Psycholog podczas wykładu na temat zarządzania stresem przeszedł się po sali. Gdy podniósł szklankę z wodą, wszyscy pomyśleli że zaraz zada pytanie "czy szklanka jest w połowie pusta czy pełna". Zamiast tego, z uśmiechem na ustach, zapytał "ile waży ta szklanka?".

Odpowiedzi były różne, od 200 g do 0,5 kg

Psycholog odpowiedział: "Nie jest istotne ile waży ta szklanka. Zależy ile czasu będę ją trzymał. Jeśli potrzymam ją minutę to nie problem. Gdy potrzymam ją godzinę, będzie mnie boleć ręka. Gdy potrzymam ją cały dzień, moja ręka straci czucie i będzie sparaliżowana. W każdym przypadku szklanka waży tyle samo, jednak im dłużej ją trzymam tym cięższa się staje.

Kontynuował: "Zmartwienia i stres w naszym życiu są jak ta szklanka z wodą. Jeśli o nich myślisz przez chwilę nic się nie dzieje. Jeśli o nich myślisz dłużej, zaczynają boleć. Jeśli myślisz o nich cały dzień, czujesz się sparaliżowany i niezdolny do zrobienia czegokolwiek.

Pamiętaj by odłożyć szklankę.

Bardzo zmęczona:-( Owulacja wykryta:-)

Carolina2014 Czekam na Ciebie Aniołku 8 sierpnia 2014, 23:45

Przyszła dzisiaj @!Więc znów nam nie udało się ...tak jak postanowiłam na jakiś czas zawieszamy staranie się ,tzn takie staranie się z mierzeniem temperatur ,wyliczaniem kiedy dni płodne itp.W tej chwili zabiorę się za siebie solidnie ,chcę trochę schudnąć ,zadbać ogólnie .Po październikowej @ zabierzemy się znów za mierzenie temp. ,za branie luteiny i clo. Za zrobienie na nowo pakietu całych badań.I oczywiście wykupie tutaj opcje PREMIUM.Jak do końca roku się nie uda nam zajść w ciążę , zgłosimy się w końcu do kliniki.

Vixen Alexander. 8 sierpnia 2014, 23:59

37 tyg 2 dni

2ebd66d.jpg

Nie było mnie tu tak dawno! Pochłonęło mnie forum i tam spędzam cały czas.
Obiecuje jutro usiąść przy laptopie i nadrobić pamiętniki, bo aż mi głupio!

Co u nas w skrócie

- od tygodnia mam juz wolne i nie robiłam dosłownie nic :D
- w sobotę miałam baby shower i dostałam jeszcze wiecej ciuszków wiec mały bedzie co chwile w czym innym
- było podejrzenie ze synek jest głowa do gory i we wtorek mielismy usg - jest grzeczny i w odpowiedniej pozycji
- siara nie cieknie, tylko poleci jak nacisne wiec nie muszę się martwić przeciekaniem
- mamy wszystko kupione a nawet za dużo
- wczoraj zrobiłam pierwsze pranie synkowe
- we wtorek po południu moge juz rodzic (żeby mieć porod domowy) bo polozna wtedy dostarczy torbę z lekamii ma też tego dnia dyżur wiec się śmiałysmy jakie by były jaja jakbym zaczęła rodzic rzeczywiście wtedy
- wczoraj miałam skurcze przygotowawcze a dzisiaj mały strasznie się pcha
- boli jak cholera ale twardo skacze na piłce w nadzieje ze się cos rozkręci do wtorku
- od jutra zaczynam jesc ananasa świeżego :D
- przytyłam 9 kg
- czekamy, czekamy, czekamy - jestem taka podekscytowana!


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2014, 23:59

6 tydzien :D zrobilam wieczorem najwiekszy blad jak moglam zrobic...zjadlam grochowke...cala naoc jest nieprzespana, budzilam sie co chwila a dzisiaj duzo roboty...jest 5.30 a ja juz od poltora godziny nie spie...dobrze ze mamy na 12 do pracy to sie zdrzemne jesczejak mnie zmuli, mam posprzatane i ugotowane wiec nic mnie nie goni. Dostalam takiego wzdecia od grochowy ze az mi sie wyc chcialo, nie moglam sie ruszyc, przewrocic na bok..no kurwa nic... wczoraj mi przylazl chory klient do pracy, odsuwalam sie jak moglam, nawet w innym pomieszczeniu bylam ale nie ma tam dobrej wentylacji..i juz wczoraj wieczore i teraz strasznie kicham...boziu zeby tylko nie przeziebienie w tak wczesnej ciazy :( zrobilam herbatke z miodem i cytyna...cos jeszcze poradzicie zanim mnie przeziebienie rozlozy?

