Bergo Bergo - nowa ja 28 lipca 2014, 11:10

Przede wszystkim bardzo dziękuję za miłe słowa i wsparcie w kwestii zachowania teścia mojej przyjaciółki. Aż tak bardzo się nim nie przejmuję, bo szybko zapomniałam i uważam że po pierwsze jest głupkiem, a po drugie nie ma racji. 6,5 kg w 28 tygodniu to chyba nie jest przesadne tycie, więc może się cmoknąć w nos. Fakt, że w tamtym momencie byłam totalnie zbita z tropu i zapomniałam języka w gębie. Czułam się jak mała rozklejająca się dziewczynka. To jest związane z tą cholerną sprawą z przeszłości. Czasem niestety te złe emocje powracają i brakuje mi pewności siebie. Ale to dłuższy temat... Swoją drogą jestem zaskoczona, że nie tylko ja... Kilka dziewczyn napisało, że też to przeszły. A sądziłam, że to jednak nie zdarza się zbyt często...
Co do ćwiczeń i basenu- basen był zamknięty. Chodzi o pływalnię czystą i sprawdzoną, taką typowo do pływania a nie do moczenia dupy latem przez tłumy ludzi. Już otworzyli właśnie kilka dni temu, mąż pojechał wczoraj sam, a dziś pojedziemy już razem. Potrzebuję ruchu dla pleców. Śpię z tzw. kojcem- poduszka w kształcie litery C. Jest lepiej! Kupiłam na wyprzedaży w Smyku i to był dobry ruch. Potem się przyda po porodzie do siedzenia, do karmienia małego itd. Imię... ciągle nie wybrane :) Mój tok myślenia jest taki:
Olek czyli Aleksander- najpraktyczniejsze, każda forma brzmi dobrze. Mały Olo, Oluś, starszy Olek, może być Aleks jeśli wyjedzie z PL. Aleksander pięknie pasuje do nazwiska. Ale Olek mimo, że jest ok to jakoś nie powala mnie to zdrobnienie.
Stanisław- mały Staś jest boskie. Stanisław komponuje się idealnie z nazwiskiem, ale Staszek, Stachu, Stach... nie podoba mi się wcale, czyli brak formy pośredniej.
Przemek- kolejny w rodzinie, imię po ojcu i po dziadku, kontynuowanie tego trendu to już byłoby zaszczepienie takiej tradycji w rodzinie. Przemek to ładne imię, ale totalnie nie międzynarodowe. No i jakoś tak ciężko mieć męża i syna i tym samym imieniu, przynajmniej na razie nie umiem sobie tego wyobrazić.

Za dwa tygodnie szkoła rodzenia. Wtedy P. rozwieje swoje wątpliwości co do roli ojca przy porodzie. Na razie wie i akceptuje, że chcę jego obecności, aż do fazy parcia. Jak mały zacznie wyłazić, może sobie pójść i wrócić za te kilkanaście minut. Ale do tego czasu uważam, że żadne straszne widoki go nie spotkają, a jego pomoc będzie mi potrzebna. Tłumaczyłam o co chodzi- podać rękę, pomóc się przejść, prysznic, masaż, podać wodę itd. Rozumie i wtedy na pewno będzie. Ale widzę, że temat porodu nadal go przeraża. Wizyta w szpitalu na pewno w dużym stopniu go uspokoiła. Nie było wrzasków, położna nie wyszła z sali w zakrwawionym kitlu ( ;) ), para spacerowała z dzieckiem, które spało i dziewczyna była w pełni ruchoma :) To na pewno pomogło. Ja się ciągle ekscytuję tym porodem. Jestem go strasznie ciekawa :) Wariatka ze mnie! Zamiast się bać ja chcę już październik :)
A tu grubas, grubas wielki grubas ;)

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 28 lipca 2014, 11:12

24DC 7PO
Od wczoraj mam wodnisty śluzik więc DRAŃ ovufriend znowu ustawił mi przerywana linie ;/ paskud!
Dzisiaj odebrałam wyniki prolaktyny. Znacznie mniejsze niz ostatnio 47.96, a teraz 24.42 przy normie (1.39-24.20)Niby nadal powyżej ale juz nie dwukrotnie
Ehh wczoraj tak fajnie było zaznaczyć skok tempki, no ale faktycznie lepiej trzymac sie jednej godziny a nie kryterium "wyspania". Dzisiaj tylko niewielki wzrościk...ehhh chciałabym. Nadzieja rośnie z każdym dniem "PO"...

