jak przyszedl znajomy do studia okazalo sie ze jego zona jest w 7tyg ciazy tak jak ja!!!!! ten sam dzien porodu! ale super, bede miala z kim na spacery latac :-) na razie karolina zjechala do polski do 4 miesiaca zeby byc pod opieka bardziej kompetentnych lekarzy...mam nadzieje, ze chociaz teraz sie im uda. miejmy nadzieje, musiala zajsc zaraz po porknieniu...i tak sie zastanawiam, nie powinno sie czekac kilka miesiecy po poronieniu w 4 miesiacu ciazy?


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2014, 21:01

Jadhira Mały B... 20 sierpnia 2014, 21:04

Dzis 3 dzien od dnia testu. Emocje latają z góry na dół, z płaczu w radość, z radości w strach. Boję się co z pracą. Czy mówić, czy czekać? Nie nawidze tej pracy niestety i chodzenie do niej nie pomaga mi. Jednak za wcześnie chyba żeby się przyznawać, nie wiem już sama.

4t2d

AgaK starając się o maluszka po 30-stce 21 sierpnia 2014, 09:19

Jak dobrze, że już czwartek. Klient już zadzwonił przed 9:00 a ja w tym tygodniu pracuje od 12:00... wrrr... tak bardzo staram się ograniczać stres, bo to jest bolączka w mojej pracy i na pewno bardzo wpływa on na mój organizm a ja przecież staram się o dziecko. Nie opłaca mi się teraz zmieniać pracy, ale tak naprawdę by mi się to przydało- jakaś spokojna praca bez ciągłych s potkań z klientami i ciągłego stresu i raportów- moje marzenie :)

Dziś temp ciągle jeszcze niska, kolejny dzień niepłodny, ale mimo to działamy i czekamy na dni płodne :) Przydałoby się trochę słońca, bo mimo mojego optymizmu dziś wstałam w jakimś gorszym nastroju, ale to chyba wiąże się głównie z moją pracą i rozgrywającymi się ostatnio trudnymi sprawami moich klientów, jeszcze parę dni i te najcięższe sprawy będą już za mną. Aby do weekendu :) Kalendarz pokazuje ,że planowane dni płodne będą od niedzieli :P

Szwy już ściągnięte. O mało co, jajka nie zniosłam, byłam zapocona na plecach jak po maratonie :P tak ciasno mi je założyli.. Cóż.. kolejna wizyta u ginki na 15 września na 17.00.
Teraz jednak można powoli zacząć się starać, jeśli będę chciała. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, jak będę się czuła w miarę dobrze i opuchlizna jeszcze troszkę zejdzie, bo jednak z płaskim brzuchem czuję się lepiej,atrakcyjniej..czyli może jeszcze ze 2 dni.

Najważniejsze że jajowody drożne, potwierdzone po raz drugi.
Sądzę, że jestem nie w połowie drogi do naszego celu, tylko za połową.
Uda nam się, doczekać się nie mogę!
Uwielbiam marzyć, planować, realizować i widzieć efekty:)
***
Jestem coraz bardziej w nim zakochana.
Był ze mną w szpitalu, siedział bardzo długo.. gdy mnie przywieźli, telepałam się z zimna, a jego ciepłej dłoni przy moim policzku nie zapomnę nigdy. Teraz gdy przyłożę jego dłoń do swojej twarzy- czuję ukojenie. Ach! jak ja go kocham!
Jakim byłby wspaniałym Tatą ! Takim wymarzonym..


jestem szczęśliwa.


Mieliśmy już etapy:
JEDEN PAW CI NIE ZASZKODZI
POCZYTAJ MI MAMO
WYTŁUCZMY WSZELKĄ PORCELANĘ W DOMU
PIĘKNE MASZ SINIAKI NA CIELE SWYM

i dziś dochodzi etap ZAPLANUJ DZIEŃ A JA SPRZEDAM CI NOKAUT oraz chwila refleksji SKORO JA JESTEM JAK RYBA TY JESTEŚ JAK CAŁY ZWIERZYNIEC. Ale to po kolei.

