dziś 26 dc. Brzuch boli coraz częściej, charakterystycznie jak na okres,piersi też mocnej bolą. Brzuch wywalony jak bym połknęła piłkę. Zjadłam dzisiaj dwa śniadania. Obiad ustalony dopiero na 16. Tylko Amelcia dostała kotleta o 14 bo na śniadanie mało co zjadła.
Ciąża rozpoczęta 16 marca 2014
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2014, 16:32
moj pierwszy wpis po fioletowej stronie 
co moge napisac
tylko tyle narazie, ze wszystko jest dobrze, widziałam juz Kropka, mam zdjecie, ale wstawie dopiero po swietach bo w tej chwili nie mam jak...
ogolnie meczy mnie ten brzuch, moje przeogromne jajniki daja o sobie znac...oba maja po 8 cm i przez nie wygladam jak w 5 miesiacu...ale podobno ta woda ma zejsc niedługo i niczym mam sie nie przejmowac...
kolejna wizyta podgladowa 10 maja...musze do tego czasu robic sobie zastrzyki z progesteronem Prolutex, ale dla maluszka zniose wszystko....
Kropeczko rosnij
zostan z nami 
i dopadla mnie...choraoba..akurat teraz..jak mam tak wazne dni....jak czekam na Ciebie fasolko...dlaczego:(
Alarm! Nie mieszczę się w kurtkę! Jest na maksa opięta na dupie! Jasna cholera! Założyłam sukienkę na święta i cóż... Uda zrobiły się pokaźne! Rozmawiałam z lekarką o diecie cukrzycowej dla ciężarnych jakiś czas temu. Mówi, że to bardzo zdrowy sposób żywienia i można stosować niezależnie od cukrzycy. A stosując tę dietę mamy pewność, że dziecko dostanie wszystko czego mu potrzeba, mamusia natomiast nie tylko się nie spasie, ale może nawet zrzuci sadło z tyłka. Po świętach trzeba wziąć się w garść, bo tempo tycia mnie przeraża.
Moja mama ma lepszą figurę mimo dwóch ciąż...

18t6d.
Był sobie urlop...
W poniedziałek 26. sierpnia wróciłam do pracy po 3 tyg. urlopie. Rany, kiedy to było?
To był najspokojniejszy urlop w moim życiu. Spędziliśmy tydzień w domu moich rodziców (bez rodziców bo oni byli nad morzem). Góry, jezioro, cisza, przyroda i my... bosko
W sumie to jedynie wylegiwałam się na tarasie, czytałam książki i gotowałam świeżą fasolkę szparagową - uwielbiam. Jedynym obowiązkiem było codziennie karmienie trzech cudownych domowych kotów
No i jeszcze codziennie pogadanki z babcią (która mieszka po drugiej stronie ulicy) - bezcenne chwile.
13. sierpnia wyjechaliśmy do Wawy, bo 14 miałam na Karowej badanie czasu AV, ale już 15 w południe byliśmy z powrotem w Beskidach (nie ma jak Pendolino, żeby jeszcze tyle nie kosztowało... na szczęście mąż zawsze poluje na promocje, bo inaczej byśmy nie wydalili z kosztami podróży.). Rodzice już byli, więc czas mijał jeszcze szybciej. Ostatnie 4 dni urlopu spędziliśmy w Wawie, bo znowu miałam badanie AV, ale przynajmniej posprzątaliśmy całe mieszkanko, poprasowałam sterty ciuchów, a poza tym zwiedziliśmy muzeum Polin - warto.
A dzisiaj już piątek. Przez cały tydzień nie miałam czasu w pracy żeby coś tu napisać.
W pon. czekała na mnie sterta roboty, z której nadal się nie odgruzowałam 
Szefowi powiedziałam o ciąży przed urlopem, ale starszemu rangą, z którym pracuję na co dzień to dopiero w pon. Ech, jedynie zapytał, kiedy wybieram się na zwolnienie w najbliższym czasie. Jasne... bo jak on zostanie sam, to kto będzie za niego pracował
Ogólnie dobrze nam się pracuje i wzajemnie się lubimy, ale jakoś tak nieswojo mi się zrobiło, że nawet nie zapytał jak się czuję itp. Nie, żebym była szczególnie na sobie skoncentrowana, ale kurczę, postanowiłam, że skoro on porobił zaległości, to ja nie będę przyspieszać, a terminy niech sobie płyną, płyną z brudną Wisłą w dal...
