30/6
O 6.30 nad ranem obudził mnie skurcz, był bezbolesny, a brzuch stwardnial na kilkanaście sekund.. a miałam sen erotyczny 
Na szczęście to było przyczyna, a nie co innego.
Wiec zaczynają się niewyspane noce, szczególnie wtedy, kiedy mam wolne i mogłabym postać, to nie mogę.
Koleżanka wczoraj rodziła, miała bardzo ciężki poród, trwal 15 godzin i się zdecydowała na znieczulenie epidural w kręgosłup, choć była temu przeciwna.. wiec musiało być bardzo ekstremalnie. Była wykończona i tydzień po terminie.. Mam nadzieje, że jej malutka córeczka jest zdrowa, na razie przebywa na intensywnej terapii..
PRACA
Jedyne miejsce, w którym nikt nie wiedział o naszych „dzieciowych” planach. Z wiadomych względów nigdy nie ogłaszałam wszem i wobec rozpoczęcia starań, ale z drugiej strony nie stroniłam też od rozmów z ciężarnymi koleżankami albo od komentarzy typu: „a my szukamy mieszkania 3 pokojowego. W końcu jak będą maluchy to dobrze mieć dla nich oddzielny pokój”. Stąd też chyba wzięło się przekonanie współpracowników (słuszne), że starania w planach bliższych czy dalszych mamy.
Jednak mój koszmar zaczął się gdy K., kolega z pokoju ogłosił: Jesteśmy w ciąży! 3 miesiąc. Nie chodzi o to, że nagle musiałam częściej wysłuchiwać ciążowych opowieści (kolega ma dar opowiadania i każdego dnia miał do ogłoszenia jakąś nowinę ws. mdłości, USG, zakupu wózka i innych) tylko nagle wzrok wszystkich skupił się na mnie.
Co drugi dzień słyszałam „To teraz twoja kolej”, „a wy kiedy się szykujecie?”, „Szybko, szybko, musicie dogonić K.” Na początku śmiałam się z tych komentarzy. Po paru tygodniach ta sytuacja przestała być śmieszna i zaczęła być przykra, wiec postanowiłam ją ukrócić.
- Jesz sushi? Wiesz, że kobietom w ciąży nie wolno?
- W ciąży nie jestem, więc nie wiem dlaczego komentujesz mój obiad. Przestań, proszę.
- K. zaraz będzie miał dziecko to teraz Twoja kolej.
- Jak będę w ciąży to będę. Nie wywieraj na mnie presji.
- Nie idziesz z nami na piwo? Aaa… chyba wszyscy wiemy dlaczego.
- To moja osobista sprawa. Daj spokój, proszę. Męczą mnie te komentarze.

Moje prośby i próby ignorowania zaczepek nie przynosiły żadnych skutków. Wychodziłam z pracy trzęsąc się ( a był to czas gdy zaczynałam odwiedzać pierwszych lekarzy i powoli stawało się jasne, że coś musi być nie tak skoro dziecko jeszcze się nie pojawiło).
Pewnego dnia miarka się przebrała. Powiedziałam znajomym z pokoju (oraz szefowi!), że ich zachowanie jest niegrzeczne i że w ten sposób podchodząc do kobiet mogą je zranić. Nie zrozumieli. Wściekła wypisałam listę i powiesiłam ją na drzwiach.
„ Dlaczego nie powinno się wypytywać kobiety o to czy jest w ciąży:
1. Nie jest to śmieszne.
2. Jest to niegrzeczne.
3. Jest to męczące.
4. Co w sytuacji gdy kobieta przytyła? Można w ten sposób obniżyć jej samoocenę!
5. Co sytuacji gdy małżeństwo nie chce mieć jeszcze dzieci i decyzję tą odkłada na później?
6. Co w sytuacji gdy małżeństwo W OGÓLE nie chce mieć dzieci?
7. Co w sytuacji gdy małżeństwo NIE MOŻE mieć dzieci np. z przyczyn medycznych?”
Wszyscy podchodząc do listy chichotali i czytając ją na głos komentowali. Jednak w okolicy punktu 7 miny nieco im zrzedły
i patrząc na mnie jak na trędowatą każdy w ciszy wrócił do swojego biurka.
- Właściwie to po co robiłaś tą listę? Nie wystarczyło powiedzieć, że przeszkadzają Ci nasze komentarze?
![]()

