Muszę przyznać, że sama siebie nie znam :) Wczorajsza wizyta była super, Młody się wierci jak szalony, super uczucie z zewnątrz, wewnątrz musi być jeszcze lepsze :) Siedziałam ucieszona jak na haju :P Nie było mi wcale smutno i nawet przełknęłam tekst "wszystko w swoim czasie" mówiąc tylko, że nie brzmi to przekonująco od kogoś, kto zaskoczył w drugim cyklu :) Już się nie mogę doczekać aż się urodzi, chyba będę tam u nich na okrągło siedzieć :P

mimik74 Nadzieja.... 28 czerwca 2014, 18:20

Ależ dzisiaj dzień Męzulek poszedł do pracy i wrócił bo padało na truskawki i jagody nie pojechałam przez te plecy chociaż dziś jakby nie bolały może dlatego że mam labe Kochanie odkurzyło zrobiło obiadek ( placki ziemniaczane) tylko czemu ja muszę po tym zmywać? hi hi teraz padł ciekawe czy będzie miał siłę na nocne igraszki?

Dzisiaj temperatura jeszcze wyzsza niz byla wczoraj, to moja najwyzsza tempka...kiedys mialam taka jeden dzien, ale w 7dpo a nie w 11dpo, testy negatywne, cyce nadal bola i to nie musze ich sciskac ,zeby bolaly :) albo cos jest na rzeczy albo mam mega wysoki progesteron stad takie objawy...jest dopiero po 18.00 a ja jestem gotowa do spania :) baby trzymajcie za mnie kciuki!

Wczoraj miałam bardzo nieprzyjemną sytuację u rodziców mojego faceta. Nie będe się tu rozpisywać, ale chodziło o jego dziecko i byłą żonę.
Temperatura spadła,jutro okres, nadzieją też się gdzieś się schowała.
Nie wiem co mam robić, mam taki mętlik w głowie, boję się że nigdy nie będę mogła dac mu rodziny jaką miał kiedyś, poczekam na badania i usg pęcherzyka. Zobaczymy co powie lekarz, poczekam na pierwszą inseminację.
Staram się nie dołować i nie myśleć bo będzie, nie pisać w przód czarnych scenariuszy, chociaz to trudne i chciałabym poczuć taki wewnętrzny spokój.

No i znowu obuchem w głowę. To już się staje dość nudne...Moja tarczyca znowu skoczyła :( Z TSH 1,5 przy Euthyroxie 50 świeżutki wynik TSH = 3,05...:/ I znowu zwiększona dawka Euthyroxu, zobaczymy jaki będzie wynik za miesiąc......

Sąsiedzi mają drugie dziecko. Życzę Im jak najlepiej, Ona długo walczyła z poronieniami. Jednakowoż mam ochotę wyprowadzić się do bezdzietnej dzielnicy.

:) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :)

Dziś pogoda dopisała i spędziliśmy prawie cały dzień na basenach :) .... ja oczywiście prawie cały czas leżałam na leżaczku i się opalałam ;) no z małymi przerwami na namoczenie się w brodziku :) ... chciałam popływać ale woda była dla mnie za zimna mimo swoich 20 stopni ...miejsce rewelacyjne bo fajne baseny czyściutka woda pełno trawki i drzew no i budek z lodami i goframi :) , dużo było rodzin z takimi maluszkami 2-3 miesięcznymi <3 ... Mikołaj lubi wylegiwać się na słoneczku bo zawsze jak wystawiam brzuszek do słońca to On sobie fika urwisek :) ... Tak więc dzień mega udany :) nasłoneczniłam się opaliłam i wypoczełam :) a jak wróciłam do domku to od razu zasnełam a mąż poszedł do garażu coś tam przy aucie robić ....

Dzień 7.
Dwa dni do wizyty :)
wykrakałam sobie mdłości... od dwóch dni cały dzień...oj ciężko,ale nie mogę narzekać, sama chciałam mieć objawy :P
może ten euthyrox tak źle na mnie działa? źle się po nim czuję...

ogólnie jestem senna, nic mi się nie chce, taka "lelawa" :P
Rozpoczynamy 7 tydzień ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2014, 22:50

To już pojutrze!!

