W tym miesiacu sie nie staramy i jest mi z tym dobrze. Kochalismy sie choc niewiem czy nie powinnismy. Lakarz nic nie mowil ale na ulotkach bylo napisane zeby nie wspolzyc seksualnie. Oby to nie mailo wplywu na opoznienie wytepienia grzybow. Ani niewiem czy bede miala robiona ponowna cytologie czy jak dlugo bede leczona. Lekarz za duzo nie gada i wydaje mi sie ze nie chce bym zadawala za duzo pytan. Ale przeciez najwazniejsze ze w ogole wszystko idzie w dobrym kierunku. Staram sie nie myslec o zachodzeniu w ciaze i nawet jest ok. Przeciez zblizaja sie wakacje-urlop,i nasz wyjazd do Chorwacji:-)))
Nio i się zaczęło przesuwanie owulacji
dzisiaj z dnia 8 na 9 ???????
Nie dość że wczoraj mi ją wyznaczyli za raz po miesiączce, to teraz będą codziennie przesuwać . Jak tu się nie denerwować. A zaznaczyłam ignoruj tempkę ?????
30tc+3
Dzisiaj hematolog... zadowolony z wyników, wiec jest dobrze...
Na pytanie czy się jeszcze widzimy odpowiedział "tak, w kolejnej ciazy".
To jeden z dwóch lekarzy, dzięki którym czułam się w miarę bezpiecznie w tej ciąży...
Wg USG mamy 32tc, ja naprawdę za kilka tygodni będę rodzić 😱
Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏
18tyg 1dzien
Losie, zapomniałam napisać, że kilka dni temu mąż poczuł jak mały łobuz się rusza!
Leżałam w łóżku i dzieciaczek jak zwykle impreza przed spaniem, ale wyjątkowo mocno i jak tak leżałam z ręka na brzuchu wydawało mi się, że z zewnątrz też czuć. Powiedziałam mężowi, żeby dał rękę i czekał. Jak poczułam od środka, że się ruszył to się obejrzalam na męża, a on oczy jak pięć złoty na mnie *__* Ucieszył się facet, hihihi 
Kolejny dzień z bólem brzucha jak na @... a jej nie ma...( co prawda jest jeszcze czas do końca cyklu choć po tym duphastonie to kto wie kiedy się @ pojawi. Dobrze, że jutro piątek
. Dr google nie zawodny... objawy ciąży pokrywają się z psm prawie w 100% i teraz bądź tu mądrym co jest co... ja już nie czekam na dwie kreseczki tylko na @.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2014, 10:32
głupota ludzka nie zna granic
czarno na białym, że cykl bez owulacji a ja ciągle się łudzę
głupia jestem...nic więcej 
13 dpo
gdyby nie to, ze nie było
to już bym szalała, że moze to już
cycki mnie nie bolą.. a nie powinnam kroku zrobić bez syczenia z bólu jak to zwykle ma miejsce i temp jak na moje możliwosci wysoka.. ciekawe jak jutro.. bólu brzucha brak
no jeszcze tego brakuje, żeby się coś poprzestawiało
ale ale.. jestem ranna
zaczynam krwawić! to dobry znak
niech już się ten cykl kończy, bo przynudza
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2014, 12:03
Wzięłam się za sprzątanie mieszkania. Ponieważ zostawiam męża samego aż do porodu, muszę sama pewne rzeczy poukładać na powrót z dzidzią. Rodzić będę u mamy ponad 300km stąd, wyjeżdżam w najbliższy weekend. Mąż jeszcze przyjedzie do nas na Wielkanoc a potem już jak się zacznie akcja porodowa
Będę tęsknić, ale damy radę 
Zaczęłam chodzić do szkoły rodzenia, okazuje się że jest parę dziewczyn w dwudziestym którymś tyg, więc nie musiałam tyle czekać do ukończenia 30-tego. Gdybym wiedziała, już dawno byłabym po tym kursie, a tak zdążę zaliczyć tylko kilka spotkań przed wyjazdem. Zapisałam się również do położnej środowiskowej i chodzę na cotygodniowe spotkania grupowe - trochę jak szkoła rodzenia - wykłady dla ciężarówek na różne tematy tylko bez facetów. Bardzo polecam wszystkim mamuśkom, od 20 tyg ciąży można już co tydzień na takie spotkania w ramach NFZ uczęszczać 
W ogóle jesteśmy z mężem zalatani strasznie, bo w tym samym czasie cały czas projektujemy wygląd i ustalamy instalacje w naszym przyszłym mieszkaniu. Cierpimy niestety na brak kasy, więc kombinujemy jak się da. Plus jest taki, ze być może już w październiku dostaniemy klucze od naszego wymarzonego M 
A poza tym jest piękna wiosna, synek kopie równo, a ja coraz większa. Chciałabym już móc spacerować w tę piękną pogodę z wózkiem 
A to my jakiś czas temu, teraz jesteśmy minimalnie więksi:

Jestem tu nadal radość niesamowita:)
Według ovu friend to10tydzien (9tyg i 0dni)
Niestety nie jest mi pisana spokojna ciaza wczoraj rano wystapił sluz z krwia z przerazeniem zadzwonilam do gina on kazał lezec i o 16.40 prxyjsc na wizyte....
