czekam, czekam, czekam jak ja wytrzymam do niedzieli... uważam że "oczekiwanie na testowanie" to najgorszy czas w całym cyklu. Świrujemy, wariujemy, jesteśmy w ciąży bo przecież mamy wszystkie objawy aż tu nagle przychodzi @ i wszystko pryska jak bańka mydlana 
i wielkie rozczarowanie. Potem @ się kończy i jesteśmy gotowe spowrotem żeby walczyć o nasze maleństwa... I tak ponownie cały schemat się powtarza!!!
My kobiety jesteśmy takie silne psychicznie!!! Nawet sobie z tego sprawy nie zdajemy. Bo ile trzeba mieć siły i determinacji żeby po porażce za każdym razem podnosić się i iść dalej do przodu z wiarą że w końcu się uda!
Żaden facet by nie dał rady!!!
Życzę nam wszystkim ogromnej siły dziewczyny a napewno wszystkie kiedyś będziemy cieszyć się swoimi ukochanymi, wyczekanymi dzieciątkami!!!
Nowy tydzień i natłok myśli.....w pracy ze strachu za często nie odwiedzałam wc, bo a nóż mogłabym dostać @, paranoja jakaś.......ale wszystkie znaki na niebie wskazują, że jednak @ przyjdzie......Od kilku dni pobolewa mnie głowa, nie chcę brać zbyt dużo tabsów, bo one i tak nie działają....Jutro odwiedziny u gina z kasy chorych, jestem ciekawa co mi powie, biorę teczkę ze wszystkimi wynikami i pozostaje mi czekać.....po pracy wstąpiłam na chwilę do Kościoła, ale byłam nieobecna......Znowu mam straszne wahania nastroju, jeszcze M tak cholernie daleko.....a jak jest w domu zamiast się cieszyć to zachowuje się jak ostatnia kretynka.....nic tylko bić się w pierś......
Muszę coś zjeść i jedyne co mi przychodzi do głowy to ananas:)Miłego 
Test zrobiony o 18 wyszedł praktycznie pozytywnie ale teraz zrobiłam przed chwila 21.30 i wyszły piękne II grube wyraźne kreski
super idealnie!!!
Wczoraj serduszkowalismy śluz był piękny płodny plemniczkom będzie tam dobrze:)
Dziś tez trochę poserduszkujemy jutro chociaż ja myśle ze owulacje mam właśnie dziś 
Ten śluz już nie jest dzis szczytowo a mi jest mega mokro !!!
Temperaturę mierzę aż się sama dziwię że tak tego pilnuję
. Budzik dzwoni a ja wyciągam łapkę po termometr. Co za samozaparcie! Od jutra testy owu, muszę zabrać do pracy niestety... Oby wyszedł ok . A teraz tylko podusia, padam ze zmęczenia.
Dzisiaj dziwnie sie czulam, na jakiekolwiek objawy jest jeszcze za wczesnie, ale oczywiscie jak co miesiac czuje, ze jestem w ciazy. Czulam dzisiaj dziwne klocie w podbrzuszu, caly dzien bylam senna, bolaly mnie plecy. Nie powinnam sobie robic nadziei, bo testy w tym miesiacu nie wykazaly owulacji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2014, 00:41
Sobota-33dc,dziwne plamienie 
Imprezka była super
W niedzielę wróciłam do domu,w poniedziałek wizyta u gin,okazało się,że mam duży torbiel 
Dostałam ovulastan
Ten cykl już jest stracony 
Zastanawialiśmy się z mężem,czy w ogóle drugie dziecko jest nam pisane-bo wszystko jakoś tak pod górkę 
Czas pokaże 
dzisiaj dopiero 3 dzień brania zastrzyków (idę długim protokołem), czas wlecze mi się niemiłosiernie
z jednej strony już chciałabym być po wszystkim a z drugiej boję się, że się nie uda
bo przecież muszę wyhodować odpowiednią ilość pęcherzyków, one muszą się zapłodnić i podzielić no i wtedy dopiero transfer i ostatni etap czekanie na zagnieżdżenie dzidziolków (bo jak Bozia da to chcę mieć podane 2 dzidziolki, chyba że lekarz się nie zgodzi, ale podchodzę prywatnie więc nie powinno być problemu)
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2014, 08:37
Wczoraj nie było serduszkowania, bo mój S. się rozłożył a raczej rozłożyła go choroba:(
smarkał i kaszlał całą noc, także natura chyba wie kiedy skutecznie przeszkodzić i to w takim momencie!!!!! Jedynie pocieszający jest fakt,że przytulanki były dzień wcześniej a ja
miałam szczyt śluzu więc plemnikom powinno być w środku dobrze:) oczekując na moje jajeczko!
