35 tyg. +0 dni
Noż kurdę, znowu to samo - kolejny post po tygodniu, nie tak miało być!
Byliśmy dziś na wizycie. Standardowo, po zmierzeniu brzucha, obmacaniu go i sprawdzeniu bicia serca doktor stwierdził, że wszystko jest o.k. To, że bolą kości palców "it`s normal", to, że podczas współżycia piecze mnie pomimo odstawienia luteiny, też "it`s normal", no masakra. Jakoś nie zauważyłam, żeby inne dziewczyny miały taki problem, więc jakie normal ?! Ech, no ale co poradzić...Kolejna wizyta za 2 tygodnie, tak sobie myślę, że to może być nasza ostatnia albo przedostatnia 
Z dolegliwości ciążowych to męczy mnie przeokrutnie zgaga, nadal. Aczkolwiek mogę ja porównać z tą z początku ciąży i stwierdzam z całą pewnością - ta z początku ciąży to był żart, a nie zgaga. Ta teraz jest okropna, tak mnie męczy, że jak z kimś rozmawiam i akurat franca atakuje, to muszę chwilę poczekać, bo inaczej nie daję rady złapać oddechu. Co tam jeszcze ? Ból prawej pachwiny po dłuższym siedzeniu, leżeniu, ból pleców, kości palców itp., nic specjalnego
Po wczorajszej kąpieli ogłosiłam Mężowi, że mam dość tej gimnastyki i tak nic nie widzę i już do końca ciąży nie golę dołu, mowy nie ma! Pierwszy raz w życiu zacięłam się tam. Bolało 
Z mniej przyjemnych rzeczy, to okazało się, że poza 4000$ za poród, musimy zapłacić za każdą dobę spędzoną w szpitalu w "luksusowym" pokoju 2000$. Ubezpieczenie z Męża pracy miało pokryć chociaż ten głupi koszt pokoju, ale jednak okazało się, że tego nie pokryją.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 08:00
Troszke sie juz uspokoilam po wczorajszej wizycie..az sie poplakalam...poszlam do gp a ten zdziwiony dlaczego do niego a nie do poloznej..skad ja mam to kurwa wiedziec, to moja pierwsza ciaz w uk! pytalam przez telefon i kazala sie umowic do gp i tak zrobilam...wizyta trwala 2 min..nic nie wniosla...mam dopiero wizyte z polozna na 9.30 rano 22ego sierpnia.
Ostatnio chodzę zdołowana brak humoru ,wiecznie kłutnie i sprzeczki z babcią...
Do tego w pracy to samo mam ochotę tym wszystkim laską głowy po urywać..
Nawet mój ślub mnie nie cieszy a jeszcze 4tyg do niego.. mam nadzieje że to minie ze będzie lepiej..
Bylismy ostatnio u Ginekologa bo dopadło mnie swedzenie okazało sie że jakiś grzybek sie przyplątał do mnie.. Pani Dr zrobiła nam Usg i maluszek był większy o 5 dni czyli wtedy byłam juz w 12 tyg
mały miś sie tak krecił że pani zmierzyc go niemogła na końcu obrócił sie w dół i sie uspokoił K był przy tym i az mu sie płakać chciało tak mówił,a za 2 dni zaczynamy 14 tydz:D
Prenatalne badania przełożone na 12 sierpnia ..
7 dc - nowego cyklu.
Zaczęłam brać Clostibegyt, dziś trzecia dawka.
Wmawiam sobie, że nie robię sobie nadziei...
Poza tym jesteśmy zajęci aktualnie czymś innym, mianowicie wyprawiamy Naszą Pierworodną do zerówki. Jestem teraz na etapie podziwu nad upływającym czasem - przecież tak niedawno byłam w ciąży a tu już zerówka...
Wczoraj założyłam sobie ten sławetny ostatnimi czasy ZIP. I wszyło na to, że od początku 2008 r. (czyli w okresie 6,5 lat) NFZ wydał na moje leczenie 1180 zł. A ja jestem w stanie policzyć tylko ostatni rok prywatnego leczenia. I wychodzi na to, że od września 2013 r. do teraz wydałam na wizyty u ginekologa, płatne badania i dentystę ok. 1600 zł. To ciekawe ile wydałam przez 6,5 lat?
