Jak weszlam ostatnio na wage to myslalam ze zemdleje. Przybylo mi od grudnia 8 kg, niestety to wcale nie przez obzeranie sie, bo wcale nie jem wiecej (a nawet mniej) tylko przez te wszystkie tabletki :( Ale czego sie nie robi dla kropeczki.

Moment o poranku jest najgorszy kiedy nie moge sie wcisnac w zadne swoje spodnie, ostatnio spakowalam zimowe ciuchy do pudel i wyjelam letnie to mieszcze sie do zaledwie kilku z kilkudziesieciu par spodni :( glownie do tych, ktore mialam wyrzucic, albo odac komus, bo byly za duze. Pozostaja mi teraz jedynie te spodnie i kilka rozkloszowanych spodniczek i sukienek. Odechciewa mi sie ubierania na sama mysl, ze cos przymierze i nie przecisne tego przez tylek. Koniecznie musze sie zaopatrzyc w kilka par tunik i legginsow, bez tego dlugo nie pociagne.

Ale poza tym jednym zmartwieniem dalej jest ok, co prawda czas troche zwolnil i przebieram nogami wyczekujac @, ale jest taka piekna pogoda, ze jak tylko zaczynam miec jakies zle mysli to wychodze do ogrodu i wszystko mija :)

Dzisiaj rano tylko troche wyszlam z siebie. Tuz po rozpoczeciu naszych staran, kolega mojego meza wpadl ze swoja dziewczyna, no i na dzien dzisiejszy na swiecie jest juz roczna coreczka i co? Znowu im sie wpadlo! A jak ostatnio z nia rozmawialam to oczywiscie mowila, ze absolutnie nie chce wiecej dzieci. Strasznie przykro mi sie zrobilo, ze los tak nie rowno dzieli, ona juz z drugim w ciazy, a ja nawet z pierwszym nie :( No ale dzis rano wyszlam z siebie jak maz mi powiedzial, ze wczoraj widzial ta dziewczyne i pyta mnie czy ona na pewno jest w ciazy, bo szla z papierosem!! No i gdzie tu uczciwosc? Nie dosc ze samo zrobienie dziecka nie sprawilo im zadnego problemu to nawet glupia nie docenia swojego szczescia i truje ta mala niewinna kropeczke. Wrrrrr... no i gdzie tu sprawiedliwosc ja sie pytam!!??

Dzis znow ciezki dzień-emocjonalnie. Wszyscy mnie wkurwiaja i to bardzo. Jeszcze trochę i wybuchnę ale chyba placzem,bo ja tak mam. Patrzac na siebie w lustrze wyglądam okropnie.Opona znow urosła i nie wiedziałam ze mam takie obklejone tłuszczem uda. A wszystko przez te słodycze i nocne kolacje. Chcialabym tak pojechać i odpocząć posiedzieć na kocyku i o niczym nie myslec... może w końcu się uda zrelaksowac

Staraczka86 w zawieszeniu ..... 29 kwietnia 2014, 15:51

Potworny ból głowy, aż wymiotować się chce.. chyba mi dupek nie posłużył , nadal nie ma @ w poniedziałek pójdę do lekarza jeśli do tego czasu nie zawita @

Od kilku dniu bolą mnie sutki, w dole piersi pojawiły się jakieś drobne naczynka w kolorze fioletowym, zupełnie nie nie mam pojęcia czy miałam tak wcześniej. Od owulacji bardziej lub mniej boli mnie podbrzusze i jeszcze do małe plamienie pobudza moją wyobraźnię i zwiększa nadzieję, że może się udało? Dziś 26 dc, zazwyczaj cykle mam 30 dniowe (chociaż różnie z tym bywa) za jakieś 4 dni mogę spodziewać się pierwszych wieści. Już przestałam robić testy ciążowe jak tylko nadchodził termin miesiączki.
Mówi się, że w oczekiwaniu na dziecko lepiej się nie spinać i znaleźć sobie jakieś zajęcie... no cóż, dzięki tej radzie nauczyłam się szyć :). To strasznie trudne nie myśleć o staraniach, a Wy kobietki jakie macie sposoby na "niemyślenie"?

sayuri Pamiętnik pesymistycznej. 30 kwietnia 2014, 07:43

Tak, przyszła... a raczej wylądowała z mocą wybuchu bomby atomowej.
Nie wytrzymałam w pracy. Zwolniłam się do domu.
Po drodze przystanek na trawie... żołądek się zbuntował. Dwie godziny snu i poduszka elektryczna na brzuch i mogłam wieczorem w miarę funkcjonować. A po zabiegu miało być już dobrze... nie jest najwyraźniej. Muszę umówić się na wizytę kontrolną do gin.

