Mój wykres znowu przeniósł mi owulacje... znowu przez temperaturę, dzisiaj znowu podskoczyła 36,9. Jakoś w tym miesiącu jestem teraz ogólnie taka spokojna nie odliczam dni do @ jakiś taki spokój mnie ogarnął. Może i dobrze, nie będę się nakręcać
A tak poza tym to mam dzisiaj senny dzień masakra niby ciepło fanie jest na dworze a ja jakaś taka chodzę śpiąca
hehe Późno szłam spać może dlatego 
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2014, 13:46
Już bym chciała mieć poród za sobą..
bo im bliżej to bardziej się sresuję bo wiem że to zaraz się zacznie.
Przeczytałam że ok tygodnia przed porodem twarz wysypie się syfkami - u mnie od kilku dni pokazuję się na twarzy mnóstwo wyprysków.
Przed porodem dziecko mniej się rusza - mój synek trzeci dzień porusza się powolniej i rzadziej, jeszcze kilka dni temu to brzuch falował od rana do wieczora od tańców wygibańców a zasypiał chyba dopiero wtedy kiedy ja się kładłam 
No i to napinanie się brzucha i lekki ból jak na okres.
Ból dolnej części pleców.
No i podobno przed samym rozwiązaniem chudnie się 0,5-1kg - my schudliśmy równy 1kg 
Ciekawe, ciekawe...może niedługo coś się rozkręci 
Poród zbliża się wielkimi krokami a ja zastanawiam się tylko czy zdążę ogarnąć się tam na dolę mimo że staram się robić to na bieżąco, bo może spanikuję i zapomnę heh
A no i nie daje mi spokoju myśl o tym czy w trakcie parcia zrobię kupę...cały czas mówię sobie oby nie bo będzie mi głupio..niby to naturalne a jednak nie chce tak przy lekarzach czy położnej.
A najbardziej to bym chciała żeby moje krocze ocalało...żeby nie było konieczności nacinania, wydaje mi się że teraz w szpitalach i tak nacinają rutynowo, że rzadko kiedy starają się to krocze ocalić.
W głowie ciągle myśl, że niedługo zobaczę synka..
oby był silny i zdrowiutki 
ŚLUZ
Najpierw analizujemy kolor, zazwyczaj wyróżniamy następujące:
*** Biały – tzw. śluz kremowy jest to śluz niepłodny, jest też często pierwszym objawem ciąży
*** Przezroczysty –jest śluz płodny należy dokładnie przeanalizować jego rozciągliwość
*** Żółty- może świadczyć o zakażeniu, grzybicy, należy zbadać zapach i udać się do lekarza.
*** Różowy – występuje w momencie tzw. Plamienia okołoowulacyjnego, w poprzedniej części opowiadaliśmy, że w momencie pęknięcia i wydobycia komórki jajowej pęcherzyk Graffa wypełnia się krwią często wtedy kobieta odczuwa bardzo silny ból i krwawi na jasnoczerwono bądź różowo.
*** Brązowy – w fazie poowulacyjnej świadczy o za małej ilości progesteronu lub problemach hormonalnych, konieczna wizyta lekarska
ANALIZA ROZCIĄGLIWOŚCI
Następnie próbujemy rozciągnąć śluz w nitkę
*** śluz rwie się po 1 cm lub nie ma go wcale
*** śluz zaczyna się rozciągać ale do 2-3 cm – okres płodny, uważniej obserwujemy śluz w ciągu następnym 3-4 dni
*** śluz rozciąga się w długą nitkę z wyglądu przypomina białko jaja kurzego – okres najbardziej płodny – owulacyjny
ANALIZA WILGOTNOŚCI
Warto też zapamiętywać odczucie jakie nam towarzyszy przez cały dzień
*** Sucho – okres niepłodny
*** Naoliwienie – zaczyna się zbliżać okres płodny
*** Bardzo wilgotno – dzień szczytu śluzu – owulacja
siedzę w pracy i myślę, ze ten cykl już będzie stracony na straty. Moje cykle są bardzo nieregularne i czasem na prawdę długie. ten chyba do takich nie należy, w zeszłym miesiacu śluz płodny miałam w 18 dniu cyklu (cykl 39 dni). W tym miesiącu śluz płodny rozpoczął się w 12 dniu cyklu (pewnie będzie cykl trwał ok 31-33 dni) Mam długą fazę lutealną 16 dni. Zobaczymy. Mąż chciał drugiego dziecka do momentu aż nie powiedziałam, że mam dni płodne. Zblokowało go. Wymyśla, że się stresuje, że ma stres w pracy, a to, że witamin nie bierze i tak cały czas
Jest mi bardzo przykro. Marzę o maleństwie. Cóż, nie będę naciskać, nie chcę by starania o dziecko kończyły się kłótnią, to ma być przyjemnością i naszą wspólną radością.