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2014, 12:07
Wczoraj intuicja mi mówiła, że się udało. A palące piersi były jak namacalny dowód. I myślałam: co z tego, że test negatywny - przecież to dopiero 11 dzień @ na pewno się nie pojawi. A dziś znów spadłam z hukiem na ziemię. Piersi boleć nie chcą, szyjka chyba nisko (chyba, bo zawsze miałam problem z oszacowaniem) a intuicja mówi, żeby na wyjazd służbowy zaopatrzyć się w tampony. Byle więc do piątku.
Nio i kolejny pech umozliwiajacy przytulanki- przeziebienie. Moj synek sie pochorowal a od niego zarazilam sie ja. Standart, zawsze jak on jest chory to na mne przechodzi. Ale coz zrobic, przeciez nie bede sie trzymac z daleka od dziecka, musze ponosic, przytulic, leki podac. Musze byc z nim i sie nim opiekowac. A ze mam slaba odpornosc to moj pech
Na szczescie pieczenie ustalo wiec przynajmniej wiem ze zadego grzyba itp nie posiadam. Owulacje przewiduje jakos na weekend i mam nadzieje ze do tego czasu sie pozbieram .
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2014, 12:33
Na 17 30 mam wizyte u gin, ciekawe co mi powie, mam nadzieje ze pecherzyki, rosna, czuje prawe jajnik intensywnie, i mam wodnisty sluz:)
Wczoraj kupiłam ovu testy z Rosmana i wczoraj wyszła dość mocna sprawdzę dziś znów i okresu już nie dostanę 
Pierwszy rzyg zaliczony
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2014, 15:17
Mam wyniki badań .....
Beta hcg 308.21
( 4-5 tydz 101-4870)
TSH 1,78 (według Endo świetny wynik jak na 1trymestr
)
Anty tpo 1890 
Wit D 37.1 (poziom wystarczalny 30-100)
Jutro powtórka bety a w czwartek wyniki nie wiem jak ja wytrzymam ale muszę .... Głęboko wierze że tym razem będzie dobrze

Dzisiaj rano wchodzę do łazienki, a tam na kibelku leży bobotest...mężu wczoraj kupił i przygotował, bym rano miała go pod ręką. Nie zrobiłam...poczekam jeszcze kilka dni. Tempka dzisiaj rano znowu wyższa, plamienie nie ustępuje, chyba nawet się wzmaga, bo już dzisiaj zabrudziłam w pracy wkładkę. Brzuch nic, a nic nie boli jak na okres, cycki nie bolą. Kawa nadal śmierdzi i czasami mam takie uczucie, jakbym była w ciąży. Czyżby intuicja? Poczekamy, zobaczymy.
W szkole dzisiaj koszmar. Byłam o krok od łez...dziecko mnie dzisiaj uderzyło. Nie żeby mnie to zabolało, ale zrobiło mi się bardzo przykro.
Dopisane 16:20
Łażę po tym domu jak jakiś krejzol...czasami popłaczę, potem się pośmieję. Cyce jak donice i jakieś żyłki się pojawiły i otoczki fioletowe, o matko i tylko ten "niby okres" nie ustaje. Pewnie fasola walczy, żeby jej przeciwciała tarczycowe nie zżarły...Fajne te cycki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2014, 16:21
Dawno nie pisałam, ale jakoś czas szybko zasuwa dużo się działo, nie miałam czasu, ale ale .. teraz zwolnię tempo 10.03 mam transfer... a potem oczekiwanie najdłuższe dwa tygodnie życia ...
Odebrałam wyniki. Narazie tylko estradiol i testosteron.
Estradiol: 39,00 pg/ml
Testosteron 51,67 ng/dl
Czytam tak i czytam i testosteron niezależnie od źródła jest w normie (raz po środku, raz przy górnej granicy, ale zawsze w normie). A z tym estradiolem to dowiem się jutro. Według norm na kartce z wynikami, w obojętnie jakiej nie byłabym fazie (nie licząc menopauzy) jest ok. Ale zawsze blisko dolnej granicy. Zobaczymy jutro na usg co się tam dzieje w środku, ocenimy może dokładniej na jakiej fazie cyklu jestem. Mi się wydaje, że była owulacja, ale pewności nie mam.
Jutro odbieram progesteron, tsh i inne niezwiązane już z hormonami.
No to jestem już po kolejnej wizycie, lekarz mnie zbadał i stwierdził że maleństwo ładnie rośnie.. i od razu jestem jakoś spokojniejsza o moją fasolkę
I jeszcze następne USG za dwa tygodnie żeby sprawdzić jak rośnie dzidziuś 
Położna mnie zważyła i zmierzyła ciśnienie i co patrze..? a na wadze 63kg! przytyłam 5 kg..dobrze że jestem wysoka to tego nie widać, bo brzuszka jeszcze nie mam a tu już 5 do przodu heh 
Teraz nie mogę doczekać się kolejnego usg żeby znowu zobaczyć moją kruszynkę i mieć pewność że prawidłowo się rozwija i ładnie rośnie 
Na 13:30 wizyta. Aż boję się co tam zobaczymy. Mam nadzieję, że jednak jest jakaś poprawa 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2014, 22:18
No i wiadomo pecherzyk 18 mm,endomedrium 8 mm:) clo pobudzilo jajniki:) teraz trzeba sie wziac za robotke i czekac:)
Ech... Siedzę i jem gigantyczną Napoleonkę, żeby jakoś się pocieszyć.
Wyciągnęłam Kubę na miasto. Nie żeby dla rozrywki. Poszliśmy zalegalizować nasze nielegalne dziecko.
Oczywiście już na dzień dobry zepsuł się tramwaj, zastępczej linii brak i radź sobie. "Co mam teraz zrobić?" pyta starsza babuleńka motorniczego. "Co Pani tylko zechce" odpowiada ten bezczelnie...
W urzędzie oczywiście potraktowali nas jak małoletnią patologię.
"Dokumenty"
"Proszę"
"Pani poda bliżej, bo nie będę tak daleko sięgać" - mówi urzędniczka zza wielkiego biurka siedząca na fotelu na kółkach, mogła spokojnie podjechać te 5cm. Ale nie, musiałam wstać i jej podać do ręki.
"Mi też niewygodnie tak wstawać i się schylać na Pani stronę biurka" Nie wytrzymałam.
I tak dalej... Cała ceremonia to jakieś 20 minut strasznej żenady. Ale Pani Kierowniczka stanu cywilnego odczytująca akt uznania musiała być. Zamiast uczucia dokonania ważnej rzeczy - Zostaliśmy w końcu oficjalnie rodzicami!!! A to coś wyjątkowego! czuliśmy się jak dzieci przepytywane pod tablicą... Blee...
Tak oto mała obywatelka mojego brzucha została uznana za człowieka, a my za jej rodziców.
Kuba musiał zerwać umowę. No nie dało się pracować z tym klientem. Jest strasznie smutny.
Ja jakoś znoszę zepsute tramwaje, arogancje urzędników i szarość środowiska. On nie...
Ta dam. Bareja wiecznie żywy. To widok z naszych okien i balkonu 

