Porada dnia


Unikaj spożywania „złych” węglowodanów takich jak: białe pieczywo, cukier, biały ryż i ziemniaki. Tego typu produkty zwiększają Twoją wagę, podwyższają poziom złego cholesterolu i zaburzają funkcjonowanie gospodarki hormonalnej odpowiedzialnej za płodność. Złe węglowodany mogą pogłębiać chorobę zwaną zespół policystycznych jajników, która jest przyczyną problemów z zajściem w ciążę prawdopodobnie aż u około 10% kobiet. W zamian postaraj się jeść więcej warzyw, owoców, pełnoziarnistego chleba, pełnoziarnistych makaronów i fasoli.

Jak mogę zobaczyć czy którąś z moim przyjaciółek na ovu dodała wpis do pamiętnika?

Tak po za tym to nie wiem czy to juz moja paranoja, ale mam wrażenie że mój lekarz nie mówi mi wszystkiego, koleżanka zaszła w ciąze przy tsh na poziomie 5 i pcos, czuje sie fatalnie...

PsotkaKotka KocieStaranka2 11 września 2014, 16:04

Mam okropne zachcianki na slodkie. To jest straszne. Jeszcze miesiac do slubu a ja zamiast schudnac jak planowalam to utyje :(. Probuje ten glod slodkiego zabic jedzeniem jogurtow i owocow.

jedna... bez cienia szansy na drugą... ;(

Wiedziałam że mnie ta cholerna prolaktyna zaskoczy! No wiedziałam, czułam że będzie ponad normą ale nie aż tyle... Normy 5,18- 26,53 a mój wynik to 39,04. TSH jak na kobietę planującą ciążę też za wysokie: 4,11 więc ledwo mieści się w normie. Różyczka i cytomegalia dodatnie, ale robiłam tylko w klasie IgG, więc muszę zrobić też IgM.

Chanela W drodze do upragnionej fasolki 11 września 2014, 17:30

Na przykładzie owoców i warzyw pokazujemy wielkość malca w brzuchu mamy. Miarka warzywno-owocowa to świetny pomysł na zabawę. kobieta, ciąża, brzuch, płeć dziecka, brzuch w ciąży
Czy jak większość przyszłych mam lubisz wyobrażać sobie, jak duże jest już twoje maleństwo w brzuchu? Przypomina fasolkę czy dorodną brzoskwinię? Przygotowaliśmy ci małą ściągawkę, żebyś nie musiała się domyślać!

Dziewięć miesięcy ciąży to czas, kiedy z jednej, zapłodnionej przez plemnika szczęściarza (tak tak, pokonał 360 milionów konkurentów!) komórki jajowej powstaje gotowe do życia poza ciałem matki dziecko. Zobacz, jaka jest wielkość twego maleństwa w każdym momencie tej długiej drogi na świat!
1. miesiąc ciąży

Twoje dziecko jest takie maleńkie, że bez szkła powiększającego ani rusz! To pusta kuleczka – zwana blastocystą. Właśnie wije sobie gniazdko w macicy. Zarodek jest jak ziarnko maku. Wyobraź sobie swoje maleństwo, które mieści się na... czubku szpilki!

2. miesiąc ciąży

Maluszek się rozpędza. Przed chwilą czubek szpilki był dla niego niby lądowisko helikoptera, a teraz, w piątym tygodniu ciąży może już się równać z ziarnem ryżu! Co więcej, kilka dni później – z pestką słonecznika. Każdego dnia rośnie o milimetr! To nie koniec. Siódmy tydzień ciąży, a w twoim brzuszku… zielony groszek. Ledwo się obejrzysz, a groszek zmieni się w fasolkę – perłową, na tę typu „Jaś” trzeba jeszcze poczekać. W dziewiątym tygodniu malec już się gimnastykuje – porusza nogami i rękami. Czy jest duży? Jasne, 2,5 cm robi wrażenie! Przyjrzyj się jeżynie albo oliwce!

