A wiecie co mi się przytrafiło wczoraj? :)
Zatrzymała mnie policja...prędkość. Pan spr dokumenty uśmiechnął się i powiedział:
Trochę wolniej proszę:) miłego dnia - do widzenia (!!!!) :D
strasznie mi było miło i się ucieszyłam że nie dostałam mandatu!!!
Kupiłam na stacji jakiś dopalacz na drogę (typu tiger - wiem świństwo ale czasem pije :D)
po kilku łykach tak mnie zemdliło że musiałam wywalić:P

Mój S. zrobił się głodny i chciał żebym zatrzymała sie na stacji po hot doga. Ja nie miałam w ogóle ochoty. Wsiadł do samochodu z tym hot dogiem, zawsze mi smakowały! zawsze! (ta sama stacja BP obok naszego osiedla), ale poczułam taki wstręt i zapach musztardy taki drażniący! FUUUJ! pomyślałam i powiedziałam: teraz śmierdzi w całym aucie:)
haha

oczywiście nie uznaje tego jako objaw ciąży broń boże bardziej jako zabawną anegdotę że jednego dnia spotkały mnie takie dziwne znaki :) I oczywiście w tych znakach też nie dopatruje się niczego...ale ta niedziela miło się zakończyła!

:)

Bergo Bergo - nowa ja 7 kwietnia 2014, 13:00

Dziś zaczął się drugi tydzień mojego ciążowego zwolnienia. Miałam tyle planów na ten jedyny w swoim rodzaju okres. Z realizacją na razie średnio, ciągle coś wypada. Teraz mój chrześniak jest w szpitalu i codziennie tam jeżdżę, zabieram jego mamę do siebie, żeby się wykąpała, coś zjadła, odpoczęła. Jestem pod telefonem i na każde ich zawołanie więc inne sprawy leżą. Tak czy inaczej jest to całkiem inne życie- bez przymusu wychodzenia do biura, bez presji, bez terminów, dedlajnów, projektów, durnych spotkań itd. Powoli zaczynam czuć, że żyję. Dziecko rozwija się, widziałam 1 kwietnia na usg przed krótką chwilę jak kopie i porusza się. To wszystko jest dla mnie takie nierealne, takie nadal odległe, a jednocześnie tak słodkie, urocze i rozczulające. Brzuch mi rośnie w zastraszającym tempie... Niby fajnie, ale... No właśnie jest jedno ale. Przed ciążą strasznie się zapuściłam. Ja- maniaczka fitnesu ponad 8 miesięcy nie ruszyłam dupska! Przeprowadzka, remont itd., więc nie było czasu kompletnie na nic. A później jak już się tak odzwyczaiłam to ciężko było wrócić. Na wagę wskoczyło dodatkowe 6kg, a w porównaniu z tym ile ważyłam w okolicach ślubu to nawet 9kg. No ale powiedzmy, że "ślubowa" waga nie była moją normalną, tylko wynikała z tego stresiku i zapieprzu jaki wtedy miałam. Ślub w cywilu i mini przyjęcie organizowane własnymi siłami nie całkiem pasowała wszystkim członkom rodziny- dali mi trochę popalić... To było dawno, ale czas leciał, ja się nie ruszałam i kilogramy się zbierały. Ciążę zaczęłam ważąc 66kg. Masakra jak dla mnie! Teraz mam utrudnione zadanie z tą wagą- urodzić zdrowe dziecko i nie upaść się jak słoń. Za dwa tygodnie USG genetyczne. Bardzo na nie czekamy. Wierzę, że wszystko jest ok, ale chcę znowu zobaczyć moje dziecko, upewnić się. P. pójdzie wtedy ze mną i też już nie może się doczekać. Dla niego decyzja o dziecku była podyktowana w 100% rozsądkiem, a nie instynktem czy pragnieniem ojcostwa. Dwie kreski na teście ucieszyły go, bo mimo problemów udało się, ale wiem że jeszcze bardziej przeraziły. W miarę jak upływa czas, a mój brzuch się zaokrągla on robi się coraz bardziej czuły i troskliwy. To on mi tłumaczy, że mam się nie przejmować wagą, to on mnie uspokaja że wszystko jest ok i wyglądam ślicznie, to on mnie przekonuje żeby nie sprzedawać motocykla poza rodzinę, tylko mojemu bratu, po to żeby za 1,5 roku móc powrócić na dwa koła i być motomamusią. Nawet spadochrony, których nienawidzi uważa za coś do czego będę mogła wrócić później. Bardzo mnie wspiera i tłumaczy, że posiadanie dziecka nie oznacza, że należy się wyrzec siebie i swoich pasji. Mówi, że moje lęki i obawy oraz chęć powrotu w niebo są normalne i nie oznaczają, że będę złą mamą. Kocham go. Bardzo mi pomaga przebrnąć przez ten mętlik w głowie. A dziecko... To nie jest tak, że mnie nie obchodzi. Bardzo mnie obchodzi, martwię się, mówię do niego, głaszczę ten mój bębenek, stresuję się czy wszystko ok, kupiłam nawet kilka drobiazgów dla dzidziusia i wiem że będę je kochać...
Plany na czas wolnego:
1. Codziennie gimnastyka ciążowa lub basen
2. Spacery po parkach, fotografowanie miasta
3. Czytanie o historii miasta
4. Założenie sklepu internetowego
5. Rozbujanie mojej firmy eventowej (to tak poza etatem)
6. Budowa domku na działce (rusza zaraz po majówce :) )
7. Kurs rosyjskiego od podstaw
8. Być może dodatkowo kurs hiszpańskiego dla uporządkowania wiedzy samodzielnie nabytej
A to mój brzuch 10t 0d
2wd3dir.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 13:22