23 dc - test negatywny.
Ja nie wiem po co go wgl robiłam...
Z M jest jałowo - zupełnie tak jak kiedyś. Mi już całkiem opadły skrzydła. Tak jak pisałam na początku - koniec starań - nie wiem nawet czy brać ten Clostibegyt...
Mówią że nadzieja umiera ostatnia...

JoAnna87 Zaczynamy: projekt dziecko 28 lipca 2014, 11:37

Witam staraczki :) dziś kupiłam test ciążowy. Nie wiem czy nie za wcześnie, ale jak go zobaczyłam to musiałam go kupić. Pisze na nim, że moge zrobić test już po 6 dniach od prawdopodbnego zapłodnienia.Czyli u mnie za 2 dni...

sayuri Pamiętnik pesymistycznej. 16 sierpnia 2014, 19:48

Długo mnie tu nie było. Sił było brak.
30 maja miałam wypadek komunikacyjny, facet zajechał mi drogę, kiedy jechałam motocyklem. Noga złamana, w gipsie. Dobrze, że poszłam na ten monitor owulacji.
W dniu, w którym byłam w szpitalu na zdjęciu gipsu, od razu weszłam na izbę przyjęć położniczą, zapisałam się na histeroskopię (na 4 sierpnia).
5 lipca, po powrocie od znajomych w nocy dostałam krwotoku z dróg rodnych. Przez półtorej godziny nie mogłam wstać z toalety. Poddałam się, dzwoniłam po pogotowie. Zabrało mnie do tego samego szpitala, co robili mi poprzedni zabieg. Byłam strasznie słaba. Co chwila traciłam przytomność. Kolejne łyżeczkowanie. Bardzo długo spałam. Hemoglobina jeszcze bardziej kiepska. Długo dochodziłam do siebie. Chodziłam jak nieżywa. Ponoć w środku nie było nic takiego, jedynie bardzo dużo wyskrobin, ale gin "wyczuł pod łyżeczką coś twardego, chyba to mięśniak".
Ech... trochę sobie popłakałam, ale wiedziałam, że tego 4 sierpnia na pewno stawię się do szpitala, tym razem innego, już nie w Chełmży, ale w Toruniu. Podobno moja gin tam pracowała, dlatego skierowania od niej są tak bardziej specjalnie traktowane.
Zabieg miałam 5 sierpnia, gin bardzo miły, uprzejmy, skory do udzielania informacji. Powiedział, że miałam mięśniaka na szyjce macicy, 2x3 cm. Podobno już nic więcej tam nie ma. Piszę "podobno", bo po tym, co mnie spotkało w Chełmży, to już nie bardzo wierzę na słowo.
Dziś dostałam okres - kurcze, jakby go w ogóle nie było!!! brzuch praktycznie nie boli, ledwo ledwo kapie, rewelacja!! już zawsze bym tak chciała!!! może jest teraz nadzieja na dzidzię.
Choć niestety stan mojej krwi znowu się pogorszył. Nie chcieli mi robić zabiegu, tylko najpierw transfuzję krwi... zmartwiłam się. W końcu uzgodniono, że histeroskopia nie jest bardzo inwazyjnym zabiegiem, dlatego przygotują wszystko do transfuzji i dostanę krew tylko w przypadku krwawienia. Obyło się bez tego.
Niedługo wracam do pracy po 3 miesiącach chorobowego, mam nadzieję, że poradzę sobie, bo ostatnimi czasy naprawdę byłam słaba. Miałam także napady depresji :(

Od dzisiaj zaczynam obserwację szyjki macicy.

Na początku ciężko było mi zrozumieć o co chodzi i czego szukać, ale wydaje mi się, że już 'kumam czaczę' :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 17:29

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 28 lipca 2014, 17:16

Dzisiaj przeżyłam koszmar, który zaczął się już wczoraj.
Ale po kolei...

