A dlaczego tym razem miało by się udać?
Wkurza mnie to, że wszędzie piszą że po ciąży łatwiej zajść. Guzik prawda! Jesteśmy tak zeschizowane tym że chcemy być w ciąży, że zajść jest trudniej niż przed poronieniem. Chcemy się oszukać, że nadal jesteśmy w ciąży i nie przyzwyczaić się do tego, że nie jesteśmy. Więc dlaczego teraz miało by nam się udać? Bo tego chcę? Bo fajnie by było urodzić w kwietniu? Bo fajnie by było mieć w dniu wyjazdu siostry jakąś radosną nowinę? To nie są powody, dla których miałoby się udać. Powodem dla którego miało by się udać jest zdrowe jajeczko, masa zdrowych silnych plemników i kupa szczęścia. Do tego nie schizująca kobieta, bo to utrudnia sprawę. A że ja jeszcze jednak schizuję, więc w tym miesiącu się pewnie nie uda. I tego się trzymajmy. W tym miesiącu się pewnie nie uda.
Coś czuję,że niedługo wybuchnę....
Mówię do kochanego męża ,że po @ zaczynamy intensywnie starać się o maleństwo,że trzeba zmienić pozycje seksualną bo zawsze kochamy się w jednej pozycji niestety czyli ja u góry ,mówię do niego ,że ta pozycja nie jest dobra jeżeli chcemy ,żebym zaszła w ciążę bo przede wszystkim dlatego ,że po dojściu mojego męża połowa nasienia wypływa na niego i nie zostaje u mnie w środku
On do mnie ,że on inaczej nie potrafi się kochać ,że mu nie wyjdzie ,że tak najlepiej lubi itp. Nie wiem jak już mam mu przemówić .A szczerze ja chcę chociaż popróbować pozycje a nóż widelec się uda. Po zatem ile można się kochać tak samo?????Kocham męża ,ale ta jego upartość czasami mnie wykańcza. Czy każdy facet jest tak leniwy?Ja zawsze myślałam ,że to faceci lubią eksperymenty itp. A czuję się jakbym to ja była w naszym małżeństwie "FACETEM".
Zgodnie z postanowieniem i zaleceniem lekarza trzeciego dnia cyklu zrobiłam sobie badania. Co prawda lekarz zalecił FSH i LH, ale w związku z tym, że i tak za wszystko płacę sama, zrobiłam sobie jeszcze Estradiol, fT3, fT4 oraz anty TPO. Wyniki jutro.
Muszę i chcę pochwalić laboratorium Synevo. Znów dostałam zniżkę 20% (na moją prośbę) i kupon na następną zniżkę następnym razem. Pani w okienku zapytała, czy jestem w ciąży. Zaprzeczyłam, ale powiedziałam, że staramy się i stąd te badania właśnie. Efekt jest taki, że znów 20% zaoszczędziłam i w razie potrzeby mam kupon na jeszcze raz. 
Hormony FSH i LH.
Cykl owulacyjny nadzorowany jest przez podwzgórze, przysadkę i jajniki. Gdy podwzgórze wyśle do przysadki odpowiedni sygnał, ta produkuje trzy rodzaje hormonów gonadotropowych, które wpływają na funkcje narządów płciowych:
Folitropinę - FSH
Lutropinę, czyli hormon luteizujący - LH
Prolaktynę - PRL
Cykl menstruacyjny dzielimy na dwie fazy: folikularną i lutealną, które są przedzielone szczytem wydzielania obydwu hormonów (folitropiny i lutropiny) tzw. pikiem. U kobiet poziom FSH oraz LH zmienia się w zależności od fazy cyklu, a jajeczkowanie następuje krótko po piku, czyli około połowy cyklu.
FSH i LH pełnią bardzo ważną rolę przy staraniach o poczęcie.
FSH jest hormonem wytwarzanym w przysadce mózgowej. Odpowiada za dojrzewanie i pękanie pęcherzyków w jajnikach w pierwszej fazie cyklu. Poziom tego hormonu jest różny w zależności od dnia cyklu, dlatego przyjmuje się, że badanie powinno być wykonywane 3-go dnia cyklu (ewentualnie pomiędzy 2-5).