3. miesiąc ciąży

Dziesiąty tydzień jest bardzo ważny. Malec zdaje pierwszy egzamin. Przestaje być zarodkiem, a zaczyna być płodem – ma już ukształtowane główne narządy. To była ciężka praca. Ale to nie koniec przygody, przed malcem kolejne wyzwania. Smyk stara się jak może, by im sprostać – rośnie tak szybko, jakby ścigał się w Formule 1. Dziecko już nie wygląda jak jeżyna, to raczej truskawka o długości ok. 4 cm. Wkrótce jednak osiąga wielkość cytryny – ma 6 cm wzrostu! Mamy trzynasty tydzień? W brzuszku zatem mieszka owoc kiwi.

4. miesiąc ciąży

W 14. tygodniu malec dokazuje: fika koziołki, pręży się, wymachuje rękami i nogami. Ma na to w twoim brzuszku wciąż sporo miejsca. Dziecko wielkością przypomina już brzoskwinię. Siedem dni później maluszek waży blisko 50 g oraz mierzy 10 cm! Rozmiar sporego pomidora, ale jeszcze nie jego waga. A teraz wyobraź sobie pomarańczę... Oto twoje dziecko w 16. tygodniu ciąży. Jeszcze kilkanaście dni i zabraknie owoców do porównania. Na awokado nie musisz długo czekać – 17. tydzień, 12 cm, 100 g. Malec ciągle zmieściłby się w dłoni. Siedem dni później i 2 cm więcej. To już dorodna papryka! Na pewno jest bardzo, bardzo słodka :-)

5. miesiąc ciąży

Początek 19. tygodnia i malec mierzy już 15 cm – liczone od czubka głowy do pupy (to tzw. odległość ciemieniowo-siedzeniowa). Rośnie około 2 cm co siedem dni. Sporo, a to dopiero połowa ciąży. Dziecko jest jak mały melon. A po tygodniu – jak duuuuży banan – mierzy 18,5 cm i waży 300 g. Od tej pory nasz kierowca Formuły 1 nieco zwalnia. To już nie wyścigi w szybkości rozwoju, raczej wycieczka rodzinna – co oznacza przesiadkę do dużego, bezpiecznego samochodu. Malec rośnie wolniej, bo teraz poświęca się doskonaleniu wykształconych narządów. Jeden centymetr na tydzień. Kolba kukurydzy, średnia cukinia... W twoim brzuszku? Jak to jest możliwe!?

6. miesiąc ciąży

Około 0,7 kg i 22–23 cm. Co ci to przypomina? Spaghetti! Opakowanie. Albo bochenek chleba. To 24. tydzień ciąży. Gdy w kalendarzu zaznaczysz 27. tydzień ciąży, twoje dziecko będzie w rozmiarze... średniej drewnianej łyżki, gdy zmierzy się go od czubka głowy do pupy, albo... wałka do ciasta, jeśli od końca palców do czubka głowy.

7. miesiąc ciąży

Zaczął się trzeci trymestr – 29. tydzień. Długość ciałka malca to 37–38 cm. Czyli ogórek typu „węgorz”. Nie zmieści się? Przecież dziecko jest zwinięte w kłębuszek. Trzy tygodnie później dziecko ma około 42 cm! Mała dynia? Czemu nie?

8. miesiąc ciąży

Waga ciężka. Od tej chwili na pytanie, jak duże jest dziecko, możesz odpowiedzieć: tak, jak szerokie są drzwi lodówki albo płyta kuchenki. Twój maluszek pokonuje kolejne dystanse – 44, 46, 48 cm – i powoli zbliża się do mety.

9. miesiąc ciąży

Choć ciąża to najwspanialszy okres w twoim życiu, to pod koniec możesz mieć jej dość. Brzuch wielkości dorodnego arbuza… A malec ciągle rośnie. Gdy urodzi się, będzie mierzyć 50, 51, nawet 60 cm! Jak… nowo narodzone dziecko!