Chciał nie chciał, nie zdążył się obejrzeć a brzuch urósł jak arbuz a jam już jest w 7 miesiącu, który bliżej jest w sumie ósmego i samego porodu niż tych chwil gdzie bzykaliśmy się jak fretki na zapleczu restauracji (jakby ktoś kiedyś u nas jadł, zaplecze jest na górze, daleko od kuchni, i innych sanepidowskich wynalazków). Ok, jestem częściej zmęczona. Jak patrze na ten arbuz co tacham co dnia, nie dziwię sie sobie wcale. Jak mięśni nie czuję gdy rano wstaję, nie obwiniam się o lenistwo. Ale jak wstaję o 10 na śniadnie, a po śniadaniu kładę się na 1,5h i wstaję zrobić lanccz po którym zasypiam na kolejne 2h, to wtedy już zastanawiam się "A gdzie się mój dzień znowu zapodział?". Tydzień miączyłam o meble do kuchni - kupilimy. Tydzień już miączę o farbę do kuchni. Jak kupim zacznę miączyć żeby mi pomógł panicz wymalować. Potem zamiączę o pomalowanie pokoju kokoszanel. Tydzień wybieram pościel do łóżeczka. Kila miesięcy schodzi na wybór wózka. Planuję dzień tak i tak, a Koko sprzedaje mi takie nokauty. Wczorajszy dzień boży calusieńki z głowy. Ni farby, ni prasowania, ni wózków, ni zakupów domowych. Za rogiem wizja porodu, a my w sumie nic nie mamy. A gaszek mój kochany wyskakuje z hasłem: "A na weslee to robimy zdjęcia w plenerze czy gdzie? W dzień ślubu, przed czy po?"

A z tym zwierzyńcem cholera, no bo tak:
- rzygasz jak KOT
- pierdzisz jak PIES we śnie
- wyglądasz jak FOKA
- od 7 miesiąca jak HIPOPOTAM
- chodzisz jak PINGWIN
- przy obracaniu na łóżku wydajesz dźwięki jak zarzynany PROSIAK
- z łóżka do kibelka zsuwasz się na styl PAJĄKA (nogi wpierw, potem dupa)
- gnijesz na łóżku jak LENIWIEC
- żresz jak ŚWINIA
- a w ciuchach wyglądasz (jak to moja SP mama mawiała) jak spętana KROWA.

Coraz rzadziej czuję się jak człowiek. Nie mogę się schylić, ani samej wstać. Celulit mi wyłazi, suty ciemnieją. Włosy rosną szybciej więc i odrosty widać wcześniej. Bobra już za chiny sama nie ogolę. Ani nóg... Kiedyś mogłam sobie stopy powąchać żeby sprawdzić czy nogi mi czuć, teraz muszę wierzyć gaszkowi. A że on łże jak pies czasami to sięgam po kapcia sama - ćwiczenie dnia, zajmuje tyle czasu co energii. Z broszki ulewa mi się tak jakbym mleko tam miała. Chwila bez wkładki - majtki do prania po godzinie. Choć trochę mi lepiej jak myślę o dziewczynach, które leżą całą ciążę... Jakby mi to jeszcze doszło plus hemoroidy, brak seksu i codzienne wymioty? Całe szczęście, że pańcio jeszcze chętnie zwierzyniec przeleci...

siostra86 UDAŁO SIĘ.... 21 sierpnia 2014, 10:01

jeden termometr zgubiłam jeden dziś zbiłam trudno przestaje prowadzić obserwacje...

