Ciąża rozpoczęta 13 stycznia 2014
Udało sie mam dwie kreseczki na teście jestem mega szczesliwa
teraz musi być wszystko dobrze musi i nie ma takiej opcji 
Według moich obserwacji zaczęły się dni płodne, jakoś szybko ale być może po poronieniu tak to jest że wszystko się rozjeżdża hmm... Czy się teraz usilnie staramy? Niekoniecznie . Nie ma co się spinać i nastawiać. Jutro wizyta u dermatologa. Strasznie niepokoi mnie to co stało mi się na głowie. No cóż trzeba zbadać, zdiagnozować i leczyć. Dużo pracy przede mną w tym tygodniu . Dzisiejsze słoneczko daje powody do radości i energię na cały ten długi dzień
Tak ten czas szybko minie. Nawet się nie spostrzegłam a to już połowa ciąży za mną
czekam do jutra na usg połówkowe:-) liczę, że dowiem się, że dziecko jest zdrowe, ładnie i prawidłowo się rozwija, i może uda mi się poznać płeć
bo jak do tej pory nie miałam takiej okazji, zawsze mi się moja kruszynka świetnie maskowała:-) chce mamę w niepewności potrzymać
Ruchy dziecka- rewelacyjne uczucie. Teraz w 20 tyg pojawiają się tylko kilka razy na dzień i to tak delikatnie. Wyczuwam je najwięcej jak sobie leżę i relaksuję się
być może czuję również gdy się poruszam tylko myślami jestem gdzieś indziej i wtedy to do mnie tak nie dociera. Ale gin powiedziała, że w tak wczesnym tygodniu do dziecko jest jeszcze malutkie więc ono kopie ale tak delikatnie, że nawet mogę tego nie poczuć
jestem bardzo szczęśliwa:-)
Dawno mnie tu nie było, ale w sumie to nie ma o czym pisać. Weekendzik pod znakiem urodzinkowo - imprezowym. Czyli goście, goście, goście. W urodzinki prawdopodobnie była owulka więc mam nadzieję, że dostanę ten wymarzony prezent od losu 
Dziś jest 3dpo a ja już mam lekkie mdłości, bóle głowy, jajników itp itd. Oczywiście mam cichą nadzieję, że to fasolinka się zadomawia 
Wczoraj jak położyłam się spać zaczęło mi się kręcić w głowie, mówię mężowi, że to pewnie od tego kręcenia się z chrześniakami(robiłam im karuzelę ;p) A on do mnie z taką nadzieją w głosie "mam nadzieję, że to jednak z innego powodu Kochanie" Tak słodko to powiedział, że aż mi się łezka w oku zakręciła
On cały czas mi mówi, zobaczysz, że teraz się udało
a ja mu pożyjemy-zobaczymy. Chciałabym się nie nakręcać. Przyznam się Wam, że już myślę o tym, że jak się uda, to czy tym razem będzie wszystko dobrze, czy serduszko nasze będzie biło tym razem... Troszkę się już boję... Wiem, że nie powinnam na zapas się martwić.
Mimo wszystko jestem dobrej myśli. Dziś na poprawę humoru wybieram się na zakupy "ciuchowe", a jutro dzień w SPA, który zafundował mi mój Mąż w prezencie na urodzinki
Dzisiaj świeci słoneczko... ale syneczek mój jest chory... szkoda że tak zaczyna ferie
zastanawiam się czy powinnam wykonac jakieś badania? jezeli tak to jakie..? Kolezanka poroniła bo okazało się że ma kłopoty z tarczycą a pierwsze dziecko urodziła tak jak ja i było w porządku... chyba naprawde wybiorę się do internisty tak na wszelki wypadek 
Jeszcze parę dni i poczynamy kolejne próby walki o maleństwo:D W pracy kolezanka chwaliła się zdj swojego miesiecznego synka... śliczniusi ja też chcę maleństwo!!! oby tym razem się udało!!!
Czy jakaś dobra dusza pomoże mi w interpretacji mojego wykresu? 
poszlam dzisiaj na badania progresteronu, prolaktyny zrobilam takze bete czekam na wyniki
obawiam sie ze troche za szybko no coz zobaczymy.
trzymajcie kciuki
wyniki 3 dzień cyklu:FSH 4,72, LH 3,99, ESTRADIOL 20,00, PROLAKTYNA 43,03
Jestem załamana i zniechęcona... totalne zniechęcenie na ten cykl... po co
sroko i tak nic z tego nie będzie
???
na co ja liczyłam przez te wszystkie cykle... na cud... trzeba być realista 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2014, 15:24
5 miesięcy może to nie dużo, ale dla kogoś kto stara się o swoje pierwsze maleństwo, to szmat czasu.