Kocia kociowy pamiętnik 11 września 2014, 17:31

Przez rok obserwacji siebie i oczekiwania na zajście w ciążę zauważyłam u siebie już wszystkie "pierwsze objawy ciąży" pomimo jej braku :)
Dodatkowo wiem już, że na przykład: zawsze na 7 dni przed okresem mam krew w katarze :) śmieszne nie?
Albo w których dniach bolą mnie piersi a kiedy jajniki.
Nawet rozpoznaje 3 rodzaje bólu podbrzusza, na owulację, na okres i jeszcze jeden nie wiem na co.
Wydałam już sporo kasy na testy owu i ciążowe. Zrobiłam dużo testów w niewłaściwych terminach bo nie mogłam wytrzymać. Milion razy wyobrażałam sobie jak to będzie w ciąży oraz szczęśliwe miny całej rodziny która też po cichu czeka na pierwszego wnuka lub wnuczkę/siostrzeńca lub siostrzenicę, a nawet prawnuka lub prawnuczkę :) Wypiłam na pocieszenie co najmniej 12 butelek wina w każdy pierwszy dzień okresu.
Po raz pierwszy wczoraj byłam w klinice leczenia bezpłodności i wiecie co? Zobaczyłam, że wszystkie mamy te same myśli. Czekając na swoją kolej słyszałam: "Czemu inni tak, a ja nie? Mogłabym mieć nawet trojaczki!Co ma być to będzie!Grunt to się nie denerwować" i inne których nie pamiętam.
Wczoraj dostałam skierowanie na HSG (dobrze piszę ten skrót?) i boję się tego badania nie chcę żeby mi ktoś coś wlewał w jajniczki :( to będzie moje pierwsze badanie, a że z natury rozpatruję wszystkie scenariusze to teraz myślę jak go uniknąć.

Bylam u lekarza wszystko ok z malym. Na kolejna wizyte czeka mnie zrobienie krzywej glukozy 75, po godzinie i po dwoch, juz sie boje. Ja rano musze odrazu cos zjesc bo inaczej mi niedobrze a tego sobie nie wyobrazam, chyba bede chodzic codziennie az sie uda bo pewnie zwymiotuje. W ciazy z Amelia mialam glukoze 50 i tylko po godzinie, a wtedy tez cala ciaze nie znosilam pic herbaty tylko wode z cytryna pilam, wiec do glukozy wcisneli mi cytryne i tak jak bym pila swoja wode. Tym razem nie mam totalnie ochoty pic tego. Morfologia troche spadla jest anemia mimo brania Femibionu pewnie za malo tam zelaza i bede brac dodatkowy. Ogolnie to mam niezla liste badan na kolejna wizyte, ladnie zaplace ale jak trzeba to trzeba. Pytalam o porod, mowilam ze boje sie rodzic normalnie, ze mi peknie blizna po cc. Lekarka mowi, ze beda mi monitorowac podczas porodu i ze "tego nikt nie zagwarantuje mi, ze nie peknie" to jezeli nie zagwarantuja to po co ryzykowac? mam dwojke dzieci chce je wychowac jeszcze a nie takie podejscie. Pytalam o znieczulenie co do ewentualnego porodu sn i oczywiscie nie mam na co liczyc bo "musial by byc przy mnie anestezjolog i monitorowac" a oczywiscie w moich rejonach nie ma anestezjologow. Kolo 30tc zrobi mi usg i oceni blizne itd. Mowi ze moge rodzic normalnie dziecko do 3.5kg z moimi gabarytami. Nie wiem chyba sie upre, ze chce ta cc i koniec. Stwierdzila, ze duzo przytylam od poprzedniej wizyty. W 5 tygodni 3kg. teraz waze 58kg wedlug mnie to nie jest duzo, ja duzo wogle nie jem bo na sniadanie jedna bulke pozniej troche obiadu i kolacja, wiec nie wiem nawet nie wrocilam do wagi sprzed ciazy jeszcze a wazylam 60kg chwilami 62 kg. I teraz moze mam jesc mniej? czyli nie wiem co odstawic sniadanie obiad czy co, chyba gada glupoty. Synus chce jesc wkoncu chlopak.