No a poza tym co drugi dzień podobno jest wystarczający więc nie chciałam mojego S. zbytnio wczoraj męczyć, mam nadzieje na dziś
Ja mam w te dni bardzo pozytywne myślenie, poza tym kochane w Krk świeci słonce od 3 dni i jest super ciepło - wiosna! czego chcieć więcej idealny czas na starania o bobo!!!także mam też większą niż zwykle ochotę na serduszkowanie...
Aha dziś przychodzi Maca!!!!!!!w koncu! mam nadzieje ze jak S.zacznie to łykać to bedzie bardziej odporny, wzmocniony i bedzie miał wieksza ochote na przytulanki niż dotychczas, bo tak jak teraz to my nigdy nie zaciążymy!
Życzę miłego dnia
jest super!
Mimo negatywnego testu mam dobry humor. Duzo ostatnio myslalam o swojej sytuacji...chyba tak mialo byc ze nie bedziemy mieli wlasnych dzieci...moze zostalismy stworzeni po to zeby jakiemus dzieciatku dac milosc moze adopcja to wlasnie nasze przeznaczenie? nie jestem rozzalona ani smutna ale potrzebuje sily do walki o dziecko adopcyjne..nie wiem jak zareaguje moje otoczenie...mimo ze mam wspaniala rodzine nie wiem czy zrozumieja...musze ich na to przygotowac i siebie tez ale w takim razie jak kolwiek to zabrzmi poczekamy...Splacimy dlugi(choc mysle ze to potrwa jakies 2-3 lata bez wiekszych wyzeczen wiec nie jest zle) zaczniemy zyc dla siebie... doprowadzimy leczenie meza nogi do konca a raczej do stanu w ktorym nie bedzie juz na niego pomyslu...spelnimy sie zawodowo...moze jakies podroze...moze jakies odchudzanko dla mnie zebym poczula sie bardziej atrakcyjna i otwarta na ludzi bo nie powiem mam duzo kompleksow i z gory zakladam ze jak mnie ktos poznaje to ocenia mnie przez pryzmat wygladu i wagi...mam niska samoocene moze czas nad tym popracowac? zeby byc lepsza mama w przyszlosci?
Bede na ovu bo sie uzaleznilam od Dziewczyn od tej atmosfery bede prowadzila wykres tylko dla siebie ale juz nie zamierzam sie stresowac ze dni plodne to musze
odpuszczam bede sie kochala wtedy jak mi sie bedzie chcialo no ewentualnie jak bedzie sie chcialo mezowi 
Jestem pełna nadzieii i wiary ze bedzie dobrze 
Zaczynają mnie dobijać wahania nastrojów, są jeszcze gorsze niż w poprzednim trymestrze. Wczoraj beczałam pół wieczoru i bez powodu. Mam nadzieję że to minie bo mam dość.
Zaczęłam robić kocyk dla mojej pociechy
Trochę żałuję że wybrałam akrylową włóczkę a nie bawełnianą, bo dziadowsko się nią robi na szydełku. Ale zobaczymy jaki będzie efekt końcowy 
Zaczynamy leczenie... Najpierw oczyszczamy organizm mój i męża z tych bakterii co dodatnie wyszły (jak ja je mam, to mąż też je ma - przenoszą się drogą kropelkową). W aptece na 3 tygodniową terapię wydałam... niecałe 700 zł... Niestety leki nierefundowane
Ładny, finansowy początek miesiąca...
W każdym razie najpierw oczyszczamy mnie i męża z bakterii + mnie dodatkowo z zapalenia przydatków, którego jakimś cudem żaden lekarz nie zauważył... Jak to wyleczymy przechodzimy do leczenia tarczycy i zajmujemy się dokładniej ANA (miano 1:640, typ świecenia ziarnisty).
