no pięknie...tak zestresowałam męża tym, że mogę mieć dziś ovu, że wogóle nic z tego nie wyszło :( :(
chyba musze rzadziej zaglądać na forum - a przynajmniej nie zarzucać go informacjami...
Nie chcę, żeby myślał tylko o tym kiedy serduszkujemy..
Musimy zrobić przerwę, bo nie chcę go załatwić na amen :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2014, 20:35

gosia89 udało się po 9 latach 24 lutego 2014, 20:37

dziś 26 dc niedługo przyjdzie @
zaczynam myśleć, że może nigdy nie będe w ciąży. tyle cykli się nie udaje to dlaczego teraz ma się udać? zazdroszczę dziewczynom które starały się i udało im się zajść, niektóre tu z forum już urodziły niektóre niedługo mają termin. inne są w ciąży a ja ciąglę stoję w miejscu. nie mam czasu na lekarzy...badania.

zaczynam nocki w pracy... masakra.

gosia89 udało się po 9 latach 24 lutego 2014, 20:41

planuje remont pokoju. jest według mnie konieczny. chcę zrobić tak, żeby było mi jak najlepiej, przytulnie itp. przemek najchętniej by zostawił tak jak jest no ale ja też mam prawo decydować. on widzi problemy, przeszkody ale ja chcę je pokonać i dam radę. Bo remont musi być i już! ;)

Kasiula009 Starania o maleństwo 24 lutego 2014, 20:55

Ciąża rozpoczęta 28 stycznia 2014

Okres już się kończy..już jest tylko delikatnie plamienie tylko podczas wizyt w toalecie..więc jutro z rana dzwonię do profesorki..i zobaczymy co mi powie..czy jutro do szpitala, czy następnego dnia..nie wiadomo czy będą wolne miejsca..
Dobrej nocy kochane <3
Ja zapewne nie będę mogła spać..będę się wierciła i myślała o szpitalu..ale chcę już być po :(
Wierzę, że najgorsze już minęło..a teraz będzie już tylko lepiej..i niedługo nam się uda <3
Nam tutaj wszystkim się uda <3 <3 <3

koniec starań znów na jakiś czas mój ukochany stracił pracę teraz ja jestem głową tej rodziny . boję się że nie damy rady ciężko jest bez pracy ....zaprzestajemy i zawieszamy działania nie chcę powoływać kolejnego dziecka na świat któremu nie będe mogła dać czego będzie potrzebowało ale bardzo go chcę tylko strach jest większy niż chęci w tej chwili . A teraz skupimy się na szukaniu pracy i innych ważnych rzeczach.....

frutka :) 24 lutego 2014, 21:30

chyba zrobię sobie zakaz wchodzenia na ovu w drugiej fazie cyklu...owulka wyznaczona, wszystko bylo kiedy trzeba...ehh..czekać...

W pracy tyle na głowie mam, że nie wiem jak się z tym wyrobie.. ach te nieskończone papiery :(
Zadzwoniłam dziś już do lekarza wiecie.. nie dawało mi to spokoju i uznałam że lepiej się już umówię niż potem znowu czekać.. A jeśli dostanę do tego czasu @ to będę się tylko cieszyła a wizytę odwołam ;) chciałabym już dostać.. :( jak najszybciej..

Dziś miałam zaszczyt być świadkiem na bierzmowaniu ;) wieczorek minął przy kawce i ciastku ;)
dobrej nocy dziewczyny! <3
dobrej nocy mój Aniołku ! :( <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2014, 22:43

Aneta94 Malutkie Upragnione Światełko 24 lutego 2014, 23:18

Ciąża rozpoczęta 13 stycznia 2014
W końcu się udało;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2014, 23:18