Wszak teraz mam ważniejszy - Ludkowy
- priorytet, a nie sterty akt.
Ach, z Małym Ludkiem wszystko jak w najlepszym porządku 
Tętno i czas AV w normie. Szyjka też ok. Brzuszek jeszcze malutki, chociaż już lekko widać jak się za mało luźno ubiorę. Doktorek powiedział, że za dwa trzy tygodnie zacznie rosnąć, a od 20 tc. (to w sumie już od jutra!) powinnam zacząć czuć ruchy mojej Lokatorki. Aaaa, no bo już kilku lekarzy potwierdziło, że dziewczynka
, więc małe szanse żeby się to zmieniło
Na razie żadnych ruchów nie czuję i troszkę mnie to martwi, bo chciałabym JUŻ! ale ponoć cierpliwość jest cnotą 
W przyszłym tygodniu połówkowe. Oczywiście się stresuję, ale zaczynam powoli wierzyć, że na prawdę wszystko będzie dobrze 
Wesolych Swiat 
Spedzilismy dzisiaj cudowny swiateczny dzien, co prawda sami, z dala od najblizszych ale w trojke z naszym bobo w brzuszku tez jest nam dobrze. Z rana zjedlismy pyszne sniadanko. Potem Maximilianek dostal prezenty od zajaczka ktore zachwytem rozpakowywal powtarzajac swoje slynne slowko ,, o dija,, To jest po angielsku wiec nie mam pojecia jak to sie pisze, smyk moj niby juz niemiec wypozyczyl je sobie od niewiele sztarszego kuzyna niby anglika gdy bylismy w grudniu u nich w odwiedzinach i do tej pory tak mowi gdy cos mu sie podoba i jest wzruszony. Potem rozmawialismy z dziatkami przez skeypa, Maximilianek uwielbia ich zabawiac , przesyla im buziaczki, robi a kuku wyskakujac nagle przed ekran i pokazuje im swoje zabawy, tance, spiewy itp. Dziadki mu wtoruja, bija brawo, przesylaja buziaczki i ciesza sie z wnuczka, zapominajac na moment ze dzieli nas 1000 km. Pozniej urzadzilam sobie dwugodzinna drzemke bez ktorej nie moglabym sie obyc a i synek jeszcze ja potrzebuje. Po drzemce i obiedzie pojechalismy do parku. Tam urzadzilismy sobie piknik. Maly zachwycony karmilism labedzie i kaczuszki, plywajace w jeziorze, a potem biegal z tata po polance. Bylo cudnie,milo, i romantycznie 
Dziewczyny - przepraszam!!! Wiem, zaniedbuje. Napisze niebawem więcej. Dziś byl dzien objawienia. Nie tylko że Chrystus po raz kolejny zmartwychwstal, ale także że nowe życie jest w moim brzuniu.
Dziewczynki pańcia wczoraj w nocy zareagowały tak:
https://www.youtube.com/watch?v=oGvLCgkN1_0&feature=youtu.be
a reszta rodziny obejrzała dzisiaj film. Było w sumie 21 osób na obiedzie. Po deserze zaprosiliśmy na szybką projekcję. Wszyscy skupili się w dużym pokoju z zaciekawieniem a już w 1:45 minucie posypały się gromkie brawa. Oskara bym dostała gdyby dziś były nominacje. A ja w zamian spaliłam cegłę - bo poczułam się tak, jakby mnie przyłapano na gorącym uczynku samego zapłodnienia!
Ale frajda.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2014, 22:18
Ciąża zakończona 21 kwietnia 2014
jajniki bola jak opetane, nawet brzucha nie moge przypiac taki jest nabrzmialy i bolacy...jajniki czuje mocno nabrzmiale. Mam nadzieje, ze to na owulke..dzisiaj skok o 0,4 stopnia ale u mnie musi byc tempka powyzej 36.6 wtedy juz jestem pewna owulacji na 100%...teraz tylko czekac na jutrzejsza tempka...ale mysle ze jutro spadnie i za 2/3 dni bedzie owulka dopiero. Dzisiaj na sniadanko : 1/2 kuba kawy inki ( odrzucam kawe bo 2 dni skakala mi powieka a to brak magnezu), 2 jajka na twardo, 1 pitta bread ( sama robilam z maki bez glutenu, organicznej, nie bialej), 1 banan ( potas i magnez) oraz sok z 1/2 zielonej papryki, 3/4 duzego zielonego ogorka, 3 lodyzki seleru naciowego...