Nie wiem co się dzieje ze mną, chyba coś w środku się zestresowało i wariuje. Pojawił się u mnie śluz płodny ("jajo kurze") w 8 dniu cyklu i trzyma się do teraz, ale testy owulacyjne wychodzą negatywne. Czy to możliwe? Ogólnie czuję się tak jakby mnie coś zbierało, ból gardła, często siusiu, uszy bolą, głowa boli (ale to akurat w ostatnich dniach norma
). Błagam cyklu -nie wariuj akurat teraz, kiedy do ovulacji pozostało jakieś 4 dni
Mój mąż się już cieszy na to przedsięwzięcie, ja z resztą też, nie płataj nam figla... Wczoraj kupiłam takie malusie buciki, które podaruję mężowi, jeśli się nam uda, 31 sierpnia ma urodziny, wtedy już powinnam wiedzieć czy to już, czy nie tym razem. Wiem wiem, nierozsądne to z mojej strony, nie powinnam robić takich zakupów tak wcześnie, ale nie mogłam się oprzeć, były takie słodziuteńkie...
A w ogóle śniło mi się dziś w nocy, że urodziłam synka, był strasznie podobny do męża i nawet mąż zrobił mu fryzurę taką jak on sam nosi
Czekam jeszcze na wyniki z cytologii (mają być właśnie w dniu owulacji). Jeśli będą dobre, to działamy
A ja taka niecierpliwa z natury jestem, żeby tylko los nie dał mi prawdziwej lekcji cierpliwości, jaką przechodzą tu niektóre staraczki. Za Was wszystkie trzymam kciuki, kibicuję, wspieram i uczę się od Was pokory.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2014, 12:24
37 stopni ,więc @ będzie lada moment.Dzisiaj minął mi termin posiadania konta premium na Ovu zastanawiam się czy jest sens wykupienia...Myślę ,żeby z dwa miesiące tak odpuścić
normalnie ,ale bez mierzenia temp. itp. i zobaczyć co los pokaże .A jak nie uda się to w październiku od nowa zacząć intensywne starania. Od października chcę na nowo zacząć brać clo i luteinę . Zobaczymy jak to będzie....W każdym bądź razie życzę każdej z osobna i wszystkim razem powodzenia w staraniach 
17 ms starań, 1 dc
1 ivf START
Jest i on. Przyszedł nad ranem. Cały na czerwono. Tak czekałam. Teraz tak umieram 😢 tak bardzo bardzo nie chciałam brać nic przeciwbólowego ale nie wytrzymałam. Słaniam się z bólu, prawie wymiotuje, najmniejszy ruch powoduje przeszywający ból. A tu jeszcze sama z pieskiem zostałam. Wzięłam jeden ketonal. Jeden jedyny. Najgorszy ból zniweluje. Potem jak się rozkręci będzie lepiej.
Ulotki od leków przeczytane. Nauczona jak robić zastrzyki. 💉 Zaczynamy od jutra. Jestem cholernie podniecona! Ale też poziom obaw rośnie wraz z tym podnieceniem.
Trzymajcie kciuki. Proszę 🙏🏼
Wczoraj zakupiłam termometr z 2 miejscami po kropce
będę mierzyć jednym i drugim ... dziś była pierwsza próba - termometr który używam od początku pokazał 36,4 a drugi 36,46 (z ciekawości spróbowałam jeszcze raz i pokazał 36,39) - czy one są aż tak czułe że za każdą próbą pokazują inną tempkę ???
Dziwne ... ostatni cykl 32-dniowy, teraz 2-dniowa miesiączka, ból nie do wytrzymania mimo tabletek
martwie się że coś może być nie tak, coś co utrudni nam starania o dziecko
a tego bym bardzo nie chciała
no nic zobaczymy co przyniesie nam ten cykl (mam nadzieje że martwię się bez potrzeby)
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2014, 12:06
19 dc...
Głowa pełna różnych myśli, nadziei gaszonych odświeżającym prysznicem racjonalnego podejścia.
