Dziś kolejny dzień po niby owulacji
interpretacja niby dobra, tylko szyjka nie, ale może ja żle ją oceniłam
może. Zobaczymy co czas pokaże
21+5
Chora...
cały czas chora 
Niby nie mam gorączki, ale gardło boli już 9 dzień...
Chyba muszę iść do lekarza.
Martwię się, żeby ten zarazek nie przerzucił się na małą.
To możliwe?
Cały czas czekam na kartę z medicover, żeby móc się zapisać na wizytę.
Nic mi się nie układa 
Moja kuzynka poszła ostatnio do lekarza, też nie mogła się wyleczyć domowymi sposobami.
Usłyszała od niego, że nie może jej pomóc skoro jest w ciąży 
Kochane oby jak najmniej takich lekarzy na naszej drodze 
pogoda taka jakby jesienna bardziej niż wiosenna
zdawać by się mogło, że jeszcze odwiedzi nas zima :x hi hi
:D:D
A u mnie no cóż dziś o 19stej godzina zero
ostatnia tab.anty. będzie za mną
i koniec
No i starania z pomocą CLO. Im bliżej tego końca antykoncepcji i im bliżej czasu rozpoczęcia starań ogarnia mnie coraz większy strach
obym tylko się nie zablokowała psychicznie bo wtedy św. Boże nie pomoże :'( póki co modlitwa do św. Dominika daje mi ukojenie i wyciszenie. Ale jednak są takie chwile a teraz bywa ich więcej, że myślę o tym, że jakby się Nam nawet udało zajść, że może się powtórzyć wszystko z listopada
bo przecież historia lubi się powtarzać...wiem, wiem..nie powinnam tak myśleć pesymistycznie, bo te wszystkie tzw. "samospełniające się proroctwa" itp...trochę tej psychologii się miało...ale i tak człowiek zawsze robi tak jak nie powinien
a z drugiej strony nie liczę aż na taki cud, że uda Nam się w pierwszym podejściu za raz tj. w pierwszym cyklu nowych starań bo nie wiem jak te tab. na mnie zadziałały chociaż ponoć teraz są one nowej, lepszej generacji i organizm oczyszcza się szybko już nawet w tej 7 dniowej przerwie...nie wiem, no ale może fakt no i to, że ja brałam je tylko przez 3 cykle i dodatkowo teraz dostałam CLO na stymulację to może rzeczywiście się tam wszystko rozbudzi i będzie "BUM" ale czy owocny?? Boję się, że znowu wszystko potrwa tak długo a kolejnych prawie 3 lat starań nie zniosę
Ale nasmutałam
chyba czas się ogarnąć 
A tak na rozluźnienie jutro z moim Kochaniem świętujemy koniec antykoncepcji
:D:D Dobra okazja żeby spędzić ze sobą miły wieczór
w planach mam romantyczną kolacja, którą sama robię a mam zamiar zrobić coś z krewetkami
A mianowicie takie danie : http://tanitalerz.blogspot.com/2013/08/krewetki-suszone-pomidory-i-makaron.html
mam nadzieję, że się uda
a na deser ciasteczka z Anglesey
wgl. ostatnio dość dużo piekę różnych ciasteczek a to za sprawą tego iż rozpoczęłam prenumerować pismo "Smakowite wypieki" ;)no i serduszkowanie
coby rozruszać sprzęty 
W końcu tyle wytrwaliśmy...wytrwamy i jeszcze
obyś Boże zbyt długo nie testował Naszej cierpliwości, wiary i nadziei
<JUT><
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2014, 12:36
Ciąża rozpoczęta 4 lutego 2014
Poroniłam 17.03.2014
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2014, 13:11
Jestem taka szczęśliwa
odebrałam ponowny wynik bety i przyrosła ponad 100% w 48 godzin
672.76 ....... Jutro muszę jeszcze raz powtórzyć wynik w poniedziałek a o 17 usg
Nadal jestem przeziebiona. Najbardziej martwi mnie stan podgoraczkowy ktorego nie moge zbic
Boje sie ze to zakloci mi nasze staranka i przez oslabienie organizmu nie dojdzie do zaplodnienia. Biore codziennie leki, jem czosnek, pije herbate z cytryna ale to nic nie pomaga
Co z tego ze jest pecherzyk, co z tego ze jest piekne endo i wszystko wskazuje ze bedzie owulacja jak organizm jest oslabiony. Ech nie mam szczescia 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2014, 19:58
Ale mnie boli dzisiaj lewa pierś ;-( może mnie boleć z 3 powodów: zbliżającej się @, ciąży lub mam początki raka piersi od Duphastonu (na ulotce straszyli takimi przypadłościami).. W 2 na 3 wypadki nic przyjemnego..
