klina Podobno cuda się zdarzają .. 15 lutego 2014, 15:34

Kolejny raz czekam na cud.. i niech się zdarzy.. proszę!!!!!!!!!!!!!!!!

Stwierdziliśmy z mężem, że póki co, dajemy sobie spokój. Widocznie organizm nie jest jeszcze gotowy. Choć miałam odrobinę nadziei, że się uda. :(
Wyniki morfologii i moczu prawidłowe, beta HCG adekwatnie do tygodnia ciąży..., a w pęcherzyku pusto. Swoją drogą to dziwna ta natura. Skoro nie ma zarodka to dlaczego pęcherzyk dalej rośnie, zamiast wydalić się z organizmu?! Bardzo mnie to ciekawi od strony czysto medycznej. Przez 10 dni przyrósł idealnie tyle, ile powinien. Czy to nie jest zadziwiające?
Teraz mam tylko nadzieję, że dojdzie do poronienia samoistnego jednak i uniknę łyżeczkowania.
Starania zawieszamy. Może zaczniemy się starać w lipcu podczas urlopu.
Zaraz przyjdzie wiosna i zajmiemy się naszym ogródkiem, na którym jeszcze nie ma nic, prócz altanki, więc jest duże pole do popisu.

Czemu ja mam ochote na same paskudztwa. Slodycze to jakos mnie nekaja od samego poczatku. A powiem szczerze ze wczesniej jadalam okazyjnie. Dodatkowe checi od paru dni to mc donald (zwykle jadam tam tylko z musu max2 razy w roku) chodza za mna jeszcze zapiekanki pizze kebaby itd . Te ostatnio dzis jadlam ale domowy. Odpycha mnie od zup. Nie moge temu wszystkiemu ulegac bo po pierwsze przytyje nie milosiernie (narazie 9 kg na plusie) ale zaczynalam z lekka nadwaga. Po drugie zaszkodze malucha i sobie (anemia mi skrobie piety). Tak ja tu pisze a znowu glodna jestem. Pojem owocow, choc jakby mi sie chcialo wyjsc do sklepu to zjadlabym cos innego. Hehe

zaczełam nowy cykl, o 3 dni za szybko...strzele sobie w łeb, mam dzis doła :( wszystko mi sie wali...
juz w lutym nie zaczniemy stymulacji, nie zdaza zadzwonic i trzeba bedzie czekac do marca :( a jak zadzwonia to bedzie juz za pozno, musze zaczac 2,3 dc...trudno poczekam kolejny miesiac, 3 lata prawie za mna, miesiac mnie nie zbawi...

Dziś był kolejny ciężki dzień w pracy :( . Ledwie żyję, nawet nie miałam sił posprzątać w domu, posprzątaliśmy z mężem expresikiem chatynkę, teraz idę się kąpać, mąż będzie skoki w Soczi oglądał a ja lu lu z dziubą do łóżeczka.
Plecy mnie bolą, brzuszek mnie boli, @ mnie wkurza. Kręci mi się w głowie. No krótki ten cykl był, zobaczymy jaki będzie następny. Co OVU i szykuje i czy będzie tym razem owocny.
Ale jutro WOLNE!!!!! Jadę w gości i odchamić się do marketu (chociaż nie cierpię w niedzielę zakupów w niedzielę robić, bo sama pracuję w markecie i wiem co znaczy niedziela w pracy, ale to jedyny nasz wspólny dzień wolny chyba od miesiąca więc muszę brakujące rzeczy do domu kupić.)
Życzę wszystkim dobrej nocki, miłego weekendu, buziole kochane :) <3 <3 <3

ocet jabłkowy ... muszę poczytać o jego właściwościach i może czas zacząć go stosować.

Agi Radość.. 15 lutego 2014, 20:26

Wczoraj byliśmy na wizycie w klinice :) dr. bardzo sympatyczny przy badaniu najdelikatniejszy lekarz u jakiego byłam.. zbadał, usg zrobił akurat w 10 dc byłam wiec jajeczko ładne, podobno jutro lub w pon. pęknie.
Mąż ma badanie nasienia zrobić a mi od razu krew pobrała pielięgniara na hormony
TSH 3-cia generacja,
FT 4, Anty-TPO,
prolaktyna,
AMH Anty Mullerian hormon kosmiczne nazwy musze posprawdzać co to:) no i toksoplazmozę muszę jeszcze zrobić i na różyczkę.
Jak mój mąż powiedział jestem dobrej myśli :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2014, 20:25