A na wizycie co??? sliczna dzidzia z pieknym serduszkiem ruszajaca nózkami jakby chciała pow. Nie martw sie mamo ja Jestem ja zyje moje sercebije;)
Diagnoza prawdopodobnie plamienie wystapilo po wspolzyciu hmm trzeba bedzie delikatniej badz sie wstrzymac z serduszkowaniem...
Kochany ktośku badz z nami masz juz 3cm rosnij dalej...
Na tą sobotę zaplanowałam urządzanie, przemeblowanie (kolejne) i generalne sprzątanie (również kolejne)! Hurra! Nareszcie w naszym pokoiku będzie stało łóżeczko- taki dziecięcy akcent wzmacniający efekt sterczących w kącie paczek pieluch. Na ścianie już chyba od tygodnia są śmieszne sowy, które postanowiłam namalować w porywie szału gniazdkowania, czyli burzy hormonów naglącej i uświadamiającej: „za kilka tygodni zostaniesz matką, a nie masz przygotowanego dziecięcego kącika dla maluszka! Wstyd!”.

Mąż wybałuszył na mnie niebieskie oczęta, ale ogólnie nie protestował. Jedyne, co mu się nie spodobało, to sprzątanie: „jak to? No przecież sprzątałem w zeszłą sobotę”. Mężczyźni… Dla nich sprzątanie to udręka, ale rozsądnie wytłumaczyłam mojemu egzemplarzowi, że naśmieci się przy przestawianiu gratów i rozpakowywaniu rzeczy. Zatem będzie to takie małe sprzątanie… Nie wspomniałam tylko, że mam zamiar pogonić go do ściągania firanek, bo nie chcę nad łóżeczkiem dziecka ani pyłku kurzu znad okien. A tam- powiem mu przy fakcie. Jakoś to przeżyje- pomarudzi, ale z miłości do dziecka zrobi. Zawsze tak jest.
Marzy mi się tu już zapach tego nowego łóżeczka sosnowego! Chcę już delektować się dziecięcymi gadżetami, które już tuż tuż będą w jego używaniu. Hmmm…jak to mało potrzeba matce, żeby się zauroczyć: takimi malutkimi skarpetkami, ubrankami, butelkami, smoczkami, pieluszkami, wanienką. Brak nam tylko zabawki. Nasz syn nie ma jeszcze ani jednej! Jakoś tak wyszło, że nic nie dostaliśmy, ani nie kupiliśmy.
Czekam na moją przesyłkę - testy owulacyje i mój własny osobisty termometr
. Zabieram się za prowadzenie mojego kalendarzyka. Wcześniej korzystałam z aplikacji na telefonie, zobaczymy co będzie. Nowy cykl, nowe nadzieje...
dziś mam 6dc, mój cień z poprzedniego cyklu rozpłynął się a ja nie chce się zastanawiać co to znaczy, za tydzień wizyta u gina zobaczymy czy coś w tym cyklu się wykluje
Witam temp. bez zmian ani w dół ani w górę. Nic mnie dzisiaj nie boli za to wczoraj po
o mało mężnego nie obrzygałam
Nie była zadowolony jak mu kazałam złazić
Czekamy na @ zobaczymy co będzie. Delikatnie boli podbrzusze ale dużo lżej niż zazwyczaj przed @. Czekamy czekamy...