Już jestem pewna, że Kuba zwieje z kraju przy pierwszej okazji. A my? Zostaniemy, pojedziemy z nim? Cholera, ja z kolei gorzej znoszę emigrację 
Uff... Lepiej mi
Dzięki.
p.s. Dzwonił po Kubę ktoś "ważny" z Warszawki a on i tak odmówił... Lubi nas jednak bardziej niż pracę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2014, 00:16
No tak dawno mnie nie było ale stwierdziłam, ze chyba przez OVU za często myślę o ciąży... Trochę odpuszczam bo mamy kryzys małżeński... Nic nie idzie po mojej myśli ranie jego ranie siebie ranie nas ;(
Dawno nie pisalam ale to dlatego ze duzo pracowalam. Dzisiaj mam 29dc i temp 37.0 jeszcze nigdy takiej nie odnotowalam pod koniec cyklu. Nie nastawiam sie na II kreski bo boli mnie podbrzusze jak zawsze przed okresem. Jesli sie udalo to bede szczesliwa a jesli nie to wezme to na klate ...
Dzien fajny bawilam sie z chrzesnicami meza i jakos mi lepiej ,lubie te dzieciaki i chcialabym tez takie miec.
Dzis do szpitala. Mialo byc na pare dni na obserwacje i badania. A tu budze sie o 5 i cos mi sie saczy. Pierw myslalam ze to dlatego ze sie opilam i po prostu nie trzymam moczu. Poszlam do lazienki a to jakies rozowe. No i w kazdym razie saczy sie po malutku zemnie caly czas i jest krwiste lekko. Za pol godz wychodze do szpitala, to sie okarze. Co dziwne od wczoraj jestem nie naturalnie spokojna nawet teraz. Skurcze sa ale bardziej jak b-h. Troche boli krzyz. Kurka no nie wiem, w poprzednuch razach nic mi nie odchodzilo. No ale padowalo by dzis poczatek 38 tyg , jak dla ciazy blizniaczej to juz duzo.
No i test wykonanany. "-". Może to i dobrze, skoro czeka mnie wizyta u dentysty. Ale jak coś w sb jeszcze powtórka.
Termometr wykazał 36.7 - czyli temperatura sugeruje, że spadła, ale nie wiem jak to interpetować, bo nie mierzyłam zaraz po przebudzeniu, bo kot mnie obudził i rozproszył troche.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2014, 08:04
Kolejny cykl się kończy, oczywiście bezowocnie. Jadąc dzisiaj do pracy myślałam sobie o objawach ciążowych i pytałam Boga, czy kiedy kolwiek zobaczę jak to jest? Czy kiedyś będę w tej ciąży? Wiem w porównaniu do niektórych staraczek mój 8 cykl starań to dopiero początek, ale tak bardzo mnie boli, że ciągle się nie udaje. Znam przyczynę, ale androlog powiedział, że to nie jest przeszkoda. To niech mi ktoś wytłumaczy co jest tą przeszkodą? Nie mam siły walczyć, po prostu przestaje mieć chęć do życia i do wszystkiego co wokół

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.