Dziś szybki szoping...mam nadzieję, że znajdę coś ładnego, bo ostatnio mam potworny humor...

Przedwczoraj mąż sam z siebie zaczął rozmowę na temat naszych starań. Powiedział, że się martwi, bo teoretycznie mogło się już wcześnie udać i się nie udało. Powiedział mi też, że odkładając starania na później chciał z siebie wyprzeć myśl, że być może nigdy nam się nie uda. Cieszę się, że mi o tym wszystkim powiedział. Poczułam się o wiele lepiej, bo chwilami miałam wrażenie, że zgadza się bardziej ze względu na mnie...bo bardzo chcę, bo marudzę. Jednak też mu zależy i wcale nie zwisa mu czy się uda wcześniej czy później.

Poza tym powiedział mi też, że wkurza go jego mama pytaniami kiedy i tekstami typu nie ma na co czekać. Powiedział, że przecież dobrze wie, że teoretycznie możemy mieć problemy, a niepotrzebnie porusza temat. Nienawidzę tych jej głupich pytań i tekstów. Nie chciałam go podburzać przeciwko jego mamie i nawet troszkę wbrew sobie powiedziałam mu, że ona też się martwi. Też ją dalej interesuje co u niego, albo może myśli, że nie chcemy mieć dzieci lub odkładamy to na później

Ha i jestem :). Jakoś naładowałam się ponownie optymizmem.... może to zasługa pory roku? Dłuższych dni? Nie wiem. Jak policzyłam to już nasz 17 cs (a taki świadomy, planowany to 15 cs) a 11 cs z OF. Podjęliśmy decyzję, że idę na HSG. W sumie chyba lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć. A co będzie dalej- się zobaczy. Odkąd moi bliscy wiedzą o naszych trudnościach czuję większe wsparcie z ich strony, dyskretnie i z wyczuciem podpytują co i jak bez zbędnych komentarzy. W tym cyklu staramy się aczkolwiek nie nachalnie, jak nie to nie. Bez przymuszania i spięcia, że tam łypie zielone oko i czas mija. I przyznam, że całkiem dobrze nam to wychodzi. Niestety z racji końca miesiąca siedzę w pracy nawet w weekend tego czasu dla siebie nie mamy za wiele. W przyszły weekend zmykamy na 3 dni na Mazury, mam nadzieję, że będzie pogoda i wypoczniemy, nacieszymy się sobą :)

Kitty Per aspera ad astra 29 czerwca 2014, 12:13

Eh... nie mam już sił. Postanowiłam, że to mój ostatni cykl z termometrem i ovu. Robię przerwę wakacyjną od tego wszystkiego. Nie mam sił na kolejną kłótnie z mężem. Dziś wyglądam jakbym miała mongolskie korzenie - oczy całe zapuchnięte.
Wczoraj - pierwszy raz odkąd odstawiłam antykoncepcję pojawił się u mnie płodny śluz w ilości większej niż jeden mały glutek. Do tej pory raz w miesiącu miałam dosłownie jednorazowo na bieliźnie mały kleks śluzu płodnego, rozciągliwego. Jeden raz dziennie, raz w miesiącu - to wszystko. Tym razem też był jak zwykle, a po jednym dniu przerwy, nagle wczoraj wieczorem ( w dniu przypuszczalnej wg moich obliczeń i objawów owu) dużo, dużo śluzu. Ale niestety mąż był niewspółpracujący - jak co miesiąc zresztą - on jest zmęczony, nie ma sił ani ochoty... bla... bla...bla.
Rozumiem nic na siłę, nie jesteśmy maszyną do robienia dzieci, ale jakoś zawsze, gdy mam ochotę się kochać, on jest zmęczony. Za to kiedy on ma ochotę, ja mam być zawsze chętna? To chyba tak nie działa. Wiem, że życie postawiło nas przed faktem dokonanym i ze względu na moje mięśniaki lekarz nakazał starać się o dziecko, póki jeszcze są takie małe, bo ich przyrost to ok 1 cm na rok. Mąż oczywiście wszytko rozumie, powiedział, że i tak chciał za jakiś czas się starać, a że będzie to kilka miesięcy wcześniej to nic się nie dzieje. Tymczasem mam wrażenie czasem, że może czuje, że nie jest jeszcze gotowy...
Dużo rozmawiamy i wiem, że niepowodzenia bolą go tak samo jak mnie. Myślę, że podświadomie unika porażki, bo godzi to w jego męskość :( Zrobiło mi się strasznie przykro wczoraj... Organizm może wreszcie wszedł na właściwe tory, daje mi jasne znaki, a tu dupa blada :(

