Ehhh, monitorowanie cyklu potwornie wydłuża czas!!!
Dzień za dniem...tempka, szyjka, test... odliczanie do owulacji, potem odliczanie do testowania...
Jakoś mam wrażenie, że wcześniej cykle zlatywały mi szybciej 
Czas nie leczy ran, on pozwala się przyzwyczaić do bólu.
Czasami sobie siedzę i tak myślę, może lepiej by było jak by mnie nie było. Popłakali by i przestali.
Dziś mam wielkiego doła...
Pomyślałam, że lepiej jak by mąż znalazł sobie kobietę, która da mu potomka i był by z nią bardziej szczęśliwy z nią i dzieckiem, które by mu urodziła.
Nie wiem co sie dzieje,dzisiaj jest 38 dzien cyklu a miesiaczki nie ma. Ciazy tez nie ma bo miałam robione usg i nie było zadnego dominujacego pecherzyka.
Czasami sie zastanawiam czy ja juz nie wkraczam okres przekwitania, czy nie gubie miesiaczki.
Psychicznie jestem wykończona,na dodatek moja kolezanka niebawem rodzi i zasypuje mnie milion razy dziennie wszystkimi szczegółami dotyczacymi swojej ciazy,czy ona nie wie ze ja wtedy powoli umieram ze smutku.
Boże daj mi siłe bym mogła normalnie życ.
Teraz już mogę potwierdzić.. nadciągnął w końcu do mnie @ .. tak się cieszę
to mój pierwszy cykl z ovu.. Ciekawe czego się tu dowiem na wykresie.. 
Obawiałam się strasznego bólu brzuchu.. który był za każdym razem przy @.. Ale rano tylkodelikatnie mnie bolał bruch w porównaniu z tym jak zawsze miałam to naprawdę nie bolało.. Jednak wzięłam sobie jeden apap by ból nie stał się silniejszy i już potem było dobrze.. 
Nie dawno wróciłam też ze szpitala.. Bratowa urodziła drugą córeczkę 
Bardzo się cieszę że choć mała urodziła się za szybko jest cała i zdrowa!
tylko niestety jako wcześniak musi być jeszcze w inkubatorze.. Tak więc radość z jednej strony a z drugiej.. smutek..
ogromny..
pewnie wiecie jak się mogę czuć..
Siedzieliśmy na tej sali a obok kobieta trzymała już w swych ramionach swoje dzieciątko które rano przyszło na świat.. małą Magdę.. Oj jaka ona była mała..
tak miałam ochotę ją wziąć na ręcę i przytulić jak swoje własne maleństwo..
. Może niepotrzebnie w ogóle się wybrałam do tego szpitala bo w sumie czego mogłam się spodziewać na oddziale położnictwa i ginekologii jak nie małych dzidzi ?
ale pojechałam.. chciałam zobaczyć jak się czuję nowo upieczona mama.. chociaż kontakt jaki taki tylko mamy
. Małej niestety i tak nie mogliśmy zobaczyć.. Ale ma się dobrze.. Silna dziewczynka! 
No i tak myśląc sobie o tym wszystkim patrząc na tą kobiętę obok siedzącą w sali, karmiącą to maleństwo, zastanawiałam się.. kiedy w końcu MY - staraczki tego doświadczymy ?
ile musimy czekać na tego maluśkiego człowieczka który da nam tyle szczęścia.. 
Po prostu siedząc tam nie mogłam tego pojąć.. dlaczego tak jest..
czy pragniemy czegoś niemozliwego?
ta mała istotka jest przecież jak najbardziej prawdziwa.. realna.. tylko dlaczego to musi być wszystko takie trudne ?
na te pytania chyba nigdy nie znajdę odpowiedzi..

Mam dziś okropnego doła. Nie wierzę już że kiedykolwiek się uda. Nie mam już sił na te ciągłe porażki, chcę przestać się tym zadręczać. Dojrzewam do myśli o adopcji. Mam dość! Znów tempka spadła w dół. Dziś płaczę choć jestem w pracy.