No i wykrakałam :/ brzuch boli strasznie jak na @@@ :(((
bardziej niż zwykle przed...
nie jest mi teraz komfortowo... buuu.
Oby to był ten dobry sympton!

Mąż wyjechał, aż do piątku i dupa blada nasza szansa na potomka jest hmmm no ciężko zajść w ciążę bez męża ;). Nasza koleżanka z forum Zuzanna zaszłą w ciążę, masakra tak się cieszę, jest moją nadzieją, że i nam się uda. Jeśli to czytasz Zuza to bardzo się cieszę Twoim szczęściem, i zdrówka życzę. A teraz biorę z Ciebie przykład i u mnie też będzie zielono ;P Miłego dnia.

Vixen Alexander. 11 kwietnia 2014, 11:25

20tyg 2dni

2ag9k4i.jpg

Taki śliczny, słoneczny dzień! I do tego piątek :D
Niech szybko mi w pracy zleci dzisiaj, w domku tylko podsmażyć pierogi i lenistwooo :D
Na weekend sprzątanie bo w czwartek przyjeżdża juz brat Daniela, a w sobotę teście. Pełna chałupa bedzie ;)
Miłego dnia mamusie :-*

CassieMK Spełnić ostatnie marzenie 7 kwietnia 2014, 14:31

Siedzę w pracy. Nie mogę się na niczym skupić. Ciągle wchodzę na mój wykres i gapię się w niego, jakby to miało coś zmienić, zaczarować, czy przyspieszyć czas. Coraz trudniej jest mi oderwać myśli od ciąży, od zadawania sobie pytań, czy wreszcie się udało? Nie wiem, co zrobię, jeśli jutro temperatura spadnie, bardzo się tego boję. Jeśli zostanie na obecnym poziomie, to pewnie zrobię test. Nie wiem, czy już wyjdzie, ale jestem strasznie ciekawa, wystraszona i w ogóle...tak mi jakoś dziwnie. Od dwóch dni męczą mnie kołatania serca, nie mogę w nocy spać, w dzień chodzę poddenerwowana. Muszę wiedzieć. MUSZĘ. Proszę Cię, Boże, błagam, niech to będzie ciąża...

mychowe W oczekiwaniu:) 7 kwietnia 2014, 14:39

No wiec mamy 3111g całego szczęścia w 36 tygodniu i powiedzieli, że wciąż się miesci w normie :) Choć mala nie jest.. Podczas usg mala ćwiczyła oddychanie, nie wiem jak, ale powiedziano nam, że ma już w pełni plucka rozwinięte :)
22 kwietnia ostatnie usg i prawdopodobnie dwa lub trzy dni później stawienie się do szpitala na wywoływanie porodu... oj, to mamy jeszcze ponad dwa tygodnie na dopiecie wszystkiego na ostatni guzik. Wszystkie wyniki idealne, tylko jakaś infekcja się wdarla i swedzi, oj swedzi. Powiedziano mi, że to normalne w ciąży i jeszcze bardziej normalne przy cukrzycy ciążowej..