To właśnie pod wpływem folitropiny w jajniku wzrasta i dojrzewa pęcherzyk Graafa i produkowane są estrogeny. LH stymuluje wytwarzanie androgenów, czyli androstenionu i testosteronu w jajniku, pobudza owulację. To pod jego wpływem pęknięty pęcherzyk Graffa zmienia się w ciałko żółte, które zaczyna wydzielać progesteron (odpowiedzialny za utrzymanie ciąży). Hormon ten sprawia również, że błona śluzowa macicy rozpulchnia się, a w przypadku gdy nie doszło do zapłodnienia komórki jajowej, złuszcza się i zostaje wydalona w trakcie miesiączki.
Badanie poziomu LH powinno być wykonywane razem z FSH w 3-m dniu cyklu. Nie trzeba być na czczo. Najlepiej poziom LH bada się z krwi, ale można też robić testy owulacyjne, które nie zawsze są miarodajne, gdyż niestety zdarza się, że pokazują owulację, a przy monitoringu okazuje się, że jednak pęcherzyki nie pękają. Należy pamiętać, że stężenie LH i FSH zmienia się wraz z wiekiem i wraz z fazą cyklu.
Norma, faza folikularna (1 faza cyklu) dla kobiet przed menopauzą:
FSH: 3-12 mIU/ml
LH: 2-13 mIU/ml
Bardzo istotny jest stosunek LH do FSH. Prawidłowy cykl, a więc dojrzewanie i pękanie pęcherzyków zachodzi przy stosunku LH do FSH 1:1. Jeśli stosunek hormonów jest mniejszy niż 0,6 zwiastuje to niewydolność przysadki mózgowej. Powyżej 1,5 zwykle oznacza zespół policystycznych jajników (PCOS).
Wynki FSH:
< 3 mIU/ml niewydolność przysadki
9-12 mIU/ml obniżona rezerwa jajnikowa
12-18 mIU/ml wyczerpująca się rezerwa jajnikowa, trudna stymulacja owulacji
> 18 mIU/ml stymulacja owulacji bardzo trudna, a często niemożliwa, prawdopodobieństwo ciąży jest bardzo małe
Niski poziom LH może oznaczać niedoczynność tarczycy lub za wysoki testosteron. Potrzebna jest dalsza diagnostyka. Wysoki poziom zwiastuje PCOS.
(cyt.) Przebieg owulacji
Pęcherzyk gwałtownie wzrasta, około 3 mm na dobę, osiągając w końcu średnicę 18-22 mm. Jego zewnętrzna warstwa, składająca się z komórek ziarnistych staje się niezwykle wrażliwa na wyrzut lutropiny.
W 8-38 godzin po szczycie estrogenów, również LH osiąga swój szczyt. Jest to też początek wydzielania progesteronu.
Owulacja następuje zwykle w ciągu 24-36 godzin po pierwszym gwałtownym wyrzucie LH, lub 9-24 godzin po szczytowym wyrzucie LH.
Tak, czy tak, moment owulacji jest bardzo ograniczony w czasie, gdyż po spadku LH już nie może do niej dojść.
Uwolniona z pęcherzyka Graafa komórka zachowuje zdolność do zapłodnienia 12-18 godzin od jajeczkowania.
Po uwolnieniu komórki jajowej, pęknięty pęcherzyk Graafa przekształca się w ciałko żółte wydzielające dalej progesteron. Jego wysoki poziom hamuje wydzielanie LH i FSH, a tym samym uniemożliwia dojrzewanie innych komórek jajowych w tym samym cyklu.
Z powodu złożoności procesów hormonalnych, polegających na mechanizmie sprzężenia zwrotnego, ani dodatkowe jajeczkowanie, ani jajeczkowanie nagle sprowokowane jakimś czynnikiem zewnętrznym, nie jest możliwe.
Owszem, zdarza się, że jednocześnie dojrzewają dwa pęcherzyki dominujące i może nastąpić uwolnienie dwóch komórek jajowych, ale tylko w odstępie kilku godzin jedna po drugiej.
CO O TYM SĄDZICIE???? BO JA MAM OD JAKIEGOŚ CZASU MIESZANE UCZUCIE I NIE WIEM CO ZROBIĆ
Kto wymyślił ruch antyszczepionkowy?
