Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 30 czerwca 2014, 18:57

@ okropna znowu przyszła no ale nawet nie miałam innych myśli żeby nie przyszła. Niestety to drugie badanie ANA2 też wyszło dodatnie także coś nie tak jest ze mną. Ale dowiem sie dokładnie dopiero po urlopie bo wcześniej nie dało rady. w badaniach jest napisane : stwierdzono obecność przeciwciał przeciwjądrowych w mianie 1:160 dających na komórkach HEp-2 obraz świecenia ziarnisty oraz jąderkowy. Zobaczymy co mi powie. Trudno poczekamy;) już za tydzień nasz wymarzony urlop... ale się cieszę :))

no i klapa...nie wiem dlaczego ale mam powtorzyc wyniki za dwa tygodnie :(((....

Dzis znowu humoru brak..a moze to zmeczenie?!nie mam sily juz pracowac!a tu urlop dopiero od nastepnego piatku :-( jeszcze caly tydzien pracy przede mna..


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2014, 11:27

dawno nie pisalam a to dlatego ze bylam u rodzicow i nie mialam jak zrobic podsumowania :)

wiec tak leci mi juz 16 tyd

dokladniej wg OM 15+1 ...wg USG 15+4

waga 61,8 sporo przed 2 tyg 1 kg na plusie....

brzucho rosnie co zaraz zobaczycie na zdjeciach :) jedno jest z rana jak wstane, drugie z wieczora, roznica spora...



niezle co!!! ale mi sie podoba ;)

jutro mam tez o 14:45 wizyte u ginki, moze podejrzymy tym razem płec maluszka :) juz sie doczekac nie moge i oczywiscie zaczynam sie stresowac przed wizyta, chociaz juz duzo mniej niz 10 tyg temu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2017, 21:43

No i jesteśmy już w domku. Wyjazd zaliczam do bardzo udanych. Niestety bardzo mocno się rozchorowałam :-( mam okropny katar, kaszel, duszności wysoka temperaturę. Strasznie się boję o kropka a żaden lekarz mnie nie chce przyjąć:-( mam dola jak nie wiem :-(
Proszę Cię Boże czuwaj nad naszym Maleństwem!

nie dam rady juz dluzej walczyc...nie dam rady juz, rezygnuje ze staran. Za dlugo to trwa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2014, 19:36

mimik74 Nadzieja.... 30 czerwca 2014, 19:43

Żyworódka jest nadzwyczajna i nic dziwnego… Powinna zostać jak najszybciej rozpowszechniona i znaleźć miejsce na naszych parapetach w domu i biurze jako środek pierwszej pomocy.


Jest to wiecznie zielona, wieloletnia roślina o prostej łodydze dochodzącej do metra wysokości. Liście ma dość grube, soczyste, pięknie (sercowato) ukształtowane i osiągające długość kilkunastu centymetrów. Na ich postrzępionych brzegach wyrastają liczne rozmnóżki z maleńkimi listeczkami i korzonkami, zdolne do szybkiego ukorzeniania (nazwa łac. „Bryophyllum pinnatum”) [1].

Surowcem leczniczym są świeże liście i świeże szczyty pędów, z których otrzymuje się sok lub miazgę. Sok zawiera flawonindy, katechiny, witaminę C i mikroelementy: glin, magnez, selen, wapń, potas, krzem, mangan, miedź i inne. Jest stymulatorem biogennym. Działa bakteriobójczo i wirusobójczo, uodparniająco, pobudza regenerację uszkodzonych tkanek. Leczy trudno gojące się rany, poparzenia, odleżyny i wrzody, a także zapalenia błony śluzowej, paradontozę i zapalenie spojówek. Jest stosowana w chirurgii, zwłaszcza przy przeszczepach skórnych. Jej sok lub liście pomagają po chemio- i radioterapii, wzmacniają serce, poprawiają i regulują układ krążenia. Żyworódka ma tez właściwości żółciopędne. Okazuje się pomocna w leczeniu niedomagań gruczołu krokowego – prostaty. Poprawia pamięć. Spirytus żyworódkowy leczy łupież, zapobiega wypadaniu włosów, regeneruje cebulki włosowe.

Jednym słowem żyworódka pierzasta to istne panaceum. Jest nadzwyczajna i nic dziwnego, bo fascynuje od lat. Powinna zostać jak najszybciej rozpowszechniona i znaleźć swoje miejsce na każdym parapecie w domu i w biurach jako środek pierwszej pomocy.
Zastosowanie zewnętrzne:

Wszelkie uszkodzenia powierzchowne skóry, głębokie zranienia – cięte, szarpane, blizny pooperacyjne, pęknięcia poporodowe, pęknięcia sutków, itp. – przemywa się (lub przykłada) czystym sokiem z liści albo nalewką spirytusową.



