BHCG negatywna ... mam dość, kuźwa co ja sobie myślałam, że się uda ...naiwna jestem.
No i kolejna kooleżanka będzie mamuśką. Umieszczają zdjęcia na fejsie, gratulacje, radość itd. Ja to rozumiem, sama też im gratuluję. Jednak nigdy bym nie zamieściła zdjęć pierwszego USG na portalu społecznościowym. Przecież na tak młodym etapie ciąży wszystko się może zdarzyć. A potem niepotrzebne pytania, bo przecież facebook anonimowy nie jest. Może to tylko taka moja reakcja obronna, a może też troszkę zazdrości? Mam inne spojrzenie na to całe dzielenie się swoim życiem. Tutaj jestem jedną z wielu, bez imienia, twarzy, za to z całym workiem doświadczeń.
Wczoraj przyszła do mnie moja koleżanka i moja młodsza siostra. Posiedziałyśmy przy piwku i pogadałyśmy o babskich pierdołach. Już jeden złoty trunek wprawił mnie w wyśmienity humor, dlatego na dwóch poprzestałam. O 23 wybrałyśmy się na osiedlowy spacer...byłam w miejscach o których istnieniu nie miałam pojęcia
Fajnie było, tego luzu trzeba mi było.
Nowy dzień = nowy problem, czy to kiedyś się skończy... w czwartek cieszyłam się z nowych mebli a w piątek spadł na nas grom z nieba, Teściowa miała udar... pobyt w szpitalu, już jest lepiej ale niepokój zawsze zostaje. Mam czasami już dość, zastanawiam się jak by to było gdyby mnie już nie było, wiem nie powinnam, jestem w miarę zdrowa, mam pracę, dach nad głową ale czasami już nie daję rady...
Wagę na razie utrzymuje..w ciagu tygodnia na razie nie przytyłam..
Jednak moja frustracja sięga gwiazd..
Wchodzenie codziennie rano na wagę mnie wkurza!!
Do tego stopnia,że się zbuntowalam i przez dwa dni omijałam ustrojstwo szerokim łukiem.
I właśnie jadłam śliwki w czekoladzie..i parę krówek i kisiel malinowy z cukrem a po kolacji ciacho z kremem co Robek kupił z okazji włoskiego dnia ojca.
Lekarz położnik wymyśla! Może wloszki tak w ciąży tyją wpieprzając makaronik i może dlatego lekarze mają problem z nimi..
Ja jakoś nie czuję się otyła..jeszcze jak krzywa cukrowa wyjdzie mi dobrze to pokażę lekarzowi poloznikowi gest Kozakiewicza..
Wizyta u innego lekarza już za mną. Policystyczne jajniki mam ale w baaardzo wczesnej fazie i tych cyst też nie jest tyle żeby się martwić. Zostałam dokładnie zbadana i lekarz stwierdził, że są duże szanse na ciążę i mam się tak nie przejmować. Okazało się też, że mam dalej lekką infekcję i dał mi leki na to i dostałam też Clo na następny miesiąc na lepszą owulację. Zastanawia mnie jedno, jak byłam w poprzedniej ciąży to mój lekarz prowadzący dawał mi te same leki na infekcje co ten drugi u którego teraz jestem. Tylko że ten obecny ostrzega mnie że jak będę brać to tylko w pierwszej fazie cyklu bo w ciąży nie można! a tamten mnie faszerował tym cały miesiąc. Czy to może być powodem tego że naszego Aniołka już nie ma z nami?? Nawet nie chcę się zastanawiać.
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2016, 00:24
Niedziela..ale do pracy trzeba zapierdzielac
ale rymek mi sie walnal
dzisiaj 26dc i dupa owulki jak nie bylo tak nie ma, ale na szczescie szyjka od dwoch dni w gorze, wiec nadzieje jeszcze jest 
Pysiek spi jak zabity
on tak moze caly dzien a mi szkoda go budzic, wiec siedze sama na ovu i przegladam jakies bezsensowne stronki 
no i w robocie siedze a szyja otwarta na maxa..no kurwasz jegoz masz
najlepiej wrocilabym do domu na seksika
jutro skoczy tempka albo pojutrze
bankowo 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2014, 17:16
Rano ból brzucha. Wzięłam tabletki i jakoś jakoś.. D. głaskał mnie po brzuchu i udało mi się zasnąć. Obudził mnie krwotok, cudownie.
Niech to się już kończy..
Jakie tabletki, witaminy (bez recepty) polecacie przy staraniu się o dziecko ?
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2014, 13:06
Zaspałam na mierzenie temperatury!!! No i wczoraj sporo alko wypitego. Tak jakoś spontanicznie impreza u nas wyszła
Pierwszy raz odkąd tu mieszakmy sktóryś z sąsiadów w rury od kaloryferów walił...były tańce byly hulańce...a dzisiaj jest kac (choć nie dko końca morderca)
Ciąża rozpoczęta 23 lutego 2014
Tydzień temu urodziłam przez CC, 57 cm i 3800 szczęścia 
Czuje się dużo lepiej niż po pierwszej cc, ale to był inny szpital - nieporównywalnie lepsza opieka. Nie musiałam prosić się o przeciwbólowe.