Artykuł dotyczący niepożądanych odczynów poszczepiennych, który ukazał się we Wprost, 27 czerwca tego roku, jest soczystym pastwiskiem dla trolli. Nieistniejący antyszczepionkowcy dołączyli tym samym do nieistniejącej ideologii gender, wąsatych, nienawidzących mężczyzn feministek, ekoświrów i laktacyjnych tyranek. Poważny, szanujący się troll musi mieć kilka ulubionych zagadnień, żeby nigdy nie zabrakło zajęć jak wróci styrany z pracy. I tak jak w przypadku każdego z tych tematów, przesłanie artykułu wydaje się być dla komentujących nieistotne i przede wszystkim niezrozumiałe. Czy tylko w Polsce trolle mają się tak dobrze?
Autorka artykułu Izabela Smolińska zebrała gromy od internautów za to, co miała czelność napisać. No bo jakże to tak w normalnej gazecie? A nie wystarczyłaby informacja, że rodzice złożyli wniosek do prokuratury o zbadanie sprawy tragicznych powikłań po szczepieniach i faktu niezgłoszenia ich do odpowiedniej placówki? Przecież według oficjalnych danych i ekspertów wypowiadających się telewizji, w Polsce NOP-y są rzadkością, praktycznie się nie zdarzają. A tu pani Smolińska przytoczyła kilka historii, w tym także takie, gdzie dzieci zmarły. Sprawa zrobiła się raptem poważna, bo przypadków do rozpatrzenia jest pięćdziesiąt jeden. Tylu rodziców podpisało się pod wnioskiem.
Sprawie patronuje Stowarzyszenie STOP NOP znane już dobrze internautom zainteresowanym tematem szczepień. Wszystkim lubującym się w określeniu ruch antyszczepionkowy, przypomnę, że stowarzyszenie założyły osoby szczepiące dzieci, u których wystąpiły NOP-y i dlatego przestały szczepić, lub też szczepią wybiórczo. Ruch antyszczepionkowy i antyszczepionkowców wymyśliły media, z powodu znanego wszystkim – to chwytliwe hasła zwiększające statystyki, liczbę odsłon i co za tym idzie kasę. Mainstreamowa poprawność wymaga skrytykowania pasożytów immunologicznych, postraszenia epidemiami, rzucania gromami na nieodpowiedzialnych, niedokształconych rodziców. Tymczasem według statystyk, nieszczepiący mają najczęściej wyższe wykształcenie i sporą wiedzę na temat szczepień, a wielu spośród rodziców dzieci z NOP-ami jest zwolennikami szczepień, nie walczą ze szczepieniami, ale z systemem. Mama małej Jagody Lange z podejrzeniem porażenia mózgowego po szczepionce sześć w jednym, jest jednym z rodziców, którzy złożyli wniosek do prokuratury.
U nas to, co powie lekarz, jest święte. Ludzie nie mają dostępu do informacji. Jak w przychodni słyszą, że mają podać dziecku taką czy inną szczepionkę, to nie dyskutują, tylko podają. Nie mają pojęcia o konsekwencjach – opowiada rozżalona Lange. Czy w przyszłości będzie szczepić dzieci? – Tak, bo wierzę, że medycyna idzie do przodu i że szczepienia są potrzebne – zapewnia pani Agata. – Mój mąż co roku zabezpiecza się w ten sposób przed grypą. Chciałabym jednak, żeby w Polsce powstał w tej dziedzinie profesjonalny system. Żeby lekarze nie szczepili zgodnie z anachroniczną rozpiską, ale realnymi potrzebami i możliwościami pacjenta – mówi matka Jagody.*
Coraz częściej można się spotkać z informacjami od rodziców, że lekarze nie zgłaszają powikłań. Lekarze zaprzeczają. Osobiście znam dwa przypadki niezgłoszonych niepożądanych odczynów poszczepiennych, które przytrafiły się dzieciom w moim małym miasteczku. Usłyszałam o nich zupełnie przypadkiem, bez szukania takich historii. Oba NOP-y stwierdzone przez lekarzy pediatrów, żaden nie zgłoszony do sanepidu. Dlaczego?