Dziś połknęłam ostatnią tabletkę Duphastonu i czekam na rozwój sytuacji, chociaż nie staram się nastawiać na nic pozytywnego bo piersi mnie bolą i podbrzuszę jak na zbliżającą się @.. ale... nie będę sobie krakać
jestem na nią nastawiona i nie posypie się emocjonalnie jak ostatnio.. przyjdzie to sobie z małpą poradzę
Kaszel - jest, ból krzyża - jest, uczucie "zamarzania" przerywane uderzeniem gorąca jak tylko przejdę parę metrów - są, ból podbrzusza - jest, ból piersi - nie, czyli...
Małpa stoi u mych drzwi. I albo ją wpuszczę, albo sama się jutro, najdalej pojutrze włamie.
Czy jestem rozczarowana? Trochę tak, wykres był bardzo ładny.
Czy jestem załamana? Nie, wiem jaka jest (prawdopodobnie) przyczyna, mam zapisane leczenie, więc wierzę w następne cykle.
Samopoczucie na dziś - osłabiona, senna i przemęczona... Na nic nie mam siły/ochoty...
Płakusiam ze wzruszenia nad wszystkimi nowymi dziećmi z Ovu
Najpierw Róża Michaeli - pierwsza.
Przygotowania Michaeli do porodu śledziłam z wypiekami na twarzy, narodziny Róży zrobiły na mnie ogromne wrażenie..
Potem Jan Endokobietki - trzymałyśmy wszystkie kciuki aby przypadkiem nie urodził się za wcześnie, no i szczęśliwy finał
Zdrowy śliczny chłopczyk.
Matylda i Wojtek Chucky - bliźniaki, ogromne wyzwanie. Kolejne dzieci w rodzinie, bardziej wyczerpująca ciąża. Kolejny udany finał. Dwa śliczne noworodki. Malutka Matylda i silny Wojtuś.
No i teraz kolejka dopadła nas: Miriam i mnie... Oby kolejne szczekliwe finały....
......................................................................
Waga rano 57.2kg
Aż mi łza w oku stanęła, że ja przez te 2 tygodnie od poprzedniej wizyty przybrałam 1,5kg a moja córeczka tylko 150gram!
Aż mi się wierzyć nie chce. Coś musi być nie tak z pomiarami, bo nóżka też jej się skróciła o 2mm. Powinna urosnąć! Wiem, że to tylko maszyna i nie powinnam przywiązywać do tego wagi, ale same wiecie, że racjonalność w ciąży nie jest naszą najmocniejszą stroną. No więc mocno się niepokoję.
Ech... mam tyle do zrobienia a tylko bym spała.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2014, 15:37
Dzisiaj na spokojnie wszystko przeczytałam i jestem spokojniejsza . To rzeczywiście może być 5 tc , bo tydzień temu gdy pęcherzyk ciążowy bez zarodka miał 4mm to lekarz określił jako 3-4 tc . Zobaczyłam jeszcze raz usg z wczoraj i nie ma tam wielkości pęcherzyka ciążowego tylko wielkość ciałka żółtego 3,8 mm . Będzie dobrze wiem o tym musi być . Niestety dopadło mnie mocne przeziębienie i leże w łóżku , a jutro do pracy nie wiem jak dam sobie radę .
