10 dc.Wracam do pracy...nie będę miała czasu na myślenie.I bardzo dobrze!!! Pozdrawiam Was Dziewczynki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2014, 14:51
Normalnie uwielbiam klinikę w której zaczęłam się leczyć 
Zadzwoniłam dziś spytać, czy po samą receptę musze się umawiać na kolejną wizytę. Stwierdzili że mam przyjść za tydzień i albo moja doktorka, albo ktoś inny, jeśli jej nie będzie wypisze mi tę receptę, bez wizyty. Jestem w szoku, to pierwsza taka sytuacja z jaką się spotkałam w wawie. Normalnie to naciągają na miliony wizyt, badań i co tylko się da. A tu taka niespodzianka 
Już 12. tydzień, a dopiero co był 8! Czas tak szybko leci! i w zasadzie to mnie to cieszy, bo chcę jak najszybciej sprowadzić mojego dzieciaka na świat żeby się z nim zobaczyć! 
Weekend mieliśmy z mężem załadowany wizytami najbliższej rodziny. Wykorzystaliśmy ten czas i poinformowaliśmy przede wszystkim rodziców, rodzeństwo i babcie o tym, że za kilka miesięcy rodzina się powiększy. Wszyscy usatysfakcjonowani, chociaż każdy po usłyszeniu naszych wieści stwierdzał "Wiedziałam/em"... Ta, jasne, ale niech im będzie 
Kilka rzeczy z ubioru dla mamusiek już zaczęłam eksploatować - dziś jedną bluzeczkę (bardzo przyjemna) i legginsiaki (te jeszcze nieco za duże). Ogólnie korbol rośnie i normalne portasy zwykle dyskretnie odpinam w pracy - tylko guzik, tak żeby mniej cisnęło. Czytałam na forum też o takich przedłużkach do pasa w spodniach, zamówiłam i pewnie na dniach będę testować 
Na obecnym etapie mam tylko dwa problemy - bakterie w moczu i zaparcia. Piję sok z żurawiny i łykam urinal by pozbyć się pierwszych, a drugiego chyba już totalnie nie kontroluje. Nie pomagają śliwki suszone, jogurty, płatki owsiane... Pomysły powoli się kończą, chociaż jeszcze kilka rozwiązań pozostało w zanadrzu, więc dam znać czy skutkują 
Teraz odliczamy do kolejnej wizyty 11. września! Chcę cę już widzieć, rośnij tam grzecznie! 
Dziś na chwilę straciłam równowagę... przez minutę popłynęły łzy... ale wróciłam do bycia sobą
z nadzieją i niecierpliwością potrze w przyszłość. Gdyby tylko ta niecierpliwość dała się okiełznać było by całkiem dobrze
. No ale cóż, jest jak jest.
No i moj zabek osemka w srode bedzie usunieta, rosnie krzywo i nie da rady nic zrobic. Mialam nadzieje, ze nie pozbede sie jej no ale jak trzeba to trzeba. Obawiam sie tylko czy nic sie nie stanie,w tym tyg mozna takie zabiegi przeprowadzac ale jednak obawa jest. Tylko jesli to chirurg to raczej wie co robi zreszta sama jest w ciazy to chyba mnie rozumie ze mam obawy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2014, 17:10
O tak sobie rosnę... Nieźle! Ale już doczekać się nie mogę końca. Ciężkooooooo!!!!