No więc drogie kobietki jestem w II trymestrze, I był ciężki dla mnie ze względu na objawy ogólne samopoczucie no i te krwawienie. Dzisiaj wyruszamy na mazury na kajaki :) przyda nam się bardzo taki wypoczynek :) w poniedziałek mam USG na przezierność karkowa (nie wiem czy nie przekręcilam). Pozdrawiam wszystkie przyszłe, a takze wszystkie szczęśliwe mamusie :)

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 9 sierpnia 2014, 07:37

Rodzina wyjechala....brata nie wiem kiedy teraz zobacze....smutno :-(

Dopiero 9 dc a wyglada na to ze owu sie szykuje...niby trzeba sie cieszyc ale z drugiej strony nie bardzo mi sie widzi zeby cykle mi sie skrocily, moze to przez te cholerne prochy...sama juz nie wiem , mialy mi uregulowac to mi cykl skroca juz mi rece opadaja....jajko sie nie bedzie mialo czasu wyksztalcic porzadnie i gowno z tego wyjdzie :-( jak zawsze zreszta...nie mam siely do tego juz :-(

Beta z wczoraj- 328.
I pojawia się niepokój.
Czy to nie za mało?
Czy jak pójdę na pobranie krwi w poniedziałek to przyrośnie?
Czy we wtorek będzie coś już widać na usg?


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2014, 09:44

Cranberry Pod górę - ale na szczyt !!! 9 sierpnia 2014, 08:26

Wczorajsza bhcg to "aż" <0.1. Dziś z samego rana byłam u ginekologa z wynikami stwierdził, że ciąży raczej nie było...Kazał mi brać Duphaston na wywołanie okresu i Infolic bo podejrzewa, że te pęcherzyki to może być PCOS. Koniecznie kazał zrobić sobie badanie krwi. Ogólnie bardzo dobre wrażenie sprawił na mnie doktor. Wszystko wyjaśnił. Byłam u niego tylko raz kilka dni wcześniej a jak wyszedł z gabinetu to mnie zawołał i pamiętał z czym przychodzę. Może to normalne ja byłam miło zaskoczona :)

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 10 sierpnia 2014, 12:21

Druga niedziela w szpitalu, drugi dzień pod pompą z heparyną.
Zabieg na żyle w ciąży jest niestety niebezpieczny i lekarze postanowili nie ryzykować.
Próbują zatrzymać powiększanie się zakrzepu innymi metodami, bardziej inwazyjnymi.
Jestem podpięta drugą dobę do pompy, która dozuje bezpośrednio do żył heparynę.
Krew jest mi podbierana co 6 h.
Trzymajcie mocno kciuki, bo moja nadzieja jest już malutka, ale dalej jest.

Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 9 sierpnia 2014, 10:22

I już po badaniu i po strachu ale bolało trochę ale trudno wszystko zrobię dla dziecka :) le najważniejsze, że badanie wyszło dobrze i oba jajowody są drożne! Tabletki cały czas łykam no to Zobaczymy co teraz będzie teraz tylko czekać i musi się udać! :)

Vesna Starania in progress 9 sierpnia 2014, 10:22

13 dc... wciąż czerwone światło, będzie owulacja czy nie? powiem szczerze, że strasznie nakręciłam się na ten cykl. Postanowiliśmy, że jak sie teraz nie uda, mąż idzie na badania nasienia, a to się robi już takie poważne, boje się tego, ile jest par które dzieci mieć nie chcą i zaliczają "wpadki" ? Tym co chcą jest ewidentnie gorzej, gdzie tu sprawiedliwość?

coliberek Działania..działania... 9 sierpnia 2014, 10:32

...proszę, proszę, proszę...żeby to dzisiejsze poranne plamienie to była implantacja maleństwa a nie jakieś inne coś. :(

Wczoraj cały dzien bolało mnie i ciagnęło w podbrzuszu. Do tego stopnia, że nawet oglądając z mamą i mężem z balkonu mecz lokalnych futbolistów (mieszkamy obok stadionu :) ) ..wolałam usiąść na podłodze niż stać i opierać się o barierkę. Do tego niesamowita senność i wycieńczenie. Masakrycznie w tym roku wpływają na mnie upały. Ja - zwierzę ciepłolubne, plazolubne i słońcolubne..a marzę już o jesiennym chłodzie. Ale to pewnie przez to, że co innego cieszyć się upałem i mieć czas na plazę, morze , basen a co innego latać w te i z powrotem, co chwila wsiadać do rozgrzanego do czerwoności samochodu itp Dobrze że mamy klimę w samochodzie bo inaczej to byloby jeszcze gorzej..