Dzwoniłam rano do profesorki, i jutro przed 8 mam zgłosić się na izbę przyjęć ginekologiczno-położniczą.. Mam nadzieję, że w czwartek już wyjdę :) choć nie obraziłabym się wcale, gdybym wyszła w ten sam dzień <3 ;)
Nie lubię szpitali, zresztą co tam jest do lubienia.. Nigdy wcześniej nie byłam ani chwili w szpitalu-jako pacjent..mój pierwszy raz to było po pierwszym poronieniu 2,5 dnia..teraz mam nadzieję, że 1,5 dnia to góra :) Mam nadzieję, że dam radę..przy pobieraniu krwi ;) bo nie cierpię tego, a w szczególności jak ktoś nie umie tego delikatnie-umiejętnie robić..np. w luxmedzie jak byłam ostatnio na hcg- to bolało przy wkłuwaniu, pobieraniu krwi-jednej próbki, wyciąganiu igły, i potem pół dnia bolała mnie i piekła ręka-nie pójdę już tam nigdy! A w diagnostyce byłam na kilku badaniach pobierano mi 6 albo 7 próbek i czułam tylko wkłucie igły-i nim się obejrzałam było już po.. :) mam nadzieję, że w szpitalu też tak będzie..choć w to wątpię..ale dam radę..igła w porównaniu do tego co przeszłam to pikuś ;)
Słonecznego dnia kochane <3 <3 <3

Dziwnie się czuję. Dziś jest 31 dzień cuklu, ale owulację miałam 22 dnia, więc czekam do soboty. W sobote idziemy na imprezę 30-stkową do kolegi, więc rano zrobię test, jeśli do tego czasu nie przyjdzie @. Coś czuję, że nie przyjdzie...

dziś 3dzień cyklu... Wygląda na to że @ powróciła sprzed kilku miesięcy :) mam iść na usg na początku cyklu w celu wykluczenia pcos. I teraz mam zagwózdkę bo nie wiem czy lepiej iść 5sc czy też 10dc??

judith tylko bez paniki :) 25 lutego 2014, 10:17

No i sielanka się skończyła. Najpierw jakiś tydzień temu zaczęły mnie okropnie boleć nadgarstki, co rano budził mnie ich ból i własciwie nie mogłam poruszać kciukami. W czwartek byłam w szpitalu. Młody lekarz chyba miał kompleks dra House'a, bo wymyślił, że przez hiperwentylację wypłukuję sobie wapń z kości, dlatego bolą mnie nadgarstki... Zasugerowałam mu, że może jednak to jest jakieś zapalenie stawów, poszedł to skosultować z ortopedą i po powrocie stwierdził, że prawdopodobnie zapalenie pochewek ścięgna, inaczej zespół de Quervaina. W pon z rana wizyta u ortopedy, który NIC mi nie poradził, nie wiedziął nawet co mi zapisać i kazał zapytać w aptece o maść przeciwbólową dla kobiet w ciąży... Pytam, kiedy mi to przejdzie - nie wiadomo, starać się nie ruszać rękami. Grrr!!!! Wczoraj byliśmy na USG 3D u innego lekarza niż nasz. Cała wizyta trwała prawie 2 godziny! Tak szczegółowego badania nigdy w życiu jeszcze nie miałam. Lekarz zdziwiony był że nie miałam robionego testu obciążenia glukozą, że tylko raz badanie na tokso( w 1 trymestrze) i że podczas badania USG genetycznego nie był wykonywany test PAPPA... Hm. Sprawdził dokładnie centymetr po centymetrze dzidziusia, sprawdził przepływy krwi serduszka i w pępowinie. I tu zaczynają się niespodzianki. Po pierwsze - wg ovufriend, wg mojej owulacji oraz wg gina prowadzącego wczoraj był 26 tydz i 6 dzień. Wg pomiarów dzidzi wczoraj - główki, ramienia, obwodu brzuszka - wszędzie wyskoczyły liczby 30tydz 1dzień! Lekarz mówi, ze zmieniłby datę porodu z 27.05 na 5 maja, bp ciąża wygląda na starsza o 3 tygodnie i że wygląda na to, że powinno się jednak liczyć z daty miesiączki, nie z owulacji. Z miesiączki wychodzi właśnie 5.05, jednak mam 60-dniowe cykle no i przecież wiem, kiedy miałam owulację, więc... Lekarz zauważył też nadmiar wód płodowych - wielowodzie. Biorąc pod uwagę, że nie miałam testu obciążenia glukozą, mam opuchnięte stopy i podudzia, sugeruje że duże dziecko może być też efektem cukrzycy ciążowej. Jutro idę na badania. Jest jeszcze coś - jedna wielkość odstawała od reszty pomiarów dzidziusia - kość udowa. Lekarz mierzył ją kilkakrotnie i bardzo dokładnie, Wskazuje 27 tydzień, reszta ciała na 30. Martwię się. Wielowodzie plus krótka kość udowa.... mam najgorsze myśli. W tym momencie liczę, że to cukrzyca a nie jakaś wada u Antka. Na szczęście buźka póki co idealna, żadnych rozszczepów, mózg i móżdżek w porządku. Chciałam tu wstawić zdjęcie lub filmik, ale nie wiem jak :/ Ogólnie jestem za-ła-ma-na i przerażona, Mam złe przeczucia, a to jest najgorsze. Bo ostatnio moje przeczucia mnie nie mylą :( :( :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2014, 10:20