A no i krem do rąk śmierdzi
Dalej mnie mdli może w końcu zwróci i będzie spokój. Dzisiejszy popołudniowy test negatywny więc czekam na @ 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2014, 15:54
Jak wyżej napisałam, staramy się o dziecko od 12 miesięcy, nie jest jeszcze tak źle. Czuję się w tym wszystkim zagubiona, denerwuje mnie ciągłe gdybanie, przysłowiowe pisanie patykiem po wodzie. Lekarze nic konkretnie nie powiedzą, tylko wciąż w kółko słyszymy to samo (trzeb się starać i mieć nadzieję. Do zeszłego weekendu nikt z naszej rodziny nie miał pojęcia o słabych wynikach nasienia męże i o moich problemach związanych z płodnością. Działaliśmy na tak zwaną cichą rękę. wszyscy w koła zadawali wciąż te same pytanie: No, dajcie spokój z tą waszą karierą i bierzcie się za powiększenie rodziny, a my przyjmowaliśmy to "na klatę" z uśmiechem, mówiąc spokojnie przyjdzie czas. W ten weekend, mąż nie wytrzymał. Byliśmy u jego rodziców. Przywitali nas nowiną, że brat męża spodziewa się drugiego dziecka, a my to co!!! No i mąż powiedział jak się sprawy mają, na co teść wyparował: Lekarze to g.... wiedzą wmawiają bzdury, a to wszystko wina kobiety, komentując: "kobiety to dzielą się na dwa rodzaje ciepłe i zimne, ty trafiłeś na zimną i dziecka nie będzie"
Sama nie wiem czy to wszystko ma sens, wiem że to co gada mój teść to bzdury, ale... no właśnie jakie ale. Odpuścić sobie, pogodzić się z tym i żyć dalej. Tylko zawsze zostaje ten cichy głos z tyłu głowy: postaraj się zrobić wszystko co w twojej mocy, żebyś później nie pluła sobie w brodę, że odpuściłaś....
No i mdłości dziś powróciły...a było już tak dobrze a tu znowu...
i do tego częste bóle głowy. Chciałabym znowu mieć USG i zobaczyć moją Kruszynkę
A no i brzuszek zaczyna być już powolutku widoczny
no i do tego widzę że nie tylko w brzuszek wchodzą kg ale też w tyłek i uda...a liczyłam na to że jednak tylko urośnie brzusio 
A od przyszłego tygodnia musimy załatwić termin ślubu cywilnego w Urzedzie, nie wiem jak mam kupić sukienkę, buty, obrączki i załatwić resztę jak tak bardzo nic mi sie nie chce, najchętniej to bym tylko spała i spała heh ;P A z obrączkami to mam największy dylemat bo nie podoba mi się żółte złoto i nawet nigdy nie nosiłam takich pierścionków, chciałabym obrączkę z białego złota ale każdy mówi mi ze będzie to wyglądało jak zwykła srebrna obrączka/pierścionek.
a podobają nam się takie z białego złota

I takie podobne z zółtego złota sa ale nie jestem przekonana do tego żółtego...

Zamówiłam Dong Quai. Jeśli faktycznie wpływa na wszystko tak pozytywnie, to czemu nie? Męczy mnie czekanie na owulację czasami aż do 19 dc. A ono przyspiesza. Poza tym moje endo na ostatnim badaniu nie było takie super. Sprawdziłam z wynikami z maja tamtego roku i było podobne, a w obu przypadkach było po owulce. Więc i na endo by się coś przydało. Dlatego mam nadzieję, że Dong pomoże, skoro takie cudowne. A najważniejsze, że to coś naturalnego.
Zastanawiałam się nad Conceiuve + ale ja nie mam aż takiego problemu ze śluzem. Mam nadzieję, że Dong, Magnez, Wiesiołek, wit C i Folik wystarczą. Nie chciałabym się faszerować niepotrzebnie.