Dlaczego w Polsce szczepi się dzieci kilka minut po urodzeniu? Co wiadomo o takim dziecku i jego odporności? Mojego synka zaszczepiono kilka minut po cesarce, bez mojej zgody. Pierwsze szczepienia najczęściej odbywają się w taki sposób. Na Zachodzie i w państwach lepiej rozwiniętych niż Polska odchodzi się od szczepień w pierwszych miesiącach a nawet latach życia (Japonia). U nas wszystkie propozycje zmiany kalendarza szczepień spotykają się z wrogością.
Stowarzyszenie STOP NOP od kilku lat walczy o powszechne informowanie rodziców o możliwych skutkach szczepień, o zgłaszanie odczynów do Sanepidu, o zmianę systemu. Polskie dzieci w pierwszych 18 miesiącach życia dostają 16 porcji różnych szczepionek, z nieobowiązkowymi jest tego 26. W Europie jeszcze w Bułgarii i Rumunii w taki sposób szczepi się dzieci, w innych krajach szczepionki są przesuwane na 3-4 miesiąc życia. Polska jest w czołówce, jeśli chodzi o procentową wyszczepialność dzieci, jest bardzo wysoka. A jednak nagonka na niewielką grupę niezaszczepionych jest ogromna.
W tej całej agresji i obrzydliwych komentarzach zagubiło się gdzieś sedno sprawy. Kalectwo dzieci, tragedie rodzin i bezradność wobec systemu, który nakazuje szczepić, a jak coś pójdzie źle, to wypina państwowy zadek i mówi „radźcie sobie sami”. O to w tym wszystkim chodzi. To nie szczepienie jako takie jest złe, ale szczepionki, masowy kalendarz szczepień, niezgłaszanie odczynów poszczepiennych, nacisk lekarzy i personelu w przychodniach, brak informacji, kłamstwa w mediach, brak odszkodowań.
Wszystkim internetowym krzykaczom należałoby przypomnieć jeszcze jedną tragiczną historię, bliźniaków Szymona i Dawida. Obaj chłopcy z bardzo ciężkimi NOP-ami (niezgłoszonymi) pozostawieni bez pomocy państwa (http://www.szymonekidawidek.pl/o-nas). Czy rodzicom tych dzieci też napiszecie, że pasożytują na zbiorowej odporności?
Bardzo często pod artykułami dotyczącymi szczepień i tragicznych następstw, jakie się zdarzają, pojawiają się wpisy w stylu:
...a ja mojego synka zaszczepiłam na wszystko i też te dodatkowe, jest zdrowy, wesoły, świetnie się rozwija i nie choruje...
Cóż, pozostaje pogratulować szczęścia i taktu. Bo brak niepożądanych odczynów to fart, nikt nie jest w stanie tego przewidzieć, szczególnie w przypadku noworodków, o których odporności tak naprawdę nic nie wiadomo. Zastanawiam się, jakie kondolencje na pogrzebach składają autorzy takich komentarzy.
A moja matka (ojciec, mąż, brat) wciąż żyje i ma się dobrze i jest wesoła?
Próbuję wyobrazić sobie, co muszą czuć rodzice poszkodowanych przez szczepionki dzieci, o tych, którzy stracili dzieci, nie jestem w stanie nawet myśleć. Zaszczepili z pełną nadzieją, że robią dobrze, że szczepienie jest jednym z elementów troski o zdrowie maleństwa, tymczasem okazało się, że maluch do końca życia będzie rehabilitowany, a jedno z rodziców najczęściej musi rezygnować z pracy zawodowej, aby zająć się dzieckiem. Jedno ukłucie spowodowało lawinę zdarzeń i na zawsze zmieniło życie całej rodziny. Nie dość, że oszukał ich los, to jeszcze są ofiarami systemu. Dla wielu lekarzy takie przypadki to tylko koszt zbiorowej odporności. Dla rodzica to ogromna tragedia i poczucie niesprawiedliwości, szczególnie w zetknięciu z oporem środowiska medycznego, które nieoficjalnie często stwierdza związek problemów ze szczepieniem, ale nie zgłasza tego i nie wpisuje do karty, a tym samym pozbawia rodzica możliwości walki o odszkodowanie.