MoNa_2603 Walka o Cud 29 kwietnia 2014, 16:22

Mam wrażenie od paru lat, że stałam się strasznie zgorzkniała...nie potrafię się cieszyć ani własnym szczęściem, ani tym bardziej czyimś. Zawsze coś mi się nie podoba. Nie dostanę kwiatów źle, a jak dostanę to nie są takie jakbym chciała i zamiast się cieszyć to tylko udaję, albo jeszcze potrafię marudzić...Strasznie się zmieniłam jakoś tak od 18 roku życia...wiecznie czegoś mi brakuje, jakbym sama nie wiedziała czego chcę. Jestem inna niż jako nastolatka. Kiedyś potrafiłam się cieszyć najmniejszą drobnostką, umiałam szczerze dobrze życzyć innym i cieszyć się sukcesami bliskich osób. Teraz po tej optymistce nic nie zostało :( co dnia budzę się z nadzieją, że to tylko sen. Życie ucieka mi przez palce niczym piasek na plaży rzucony pod wiatr. Tak bardzo się zmieniłam. Pamiętam miałam w wieku 17 lat chłopaka, z którym jak się spotkaliśmy to cały czas żartowaliśmy i się śmialiśmy. Po roku gdy się spotkaliśmy on był tym samym wariatem, natomiast ja już nie umiałam śmiać się z jego żartów, co gorsza zaczęłam je brać na poważnie, wtedy on sam stwierdził, że się zmieniłam. Więc tak, to na pewno było w wieku 18 lat...Mam dość takiego życia, które bardziej przypomina wegetację lub życie jakiejś zgrzybiałej staruszki, która ciągle narzeka. Wiele bym oddała, żeby te czasy wróciły, żebym znowu widziała piękno tego świata w najzwyklejszym zachodzie słońca na łące. Chciałabym się tak porządnie zresetować i przywrócić siebie sprzed 5 lat...

Emocje - zła na samą siebie.

Motto na dziś - "Sztuka życia - to cieszyć się małym szczęściem." [ Phil Bosmans ] - tego mi właśnie brakuje...

Wyniki wyszły takie se. Silna niedoczynność, ale na razie nie wiem czy wynikająca z zapalenia poporodowego czy z trwałej niedoczynności.
Dostałam Letrox 50 i za kwartał kontrola.
Miałam też USG tarczycy, trawi ją zapalenie jak ta lala :) ale nic co mogłoby mnie mocniej zmartwić.
O, dziwo podchodzę do tego wszystkiego bardzo spokojnie. Po prostu wiem: ja będę jeszcze w ciąży :)
Po półtora tygodnia brania hormonów widzę następujące rzeczy: jakby mniej na ciele, ale nie weryfikuję tego mierząc czy ważąc, czuję to na ciuchach. Śluz płodny - jest go mega dużo. Wcześniej musiałam weryfikować czy bo stwierdzić, teraz nie muszę i wiem, że jest, tym bardziej, iż obserwacji zaprzestałam. To się po prostu samo rzuca w oczy.
Jedyny minus to taki, że swędzi mnie często całe ciało.

Synek raczkuje! :)

Zaczęło się tak:

- Uuuuu, auł, auł – zawyłam z bólu jak potrącony autem pies (skąd to porównanie??? )
- Co się stało? O matko, gdzie cię boli??? – on zawsze jest pod ręką jak widzi, że mi się krzywda dzieje
- Brzuch mnie zabolał, Boże jak zakłuło. Tyyyy, to chyba koczkodan... Zabolało tak jakby lewą nogę sobie wyprostował! – i jakoś tak głupawo zaczęłam się z tego bólu cieszyć...

(2 minuty później)

- Yyyyyyyy – z miną srającego na pustyni kota spięłam się na łóżku
- Znowu to samo?
- Nie - powiedziałam nieśmiale - bączka sobie puściłam. Ale nie przeczę – biorąc w swoją obronę - że wcześniejszy ból to zdopingował!