Tak się zastanawiam czy wypalona nadżerka(w 2012roku) może być przyczyną, jedyne co zauważyłam po wypalance to brak śluzu( wcześniej było tyle że potrzebowałam wkładkę)a teraz brak na bieliźnie, tylko w środku się znajduje......
Dzisiaj od momentu przebudzenia boli mnie głowa, nie wiem czy to ta pogoda tak wpływa, mam jakiegoś doła, wszystko mnie denerwuje, do pracy nie chce mi się chodzić- co to za objawy czyżby jesienna depresja........
Pierwszy dzień pracy zaliczony. Nie było tak źle jak się zapowiadało
W sumie to tęskniłam za pracą lubię to co robię 
A tak poza tym straszny ból prawego jajnika
WRÓCILIŚMY OD LEKARZA

Mikołaj pięknie przybiera na wadzę
waży 1825
i ogólnie wszystko jest ok
, podczas wizyty spał sobie smacznie jak zwykle w swojej ulubionej pozycji z rączkami przy buzi

18 mam wizytę u tej nowej lekarki co będzie robić mi cc w klinice więc wreszcie dowiem się kiedy będzie cc

Kocham Cię syneczku mój kochany 
Oto mój śpiący królewicz 


A to my 



Rutelka żyję .. ale odpuściłam . Zaznaczam tylko kiedy dostaję okres. Podziwiam wszystkie dziewczyny ,które walczą dalej .. ja nie mam siły.. skoro Bóg nie chce żebym była teraz w ciąży .. to nie będę mu przeszkadzać .
Policzek za policzkiem. Już nie mam sił. Rano dowiedziałam się że to było puste jajo płodowe, a biorąc pod uwagę to że pierwsza ciąża zatrzymała się z powodu wad genetycznych to najprawdopodobniej tu leży problem. Musimy zrobić badania kariotypu, tylko ciekawe czy dostanę skierowanie bo nie bardzo nas na nie stać
Kazali mi nie przychodzić więcej do pracy. Porażka za porażką, jestem beznadziejna. Do niczego się nie nadaję i sobie z tym nie radzę.
I znów nastrój hop! - w górę
Ależ dziś huśtawka! o_O kurcze musi się udać, no nie ma bata no! Nie, nie mówię o tym cyklu, nie liczę na niego tym bardziej, że chyba mi się przyplątał jakiś stan zapalny bo badaniu u gina w czwartek - coś opuchnięta troszkę i lekko "wrażliwa" jestem "tam" ;P ehh ja to w ogóle mam tendencję do infekcji ;P więc ten cykl oficjalnie spisuję na straty, te kłucia @ to nie wiem co to jest, nie istotne ;P wpieprzam migdałki, piję winko żeby podreperować endo na przyszły cykl i... czekam. Jezu, czekam, Ty wiesz... 
oj ja w pracy zalegam...ale mi sie nie chce
ale pocieszam sie tym, ze jutro wolne mam i kupie sobie spodnie ciazowe
wezme wieksze od razu hahahahhaha...mnie juz wszystko cisnie...moze nie bardzo ale przeszkadza mi to i sie mdlosci pojawiaja jak sie posciskam...jutro misja! spodnie!
Obudziłam się dziś z bólem głowy. A jeszcze wczoraj się cieszyłam, że po odstawieniu hormonów minęły (na miesiąc) migreny
Do tego oczywiście mdłości i wymioty. Prawie nic dziś nie jadłam. Na szczęście mogłam zaserwować sobie ibuprom, który trochę złagodził ból. Nie wiem jak przeżyje migreny będąc w ciąży. Naczytałam się, że czasami migreny w ciąży znikają bez śladu a czasami nasilają się bóle głowy. Mam nadzieję, że będę będę należeć do tej pierwszej grupy:-D
11 dzień cyklu
51,0 kg
Pierwszy dzień w pracy był nawet do przeżycia. Potem zakupy...MEGA zakupy, bo M. po urlopie znów ma auto.
Pogoda jest szpetna, a ja czuję, że mam coraz więcej energii! Już nie mogę się doczekać czwartkowej wizyty! Oby szybko zleciało!
______________________
1 śniadanie: kanapka z domowej pełnoziarnistej bułki z białym serem, pomidorem, kiełkami brokuła i jajkiem