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 14:43

Mega Moje marzenie 7 kwietnia 2014, 14:50

No to chyba już w tym cyklu czas minął. Pozostaje czekać teraz czy bedą jakieś efekty czy nie.... Nie lubię tego czasu oczekiwania, czuję się jakbym czekała na wyrok... Trzymajcie kciuki, niech to będzie ostatni cykl starań. Ja też trzymam kciuki za wszystkie staraczki

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 7 kwietnia 2014, 16:19

Za 12 dni termin porodu.
Zaczynam się żegnać z myślą, że urodzę przed terminem, a nie ukrywam- bardzo, bardzo bym chciała. Głównie ze względu na mój wielorybich kształtów brzuch, który wszystkich śmieszy, bo wystaje do przodu tak bardzo, że kiedy przechodzę koło stołu, wszyscy mi robią miejsce, bo się zwyczajnie nie mieszczę!
Tak- czuję się jak bańka wstańka. Jak hipopotamica. Jak kula do kręgli.
Tak- mam trudności z ubraniem butów, skarpet, czy schyleniem się, kiedy coś mi upadnie.
Tak- mąż musi mnie czasem rozhuśtać na materacu, żebym mogła wstać z łóżka.
Tak- trzeszczą pode mną kuchenne krzesła, kiedy siadam do stołu na posiłek.

Wyczytałam w moim ukochanym "poradniku...", że natura właśnie po to nas tak poniewiera w ostatnich tygodniach ciąży żebyśmy celowo znienawidziły owy stan, co z kolei ma się przyczynić do olbrzymiej chęci porodu. Nic złego zatem w moim myśleniu, że bardziej chcę się pozbyć brzucha, bólu i niewygody, niż zacząć zamartwiać się macierzyństwem...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 16:17

Mamax Walka o Bobo. 7 kwietnia 2014, 16:46

Jestem po dzisiejszej wizycie. Nasze bobo ma 2 mm . To niby malo bo jestem juz w 6+1 dc. Ale patrzac na moj wykresik temperatur gdzie do owulacji i poczecia doszlo pozniej ( skok byl w 17dc) to by wszystko sie zgadzalo. Wiec jestem spokojna :-) Pani doktor dostrzegla tez torbiel ktora mam sie nie martwic jako ze sie wchlonie, mam brac ginvital i magnez i przyjsc do niej 29- tego na kolejna wizyte. Wtedy zrobi mi juz wszystkie konkretne badania i da mutterpass, dzisiaj go juz wypelnila.:-) Poniewaz przekroczylam juz 35 rok zycia dostane skierowanie na specjalistyczne badania usg 3d. Ciesze sie bo normalnie sa one dosc kosztowne a dzieki skierowaniu nic nie place. No ale to bedzie pozniej....:-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 18:15

Jutro wyniki aż się boję co to będzie :/

Ehh, miałam dzisiaj odebrać wyniki. Próbowałam rano dodzwonić się od przychodni, ale się nie udało. Chciałam zapytać czy już są do odbioru, bo o 9 20 musiałam wyruszyć do pracy a dreptać na darmo do przychodni mi się nie chciało. No i nie poszłam. A dopiero co z pracy wróciłam. Czyli wyniki odbiorę jutro po pracy,bo akurat kończę o 15 :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 17:44

Poranna kawa, wywołuje jeszcze gorsze mdłości :/
Do tego dochodzi ból głowy. I czasem zakuje w lewym jajniku.
Myślę o teście, ale nie wyznaczyło mi jeszcze owulacji więc nie wiem. Nie chcę się za bardzo pospieszyć. Co myślicie ?