I tak się chichraliśmy w łóżku jak 2 głupki, potem u doktóra gbura, w samochodzie w drodze powrotnej i już w domu robiąc razem lancz. Aż przyszedł czas na niespodziewaną rozmowę, która gdzieś rosła we mnie od kilku tygodni albo i nawet miesięcy i wylądowała na dodatkowym talerzu podczas naszego lanczu. Niestety nie została strawiona w całości i zakończyła się tak:

- Nie będę z tobą więcej dyskutować jak nie umiesz dotrzymać obietnicy! Zawsze mówisz mi jedno, żeby zamknąć mi gębę, a jak przychodzi sądny dzień to zmieniasz zdanie! Już mam tego dosyć! I nie mów mi, że tak nie mówiłeś, bo chyba sobie nie ubzdurałam sama, myśląc o tym samym każdego dnia, ale nie przypominając ci żeby nie robić wiochy ani nas stresować! Od pół roku nie dostałeś ani grosza z kuroniówki, co miesiąc oddaję ci kasę żeby było na rachunki i jedzenie, a teraz jak masz dostać wszystko na raz to ja dostanę na fryzjera i na leżak na balkon???? Obiecałeś mi kasę z kuroniówki. Chcemy zmieniać meble w kuchni, miałam dziecku rzeczy przez internet zamówić, bilet do Polski!!!!!

No co tu kryć... Mam stresa w gaciach, bo mój szef nie płaci już 2 miesiąc. Nie jakieś tam pieniądze. Pieniądze, które normalnie szły na paliwo, fatałaszki, rachunki, jedzenie. Pieniądze za które znowu miałam jechać do Polski pozałatwiać problemy osobiste (Gertruda), kupić potrzebne rzeczy dla dziecka, poszlajać się po polskich restauracjach. Pieniądze, których nie widać i na które czekam coraz pokorniej i z mniejszą nadzieją. Ja... Oczekująca dziecka matka, której praca może się skończyć lada dzień (jak tak dalej pójdzie), nowej zaczynać nie ma sensu, i jak widać na pańcia kuroniówkę czekać też nie ma co. Nienawidzę być w ciemnej dupie jeśli chodzi o finanse. Nigdy nie umiałam oszczędzać, ale to też nigdy problemem nie było. Problemem jest to, że ja nigdy na nikogo liczyć nie musiałam, bo sobie na swoje 4 łapy zawsze spadałam. A teraz okazuje się, że zaczęłam liczyć na pomocną męską dłoń, która twierdzi że niczego przecież nie obiecywała.

To nasza druga kłótnia o finanse w tym tygodniu. W niedzielę zrobiłam podobną, bo w domu brak dosłownie wszystkiego wliczając papier toaletowy! Uciułaliśmy 30 ełraczy i jakieś zakupy zrobiliśmy, ale teraz okazuje się, że już nie ma z czego cziułać. Pańcio wrócił do swojej sezonowej pracy, a ja zostałam na lodzie czekając na wypłaty. Dobrze, że jeszcze internet mamy, bo inaczej popłynęłabym z brzuchem wpław do Polski i żyła z tej pieprzonej Gertrudziej renty razem z nią!

PS. Chyba wiem skąd to porównanie o potrąconym autem psie. Jakaś taka złość we mnie dziś siedzi. I to nie koczkodan. On ma się dobrze. Dziś na skanie wisiał do góry nogami. No mówię wam, jak dwa głupki żeśmy się śmiali aż do lanczu! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2014, 18:14

mychowe W oczekiwaniu:) 29 kwietnia 2014, 20:54

Muszę się wyzalic gdzieś i niestety będzie to tutaj, mimo, że ten pamiętnik miał być o ciąży i dzidzi.