No więc rano wstałam i myk myk myk szybciutko pierwsza do kibelka bo mężuś rano uwielbia robić długie posiedzenia. No i BOOM. Na papierze różowo. :/ 7:45

Po sniadaniu myk myk sprawdzić jak sytuacja ale już nie było nic. 8:30

Teraz leciutkie zabrązowienie, taka kawa z mlekiem i dalej boli i ciągnie. 10:23


Ach...nie mam na nic wpływu , będzie co będzie no ale jak tu nie myśleć o niczym tylko zignorować to i obojetnie iść przez dzień.

Gdybym była normalna, a nie popsuta...gdyby to był jeden z pierwszych cykli starań..to moglabym powiedzieć: YUUUPII! Implantacja! Jestem w tym niewielkim odsetku kobiet u których implantacja przebiega objawowo.

No ale nie jestem normalna, coś mam popsutego. To nie początek starań więc pojawiają się myśli, że:

- może pęcherzyk nie pękł o czasie, przerósł do rozmiarów cysty i właśnie pękł - dlatego plami i dlatego bolało

- może po 3 miechach z tabletkami anty teraz rozpieprzył sie cykl i to jest początek @

- może ze względu na moje popsucie nie może dojść do implantacji i właśnie kończy się szansa w tym cyklu


Po 2 latach przeczesywania netu nie muszę nawet szperać w forach. Mam wiele wiele takich pomysłów.

Ale wciąż tkwi się maleńka iskierka nadziei, ze moze jednak się udało.

Jest 21 dc ...


Nie będę oszczędzać męża. Powiedziałam mu o plamieniu , powiedziałam o tym, że to jest czas na potencjalną implantację ale też że moglo się wszystko znowu spaprać i będzie dupa. Razem rozczarowanie będzie inaczej bolało. Ważne, że cały czas mnie pociesza że czekają na nas w sprawie inseminacji więc nie ma co się martwić.


----edit 10:45
Hmm..chyba jednak jak to się mówiło podczas zabaw na podwórku: POBITE GARY. :(
Sprawdziłam ciut głębiej i jest bardziej niż rózowo czy mleczniekawowo. Pojawiło się na papierze trochę normalnej krwi.. No ale jeszcze stoję jedną nogą na wyspie nadziei a drugą na wyspie z małpami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2014, 10:47

Campari Niekończąca się walka trwa... 9 sierpnia 2014, 11:09

Część badań hormonów już za nami. U M wszystko w normie i mam nadzieję, że skoro mieszczą sie w normach to jest wszystko ok i nie usłyszę na wizycie żadnych ,,ale'' . U mnie podwyższony progesteron, no ale skoro zażywam sztuczny to chyba nie ma się co dziwić. Ca125 w normie, AMH 1,8 , trochę mało ale też mam nadzieję że ok. Mam nadzieję...
Niecierpliwie czekam na 20go i liczę na to, że nic nie wyskoczy i badanie będzie za mną. Jutro kolejne hormony do zbadania i jeszcze IBT w polowie sierpnia. Ile jeszcze tego wszystkiego??

Dzień 17.

Dzisiaj sobota, słoneczko i już po wizycie na prenatalnych :)
otóż wszystko jest dobrze, dzidziuś bardzo ruchliwy nie chciał dać sobie nic zrobić :P ma już 4,79 cm :)czyli do tyłu tylko 2 dni , ale liczymy normalnie wg.@ :)
W przyszłym tygodniu testy pappa bo dostałam skierowanie i mam za free :D

Dzisiaj sprzątanie ( już zaliczone), zrobię zupkę i jakieś zakupki za chwilkę i można leżeć na kocyku na ogródku i robić grilla :)

Tatusiu wszystkiego co najlepsze!!! <3

Zaczynamy 13t :)))))))