Nie wiem czy ktos tu zerknie do mnie ale mam takie pytanie, czy zglaszalyscie sie do pielegniarek srodowiskowych u Was w osrodku? Moja gin mowi, zebym sie zglosila tylko nie wiem po co, poprzednio po porodzie sama do mnie przyjechala ja nic nie zglaszalam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2014, 18:18

6t3d (6t2d)
Moje Maleństwo, Bąbelku kochany... Dzisiaj widziałam jak bije ci serduszko. Cudowne uczucie, wiedzieć, że żyjesz. Do tatusia w końcu dotarło, że będziesz, przeżywa teraz jak mrówka okres :) 4,2mm szczęścia mieszka sobie w moim brzuchu, a nudności i wymioty mam jakby mieszkało tam 4,2kg :P Ale teraz już wszystko jest nieważne. Będziesz. Jesteś. Żyjesz. A ja? Jakoś dam radę na rosole :)
No i mam założoną kartę ciąży i muszę zrobić badania, chyba połowę krwi mi wyciągną na to wszystko :P Następna wizyta - za 4 tygodnie. Chyba, że skusimy się wcześniej na nfz...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2014, 17:54

Jutro zaczynamy 19 tydzień :) <3 Jestem bardzo szczęśliwa mmm :D <3
A to MY <3

5ufu6e.jpg

We wtorek kolejna wizyta ;) jak zwykle nie mogę się doczekać <3 to takie cudowne przeżycie, cudowne chwile <3 W poniedziałek akurat zaczynamy równo z mężusiem urlopik także mamy labę do końca miesiąca :D no i razem jedziemy obejrzeć znowu dziubka naszego <3 tym razem musimy się dowiedzieć któż tam się kryje :) bardzo chcę wiedzieć i już nazywać nasze maleństwo po imieniu <3

Neyla Pokój z widokiem na morze. 11 września 2014, 18:46

Wakacje minęły bezpowrotnie, pogoda za oknem z dnia na dzień coraz bardziej dołująca :(
Odpoczęłam troszkę, teraz znowu czas brać się do pracy.

Czasami wchodzę na ovu, głównie po to by zobaczyć co u małego Marcela, który dzielnie walczy o każdy dzień.
Moja koleżanka z liceum też obecnie walczy o swoje maleństwo-mała Zuza przyszła na świat w 29tc.

Moja najlepsza przyjaciółka jest w drugiej ciąży (obecnie 13tc)-boi się, bo pierwsze dziecko ma mukowiscydozę i jest aż 25% szans, że to dzieciątko też będzie chore (50% że nosiciel, 25% że zdrowe). Wpadła, ale od dłuższego czasu marzyła o maluszku...to z nią dzieliłam się wszystkimi problemami i smutkami. Razem płakałyśmy przy butelce wina, że chcemy dziecko. To ona mi powiedziała, że razem będziemy chodziły z brzuchami-ja z pierwszym bejbusiem, ona z drugim. No to czekam na tego mojego bejbusia...

O medycznych sprawach...W lipcu byłam u gina. wyniki mam książkowe (mąż też). Dostałam wtedy zadanie zaciążenia do września-nie udało się. Teraz miałam wizytę 3.09.14 i padło HSG, genetyka. Powiedziałam, ze do grudnia (kolejna wizyta) poczekam, a jak do tego czasu nic się nie wyklaruje, to idziemy na badania genetyczne i HSG (nie wiem jaka kolejność).

O obecnym stanie...W tym cyklu staraliśmy się jak szaleni...owulacja potwierdzona monitoringiem. Na chwilę obecną mam całą masę objawów ciążowych (tak przynajmniej mi się wydaje), ale to się okaże za kilka dni.

Posprawdzałam co u dziewczyn po tak długiej przerwie...u niektórych pojawiły się zielone plusiki, co niezmiernie mnie cieszy. Teraz kolej na mnie...

Czarna81 Walczymy dalej mimo wszystko... 11 września 2014, 18:50

Homocysteina i progesteron wyszły ok. ufffff chociaż jedno.... teraz czekam na finał tego cyklu ale czuję coraz bardziej, że okres jednak się pojawi. eh :( już chciałabym wiedzieć...

Dzis trochę zaczęłam powątpiewać ze moge byc w ciazy za sprawa obniżonej temperatury i w sumie zaczęłam czekać na @ jeszcze wczoraj nosilam sie z zamiarem zrobienia testu z krwi ale dzis rano odeszła mi na to ochota i nie zrobiłam dzis bolał mnie brzuch po niżej pępka tak dziwnie jakby ktoś obciążał mnie sznurkiem i ścisnął .....