Czuję, że zbliża się @. Dzisiaj typowy ból jajników. Dzisiaj 24 dzień cyklu.
Dziewczyny na forum odradzają branie Clo bez monitoringu. Mój lekarz kazał brać przed 3 miesiące. Jestem w kropce...
Cały czas zastanawiam się nad jednym... Czy to ma być moja pokuta? Moja kara, za to, że pozbawiłam niewinną istotę życia? Jednak wiem, że gdybym miała znowu podjąć teraz te decyzje podjęłabym taką samą, a więc była słuszna, prawda? O słuszności naszych decyzji decyduje bowiem, fakt że znając jej konsekwencje dokonalibyśmy takiego samego wyboru. Wiem, że to dziecko nie było by szczęśliwe. Ode mnie miłości by nie zaznało. Od... słowo ojciec mi nie pasuje, ale nie wiem jak go nazwać, ale... od niego też nie (odsiaduje w tej chwili wyrok). Pewnie wylądowałoby w sierocińcu i do końca życia zastanawiałoby się - dlaczego mama mnie nie chciała. A gdyby kiedyś w przyszłości jakimś cudem mnie odnalazło, jak miałabym mu powiedzieć prawdę? Nie mogłabym. Poza tym... gdyby to dziecko stanęło w moich drzwiach i go przypominało...
Ale to gdybanie nie ma sensu. Tamtego dziecka nie ma... A ja teraz zaczynam pragnąć innego, ale... karma wraca. I nie wiem czy uda mi się jej przeciwstawić...
od dzisiaj jestem na L4 , do środy przynajmniej do kolejnego usg nie będę musiała się stresować pracą .
W telewizji,w necie-mama to,mama tamto,łezka cały czas leci 
Kurde przecież jestem mamą!Jestem mamą dziecka i mamą Aniołka!
Mam syna i córeczkę o jakiej marzyłam-tak śliczną-szkoda tylko że nie ma jej przy mnie 
Dlaczego gdy widzę mamę z córką,same te małpy do oczu napływają?
Dlaczego?dlaczego?przecież wiem,że na wszystkie moje pytania nikt mi nigdy nie odpowie 
Jakoś tak mam dołeczek dzisiaj 
Przecież jutro lecę po nowe życie,dla siebie i naszej rodziny.Tylko dlaczego tak mi smutno?Wczoraj tryskałam optymizmem a dziś?
Może jutro będzie lepiej?
Bo całkiem dobrze to już nigdy nie będzie 
Wcale nie jestem dzisiaj szczęśliwa. Brzuch pobolewa od rana, temperatura spadała do 36,6 i zaczęło się (bardzo delikante jak na razie, ledwo widoczne) plaminie. Co prawda da się wytrzymać bez tabsów, ale szkoda, że kolejny cykl -24, wygląda na stracony.W dodatku piersi przestały pobolewać i prychol się pojawił. Niby się nie nastawiałam, bo to pierwszy z ustawianiem hormonów i pierwszy tak długi w życiu (dziś 39dc). Ale przed każdą @ czuję to samo...smutek wraz z pierwszymi jej objawami. Ile razy w zyciu jeszcze będeę tak smutna??? 
Uwielbiam życie i jego nieprzewidywalność. Pomimo moich najcięższych prób i chęci "wyłączenia myślenia" niestety mi to nie wychodzi. Myślę, lecz przynajmniej na wesoło
Mix szczepionkowo-duphastonowy sprawił, że mam dosłownie wszystkie objawy! I nawet nie ja się nimi przejmuję ale mój mężulek. Ciągle za mną łazi ze swoim detektorem zaciążenia (tak, tak posiada takowy jak się okazuje) i ciągle powtarza: "przecież ja wiem, że jesteś w ciąży." Jak kichnę doszukuje się bidak objawów. Mężczyżni ;)Pierwszy w miarę sponaniczny cykl, radosny seks i już ma być ciąża. Bo ON tak mówi. Ok, mi pasuje! Ale przez to jego gadanie gapię się na ten mój wykres choć wiem, że temperatury są podkęcone przez szczepionkę.