Ups 
Wczoraj napisałam mężowi że mam ochotę na bułkę z masłem i chipsy solone, więc odpisał że mi kupi
.Niecierpliwie czekałam na jego powrót z pracy, ale zanim wrócił troszke mi przeszło
.Potem pojechał coś tam załatwić i wtedy przypomniałam sobie o tych chipsach czekałam ponad dwie godziny zanim przyjechał a mnie skręcało od środka tak mi się chciało
.Jak tylko wszedł do domu zobaczyłam że niesie chipsy-Lays Zielona cebulka normalnie popadłam w rozpacz i się rozpłakałam. Mąż się przeraził bo nie wiedział o co chodzi a ja łkając powiedziałam że nie takie chciałam, chciałam DUŻE solone a on na dodatek przyniósł najmniejszą paczuszke
Mąż się przeraził i powiedział że pojedzie mi kupić. Musiał pojechać do innej miejscowości bo u nas już sklepy były pozamykane
.Pojechał do groszka a tam też nie było
więc pojechał jeszcze do innej miejscowości tam kupił
ALE..........
Zawracając pod sklepem nie włączył kierunka i policja go zatrzymała
Przeprosił i powiedział że więcej tego błędu nie popełni a te h*je się tak przyjeb*li że szok dmuchał dwa razy, przepyrali cały samochód. Mamy drogie cb radio w aucie to zapytali czy nie kradzione
maż powiedział że "tak skradzione trzy lata temu w tamtym sklepie" Psy pytały czy ma na radio papiery. Więc to chyba normalne że mamy papiery tylko nie wozimy ich w samochodzie
tylko w domu. Sprawdzali czy wszystkie światła działają, czy jest trójkąt i gaśnica. No ale to przecież normalne że co drugi Polak nie ma gaśnicy w aucie. A najgorsze było to że mąż zostawił prawo jazdy w samochodzie firmowym
Trzymali go ponad pól godziny i powiedzieli że mu dadzą 200zł i 6 punktów chyba że do 2.30 w nocy (a było po 21) dowiezie im dokumenty i gaśnice na komisariat bo do tej godziny mają zmiane
iii mój biedny mężulek przespał się ze dwie godziny w domu po czym pojechał po te dokumenty z komendy wyszedł o 3.30 a na 5 rano miał do pracy
Nie dostał mandatu ale ile te moje chipsy go kosztowały nerwów i jeżdżenia
pierdol*ne psy
ech
Ale chipsy były pyszne
Wiejskie ziemniaczki - Masło z solą mniam no bez nich bym nie usneła 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2014, 11:27
29 tc - 70 % normy wykonane 
Czas płynie już dość szybko, chociaż nieustannie modlę się, by nastał ten 37 tc i byśmy już byli w miarę bezpieczni. Brzuch momentami twardnieje, mały upchnął się pod żebrami i daje o sobie znać. Pomimo zmian w naszej trzyosobowej czasoprzestrzeni, u pozostałych członków rodziny czas jakby się zatrzymał w miejscu. W ostatnich tygodniach mowa non stop o siostrze, jej ciąży i pracy, bo jak się okazało państwowa (!) organizacja jednak zdecydowała się z pełną świadomością zatrudnić ciężarną. Siostrzenica jest więc zdecydowaną większość czasu u nas na dole, a z racji faktu, że nigdy nikt jej nie ograniczał krzyczy sobie cały czas (przepraszam - miewa 20 sekundowe przerwy na kilkadziesiąt minut). W tym ciągłym rumorze nie idzie mi praca - ciężko się na czymś skupić i wykonać dobrą korektę tekstu, gdy za ścianą wrzeszczy mały terrorysta. Wprawdzie starałam się zwrócić ostatnio siostrze na to uwagę, ale tylko sprawiłam, że się na mnie obraziła. Trzy dni potwornego bólu głowy, nieprzespane noce dały mi w kość, a już zwłaszcza fakt, że siostra postanowiła przesiadywać z małą cały dzień na dole, bo jej mąż miał trzecią zmianę i musiał się dobrze wyspać. Koniec końców, gdy