k@milk@ W drodze do szczęścia... 15 lutego 2014, 20:28

dziś wizyta u wszystkich w szpitalu. teściu w poniedziałek tomograf glowy lekarze podejrzewają jakiegoś guza w głowie, strach się bac. malej zastrzyki pomagają choć placze jak nie wiem serce mi peka lec jest kojelny problem przestaje pic i jesc. jak potrafila zjeść na kolacje minimum 2 parowki bądź dwa jajka teraz jak zle dwie łyżeczki to już jest cód. odchodzę od zmysłow do srody to ja chyba oszaleje z tej niepewności. tesciowa dostaje zastrzykz morfina co 5 godzin bo lekarze już nie widza nadzieji na nic innego. jak same widzicie plakac się chce i nic wiecej

chyba mi hormony szaleją, w jednej chwili się cieszę za sekundę płaczę i znowu się cieszę, chyba zwariowałam. Nie mogę się doczekać wtorkowej wizyty. W sumie chciałam pójść do innego lekarza ale pojechał na urlop i będzie dopiero po 10 marca a tyle to ja nie wytrzymam. Nie wiem co mam zrobić bo jak zacznę ciąże u tego do którego obecnie się zapisałam to potem nie koniecznie może być fajnie go zmieniać bo będzie wtajemniczony już we wszystko od początku. Mam mętlik w głowie.

Wczoraj poszliśmy wieczorkiem ze znajomymi w miasto na piwko..wróciliśmy kolo 2 nad ranem ;) niby trochę się oderwałam od rzeczywistości..ale powiem szczerze, że zamiast chodzić po barach i pić piwko..wolałabym chodzić z maleństwem na spacery... Już chyba się wychodziłam po różnego typu imprezach ;( teraz mi się po prostu tego nie chce.. mam inne priorytety.. <3 Dziecko <3

Dzisiaj byłam z wynikami hcg u mojej można powiedzieć byłej gin..w sumie nie wiem po co poszłam..zrobiła jak zwykle usg..wszystko ok.. teraz kazała przyjść z wynikami badań i po okresie zrobić ostatnie hcg by sprawdzić czy całkiem spadło.. Gdy czekałam na poczekalni to było mi cholernie ciężko i smutno..bo prawie wszystkie panie były w widocznych ciążach..tak bardzo chciałabym być na ich miejscu...
Co do pani doktor to już raczej się z nią nie spotkam..bo po co..mam nowego, bardziej kompetentnego lekarza..który chce mi pomóc za wszelką cenę znaleźć przyczynę poronień.. więc będę się już jej trzymać.. Ta nowa wypytywała o choroby..bo niektóre mają podłoże immunologiczne..i powiedziała, że będziemy działać.. teraz tylko czekam na okres...i potem do szpitala na badania ;) następnie wyniki i będę już chyba wszystko wiedzieć..mam taką nadzieję..
A jak będę miała już wyniki to zamierzam zacząć starania..bo kto wie ile nam się zejdzie..a co ma być to i tak będzie..i tak tego nie unikniemy.. ;) Ale wierzę, że tym razem będzie dobrze <3 <3 <3

Zuzana W głębi serca 15 lutego 2014, 23:00

No i znowu siedzę sama przed kompem i piszę pamiętnik..

Mój odwrócił się i zasnął a ja potrzebuje trochę czułości. Tylko mi dzisiaj powiedział, że nie lubi jak płaczę - a przecież nie płaczę ciągle tylko od ostatniej @. Coś tak w środku mnie puściło.. Nie potrafi zrozumieć, że już straciłam nadzieję i nie potrafię dalej się bajerować że od następnego cyklu będzie wszystko ok.. już mam dość udawania że wszystko jest ok i nie ma problemu bo ten problem JEST i nie zginie dlatego, że o nim nie będziemy mówić.. W sumie jak patrze na ten nasz związek to też mam mieszane uczucia.. Czuję że jesteśmy coraz dalej i już się nie rozumiemy..

Czasami mam ochotę to wszystko rzucić - pracę, znajomych i rodzinę. Wyjechać gdzieś daleko i zacząć wszystko od zera. Może dlatego niektórzy ludzie giną bez śladu? Wmówiłabym sobie i ludziom wokoło że jestem szczęśliwą singielką, że lubię swoje życie..

Jutro mam zamiar do południa leżeć w łóżku i nic nie robić - ewentualnie obejrzę jakiś film. Mam dosyć kontaktów z rodziną i znajomymi, nie mam ochoty na żadne zakupy ani wychodzenie z domu. Po prostu się schowam w swoim kokonie i przeczekam do poniedziałku ;-) może będzie lepiej..