Czas sobie płynie nieubłaganie, jak dla mnie za wolno. Bynajmniej do kolejnej wizyty z USG. Nerwy oczywiście już są, czy Maleństwo urosło, czy serduszko bije, czy jest zdrowe. Chyba nigdy nie przestanę się martwić. Teraz już tak chyba zostanie do końca. Czekam na tego 20 sierpnia. A między czasie pokażę Wam za czym chyba teraz najbardziej tęsknię(oprócz zobaczenia Maleństwa)
umf2r9qmjig1_t.jpg :)

jeszcze tylko/aż 6 dni.... jak ja nie lubię czekać.... zawsze tak było. Niech dni mijają :)

Dziś był grill u znajomych :) było fajnie ale też męcząco :/ już się nie nadaje na godzinne siedzenie jedzenie ciężkich rzeczy no i wysłuchiwanie co raz weselszych rozmów po kolejnej butelce wina lub którymś tam piwie z rzędu :/ no bo wiecie jak to jest trzeźwy nie powinien przebywać między wypitymy bo nie nadaje na tych samych falach ... ale na szczęście jesteśmy juz w domku mąż śpi Julka śpi ( jest u Nas na tydzień) i psina też śpi :) a ja mam święty spokój i mogę spokojnie rozpakować gigantyczną paczkę która właśnie dziś do Nas przyszła z Włoch od rodziców :) ... Jutro pyszny obiad alla Italiana :) ... Miki fika jak szalony rozpycha się z każdej strony chyba dostał dużą dawkę energii po tym jedzeniu grillowym :D :D :D .... KOCHAM CIĘ SYNECZKU <3 <3 <3 !!!!!!!!!!!

Ewelina0024 Staranka 10 sierpnia 2014, 14:42

Bardzo dziwny ból towarzyszy mi od wczoraj :( Brzuch bardzo boli, a @ brak. Dopiero dzisiaj popołudniu przybyła pierwsza kropla... I znów zaczynamy od nowa....

Bergo Bergo - nowa ja 9 sierpnia 2014, 15:22

I kolejny dzień SR za nami. Dziś obsługa techniczna czyli przebieranie, przewijanie, kapanie, pierwsza pomoc. Zaangażował się w ćwiczenia bardzo! Łapał tą naszą lalkę i do dzieła. A przejmował się strasznie! Aż się spocił ćwicząc kąpanie :) Bardzo, bardzo, bardzo mnie wzruszył tym zaangażowaniem, chęcią nauczenia się. Pierwsza pomoc to juz w ogóle był szczyt koncentracji. Dobry tatuś z niego będzie i jestem z niego bardzo dumna, spisał się na medal:) SR szybka, skrócona, 3-dniowa. Ale dla nas wystarczy. Jest to "liźnięcie" tematów, ale zawsze daje to jakieś pojęcie. Szpital zachwyca mnie coraz bardziej swoim domowym, ciepłym, normalnym podejściem. Wczoraj chodziliśmy po porodówce i odwiedziliśmy parę, która własnie sobie spędzała pierwsze 2 godziny po porodzie. Oczywiscie wiedzieli, że przyjdziemy i nie mieli nic przeciwko. Dziewczyna zadowolona tuliła maluszka, tata dumny. Opowiedzieli jak było. A cała grupa mogła podziwiać malutki skarb. Położna w każdym pokoju zagadywała mamusie lub dodawała otuchy rodzącym. Widzieliśmy malutkie "świeżo wyklute" maluszki, każdy podchodził do tego normalnie, nie było scen i przesadnego chowania dzieci przed "zarazkami". Atmosfera bardzo ciepła i domowa. Dziś odbyły się dwa porody w trakcie SR. Zajęcia mamy piętro wyżej niż porodówka. I mimo to słyszeliśmy obydwa porody, a właściwie ich końcówkę czyli krzyk kobiet. Coś niesamowitego! Jaka to jest siła, jaka energia! Chłopaki przerażeni, ale ciężarówki chyba o dziwo mniej. Dla mnie np. nie było to w ogóle straszne tylko zadziwiające, fascynujące. Przecież wiem, że nikt tam nie umiera tylko rodzi się nowy człowiek. To nie jest krzyk spowodowany czyjąś krzywdą. To pierwotny, czysty dźwięk dodający rodzącej odwagi i siły. Dzieje się coś wielkiego i pięknego, a krzyk matki uświęca ten moment. Myślę, że dla tych kobiet ta chwila była pod względem bólu straszna, ale mam nadzieję że nie traumatyczna. Po chwili w obu przypadkach było już słychać noworodki. Wierzę, że ulga jaką kobiety odczuły w tym momencie wynagrodziła im te cierpienia. Nie boję się bólu. To co najpiękniejsze i najtrwalsze zawsze rodzi się w bólach...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)