Tak mnie korci żeby zatestować... Zaplanowałam to na piątek rano, ale jak jutro będę wracać z pracy to kupię testy. Wezmę 2 bo pewnie nie wytrzymam i zrobię już wieczorem. Chciałabym wiedzieć co tam się dzieję bo jutro przychodzi przyjaciółka i nie wiem czy mogę pić. I tak kilka dni temu piłam i mam wyrzuty sumienia. A korci mnie przez to że mam zawroty głowy i jakieś takie dziwne przeczucie. Poprzednio jak byłam w ciąży zawroty głowy to był pierwszy objaw i to dość wcześnie bo sporo przed @. I jeszcze jedno. Złapałam się chyba wczoraj na tym że podczas jazdy samochodem pomiędzy brzuchem a pasem trzymałam rękę. Robiłam tak nawet zupełnie nieświadomie będąc w ciąży bo pas mnie uciskał. Brakuje tylko bólu piersi jak na @, tyle tylko że po poronieniu z tym się u mnie zmieniło. Wcześniej zawsze 3-4 dni przed zaczynały mnie boleć i tak do samej @. Teraz nie bolą mnie wcale, w żadnej części cyklu.

Na koniec jeszcze taka moja refleksja:
Niektóre dziewczyny mawiają że nasze dzieciątka po prostu zmieniły datę przyjścia na świat. Ja osobiście się z tym nie zgadzam :) Nasz Oluś jest tylko jeden i wiem o tym że do nas nie wróci. Przyśle nam tu na ziemię braciszka lub siostrzyczkę i będzie czekał na nas tam na górze :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2014, 23:04

oldmama Marzę o kolejnym dziecku. 20 sierpnia 2014, 23:02

Właśnie oglądałam program o młodych matkach w Indiach. One są załamane gdy rodzi im się córeczka. "Gdy ją odchowam to pójdzie do innej rodziny. Odejdzie"- tak argumentowały tę niechęć do córek. "Synowie dbają o byt finansowy rodziny"- dodawały.

A ja już kilka razy słyszałam od znajomych takie słowa ""Synów to pani dla świata chowa. Z synów pani nic nie będzie miała"" albo ""Synowie odejdą. Córki wracają do matki.""
Pewnie każde dziecko musi założyć rodzinę. Ale jak patrzę na moją własne rodzeństwo to moi trzej bracia wyjechali do Anglii i wpadają na święta w grudniu i w wakacje. Ja choć mieszkam w innym mieście niż mama to gdy sytuacja dla mamy stała się ciężka (ona po operacji kręgosłupa nie może chodzić, ojciec umierający i wymagający opieki wzmożonej)codziennie u nich byłam i wszystko co potrzebne im było robiłam. Nie chcę się użalać nad sobą ale dlaczego matkom, które mają synów tak podcina się skrzydła i zabiera im część radości z dzieci? Te słowa znajomych mnie bolały.

No to gotowi do startu....START! Rozpoczynam kolejny cykl staran. Juz sie ciesze, ze mam szanse...
Baardzo bardzo staram sie wyluzowac ale gdzies w glowie siedzi ta mysl, ze wtedy i wtedy szanse sa najwieksze, ze teraz wiesiolek musze pamietac brac, ze jeszcze magiczne mniej niz dwa lata roznicy bedzie...

czuje sie dzis taka pelna pozytywnych emocji i nastawienia... zupelnie inaczej niz zawsze. Za kazdym razem jak przychodzila miesiaczka to rozpaczalam z piwodu porazki a teraz cieszy mnie kolejns mozliwosc!

<3 <3 <3 <3 <3 DZIŚ NASZA 4 ROCZNICA ŚLUBU <3 <3 <3 <3 <3


4 lata temu była piękna pogoda słoneczko grzało i było grubo ponad 30 stopni :) był to 1 z najważniejszych i najpiękniejszych dni mojego życia 2 niestety stał się najgorszym a na 3 czekam z niecierpliwiona do października <3 <3 <3
Dziś zaczeliśmy 30 tydzień jeszcze 8 i będzie po wszystkim <3 <3 <3
A oto co rano znalazłam na ławie plus piękna karta z życzeniami no i kasiorka hahaha :) kochany ten mój mąż <3 <3 <3
Mężu kochany kocham Cię z całych sił i mam nadzieje że spędzimy razem resztę życia z gromatką dzieci <3
4fae082aafc80849med.jpg
9434dd520ed7bbd0med.jpg
65dfca60e63ea90cmed.jpg
f491423ec71f0a16med.jpg