Mam problem z zaparciami, niemalże od samego początku męczą mnie wzdęcia.
Wczoraj wstałam z łóżka z potwornym bólem brzucha z lewej strony w podbrzuszu, do tego doszedł ból kręgosłupa, który nie pozwalał mi się wyprostować.
Czułam się jak moja prababcia...
Wiedziałam, że ból na pewno pochodzi z jelit, gdy napinałam brzuch na tronie ból był nie do zniesienia. Nażarłam się śliwek, popijałam je kompotem też ze śliwek, zjadłam jabłko, kiszone ogórki i płatki z błonnikiem... efekt ? Brzuch zaczął mnie boleć nie do wytrzymania.
Moja mama jako, że jest pielęgniarką - nie chwaląc się - jedną z najlepszych jaką znam poradziła mi wziąć nospę.
Efekt:żaden.
Zaczęłam szperać w internecie i nagle mnie olśniło.
Mój brat jak był w podstawówce dostał ataku kolki jelitowej - po zjedzeniu bigosu i zapiciem go gazowanym sokiem grejpfrutowym.

Sprawdziłam wszystkie ulotki i fora, czy mogę wziąć espumax. Nie było żadnych przeciwwskazań. Na ból pleców w odcinku lędźwiowym wybawieniem okazał się magnez z witaminą B6, który po godzinie złagodził ból, a dzisiaj plecy mi nie dokuczały.

Dzisiaj rano ból brzucha był tak silny, że ledwo zeszłam po schodach. Na dzień dobry przywitałam się z kibelkiem wymiotując. Mąż podrzucił mnie na pobranie krwi autem i musiał jechać do pracy. Wracanie z przychodni na piechotę - ok. 500 m było istną męczarnią. Raz musiałam zatrzymać się i kucnąć, a wtedy puściłam pawia nr 2.
Z tego miejsca muszę pochwalić nasze społeczeństwo, nikt nie przeszedł obok mnie nie pytając czy wszystko okej i czy mogą jakoś pomóc. Niestety w takim momencie nikt nie jest w stanie nic zrobić...
Po dotarciu do domu i nawodnieniu się, łyknęłam espumax i zasnęłam.
Drugi razem z magnezem B6 wzięłam po południu i w końcu udało mi się zrobić w toalecie coś na c tak długo czekałam, w końcu się wypróżniłam.
Niestety kolka jeszcze nie odpuściła...
Mam nadzieję, że jutro wstanę z łóżka jakby nigdy nic i będę mogła pojutrze pójść do pracy.

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 28 lipca 2014, 14:26

7+6 ostatni dzień diety i antybiotyku którego mój organizm nie przyjmuje od 5 dni leże z miską przy łóżku i wymiotuje od rana do nocy już mam dość nie mam siły na nic wiem że musze być silna dla maluszka ale brak mi sił płacze z bezsilności i powtarzam sobie dasz rade gdy tylko sięgam bo te wszystkie tabletki wymiotuje z każdym kolejnym dniem wydaje mi się że jutro będzie lepiej a jest tylko gorzej oby do środy

MODLITWA MATKI W OCZEKIWANIU NA NARODZENIE DZIECKA
Dziękuję Ci Panie Jezu, za dar nowego życia,
którego obecność czuję w moim wnętrzu.
Ten dar sprawia, że zaczynam patrzeć na osoby i świat
inaczej niż to było dotychczas.
Napełnia mnie on czułością i pogłębia we mnie
uwielbienie dla Twojego dzieła stworzenia,
które Ty kontynuujesz za pośrednictwem mojej osoby.
Jestem szczęśliwa z bycia kobietą i matką,
dlatego proszę Ciebie Panie Jezu,
czuwaj nad tym stworzeniem, które Ty już widzisz i znasz.
Ja odczuwam tylko jego lekki i ledwie dostrzegalny szelest.
Marzę i wyobrażam sobie jego twarz, kolor oczu i włosów.
Pozwól mi nie tylko marzyć ale pomóż mi także go poznać,
abym mogła mu towarzyszyć od pierwszych chwil jego poczęcia.

Spraw aby trudy ciąży i wszelkie obawy nie zmąciły mojej pogody ducha,
abym mogła przeżyć tę cudowną „przygodę” powierzając się całkowicie w ręce Twojej opatrzności.
Maryja, Twoja odważna i czuła Matka, niech będzie przy mnie w czasie mojego oczekiwania, abym mogła przyjąć i zaakceptować to dziecko,
dar Twojej miłości,
z jaką Ona wydała na świat Ciebie.
Amen.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 14:54

Martita88 No to BĘC zaczynamy zabawę 28 lipca 2014, 14:53

Dziś jest strasznie leniwy dzień :) jest gorąco, klima w pracy nie działa a ja siedzę przed kompem i mimo, że mam dużo pracy robię zupełne NIC :) od soboty zastanawiałam się czemu OVU nie pokazuje mojej owulki...no ale oczywiście gamoń (czyli ja) nie pomyślał, że to pierwszy 'monitorowany" cykl i że tempka była mierzona od połowy... :) ale nic to jestem dobrej myśli :) wierzę, że organizm mnie nie oszukuje (i test owu też nie) i że owulka jednak zawitała :)