A skoro już o mężu mowa - mój mąż jest wytrawnym kucharzem. Bynajmniej nie z zawodu, choć to wielka szkoda, ale z zamiłowania. Wczoraj zrobił przepyszny hummus i upiekł tortille pszenne. On nie może się doczekać moich ciążowych zachcianek
Co za wariat. Będę wyglądała jak wieloryb - to pewne. Przytyję ze 30 kg najmarniej. Dla Blupa plan żywieniowy też już ma - będzie gotował jedzonko. Zobaczymy jak przyjdzie co do czego 
Wg ovu jestem w 4 dpo. Moim zdaniem w 5 ale trzymam się ovu. Testów nie kupiłam i nie zamierzam ich kupować. Czekam na @. Bety też nie robię. Pełen luz. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2014, 05:23
W końcu się udało, 2 krechy....na teście owulacyjnym
po raz pierwszy ewidentnie +. Wczoraj serduszko, dzisiaj też. Na nic się nastawiam, przez ten rok się nauczyłam, że nasze plany i oczekiwania nic nie znaczą. A w ogóle zajście w ciążę to raczej mission impossible czy co, nawet sobie nie potrafię wyobrazić, że ktoś może zajść w ciążę za 1, 2 czy nawet 3 razem. Czuję się jak jakiś beznadziejny przypadek gdzie wszystkie zasady i reguły nie znajdują zastosowania. Jak jakiś dinozaur na chwilę przed uderzeniem asteroidy. To chyba oznaka totalnego zrycia beretu 
Jade do Poznania. Jutro wizyta kontrolna, mam nadzieje, ze doktor bedzie mial dla mnie dobre wiesci. Jestem dziwnie spokojna, "martwie" sie tylko o to, czy ovu przyjdzie w miare terminowo. Byloby niezmiernie milo, bo zaoszczedzi mi to klopotow w pracy. Moje kolezanki sa mile, ale kazda cierpliwosc ma swoje granice. Kibicuja mi jak moga, ale nie moge wykorzystywac je bez konca. No nic, nie udalo sie zalapac na stymulacje w styczniu, to teraz takie sa tego skotki. Oby final byl wart tych wszystkich poswiecen i wyrzeczen. Bede oczekiwala z niecierpliwoscia. Tyle miesiecy dalam rade, to te kilka tygodni juz musze wytrzymac. "Na szczescie" mam co robic, wiec musze stanac na wysokosci zadania i pogodzic pilne z pilniejszym 
W powietrzu czuc wiosne, spiewaja juz pierwsz szpaki, a te legna sie u nas pod dachem na potege. Moze i w naszym pokoiku bede mogla postawic wreszcie kolyske. Nigdy sie jakos nad tym nie rozczulalam, ale teraz moje mysli sa tak bardzo blisko kolderek, wozeczkow, spioszkow i butelek. To jest chyba ten wlasciwy czas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2014, 08:06
Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Dni mijają wyjątkowo powoli. Choć może to dobry sposób na zwolnienie czasu, bo ostatnio uciekał mi niemiłosiernie.
Muszę się czymś zająć, ale nic nie jest tak ważne żeby oderwać moje myśli od tej jednej. Ani praca, ani przyjemności. Na wyjazd sobie obecnie nie mogę pozwolić. Z resztą jaki wyjazd? Musiał by trwać 2 miesiące? Ehhh...
@ za 2 dni (mógłby być tak łaskawy i przyjść już jutro
)
Dziewczyny macie jakieś sposoby na to, żeby czas szybciej leciał?
"chujnia z nędzą przez wieś pędzą"
Kali..dziękuję Ci za tą cudowną mantrę.
