają, a może po tylu wykonanych testach nauczyłam się je robić???????????? Nie wiem. A dziś znowu 2 zmiana, znowu będę męża budzić. Znowu będzie nie wyspany :-( No ale każdy musi się poświęcić. Ja jutro mam wolne, mam nadzieję że córcia troszkę pośpi , to ja odeśpię cały tydzień. Zabawne w tygodniu jak ma wstawać do szkoły to z łóżka nie można ją ściągnąć , a jak ja mam wolne i ona od szkoły, to po co spać???? NIe!!!! Po co???? Trzeba wstać o 6 :-(. Ech dzieci!!!!!!

W ogóle to czuję się dziwnie. Bulgocze mi w brzuchu. Mam zawroty głowy (ae to od dłuższego czasu) no i ogromnego lenia, nie chce mi się w ogóle iść do pracy. Z chęcią poleżałabym w łóżku. A tu trzeba obiad zrobić i do pracy. Jeszcze przed pracą lekcje z dzieckiem i wróce Bóg wie o której :-( A. A kiedy ja posprzątam, kiedyś miałam idealny dom, teraz od kąd pracuję TU gdzie pracuję, mam wszystko na wariackich papierach..... Miłego dnia Dziewczynki :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2014, 11:11

No tak sporo mnie tu nie było żyje narazie nową pracą ale gdzieś w głębi tkwi ta mała mys ta co nie opuszcza mnie nawet na krok Każda z was wie że chodzi o maluszka jakos tak dziwnie sie z tym czuje że nagle tak odsunełam dziecko od siebie .Nie wiem czy to dobry pomysł jak narazie nie mam innego bardziej skutecznego.

Piękny cytat znalazłam na dziś:
"Jeśli Bóg daje pragnienia, to nie po to, aby ich nie spełnić" - św. Teresa od Dzieciątka Jezus.

Także Kochane! Wierzymy i jeszcze raz wierzymy, że w końcu i nasze pragnienie macierzyństwa zostanie zaspokojone. Nie poddajemy się!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)