Oparzenia skóry wszelkiego rodzaju leczy się tylko świeżym sokiem, przykładając nasączony gazik kilka razy dziennie.

Wrzodziki, trądzik, wągry – przeciera się nalewką spirytusową rano i wieczorem.

Ropne chroniczne wycieki – rano i na noc przykłada się tampon z waty nasączony nalewką lub świeżym sokiem. Dodatkowo pije się po 20 kropli soku dwa razy dziennie.

Długo nie gojące się rany leczy się podobnie jak ropne wycieki, pijąc dodatkowo trzy razy dziennie po 20 kropli wyciągu z kasztanowca.

Egzemę leczy się świeżo wyciśniętym sokiem, przecierając chore miejsca kilka razy dziennie. Należy również smarować skórę maścią lub kremem z żyworódki.

Łupież – co dwa dni nacierać skórę głowy sokiem lub nalewką.

Brodawki – przykładać watkę nasączoną sokiem lub nalewką. Na noc nałożyć opatrunek z soku lub sam liść, bez błonki. Zabiegi powtarzać aż do zniknięcia brodawki.

Piegi – przeciera się sokiem lub nalewką aż do wybielenia.

Gangrena – na noc przykłada się tampon nasączony sokiem, rano i w południe smaruje się sokiem lub nalewką. Należy pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku (nie nalewkę) oraz trzy razy dziennie po 20 kropli z wyciągu kasztanowca.

Podobnie postępuje się w chorobie Bűrgera.

Reumatyzm – kilka razy dziennie wcierać sok lub nalewkę w bolące miejsce. Należy także pić sok lub nalewkę trzy razy dziennie po 20 kropli. Można również zjadać kawałek liścia odpowiadającego dawce.

Zapalenie stawów – dwa razy dziennie przykładać kompres nasączony sokiem lub nalewką.

Bóle głowy – czoło i skronie smaruje się sokiem lub nalewką rano i wieczorem. Dwa razy dziennie należy pić po 20 kropli soku lub zjadać liść odpowiadający dawce.
Zastosowanie wewnętrzne:

Katar (wszystkie rodzaje) – zakrapla się po parę kropel soku do nosa kilka razy dziennie. W parę minut po zakropleniu następuje gwałtowne kichanie. Przy chronicznym katarze kuracja może potrwać dłużej.

Angina – żuje się wolno kawałek liścia kilka razy dziennie po jedzeniu. Liść powoduje znieczulenie przełyku – nie należy popijać!!! Uczucie odrętwienia mija po kilku minutach.

Utrata głosu, chrypka – postępuje się podobnie jak przy anginie, kuracja jednak może potrwać dłużej. W schorzeniach gardła stosuje się preparat z miodu, z soku żyworódki i tłuszczy.

Krwawienie z dziąseł – należy wolno żuć liść i trzymać go w ustach przez 15 minut rano i wieczorem. Uczucie odrętwienia mija po kilku minutach.

Parodontoza – żuje się liść parę razy dziennie, przytrzymując na zębach. Należy pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku przed jedzeniem.

Ból zęba – żuć kawałek liścia na bolącym zębie, a jeśli jest ubytek, włożyć tamponik nasączony sokiem. Powtarzać kilkakrotnie.

Kaszel – Kilka razy dziennie żuć liść, połykając sok.

Grypa – trzy, cztery razy dziennie pić po 20 kropli soku lub nalewki przed jedzeniem.

Dychawica oskrzelowa, astma bronchitowa, oskrzelowa, alergiczna, zapalenie oskrzeli – trzy razy dziennie pije się po 20-30 kropli soku, lub zjada się liść odpowiedniej wielkości.

Zapalenie płuc, ropne zapalenie płuc – pić sok trzy razy dziennie 50-60 kropli lub zjadać odpowiedni kawałek liścia.

Zakażenie krwi – pić trzy razy dziennie po 40 kropel soku.

Cukrzyca – pić po 20 kropli soku trzy razy dziennie po jedzeniu. Jeszcze lepiej zjadać odpowiednio do dawki soku.

Bóle serca – wspomagająco pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku przed jedzeniem.

Hemoroidy – jak najczęściej przykładać waciki nasączone sokiem (nie nalewką) wciskając płyn do środka. Przed jedzeniem pić sok lub nalewkę trzy razy dziennie po 30 kropli.