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 12 stycznia 2021, 18:41

Jestem po połówkowych...ale nie wspominam tego dobrze lekarz cisnął.starsznie ta głowica w brzuch. Nawet kilka razy uderzył z boku brzucha bo nie podobało mu się jak dzidzia się układa...nie widział nerek czy tam tętniczek nerkowych i łuku aorty...dał skierowanie na echo serduszka żeby sprawdzić...ale zanim pojadę na echo to zapisałam się na jeszcze jedno prenatalne już w Katowicach tam gdzie się leczyłam . Lekarz w ogóle nie słuchał bo powiedziałam że ciąża z adopcji zarodka a on wpisał że naturalna no masakra.... Zobaczymy w piątek...

Nutella Nutellkowe starania 24 sierpnia 2014, 19:33

31 + 0

Wow... ale ten czas leci!!!
Nawet nie wiem kiedy a to już 9 tygodni do porodu!!!!

Miałam ostatnio kryzys na szczęście jest już lepiej. A wszystko przez głupie komentarze ludzi. Zaczęło się od mojej szwagierki, która przyjechała do teściów na wakacje z Niemiec - komentarz na mój widok "Ja w ciąży miałam mniejszy brzuch". Tyle dobrego, że teściówka była obok i jej zwróciła uwagę.
Następnie w ciągu jednego dnia spotkałam dwie koleżanki i komentarz szczególnie drugiej bardzo mnie zabolał. Komentarz pierwszej "Pewnie już się ledwo turlasz" - nie wiem skąd jej się to wzięło bo wcale się jeszcze nie turlam... No i drugi koleżanka zaczepiła mnie w sklepie i na cały głos " Pewnie będziesz miała dziewczynkę, bo wiesz dziewczynki zabierają mamom urodę a Ty tak marnie wyglądasz". Prawie wybiegłam z płaczem ze sklepu. I od razu myśli jak ja muszę wyglądać skoro takie komentarze (a dodam, że tego dnia długo układałam włosy i specjalnie zrobiłam sobie pełny makijaż, już nie mówiąc, że od czasu ciąży włosy i cera bardzo mi się poprawiły). Postanowiłam, że do czasu porodu a może nawet i dłużej ograniczam kontakt z takimi ludźmi. Nie warto przejmować się takimi tekstami bo ludzie gadają co im ślina na język przyniesie nie zdając sobie sprawy jak to wpływa na innych.

Alutka dalej się nie przekręciła - kopie mocno po pęcherzu i boksuje pępek - aż wołam tatusia i proszę żeby córeczce przemówił do rozsądku;) Zobaczymy czy do wizyty 03.09 coś się zmieni.

Zakupiłam po bardzo okazyjnej cenie multum ubranek i teraz pozostaje pytanie prać już czy nie? mam wrażenie , że jestem ze wszystkim w plecy. Nie mam wózka, łóżeczka, komody no po prostu nic. W domu stoją kartony z przyborami do szpitala i dla Małej. Nie mówiąc już, że każdy zakup muszę przemyśleć 100x bo mieszkamy w kawalerce i każda rzecz musi być funkcyjna.

Na przeprowadzkę do naszego domu szanse są ale dopiero na przyszłe lato a do tego czasu będziemy musieli sobie radzić:)

Dziewczyny pakować już torbę do szpitala? poczekać? prać ciuszki? zamawiać meble?
Nie wiem co robić;)

Doszły kolejne wyniki badań. P/c p/ receptorom TSH (TRAb) wynik <0,2 (ujemny jest poniżej 1,8 ). Czyli wszytki hormony tarczycy w normie, a TRAb ujemny, to skąd wysokie TSH?
Ciekawe co na to mój lekarz? Czy będzie mógł sam wszystko zdiagnozować? Czy to hashimoto? Czy jednak będzie konieczna wizyta u endokrynologa i USG tarczycy.

