Starań ciąg dalszy... tylko nie wiem dlaczego temperature mam taka niską... może mój termometr jest zepsuty??? bede musiała baterie wymienić...
ale ten dzisiejszy dzień jest to dupy... fajnie się zaczął: śniadanie z mężem, potem troszkę dłubania przy remoncie, obiad.
później już było gorzej... pojechaliśmy do szpitala do teściowej i wszystko byłoby w porządku gdyby mój mężuś nie zapomniał że po drogach porozstawiane są fotoradary które robia fotki i taka fotka do 2 m-c przyjdzie = 500zł + punkty ;/ ale to jeszcze nic, gdy po powrocie pojechaliśmy kupić panele do pokoju w drodze powrotnej musiało sie zepsuć nasze niezawodne autko (najprawdopodobniej rozrząd) czyli kolejne 600zł... czy ten pech nas kiedyś opuści???
mam tylko nadzieję że ten pechowy dzień okaże się nie tak pechowym i nasze starania dają efekt a fotka z fotoradaru bedzie pamiątką początku ciąży 
a no i robiłam test na owu i wyszedł nie do końca taki pozytywny, czyli jedna mocna kreska a druga słaba... ale obiecałam mężulkowi coś to może da się jeszcze namówic na jeden dzień serduszkowania 
a propo mojej teściowej to jutro staje na nogi po endo protezie biodra - już cała zesrana była;) ale myśle że da se rade, mówiła że fajny rehabilitant, oby sie nie poddała....
Buźka :*
Nie pisałam, chociaż codziennie zaglądałam. Zbierałam myśli. Staram to sobie wszystko w głowie poukładać. Test niby dał mi wyraźnie do zrozumienia, że się nie udało..ale w głębi serca tliła się nadzieja, że może się myli? No, ale spadek temp już mi udowodnił, że to nie ma prawa udać się w tym cyklu.. No, a dzisiaj przyszła.... Na początku niesamowita złość - nawet nie na to, że jedna kreska, ale na to jak jestem poddana autosugestii (!) potem.. złość, że znowu się nie udało..przerodzona w żal, smutek.. Chciałam pójść dzisiaj do ginekologa, no ale mi przeszkodziła ona.. Hm.. może tak właśnie ma być? Może Stwórca ma dla nas inny plan.. Jedyna pocieszająca wiadomość - od września dostanę umowę o pracę
to może warto tyle jeszcze się wstrzymać? Nie, nie. Boję się, że jak znowu odłożymy to później będzie jeszcze gorzej. PLAN:
- zrobić badania TSH
- udać się do dobrego ginekologa
- nie przestawać walczyć!
Jeszcze jedna myśl mnie dręczy. W zeszłe wakacje wykryłam w lewej piersi guza 4,5 cm. Oczywiście zrobiłam USG, biopsje. Udałam się do jednego z lepszych w mojej okolicy lekarzy - stwierdził, że to niegroźna torbiel wypełniona płynem mlecznym. Mój organizm ponoć szaleje i zaczął produkować mleko, odkładając je w taki sposób. Zdziwiłam się, no ale cóż. Lekarz się przecież zna. Powinno się wchłonąć, nie powinno też przeszkadzać przy zakładaniu rodziny. Czas mija....a ja dalej tą torbiel mam. Przed okresem boli - uprzedzał lekarz. Nie wydaje mi się, żeby się zmniejszyła. Miała może któraś z Was taki problem? Nie wiem czy poszukiwać jakiś innych lekarzy? W mojej okolicy za bardzo z tej dziedziny nie ma i nawet nie wiem gdzie się udać.... Będę wdzięczna za porady
Tymczasem idę zbierać siły na dalszą walkę
w końcu się uda 
Ciąża rozpoczęta 5 maja 2014
Czekam ze spokojem na wrzesień kiedy zacznie się kurs. Tak bardzo chciałabym już by to dziecko było z nami. Mam receptę na clo na następny miesiąc. Nie wykupię jej. Nie mają sensu dalsze starania i mówię to ze spokojem serca. Od tego clo tylko tyłam. Nie mają sensu starania gdy fsh wynosi 17,8. Jak się uda przez przypadek będzie super. Ale dziecko z rodziny zastępczej też będzie super. Serduszka dla każdej z Was

Po tygodniu małżonek wraca do domu, fajnie, fajnie bardzo się cieszę
Już się doczekać nie mogę! Biedaczysko stoi w Polsce przez weekend i czeka na ostatni załadunek w Polsce i kierunek dom.