Żylaki – trzy razy dziennie pić przed jedzeniem 20-40 kropli soku lub nalewki, na noc nacierać nalewką lub sokiem, położyć kompres z nalewką i przykryć ceratką.

W chorobach żołądka i jelit (owrzodzenia, nieżyt, katary), wątroby, trzustki oraz w stanach zapalnych nerek należy pić przed jedzeniem trzy razy dziennie po 20 kropli soku lub zjadać liść odpowiadający 20 kroplom.

Lek z żyworódki jest środkiem antyseptycznym. Jej sok ani liść nie są trujące i nie powodują skutków ubocznych.

Nalewkę do picia sporządza się na czystym spirytusie lub wódce. Do nacierań może być stosowany spirytus salicylowy. Objętość pokrojonego liścia powinna być minimum jak 1:3 płynu.



Jeden z największych autorytetów w dziedzinie zielarstwa, profesor Aleksander Ożarowski w „Wiadomościach zielarskich” (nr.4 z 1991r.)na temat działania i zastosowania żyworódki, napisał tak o żyworódce :

„Działanie – sok wyciśnięty z liści lub miazga mają wiele cennych właściwości leczniczych, stosuje się je zewnętrznie na skórę lub błony śluzowe.”

Bakterio-grzybo-wiruso-bójcze działanie jest skierowane przeciw różnym drobnoustrojom chorobotwórczym występującym u ludzi i zwierząt, a nie powodującym zmian chorobowych.

Badania wykazały niszczące działanie żyworódki na szczepy bakterii ropotwórczych (gronkowce, paciorkowce) i na pałeczki czerwonki, a także na wirusy w hodowlach in vitro.

Eksperymentalnie udowodniono również hamowanie wzrostu niektórych pleśni i drożdży oraz ruchliwości pierwotniaków.

Przeciwzapalnie – następuje hamowanie postępu procesu zapalnego nie tylko wskutek niszczenia bakterii i rozkładu wytwarzanych przez nie toksyn, lecz także zmniejszenia miejscowego przekrwawieni i obrzęku.

Przeciwprzesiękowe – wskutek hamowania wydzielania płynu poprzez uszkodzoną skórę lub błonę śluzową dochodzi do szybszego przejścia procesu zapalnego w fazę zanikającego sączenia.

Regenerujące – następuje przyspieszenie ziarninowania i pokrywania świeżym naskórkiem miejsc uszkodzonych, a więc intensywne gojenie z równoczesnym szybkim oczyszczaniem z ropy i zmartwiałych fragmentów tkanek. Powstałe w miejscu wygojonym blizny stają się mniej wrażliwe na czynniki zewnętrzne i mniej widoczne.

Biostymulacyjne – objawia się zwiększoną ogólną odpornością organizmu wskutek pobudzenia niektórych organizmów immunologicznych oraz większą odpornością skóry na urazy.

Ogólnie można powiedzieć, że Bryophyllum łączy w sobie najważniejsze właściwości liścia aloesu, kwiatów rumianku i alantoliny, ale ponadto ma zdolności oczyszczania ran.”

Profesor A. Ożarowski podaje też zastosowanie zewnętrzne żyworódki w niektórych chorobach dermatologicznych, stomatologicznych, ginekologicznych oraz chirurgii. Cytuję za autorem:

„Choroby skóry – sok z Bryophyllum stosuje się w procesach zapalnych, ropnych, nekrorycznych zapaleniach wirusowych przebiegających powierzchniowo i w podskórnej tkance łącznej oraz w błonach śluzowych.W szczególności zaleca się go w żylakowych owrzodzeniach goleni i odleżynach, trudno gojących się ranach, w mało rozległych oparzeniach I i II stopnia, , owrzodzeniach różnego rodzaju, wyprzeniu bakteryjnym, stanach zapalno-wysiękowych i przetokach. Pomocniczo po zabiegach otwartych ropni, zastrzałów oraz w kompleksowym leczeniu różnych postaci róży i opryszczki zwykłej.

Choroby jamy ustnej, gardła i uszu – w zapaleniu jamy ustnej, nawet opryszczkowym, przewlekłym lub nawracającym, w nieżytowym zapaleniu dziąseł, w przyzębicy i jej zapalno-zwyrodnieniowych postaciach, w przewlekłym zapaleniu migdałków, w przewlekłym nieżycie gardła mogącym przejść w suchy nieżyt gardła. Ponadto w zmianach zapalnych i zakaźnych w przewodach słuchowych, pomocniczo w zapaleniu ucha środkowego.