Do tego głupi of wyznacza owulację na 14 dc co jest kompletną bzdurą - biorąc pod uwagę wczorajszy zalew śluzu płodnego, otwierającą się szyjkę etc. Dobrze, że siedzę troszkę głębiej w NPR i znam swój organizm na tyle, że mogę przypuszczalnie określić kiedy mniej więcej jest owulacja. Przesuwając owulację, przesunął też na wcześniejszy dzień @ - gdybym nie znała swojego organizmu i zasad npr, pewnie łudziłabym się jak głupia, że okres się spóźnia...a tymczasem on przyjdzie w terminie dokładnie 2 dni po tym, jak wyznaczył go program.
Spisuję ten cykl na straty. Nie wiem nawet czy mierzyć temp.
Za to w lipcu i sierpniu robię sobie przerwę od termometru, of, mierzenia, czytania forum i nakręcania się. Wakacje.
To sprawy na które nie mam wpływu. Tak samo jak na zachowanie mojego męża.
Zajmę się tym, na co mam wpływ. Może poszukam lepszej pracy, zamiast wiecznie trzymać się mojej, bo "tu mam stabilne warunki, umowę o pracę więc w razie jak zajdę w ciążę nie zostanę na lodzie, bla, bla..."
Nie żyję tylko tym, by zajść w ciążę, choć mój wczorajszy płacz pokazał jak bardzo - nawet jeśli tego nie czuję - podświadomie zależy mi na dziecku...

suzi Starania o rodzenstwo 29 czerwca 2014, 14:26

I mamy 8 miesiąc :) tak się ciesze że jeszcze 2 miesiące i nasz maluszek będzie z nami. Teraz ten czas będzie poświęcony przygotowaniom na przyjście na świat naszego synka: pranie ubranek porządkowanie, jeszcze mój małżonek musi pokoik dokończyć. Mysle że to szybko zleci. Pogoda za oknem piękna, każdy się cieszy słonkiem i upałami. Ja nie do końca, ręce i stopy spuchnięte. Ciągle jest mi gorąco i słabo ohhh, to jedyny minus ciąży w tym okresie. Ale kochany wiatraczek stoi w pokoiku i chłodzi moje rozgrzane ciało :) już z góreczki :) Malusi bardzo wyraźnie juz kopie rozciąga się, zaczynam wyczuwać gdzie i co jest. Tylko nie wiem czy to łokieć czy kolanko :) Aaaa i bardzo dba o samopoczucie mamusi kopiąc w lewy jajnik :) kochany