Dziś mam doła z tego powodu, ale co zrobić? nadzieja odebrana.
Dzis juz jest ok, troszke plamie ale ogolnie wszystko sie uspokoilo.
Rano bylam umowiona na wizyte u osteopaty i przyznam, ze troche sie balam isc po wczorajszych przygodach. Obawialam sie, ze jak bedzie mna tak manipulowal jak zawsze to ze znowu cos tam bedzie sie dzialo - ale jak narazie wszystko jest ok.
Dzis mialam specjalny seans na przygotowanie miednicy do porodu - aby ladnie wszystko sie porozsuwalo.
Ha ha
co to ja nie wymysle, zeby to moje dziecko przyszlo bezpiecznie na swiat i zeby mnie nie porozrywalo 
Ale, ze moje ubezpieczenie w 100% pokrywa koszty tego typu konsultacji - to dlaczego mam nie skorzystac 
W nastepnym tygodniu mam wizyte w klinice na ktg.
A dzis zaczyna sie weekend - ciesze sie bo bede miala swojego mezczyzne przy sobie. No i idziemy wieczorem do naszej ulubionej restauracji meksykanskiej na kolacje z przyjaciolmi, ktorzy tak jak my spodziewaja sie dziecka w pazdzierniku.
To bedzie nasza ostatnia wspolna kolacja w gronie przyszlych rodzicow, na nastepnej bedziemy juz dzieciaci 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2014, 14:32
Jeszcze jutro szansa na skok, a jak nie, to znaczy że owulacji nie było. No trudno, może za miesiąc 
Wybrałam się dziś po kolejną receptę na metformax. Mam teraz zapasy leków na 2 miesiące.
Pierwszy miesiąc brania leków za mną. Schudłam przez ten czas 3-4 kilo. To nie za dużo ale i tak się cieszę. Chcę teraz wprowadzić regularny ruch, wtedy nie będę musiała aż tak restrykcyjnie trzymać się diety. Bo trochę nie daję rady. To że pojawił się płodny śluz i jakiekolwiek podejście do owulacji to też pewnie zasługa leków. Cieszę się, bo dawno tego nie było.
Chciałabym przez te kolejne 2 miesiące schudnąć 6-8 kg. Myślę że to realne. Zwłaszcza jak wreszcie ruszę tyłek i zacznę coś ćwiczyć 
No a teraz mam przed sobą leniwy weeken. Mąż pojechał na zawody i wróci w niedzielę. A ja mam w planach lenić się, grać w simsy, zrobić sobie domowe spa i ogólnie się rozpieszczać. Marzyłam o tym od dawna 
Może jestem zbyt surowa, może nie rozumiem zjawiska depresji poporodowej, baby blues, nie znam ciężaru opieki nad noworodkiem, nie znam bólu porodu, zrywania się w nocy co chwilę, ciągłego wiszenia na cycku, pękania głowy od płaczu. Może jeszcze niewiele wiem, ale nie umiem przejść obojętnie obok komentarzy, że świeżo upieczone matki nie widzą żadnych plusów macierzyństwa, że są tylko wiecznie zmęczone, dziecko ciągle płacze, że wszystko jest do dupy i tęsknią za dawnym życiem. Pewnie nie powinnam ich oceniać, ale nie potrafię nie zadać sobie (na szczęście tylko sobie) pytania po co w takim razie chciały dziecka, po co się starały, po co zachodziły w ciążę. I jeszcze gdyby była mowa o wpadce, to można by to zrozumieć, kobieta jeszcze nie dojrzała do poświęceń, nie pragnęła dziecka i nagle bum, wszystko jej się zwaliło na głowę. Chociaż w dobie powszechnej antykoncepcji przy odrobinie rozsądku o wpadkę jest ciężko... No ale dobra, antykoncepcja czasem zawodzi. Ale nie! Osoby (bo nie jedna niestety) o których myślę pisząc te słowa, świadomie zdecydowały się na dziecko, odstawiły tabletki anty, zaszły w ciążę - i w zasadzie na tym ich szczęście się skończyło. Teraz jest tylko udręka.