Choroby oczu – przede wszystkim w leczeniu bakteryjnych i wirusowych stanów zapalnych poszczególnych elementów oka (twardówki, tęczówki, naczyniówki i siatkówki), woreczka łzowego, brzegów powiek i spojówek. Równie skutecznie leczy się oparzenia oczu, natomiast bardziej oporne są postępujące powoli procesy zwyrodnieniowe, np. barwnikowe zwyrodnienie siatkówki.

Choroby kobiece – stany zapalne żeńskich narządów płciowych (sromu, pochwy, gruczołu przedsionkowego, szyjki macicy), zapalenie i pęknięcie sutka u karmiących matek, ropne jamy i przetoki poporodowe, nadżerki szyjki macicy.

Zabiegi chirurgiczne – ujemne skutki czynności operacyjnych (np. zainfekowanie i trudno gojące się rany, ropnie i przetoki), długotrwałe stany zapalne i obrzęk blizn po zabiegach chirurgicznych, przeszczepach skóry i oparzeniach.”
Kilka przepisów:

Sok – ściąć zielone łodyżki wraz z liśćmi, umyć, owinąć bibułką i trzymać w lodówce około tygodnia. Zmiażdżyć i wycisnąć sok, który jest już gotowy do użycia. Jeśli do soku dodamy spirytus (1/5 jego objętości), możemy używać tę mieszankę przez cały rok, trzymając w lodówce.

Nalewka spirytusowa (wg. mgr H. Milczarek) – około ¼ szkalnki soku połączyć z 1 szklanką spirytusu (w przypadku nacierań może być salicylowy). Przelać do małych buteleczek.



Mikstura (wg. J. Zawadzkiej) – zalecana przy nieżytach, chrypce i bólu gardła: 1 łyżka masła, 1 łyżka smalcu (najlepiej stopiona słoninka), 1 łyżka miodu. Wszystko dokładnie wymieszać i wolniutko połączyć z 2 łyżkami soku z żyworódki. Stosować 1 łyżeczkę przed jedzeniem rano i kilka razy dziennie w małych porcjach przez okres kilku dni.

Czyniąc to 3 razy w roku przez 10-12 dni chronimy gardło.

Nalewka do picia (wg. J. Zawadzkiej) – stosować czysty spirytus lub wódkę w proporcji 1 część liścia żyworódki i 3 części płynu.

Miodek (wg. J. Zawadzkiej) – stosowany w celu wzmocnienia i uodpornienia organizmu: 1 łyżka miodu i ½ szklanki przegotowanej letniej wody wymieszać i pozostawić przez noc. Rano domieszać 1 łyżkę soku z żyworódki. Pić wiosna i jesienią przez kilka dni na pół godziny przed posiłkiem.

Liść do natychmiastowego użycia (wg. mgr. H. Milczarek) – używając świeżego liścia jako kompresu lub bezpośrednio do przyłożenia na zmienioną chorobowo skórę, należy zdjąć z niego cieniutką błonkę i położyć na skórę. Na to nałożyć ceratkę lub folię, owinąć bandażem.

Zmieniać kompres co 4-5 godzin aż do zagojenia, tzn. ok.3 dni. Skuteczne przy skaleczeniach, kontuzjach, obrzękach i zapaleniu dziąseł.

Krople do oczu, nosa, uszu (wg. J. Zawadzkiej) – zmiażdżyć listek (uprzednio dobrze wypłukany), wycisnąć przez sterylną gazę soki zakroplić po 1 kropli do oczu 2 razy dziennie. Pieczenie szybko ustąpi.

Kroplami można też zakroplić nos, stosując po 2 krople dwa razy dziennie. Ulga nastąpi bardzo szybko, a infekcja minie. Trzeba jednak zakraplać jeszcze przez 3-4 dni.

Przy bólu i szumie w uszach zakroplić 2-3 krople – ból powinien ustąpić natychmiast. Następnie natrzeć okolice uszu i skroni sokiem. Należy koniecznie skonsultować się z lekarzem.

Spirytus żyworódkowy (wg. mgr H. Milczarek) – około ¼ szklanki soku z żyworódki łączymy z 1 szklanką spirytusu salicylowego, przelewamy do małych buteleczek i smarujemy, wcieramy w skórę oraz włosy wacikiem zwilżonym płynem co 2 dzień wieczorem. Spirytusem żyworódkowym można również dezynfekować małe zranienia i okolice dużych ran (lecz to należy skonsultować z lekarzem) oraz przemywać plecy chorych długo przebywających w łóżku, aby nie nastąpiły odleżyny.