Pozostaje mieć nadzieję, że sprawa zostanie wnikliwie zbadana przez prokuraturę i niezależnych biegłych, nie związanych w żaden sposób z przemysłem farmaceutycznym, a jest to wielki problem w naszym kraju, bo większość ekspertów współpracuje z takimi firmami. Oby też Polska zrezygnowała ze szczepionek zawierających rtęć, tak jak zrobiła to większość krajów w Europie. STOP NOP walczy o zmiany i nie poddaje się pomimo wielu porażek i medialnej nagonki. Może zamiast wypisywać brednie w internecie, warto im podziękować? Walczą o zdrowie naszych dzieci, o świadome decyzje i o dostęp do wszystkich informacji, a nie o nieszczepienie.
...- my nie uważamy się za antyszczepionkowców. Nie chcemy odbierać wyboru nikomu, kto chce szczepić dzieci. Nie mamy ambicji, żeby przekonać maksymalną liczbę rodziców do rezygnacji z tej formy zapobiegania chorobom. Jednak chcemy pełnej informacji, żeby rodzic tych wyborów, które podejmuje, był rzeczywiście świadom. I żeby był poinformowany o ryzyku – mówi Justyna Socha.
Stowarzyszenie wielokrotnie próbowało interweniować i u rzecznika praw pacjenta, i u rzecznika praw obywatelskich, bezskutecznie. Efektu nie przyniosły też prośby o interwencję w NIK. – Być może dzięki obecnej akcji w prokuraturze w końcu uda się nam postawić pytanie o to, kto jest odpowiedzialny za to, co się dzieje z naszymi dziećmi – mówi rzeczniczka stowarzyszenia Stop NOP.*
Tymczasem co pewien czas wycofywane są kolejne serie szczepionek z powodu niehomogeniczności. Nigdy nie widziałam w przychodni informacji na ten temat. Może po sprawie w prokuraturze ktoś zrobi z tym porządek.
No tak!!!! Zmienić lekarza????? Ale to nie jest takie proste!!!! Bo u nas za wielu normalnych lekarzy nie ma. W poprzedniej ciąży chodziłam do faceta, co z tego e miałam zwolnienie od początku, ale męczyłam się tam , nie miałam odwagi zapytać go o wiele rzeczy, nasza rozmowa była oschła, krępująca i bez większego dialogu. Ja modliłam się żeby wyjść z tego gabinetu jak najszybciej i tyle. Męczyłam tak się 9 miesięcy i dziękowałam bogu że nie muszę go już oglądać, może i był rzeczowy, fachowy ale mnie drażnił. Poza tym polecany , no i zastępca ordynatora w szpitalu. A później w szpitalu był przy porodzie i złamał obojczyk mojemu dziecku, straszył mnie że jak zaraz nie urodzę to będzie dziecko kleszczami musiał wyciągać, albo próżniociągiem. To była dla mnie taka trauma że nie mogłam się zdecydować na drugie dziecko przez tyle lat. Do tej pory boję się że historia się powtórzy. Poza tym źle mnie pozszywał, przez to mam pęknięto szyjkę i wiecznie przyplątują się jakieś infekcję, cytologia mi źle wychodziła (dlatego lekarka powiedziała mi że albo plastyka pochwy , albo wiecznie złe wyniki, ale muszę zadecydować czy chcę mieć jeszcze dzieci, bo bez sensu dwa razy poddawać narkozie organizm i dwa razy dać się kroić, bo po następnym porodzie może być podobnie, więc pierw dziecko później zabieg). W ogóle kiedyś trafiłam do tego lekarza na kontrolę, wymyślił mi jakieś komórki rakowe, chciał mi na żywca pobierać jakieś wycinki i wysyłać do histopatologa. Przypłaciłam to załamaniem, mało w jakąś deprechę nie wpadłam. Teraz dzięki tej lekarce zaczęłam częściej chodzić do gina, trochę się przełamała, bo przez tamtego lekarza to był moment że nawet 3 lata nie byłam. Tak się bałam. Dlatego boję się teraz tak skakać. Zobaczymy teraz mam 2 tyg. urlopu. i 4 dni do pracy po urlopie, a na początku sierpnia idę na kontrolę do lekarza. Może da mi wówczas zwolnienie a jak nie to nie wiem co zrobię. To jest to że z kobietą jakoś luźniej mi się rozmawia, bez skrępowania,idę na luzie do gabinetu, a po tamtym lekarzu mam schizę ta facetów ginekologów
Może to złe myślenie, ale nie wiem czemu tak mam.
Pewnie to was rozśmieszy ,ale nic na to nie poradzę.