Ciężko było, strasznie ciężko, trochę zaniedbałam ovu, ale dużo rzeczy na głowie + problemy rodzinne, ale ten temat zachowam dla siebie. Już niedługo @, cycki jak Pamela, nawet dotknąć się nie dadzą, pryszcz na pryszczu, czekam z nieciepliwością
Jutro badania
zaglądniemy do dzidzi czy wszystko ok
i może poznam płeć
nie mogę się doczekać
Mam przeczucia że będzie Sandra
Udało mi się umówić do ginekologa na 14 lipca. Na początku zapewniano mnie, że najbliższy termin to 3 września, ale po długiej rozmowie wcisnęli mnie na lipiec. Masakra co się dzieje u lekarzy. Możesz umierać, ale są zasrane limity, zapisy i nikt Cię nie przyjmie. Powiedziano mi nawet, że jakbym przyjechała (bez kolejki) to mnie nie przyjmą. Tak więc, lepiej nie chorować...
Jestem 2 dni po terminie @, czuję jednak, że przyjdzie. Dzisiaj rano ból miesiączkowy był mocniejszy niż przez ostatnie kilka dni. Zresztą śnił mi się okres...
czuję ze nadzieja powróci w tym cyklu...
Hura mamy juz polozna
bedzie nia pani Jola bo niestety moja Hania nie robi juz domowych wizyt. Szkoda bo bardzo mi pomogla przy synku. Byla tez przy moim porodzie otaczajac matczyna opieka. Teraz niestety przy porodzie jej nie bedzie bo do polowy grudnia bedzie na urlopie a ja do tego czasu juz napewno urodze...Jole tez znam i lubie, byla u mnie przy synku 3 razy na zastepstwie Hani i tez swietnie sie dogadawalysny wiec wierze ze dalej tak vbdzie. Apropo poloznych w de to teraz szybko zadzwonilam do Joli zapisujac sie do niej. Przy synku Hanie wzielam sobie jak juz bylam jakos w 20 tygodniu ale teraz jest nawal ciezarowek i sporo poloznych nie maja juz wolnych miejsc. Dobrze ze Mirka do nas zadzwonila i nam powiedziala o tym ( jej znajomej 2 czy 3 polozne odmowily zanim jakas znalazla) bo zamierzalam z tym jeszcze poczekac a potem pewnie mialabym problem...Na szczescie Jola jeszcze mnie wcisnela do siebie chociaz tez wspominala ze na listopad ma juz komplet. Ale ze sie dobrze znamy to zrobila dla mnie wyjatek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2014, 08:28
Hej Dziewczynki!
Przepraszam za dlugi czas bez znaku życia ale ostatnie miesice były super intensywne. Najpierw przygotowania do przeprowadzki, potem kilka tygodni wożenia rzeczy do mieszkania do którego potem wrócimy a następnie pakowanie się na sezon na Ibizie i...doczyszczanie mieszkania, po 4 latach miłego użytkowania itp.
Przyznam Wam, że to wszystko był koszmar. Nie wiedziałam, ze będzie to takie upierdliwe i bez bicia przyznaję się, że rozumiem tą część Boskiego planu...dlaczego pomimo upartych starań nie udalo się w ostatnich miesiącach zajść w ciążę.
Gdybym podczas tego wszystkiego byla w ciąży tzreba by było chyba wywalic wszytskie rzeczy..Mąż nabrał masę dyżurów, zeby skapnęło trochę kasy przez zakończeniem kontraktu + nasz niemiecki "w mieście" w poniedzialki i środy..tak więc była to jazda bez trzymanki.