Od kilku dni bardzo niewyraźnie się czuję, jakby leżało mi coś na żołądku ale WIEM...że to przejdzie jak ręką odjął w momencie pojawienia się @@@@ Nie jest to pierwszy miesiąc starań tylko chyba dwudziestyktoryś więc nie dam się zrobić w bambuko 
Nie ma tutaj czasu ani siły na regularne ćwiczenia ani idealne trzymanie diety ale na szczęście jeszcze nic strasznego się nie stało. Pomimo wszelkich pokus czyhających na kazdym rogu przybyło nam tylko 2-3kg. No może mężusiowi ciut więcej no ale nie mam serca ciagle zabraniać mu lodów lub jakichś plynnych, zimnych świństewek. Bo to ja jestem naszym dietetycznym sumieniem...
Dziś rano, jadąc do pracy rozmawialiśmy z mężem o tym jak to się ostro za siebie dalej weźmiemy po powrocie, czyli od końca października. Sam jednak dodal, że aaaale przecież może juz wtedy będziemy w ciąży więc nie będzie można dawać sobie wycisku na silowni.
Biedne moje kochanie. Teraz On łapie super wkręta. Naczytał się w "Focusie" o tym jak to miesiąc urodzenia wpływa na cechy charakteru czy jakieś tam inne rzeczy..no i już kalkuluje że najoptymalniej by było zajść w listopadzie bo wtedy dzidzia urodziłaby się w lipcu.
Tak bardzo jak dla siebie, to juz bym chciała być w ciąży też dla meża. Dla nas... Żebyśmy w końcu mieli to o czym najbardziej marzymy. Naszą miniatureczkę, którą będziemy kochac najbardziej na świecie!!!
No nc trzeba walczyć dalej z upalem i ohydnym uczuciem w żolądku..bez łapania ŻADNEGO wkręta oczywiście.
Bez macania piersi, bez analizowania śluzu.
Cierpliwie trzeba czekac na to co będzie i już.
Delikatnie boli podbrzusze i lewy jajnik... zobaczymy co z tego wyjdzie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2014, 14:37
Uf, po wczorajszej wizycie czuję się zdecydowanie świetnie!
Najważniejsze, że wszystko dobrze 
Ale po kolei - przed samym wejściem tak się denerwowałam, że aż się popłakałam w samochodzie. Mąż mnie pocieszał i zapewniał, że będzie dobrze, ale ja się zwyczajnie bałam. Na szczęście nie było opóźnień i weszłam planowo. Już przy rejetracji pani z recepcji pytała o ciążę i dostałam darmowy pakiet witamin prenetalnych na miesiąc:)
Przed wejściem zastanawiałam się co powiedzieć lekarzowi, jak to zacząć, ale on mnie ubiegł, patrząc w swoje notatki z moich poprzednich wizyt i powiedział - "o, czyżby kinder niespodzianka"?
Potwierdziłam i pwoiedziałam kiedy zrobiłam test (testy) oraz poinformowałam o wartości bHCG. Lekarz zaproponował cytologię najpierw, bo później szyka będzie się "chować". Rozebrałam się, on mnie badał, pobrał materiał na cytologię (ałaaa!) i stwierdził, że mam ładny nabłonek. Pokazywał mi coś na kamerze, ale ja wolałam tego nie widzieć
Czekałam na usg.
W końcu przyszedł czas na to najważniejsze dla mnie badanie, ale po głosie i wypowiedziach gina byłam już uspokojona. Od razu kropka pokazała się na ekranie. Piękna, duża. Pojedyńczy pęcherzyk ciążowy 7 mm z ciałkiem żółtym w środku 3,1 mm 
Przed usg gin powiedział że mamy cień szansy, by zobaczyć serduszko, jednak ja od razu poinformowałam go, że miewam późne owulacje. Uspokoił mnie, że w takim wypadku, jeśli zobaczymy pęcherzyk będzie wszystko dobrze. Gdybym przyszła kilka dni później byłoby widać już dzidziusia 
Widok był cudowny, choć to tylko podłużna elipsa, przypominająca jajo
Nie wołaliśmy męża, bo uznałam że teraz i tak mało widać, wejdzie na następną wizytę, będzie już dzidziuś z serduszkiem 
Mam żyć normalnie, mogę spacerować a nawet wykonywać lekki ćwiczenia. Jeść co chcę. Gdyby wystąpiły plamienia, to więcej odpoczywać. Uprzedził, że po badaniu mogę troszkę plamić na brązowo, ale niczego takiego nie odnotowałam. Silny mam organizm. Nawet gin powiedział, że mam zdrowy organizm i jestem młoda, w ciążę zaszłam w 100% naturalnie, więc to jest duży plus.