zapytała o przyczynę mojego złego humoru, nerwy mi puściły i powiedziałam, że jest trochę za głośno. Nic nie dało do myślenia. Mam już szczerze dość. Widzę, że mama też, bo idąc do pracy siostra zadecydowała, że mama naprzemiennie z opiekunką będzie zajmować się dzieckiem. Pewnie nie sprawiłoby jej to problemu gdyby nie fakt, że opiekunka będzie zatrudniona tylko na kilka godzin, bo o 11 rano mama wraca z pracy i ma się zająć małą - decyzja siostry, która nie została z nikim uzgodniona. W tym tygodniu małą miał się zajmować ojciec, ale jedyne co, to ją podrzuca babci i ucieka na górę przez 2 godz. przygotowywać się do pracy
Siostra za to non stop jeździ na oddział, bo boli ją brzuch. Momentami mnie to śmieszy - na początku mojej ciąży powiedziała: nie panikuj, tak ma boleć, to normalne, przyzwyczajaj się, no po co jedziesz do lekarza; a teraz sama goni, by sprawdzić czy wszystko ok. Jak to mówią: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pomimo wszystko mama ubolewa, że siostra nie ma pieniędzy, a tabletki od ginekologa tyle kosztują; że nie pojedzie na wakacje (choć to dziwne, bo do tej pory z 3,5 letnim dzieckiem przecież nigdzie nie chciała jechać pomimo namowy męża). Z tego co sobie przypominam to raczej nie była wpadka, tylko ciąża zaplanowana i to wtedy, kiedy wyszło, że my się staramy. A teraz wyścig szczurów - ciągle mówi, że według jej przeczuć to będzie syn i chodzi już taka dumna z głową zadartą do góry. Czuję, że nieuchronnie nadchodzi moment naszej przeprowadzki i wynajmu mieszkania, bo inaczej zgłupiejemy tutaj. A i od wczoraj też jest chyba na mnie zła, bo jak się okazało pracuje z nią kobieta z tej samej miejscowości. Gdy usłyszała, że siostra chodziła z małą na plac zabaw, zapytała czy zna jej bratanicę. I podobno siostra miała powiedzieć, że mama małej jest nieuprzejma i niesympatyczna. Wiem, że siostra miała o tej kobiecie takie mniemanie, bo często opowiadała jaka ona jest "głupia". Problem w tym, że właśnie ta kobieta (o czym siostra doskonale wiedziała) pracuje i jeździ z moim mężem, więc wczoraj dostał reprymendę, że moja siostra rozpowiada takie rzeczy na jej temat... Ręce opadają... Gdy zapytałam czy to prawda, siostra zaprzeczyła i się oburzyła, a mama zapytała komu w zasadzie wierzę. Już sama nie wiem. Wiem tylko, że moją siostrę stać na wiele...
Wlasnie zaczynam swoja przygode z ovu. Pierwszy raz zaczynam prowadzic taki prawdziwy pamietnik bo kiedys prowadzilam ZLOTE MYSLI.
FSH 4,72 mlU/ml norma 3,03 -8,08
LH 3,99 mlU/ml norma 1,80 - 11,78
ESTRIADOL 20,00 pg/ml norma 21-251
PROLAKTYNA 43,04 ng/ml norma 5,18 - 26,53
Witam,
Właśnie jestem w tym momencie że staramy się o dzidziusia... znowu... Mam nadzieję że teraz na się uda. I że nie zrezygnujemy ze starań za parę miesięcy jak nie będą przynosiły rezultatów. Zaczyna mnie ta cała sytuacja przygnębiać. Bo niby jesteśmy zdrową parą. Niby nie powinniśmy mieć problemów z zajściem w ciąże. A tu nic się nie dzieje...;/ Nie rozumiem dlaczego tak jest że jak ktoś nie szczególnie chce mieć dziecko to mu się udaje, a jak ktoś chce to nic z tego nie wychodzi...
NIESPRAWIEDLIWOŚĆ...
No i niestety się okazało, że mam za wysoki cukier, norma z zeszłego roku była do 6,5, a w tym zmniejszyli normę do 5,5, a moj wynik to 6. Po dwóch godzinach był 7, wiec się zmiescilam w normie, która wyniosła 7,5..