No w końcu doszło do tego, że moje wpisy są raz na m-c :P Ten czas tak leci, brzusio rośnie, czuję rozciąganie, czasem też takie mam uczucie jakby mi ryba w środku przepłynęła heh. Teraz czekamy do 14-wtedy kolejna wizyta i może w końcu zobaczę co się tam kryje??? W końcu to już będzie 20 tydzień to chyba czas najwyższy :) Ogólnie chyba maleństwo trochę wytrzęsło bo mamusia była chora i kichała i kaszlała-mam nadzieję, że to nie szkodzi, że dla dziecka to tylko trampolinka :D Przez kilka dni nie ma teściowej-juuuuuuuuuuuuuupiiiiiiiiiiiii!!!! Mogę tutaj zrobić swoje porządki i nikt mi nie będzie ględził i brudził-dobre i to. Nie rozumiem takiego kontrolowania-myślałam że jak wyprowadze się z domu to będę miała spokój a tu zonk-a gdzie idziesz, a po co, gdzie byłaś-ble ble ble... Jakby to było takie istotne. Dobrze, że przynajmniej mam sąsiadkę w moim wieku to przynajmniej mam z kim iść na spacer (oczywiście teściowa i reszta jej nie lubi), chociaż odnoszę wrażenie, że moja teściowa to nikogo nie lubi bo o każdym ma jakieś ale. AAAAAAAAA i najważniejsze! Wkurwiłam się na nią niesamowicie bo mój chłopek poszedł do niej po coś i usłyszał jak gadała do jego brata -no poczekaj, jeszcze przyjdą do nas w łaskę jak się dziecko urodzi! Ciekawe o co jej chodziło konkretnie. Dobrze, że ja tego nie usłyszałam osobiście bo by miała wojnę. Zresztą i tak będzie ją miała, bo chyba nasze dziecko to jakaś zabawka w jej oczach. Co za babsztyl-i weź się tu człowieku nie denerwuj! Obiecałam sobie, że będę niezależna i o nic jej nie będę prosić, o nic pytać-chyba że dla dobra dziecka sytuacja mnie zmusi-i nie będzie miała nic do gadania na temat wychowania. Żeby jeszcze umiała... Swojemu wnukowi na siłę wpychała smoczek jak był mały, żeby tylko nie płakał a jak nie chciał to moczyła smoczek w cukrze! Hahaha. Stare jakieś zabobońskie metody-to jej sposób! Ale tak nie będzie, miała swoje 5 minut a to moje dziecko i nie będzie mi go wychowywać. Koniec i kropka!
Idę coś porobić, muszę się nacieszyć pięknymi chwilami bez jęczenia i zrzędzenia :D

Anutka A miesiące mijają 7 kwietnia 2014, 20:12

pomoc...

zwracam się z pomocą do bardziej doświadczonych dziewczyn...
otóż: zawsze po owu cycochy bolą mnie i jest to dla mnie znak, że jajeczkowanie było... w tym cyklu jednak dzieje się coś dziwnego... cycki bolą jak zawsze, ale ból jest bardzo uciążliwy i nie do zniesienia... stanik sportowy zawsze załatwiał temat, ale teraz nawet on nie pomaga i czuję dyskomfort...

proszę o pomoc dziewczyny... znacie jakieś sposoby jak pomóc sobie w tych trudnych dniach ??? po @ wszystko wraca do normy :)

Zuzana W głębi serca 7 kwietnia 2014, 20:35

Ciąża rozpoczęta 8 marca 2014

Wczoraj byłam u lekarza. Potwierdził, że jestem w ciąży bo moja macica jest rozpulchniona i powiększoną;-) To choróbsko, które mnie trzyma od tygodnia też jest związane ze spadkiem odporności i jest typowe dla młodych ciężarnych;-) Dostałam skierowania na masę badań, ale USG zrobimy dopiero po świętach jak już będzie widać serduszko ;-) na razie mam nie schizować i myśleć pozytywnie;-)