Miłego dnia dziewczynki.
Ja jeszcze dwa dni pracy na 2 zmianę i WOLNE!!!! Jadę w góry ( wg mnie niskopienne) Beskid Żywiecki i drewniany domek rodzinny teścia. Cisza spokój. Tylko że kilka osób ( w liczbie 12 szt. do nas dojedzie
) ale nic na to nie poradzę że rodzina się powiększa a wakacje 2 miesiące trwają i wszyscy chcą chociaż na tydzień pojechać, ale może nie będziemy sobie przeszkadzać 
BUZIOLE KOCHANE!!!
Wczoraj stresy ze masakra...o 8.30 pojechalam zawiezc stasia do szkoly i prosto w podroz na 100km po igly do studia...juz jak bylam minutke przed domem na najwiekszym rondzie dwupasmowym w miescie wbilo mi sie sprzeglo i nie odbilo....kurwa panika jak nic...samochod sie zatrzymal...przypomnialam sobie nauke pyska...jak sprzeglo padnie...wylacz samochod wbil 2 i jedz...i udalo sie dojechac do parkingu, zaparkowalam...ufff....ale kurwa co teraz? na 1.30 mamy byc z patrykiem u Stasia w szkole obiecalismy zapewnic dzieciom rozrywke face painting! a to juz 10.30! o kurwa...podzwonilam do 5 mechanikow, zaden nie mogl sciagnac samochodu na hol...dopiero jak zadzwonilam do landrovera to do 45 minut juz samochod byl na holu...zaplacilam malo 135f za hol i za sprzeglo, bardzo malo moim zdaniem, tym bardziej ze musieli cholowac jakies 8-9km.
Szczescie w nieszczesciu powiem szczerze bo ciesze sie ze nie stanal na drodze ekspresowej z 50km od domu...dzielny freelanderek dotrzymal do domciu...o 1.15 taksowka i do dzieci z calym ladunkiem farb, pedzli i gabeczek....mial to robic moj Patryk bo to on jest ta artystyczna dusza...jebany po 2 dzieciaczkach powiedzial, ze nie robi! ze dzieci sie go boja...one sie go nie baly tylko otwieraly oczka i patrzyly na niego ( przy farbie musza zamknac oczy), bo ma tatuaz na twarzy...anglikom to nie przeszkadza nawet nie zwracaja uwagi ale dziewczynki tak byly wpatrzone i tak sie przygladaly, ze nie mozna bylo nic zrobic...no to mowi: ja nie robie! a tu kuzwa setka dzieci czeka...no co mialam zrobic..ja ktora nawet nie umie pieska narysowac wzielam sie do roboty, zeby dzieciom przykro nie bylo...patryk zrobil dla chlopcow potwory i trupie czachy
ja robilam Kiti cat, motyle, kwiaty i nawet spidermana zrobilam hahha ale chujowo te dzieci wygldaly az mi ich zal bylo ale rodzice zadowoleni ( w polsce to juz bym miala dupe obrobiona)...tutaj wiedzieli, ze to tylko zabawa, ze robilmy to po raz pierwszy...sprzet dany przez szkole najtanszy jaki mozliwy, kredki sie lamaly na sloncu bo za goraco, farby schly, czystych gabek zero...doslownie tragedia ale uratowalam honor Stasia..chociaz on byl zajety pokazywaniem swojego MODNEGO taty kolegom...bo tato ma tatuazy...tato ma lysy leb z dlugim po pasa warkoczem wychodzacym ze srodka lba..i jest cool...mama uwalila sie farbami po lokcie
o 17.00 zadzwonili z landrovera, samochod do odebrania..nie duzo 135f...o 18.30 mialam juz samochod...nie ma to jak znajomosc jezyka, odwaga i gadatliowsc i zawzietosc kobiety...moj stwierdzil, ze jeszcze 5 lat temu nie widzialby mnie otoczona tyloma dziecmi, ktore sie mnie nie baly i radosnie krzyczaly i sie cieszyly ( zawsze to dzieci uciekaly
)...chyba calkowicie dojrzalam do bycia mama...