Ogólnie jestem zdołowana... Kasy idzie strasznie dużo - lekarze/leczenie, opony do auta (około 2 tyś), ubezpieczenie auta (drugie tyle), szkolenia psie (przeszło 1,5 tyś), nie wspominając o codziennych wydatkach na jedzenie, rachunki itp... A jeszcze remont sypialni i zakup mebli przed nami... Chyba muszę poszukać dodatkowego zajęcia na boku albo całkiem prace zmienić... Bo z obecnymi zarobkami długo nie pociągniemy (oszczędności się w końcu skończą, a żyć na debet/kredyt nie mam zamiaru).
owulacja wyznaczona na 20dc :o choć myślę, że to mało realne posunięcie (linia jest przerywana) ponieważ w 16 dc pęcherzyk, który prawdopodobnie nie pękł miał 26mm to w 20dc miałby około 35mm coś tutaj nie gra
przecież taki pęcherzyk się nie nadaje...tak mi się zdaje

do wizyty u lekarza zostało 6 dni
do spodziewanego końca cyklu 7/8 dni jeśli w cyklach nic się nie zmieniło
i zobaczymy co nam przyniesie koniec czy wiosenną zieleń
czy raczej czerwień krwistą
oby było wiosennie 
ciągle we mnie iskierka płonie
i nie pozwól jej Panie się wypalić
proszę o CUD 

tak mi się przypomniał tekst męża z wczoraj jak tak stoi się na mnie patrzy i mówi cytuję" cycki Ci urosły"
goopolek Kochany
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2014, 19:08
Popadam w coraz większy dół.. Czuję się jak skazaniec w celi śmierci - codziennie mierzę temperaturę i widzę jej spadek. I wiem co się zbliża.. Przez to psycha mi siada...
Moje postanowienie końcowe: robię HSG i nie mierze temperatury w następnym cyklu. I już nie biorę żadnych leków - nawet lutki od ginki. Mam już tego dość.. Nie mam już siły dalej walczyć..
Wiem, że to dziwnie zabrzmi - ale chciałabym chociaż przez tydzień być w ciąży, nawet jakby to wiązało się z poronieniem. Wtedy dało by mi to chociaż nadzieję, że moje macierzyństwo nie jest science-fiction. A jeśli dochodziłoby do zapłodnienie to istniałaby szansa, że kiedyś uda mi się donosić i urodzić.. A tak? Nawet nie mam żadnej nadziei i sensu życia...
Moja psycha tak wariuje, że marzę o tragedii, którą nie jedna dziewczyna z tego forum przeżyła jako największą traumę, a dla mnie byłaby ona szczęściem, które dawałoby mi nadzieję i siłę na dalszą walkę o nasze dziecko ;-(
Zła! Jutro termin @ i coś czuję, że nadejdzie jak zwykle na czas.
Zaczyna mnie coraz bardziej stresować to wszystko i dołować. A jeszcze jak na złość nasi najlepsi znajomi tylko pomyślą o dziecku i jest. Pierwsze dziecko było w 2 miesiącu starań, drugie w pierwszym...Ostatnio na kawie zaczęli znów sugerować, abyśmy i my się zaczęli starać...."no, nowe mieszkanie to już chyba możecie działać"...na co mąż nie wytrzymał i mówi, że już się staramy, ale na razie bez efektu, że nie wszyscy mają tak łatwo... Znajomym się zrobiło trochę głupio, po czym zaczęli dawać porady typu: że są takie testy owulacyjne.....wiec mąż znów mówi, że wiemy, że nie takie rzeczy robimy....ehh...znajomi pewnie już nie będą dopytywać, ale co co tego - zaraz zaczną się te pytania z innej strony. Chyba musimy uzbroić się w jakiś pancerz ochronny, bo czuję że coraz bardziej dotykają mnie te pytania. Jutro zacznie się 5 cykl...a we mnie coraz mniej nadziei.
Drugi dzień brania luteiny na wywołanie miesiączki...ble.
Do tego jeszcze promotorka męczy o prace, biblioteka przypomina o oddaniu książki - fantastyczny poczatek dnia. Mąż na noc do pracy. Czeka mnie ciekawy wieczór. Chyba poczytam sobie jakąś książkę, bo dawno tego nie robiłam. Ze współżyciem odpuściłam jak dowiedziałam się, że mam PCOS - odechciało mi się, bo i tak nie zajdę teraz w ciąże, a nastroju też nie mam na ekscesy.
Dzisiaj test owulacyjny niby wyszedł pozytywny , ale bledszy niż wczoraj no i druga kreska także blada, ale zaznaczyłam pozytywny. Śluz też dziwny, niby wodnisty, niby kremowy , niby lepki ???????? Czort wie?????? Zaznaczyłam najpłodniejsze wersje. Zobaczymy???Zobaczymy wieczorkiem, zobaczymy co jutro będzie.. Jakoś wydaje mi się że dni płodne właśnie się kończą. Może faktycznie ta owulka w tym miesiącu była wcześniej????? Niż była planowana????? Nie wiem. Jutro idę do Pani doktor , więc dzisiaj nici z
. Odpoczynek . Można będzie pospać, tyle o ile bo dziś późno z pracy wrócę, a jutro wczewśniej muszę wstać bo idę na wyniki.