2 śniadanie: jogurt z pomarańczą, pestkami dyni, siemieniem lnianym, sezamem i amarantusem
3 śniadanie: jabłko
Obiad: zupa pomidorowa z prażonym słonecznikiem
Kolacja: gotowany brokuł z jogurtem i płatkami migdałowymi
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2014, 21:41
28 sierpnia była owulka więc wielkie oczekiwanie na test 
DZISIEJSZA PORADA
"Czas starania się o dziecko wykorzystajcie również na umacnianie i dbanie o wasz związek. Jeden z najpiękniejszych prezentów jaki możecie dać swojemu przyszłemu dziecku to kochający się rodzice. Silny związek to nie tylko solidny fundament szczęśliwej rodziny (szczęśliwego dzieciństwa), ale również wzorzec do naśladowania dla dziecka na przyszłość".
Jeśli chodzi o umacnianie i dbanie o związek to muszę przyznać, że mój mąż się ostatnio zmienił - oczywiście na plus !!! Jest bardziej troskliwy, czuły i w ogóle (pomijam fakt, że dużo się nagadałam na ten temat ale chyba się udało) ... mam tylko nadzieję że ta zmiana to na dłuższą metę 
Nawet pisac mi sie nie chce tak beznadziejnie sie czuje....nic nie ma juz sensu....musze sie oderwac od tych cholernych staran i tego wszystkiego...jak tak pomyslec to 42 miesiace zmarnowalam na nic tak naprawde...na nic kurwa
3 lata zmarnowane...testy, obserwacje...branie jakis gownien...wszystko bez sensu....walczyc dalej...z kim...ze soba chyba zeby to kurwa dalej ciagnac.....jaki to ma sens???? Ja sobie nic nie moge zarzucisz...dalam wszystko z siebie...ile mozna..ja sie pytam??? Do jakiego stanu ja sie musze doprowadzic zeby ktos uznal ze ja dalam wszystko????? Bo naprawde juz mi niewiele trzeba zebym nie wstawala z lozka wogole, nie jadla i zeby mnie szlag jasny trafil do konca....i wy bedziecie mi mowic ze ja mam nadzieje bo tu jestem na tym forum i ziola pije...no kurwa.....tak pije....bo przez tyle lat to juz jest jak ten cholerny nalog, z ktorego sie nie moge uwolnic....nie wiem czy jestescie sobie to w stanie wyobrazic...pewnie nie...zreszta co za roznica.....mam dosyc i tyle....dosyc wszystkiego....a to ze wlawam w siebie kolejne rzeczy to nie znaczy ze wierze.....czas z tym skonczyc !!!!!!
Witam 
Od dawna wchodzę na ovufriend i czytam porady, oraz troski i radości innych. Przez długie lata nawet nie myślałam o drugim dziecku. Jakoś pomieszało się moje życie. Dużo zawirowań osobistych, dużo problemów ze zdrowiem itp. Zakładałam,że nie będę miała więcej dzieci. Lecz los bywa przewrotny i ma własne plany 
Wyjechałam za granicę i tak chyba miało być. Wszelkie burze ustały i wyszło słońce.
Jutro moje pierwsze dni: pierwszy dzień w pracy po urlopie, oraz przewidywany dzień @ 
Ciężko wrócić do pracy. Po powrocie z Polski zawsze przez m-c dochodzę do siebie. Bardzo tęsknię za rodziną i przyjaciółmi. Zazdroszczę dzieciom, one zawsze tak łatwo się przystosowują. Mój syn wszędzie czuje się jak w domu, a mój dom ciągle jest w Polsce. Wiem, wiem sama tak wybrałam i na razie tak musi być. Mam tu swoich kochanych facetów i my w trójkę stanowimy nowy dom.
Wiem,że jutro przyjdzie @, czuję ją już od soboty, ale nadal się łudzę...nadzieja umiera ostatnia
Dziecko zawładnęło moim sercem i umysłem. Tak bardzo chciałabym przytulić małą istotkę.
Ps. jutro są moje urodziny i miałam cichą nadzieję,że bejbiś będzie moim prezentem, smutno mi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2014, 23:53
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.