I po co to?
Pewnie faktycznie jestem nietaktowna, że to w ten sposób oceniam, ale trudno.
dziewczyny nie wiem czemu ale mam wrażenie że Mikołaj urodzi się wcześniej
że coś zacznie się dziać że na przykład wody odejdą i że będą musieli zrobić cc wcześniej

Syneczku kochany czekamy na Ciebie 
Chyba dorobiłam się jakiejś fobii. Zrywam się w środku nocy i rzucam się na męża. Wydaje mi się, a raczej śni, że po ścianie chodzą mi np pająki albo myszy. Także po tych kilku akcjach nie śpię już przy ścianie. Czasami mąż się nie chce zamienić miejscami, ale w takich wypadkach śpię plecami do ściany i jak najdalej od niej. Dziś w nocy to się co chwilę budziłam. Jak nie wyląduję w jakimś psychiatryku, to będzie dobrze.
Poza tym wykresy stworzone z temperatur powinny wyglądać tak samo jak się nie udało, a zupełnie inaczej jak się udało. I ja co miesiąc zastanawiam się jak głupia, bo za każdym razem ten mój wykres wygląda inaczej. I zaczyna się analiza: porównanie do poprzednich moich wykresów, porównanie do wykresów tych ciążowych i dochodzenie do wniosku, że nic się z tego nie dowiem, bo każdy jest inny... Także szkoda wszelkich analiz, jedyne rozsądne rozwiązanie to cierpliwość.
A tu każdy dzień jest taki sam - z domu do szkoły i ze szkoły do domu. Kompletnie nic się nie dzieje. Nudaaaa....ale czasami to nawet lepiej. Żyję spokojnie z dnia na dzień, bez większych problemów.
Chyba idzie ciota.. szyjka juz wyzej i srednio miekka, wzdęcie.. tak mnie ku**a plecy bolą, ze siedze w pracy i nie wiem co ze soba zrobic.. zero nastroju, juz chyba zjadlam 0,5kg ciastek...
juz chyba z 5 kawe pije..wczoraj tez wypilam 5..
czy posiada ktos na zbyciu lupe, zebym mogła podejrzeć co sie tam dzieje ?
Bożeee 
godzina 22.30 ledwo patrze na oczy, zasypiam.
źle się czuję, jakby na mega okres,cycki z dnia na dzień coraz bardziej bolą, ale szyjka na prawdę bardzo nisko, twarda i zamknięta.więc o co tu chodzi.....
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2014, 22:37
I po wizycie..
Dowiedziałam się że mam wirusa HPV który nie jest całkowicie wyleczalny. Niestety nie pytałam o szczegóły bo nie wiedziałam że to takie groźne. W internecie wyczytałam że ten wirus nie wpływa na zajście w ciążę ale będąc w ciąży może powodować nie małe problemy z donoszeniem, lub/i może spowodować raka szyjki macicy. No i dwa wyjścia o których wyczytałam. Albo nauczyć się z nim żyć albo operacja usunięcia szyjki macicy (jeśli nie całej macicy) ta druga oczywiście odpada bo chcę mieć dzieci. Ehh...nie wiem co o tym myśleć. Jak na razie zrobiłam dodatkowe badania i dowiemy się dokładnie która to odmiana wirusa. Mam nadzieje że nie ta co powoduje raka bo to wiązało by się tylko z jednym ;(
Jeśli coś źle napisałam to poprawcie mnie bo jak na razie wiem ile wiem. A może któraś też ma taki problem i mi doradzi jak sobie z nim radzi... Byłabym wdzięczna. Pzdr
22 dzień cyklu
7 dpo
temperatura odbiła!
CUDOWNIE! 
mój nastrój to teraz totalna sinusoida...co chwilę tracę i odzyskuję nadzieję, że tym razem się udało!