A teraz z innej beczki. W pn dopadła mnie ochota szycia na maszynie - tylko był 1 problem: NIGDY WCZEŚNIEJ TEGO NIE ROBIŁAM = NIE UMIEM TEGO. Wzięłam od mamy maszynę do szycia 20 letnią, której moja mam nigdy nie ogarnęła, i która jakieś 10-15 lat przeleżała w piwnicy. Nie było do niej instrukcji obsługi, a w internecie maszyna nie istnieje. Wszystko po omacku. I udało się nawlec prawidłowo nitki, ustawić naprężeni nici dolnej, ale naprężenie górnej chyba jest zepsute. I dość opornie i głośno chodziła.
Wczoraj więc koleżanka pożyczyła mi swoją, a mam powiedziała, że jak mi ładnie coś wyjdzie i nie okaże to się słomianym zapałem, to kupi mi moją własną i będę jej szyła różne rzeczy.
A mąż jest jak najbardziej za tym, żebym brała udział w kursach krawieckich dla amatorów! Czyli co? Odnalazłam nową pasję i będę dziergać w jesienne i zimowe wieczory? Ja jestem jak najbardziej na tak, bo chciałabym uszyć dla malucha, który w naszej rodzinie pojawi się na początku przyszłego roku piękny patchworkowy kołderko-kocyk do wózeczka, na którym będzie mnóstwo postaci z dziecięcego świata :D oby nie skończyło się na planach!


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2014, 08:55

jajeczko do trzech razy sztuka...:) 21 sierpnia 2014, 10:06

No i nastąpił koniec miesiączki po 9 dniach ...:D no to teraz może rozpocząc się akcja staranie o dziewczynkę ...:P
od dziś zaczynamy testowanie owulacyjne aby nic nie przegapic...:)

Mika80 Kiedy wreszcie???? 25 sierpnia 2014, 14:10

Bez sił i nadziei...kolejny cykl...już nie wierzę, że się uda:-(

Magic Niemożliwe 21 sierpnia 2014, 10:46

Ależ pogoda...a dziś taki fajny dzień... 21 dzień sierpnia, jak każdy 21. dzień każdego miesiąca z Konradem wychodzimy uczcić dzień, który oficjalnie stał się dniem naszego związku :) i tak od 7 lat :) co miesiąc wyjście sami, we dwójkę :)

Znikam na tydzień, by odpocząć od myslenia ciągle o ciąży i czytania :) dam znać! czy bociek do nas zawitał :) ale myslę, że tak. Bo kiedyś i ja muszę być mamą :D

Buziaki!!!


Dziś dowiedziałam się o ciąży znajomej klientki...i wiecie co? :) ucieszyłam się, nie unikałam tematu, dawałam rady te z naszego forum i pocieszałam kiedy była potrzeba :) coś się zmienia we mnie.. mam nadzieję, że i mnie spotka to szczęście! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2014, 16:59

Dziś program wyznaczył mi owulke na 14dc - strasznie wcześnie (w ostatnim cyklu miałam 19dc) przez co czas współżycia mam SŁABY bo tylko 3 dnia przed :( mam nadzieję, że jakimś cudem przesunie mi na 16dc bo tu już bym miała więcej serduszek i większe szanse na fasolke :P muszę cierpliwie czekać a jak nie to będzie wrześniowy monitoring :)

Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 21 sierpnia 2014, 11:17

Ból krzyża masakra... okres sie zbliża :/ Niestety :/ Pogoda okropna jesień już chyba idzie :P A mi sie nic nie chcę najchętniej bym w domu posiedziała poleżała heh :)

Vesna Starania in progress 21 sierpnia 2014, 12:08

aaaaa jak mnie głowa boli, co to za pogoda w ogóle, 14 stopni, deszcz! sierpień pełną parą :/.

Wczoraj zakupiłam termometr owulacyjny i teraz mam dokładniejszą tempkę.
Mój wykres wygląda nieźle, ale nakręcać się nie chce, wiadomo.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)