Dzień orzed wyjazdem mąż miał imprezę zakonczenia pracy ale nawet nie chciałam na nią isć bo sprytnie ppmyślałam, że w tym czasie spokojnie wcisnę wszystko co bierzemy do samochodu, zrobię włosy, paznokcie i będe czysta pachnąca i zadowolona, wypoczęta i zwarta do prowadzenia czekac na poranny wyjazd. No ale skończyło się wprost moją histeria bo okazało sie, że do samochodu wchodzi tylko 60% tego co przygotowaliśmy do wzięcia na te pół roku. No i płacz , rwanie włosów, zrezygnowanie, załamka, stres. Paznokcie nie zrobione, włosy nie zrobione i padłam spać ok 2:30 przerażona co to będzie rano. Przecież przed nami 800 km do promu..nie możemy jeszcze jechać do miasta i zawozić tego co sie nie zmieścilo itp
A tu mężuś grzecznie wrócił o 3 do domu, o 5tej go obudziłam opowiadając moje wieczorne przeżycia a on ze swoim stoickim spokojem stwierdził: ach kochanie, mówiłem ze ja zapakuję rano. Don't worry i śpij trochę more, za godzinkę jemy śniadanie i pakujemy. (taak, my tak rozmawiamy hihi ang-pol + spanisch..trzeba się będzie opamiętać przy dzieciaczku
)
No więc zamiast spać poszłam robić odrosty (0 5tej rano) a od 7mej zaczeliśmy przepakowywanie i wiecie co? Nie wiem jak to zrobil ale wcisnął wszystko hihiiii. Mój geniuszek.
Przy okazji oczywiście jęcząc po co tyle wszystkiego, czy mama jedzie kur.. do laponii zamiast na ibize bo bierze 2 kołdry, po co nam tyle książek itp
no ale przepraszam..ja normalnie nie mam czasu na takie przyjemnosci wiec tutaj sobie czytam w wolnych chwilach..które bywa że mam! Juppii
No i jesteśmy.
Jesteśmy na mojej kochanej Ibizie. na naszej Ibizie..
Jeszcze sezon się całkiem nie rozkręcił, mamy średniawo ruch no ale nie życząc nikomu źle mam nadzieję, że ci turyści będą chorować i chorować! 
Bo po Ibizie..wracamy na ląd
i plan jest na intensywną naukę niemieckiego i potem fruuuuu nach deuschland - stabilizowac się w końcu. Więc mam nadzieję, ze sezon będzie dobry bo te 6 miesięcy po ibizie będziemy własnie z tej ibizy życ...
Kurcze..i przez to wszystko jakoś dalej nie mogę sobie wyobrazić gdzie w to wszystko miałaby się wpasować ciąża albo dziecko..
Wiem, ze to już czas ale kurcze..Mam wrażenie, że jakoś tak zawiślismy w jakiejść próżni. Wszyscy dookoła są ustawieni a my jak jakieś pijane zające w buraczkach dalej tkwimy w tym samym miejscu.
Nie wiem..jakoś tak się jeszcze wszystko nie zazębia. Mam wrażenie, że jeszcze nie wskoczyliśmy na właściwy tor.
Dziwnie tak.
Wtedy kiedy miała być inseminacja okazalo się, że mam 2 cysty i huuuj (przepraszam) - dostałam na pitolone 3 miesiące tabletki anty na usunięcie tych cyst. No i teraz idzie 2 opakowanie tabletek...
No comment
no ale z drugiej strony czego niby oczekuję? Co niby mialoby się stać?
A z innej strony. Mam kuzynkę. Mieszka od połowy życia w Chicago, w podstawówce i liceum byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami.
No i buuch. W sylwestra zakomunikowała na FB (oczywiście, no bo gdzie?) że jest w ciąży.
Buuch w maju urodziła.
I buch buch FB zasypywany jest sweet fociami.
Nie chcę być zazdrosna. Nie lubię być zazdrosna. Ale niestety ściska mnie w żołądku. Psuje mi to humor.
Wymyśliłam jednak rano fajne powiedzenie:
Jeśli chcesz żyć czyimś życiem to pamietaj, ze wiele osób chciałoby żyć Twoim.
Nie chciałabym żyć jej życiem, ale...mam wrażenie, że ona jest już gotowa, ma wszystko READY a ja nie i to mnie wkurza. 
No ale złośliwie pocieszając się...mamy obydwie inną kuzynkę. 2 lata młodszą od nas (my jesteśmy 83') i mieszka w szwecji..