Maść żyworódkowa (wg. mgr H. Milczarek) – około 10dkg świeżego niesolonego smalcu delikatnie roztopić. Gdy jest już ciepławy (nie gorący) dobrze wymieszać 1,5 łyżki soku z żyworódki (przesączonego przez płótno). Można dodać 2-3 krople perfum. Na noc smarować zniszczone, popękane ręce (nałożyć bawełniane rękawiczki), a także popękane, zaatakowane grzybicą stopy, otarcia itp. Maść w małych opakowaniach przechowywać w lodówce na dolnej półce.

Miodek żyworódkowy (wg. mgr H. Milczarek) – gdy roślina ma ponad rok, na ok. -5 dni przed ścięciem nie należy jej podlewać. Po ścięciu umyć pod bieżącą wodą, lekko osuszyć i owiniętą w białe płótno pozostawić w lodówce (w chłodzie) na 5-6 dni. Następnie zemleć, przetrzeć przez sitko i zmieszać z płynnym miodem pszczelim w stosunku 1 część żyworódki na 4 części miodu. W celu poprawy smaku i zapachu można zmielić 1-2 owoce pigwy, dodać soku z cytryny lub nieco cukru waniliowego. Przechowywać w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu.

W chorobach przeziębieniowych, grypie, po operacjach, po chemio- i radioterapii, przy zaćmie, stosować 1-2 łyżeczki 2-4 razy dziennie (w proporcji ½ łyżeczki na godzinę przed posiłkiem). Dzieciom powyżej 7 lat podawać od połowy do jednej łyżeczki 2-3 razy dziennie.

Po 2 miesiącach zrobić przerwę na 3-4 tygodnie. Profilaktycznie stosować 1-2 łyżeczki dziennie. Żyworódka stosowana przez dłuższy czas odmładza i jest bardzo dobrym afrodyzjakiem.

Macerat na zimno (wg. mgr H. Milczarek) – 2 łyżki pociętych drobno liści żyworódki zalewamy 1 szklanką przegotowanej wody o temperaturze pokojowej i pozostawiamy na 12 godzin. Wyciąg zażywamy 3 razy dziennie przed posiłkiem po ½ szklanki przez 8 dni, co bardzo wzmacnia organizm. Można też profilaktycznie zjadać codziennie po 2-3 liście. Zabezpieczy nas to przed infekcjami gardła i wzmocni odporność organizmu.
Uwaga!

1. Liści żyworódki nie należy zgniatać metalowymi sztućcami i używać metalowych naczyń. Można to robić drewnianą łyżką w naczyniu szklanym lub ceramicznym, a także – gdy środek przeznaczony jest do osobistego użytku – własnymi palcami.

2. Lecznicze właściwości posiada jedynie roślina co najmniej jednoroczna.



Wiecej: http://www.eioba.pl/a/3tgg/zyworodka-panaceum-prawie-na-wszystko#ixzz1zauk2040

Jutro z rana testuję, nie mogę czekać. Tyle rzeczy bym zrobiła a jednak myślę, a jak jestem właśnie w ciąży?... Dziś jest 30dc, za chwilę 31.Ide spać, szybciej będzie ranek. Aa i od jakiś 4-5ranków budzi mnie potworna potrzeba oddania moczu i to tak w godzinach 5-6.Ach ta autosugestia!


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2014, 22:53

Miu95 Walka o bobasa (PCOS i inne) 30 czerwca 2014, 23:17

Muszę to zapamiętać :D

"Jeśli marzysz o chłopcu planuj współżycie jak najbliżej owulacji, tak aby lekkie, szybkie plemniki z chromosomem Y („chłopcy”) dotarły do komórki jajowej jako pierwsze. Jeśli natomiast myślisz o dziewczynce, kochaj się jak najdalej owulacji, tak aby zapłodnienie wciąż było możliwe, ale aby oczekując na komórkę jajową przetrwały tylko plemniki silniejsze i bardziej żywotne, czyli „dziewczynki”."

frutka :) 30 czerwca 2014, 23:21

torbiele zniknęły! :) po trzech miesiącach przerwy zaczynamy stymulację z pregnylem i lekami na pęknięcie. Zobaczymy co będzie.