Bergo Bergo - nowa ja 29 czerwca 2014, 15:47

Mój mąż nie chce być przy porodzie... Powiedziałam mu, że kwestia jego obecności to jego wybór, że nie będę nic narzucać. A on na to, że on się boi, nie zna się, nie chce przy tym być... Zawsze tak mówił... Ale w obliczu wielkiej fali czułości i miłości jaką mnie zalewa od kiedy jestem ciąży myślałam, że zmieni zdanie. A tu dupa... Nie wiem co o tym myśleć. Sama nie wiem czy lepiej żeby był czy nie. Powiedziałam tylko, ze na początku chcę żeby mi pomógł, a niech wyjdzie na koniec, na tą "największą masakrę"... Rozczarowałam się. Właściwie sama nie wiem dlaczego. Zawsze byłam zdania, że nie można nikogo zmuszać do uczestniczenia w porodzie, bo wyniknie z tego więcej szkody niż pożytku. Mój mąż zresztą zawsze mówił, że nie chce przy tym być. Ale mimo to sądziłam naiwnie, że to się zmieni... Zdaję sobie sprawę, że jeśli pomoże mi przez 3/4 porodu, a wyjdzie tylko na końcówkę, to tak naprawdę dla mnie wystarczy. A jednak... Jednak mnie to zabolało. Na razie odpuszczam, przyjęłam do wiadomości, nie skomentowałam. Poczekam na spotkanie z położną, na szkołę rodzenia i wtedy zapytam jeszcze raz. Może uświadomienie go jaka jest jego rola przy porodzie doda mu odwagi. Nie chcę jednak, żeby to zepsuło nam potem pożycie, a i takie historie słyszałam. Ja jestem już na tyle emocjonalnie związana z dzieckiem, że ciężko mi sobie wyobrazić, że można dobrowolnie zrezygnować z udziału w jego narodzinach, nie zobaczyć na żywo tego cudu, nie usłyszeć pierwszego krzyku... Może ja już trochę dostaje bzika na punkcie mojego "Stasia-Jasia- czy tam innego"? Przede wszystkim jednak z całą stanowczością stwierdzam, że moja ciąża budzi w mężu ogromne pokłady czułości i zainteresowania. Jest to piękny czas, bo tyle miły słów i gestów nie było chyba nigdy.
A wczoraj byliśmy na Festiwalu Smaku, a więc moją "dietę" szlag trafił ;) Chodziliśmy po knajpkach i kosztowaliśmy festiwalowych dań. Było pysznie :) Piotrkowska gwarna, pełna ludzi, otwarcie woonderfa. Chodziłam sobie dumnie z brzuszkiem odzianym w dopasowaną bluzeczkę, na szpilkach, w marynarce, pachnąca najlepszymi perfumami od męża i czułam się jak gwiazda w ciąży :) Brakowało mi takich wyjść "do miasta" :). Mąż sypał komplementami, chwalił się moim brzuchem przed przypadkowo spotkanymi znajomymi z pracy, spacerowaliśmy objęci jak za bardzo dawnych studenckich czasów. A tymczasem dziewczyna brata kąśliwymi uwagami :P "W szpilkach z brzuchem?", "Czemu nie zdejmiesz marynarki, gorąco tu? Ramiona ci obwisły? Moja znajoma tak miała w ciąży, pewnie też masz galaretkę", "Poszlibyśmy do Piwoteki, ale z tobą to nie bardzo" :D Dobre nie? A ja na to, że w szpilkach chodzę od zawsze i to dla mnie żaden wyczyn, a brzuch mi w tym kompletnie nie przeszkadza, ale dziękuję za troskę. Ramiona mam normalne, bo je ćwiczę, marynarkę mogę zdjąć jak chce zobaczyć, ze nie poszłam w ślady znajomej. A do Piwoteki też chętnie, bo z tego co kojarzę mają tam piwa bezalkoholowe 0,0% :) Szczerze mówiąc myślę, że ona nie robiła tego złośliwie. Raczej bezmyślnie. Ta dziewczyna nie jest typem wredoty, ale jej przykład pokazuje jak czasem ludzie nie myślą i jakie dziwne podejście mają do ciąż. Tak czy siak wieczór udany :)
A dziś znalazłam coś na wyprzedaży dla mojego małego aviatora :)
2e3c1zo.jpg
2wpqnax.jpg
2vxojth.jpg