No i jeżeli mnie trochę skręca z okazji rozwoju życia tej w chicago to tą ze szwecji musi podwójnie skręcać bo nie dość ze ta w chicago jest już "gotowa" to pewnie myśli , że u mnie to leje się sam miód i wszystko jest na swoim miejscu.
heh
No ale tak to zwykle bywa. Ze z pozoru, z punktu widzenia osoby 3 niektóre rzeczy wyglądają rewelacyjnie i prosto..podczas gdy rzeczywistość jest po prostu "normalna".
po wizycie w klinice.. wieści takie sobie ... beta ciut do góry 139,4, ale lekarz na usg nic nie widział.. mam się nie nastawiać.. powtórzyć betę w pon. (już cała pokuta jestem wyglądam jak narkoman)i wtedy będziemy wiedzieć, chociaż jak ciąża to już powinno być powyżej tysiąca .. u mnie tak jakby się zatrzymało.. ;(
plus tego wszystkiego że było zapłodnienie i zagnieżdżenie a to już do przodu..
Dziś też mierzyłam temperaturę, ale po co? Skoro spadła to na bank przyjdzie @... czekam już cierpliwie, mam coraz mniejszy zapał do tego. Po co mi to? Przecież i tak jak @ nie przyjdzie to sprawa będzie jasna. Często zazdroszczę tym, które nagle dowiadują się o ciąży... nie czekaj, nie mierzą temperatury, nie obserwują śluzu i szyjki. Chyba trzeba z tym skończyć. Bo im bardziej będę wypatrywać kropka tym będzie dla mnie gorzej. Dla mnie, dla naszego związku. Koniec z tym!
@@@@@@@@ i temp 37.4
Dzień 18.
No cóż, bez owulacji tym razem... następny monitoruje! Trzy tempki ignorowałam i prawdopodobną pokazało,ale to się nie liczy 
rano rowerek 25min. ->120 kcal. później godzina spaceru 
Akcja -> schudnij do wakacji rozpoczęta
mam 5 tyg. na zrzucenie 2-3kg i ujędrnienie się
obym wytrwała! 
znajdę jadłospisy na 1000 kcal. i powybieram najlepsze, to będę wrzucać na bieżąco,może komuś się przyda
haha , będę nową Chodakowską 
trzymajcie kciuki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2014, 14:25
Jestem 
Z pierwszym nieśmiałym uśmiechem na twarzy.
Ciągle jeszcze wewnętrznie przeżywam smutek i żałobę i czasem uronię łzę późnym wieczorem, ale już jest lepiej. Pojawiły się pierwsze plany na przyszłość i zaczynam patrzeć w tamtym kierunku, a oddalać od siebie porażki z przeszłości.
Byłam wczoraj u lekarza. Na szczęście nie ma żadnych torbieli, choć bałam się bardzo, bo lewy jajnik trochę pobolewa, ale okazało się, że jest tylko powiększony. Nasz wspólny plan wygląda następująco: postanowiliśmy dla najlepszych efektów zastosować się do 3 cyklowego odstępu między jedną stymulacją, a drugą, więc przede mną jeszcze 2 cykle, które poświęcę na wyciszanie tabletkami anty. Z moich obliczeń wynika, że w okolicach 22 lipca wezmę ostatnią tabletkę i pod koniec lipca przystąpię do drugiego cyklu ivf. Jeśli uda się uzyskać odpowiednią ilość zarodków to tym razem zostaną mi podane 2. Lekarz zaproponował również dla zwiększenia szans scratching i myślę, że się zdecyduję, z resztą zrobię wszystko, żeby tylko zwiększyć szanse.
A tymczasem mogę już spokojnie rezerwować hotel nad morzem i planować wyjazd. Gdybym przystępowała do ivf w następnym cyklu to niestety z wyjazdu musielibyśmy zrezygnować, a czuję, że jest mi ten wyjazd bardzo potrzebny, więc wszystko dobrze się złożyło.
Tak więc znów nastał czas wyczekiwania, czas odpoczynku i czas leczenia ran. Może do końca lipca wszystko się zagoi i uspokoi.