Baaaaaardzo się uspokoiłam
Kolejna wizyta za 2 tygodnie, wtedy będzie już na pewno i dzidziuś i serduszko. Do tegoc czasu mam zrobić badania - gr krwii, toxo, morfologię, mocz i na HIV oraz WR.
Aha, rozmawialiśmy trochę o progeseronie i gin powiedział, że dobrze że nie robiłam. Bo wg niego nie ma to sensu. Nie ma norm, bo każda kobieta ma inaczej - jedna może mieć progesteron na poziomie 40 i plami, a inna na poziomie 13 i jest wszystko ok. No i powiedział to, o czym już dawno słyszałam - że badania dowadzą iż luteina tak naprawdę nie wpływa na utrzymanie ciąży. Ale i oni - ginelkolodzy chcą nam pomóc, a i my - ciężarne chcemy coś dostać. Ok ale ja nie o tym 
Mam przytyć 10 kg do końca ciąży. Zważając na to, że schudłam 2 kg to ok 
Jestem szczęśliwa. Mąż też. Powiedzieliśmy wczoraj po wizycie Teściowej, bo jeszcze nie wiedziała. Ucieszyła się, ale spodziewaliśmy się chyba większych fajerwerek. Może była w szoku
W weekend poinformujemy moją Siostrę i jej Narzeczonego, a z resztą rodziny i znajomych poczekamy do końca sierpnia, bo wcześniej chcę powiedzieć mojemu przyszłemu pracodawcy, a tak by się dowiedział pocztą pantoflową, a tego nie chcę.
Dolegliwości nie odczuwam praktycznie żadnych, oprócz okropnego bólu piersi, nadal. Mdłości bardzo delikatne. Kłucia i rozciągnięcia w macicy troszkę ustąpiły. Wszystko jest dobrze 
Tak się cieszę!!!!
Czekam na 20 sierpnia 
Byłam na ściągnięciu szwów. Rana na pępku się trochę słabo goi
sklejona plastrami czekam na @ 19 sierpnia wizyta u gin .
Jak ja żałuję że od samego początku ciąży nie chodzę do gina prywatnie. Mój lekarz prowadzący jest beznadziejny...a tak chwalony w powiecie i województwie..ciekawe za co.
W czerwcu poszłam do niego z infekcją, dostałam antybiotyk i było ok ale od końca czerwca infekcja wróciła...no ale podczas wizyty 1 lipca kiedy mówie ginowi o tym on nawet mnie nie zbadał.
29 lipca druga wizyta i nadal mówię że mnie tam swędzi i piecze, że infekcja cały czas jest to on kazał kupic mi tylko HydroVag na nawilżenie i podrażnienia!! I skwitował że zbadamy 26 sierpnia bo i tak będzie musiał zrobic wymaz przed porodem!!!!
I tak oto od czerwca chodzimy z infekcją ciążową a lekarz nas sobie lekceważy.Boję się że maluszkowi coś może być od tego wszystkiego.