Basia1771 Pierwsze starania za nami... 28 lipca 2014, 15:25

Masakra 40 stopni, ze mnie leci jak z kranu (nie przesadzam)...nosi mnie na lewo i prawo...tech ten tydzień się już skończy, bo oszaleję :/

100 DNI CIĄŻY ZA NAMI <3 <3 <3 :D
trzymaj się dziubku mocno mamusi a już za niedługo będziesz z nami :) tak samo szybko to minie :D
15 tc <3 14t 1d <3
a oto brzucholek :D

28jyufl.jpg

no a w nim miś czy misia ? :P mam nadzieję że we wtorek na kolenej wizycie się dowiemy <3 nie mogę się doczekać <3 tak bardzo chcę widzieć ! :D aaaaaa ! :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2014, 20:56

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 16 sierpnia 2014, 21:04

Dzień 19.

Szalony dzień! Rano zakupy i było tyle ludzi,że szok! Oczywiście zanim do domu dojechaliśmy to zostało 1,5 h na zrobienie sałatek itp.itd. na urodzinowego grilla ! Daliśmy radę i imprezka udała się :)
kupiliśmy dzisiaj dresik za 30zł . w decathlonie, ładny i wygodny :) a od rodziców dostałam szlafrok taki z misia <3
Cały dzień na nogach , troszkę brzuszek bolał, ale jest ok :) zaraz pora spać bo paaadaaam... a jutro zakupy w galerii planujemy :)

Dobranoc :)

justi87 Pragnienie dzidziuśka :) 28 lipca 2014, 18:46

Mimo ze myślę ze jutro małpa się pojawi,kupilam testy ciazowe.jutro rano zatestuje:-D

Mamax Walka o Bobo. 29 lipca 2014, 11:40

No i zostalismy z synkiem sami. Rodzice wyjechali, maz jest w pracy ech smutno mi przez to. Przyzwyczailam sie do ciaglego towarzystwa a teraz tak cicho, pusto...Dobrze ze w piatek jedziemy na weekend do pl to znowu sie troche rozerwiemy a maly pocieszy sie ciacia Kasia, wujkiem Tomkiem i ich dzieciakmi :-) Wczoraj bylam na badania genetycznych 3-4 D. Wszystkie pomiary sa w normie a synus ladnie rosnie. Nasz skarbus warzy juz 500 gram. Porownalam jego wyniki z wynikami starszego brata ( tak sie zlorzylo ze badania byly przeprowadzone w tym samym dniu ciaz) i Maximilianek byl mniejszy od niego. Tak ze zapowiada nam sie kolosek . Ale najwazniejsze ze jestz drowy :-)

Tak mi się dziś przypomniało... Jak byłam w ciąży to siostra mojej przyjaciółki poroniła w 6 tyg. Ostatnio jakoś się spotkałyśmy i M mówi że jej siostra była ostatnio na prenatalnych i dziecko jest chore. Ja szok i mówię "Jak to? Przecież poroniła?!" Okazało się że zaszła od razu po poronieniu pomimo że lekarz kazał jej odczekać 3 miesiące. Ale ona się uparła że musi mieć dziecko bo chce i już i zaszła. A teraz dziecko jest poważnie chore... To tak trochę ku przestrodze. Może to wcale nie przez to, że zaszła tak od razu. Zdarza się że ktoś tak zachodzi i jest zdrowa ciąża. Ale wiem, że gdyby tak było w moim przypadku to nie wybaczyłabym sobie że nie poczekałam. No właśnie, niby od tego cyklu już możemy się starać. Mam wizytę u gina na 7 października i w sumie to nie wiem po co ja tam pójdę.

