Życzę wszystkim wesołych Świąt 
zrobiłam dzisiaj test ciążowy no i wyszedł negatywny. Ogólnie było to do przewidzenia. Wiem, że za wcześniej go zrobiłam, ale to są te co niby wykrywają ciążę 6 dni po zapłodnieniu. Boli mnie dość mocno brzuch, podejrzewam, że pomimo tego, że biorę duphaston to dostanę @. Póki co śluz jest biały i jest go baaardzo dużo. Jestem pewna, ze po skończeniu brania duphastonu dostanę @
Święta to piękny czas, czas jednoczenia się z rodziną i przyjaciółmi. Tak sobei myślę jak to kiedyś będzie cudownie dzielić ten wyjątkowy czas z własnym dzieckiem. Wow, brzmi to wprost rewelacyjnie, a w praktyce na pewno jest o wiele, wiele lepiej niż zwykłe "rewelacyjnie".
Dziś jakoś jestem dziwnie nastawiona. Wyczuwam jakiś lekki bunt podskórny, może dlatego że nie ma śniegu (mieszkamy w Hiszpanii i właśnie są najcieplejsze święta od lat - 19 stopni!), a może dlatego że święta miały być typowo rodzinne : my z mężem, moja mama, brat męża. Ale wkręciła się jakaś daleka kuzynka, którą raz w życiu widzieliśmy na oczy, przychodzą nasi przyjaciele, Ci z dwójką dzieci...
Okazuje się że wkręciła się do tego jeszcze jedna znajoma, z mężem i dzieckiem rocznym. heh no i przyjdą sobie na gotowe a ja od rana zasuwam jak jakiś dziki osioł. Panowie grają sobie na playstation ( moje kochanie z bratem) , kuzynka cały dzień śpi i hej. No ale cóż...święta. 
Jakoś jestem po prostu ogólnie najeżona , no ale bez sensu. wszyscy przyjdą, pojedzą, pójdą a kto to wszystko będzie sprzątał? A do tego dziś powinnismy znowu zrobić bzykanko, bo ostatnei było przedwczoraj..
No nic, będzie cool.
A tym optymistycznym wydźwiękiem życzę wszystkim WESOŁYCH śWIĄT! 
I po Wigilii. Niby rodzinnie a w sercu smutek, gdyby dzieciątko żyło miałoby już 3 miesiące. Niestety Święta są czasem wspomnień. Niestety... Przy Wigilijnym stole myślałam sobie, że jaka bym była szczęśliwa gdyby dziecko spało obok, inny nastrój wszystko inne. Na szczęście i rodzice i siostry wiedzieli o co chodzi więc nie zyczyli dziecka, tylko babcia lecz jej mogę wybaczyć. Nie zniosłabym życzeń, gdyby życzyli nam dziecka. Wystarczy że sama pragnę, chcę, potrzebuję... Może za rok o tej porze bedę tulić swoje maleństwo. Kto wie. Mam nadzieję.
Dobrze,że to już po,dłużej nie dałabym rady sztucznie się uśmiechać i udawać,że wszystko jest w porządku kiedy serce krwawi i krzyczy z bólu. Nie mam siły nie nawidzę siebie.
Grudzień jednak nie jest magicznym miesiącem. Temperatura dzisiaj znowu niższa, a test ciążowy - ten który niby wykrywa ciążę już 6 dni od zapłodnienia - negatywny 

A taką miałam nadzieję... 
Kurcze nie możliwe dziś jest 19 dc a ja @ dostałam bez żadnych wspomagaczy leczniczych..... szok.... może już zaczyna wszystko wracać do normy???? zobaczymy ....A tak po za tym ŻYCZĘ WSZYSTKIM ZDROWYCH WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA... OBY W TYM NOWYM 2013 ROKU UDAŁO NAM SIĘ WSZYSTKIM W STARANKACH .. TEGO ŻYCZĘ WSZYSTKIM Z CAŁEGO SERDUSZKA....
kochana jesteś dziękuje za te słowa
Ciąża rozpoczęta 30 kwietnia 2014
UFFFF, święta jak na razie są odświętne- wczoraj zaliczyliśmy trzy kolacje wigilijne, a dziś przekazaliśmy rodzicom i rodzeństwu, że rodzina się powiększy:) było wzruszenie i pytanie o plany matrymonialne, a potem oświadczyny mego lubego
ech ,oboje cieszymy się, że dobrze się układa:)
Święta...