Mała jest cudowna, póki co je, śpi i zapełnia pampersy. Na tym etapie łatwiejsza w obsłudze od siostry.
Tak się składa, że w piątek, parę dni przed planowanym dniem M przywitałam nowy cykl.Poprzedni rekordowo krótki (26 dni)odszedł więc w zapomnienie. Prawdę mówiąc, nie powiem żeby mnie to zmartwiło - cieszę się, że skończył się szybciej, nie musiałam przynajmniej zbyt długo przeżywać goryczy nadciągającej kolejnej porażki. W czwartek myślałam, że jeśli T nie spadnie to zrobię test. No więc spadła a test leży już któryśtam miesiąc w szafce. Ulga że go nie zrobiłam.
Tak naprawdę to ta cała sytuacja z naszymi nieudanymi staraniami już mnie nie wkurza - wcześniej denerwowałam się. Teraz już mnie to tylko coraz bardziej martwi, jest mi smutno. Nie wołam już "czemu to życie/ ten świat jest taki niesprawiedliwy, dlaczego innym pijakom/kryminalistom się udaje a nam nie" dotarło do mnie w końcu, że sprawiedliwość jest wytworem człowieka a nie natury. Jest założeniem, czymś umownym czemu my sami nadaliśmy granice - to sprawiedliwe a to nie. To zwykła definicja. Sztuczny twór. To nam się wydaje, że zasługujemy na sukces na dziecko bo młodzi, normalni, wykształceni...Ale tak naprawdę to bzdura. W ogóle to naiwne, myśleć, że coś Ci się należy - w nagrodę? Nikt z nas nie ma na to wpływu - musimy tylko grać jak najlepiej takimi kartami jakie dostaliśmy. I tyle. Bo czy antylopa na sawannie ma żal do lwa, że na nią poluje? Nie, takie jest życie. Jednym się udaje,innym nie. Tylko nam ludziom trudno to zaakceptować bo oddaliliśmy się od natury, zapomnieliśmy, że sami jesteśmy jej częścią i podlegamy jej prawom jakkolwiek chcemy wierzyć, że to my mamy nad nią władzę. To ona rządzi nami czy tego chcemy czy nie. I właśnie w takich sytuacjach to widać - problemy z płodnością, nieuleczalna choroba. Można mieć mnóstwo pieniędzy i piękny dom ale przeznaczenia się nie oszuka. Tak bardzo chcemy mieć wpływ na nasz los, planujemy go i marzymy - ale często zapominamy, że może nasza przyszłość będzie inna niż chcemy.
Dlatego właśnie mi smutno. Bo uświadamiam sobie, jak wiele jest poza mną. Jak mało ode mnie zależy. Staram się, próbuję i nic. Te starania odzierają z człowieczeństwa tak myślę, pokazują nam, że jednak nie jest tak jak nam się wydaje. Zabierają poczucie komfortu, bezpieczeństwa, że teraz będzie dobrze bo byliśmy grzeczni. Życie jest niesprawiedliwe, było i będzie. Trzeba żyć i cieszyć się tym co mamy, nie mieć w sobie tej goryczy. Nie zazdrościć. Skupić się na sobie.
Ale jest mi cholernie smutno gdy o tym myślę...
Ale miałam sen 💔
Byłam w szpitalu nie wiedzieć dlaczego
Działo się dużo dziwnych rzecze których za bardzo nie pamiętam 🙈
Zwracałam uwagę na brzuch, martwiło mnie, że był za mały a przecież niedługo mam rodzic 😭💔
No właśnie niedługo... Z miesiączki wychodził koniec marca, z usg 11 kwietnia. Niebawem nadejdą jedne z najgorszych dni...
Pewnie to dlatego, że dużo o tym myślę? Nie potrafię nie myśleć.
Przeszukałam cały internet i już wiem, że są pozytywne historie mimo niskiego proga... Dla swojego spokoju pójdę jutro jeszcze raz...
Biorę też duphaston, który nie wychodzi w krwi... biorę więcej proga I nic więcej na tym etapie nie mogę zrobić...
maleństwo, błagam Cię walcz, postaram sie juz nie wątpić, tylko błagam niech jutro będzie dobry przyrost i chociaz troche wyzszy ten prog... córeczko, pilnuj maleństwa tak dobrze, jak wtedy Antka...
Boże, błagam, nie zabieraj mi tego dziecka 🙏🙏
Dokładnie tydzień temu ujrzałam na teście ciążowym upragnione dwie kreseczki. Tak jak pisałam poprzednio ta druga (wyczekiwana!) kreseczka była dużo słabsza od kontrolnej.
Poczekałam więc kilka dni i zrobiłam dziś jeszcze jeden test (chyba już wariuję...). Po kilkunastu sekundach druga kreska była baaardzo wyraźna. W komplecie z tym testem miałam też drugi egzemplarz, elektroniczny, który określa wiek ciąży. No i wg niego to jest 4-5 tydzień, więc wynik zgadza się mniej więcej z moimi obliczeniami.