Zbieralam sie i zbieralam, zeby w koncu napisac tych kilka slow o dalszym etapie moich zmagan. Po prostu czekam na poniedzialek jak na szpilkach i zadne slowa nie sa w stanie oddac tego co teraz czuje. Tak bardzo balam sie punkcji, ale te mam juz za soba. Zgodnie z przypuszczeniami odbyla sie w Walentynki. Najfajniejszy z tego wszystkego byl odlot zwiazany ze znieczuleniem. Nawet nie wiem kiedy bylo po wszystkim. Nerwowa atmosfera z rana zaowocowala komiczną pomylka, bo zamiast wziac z portfela (ktorego nie chcialam brac do szpitala) dowod osobisty, zabralam karte kredytowa. I tym sposobem musialam sie troche nagimnastykowac w izbie przyjec, ale ostatecznie byl to potem powod do zartow przed zabiegiem. Pani anestezjolog i reszta ekipy uznala, ze jestem juz tak "zamroczona" ze moze kolejna narkoza nie jest juz mi potrzebna :) zdarzylam tylko zaprzeczyc i odlecialam :)
Po zabiegu lezalam ze dwie godzinki, razem ze mna dziewczyna, ktora miala transfer mrozaczka. Za pierwszym razem niestety jej sie nie udalo, w razie W ma jeszcze jednego.
Punkcje wykonywal moj lekarz prowadzacy, prof.J. Wrocil wlasnie z urlopu, wiec tak po prawdzie ostatnim rzutem na tasme, bo cala obserwację i dalszą stymulację prowadzili lekarze duzurni (w pierwszym tygodniu D. w drugim Sp). I ten ostatni mial mi robic punkcje, ale niespodziewanie pojawil sie J. no i reszte juz znacie.
Z informacji na odchodne zostalo powiedziane, ze pobrano ostatecznie 12 komorek - nie wiem jakiej jakosci itd. Czekamy do poniedzialku.Wizyte mam o 11:00 i mam sie przygotowac na ewentualny transfer, choc na 99% bedzie on przelozony na nastepny cykl. Oby tylko moje zarodki daly rade i przetrwaly do 5-tej doby.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2014, 01:00

Dziś zrobiłam test z nadzieją że może jednak się udało... Ale wyszła tylko I kreska więc niestety nic z tego nie wyszło... Ale nie poddaje się bo wierzę że nam się uda, może troszkę dłużej nam zejdzie jak przeciętnemu małżeństwu ale będziemy tulić swoje maleństwo.

Dziś zrobiłam test z nadzieją że może jednak się udało... Ale wyszła tylko I kreska więc niestety nic z tego nie wyszło... Ale nie poddaje się bo wierzę że nam się uda, może troszkę dłużej nam zejdzie jak przeciętnemu małżeństwu ale będziemy tulić swoje maleństwo.

Tydzień 14 dzień 4.

Czegóż ja sobie nie planowałam robić, rozpocząć, gdy tylko znajdę się w tym magicznym czasie ciążowym... Zrobienie prawa jazdy, szlifowanie języków, przyswojenie wiedzy o budowie i działaniu mózgu, pisania pamiętnika regularnie...
Taaaaaaak, dla jasności wszystko realizuję tak samo sumiennie jak ten nieszczęsny pamiętnik ;) Widać ciąża nijak nie podniosła zerowego poziomu mej konsekwencji. Powinnam leżeć w Sèvres pod Paryżem jako wzór słomianego zapału ;)

Ale najważniejsze, mój Cudzik dzielnie się rozwija, dwa tygodnie temu na prenatalnych miał już 7cm, machał rączkami i nóżkami. Wszystkie pomiary w normie :)

Od dwóch tygodni chodzę do pracy. Całkiem mi z tym dobrze, zwłaszcza, że fizycznie, poza powiększającym się brzuchem i piersiami, właściwie czuję się nieciążowo. To fizycznie, bo psychicznie... przecież miało być tak pięknie (wywiady miały być...;)) Naczytałam się z różnych niezmiernie mądrych źródeł, że II trymestr to najwspanialszy czas, piękniejesz w oczach, tryskasz energią i optymizmem. No po prostu osiągasz błogostan.