Czas, kiedy wszyscy powinni byś razem, kiedy w każdym domu powinno być słychać rozmowy i śmiech, kiedy zapominamy o wszystkim co boli, co złe, wybaczamy lub liczymy na wybaczenie...
To najgorsze święta w moim życiu. Mieliśmy w nie podzielić się wesołą nowiną z naszą rodziną.Zamiast tego nie mogłam powstrzymać łez, dusiłam w sobie ten potworny żal, który wierci mi dziurę w sercu każdego dnia co raz głębiej i głębiej.Nikt poza moją mamą nie wie, że straciłam kolejne dziecko. Brat nie pojawił się na Wigilii, odcina się od wszystkich przez swoje beznadziejne zachowanie, wierząc oczywiście w słuszność swojego postępowania.Tuż przed Wigilią mój mąż zawiódł mnie, rozczarował, zrobił wiele głupich rzeczy, o których nie wiem już co mam myśleć...Nie wiem w co wierzyć...To tak bardzo boli.KANAŁ
Mimo to jednak są święta, słyszałam, że to magiczny czas, więc nietypowo składam dziś sama sobie życzenia wierząc, że się spełnią...
Życzę sobie zdrowia, żeby lekarze znaleźli przyczynę i wyleczyli mnie, życzę sobie wytrwałości, żeby choć na moment nie opuściła mnie wola walki, życzę sobie cierpliwości, abym mimo wszystko potrafiła żyć normalnym życiem, życzę sobie wiary, abym nigdy nie zwątpiła w szczęśliwe zakończenie, wreszcie życzę sobie spokoju, którego zaznam, gdy zostanę MAMĄ
Ja chyba powinnam się stąd wylogować na stałe. To chyba jednak nie miejsce dla mnie.
Mam dość... Jeszcze wczoraj z mężem rozmawialiśmy, powiedział, że ok, możemy zacząć starania o dziecko. A dziś? Dziś zalało go morze wątpliwości i uznał, że lepiej odłożyć.
Cios...
Nie mam siły wahać się miedzy tak/nie. Brakuje mi tutaj zdecydowania.
Wiem, oboje jesteśmy introwertykami, oboje chcielibyśmy mieć wszystko pod kontrolą i plan na każdą ewentualność. A z dzieckiem i moim zdrowiem tak się nie da.
Czuję się oszukana. Czuję się wybrakowana. Jest mi po prostu źle i ryczę.
Nie powinno mnie tu być... Przecież to miejsce dla osób starających się, a ja najwyraźniej do nich nie należę i mam wątpliwości czy kiedykolwiek dołączę do tego grona.
Pustka...
Przez najbliższe pół roku chyba zrezygnuje ze zbliżeń z mężem. Niepotrzebnie pobudzać tę część serca żyjącą nadzieją, że może kiedyś będę mamą nie tylko Aniołka.
Czym wypełnić tę dziurę w sercu?
Może jednak decyzja o małżeństwie nie była słuszna? Trzeba było się trzymać tej płycizny, na której dryfowałam... Trzeba było pozostać przy przekonaniu, że samej mi będzie najlepiej i skazywanie drugiej osoby na życie z niepełnosprawną osobą jest przesadnym egoizmem. Nie wzięłam pod uwagę jednego poważnego argumentu - że to ja w starciu z rzeczywistością nie będę w stanie funkcjonować.
Pogrążam się w uczuciu, że nic nie znaczę, jestem beznadziejna. Nie sprawdzam się jako kura domowa, żona, nie jestem w stanie dać mojemu mężowi potomka, o którym marzy... I nie dlatego, że mam problemy z płodnością, a dlatego, że mój kręgosłup ma problemy z funkcjonowaniem codziennym.
Czy jest coś we mnie dobrego? Czy jest coś pozytywnego?
Brak sensu, pustka, złość, niechęć, nienawiść... Kłębek negatywnych odczuć, myśli, emocji...
Chyba @ jest już gdzieś "za rogiem"...
Wczorajszy stan powoli ustępuje.
25.11 było podobnie. Podobne myśli, odczucia.
Zaczynam się zastanawiać czy obniżenie mojego nastroju, wzrost poczucia beznadziejności, pogorszenie samooceny można powiązać jakoś z cyklem hormonalnym.
Obserwacja w toku.