_____________________________________________________________
Sok ogórkowy jest najlepszym naturalnym środkiem moczopędnym. Na skutek dużej zawartości krzemu i siarki sok ogórkowy poprawia wzrost włosów. Sok z ogórków zawiera w sobie niezbędne dla życia pierwiastki – 40% potasu, 10% sodu, 7,5% wapnia, 20% fosforu i 7% chloru. Wysoka zawartość potasu czyni sok ogórkowy bardzo cennym dla chorych z wysokim ciśnieniem krwi. Nasze paznokcie i włosy szczególnie wymagają zawartości pierwiastków, które zawiera sok ogórkowy. Pić sok ogórkowy można po 1/2 szklanki codziennie sam lub w zestawie koktajli warzywnych.
Sok z zielonej papryki – W soku z zielonej papryki występuje duża ilość krzemu tak niezbędnego dla paznokci i włosów. Ludzie cierpiący na powstawanie dużej ilości gazów, różnego rodzaju kolek, skurczy w jelitach będą odczuwać dużą ulgę, gdy będą pić 1 szklankę soku z zielonej papryki na czczo.
seler naciowy - 13 kcal w 100 g; 1,6 g błonnika w 100 g; indeks glikemiczny 15
ok z selera naciowego, daje napój, bez którego żadna gwiazda Hollywood nie rozpoczyna dnia. Szklanka takiego "eliksiru", wypita na czczo, oczyszcza organizm, likwiduje obrzęki, nawilża skórę, wzmacnia włosy i nadaje aksamitną gładkość cerze. Dzięki przeciwutleniaczom, czyli witaminom C i E, chroni skórę i cały organizm przed wolnymi rodnikami, a tym samym przed nowotworami. Zawiera też witaminy z grupy B.
DRUGI SOK NA DZISIAJ:4 MARCHEWKI, 1 BURAK CZERWONY, 2 JABLKA , 1/2 CZERWONEJ PAPRYKI
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2014, 13:39
dziś mija 10 miesiąc od kiedy cię straciliśmy
już byłabyś z nami kruszynko
pamiętam 
Pamiętam jak to było..ktoś mnie łaskotał a potem...a potem już tak chciałam wyjść...tam do Was i wyciągnęli mnie, ale tatuś się odwrócił, a Ty Mamo płakałaś Dotknęłam policzków Twoich - zapłakałaś mocniej, chciałam przytulić tatusia, ale się tylko skulił... Dlaczego? Chciałam krzyczeć, bo byłam blisko, ale nie widzieliście. A moje pieszczoty sprawiały Wam ból. Wtedy przyszła po mnie... Nie przedstawiła się.. zabrała na chmurkę i pogłaskała po główce. Powiedziała, że jeszcze troszkę i mnie zobaczycie, i będziemy się uśmiechać. Powiedziała, że nauczy mnie wszystkiego. Zapytałam, dlaczego jestem tutaj. Podobno wszystkie dzieci wracają na chmurki, kiedy ich skrzydełka są zbyt duże. To znaczy, że jeszcze nasze duszyczki nie są gotowe, by zejść na ziemię, by stawić czoło trudom codzienności. Mądre słowa, za dużo... Zasnęłam.