maz ma cos takiego wyglada prawie identycznie jak na obrazku :http://www.google.co.uk/imgres?imgurl=https%3A%2F%2Fslm-assets2.secondlife.com%2Fassets%2F6115369%2Fview_large%2Fhigh_ponytail_braid_poster_copy.jpg%253F1345466463&imgrefurl=https%3A%2F%2Fmarketplace.secondlife.com%2Fp%2FUnorthodox-Braided-High-Ponytail-DEMO%2F3873900&h=345&w=345&tbnid=iSKcYWWb5VGUiM%3A&zoom=1&docid=eAV5jZYm299NcM&ei=huXAU9a3Lof7PMvFgMAO&tbm=isch&client=firefox-a&ved=0CHgQMyhMMEw&iact=rc&uact=3&dur=491&page=3&start=52&ndsp=29
tylko bez agrafki w oku
tatuaz wlasnie taki plus na brodzie, takie maori jak moko
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2014, 09:42
Ależ piękny dzień
oby się nie pogorszył 
rano temperaturka w górze później zakupy i to udane bo jak mi się udaje kupić ciucha to jest duży sukces
żartując sobie mogę napisać, że dzięki swojej nadwadze nie zostawiam majątku w sklepach za to zostawiam kilogramy potu na ulicach biegając po sklepach i szukając "czegoś" co będzie na mnie dobre
a dodając jeszcze fakt, że ciucha to ja jedynie mogę znaleźć w lumpeksach za grosze to kocham swój tłuszczyk jeszcze bardziej 
Na wadze prawie +3 kg ! A to dopiero początek... eh.
Chyba trzeba odstawić lody. Ale co zrobić, gdy mogłabym je jeść chochelką ? 
Dzień 11.
Sobota,godz.5 a moje oczy jak 5 zł :o i męczarnia bo lek na czczo i po 30 min. Jedzenie wmuszone... Mdli ciągle...chciałabym usnąć... Kiedy przejdzie no
chcę chociaż normalnie jeść...
Nie mam już siły. Jakby wszystkiego było mało, to się jeszcze mąż zbuntował i stwierdził, że nie będzie łykać żadnych piguł, bo nic mu nie jest potrzebne. A mamy problem z ruchliwością plemników (niecałe 23% o ruchy prostoliniowym). Jak nic się nie zmieni, to lekarz straszy rozrodem wspomaganym.
Po co to wszystko, jeśli tylko ja się staram, truje się tabletkami, zarywam każdą wolna chwilę przy temacie i ciągle myślę sobie, że to przecież wszystko przeze mnie, bo to ja jestem ta "zepsuta". A wychodzi na to, że to nie tylko przeze mnie.
Ale do tanga trzeba dwojga, ehh.
Nawet nie umiem sobie wyobrazić jak to będzie, jeśli nigdy się dziecka nie doczekam. A od zawsze było to moje jedyne największe marzenie
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2014, 15:58
Na początku byłam pozytywnej myśli, ale teraz... Jest coraz bliżej do wizyty, a ja się coraz bardziej boję, że to nieszczęsne TSH zamiast zmaleć to wzrośnie. Niby nielogicznie, bo przecież tabletki łykam według zaleceń, ale tak jakoś czuję
Chyba jajo zniosę do wtorku, chciałabym już mieć te wyniki...
Jestem chudsza a 302zł ale badania zrobione, tylko nie bede miala wszystkich wynikow na wizytę u gin w poniedziałek. Luby z własnej woli poszedł ze mną. wzielismy od razu psa na spacer wiec moi chłopcy czekali przed lab. Przy śniadaniu znowu wrócił temat "czy to nam potrzebne"...Nie chciałam już do tego wracać wiec tylko krótko TAK, MNIE TO JEST POTRZEBNE! KONIEC TEMATU! Juz się nie odezwał. W reakcji na moje gradowo-burzowe spojrzenie zaproponował zakupy. Ciągle się urządzamy, chociaż on mieszka w naszym domu już 5 lat /ja siedziałam za granicą dosyć długo/ to w łazience z sufitu zwisa żarówka itp wiec domyślnie IKEA,ale jeszcze jakiś ciuch, buty, blender. Po powrocie wzięłam się za porządki ale Ukochany nie dal mi popracować, wszedł nago do kuchni z hasłem, że ma taką ochotę na mnie... Później trochę przytulania i znowu zaczął pytac "czy jest nam źle tak jak jest teraz?"
On chyba nie jest przekonany do dziecka, mówi jedno ale swoim zachowaniem sam sobie przeczy 
Bo ja już wiem co mi jest....