dzisiaj był piękny dzień, ale teraz zjadłam obiadek i leżę przed tv, niech dzieciaki odpoczywają po tylu wrażeniach:)

pochwalę się - dzisiaj z pomocą rodziców i teściów oczywiście kupiliśmy z mężulkiem działkę pod Kielcami, liczymy na to, że jak dobrze pójdzie to może w przyszłym roku małymi kroczkami ruszymy z budową:)

mąż się śmieje, że teraz nie będziemy się musieli obawiać o miejsce, gdy się zdecydujemy na kolejnego dzieciaka i znów się trafi parka to nie będzie żadne zmartwienie:)

on zawsze we wszystkim widzi same plusy:) w sumie to chyba dobrze:)bo ja niestety zaczynam wszystko od szukania złych stron:P

marianna Brakujący kawałek 16 sierpnia 2014, 21:12

Ufff...trochę męczący dziś był dzień. Z okazji urodzin moich i naszego synka było małe grilowanie. To nic, że za oknem ulewa:) i tak grill się udał:).
No i oczywiście wśród życzeń urodzinowych nie obyło się bez życzenia siostrzyczki:). Ach te życzenia...żeby to tak samo się łatwo robiło.
Myślę, że pozytywne myślenie i skrupulatne odczytywanie temp. i innych sygnałów dają w końcu upragniony rezultat.
Choć ostatnio mój mnie zmartwił, bo stwierdził, że już za stary (po 40-stce) na kolejne dziecko i że mu juz tak wygonie bo młody odchowany....no i podniosło mi ciśnienie, bo myślałam, ze to nasze pragnienie a nie tylko moje, a teraz tak zostaję z tym sama...muszę go przekonać o istotności sprawy:).
Tak się zastanawiam, bo piszecie tu często kobietki o braniu donga. Czytałam, że zaczyna się go brać po @, ale ile?? 1-2 tabletki??rano czy wieczorem?? Proszę o poradę:).

Jeheria No kiedy? 19 września 2019, 10:40

7+5 wg om
Dziś byłam u ginekologa. USG przez powłoki brzuszne. Maleństwo ma 1,22 cm, tętno 153 bpm. Ciąża młodsza o 2 dni ale punkcja była 15dc więc tak naprawdę 1 dzień młodsza. Jajniki powiększone. Prawy ma 12,43 cm a lewy 6,61 cm. Standardowo mają 2-4 cm. I to jest dokładne USG, prywatnie a nie na NFZ gdzie nawet monitora nie ma dla pacjenta. Jestem szczęśliwa ♥️♥️♥️ teraz już tylko spokój!
Wizyta 10 październik. Seksu nadal nie możemy uprawiać. Ostatni był 4 sierpnia.
Idę zaraz spać :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2019, 10:43

Noo i znów troche mnie nie bylo....w sobotę zrobiło mi sie niedobrze aż musiałam zwymiotować ale jakos mi przeszlo...dzis 22 dc jest 8 dni po owu... Wczoraj byly chrzciny mojego szwagra synka ...chrzcinki cala pompa ale fajnie bylo bardzo ...troche popilam ale kurczę ja i tak nie wierze ze może sie udać chodź walczę dalej...
Dzis mam jeden z gorszych dni...maz jakos furczy wiecznie cos sie nie podoba ..zrob to tamto siamto i oburzony co ja robot jestem...moze tak reaguje po tych chrzcinach może mu bije jak kazdy pytal a wy kiedy dziecko i w ogóle ...juz dość mam odpowiadania ze przyjdzie czas bo czasu coraz mniej 30 za pasem a tu tak....
Dzis wzięłam sie za ogarniecie ogrodu zeby nie powiedziec pare slow za dużo ...teraz byli znajomi oni tez dziecka nie maja przynajmniej nikt tu nie gadal o tym samym...plakac mi się chce...kazdy dzien bliżej okresu a mnie rozsadza psychicznie ...i nie daje rady ....i potem co znów okres i płacz dlaczego tak jest dlaczego nie może być normalnie ...:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 20:08

justwol Starania i oczekiwania 16 sierpnia 2014, 21:26

Czwartkowa wizyta wypadła dobrze. Została założona karta ciąży, zmierzone ciśnienie, był też skok na wagę. Ponadto lekarz wykonał badanie usg - maluszek jest, serduszko bije. Zobaczyć ten obraz to prawdziwa radość, na całego! Wyszło tylko zapalenie pęcherza i spora ilość bakterii w drogach moczowych. Czeka mnie kuracja na poprawę wyniku, ale pod okiem lekarza wydaje się to rzeczą bezpieczną. Doktor też zalecił w miarę możliwości odpoczywanie.
Jutro zaczynamy 10 tydzień :) Już niedługo przekroczymy tę granicę, której wszystkie ciężarne się obawiają.
Tymczasem w poniedziałek lecimy do rodzinki do Danii. Na pewno będzie super! :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)