No i po wizycie :)
Prawy jajnik mam czysty, za to na lewym... Śliczny 20 mm pęcherzyk :D A to dopiero 11 dc więc, znowu szykuje się szybsza owulacja :)
Endometrium jak na mnie też śliczne - całe 8 mm :)
Pan doktor kazał kupić testy ovu i robić 2 razy dziennie (już mam zakupione, za chwile pierwszy wykonam) i jak będzie pozytywny to 3 dni potem mam przyjść na USG zobaczyć czy pękł :)
Ogólnie z wizyty jestem bardzo zadowolona :) Pan doktor jak zawsze przyjął ze spóźnieniem (tylko godzinnym), ale poświęca każdej pacjentce dużo czasu :)
No i zalecił od dziś mocno się starać, bo pęcherzyk może pęknąć w każdej chwili :)


Samopoczucie na dziś - nastąpiła zmiana :) W tej chwili jestem pełna nadziei :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2014, 19:14

"Wielka miłość nie wybiera,
czy jej chcemy nie pyta nas wcale,
wielka miłość, wielka siła
zostajemy jej wierni na zawsze."

q5kil51fos60_t.jpg
bocy97j8uw8c_t.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2014, 19:30

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 11 września 2014, 19:53

HSG - 14DC

Dziewczyny poniżej opiszę samo badanie i jak to wygląda, jeśli jesteście przed tym badaniem to czytacie na własne ryzyko. Bo było strasznie...


Dostałam zastrzyk przeciwbólowy w dupsko - bolał sakramencko, czułam go z każdym krokiem bo oczywiście nie było czasu na "poleżeć po" tylko od razu szłam na rentgen czyli na samo badanie. Obawiam się, że lek jeszcze mnie dobrze nie znieczulił gdy wzięli mnie w obroty. Pielęgniarki przemiłe, dobre i ciepłe ANIOŁY, najpierw jedna mnie "uświadamiała" w windzie, że da mi wkładkę bo będę plamić po badaniu, że później mi jeszcze wszystko powie, wytłumaczy i że mam być dzielna i mam krzyczeć, wyzywać ale nie mogę się ruszyć w trakcie badania. Na sali już się rozebrałam, jakiś młody lekarz chciał się zabierać za mnie, ale wparował mój ginekolog "TO MOJA PACJENTKA, JA ZROBIE HSG"...UFFF, siostra trzyma mnie za rękę. Pierwszy ból-zakładanie "ustrojstwa w pochwie". Wlepiam ślepia w sufit "proszę mocno zakaszleć" - siostra powtarza "tylko bardzo mocno!" wsuwają coś głębiej w macice i już wiem, że będzie kurwa ciężko!! Przesuwam się dupskiem po zimnym, blaszanym stole, siostra pomaga mi schwycić się za kostki...kontrast i pierwszy krzyk. krzyczałam tak, że nie mogłam nad tym zapanować, łzy momentalnie mi napłynęły do oczu i zaczęły dławić. Kolejne próby podania i wduszania we mnie kontrastu. Ból rozpierający jajowody, po prostu nie do zniesienia, siostra odwraca moją głowę, każe patrzeć w oczy, mówi łagodnie, że wie jak bardzo to boli, że jestem dzielna, że nie ma innej metody żeby zobaczyć co się tam dzieję, że jeszcze chwilka, muszę wytrzymać tylko chwilkę i jak tylko skończą momentalnie przestanie mnie boleć. Trzecie zdjęcie,KONIEC, lekarz dziękuje personelowi i wychodzi. Siostra cały czas gładzi mnie po głowie, a ja ryczę, z bólu trzęsą mi się nogi. Pomału siadam na stole, a siostra trzyma mnie bo boi się, że zemdleje, następnie prowadzi do przebieralni i zakłada mi majtki z wkładką. Pytam ją jak poszło, bo widzę zdjęcie, że jest kiepsko. Nie okłamywała, powiedziała, że przy pełnej drożności kontrastu powinno się dużo rozlać "o, tu i tu" ale wie, że u dziewczyn gdzie trzeba było "przeciskać" to czasem wystarczało i "czasem" zachodziły w ciążę, a wcześniej nie mogły..."ale ja lekarzem nie jestem"...W drodze na sale, powiedziała, że mam leżeć, odpoczywać, a za dwie godzinki wziąć prysznic bo kontrast jest lepki i nieprzyjemny. Gdybym mocniej krwawiła to mam dzwonić po siostry, nie wstawać tylko bez wahania dzwonić przyciskiem alarmowym.
Nie mogłam przestać płakać, byłam pewna, że jestem całkiem niedrożna, że to w zasadzie koniec i zostaje mi moooże in vitro, moooże jakaś tam laparoskopia...moooże!
Po godzinie wstałam z łóżka, nic nie bolało - widać pieprzony zastrzyk zaczął działać! poszłam do toalety, wysiusiałam się bez cienia bólu, wyciekło ze mnie trochę kontrastu w trakcie ze smużkami już ciemnej krwi. Na wkładce nie było dosłownie nic, ani na papierze. W ogóle już więcej nie plamiłam. Dopiero wieczorem zaczęło mnie trochę boleć więc poszłam po NO-SPE bo nie mogłam zasnąć. Siostry natychmiast zadzwoniły po gin'a i dały ketonal-tabletke ale mogłam poprosić zastrzyk domięśniowo - nie dziękuję! Po 5 min przybiegł mój gin, obmacał brzuch...stwierdził, że to raczej bolesna owulacja, bo brzuszek miękki, ale jakby nie przestało boleć po tabletce to dzwonić! przestało, zasnęłam. Oprócz tego jeszcze uzgodniłam z lekarzem wizytę na dzisiaj, bo był tylko do rana i na przy wypisie już nie ma dyżuru. W trakcie zrobił mi badanie pod kontem ewentualnego odczynu, wszystko dobrze, nic się nie dzieje no i jest pęcherzyk taki "lada chwila" więc starać się. Powtórzył jeszcze słowa siostry - Anioła, że kontrast trochę się przepchnął i że z doświadczenia wie, że z takich "przepychanek" bywają ciąże...starać się! Ale gdyby się nie udało to laparoskopia 5 XII /nie ma wcześniejszych terminów/
No więc staramy się i zobaczymy