Poza tym mam zapalenie krtani (znowu). Mam antybiotyk na tydzień. A tak tego nie chciałam... No cóż, w mojej branży ta choroba lubi nawracać. Trudno, co ma być to będzie.
Ale kaszlu takiego nie pamiętam czy kiedykolwiek miałam... Nie śpię po nocach, kaszlę co 10-15 sekund (mierzyłam) i tak caaaaały dzień i caaałą noc. Biedny mąż też nie może spać. Już dwa razy miałam taki napad, że zwymiotowałam z tego kaszlu... Masakra krótko mówiąc. Ciągle mi świszczy tak w środku jak oddycham. Nie życzę nikomu. Wczoraj z tej bezsilności kilka łezek mi poleciało.
Chciałam męża umówić do urologa ale już 2 dzień z rzędu nie odbierają tam telefonu.. Ech 
Ogólnie mam cięższy czas. Jakoś tak smutniej mi niż zazwyczaj. Chyba z każdym cyklem chcę coraz bardziej, by się udało. Nie zważam już na nic, staram się nie mieć wątpliwości. Zastanawiam się ile nam to zajmie. Mąż mówi że na pewno w tym roku. To już coś optymistycznego. Ale do końca roku jeszcze tyyyyle czasu. Choć ja gdzieś tam czuję, że będzie szybciej 
Z jednej strony jestem bardzo pozytywnie nastawiona, nie liczę, nie nakręcam się. Co ma być to będzie. Ale z drugiej czytając te wszystkie historie o długich staraniach, o problemach, badaniach, próbach to zaczynam wątpić, że to będzie takie łatwe. Mam mętlik w głowie. Nie wiem czy to przez tą chorobę, czy po prostu. Taki czas. Czasami się zdarza.
Do tego plamienie po okresie strasznie się ciągnie. Myślałam, że wczoraj będzie koniec. A dziś jeszcze zaobserwowałam zabarwiony krwią śluz... Ech, już nie wiem dlaczego tak jest. Zawsze miałam brudne plamienia po @, ale żeby taki czerwony śluz po miesiączce? Nie wiem.
Poza tym źle się czuję po antybiotykach. Muli mnie, jest mi niedobrze, kręci się w głowie, w jelitach rewolucja, skręca mnie, już dwa razy mnie pogoniło
Mimo brania osłony, jedzenia jogurtów... Mam dość wszystkiego. Kaszlu, kataru, zapchanych zatok, bólu gardła, mulenia, wszystkich tych leków, tej dziwnej @, myślenia, zastanawiania się i czekania... 
Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. Mimo słońca mam taki humor, więc wiosna niewiele u mnie zdziałała na chwilę obecną
6 dni...
Cisza i spokój...
Wow zrobiłam to! Mała może przybywać! Mieszkanie prawie gotowe 
Zostały jakieś pierdoły typu umyć zamrażalnik i posegregować w nim co i jak, czy posprzątać szafkę z dokumentami lub regał z książkami, ale nie oszukujmy się to pierdoły mało istotne.
Jutro jadę na wieś przywiozę trochę ubrań przed ciążowych. Ciekawe w co się będę mieściła...
Tam to jest armagedon - cały strych zawalony naszymi gratami popakowanymi zupełnie bez ładu i składu.
Przywiozę też książki i materiały z uczelni. Powoli przygotowuję się do pisania i obrony magisterki 
Jakoś tak mi płaczliwie... ale nie ze smutku. To raczej coś w rodzaju wzruszenia. Mam szczęście mieć możliwość celebracji chwil i ważnych momentów. Zmiana życia i to "na zawsze" to dla mnie ciągle takie abstrakcyjne i nierealne...
No i co... siedzę i czekam... Upiekłam nawet ciasto, bo dziś mam gości
Jak to fajnie przenosić znajomości z Ovu do życia realnego 
Wczoraj na warsztatach było nas 4 
Cholera no. Do 20.00 czułam się świetnie i nagle po 20.00 strasznie rozbolała mnie głowa - już lepiej po Apapie i mam jazdę kibelkową z obu stron! Mam nadzieję, że to nic poważnego 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2014, 21:22
Jestem dość młodą osobą a na jeszcze młodszą wyglądam. Młody wygląd nie pomaga tym bardziej jak posiada się 11 lat starszego męża. Wiem, to dużo. Jednak miłość nie wybiera. Nigdy nie sądziłam że będę z kimś tyle starszym ode mnie jednak co mogłam zrobić gdy już go spotkałam i wiedziałam że nie chce innego? Wiek wtedy przestaje się liczyć.