Baaaaardzo mi ulżyło. Bo szczerze mówiąc bałam się, że ten tydzień był tylko snem. Pięknym snem o maleństwie rosnącym w moim brzuszku. Teraz już jestem pewna, że ktoś tam siedzi. Dobrze, że jeszcze nic nie rozumie, bo miałoby ze mnie niezły ubaw!
Rano okropnie się wystraszyłam, bo od tygodnia pobolewały mnie piersi, natomiast dzisiaj przestały i stały się trochę mniej obrzmiałe. Na różnych forach wyczytałam, że to nie jest dobry znak (oznaki poronienia, ciąży pozamacicznej, zatrzymania rozwoju ciąży i inne...). "Na szczęście" ból do mnie wrócił. Chyba na czas ciąży podaruję sobie te pseudomedyczne mądrości i diagnozowanie się u dr Google. 
Z resztą mój mąż zagroził, że jeśli będę denerwować się czytając takie bzdury to odetnie mi Internet aż do rozwiązania.
Myślę, że tak to już jest, że każda z nas, która pragnie dziecka chce na samym początku ciąży jakiegoś "potwierdzenia", że wszystko jest ok w postaci objawów.
Do pierwszego USG mam jeszcze kilka tygodni. Nie mogę się doczekać, żeby podglądnąć moje maleństwo i zobaczyć czy zdrowo rośnie.
25 dc
ale mialam dzis sen... snilo mi sie ze wychodzilam za maz. ale ani makijazu nie mialam ani fryzury, paznokci, nic. wszystko na ostatnia chwile siostra mi robila. i robi mi te wlosy a ja nagle ze przeciez nie pocwiczylismy tanca a jak zatanczymy pierwszy taniec na weselu? i taka spanikowana bylam, goscie juz byli a ja dopiero sobie uswiadomilam ze nie jestem gotowa. to wygladalo jak by ten slub nie byl wogoole zaplanowany tylko z dnia na dzien decyzja podjeta.
Parabeny - to konserwanty większości kosmetyków pielęgnacyjnych, które naśladują hormon żeński estrogen, niszcząc równowagę hormonalną.
Należy unikać kosmetyków, które w swym składzie wymieniają człon „paraben”.
Najczęstsze nazwy to:
methylparaben (E218)
ethylparaben (E214)
propylparaben (E216)
butylparaben
isobutylparaben.
Gdy jest ich za dużo to trudno potem wyregulować gospodarkę hormonalną.
Dzis raz slonce, raz deszcz (za oknem) i w sercu podobnie. Jest sporo nadziei we mnie , ktore swieca optymizmem. Czekam, czekam na ten czas, kiedy bede mogla zatestowac, a zdrugiej strony sie boje i chmury nadciagaja i smutne mysli, ze moze znowu bedziemy czekac na Ciebie dlugo, kolejne lata... w nieskonczonosc..
Dzis wieczorem idziemy z mezem do kina. Bede myslec o czyms innym i tak zakonczymy nasza niedziele, a jutro rano moze po cichu zrobie pierwszy test? Hmm... przeciez to jeszcze za wczesnie, dopiero 10 dni po owulacji, ale tak bym chciala juz wiedziec, juz, juz, ze sie udalo...
Dzis znowu westchnelam do Sw. Jozefa. Natknelam sie na jego figurke u znajomej. Milo sie zrobilo 
Dziś sa moj 22 urodziny.. A ja co?? Siedzę i niemam ochoty na nic.. Wszystko mnie przerasta:(
BAbcia znowu choora niewiem jak jej pomóc cały czas ma do mnie jakieś problemy..
Dla K jestem jakaś ob0jętna;/ Czuje się wogóle nie potrzebna na uboczu ,nie potrzebna nikomu.. Najbliżsi nawet zapomnieli o moim świecie... NAJGORSZE ze wlasnie dzis bym zaczynala 14 tydzień ..A ja czekam na pierwszy @..
my kobiety to wiecznie musimy na coś czekać 
wpierw na wymarzonego księcia 
później na owocne starania
na dwie kreseczki
a później na to by urodzić zdrowego bobasa 
a jeszcze jak ma się "kłopoty" z poczęciem to czeka się na kolejne wizyty, kolejne badania i tak ciągle się czeka i czeka i czeka aż w końcu mam nadzieję się doczekam 
Mógłby ten czas szybciej płynąć
mąż do 21 w pracy
serduszkowanie było dziś z rana i wczoraj wieczorem
wg. zaleceń lekarza wzmożone współżycie jak mąż będzie na siłach to wieczorem go wymolestuję

sprawdzałam sobie w netmama.pl i owulacja powinna być jutro
w sumie dziś temp. skoczyła do góry ale póki co o jedną kreseczkę 
i teraz pozostaje uzbroić się w cierpliwość aż do wt 
A wizyta dopiero po 16stej
jak ja nie lubię tak późnych wizyt wrrrr
mam nadzieję, że usłyszę dobra wiadomość, że dominujący pęcherzyk pękł i teraz będzie trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać na CUD
wierzę w to mocno, że ten cykl zaowocuje NOWYM ŻYCIEM

<JUT><
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.