Kilkanaście minut później obudziła mnie. Powiedziała, że czas na lekcje. Zabrła mnie do Was. Zabawne, ale byliście w domku już. Nadal płakaliście. Byłam zła. Tak zła, że tyle bólu, że tęsknicie do mnie a ja do Was, choć się nie widzimy. Moja nauczycielka wyjaśniła, że nie mogę się denerwować. Tak właśnie sprawiam, że bardziej boli, że moja cierpliwość nauczy Was uśmiechu i że kiedyś się spotkamy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2014, 15:05
zaraz lece na wizyte do gin boję się strasznie bo mają być wyniki z powtórzenia toxoplazmozy a ostatni wynik był niepokojący bo igG 650 wynosiło oby nic teraz nie wykazało tak strasznie się boję ;( kciukajcie wieczorkiem napisze co mi powiedziała i jak tam maleństwa
27 dc. Wróciliśmy z rowerków, myślałam, że piersi mi odpadną ; )
jutro powinna przyjść @
oby nie nadeszła, jestem już zrezygnowana, do 40 chciałam mieć odchowane dzieci, to jest właśnie odkładanie na później z wygody mej i samolubstwa
Amel jest już na tyle duża, zostanie sama w domu, jeździ na półkolonie, wyjeżdżamy na narty i na upalne wakacje
a teraz jak mam na karku 35 lat to mnie oświeciło dopiero, że Mele będzie raźniej z rodzenstwem
przecholowałam czasowo, CZAS MNIE GONI
Jestem po punkcji, po transferze - dokładnie 7 dni, ale nie jest tak wesoło u mnie ... od kilku dni czuję się koszmarnie ... nie dość że od ok.2 tyg mnie napitala dziąsło bo jakieś małe zakażenie się wdało ( taka biała linia na dziąsle) ale płukałam szałwią i przeszło, do tego dziś mi się moja 8 odezwała przez nią mam ucho zatkane boli mnie nosek ... a jeżeli chodzi o brzuch to lepiej nie pisać ... boli mnie tak i mam uczucie takie jakby coś od środka rozciągało mój brzuch i próbowało się wydostać na zewnątrz czasem zakuje z lewej czasem z prawej strony ... brzuch mi wywaliło masakrycznie - bo wszyscy mi mówią z rodziny że takiego brzucha to ja nigdy nie miałam ... tak więc nie wiem co mi jest ... jak idę boli na dole ... tak kuje .. nie wiem czy zarodek się zagnieździł i to tym spowodowane, czy coś innego mi jest ... sama nie wiem ... już nie wytrzymuje fizycznie i psychicznie
co do testowania, kazał mi lekarz robić 24-25 ale nie wiem czy nie za wcześnie ... zobaczę .. narazie przez brzuch nie mogę normalnie funkcjonować ... jedyne pocieszenie to jeszcze tydzień na zwolnieniu lekarskim jestem
no i w piątek przyszedł małpiszon.. nie powiem rozpłakałam się jak dziecko. Dzisiaj wstałam rano z uczuciem strasznego nie do opisania smutku, nie wiem czemu. Po południu rozmwiałam ze szwagierką i okazało się, że udalo jej się za drugim podejściem. Trochę jej zazdroszczę nie powiem, ale też się cieszę, że chociaz jej się udało.. ten cykl pierdolę nie mierzę żadnej temperatury , nie badam szyjki, nie robię nic!
Tak, wciąż NIE jestem w ciąży.
Cykl za cyklem mija i wszystko wskazuje na to, że są to cykle bezowulacyjne.
Przestałam czerpać radość z życia.
Wszystkim naookoło się udaje, a ja wciąż przed oczami mam jedną kreskę...
I ta niepewność.
Każdy cykl jest inny.
Nie ma 2 takich samych.
W jednym cyklu @ przychodzi w 21dc, w kolejnym w 46dc.
Nie potrafię być spokojna - łzy same cisną mi się do oczu...
Testy jakieś dziwne...tylko jeden dzień pokazał paprotki, resztę można o kant dupy rozbić. Plusem tego cyklu jest brak bólu w cycku-spowodowanego torbielem. W środę przyjechała do Polski moja przyjaciółka. Poszłyśmy sobie do pubu...od roku nie byłam tak napruta...poczułam się znowu jak panienka
W tym cyklu nie odmawiam sobie niczego...
Ależ dawno nie pisałam... chyba nie ma o czym. Praca ,dom, święta. Nastrój bez zmian. Dopiero po owulacji ruszy lawina depresyjnych myśli. Już sie doczekać nie mogę... Poza tym owulacji jeszcze nie było. Dziwne. Albo wszystko sie opóźni przez chorobę i stres w pracy. Albo po prostu cykl bezowulacyjny. Co w sumie byłoby dla mnie nie lada zaskoczeniem, ponieważ zaczęłam pić zioła ojca Sroki na owulacje właśnie. Bo chyba nie jest tak że skutkiem ubocznym ziół na owulacje jest brak owulacji? Raczej nie miałoby to sensu
Weszłam dzisiaj na bellyfriend.pl.. ech jak tam wesoło:)
Święta, Święta i po świętach...
Dzisiaj miały być przytulaski z mężusiem
, jednak zaszła nagła zmiana planów, gdyż jest u nas na noc mojego męża bratanek... 12 letni Szymon 
I jak tu robić przytulaski jak my w kawalerce mieszkamy ? 
Kiedyś jak był u nas Szymon, chyba na wakacje w tamtym roku, robiliśmy przytulaski, kiedy Szymek się kąpał, a my heja banana korzystaliśmy z nieobecności naszego gościa... hehehe 
Ale niestety dzisiaj to już nie dało rady
No cóż trudno...
heh.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.