Przynajmniej dla nas. Nie dla innych, ale to zupełnie inna historia.
Długo dojrzewaliśmy do podjęcia decyzji że chcemy zacząć starać się o dziecko. Wiadomo że to duża odpowiedzialność, do tego zawsze znajdowaliśmy jakieś "przeszkody". Moje studia (no bo jak to z dzieckiem na studiach dziennych?), ciągle przekładana operacja mamy, w końcu obrona pracy dyplomowej. Jednak coś się we mnie zmieniło gdy dowiedziałam się że siostra jest w ciąży. Zazdrościłam jej, oj tak bardzo jej zazdrościłam. Mijały miesiące, ona rosła a razem z jej brzuchem moja chęć zostania w końcu mamą.
Po pierwszym cyklu starań, gdy pojawił się okres, byłam załamana. Myślałam że gdy w końcu zdecyduje się na dziecko to będziemy mieć je już, od razu gdy tylko zaczniemy się starać.
Udało się jednak w 2 cyklu. Radość była ogromna!
Okres spóźniał się parę dni a ja odwlekałam robienie testu bo bolał mnie brzuch. Myślałam że lada dzień mogę dostać okres a kolejny negatywny test tylko pogorszy moje samopoczucie.
Jednak której nocy zdecydowałam się na test i wracałam z łazienki do sypialni z walącym sercem. Mąż był tak szczęśliwy że pół nocy całował mnie po brzuchu.
Radość nie trwała jednak długo, po 4 dniach od pozytywnego testu nagle zaczęłam krwawić. Szybko pojechaliśmy do szpitala, a tam zamiast od razu mnie zbadać to dali mi masę dokumentów do wypełnienia. Później na usg lekarz powiedział mi że widać coś co może odpowiadać ciąży ale nie może zapewnić mnie że ciąża rozwija się prawidłowo. Mój świat runął. Wszyscy kazali mi mieć nadzieje jednak ja wiedziałam że nie będzie dobrze. W szpitalu spędziłam 5 dni, wśród kobiet z wielkimi brzuchami które co chwilę miały robione ktg. A mnie traktowano jak małolatę które wymyśliła sobie ciąże. Dopiero gdy przyszły wyniki BetaHCG, lekarz się zdziwił że faktycznie ciąża jest.
W ostatni dzień pobytu w szpitalu miałam robiony zabieg łyżeczkowania.
Pewnie wiele osób dziwi się jak można opłakiwać ciąże o której wiedziało się zaledwie 4 dni. Wiele osób nie uważa nawet że w tak wczesnym stadium ciąży można mówić o dziecku, to przecież tylko zlepek komórek. Dla mnie to jednak było moje dziecko i myślę że każda kobieta po stracie przyzna mi że taka strata cholernie boli niezależnie od tc w którym straciło się dziecko.
Testy dotarły... Od wtorku zaczynam zabawę, ciekawe co pokażą mi testy. Wszyscy mi mówią - wyluzuj, wszystko siedzi w głowie, ale ja nie potrafię. Cały czas myślę tylko o fasolce, boję się że z moich marzeń nic nie będzie... Stara już jestem... Za wszystko się za późno zabrałam. Moja nowa gin też mówi, że gdybym miała te 3 lata mniej... Zaspałam...
Dzisiaj w pracy bardzo ciężki dzień. Ponownie organizowałam konkurs międzyszkolny i roboty z tym obrzydliwie dużo. Na szczęście wszystko poszło super i ponownie gratulacje od dyrektora. Jeszcze tylko III etap w maju i już można myśleć o wakacjach.
Od rana (po śniadaniu) strasznie mi jest niedobrze. Tylko w trakcie jedzenia nie czuję gula w gardle. Śluz kremowy, w macicy coś tam ciągnie, czasami jajnik pyknie. Tempka ładnie się pnie w górę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.