Najdalej jutro znów inaczej spojrzę na świat, uznam, że co ma być to będzie i muszę się zająć tym co tu i teraz. Na dziecko przyjdzie jeszcze czas, czy to własne, czy z adopcji. Jutro obudzi się we mnie nowe spojrzenie na życie.
Przepraszam, że tak tu smutkiem i depresją powiało. Musiałam to z siebie wyrzucić.
Nie lubię takich chwil. Gdy wszystko wydaje się nie mieć znaczenia, jest tylko strata czasu i energii... Gdy codzienność nie przynosi radości, nie ma na czym skupić uwagi, czemu się poświęcić. Nie ma wizji tego co będzie za rok, dwa, pięć. Jest tylko wrażenie, że wszystko jest bez smaku, bez znaczenia, iluzja...
A za kilka dni hormony związane ze wzrostem potrzeb seksualnych się uaktywnią i wszelkie rozważania powinnam/nie powinnam diabli wezmą. Przynajmniej tak wskazują poprzednie cykle...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2012, 18:09
MATKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie mogłam pisać z przejęcia.... w sobotę rano zrobiłam test ciążowy i ku mojej wielkiej radości wyszedł POZYTYWNY --- DWIE KRESECZKI!!!!
wow.... nie mogłam uwierzyć..... pojechałam po drugi test i wyszło to samo...... :DD
Dla pewności odczekałam trzy dni i wczoraj rano znowu powtórzyłam test i wynik POZYTYWNY!!!!!!!!!!!!!!
JESTEM W CIĄŻY!!!!!!!!!! 
W piątek wizyta u lekarza.... nie mogę w to uwierzyć.... nie mogę uwierzyć że to prawda, a może test się pomylił.... matko!!!
Czekam do piątku i dopiero będę się cieszyć całą sobą bo na razie mam dużo wątpliwości....
I znowu czekam, czekam, czekam..... 40dc....
tym razem chyba cykl bezowulacyjny, chyba nei mam sily juz walczyć ... teraz okazało się ze prawdopodobnie mam nerwec- dretwieje mi lewa reka i wypuszczam rzeczy z rak. Niby na zawnatrz spokój a wewnatrzchyba ze duzo sie dzieje ....
Mieszkam w Anglii i dostalam sie do angielskiego lekarza w Wigilie myslac, ze mnie zbada,albo krew pobierze,bo test wychodzi negatywny, a on na to,ze usg nie przeprowadzaja, a badania krwi nie mogl zrobic, bo nie doszloby w Wigilie do szpitala, zeby wyniki zrobic. Lekarz powiedzial,ze trzeba czekac.............. jak dlugo??
Święta i po świętach... Dostałam od ukochanego tablet pod choinkę. Byłam bardzo zadowolona z takiego prezentu. Pierwsze święto u teściów. Niestety wszyscy robili zakłady co będę miała i na co wyglądam tzn chodziło o płeć dziecka. Stanęło na tym, ze będę miała syna. Oczywiście lekarz jeszcze nie wie, ale oni juz tak. Najgorsze było to, ze wszyscy namawiali mnie do alkoholu mimo, ze wiedza, ze jestem w ciąży. Uważają, ze jeden lub dwa kieliszki cytrynówki nie zaszkodzi. Mimo, ze to rodzina mojego ukochanego to pomyślałam IDIOCI. Dzisiejszy dzień spędziłam sama, bo mój P w pracy. I znów miałam dzisiaj jednorazowe krwawienie. Przestraszyłam sie, ale postanowiłam tym razem nie panikować. Wzięłam luteine i położyłam sie. Na szczęście przeszło. Moje maleństwo lubi mnie tak raz w tygodniu postraszyć. Kilejna wizyta u gina dopiero 17 stycznia wiec muszę dbać o siebie do tego czasu.
Czekam na jutrzejszy pomiar temperatury...jeszcze tylko kilka godzin złudnego cienia nadziei.
Najchętniej wywaliłabym ten termometr, wszystkie wspomagacze, testy, w pioruny,ale wiem że za mniej więcej 14 dni znów oszaleję wmawiając sobie że może teraz...teraz się uda...znów będą próby, akrobacje i ten cały cyrk, którego finał będzie podobny.
Nienawidzę siebie, za te emocje...
Zaczynam wątpić że kiedyś mi się uda... Jestem strasznie załamana... ;(
Cuda na kiju: temperatura zamiast spadać, dzisiaj wzrosła i plamienie minimalne dalej jest...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.