Wczoraj odebrałam resztę wyników no i jedno badanie źle wyszło badanie, którego sie bałam i tak długo czekałam na nie. Test przesiewowy ANA1 wyszedł dodatni i musiałam zrobić ANA2 i za 2 tyg będą wyniki dopiero ;/ jeszcze muszę poczekać 2 tyg i z wynikami pojadę do mojej gin. Jestem ciekawa co powie pewnie jakieś leki zapisze czy coś
Zobaczymy. Wczoraj jak odebrałam te wyniki to ryczałam, wiedziałam że coś nie tak wyjdzie
Ale teraz już tak na spokojnie myślę, że dobrze że coś wyszło bo przynajmniej będziemy wiedzieć co mi dolega i będziemy leczyć. A tak jakby wszystko było dobrze to nadal nic byśmy nie wiedzieli itd. Zobaczymy jak to dalej będzie.
Dziś odebrałam wynik beta HCG - 98,74. co dopowiada około 2 t.c. Jestem bardzo szczęśliwa nie potrafię powstrzymac emocji ale z drugiej strony jestem zdystansowana bo dopóki nie zobaczę fasolki na monitorze u ginekologa nie umiem jeszcze się tak cieszyc. Nie rozpocznę pamiętnika po fioletowej stronie do czwartku za tydzień kiedy to idę do ginekologa z pierwszą ciążową wizytą.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2014, 12:14
No i przyszla @...jak ta cholerna kara za to ze chce dziecka i nie dosc ze boli samo wsobie ze ona jest to jeszcze czy to musi tak faktycznie mnie pilowac i rozrywac od srodka,od pasa w dol i przypominac o sobie wkazdej minucie, ze az mi sie ryczec chce caly czas...ile mozna jakby nie wystarczylo samo krwawienie do jasnej cholery to jeszce boli i boli i jakby mi ktos tak to wszystko wyrywal...niech to szlak
Na szczescie nie musze nigdzie wychodzic przez nastepne 2 dni tylko to przeleze...przespie moze...mam nadzieje...poklocilismy sie troche z moim, ale pewnie dlatego,ze to ja jestem podminowana tym,ze znowu sie nie udalo i sie jego czepiam bez powodu i kogos trzeba obwinic a tak naprawde to niczyja wina tylko na kims to trzeba wyladowal zeby nie zwariowac...zaczelam to pisac zeby mi bylo latwiej moze to pomoze...zobaczymy...po przeczytaniu waszych histori jest mi troche latwiej bo duzo z nich konczy sie ciaza i szczesliwie i to dodaje mi nadzieji ale z drugiej strony to mnie to doluje bo to znowu nie ja...i tak w kolko...ale dalej czytam...dalej mam nadzieje mimo wszystko, tylko mnie opuszca pod koniec cyklu...straszne sa te dni...
To, czego dziś się dowiedziałam, nadaje się do gazety...
W marcu 2014 roku poddałam się zabiegowi histeroskopii - w wyniku którego usunięto mi polipa endometrialnego. Gin po zabiegu mówił mi, że był duży..
Odczekałam dwa cykle, mimo wszystko miesiączka nie ustabilizowała się, nadal bardzo obfity i bolesny okres. Długie plamienia po zakończeniu miesiączki.. mama mnie pocieszała, że też tak ciężko przechodziła okres. No trudno, mówię, widać "taka moja uroda".
Dałam się namówić mojej gin na monitor owulacji. W końcu tylko 50 zł za takie badanie, a przekonałabym się, czy w ogóle pęcherzyk dojrzewa, i czy w późniejszym czasie pękł.
Pojechałam dziś z mężem, z racji nogi w gipsie sama nie poruszam się.
Gin pełna optymizmu pakuje mi ten sprzęt do środka, po czym najpierw otwiera usta, potem je zaciska w wąską kreskę... i mówi mi, że jest polip... jeszcze większy, niż ostatnio. Innymi słowy, że nie został usunięty...a niemożliwym jest, aby w ciągu dwóch cykli polip urósł dokładnie w tym samym miejscu i jeszcze większy (17 mm X 28 mm!!)
Komentarze pozostawię wam, bo mi już brakuje słów.
Ps. Co oni do cholery wycięli????
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2014, 16:39
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.