Wiec jadę dziś do szpitala i dostanę na tydzień przyrzad do mierzenia cukru we krwi cztery razy dziennie.. no i będę miała niejedno usg, żeby kontrolować rozmiar dzidzi, bo jak za bardzo urośnie, to poród będzie bardzo ciężki..No wiec następne zmartwienia..
Dobrze, że zostało ki tylko 3,5 tygodnia pracy, jedyne pocieszenie.
Dziś jest 18.02.2014r. termin mojego pierwszego porodu.. mogłabym Cię już mieć przy sobie, trzymać Cię na rękach, tulić, całować
patrzeć na Twoje piękne oczka, malutkie rączki i stópki
wpatrywać się w Ciebie godzinami..
Dziś bylibyśmy pełną rodziną..Ty, Twój tatuś i ja-Twoja mamusia

Niestety to wszystko zostało nam odebrane..w ciągu jednej chwili straciliśmy wszystko
nie mogę powstrzymać łez pisząc to..
W dodatku miesiąc temu dołączył do Ciebie Twój braciszek albo Twoja siostrzyczka... więc nie jesteś już tam kochany aniołku sam.. To my zostaliśmy teraz sami.. ;( bez Was..
Jest mi cholernie smutno i ciężko..nie wiem co mam ze sobą zrobić..w dodatku w taką piękna pogodę.. Od samego rana świeci piękne słońce, jest cieplutko..jakby to już była wiosna..
Dzisiaj z Twoim tatusiem pojechaliśmy do sklepu wybrać farbę do pomalowania salonu..w sklepie oczywiście przemknęło mi przed oczami kilka ciężarnych..rodzice z maleństwami w nosidełku..a po drodze jak wracaliśmy mnóstwo mam z wózkami ze swoimi maleństwami wyszło na spacer..widząc to poczułam ogromny ból, żal w sercu..i taką zazdrość..że dlaczego to ja musiałam Cię - Was
stracić..dlaczego to spotkało właśnie mnie? niestety odpowiedzi na to pytanie nie znam..i chyba nigdy nie poznam..
Pogoda jest tak piękna aż żyć się chce.. a ja najchętniej nie patrzyłabym na nią, bo nie mam siły ani ochoty..ja nie mam nic..a miałam tyle planów, marzeń..i nie zostało z nich zupełnie nic.. nawet nie potrafię dokładnie wyrazić tego co czuje, bo tego się nie da chyba opisać..
Dlaczego musiało mnie spotkać tyle bólu, cierpienia..?! w dodatku nie wiem co będzie dalej..boję się tego co może mnie jeszcze w życiu spotkać..
Nie wiem czy jest sens mieć dalej jakieś marzenia, czegoś bardzo pragnąć..skoro znowu może czekać nas porażka..
Nie chcę, nie pragnę czegoś nierealnego, chcę tylko mieć dziecko, jedno malutkie różowiutkie dziecko..nic więcej.. 
@ nie przyszła , zrobiłam kolejny test tym razem ten cień widać !!!!!! są dwie kreseczki jeszcze bardzo słabe , nikłe i nieśmiałe , ale są to nie omam , nie urojenie . Zrobiłam bete wynik może nawet dziś wieczorek .
Ovufrend przesunela moja owulacje. Z 21 dnia cyklu na 25. Niestety przytulanki byly 3 dni wczesniej bo w tym czasie dalam juz sobie z nimi spkoj tak wiec mam male szanse na fasolke
Ale jakos nie chce mi sie wierzyc zeby tak pozno doszlo do owulki wedlug mnie to albo owulka byla 21- szego albo wcale jej nie bylo. Ech jakis glupi ten cykl , niech juz sie konczy...