copolka Mój dzidziulek 25 lutego 2014, 10:19

Witajcie moje kochane. Byłam wczoraj na kontrolnym USG po inseminacji i mogę z dumą powiedzieć, że pęcherzyk pękł. Inseminacja została zrobiona w najlepszym czasie no i teraz zostaje czekanie. Zobaczymy co z tego wyniknie. Od wczoraj boli mnie brzuch, rano nawet bardzo mocno. Nie jest to jednak ból ciągły ale bardziej takie skurcze występujące raz po raz. Nie nakręcam się, żeby potem nie ryczeć. Fajna informacja jest też taka, ze wyniki badań męża się bardzo ale to bardzo poprawiły. Na prawdę jest z czego wybierać.

coliberek Działania..działania... 25 lutego 2014, 10:54

Aaach! Kalitria! Gratuuluję!! :) Nie wiedziałam.
Muszę nadrobić aktualności i poczytac co tam u was dziewczynki słychać!

Wrzucilam troche na luz z obsesyjnymi straniami i obsesyjnie skupilam się na połączeniu pracy zawodowej z praca nad zdrową-zgrabną sylwetką.

Na liczniku jest już 27 kilosów zrzuconych. Jeszcze 12 i będzie sylwetka z liceum.

Booże, tak się utuczyc!!! Szok. No ale śmieję sie , że przynajmniej wszystkie raty spłacone.
Bo w moim zawodzie więcej kasy=więcej pracy=więcej siedzenia=mniej czasu=szybkie złe jedzenie

A teraz znormalizowałam czas pracy, nie pracuję juz od rana do wieczora. Codziennie znajduję czas na 2-3h na siłownię, przygotowuje zdrowe jedzonko i jest ok.

Obiecuję wszem i wobec, ze juz się tak nie utuczę! Jak dojdę do oczekiwanej wagi to potem raz w tygodniu będzie ważenie - waga do góry trzeba to bęzie odpracowac na silowni.

Straszne to jest..jak ma się nadmierny apetyt a do tego skłonności do szybkiego tycia to trzeba się cały czas pilnować, no ale cóż. Gwiazdy hollywood mają jeszcze bardziej przesrane bo sa pod ciągłym obstrzałem fotografów. A my...gwiazdy swoich mężów musimy same sobie narzucić rygor i być tak piękne, żeby wszyscy naszym mężom nas zazdrościli. :P

W tym miesiącu starania są bardzo efektywne. Aż do znudzenia co drugi dzień przytulanko. "do znudzenia" bo...ileż można tak na zawołanie, no ale uparlismy się razem, ze w tym miesiącu ostrzelamy każdą potencjalną okazję. Prawie jak w grze w statki. :D

Mam jednak przeczucie, ze znowu będzie NICO ponieważ....wczoraj mamie się snilo, że wymyślała imię dla wnuczki. Raczej cudem by było jakby miała proroczy sen nie? Więc...pewnie w tym miesiącu się nie uda. No ale ok. Rozumiem. Nie uda się to się moze uda w nastepnym.