Po zapoznaniu się z tymi informacjami zaliczyłam weekendowy mega dół. Pod hasłem 'nikt mnie nie kocha, nie rozumie i w ogóle jaka ja biedna'. Zaliczyłam również kłótnię z niemałżem, bo pewnie mnie już nie kocha, nie rozumie, nie przykłada codziennie ucha do brzuszka, nie spędza kilku godzin w internecie na czytaniu artykułów o dziecku, ba (o zgrozo) nawet nie pyta mnie w którym tygodniu i dniu jestem !!! Piszę to teraz żartobliwie, ale w sobotę to moje rozgoryczenie miało monstrualne rozmiary :(

Przedziwny stan ta ciąża... Jakby nie patrzeć, nosisz pod sercem małego pasożyta, którego obecność powoduje szaleńcze zawirowania w gospodarce hormonalnej, a one są przyczyną mojego doła mariańskiego... A potem się urodzi i będę musiała je wychowywać i osiągnie wiek nastu lat, a ja jakoś chyba nie lubię takich nastoletnich dzieci... No dziwne to wszystko :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2014, 11:45

Dosiasta W oczekiwaniu na cud... 16 lutego 2014, 10:30

No i przylazła :( mam kompletnego doła... Do tego jestem przeziębiona... Wyć mi się chce...

sylwiob Rok ciężkich starań 16 lutego 2014, 11:09

Dzisiaj wielki dzień przed kolejną wizytą :) Już nie mogę się doczekać. Więcej szczegółów jutro :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2014, 19:30

Witam kolezanki wieczornicowe! Dla martwiacych sie o mnie: jestem, zyje, w ciazy nie jestem.
Z nowosci: bawie sie w akwarystyke lub, jak to pewna franca ujela, "matkuje rybkom". Z mezem roznie, wczoraj mnie wqwil, dzis doprowadzil do wielkiego "O!" Ogolnie troche mu sie empatia rozwinela na rowni z moimi depresyjnymi nastrojami. Ale spokojnie, (auto)ironicznego poczucia humoru nie starcilam! :-P

mysiulek Małymi kroczkami:) 16 lutego 2014, 13:31

Piątek, sobota intensywna pod względem towarzyskim....na dodatek tyle wczoraj wypiłam wina u znajomych, że w Kościele miałam problem wysiedzieć.....jakaś masakra chyba mam kaca....Dawno się tak nie opiłam...no cóż reset raz na jakiś czas jest dobry...Siedziałam w Kościele strasznie rozkojarzona, w ogóle nie mogłam się skupić...."Pogadałam" sobie z większością Świętych i stwierdziłam, że oprócz tego, że proszę nie mogę nic więcej zrobić:(

Kuzyn zasypuje mnie fotkami małej, bo urodziła się w czwartek wieczorem, fajna....jestem zazdrosna.....nic na to nie poradzę....wszyscy z kuzynostwa mają dzieci, rodzeństwo ma dzieci, koleżanki mają dzieci, współpracownicy mają dzieci.....WSZYSCY!!!!! Dzisiaj znowu stwierdziłam, że osoba uwielbiająca dzieci i vice versa może nie będzie miała dzieci w ogóle??? Kur...cholernie dołujące......Wczoraj u znajomych koleżanka zapytała co będziemy robić w pokoju w którym aktualnie mamy graciarnię....No to grzecznie jej odpowiedziałam, że pokój dziecięcy....no bo w innym wypadku byłoby to całkiem proste...ludzie się pobierają, remontują i sprawują sobie dziecko....

Jutro do gina jednak pójdę, wywalę 120 zł i usłyszę to co poprzednio, no chyba, że zagada o in vitro....bo przed laparoskopią wspominał, że jakby tak, itd to porozmawiamy o in vitro....Trochę boję się tej jutrzejszej wizyty, ale trzeba iść.....Najbardziej obawiam się mijającego czasu....

Już nawet ostatnio pomyślałam,żeby iść na studia, ale 2 kierunki skończyłam, więc po co mi jeszcze coś???Może psychologia by mi się przydała?? Może jest pora, żeby zagospodarować wolny czas????

Na razie żyję zbliżającym się urlopem....zobaczymy, zaraz się kładę bo oczy same mi się zamykają

P.S Skoro lekarz zaleca serduszkować się w dni płodne co drugi dzień to niech mnie ktoś oświeci jak ludzie mają wpadki????szczęście, pech czy co?

Milej niedzieli:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2014, 13:43

mysiulek Małymi kroczkami:) 16 lutego 2014, 13:43

Przypomniał mi się, lekarz zalecił w dni płodne serduszkować się co 2 dni:)Dziennie niewskazane z uwagi na to, że plemniki są słabsze:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)