Mimo, że mieszkam tak daleko od mojej mamy to szczerze powiedziawszy nie brakuje mi jej rad. O cokolwiek się pyta i pisze co słychać, to krytykuje, pisze, że długi spacer jest niebezpieczny, że czemu miałam biegunkę, czy nauczyłam się oddychać, bo od tego zależy dlugosc porodu, ciągle pytania i twierdzenie, że i tak zastrzyk mi dadzą na wywołanie, jaki zastrzyk, że co?
I ja się wtedy cyniczna robię, nie mogę znieść jak ktoś uważa, że ma racje, bo doswiadczyl dwóch porodów 32 i 35 lat temu. No śmiechu warte.
Nawet nie wiedziala, że szyjka musi dojść do 10 cm i się pyta czy to w książce wyczytałam..
Moja mama ma ciężki charakter, była najmłodsza z siedmiorga rodzeństwa i każdy jej ustępowal, często dostawala czego chciała.. zawsze uważała, że jej się należy szacunek, nie dając swojego w zamian, uważała, że jako matka przez cale życie jej dzieci maja się jej sluchac i nie mieć swojego zdania?
Jak moj tata zmarl to strasznie się zmienila.. jakby wszystko z niej wyszło, ten cały zły charakter. Stała się bardzo materialistyczna, nawet któregoś dnia powiedziała, że może podać swoje córki o alimenty...
Rok temu uderzyła moja o trzy lata starsza siostrę w obecności jej sześcioletniego synka...

Nie chce być taka mama dla mojej córeczki. Cieszę się, że moj mąż jest dobrym człowiekiem i oboje się wspieramy. Postaram się być dla mojej córki przede wszystkim przyjacielem, takim, ktorego mi brakuje w mojej mamie..

I uwielbiam to uczucie jak malutka się bardzo rusza w środku, a ja zaczynam glaskac brzuch i ona wychyla pupe, lub odkopnie w te same miejsca gdzie jest moja dlon.. a po jakimś czasie zasypia :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2014, 21:12

pomarancze89 uciekająca nadzieja... 29 kwietnia 2014, 22:01

Odwiedziła mnie dziś moja chrześniaczka:) Cudowne, piękne, mądre dziecko mojego brata. Jest słodka i szczera jak wszystkie dzieci. Pomagała mi w porządkach domowych. Ma 6 lat:)) Wkładałyśmy pranie do pralki i nagle ona przestała, popatrzyła się na mnie i zapytała: "Ciociu dlaczego w twojej wannie nie ma zabawek dla dzieci? Ja mam ich pełno". Zacisnęłam zęby żeby się nie popłakać i spokojnie odpowiedziałam, że w naszym domu nie ma takich dzieciaczków jak ty i twoja siostrzyczka dlatego nie mamy zabawek w wannie. Zrobiło mi się tak przykro i smutno jak nigdy.

***

Nawiązując do dzisiejszego artykułu, który wy wyświetlił się na moim fb - dotyczył zamordowanej Lilianki przez matkę, 21-letnią kobietę, która próbowała zrobić to już wcześniej. Gdzie tu sprawiedliwość? Ile ja bym dała za taką małą istotkę!!! Mogła ją chociaż oddać... Niech jej duszyczka spoczywa w spokoju w niebie...

Dawno nic nie naskrobałam ale co tu pisać czekamy na @ do 7 maja. Temp niby ładna ale co z tego ja spadnie na pewno :( Już ja znam tą france. Taki pożytek z tego euthyroxu że paznokcie mi się już nie łamią i włoski jakby mniej wypadają :)
Dieta ech dieta jeszcze tak słabo mi nie szło od 3 dni pożeram to co na drodze spotkam i nie umiem przestać jeść. Boże co mi się dzieje?? Zanim zajdę w ciążę to osiwieję albo zamkną mnie w psychiatryku :(

Pojawiło się plamienie więc jest szansa że dziś przyjdzie @ i będzie można umówić wizytę :)

Jade zaraz na bete, chyba dopada mnie katar, oby sie nie rozkrecil...Tak w ogole od wczoraj zadnego pobolewania podbrzusza, tak sie martwilam o pobolewanie a teraz o to, ze go nie ma.

Misia123 w oczekiwaniu na cud 30 kwietnia 2014, 08:33

poranny test negatywny. Dziś wizyta u gin. zobaczymy co powie. Czuje się bezradna, źle....

Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 30 kwietnia 2014, 10:47

76616be9438d97848c5a28f5493dbd50.png

Daria89 Misja "Dzidziuś" 30 kwietnia 2014, 14:41

Już jesteśmy w domku.. :) byliśmy tam 3 dni a tylko raz bylo usg i badanie na przyjecie do szpitala i to wszystko, no i oczywiscie 3 razy dziennie duphaston i no-spa. jestem w domu a ciagle jest ta obawa że moge stracić moją maleńka kruszynke, wiem że jeśli byłoby coś nie tak to bym nie wyszła do domu ale teraz to już do końca ciąży będę bała się o dzieciątko. Już bym chciała żeby było czuc kopniaki każdego dnia to też bym była spokojniejsza

Bergo Bergo - nowa ja 30 kwietnia 2014, 11:06

No oszaleję! Byłam na kontrolnej wizycie w Luxmedzie. Pani doktor miała o dziwo dla mnie chwilę czasu i była tak miła, że zrobiła USG. Szukała płci. Dziecko zacisnęło wyprostowane nóżki, zasłoniło krocze dłonią i tyle :P Lekarka powiedziała, żebym mówiła to się zacznie ruszać. I to rzeczywiście tak działa :) Jejku, jaki cudowny widok- ja mówię, a kruszynka reaguje natychmiast :D Za cholerę jednak nie chciało dziecko pokazać co tam ma. Pani doktor złapała na chwilę obraz i powiedziała, że ... siusiak! Czyli moja córuś znowu jest synusiem? :D Padnę ze śmiechu :) Fajne to zgadywanie płci :)
Dziś zaczynamy 15 tydzień, więc muszą być fotki. Nie mam innego pamiętnika, więc wszystko będzie tutaj. Może i dużo, ale chcę to sobie zachować na przyszłość :)Czy da się wyeksportować ten pamiętnik gdzieś do pliku?
Do lekarza szliśmy na pieszo, a za chwilę lecimy dalej w to "brzydkie, szare miasto dymów i kominów" ;).


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2014, 21:29

Spalam bardzo dlugo...w ciagu dnia 4 odiny wczoraj do 15.00 i ponownie zasnelam o 19.00 spalam jak zabita, nawet na siusiu nie wstalam...obudzilam sie dopiero o 7.30..dobrze ze wczesniejsza kolacje zjadlam. Nadal czuje sie slabo, i spiaca ae jest juz duzo lepiej. Ide do pracy wiec jest ok. Najlepiej polozylabym sie znowu spac.

Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 30 kwietnia 2014, 12:27

Czekam za tym poniedziałkiem i nie mogę się doczekać, korci mnie żeby zrobić test :) I rozczarowanie pewnie by było :/ Chwilę tak mi zakręciło się w głowie, że myślałam, że zaraz zemdleje :/ masakra.

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 30 kwietnia 2014, 14:14

20 tyg.+6 dni

Była dziś promocja jednodniowa w tesco na truskawki 2 kg, oczywiście kupiłam i teraz objadam się nimi na różne sposoby, mniam!

No dziś to pogoda daje dosłownie czadu. Jest po prostu gorąco i nawet ja zdecydowałam się za namową mamy, jechać do miasta bez płaszcza :P No po prostu super pogoda, a za oknem od rana śpiewa mi ptaszek :) Fajnie byłoby gdyby ta pogoda utrzymała się chociaż na część weekendu majowego... ale staram się nie robić sobie zbyt dużych nadziei, jak to zawsze bywało, kiedy chodziłam do pracy - w tygodniu upały, a na weekend zimno, deszcz... chociaż z drugiej strony, teraz nie chodzę do pracy, to może pogoda weźmie to pod uwagę i nie zepsuje się tym razem ? ;)

Ostatnio oglądałam wiadomości w tv, wypowiadali się o długim weekendzie, o urlopach, że Polacy wybierają najczęściej Egipt, pokazywali ujęcia z kurortów i rozkleiłam się. Przypomniała mi się nasza podróż poślubna do Egiptu, to jak kocham lato, upały, plażę i wakacyjny luz i zdałam sobie sprawę, że teraz to nie wiem kiedy znowu będziemy mogli tak miło spędzić urlop. Na pewno nie prędko, te wakacje raczej miną pod znakiem "mam wielki brzuch, ledwo zipię, nigdzie się nie ruszam, co najwyżej nad jezioro do wujka" ;) A jak mała będzie na świecie, to wątpię, że będziemy mieli siły i pieniądze na wycieczki za granicę (na Polskę jakoś będą musiały się znaleźć, inaczej tego nie widzę). Ech, no jakoś tak naszło mnie na refleksję, że coś się skończyło, jakiś cudowny okres naszego życia mija bezpowrotnie, ale na rzecz kogoś nowego, wyczekiwanego, wyproszonego u Boga, stworzonego dzięki naszej miłości, o wiele bardziej istotnego niż urlopy w ciepłych krajach :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)