A jak sie przez lato nie uda to po powrocie z sezonu na Ibizie, zbliżymy się do tematu inseminacji. I już. Gotowe.

Panie podczas wizyty 25.09 powiedzialy - jak dojdę do BMI "nadwagowego" to mogą zaoferować bez kolejki, bez czekania miesiącami inseminację. Dzwoniliśmy w zeszłym tygodniu i wypytaliśmy co i jak. Owszem serdecznie zapraszają ale od nowego cyklu - będą sprawdzać i monitorować, potem dadzą tableteczki sterujące i dalej będą monitorować i cos tam cos tam a w kolejnym cyklu będzie inseminacja.

Czyli w to juz się nie wpasowujemy bo w tym kolejnym-kolejnym cyklu będziemy już na Ibizie. A będąc tam nie możemy sobie pozwolic na opuszczanie dni pracy, monitoring w klinice na drugim koncu hiszpanii itp więc..wszystko wskazuje na "po Ibizie".

Ok - tez się z tym zgadzam, nie mam nic przeciwko. WOLAŁABYM jednak aby się udało samo, bez inseminacji. Wciąż mam przed oczami ta ścianę gabinetu oblepioną bliźniakami i trojaczkami. (...) no comment ;)

DOSTAŁAM SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

zaczynamy od połowy marca stymulacje :) ale jestem szczesliwa, jesli wszystko bedzie tak jak sobie wyliczyłam to transfer szykuje sie na 31 marca, a to sa moje urodziny :)

ale poczekamy, nie wazne czy to beda urodziny czy cos innego, wazne ze zaczniemy w koncu :) ale kamien z serca mi spadł...i te napiecie juz ze mnie zeszło :) teraz tylko czekac na @

Mówią, że cykle po porodzie mogą być rozchwiane, mieć różną długość, może nie być owulacji, faza lutealna może być skrócona i gdy karmi się piersią wszystko mieści się w normie.

Obserwuje się. Weszło mi to w nawyk. Cyk i wszystko działa jak w zegarku - dla kogoś kto niedawno urodził, ma parcie na drugie dziecko i w dodatku nie może się starać to lekka tortura, ale niech będzie skoro już jest, ma być punktualnie.

Na 17 dc ustaliłam linię "owulacyjną" - odliczamy 12 dni fazy lutealnej i w 13 dniu po owulacji startujemy z nowym cyklem. Taki był plan.

Mamy 14 dzień po owulacji, zero okresu. Olał mnie, psuje mi statystyki.
Teoria mówi, że 1-2 dni przesunięcia fl mogą się zdarzyć. Zgodnie z tą teorią jutro mnie krew zaleje. Czekam na to z lekkim nerwem (co nie sprzyja prawidłowemu funkcjonowaniu organizmu).

Szanse na ciążę mniejsze niż zero. Ostatni stosunek w 7 dc (z prezerwatywą), orientacyjny dzień owulacji 17 dc - jeżeli wyszłoby z tego bobo, musiałabym je nazwać Chuck Norris (inaczej się tego nie wytłumaczy).
Psychika to zabawna rzecz.
Człowiek wie, że przecież nie ma szans na ciążę, ale lekko stresuje się, że może jednak wpadka.

Co jeszcze (prócz ciąży) wydłuża fazę lutealną?