Po ostatniej nadziei -okesie spóźniającym się 17 dni- kolejne rozczarowanie. Mimo że testy były negatywne, rodziła się myśl, może to za wcześnie na test, może jeszcze poczekać?
Niestety, kolejny raz się nie udało. Okazało się zaburzenie cyklu, nic więcej.
Objawy były, a może to przedwczesna radość.. ?
Teraz pozostało Nam próbować dalej.
Mam nadzieję, że wykres stanie się pomocny 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2014, 11:37
W sobotę i w niedziele winkowałam z moim mężulkiem winko domowej roboty mojej Cioci. Niedawno jedna szwagierka urodziła bobasa, następnie dowiedziałam się, że moja kuzynka jest w ciąży z drugim dzieckiem. AAAAAAAA.... oszaleje. Dziś świetna wiadomość bratowa mojego męża jest w 3 miesiącu. Cieszę się Ich szczęściem i życzę im jak najlepiej.
Tylko do nas też mogło by się w końcu szczęście uśmiechnąć.
Tata mnie pociesz, że oni o mnie starali się 6 lat i jak w końcu zajeli się innymi sprawami wyszłam ja. My teraz będziemy się przeprowadzać do nowo kupionego mieszkania zajmiemy się remontem i urządzaniem mieszkania hyyyy jak to mój Tata powiedział będziemy się cieszyć mieszkankiem i na pewno wyjdzie bobas.
Właściwie siedzę jak na szpilkach , czekam na @ . Było , by cudownie gdyby nie przyszła ale ... no właśnie , tych ale jest wiele . Miałam nadzieje trzy dni temu , bo na teście zobaczyłam cień cienia , bardzo nikły , dwa dni później powtórzyłam i co ... nadal niby coś widzę ale to chyba jednak moja wyobraźnia bo , kreska nikła albo to tylko cień , cień moich marzeń moich pragnień , cień wszystkiego
Nie nastawiam się kurczowo, ale za namową ovu przyjaciółki, wzięłam Duphaston. Nie wiem dlaczego wcześniej zwlekałam. Czasami człowiek potrzebuje wspierających słów. Jeżeli Duphaston pomoże to będziemy z mężem wiedzieć, że mały biały doszedł do celu, a domek miał wygodny, to został. Jeżeli Duphaston nie podziała to dalej uzdrawiamy małe smyki męża. I próbujemy bez oczekiwań. Jeżeli wtedy nic się nie poprawi przez pół roku to zrobimy znowu mężowi badania lub ewentualne hsg. To będzie zależeć od wyników. Ale jak na razie luz. Bardzo bym się ucieszyła, gdyby szczęście mnie nie ominęło w tym cyklu. Był by to przecudowny prezent dla mojego męża na urodziny. Byłabym wniebowzięta. Jednakże, gdy by tak się nie stało...jestem spokojna gdy o tym myślę. Wiem, co chcę...może kiedy się uda. Wierzę w to. Choć wtedy już na spokojnie.
Temperaturę dalej bym sobie mierzyła, super widzę wtedy co się dzieje z moim organizmem.
Dzisiaj wytłumaczyłam mężowi, że nie stresuję się tym tylko pracą. Dużo do zrobienia i myślenia, bardzo dużo. Uspokoił się. Bo tak jest.
Cholerny stres. Życzę mało stresu dziewczyny 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2014, 12:46
Dziś zaczynam 19 tydzień, od kiedy znam płeć łatwiej jest mi myśleć o przyszłości. Powoli też zaczynam "coś" czuć, mam łożysko na przedniej ścianie wiec nie są to wyraźne ruchy ale kiedy leże czasem czuję takie lekkie wypychanie. To wszystko sprawia, że coraz bardziej wierzę w moją ciążę i w to, że będę mamą. Zmniejsza się dystans który sobie pozostawiałam gdyby coś jednak było nie tak.
Wczoraj byłam na niedzielnym obiadku u teściów i zaczęła się lawina propozycji imion dla małej, pierwszy do nadawania imienia oczywiście teściu szukający imienia po babkach, prababkach i czort wie kim jeszcze i wymyślił że idealna by była Stanisława... Stasia. Mnie się tak tradycyjne imiona w ogóle nie podobają. A teściu, że Oliwia to tak nowocześnie
na szczęście ma mało do gadania a ja raczej nie odbieram tak tego imienia ale i tak ciągle się zastanawiam czy będzie właściwe. Mnie się podoba masa imion dla dziewczynki ale ciężko to zgrać z tym co się mężowi podoba.