Wpadłam z jednego tkwienia w zawieszeniu w drugie... ale bardziej pozytywne...:D <3
w końcu po roku starań w 13 cyklu, doczekałam się... zobaczyłam upragnione 2 kreseczki ;) Zarówno ja jak i mąż nie możemy jeszcze w to uwierzyć, ale cieszymy się niezmiernie! :)
Teraz pozostaje się modlić, aby wszystko było dobrze, mam nadzieję, że pozytywne myślenie mnie nie opuści i będzie przyciągało już tylko same dobre zdarzenia ;)



Życzę powodzenia staraczkom i gratuluję wszystkim, które ujrzały dwie krechy! <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2014, 12:37

Kolejna z moich koleżanek w ciąży... Oczywiście wpadka. I jeszcze ma taki śliczny brzuszek. Jejuu jak ja bym chciała jednego dnia zajść, drugiego mieć brzuszek, a trzeciego urodzić. Boję się tych 9 miesięcy, a jednocześnie tak bardzo pragnę mieć maluszka. Siedzę właśnie w salonie i już widzę oczami wyobraźni gdzie stałoby łóżeczko i jak by wyglądało. Czuję że to by zbliżyło mnie i męża. Bylibyśmy szczęśliwsi. To jedyne czego oboje potrzebujemy do szczęścia (oprócz siebie oczywiście :)) To nie jest tak że chcę tego dziecka, bo właśnie jedno straciłam. Ja od dawna czuję potrzebę bycia matką. Nikt nam przecież nie zastąpi naszego Olka. Często myślę jaki miałabym brzuszek, jaki by był nasz Oluś, nasze małe szczęście. Przyszedł tak nagle, niespodziewanie... I równie nagle odszedł. Tęsknimy za nim oboje bardzo. Ale ciągle szukam pozytywów, staram się nie smucić. Przecież mamy swojego własnego Aniołka w niebie :) Czuwa nad nami :) Czasem wyobrażam sobie jak Olek siedzi na chmurce i bawi się z moją kochaną Babcią... Z Dziadkiem, którego sama nie zdążyłam poznać, z Wujkiem, którego bardzo lubiłam. A czasem też wyobrażam sobie że nasz Oluś bawi się z dziećmi aniołkowych mam z tego forum :) Że siedzi sobie na chmurce gromadka takich maluszków i jak któraś mamusia płacze to mówią np "Zobaczcie, mamusia Oli dziś płacze, musimy coś zrobić". A na drugi dzień starają się pomóc innej aniołkowej mamusi. Jak robi mi się smutno to myślę że nie powinnam naszym Aniołkom przysparzać smutków, lepiej jeśli się do nich uśmiechnę, a one na pewno uśmiechną się do nas :)
Czasem mam wyrzuty sumienia że może za rzadko myślę o swoim synku. Może zbyt rzadko kieruję do niego konkretne słowa, ale czuję jego obecność na każdym kroku. Ciągle coś mi go przypomina, ale przecież to nie powód do płaczu. Jak widzę małe dzieci, patrzę na ich mamusie to myślę sobie "ja też mam synka" i uśmiecham się do tych maluszków.

Kochany synku, jak to kiedyś napisała PauLLa: "Jeden dzień bliżej do spotkania z Tobą" :) Bardzo Cię kochamy i tęsknimy. Wierzymy że gdy nadejdzie odpowiedni moment, pozwolisz przyjść tu, na ziemię swojemu rodzeństwu i będziesz nad nami czuwał. A ja kochanie obiecuję Ci, że nie zapomnimy o Tobie. Będę opowiadać o Tobie Twojemu rodzeństwu, chcę żeby wiedzieli że tam na górze czeka na nich braciszek, i że jeśli będą dobrymi ludźmi to będą mogli Cię spotkać.

Kicia;) Mój Początek :) 'II' ... 1 lipca 2014, 02:15

Witam Was serdecznie :) czytam forum i wasze pamiętniki i sama postanowiłam zacząć się udzielać chociaż nigdy nigdzie tego nie robiłam ;)
Moją historię zacznę od opisania mojego związku ;) jesteśmy ze sobą kilka miesięcy ale już po 2 dniach znajomości wiedzieliśmy że to ten/ta jedyny/jedyna i nie czekaliśmy na rozwoj wypadkow tylko wzielismy sprawy w swoje rece :) od 3 miesiecy mieszkamy ze sobą, kilka tygodni temu mój <3! mi się oświadczył a ślub cywilny chcemy wziac już we wrześniu. Oboje pragniemy mieć jak najszybciej dzidzisia, dlatego już rozpoczelismy intensywne starania i serduszkujemy :D jestem pełna nadziei że nie będziemy musieli czekać za dlugo, chociaż moje cykle są bardzo nieregularne :/ jak na razie rozpoczęłam intensywne obserwacje swojego ciała, co jest strasznie ekscytujące, ponieważ dotychczas tego nie robiłam :D
Życzę Wam i sobie dużo szczęścia i powodzenia ;)
Kciukam za nas wszystkie!