A moje życie intymnie prawie wcale nie istnieje przez to paskudztwo bo czuję dyskomfort i pieczenie.
otóż moja pani ginekolog uważa że wyniki mam w zupełności ok wykresy super świadczące o owulacji w każdym cyklu mąż ma zrobić badanie nasienia jeśli wyjdzie ok to można się jeszcze trochę postarać bo czasem trzeba trochę więcej czasu a jak nic z tego to ze względu na nasz wiek szukać kliniki leczenia niepłodności To tyle
No i uspokoiła mnie tak jak zresztą chciałam ale raczej na krótko jakby wszystko było ok to już bym była w ciąży No ale owulacja za rogiem to będziemy się starać i może coś tam się wystaramy No i jak tak wszystko pięknie to po co ta klinika Może jej już szukać No ale z drugiej strony to ja niby się staram od września ale temperaturę mierzę w sumie dopiero od lutego i od września do lutego to kochaliśmy się w dni płodne tylko raz jak mi wychodził pozytywny test owulacyjny (((((
Dowiedziałam się też że moja koleżanka ze 2 lata starsza ode mnie jest w ciąży Kurczę wyszła za mąż w kwietniu i już bach Niektórzy to mają farta ))
od wczoraj to mi normalnie cyce rozsadza od pachwin, mleczarnia w budowie
w pracy nie mogę już ustać juz po połwie shiftu czuję jakby tak delikatnie dawały mi znać o sobie nerki
Ciąża rozpoczęta 2 lipca 2014
Chyba się udało, 3 testy sikane dały wynik pozytywny. Jutro idę na betę i mam nadzieję, że ona potwierdzi moje przypuszczenia 
To chyba najgorszy urlop na jakim kiedykolwiek byłam...
Dostałam dziś okres (kolejny abonament gratis... to już trzeci...). Okres mega bolesny, ale nie tylko fizycznie ale i psychicznie... Dlaczego? A no dlatego, że w pokoju obok jest małżeństwo z trójką dzieci... W następnym babcia z wnuczkiem... Dodatkowo syn właścicielki wczoraj ze znajomym (chyba grilla robili) wyścig wózków na placu urządził... Wszystkie samochody jakie tu są mają foteliki dla dzieci... Każdy tutaj ma dziecko - starsze lub młodsze i... tylko my... jedyny wyjątek... Nasz wielki samochód nie ma naklejki z imieniem dziecka... na naszym pisze - jedzie z nami pies...
Jesteśmy chyba jedyną bezdzietną parą w promieniu kilkunastu kilometrów...
Na ból fizyczny trochę pomagają tabletki - ból jest lekko przytępiony... ale na psychiczny nic nie pomaga... zwłaszcza, że pod oknami na placu bawią i śmieją się dzieciaki... a ja leże na łóżku i łzy same mi po policzkach płyną...
Męża chwilowo nie ma - poszedł z psem na spacer. Ale jak jest to tuli mnie, głaszcze po włosach i stara się pocieszyć...
Muszę się uspokoić do jego przyjścia... muszę być silna dla niego... Tylko coraz mniej mam siły...
A ostatnio było już tak dobrze... Już myślałam, że dam sobie radę... Ale widać jestem tylko słabą, głupią kobietą... Chociaż nie, nie kobietą... Raczej stworem kobiecopodobnym... Kobiety przecież rodzą dzieci a ja... ja ich przecież nie mam...
Uf jestem padnieta. Rano bylam z synkiem u lekarza. Niby o glupie zaswiadczenie do przedszkola ( mlody zaczyna tam chodzic od poniedzialku) ze jest zdrowy a mimo to dziecko zostalo calkowicie zbadane. Na szczescie mlody byl grzeczny, nie plakal i jakos przeszedl przez te tortury chociaz na poczatku opieral sie nie co, za nic nie chcial wejsc na lezanke wiec musialam go na nia polozyc a wiec troche podzwigalam a od krwawienia staram sie tego nie robic. Ale wiadomo ze przy dziecku nie zawsze da sie tego uniknac. Do domu wrocilismy zmachani wiec sie zdrzemnelismy az dwie godziny. Mlody jak mlody ale ja juz sobie popoludniowe drzemki jakis czas temu darowalam. Oczywiscie od czorajszego wieczora do czasu drzemki babelek ani razu sie nie poruszyl wiec wiadomo, w glowie zaraz glupie mysli- czy wszystko w porzadku??? Oczywiscie ze tak, spioszek sobie spal
No nic teraz czekam na meza, jak tylko wroci z pracy jedziemy na zakupy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2014, 15:17
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.