Czesc i czolem pamietniku. Pamietalam o tobie, czytajac inne wpisy, ale u siebie niezabardzo mialam co pisac. I wlasciwie w tym temacie nie za wiele sie zmienilo.
Jednym z powodow jest poczatek obecnego cyklu, w ktorym mam zglosic sie po kolejna sniezynke. Dla pewnosci pojade i zbadam progesteron (niektor dziewczyny maja to zlecane, wiec i mi moze sie przyda do "profesjonalnego" podejscia. Na 8-go jestem umowiona, a wlasciwie zapisana do mojego "starego" gina. Pewnie sie zdziwi lekko jak mnie zobaczy, no i pewnie troche zmartwi, ze nadal nie jestem w ciazy. Mnie tez z tego powodu nie jest wesolo, ale w tym cyklu mam nadzieje, ze sie to zmieni. Byloby ekstra. Musze TYLKO cierpliwie poczekac do konca miesiaca.
Mialam zrobic w czerwcu scratching ale w koncu scykorzylam, a poza tym z innego zrodla wiem, ze przed crio to podobno nie mam sensu. Skoro tak, to nie pojechalam i mam nadzieje, ze moj J. z Poz nie bedzie o tym pamietal (tyle dziewczyn sie przeciez przewija). W sumie ciekawe czy bedzie na moim transferze - tego to akurat bym chciala, bo ma doswiadczenie i wierze, ze zrobi to lepiej niz jakis inny lekarz ostatnio w kwietniu (notabene przypomne ze byl to lany poniedzialek). No i laly sie gorzkie lzy, zamiast radosci, po zerowej becie. Szkoda, ale w tym cyklu mamy kolejna szanse zeby zostac wreszcie rodzicami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2014, 16:08

MoNa_2603 Walka o Cud 23 listopada 2014, 11:13

PORADA DNIA :)
Starając się o dziecko nie zapominajcie o sobie! Oto kilka walentynkowych rad:

1. Przypomnij sobie Wasz najpiękniejszy wspólny moment, opisz go na pięknej kartce i podaruj swojej drugiej połowie w prezencie. Spróbujcie wspólnie powrócić do tych wspomnień. A może nastroi to Was na coś więcej?

2. Wygospodarujcie trochę czasu i spędźcie go razem aktywnie. Wspólny trening, wspinaczka lub kurs tańca pomogą Wam spojrzeć na siebie nowym, świeżym okiem. Wysiłek doda Wam więcej sił witalnych i wprawi Was w dobry nastrój.

3. Odkryjcie wzajemny masaż stóp – dotyk stóp pozytywnie wpływa na cały organizm, relaksuje i odpręża ciało i umysł. Po kilku wspólnych sesjach masażu poczujecie poprawę samopoczucia, a wzajemny dotyk zbliży Was do siebie jeszcze bardziej.

4. Jesteście już trochę zmęczeni wiecznymi rozmowami o zajściu w ciążę? Nie rozmawiajcie na ten temat przez kilka dni. Nic a nic. Każdy potrzebuje trochę przerwy!

5. Nie poprzestawajcie na Walentynkach - wyznaczcie sobie dziś wspólny przyjemny cel do realizacji w najbliższym czasie. Co powiesz o regularnych cotygodniowych randkach przez następny miesiąc lub rozpoczęciu pisania wspólnego bloga? Eksperci są zgodni, że im więcej przyjemnych rzeczy pary wspólnie robią, tym szczęśliwsze są ich związki w dłuższym okresie czasu.

Mamax Walka o Bobo. 29 czerwca 2014, 17:22

Z oczkem synia bez zmian. Paskudnie to wyglada i kto wie jak bedzie dalej. Jak nie bedzie poprawy jutro idziemy do lekarza...

Wczoraj bylismy na festynie w przyszlym przedszkolu synka. Super sie bawilismy w towarzystwie innych rodzicow i ich dzieci. Nasi bliscy znajomi tez tam byli jako ze ich synek w wieku naszego juz chodzi do tego przedszkola. Mirek w dodatku tam pacuje jako opiekun wiec nie mogo ich zabraknac....Oczywiscie w czasie zabawy okazalo sie ze ich maly jest jakis niewyrazny i opsypany krostkami, nie wiem czy oni tego wczesńiej nie widzieli, czy zlekcewarzyli to. Tak czy siak moj synek bawil sie z nim a i ja malego dotykalam...Wieczorkiem Mirka zadzwonila z informacja ze byli z malym u lekarza i ze to jest prawdopodobnie rozyczka. Lekarz nie mogl jeszcze tego potwierdzicna na 100% i dopiero jutro sie dowiemy dokladnie co to dokladnie za wysypka....Mam tylko nadzieje ze to nic groznego i ze sie nie zarazilismy....