Powodzenia dziewczynki i życzę dużo
,
,
, 

Hej hej jestem 
Spałam
Obawiałam się bezsenności, ale spałam smacznie i spokojnie do 10.30 
Zmiany hormonalne są: np farba do włosów nie złapała i mam mega głupie pasemka
no i mam "wypieki" na buzi - normalne rumieńce jak podekscytowane dziecko - nigdy nie miałam czegoś takiego 
Telefon już gorący - mogli by jednak dzwonić jutro, bo co ja mam teraz powiedzieć. "Mała ndal w brzuchu" i tyle 
No ale fajnie - zbieram legendy i będę opowiadała jej o tym jak to była "wyczekiwana"
Myślę, że to ważne dla poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza w trudnych momentach życia 
Kącik Malutkiej gotowy
Jak widać postawiliśmy na minimalizm 

Telefon przygotowany - lekkie audiobooki, ulubiona muzyka, muzyka relaksacyjna, trening autogenny 
Zestaw antykryzysowy też: chusteczki higieniczne, zdjęcie taty i małej mnie, wydrukowane opowiadanie napisane przez Kubę 5 lat temu...
Jest tam też fragment o dziś:
"Dopiero później sanki znalazły się w piwniczce a rowery wyjechały na ostatnią przejażdżkę, kiedy tamtej jesieni, kiedy było tak chłodno, wstawiałem tam to maleńkie łóżeczko i kojec. Kołyskę przezornie zostawiliśmy na dole, zaraz obok stert pudeł z pieluchami, talkami i rzeczami których przeznaczenia w ogóle nie mogłem początkowo odgadnąć a w które dopiero powoli wprowadzał mnie twój instynkt, którego nabierałaś razem z obwodem w talii. Pamiętam że wieszałaś taką śmieszną grającą rzecz nad tym maleńkim posłankiem na której zawieszone na niteczkach kręciły się gwiazdki, delfiny i samoloty…
Zawiesiłaś ją, a potem już nie było ciebie, musiałem zostawić cie na chwile po całej tej ceremonii panow w białych kitlach witających nowe życie i na chwile zostałem sam w tym pustym domu nie mogąc znaleźć spokoju i gorączkowo poszukując jeżyka, żeby uchronić go przed zapomnieniem. Kręciłem się w kółko, patrzyłem na telefon czy wszystko tam z wami ok i czułem jak strasznie wszystko będzie za chwilę musiało się zmienić, kiedy wrócisz ze szpitala i kiedy jabłkowa cisza wypełni się płaczem i szmerem pieluch…
Ale wiedziałem to co zawsze wiedziałem, i pamiętałem to, co pamiętałem zawsze. Że cokolwiek się stanie, w tym miejscu które raz dla nas stworzyłem, i cokolwiek się nie wydarzy zawsze będzie to właśnie – ciepło. I goździkowy jeżyk, który raz powołany do życia nie opuści nas tak długo, jak długo będziemy się znali."
Jestem gotowa...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2014, 11:46
witam, przed chwila dowiedziałam sie co dzieje sie z moimi komorkami, ogolnie nie jest za fajnie...jeszcze jutro mam dzwonic i sie dowiadywac....
wiec tak, wczoraj pobrali mi 5 kukulusów, znalezli 4 komorki i na dzien dzisiejszy tylko 1 sie zapołdniła a 3 stoja w miejscu, jutro po 11 mam dzwonic i sie pytac czy ruszyły czy nie...mam nadzieje, ze chociaz ten 1 da rade i wytrzyma do soboty...liczyłam sie z takimi nowinami, ale mam nadzieje, ze chociaz jeszcze 1 ruszy...
prosze niech 3 pokaza na co je stac, nic wiecej mi nie potrzeba...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2014, 11:54
dres i koszulka męża czyli najwygodniejszy strój na dziś 
U mnie chyba dni plodne;) przytulanka tez byly;) mam dzis wolne wiec cos na obiadek ugotuje;)) od dwoch dni odmawiam Nowenne Pompejska w intecji poczecia I zdrowego dzidziusia;))) zaufalam Bogu od niego wszystko zalezy;) teraz jestem spokojniejsza;) nic na sile.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.