Nie dość, ze do @ pozostaly jakieś 3-4 doby, nie dość że próbuję się nie nakręcać i nie wsłuchiwać w siebie, nie dość że mnie pieką sutki (pewnie od joggingu na siłowni) oraz ciągnie w mysi, nie dość że Gosia_81 tak fantastycznym cudem znienacka nas zauroczyła (ach, ja też Gosia wiec już trybiku mózgowe pracują na najwyższych obrotach - może magia imienia zadziała) to jeszcze dziś czuję się tak paskudnie jakbym zaraz miała rozpaść się na kawałki - znikąd wzięte przeziebienie, gorączka 37,5 ...no i jaki wniosek się nasuwa. Ojjjej! Może się udało, może to taka oznaka pierwszych dni ciązy.
Na szczęście jestem zbyt logicznie myśląca, zeby dac się sobie wkręcić w TĄ turbinę. Turbinę wielomiesięcznych nadziei, ze szczyptą lęku, dozą ukojenia i zaspokojenia pierotnej potrzeby bycia matką, kroplą zniecierpliwienia a zarazem kilkoma gramami radości, skwaszonej zdrowym rozsądkiem. Wszystko to podzielone przez brak możliwości zrobienia bety bo przecież całe miasteczko baaa! caly szpital by huczał i pękał w szwach od emocji.
Jak ja starsznie, strasznie nie znoszę tych paskudnych dni tuż przed @. Nie dość, ze trafia człowieka w samo sedno PMS, spada progesteron, hormony osiągają poziom sławetnej ch u jni to jeszcze trzeba trzymac się na baczności, znosić napływające fale nadziei. że może to już teraz; że może to ten cykl! Może skoro tyle słoniny zostało wytopionej, może ze względu na starania jak w zegareczku...może w końcu się udało. Do tego trzeba znosić upierdlistwa klientów i gwar stada ludzi w domu. BLEEEEH co za paskudny finał cyklu. Już dawno nie bylam tak strasznie poirytowana...no ale od kilku miesięcy nie bylo starań przez duże "S" więc nie było czym się "jarać".
Przez ten dziwny stan przeziębieniowy nei poszłam nawet dziś na siłownię, ale tak między nami mówiąc może i odpuszczę również jutrzejszy dzień a w niedzielę zrobię test, coby przypadkiem nie zaszkodzić POTENCJALNEJ możliwości.
Jestem na tyle logicznie myśląca, oczytana w temacie oraz wyedukowana przez ostatnie 1,5r że powstrzymuję się od zrobienia testu. Przecież 25dc to jeszcze ciut za wcześnie na testowanie.
A przecież..kurcze..znowu sięgać dna i patrzeć na ten jodnorożny kresk na testce. Fe..
Mam całą szufladę testów. Istna patologia. No chociaż wyrzuciłam w grudniu wór negatywnych testów skitraszonych w łazience. To dopiero była patologia.
A dziesiątki testów w szufladzie biurka w domowym biurze to chyba może być określone jako przezorność lub zapobiegliwość, nie?
Nnno..może nie dziesiątki, ale kilka pudełek po 5 testów w środku można naliczyć.
Ach..no nic. Trzeba być cierpliwą osóbką, skupić się na pracy i dotrwaniu do weekendu. Marudy nie będą wydzwaniać i będzie można naładowac akumulator biologiczny na przyszly tydzień.
Hmm..myślałam w sumie, że to 23 dzień cyklu a nie 25. Ciekawe kiedy ja się nauczę liczyć te dni.
Nnoo..to w niedzielę będę wyjaśniać sytuację, tak żeby bez wymówek od poniedziałku katowac dalej słoninę!!! Aby owulacja była tak uprzejma i w końcu nie wykręcała się sianem zasłaniając się o-p-o-n-k-ą. Dziwka jedna! (Tak, mówię o owulacji).
Ok..
FIN
Buziaki :*
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.