Sylwia33 Dzidolek - marzenie :) 6 grudnia 2014, 13:09

no i dzis moja temperatura mierzona nowym termometrem skoczyla ze hoho :)

Ryba bejbiś ♡ 11 września 2014, 20:59

Czuję się dziś do bani :( lepiej nic nie mówić. Przeziębienie wraca jak bumerang a naturalne metody leczenia dają słaby wynik. W nocy myślałam, że płuca wypluję. W dodatku nie mogę wziąć jakiś leków na poprawienie samopoczucia. To już 2 tyg w takim stanie, masakra :(
Jestem tak rozdrażniona,że lepiej nie podchodzić bo sypią się iskry!!! Jestem dziś zmęczona i wyczerpana. Nie mam na nic siły.
Jedyny pozytyw: nie pamiętam kiedy ostatnio miałam takie ładne i mocne swoje paznokcie. Ciąża im służy. Za to włosy wypadają jak szalone :( niedługo zostanę łysa 8)

21 dzien cyklu
6 dpo

dzis spadek...nie chce myslec ze to implantacja bo tak bardzo boje sie rozczarowania :( a z drugiej strony jak mozna tak nie myslec? Ale moze to po weselu..

a na weselu bylo CUDOWNIE!! Dawno sie tak dobrze nie bawiliśmy :) potanczylam za wszystkie czasy i najadlam sie jak mamy prosiaczek!

dzis u dentysty znów zalozyla fleczer...zobaczymy za dwa tygodnie co dalej :)

żeby jutro odbilo!!!


1 śniadanie: jajecznica, chleb z zoltym serem i pomidorem
2 śniadanie: banan
obiad: pierogi ruskie z jogurtem
podwieczorek: smoothie ze sliwkami
kolacja: chleb z bialym serem

11.09.14
Dzien kolejny million mysli w glowie ,czasem chcialabym sie polozyc I przespac ten czas ,obudzic sie jak bedzie pieknie swiecilo slonce za oknem a ja bede wyspana ,wypoczeta I radosna tak jak kiedys .Synu gdyby nie Ty co ja bym zrobila ??!! JEstes jedynym powodem usmiechu w ciagu mojego dnia :*
pora spac ,dobranoc x

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)