Hm przypominam sobie ze 24- tego rano przez pol godziny mialam tak silny bol brzucha ze nie moglam sie ruszac. Moj synus chcial ze mna odkurzac bo mu obiecalam ze bedziemy to zaraz robic ale bol mnie powalil. Mlody sie niecierpliwil i denerwowal wiec zagryzlam jakos zeby i wzielismy sie za to sprzatanie a z czasem bol przeszedl i o nim zapomnialam. Moze wtedy peklo jajeczko??? Ech znowu sie nakrecam. Codziennie sobie obiecuje ze nie bede myslec o zafasolkowaniu, dzisiaj rano nawet sie zastanawialam czy nie dac sobie spokoju z mierzeniem temperatury. Obiecuje sobie tez ze nie bede tak czesto pisywac do mojego ulubionego forum bo sama widze po sobie ze to mi nie pomaga ze coraz bardziej sie napinam i przezywam porazke 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2014, 15:21
No i jestem po wizycie, za dużo to się nie dowiedziałam tylko że to powinna być ciążą bo macica kulista, dostałam skierowanie na morfologie i resztę i tyle... a za tydzień USG dopiero. I do tego jakiś dziwny ten lekarz, zauważyłam że przyjmuje pacjentki tak na szybkiego, nie poświęca każdej wystarczająco duzo czasu żeby na spokojnie wszystkiego się dowiedzieć. Myślałam że w 8 tygodniu chociaż zobaczę swoje Maleństwo na USG... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2014, 15:38
Myslalam ze po wizycie u ordynatora mi ulzy. A tu lipa, jest jeszcze gorzej. Z dnia na dzien moj stopien zdenarwowania rosnie. Jestem juz rak rozstrzesiona ze czasami mi same lzy leca. Nie moge sie na niczym skupic, zupelnie. Nieswiadomie demoluje wlasny dom.
tak duzo bym tez chciala jeszcze zrobic ale sil brak. 2 min roboty 2 godz odpoczynku tak zaczyna juz wygladac. Do wyjscia z domu tez zbieram sie sto lat. Bola mnie do tego okropnie stawy i kosci. Ale najbardziej doklucza roztargnienie. A dzis zebranie wspolnoty mieszkaniowej ktore musze poprowadzic i bedzie trwalo min 2 h. Jejku. Strasznie narzekam ale gdzies musze to wyrzucic siebie a straszliwie nie lubie pokazywac swojej slabosci. Co dziwne w poprzednich ciazach bylam o 1000000% bardziej wyluzowana a teraz masakra. Zeby mnie jakas depresja nie dopadla. Nie no biore sie w garsc. Musze sie spotkac ze znajomymi a zapowiada sie w piatek jakas imprezka urodz u kumpla. Supcio.
Dziś wizyta u dermatologa diagnoza .. może pominę . Muszę się z tym uporać leczenie może potrwać do 12 miesięcy . Jestem podłamana 
Nie ma owulacji, ale jest zielone światło, dzień płodny 
Zobaczmy, może coś się uda
Czy nie za późno zaczęłam prowadzić pamiętnik?
Mój mały synek ma dopiero albo aż 3 tyg i 5 dni, w 16 dniu odpadł mu pępek, i tego samego dnia tylko rano postanowiłam przestać męczyć dziecko i odstawić od piersi, w której i tak była sama woda i to w ilosciach zaledwie 40 ml, a potrzeby rosnącego organizmu chłopaczka są zdecydowanie większe.
W 14 dniu nastąpił jakiś skok rozwojowy jak nic, bo zaczął coraz więcej spać w nocy, żeby na dzień dzisiejszy ustawić granicy w ilości 8 godzin ciągłego snu, z tym że - zasypianie ma po tatusiu, wcześniej niż 21 spać nie pójdzie, nie ma takiej siły która by go zmusiła:)
Ma już prawdziwe łezki, ale na razie tylko w oczkach, płacze nadal bez łez. Bardzo lubi obserwować twarze, zwłaszcza jak siego karmi, lubi hokej w tv:) nie lubi odbijać i jak się przerywa mu posiłek:) coraz mocniej trzyma głowę, zwłaszcza jak się trzyma pionowo, a pazurki rosną straszliwie szybko i są ostre jak u naszej kocicy:)
No wiec progresteron niski ok 6 a prolaktyna 2 x podwyższona hmmm ciekawe co to oznacza jak narazie beta ujemna nic czekam teraz co sie wydarzy piersi dotknąć nie mogę tak bolą ale to pewnie przez prolaktyne heheh i bol na okres nic pozostało czekanie
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.