29 tyg. +5 dni

No pogoda ostatnio daje nam w kość. Jest upalnie, a do tego mamy sporą wilgotność powietrza, więc delikatnie mówiąc zdychamy :P chociaż ja ogólnie jestem fanką upałów, ale teraz upał + wilgotność to trochę za wiele ;) Ale co tam, jakoś dajemy radę. Dziś tylko miałam mały kryzys, bo po śniadaniu złapały mnie mdłości i do 17:00 siedziałam w piwnicy żeby nie kusić losu i nie wylądować nad muszlą klozetową ;)

Teść ostatnio co raz bardziej działa mi na nerwy. Wciska mi na siłę swoje naturalne kefiry i sery z mleka niepasteryzowanego. Na nic zdają się moje tłumaczenia, że to nie są moje fanaberie, że ja nie mogę tego jeść, bo zaszkodzę małej i że to są opinie lekarzy, a nie moje. Dalej wciska, co więcej - obraża się jak nie chcę zjeść :/ A wczoraj to chyba z premedytacją dolał mi tego swojego cholernego kefiru do sałatki, a ja ją zjadłam i martwię się, że zaszkodziłam kruszynce :( Przykre i wkurzające jest to, że ma totalnie w d... to, że może zaszkodzić malutkiej, liczy się tylko to, żeby wyszło na jego. Masakra. Ostatnio nawet stwierdził razem ze swoją znajomą, że jak nie będę jadła produktów z mleka niepasteryzowanego, to mała będzie miała potem alergie pokarmowe. Ręce opadają.

Mała od paru dni nie daje mi położyć się na lewym boku. Co tak się położę, to zaczyna tam jeździć, kręcić się, wałkować jak to ja nazywam, bo porównuję to uczucie do przesuwania się walca hahaha, ale mam skojarzenia, nie ma co :) Jak kładę rękę Męża w tym miejscu, to robi przerażoną minę, że co ona tam wyprawia :) Moje kochane dwa skarby <3
Do wizyty został równy tydzień. Doczekać się nie mogę. Mam nadzieję, że ten lekarz będzie bardziej kompetenty i zbada nas jak należy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 08:53

Lolek Blup :) 1 lipca 2014, 04:31

Nie mogę spać. Kręcę się od godziny i próbuję zasnąć. Miałam ciężki dzień i generalnie intensywny weekend i mam wrażenie, że ma to z tym jakiś związek. Niestety będę chodziła cały dzień nieprzytomna. Trudno, pogoda i tak nie zachęca do większej aktywności. Gdzie to lato? Ktoś je widział? Zimno, ponuro i mokro. Nie cierpię deszczu. Jeszcze taki ciepły, wiosenny przecierpię ale takie jesienne kapanie jest najgorsze. Mąż się śmieje, że w poprzednim wcieleniu na bank byłam kotem ;) troszkę kropi, a ja wyciągam wielki parasol.

Dzisiaj zamierzam poleniuchować. Rozłożę sobie kanapę w salonie i zamierzam leżakować cały dzień. A co! Poczytam sobie książkę Zawitkowskiego i obejrzę filmiki dołączone do książki. Miałam je oglądać z mężęm ale jego obecne zainteresowania krążą wyłącznie wokół mundialu.

Dobrze, że tu jesteście dziewczyny bo mi tak jakoś raźniej. Czasem nie mam z nim pogadać. Moja przyjaciółka od kąd została mamą nie ma czasu nawet na telefon. Choć z innymi jakoś gada, ale jak ja dzwonię to albo usypia dziecko , albo mały jest nieznośny i tak w kółko. Jej sprawy zawsze były najważniejsze, ale myślałam że choćby z uwagi na mój stan znajdzie dla mnie wiej czasu. Przeliczyłam się. Ale na niej ogólnie ciężko polegać. Potrafi nie odzywać się całymi tygodniami, ale jak ja nie odbiorę telefonu to jest obraza majestatu.