Statystyki mi się popsuły :(

ps. Ale i tak, gdy okres nadejdzie będę smutna, że jednak nie ciąża. Babie nie dogodzisz ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2014, 11:24

Chanela W drodze do upragnionej fasolki 25 lutego 2014, 11:23

No i się doigrałam. Poszłam wczoraj na ćwiczenia i dzisiaj już mam lekkie zakwasy. Dobrze że nie są takie mocne. Chociaż wczoraj ledwo po schodach weszłam. Ten miesiąc przeznaczam na ostre ćwiczenie by w przyszłym miesiącu trochę przystopować i zająć się staraniami. I tak lekarz powiedział że na razie nici ze starań to przynajmniej wykorzystam ten czas dla siebie.

Mysza84 licze na cud 25 lutego 2014, 11:49

Kolejny szary przedwiosenny dzien za oknem...a ja nic tylko objawow plodnosci sie dopatruje:-) dobrze ze pracuje w domu i nie musze wychodzic na podworko brrr ziiimno!!! Dziewczyny dziekuje Wam za slowa otuchy i wsparcie wkoncu wszystkie znalazlysmy sie na tym portalu w konkretnym celu a grunt to trzymac sie razem:-) zycze milego dnia

20+3

Burza hormonów daje o sobie znać.
Wystarczy 10s żebym wybuchła jak wulkan ;-) a krzyczę wtedy ile tylko mam sił - MaSaKra! ;D
Wstyd, wstyd, wstyd przed sąsiadami :P :P

Muszę się wygadać, wyżalić, bo mam dosyć jestem poirytowana i zła.
Jednak najlepiej jak siedzę sobie sama w domu, wtedy jestem naprawdę zrelaksowana.
Wizyty najwidoczniej mi nie służą.
Tym bardziej rodziców mojego N... no niestety :/

Od początku ciąży przytyłam 6 kg.
Naprawdę dobrze czuje/czułam się w swoim ciele, które niestety się zmienia.
Mieszczę się nadal w ubrania sprzed ciąży, robią się po woli za ciasne, ale daje radę.
Czy tyje? Tak tyje, przecież jestem w ciąży, czy to naprawdę kogoś dziwi???
Po co cały czas mi to powtarzać?!:

"... o przytyłaś, na twarzy też przytyłaś, przytyłaś, o i w udach przytyłaś, nie no przytyłaś, o i kurteczka się robi za ciasna..."

Może przesadzam, może to nic, może to hormony, może jakiś mój kompleks.
Ale takie gadanie zupełnie mi nie służy, wtedy naprawdę czuje, że przytyłam, że wyglądam źle i muszę się poryczeć. ;)

Moja mama w ciąży ze mną wyglądała jak balon :P
Cały czas mi opowiada, że nie było jej widać szyi.
I jakoś nikt jej cały czas nie mówił... " O!!! PRZYTYŁAŚ!". Wręcz przeciwnie kazali jej cały czas jeść, bo przecież musiała jeść za dwoje.

Sprawa nr 2. Wybór imienia. MASAKRA!!!
Wszystko co zaproponujemy z N jest na NIE!
" O nie, gdzie tam, takie imię, zastanów się, o nie kategorycznie nie"
I co za tym idzie - propozycję życzliwych.
"Może: Teresa, Sławomira, Janina" Po babci, prababci, praprababci i kto wie po kim jeszcze.

Mam dość!
Dlaczego ludzie nie rozumieją, że mieli swoją szanse, żeby nadać imiona swoim dzieciom!
Wykorzystali ją lepiej, gorzej, nie mnie to oceniać, bo to nie moja sprawa.
Tego samego oczekuje od innych!

Już się boje co będzie po porodzie :D
"źle karmisz, nie tak się zmienia pieluszkę, jest głodne, za ciepło je ubrałaś, itd. itp."

Wybaczcie mi ten natłok złości, musiałam się pożalić, bo mam tego wszystkiego serdecznie dosyć.

Ps. W piątek USG połówkowe - trzymajcie proszę kciuki ;-)



UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)