I śmiała się ze mnie, że sama sprawdziłam sobie drożność jajowodów i że życzy sobie więcej takich samobadających się pacjentek;-)

Dziewczyny życzę, abście również zobaczyły te 2 kreseczki z takim niedowierzaniem jak ja i mój mąż. Szczerze muszę powiedzieć, że to jednak psycha działała na moją niekorzyść bo w tym szczęśliwym cyklu pogodziłam się ze swoją niepłodnością i wszystkie myśli kierowałam na zapisanie się na badanie HSG.. Więc ta durna rada - "odstresuj się, przestań o tym myśleć", u mnie zadziałała ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2014, 08:21

Właśnie przed chwilą się dowiedziałam, że kuzynka męża-teraz nasza sąsiadka wychodzi za mąż w czerwcu..niedawno były zaręczyny.. Laska kilka dni temu skończyła 18 lat... jest w ciąży.. :( i powiedzcie mi jeszcze, że życie jest sprawiedliwe!!!! :(
Czuję się jak jakiś wybrakowany towar... :( :( :( jak wadliwa rzecz.. :(
nie mam już sił..
jak to cholernie boli..

Gdyby mnie ktoś zapytał przed rozpoczęciem starań o stan zdrowia, odpowiedziałabym, bez żadnych wątpliwości, że jestem okazem zdrowia, że wszystko u mnie w normie itd

dzisiaj wiem, że gdybym wcześniej zaczęła odwiedzać lekarzy, tak potwierdzenia tego co myślałam, czyli tego, że wszystko jest ok, to możliwe, że już w święta tuliłabym moje dzieciątko w ramionach, a tak... dopiero stoję na początku drogi, nie wiem z czym do jakiego lekarza, jakie badania, kiedy gdzie... oh, ale wymarzony mój bobasku będę o Ciebie walczyła!

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 7 kwietnia 2014, 21:50

Jestem po wizycie...nie wiem co o tym wszytkim myslec....powiedzial ze wyniki bardzo zle i ze jakby z tych 0.5mln wszytkie byly ruchliwe to da sie z tym cos zrobic ale tutaj mamy wiekszy problem...dal dwa leki dla Pawla powiedzial ze trzeba zrobic tak zeby pobudzic jego jaderka do pracy...i po 3ch msc zobaczymy co dalej...powiedzial ze narazie nie stawia wyrokow bo nie takie cuda widzial...nie wiem co dalej...juz swoje zalamanie przeszlam teraz wiemy ze trzeba walczyc i powalczymy przez te 3 msc potem zobaczymy...wspominal ze nawet jak sie poprawia to i tak chyba jedynym wyjsciem bedzie in vitro i to naklowajac jadra...hmmmm nie wiem co o tym wszytkim myslec...

frutka :) 7 kwietnia 2014, 22:00

myślę, ze powinnam zmienić podejście...tzn nie mieć podejscia żadnego...myślę, ze w wielu sytuacjach sami siebie napędzamy...na macierzyństwo, realizację itp itd. Myslę, ze to wszystko nie jest warte moich łez, poświęcenia, pogorszenia relacji..nie mówię, że dziecko nie jest warte, ale że starania nie są warte..chcę byc szcześliwa z moim mężem i nie dawać sobie wmówić, że potrzebne nam do tego dziecko..w ostatnim czasie tyle razy czułam, że mnie to wszystko przerasta, że chyba w końcu przerosło...moje ramiona juz dawno załamały sie pod tym ciężarem, a łez juz chyba zabrakło. Skoro cały czas wszystko jest nie tak, to moze znak, że trzeba, jak to mówia: na to położyć lache i tyle...łatwo napisać, ale moze w końcu powinno coś do mojej pustej głowy dotrzeć...że nie macierzyństwem żyje człowiek...i ze na syzyfa ile by sie nie starał i tak kula spadała do końca. Całe życie sie o coś staralam. Wszystko co osiągałam, to był ogromny wysiłek. Do czego mnie to doprowadziło? Nie mam już siły, to dla mnie za dużo, chcę zapomnieć o staraniach i o instynkcie macierzyńskim - nic z tego nie jest warte jednej chwili naszego życia.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)