Czasem się nie dziwię, że kobiety mają depresję poporodową. Czują się opuszczone i samotne w ciąży, a po porodzie wszyscy mają różne oczekiwania i trzeba działać jak maszyna. Mi czasem dokucza samotność, taki brak zrozumienia. Dlatego prowadzę ten pamiętnik - trzyma mnie ten nasz fioletowy światek w zdrowiu psychicznym. ;) choć dotarło do mnie, że nie można się za bardzo angażować. A o zaangażowanie na Belly czy Ovu nietrudno - łączą nas podobne troski, problemy. Czytamy swoje historie, zżywamy się ze sobą. Ja się przejęlam szczególnie losem jednej z dziewczyn i okazuje się, że cała historia może być fikcyjna. Zawsze byłam czujna i ogólnie podchodzę do wszystkiego sceptycznie ale jakoś naiwnie założyłam, że tutaj jesteśmy wszystkie szczere i prawdziwe. Dziewczyny wrzucają zdjęcia, dzielimy się przecież bardzo intymnymi hisotriami z naszego życia. Po co więc kłamać? Nie wiem. Nie wiem ile w tym wszystkim prawdy ile bajki. Wiem na pewno, że mnie to trochę otrzeźwiło.

Ech, 4:28. Mąż wstaje za godzinę. Kotek dotrzymuje mi towarzystwa ale widzę, że biedny przysnął sobie ;) mam nadzieję, że ta moja bezsenność się opłaci i załapię się na śniadanie ;)

Życzę wszystkim miłego dnia, słodkich kopniaczków i tradycyjnie duuuuużo slońca!

Jestem zachwycona i dumna!!! udało mi się wczoraj wylicytować na allegro wymarzone conversy za połowę ceny!!! 110 zł ;) Przyczajony tygrys, ukryty smok wygrał aukcję i ma je za pół darmo!!! CZAD :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2014, 07:14

a ja chudnę ... 14 dni - 3 kg, - 5 cm brzuszka! jest moc:)

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 1 lipca 2014, 08:20

Dwa dni temu przyszedł termometr z dwoma miejscami po przecinku (chciałam napisać po przedziałku...KAWY!!)Mocne postanowienie wykonywania codziennych pomiarów!
A dziś od rana przy pomiarze pikanie termo obudziło Lubego, na jego zdziwienie: "co robisz?" - mierze temp...
"masz gorączkę??!!"
ehhh a można mówić, tłumaczyć, po co to wszystko, dlaczego w toalecie walają się testy ovu, po co mierzenie temp, picie ziółek "na płodność", łykam wiesiołki i żre kwasy foliowe, że chce iść do ginekologa (spec. od problemów z płodnością) i że pewnie on też będzie proszony o zbadanie nasienia...nie dociera albo, co gorsze "don't give a f..."
Ostatnio przemycam mu fertimen i żeń-szeń z lubczykiem mówiąc, ze to tylko KOLAGEN!! Bo przecież on nie będzie nic łykać, żadnych "witaminek" (kontuzja kolana na coś się przydała, bo ratuje się kolagenem ;p)

Dziękuję za wsparcie, za słowa otuchy :* Niestety nie mam tego "w domu"...
Trochę pomarudziłam ale gdzie jak nie tu?! Wybaczcie :)Czy Wasi partnerzy są dla Was wsparciem i ramieniem do wypłakania? Czy tylko ja "walcze sama"?! ;/

Jeszcze wytłumaczę się przed Wami...to nie jest tak, że sieję panikę bo nie zachodzę miesiąc po pomyśle na dziecko... od 8 lat nie stosuje antykoncepcji!! o ile faktycznie nie starałam się, trochę uważałam ale zawsze było duuuże ryzyko wpadki /a przynajmniej tak mi się wydawało - GŁUPIA!!/ To teraz w końcu czuję, że chce dziecko, że jestem z właściwym mężczyzną i co? DUPA!

Ciąża rozpoczęta 1 czerwca 2014

Nie mogę w to jeszcze uwierzyć, moje dwie piękne kreski, kreskunie, kreseczki... !!!! :)

Czyli nawet z asthenozoospermią da się zajść w ciążę, wbrew opinii na internecie.Życzę wszystkim takiego szczęścia jak dziś ja mam :) Mam nadzieję, że to będą spokojne 9 miesięcy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2014, 08:40

Wrócili znad morza,opaleni, wręcz spaleni.... ale nie, nie, z tego dziecka nie będzie jak sugerowali,radzili "inni".
"Jedźcie nad morze, od razu zajdziecie"
"Wyjeździcie, gdzieś razem, zapomnicie o problemach i zajdziecie w ciążę".
Szanowni doradcy ogłaszam wszem i wobec: "schowajcie sobie w du.. wasze cenne rady"

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)