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2014, 17:25

Magic Niemożliwe 29 czerwca 2014, 18:13

Tak kochane. Koniec z obserwacją, temperaturą, śluzem i tym całym pierdolnikiem. Przestaje patrzec na to wszystko pod kątem ciąży. Nie pobiegam bo może jestem w ciąży ; nie napije się bo może jestem w ciąży.... nosz kurwa to może wogole sie położe i poczekam do okresu???;)

Koniec z tym. Zaczynam żyć. Po paru dniach smutów i płaczu biorę sie w garść i dokopie rzeczywistości :) uprawiamy sporty, od kilku dni pijemy piwko i co? Trudno :) jakoś lepiej mi znieść to wszystko z piwkiem wieczorem. Właśnie oglądamy mecz. Takie życie wole. Beztroskie, różnorodne i wesołe. A reszta... w nosie :) mam to w nosie!

Weekend zaliczam do zajebiście udanych :)

Czesc i czolem. Niemal codziennie czytam inne wpisy i z niecierpliwoscia czekam na kolejne, ale u siebie nie zabardzo mialam co pisac. I wlasciwie w tym temacie nie za wiele sie zmienilo.
Jednym z powodow jest poczatek obecnego cyklu, w ktorym mam zglosic sie po kolejna sniezynke. Dla pewnosci pojade i zbadam progesteron (niektor dziewczyny maja to zlecane), wiec i mi moze sie przyda do "profesjonalnego" podejscia. Na 8-go jestem umowiona, a wlasciwie zapisana do mojego "starego" gina. Pewnie sie zdziwi lekko jak mnie zobaczy, no i pewnie troche zmartwi, ze nadal nie jestem w ciazy. Mnie tez z tego powodu nie jest wesolo, ale w tym cyklu mam nadzieje, ze sie to zmieni. Byloby ekstra. Musze TYLKO cierpliwie poczekac do konca miesiaca.
Mialam zrobic w czerwcu scratching ale w koncu scykorzylam, a poza tym z innego zrodla wiem, ze przed crio to podobno nie mam sensu. Skoro tak, to nie pojechalam i mam nadzieje, ze moj J. z Poz nie bedzie o tym pamietal (tyle dziewczyn sie przeciez przewija). W sumie ciekawe czy bedzie na moim transferze - tego to akurat bym chciala, bo ma doswiadcenie i wierze, ze zrobi to lepiej niz jakis inny lekarz ostatnio w kwietniu (no tabene przypomne, ze byl to lany poniedzialek). No i laly sie gorzkie lzy, zamiast radosci po zerowej becie. Szkoda, ale w tym cyklu mamy kolejna szanse zeby zostac wreszcie rodzicami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2014, 18:28

renia825 czekanie na maluszka 29 czerwca 2014, 18:43

Dzis byl mily dzien pojechalismy nad morze troche pospacerowac i bylo naprawde przyjemnie dzis tez jest 35 dc i jutro ma przyjsc @ chcialabym zeby nie przyszla ale ten cykl jest troche zaniedbany wiec nie mam nadzieji zamuwilam sobie testy owulacyjne wiec nowy cykl zaczne sprawdzac jak to u mnie jest z ta owulka. Juz bym chciala zeby bylo po wakacjach jakos nie lubie tego okresu moze dlatego ze wyszyscy gdzies jada a my w tym roku siedzimy w domku i jakos bedzie mi sie zapewne nudzic no ale zacznie sie nowy cykl i nowe nadzieje.

Mamax Walka o Bobo. 30 czerwca 2014, 18:14

Wiem, wiem wypadki chodza po ludzia i nikt z nas nie zna dnia ani godziny...Normalnie czlowiek stara sie o tym nie myslec ale jak przychodza takie smutne nowiny to na moment sie zastanowi nad swoim zyciem...

Teraz juz co noc czuje jak bobo szaleje w brzuszku a dzisiaj w nocy nawet sie rozpychalo. Cudowne uczucie, jestem juz o nie duzo spokojniejsza :-)

Bylismy z synkiem u lekarza. Maximilianek jest przeziebiony i ma atopowe zapalenie spojowek. Dostalismy krople i masc na oczka. Ciezko mu bedzie to zaaplikowac ale mam nadzieje ze nam sie uda i ze leki pomoga ;-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)