To całe pragnienie dziecka to nic innego jak wołanie o szczęście. TAK! Moja cudowna psychika daje mi do zrozumienia, że całe życie chciałam jednego - szczęścia! Szkoła - "ja muszę mieć dobre oceny" - bo chce być szczęśliwa, Studia - "muszę iść na nie" - bo chcę być szczęśliwa!, małżeństwo - "chcę tego! Kocham Go!" - i znów, pragnienie bycia szczęśliwą, dziecko - "czas na nie" - bo przecież to kolejny etap życia by być szczęśliwą, praca - "nie daje mi satysfakcji, żadna nie jest tą właściwą" - bo żadna mnie nie uszczęśliwia. Eh czy w takim razie moje życie jest przepełnione smutkiem i brakiem szczęścia?! Czy może po prostu jestem nienormalną i neurotyczną maniaczką analizowania swojego życia, szukania dziury w całym i maniaczką użalania się nad sobą. Widzę wady i pokręcone zasady tego świata, a może po prostu to ze mną coś jest nie tak?
W końcu zasłużone wakacje...
Tak bardzo się cieszę 
Wyjeżdżam na kilka dni 
Trzymam kciuki za każdą z Was...jak wrócę to mam nadzieję że zobaczę u Was duuużo zielonych kropek! 
Tort ponoć wyszedł pyszny tak przynajmniej inni mówili Od rodzinki dostałam zieloną kawę (paskudna) tak jak sobie zażyczyłam ale efektów nie widać nie siusiam ani nie wypróżniam się więcej czy częściej mam tego 0,5kg więc zobaczę czy coś się zmieni po wypiciu całości
Witam długo mnie nie było dużo się wydarzyło ale najważniejsze jest to że w końcu "jesteśmy" w ciąży
byłam u gina na podstawie miesiączki obliczył że to 8tydzień kalendarz pokazuje 9tydzień w sierpniu usg będę miała robione więc się okaże dokładniej. podstawowe badania prawie dobrze bo nadal tsh podwyższone ale duużo mi spadło mam 5.3 wiem że to ponad normę ale biorę cały czas tabletki we wtorek w końcu idę do endo
mdłości mam rzadsze i jakoś lepiej się czuje choć cały czas mogłabym spać
Witam ponownie
Wrocilam z pracy i co? Kolezanka jest w ciąży! Ta z problemami z jej strony! Czuje sie jakby ktos dal mi w łeb. Nie spodziewałam sie że tak mi to siądzie na sercu. Wiem ze miala przetykane jajowody no i przynioslo to skutek. Pocieszam się ze walczyli od 3 lat. My nawet nie mamy półmetka tego czasu...
GENIALNE 
warto obejrzeć
na poprawę humorku
zwłaszcza dla dziewczyn które spodziewają się córek
ale ja płacząc ze śmiechu oglądałam 
https://www.youtube.com/watch?v=_0LN8RpOo68
i 2ga część jak spodoba się 1 
https://www.youtube.com/watch?v=O7kyzrncHLM

Miłego wieczorku:*
Dzis byl piekny dzien M skonczyl wczesniej prace i pojechalismy nad morze sloneczko cieply wiaterek i szum fal tego mi bylo trzeba zeby sie zrelaksowac i nie myslec tyle. Troche sie nawet opalilam ale nie przesadzalam zeby nie cierpiec w nocy za to M jest caly czerwony nie wiem jak bedzie spal. Dzieciaki sie wyszalaly nawet pies wrucil szczesliwy. Jutro sobota wiec trzeba sie troche za sprzatanko wziasc i musze cos dobrego na obiad wymysliec. Ovu wyznaczylo mi gruba krecha owulacje 4 dni temu wiec znowu w niecierpliwosc jeszcze 10 dni do testowania chyba ze w tym czasie @ dostane dlugi mam ten cykl nie wiem co sie dzieje. Teraz pozostaje czekac. 
18+5
Małż, już niebawem nazywany również tatusiem, pierwszy raz poczuł kopniaczka.
Trzymał rękę na brzuszku i pełen emocji pytał "Teraz? Teraz? Teraz?"
Zanim Iskierce znudziła się zabawa 3razy szturchnęła go w dłoń. 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.