Cieszę się, że to jednak dziewczynka, będzie miała ubranka po kuzynce bo siostra więcej dzieci nie planuje i wszystko mi oddaje (już mam pierwszą torbę maleńkich ubranek) myślę też, że dziewczynki będą się fajnie dogadywały i przyjaźniły przez lata bo różnica wieku to tylko 8 miesięcy.
Cykl na luzie. Najpierw choroba, zwariowane temperatury, a teraz to już nie ma sensu szukać objawów owulacji...i staramy się w ciemno.
Co będzie to będzie.
Tyle tylko, że nie będę wiedziała kiedy tak naprawdę spodziewać się @. Odliczania nie będzie i oby tylko nie dopadło mnie szukanie objawów ciąży.
---
A poza tym - urządzanie mieszkania na półmetku. Łazienki prawie gotowe, na ścianach pojawiają się kolory i jest coraz piękniej! W weekend zamówiliśmy wymarzone łóżko (idealne do starania
)) i jak dobrze pójdzie to za miesiąc wielka przeprowadzka.....
)
Dzwoniłam dzisiaj do mojej Gin. Mam poprawną cytologię... Tyle do przodu... Kiedy usłyszała o wynikach prolaktyny kazała przyjechać... To chyba nie dobrze... Mam wizytę w środę i zobaczymy, może przepisze mi coś żeby ją zbijać. W sumie im szybciej tym lepiej
Moje szanse na dzidzię wzrosną 
Uff no to wizyte mamy juz za soba i zgodnie z "obietnicami" tranfser odkladamy do nastepnego cyklu. U mnie niestety ciagle ryzyko hiperki, wiec dr zapisal mi Dostinex, a w piatek mam sie pokazac na kontroli. Wtedy tez dowiemy sie, ile ostatecznie udalo sie zamrozic zarodkow. Na dzien dzisiejszy jest ich 10, wiec jest duza szansa, ze beda i tego 5-go dnia jakies "zdatne pypcie"
Niestety mozemy tylko czekac, nic nie mozna juz zrobic. Narazie ciesz sie, ze sporo komorek okazalo sie dojrzalych (przy takiej ilosci, jaka wyprodukowalam, byl to problem, bo dluzej nie mozna bylo juz czekac z punkcja) i prawie wszystkie sie zaplodnily (a przynajmniej po zaplodnieniu dotrwaly do 3 doby).
Myslalam, ze od srody bede mogla wrocic do pracy (skoro nie ma transeferu), ale ryzyko hiperki i piatkowa wizyta rozwiazaly problem. W sumie juz mi sie chce porobic cos konstruktywnego, no i przez to mniej myslec o zbyt wolno plynacym czasie. Bardzo w tym wszystkim wspiera mnie Mama, moj M. troche mniej, ale faceci sa z Marsa, wiec trzeba ich tylko kochac, a nie wymagac. Wazne, ze jest zawsze kiedy potrzeba, a reszta to drobiazg. To do zobaczenia w piatek. Dzieki Dziewczyny za pozytywne komentarze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2014, 15:31
Dzis mialam kwalifikacje do cc. I stalo sie to czego chcialam uniknac czyli... nie mam konkretnej daty tylko 5 marca gdy rozpocznie sie 37 tyg musze sie polozyc na patologie ciazy. Gdxie beda robic mi.badania obserwowac. Cesarke moge muec wiec juz 5 albo i 15 marca. Do dnia przyjecia co 2 dzien na ktg i moze usg.
No i masz, tak się wzbraniałam od lekarza, chciałam doczekać do piątku, bo mam iść do laryngologa, ale dziś już mnie rozkłada na łopatki. Gorączka przyszła, zmęczenie na maxa, wszystko boli, katar, kaszel, ból głowy i gardła, no po prostu wszystko. Boże, umrę zanim trafię do lekarza, a to jeszcze dwa dni. Żeby się tylko okazało, że to zwykłe przeziębienie ..... I niech szybko pójdzie precz, a kysz !!!!! Nie mam nawet siły pisać.....
11.03.2014. 10:00
Wtedy oficjalnie dadza mi pieczatke z Kliniki Nieplodnosci. Jakos nie swiruje, ze takim zaswiadczeniem bede musiala w pracy zaswiecic. Wisi mi to. No i ze kasiore wydac bedzie trzeba. Tez mi wisi. Chce miec dziecko. Nie cofne sie teraz przed niczym! 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.