Zawroty głowy są coraz częstsze i ciągle mam uczucie "kluski" w gardle...no i ten wzrost apetytu! Za to prawie wcale nie bolą mnie piersi...w poprzedniej ciąży właściwie już od owulacji miałam wrażliwe sutki a teraz nic... No ale przez @ też bolą od owulacji...A TERAZ NIC! Czasem tylko mam uczucie pieczenia...
Jak tu się nie nakręcać!?
Odebrałam dziś dyplom 
_____________________________________
1 śniadanie: owsianka z rodzynkami, owocami goi i pomarańczą
2 śniadanie: kakao
obiad: filet z soli, czarny ryż i surówka z kiszonej kapusty z marchewką
podwieczorek: lody waniliowe z truskawkami
kolacja: pomidor z mozarella
Patrzę na nasze fotki w ramkach i dopada mnie lekka nostalgia, każda chwila w naszym życiu miała swoje miejsce i była piękna. Mam fotkę z naszego bycia razem na początku, kiedy mój wtedy chłopak a dzisiaj mąż nie wypuszczał mnie ze swoich rąk a ja się pod tymi rękami rozpływałam i myślałam, jakie mam szczęście, że go mam i że jest wyjątkowy. Mam fotkę, kiedy dostałam pierścionek zaręczynowy i byłam takaaa szczęśliwa, albo bardziej. Zdjęcie z podróży poślubnej. Ładni i opaleni, nie chciało się wracać.
A później był czas, żeby się sobą jeszcze nacieszyć, wspólnie poznać, parę razy pokłócić i tyle samo pogodzić. I nadszedł pewien wczesnojesienny wieczór, kiedy przy winie i pysznej kolacji pierwszy raz pojawiła się myśl, że jestem w ciąży. Jako, że wiele testów mieliśmy za sobą to nie powinno na nas zrobić wrażenia, że na teście z rana po wielu godzinach pojawił się jakiś tam cień ... mąż postanowił się nie cieszyć zbyt wcześnie. Tak czy inaczej dolał mi winka, a ja niechcący strąciłam kieliszek ze stołu i już więcej nic nie wypiłam, powiedziałam, że może to jakiś znak i może to ostatnia taka kolacja przy winie przez najbliższych 9 miesięcy?
no cóż, trafiłam w punkt
Następnego dnia rano powtórzyłam test, wyszła leciutka linia pod światło, a w pracy kupiłam kolejny i wyszła całkiem wyraźna. Tak sobie siedziałam i ryczałam ze szczęścia, wyciągałam go co chwila z torebki. Dobrze, że nikt mnie nie widział. A dzisiaj jestem dzień przed terminem i mówię Wam, minęło jak jeden dzień.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2016, 16:35
Moj sztarszak znowu mnie zadziwil a mianowicie powrocil do swojego lozka w swoim pokoiku i to bez jakikolwiek problemow
A tak sie martwilam jak bedzie wygladalo spanie z dwojka dzieci w sypialni i zupelnie niepotrzebnie. W srode przerobilismy Maximilianka lozeczko na takie typowo dzieciece i mlodemu tak sie ono spodobalo ze chetńie w nim zasnol. Pomimo ze ja go do tego nie zmuszalam
Przespal w nim cala noc i spi w nim do dzisiaj
Czasami sie zastanawiam czy to aby napewno moje dziecko, taki grzeczny, rozstropny i zupelnie do mnie niepodobny. Bo ja to ponoc bylam beksa, maruda, bojakwa i mega uparta i niegrzeczna a ten jest taki malo problemowy chlopczyk. Chociaz czasami i on ma swoje za uszkami to i tak jest bardzo kochany...
Bylam dzisiaj u fryzjera i obcielam wlosy na krotko bo nie wyobrazam sobie rodzic w dlugich wlosach. W krotkich jest poprostu wygodniej
przy okazji kupilam pare ciuszkow dla Julianka i dwa reczniki. Bylam tez w aptece zrobic termin na wziecie miary na te rajstopy na zylaki. Mam przyjsc do nich we wtorek wtedy tez korzystajac z okazji ze maz ma tydzien chorobowego zrobimy ostatnie zakupy dla Julianka. Bo jakby nie bylo to juz prawie 30 tydzien wiec czasu jest coraz mniej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2014, 20:52
Dziś ból krzyża @ wisi w powietrzu a zioła sroki jeszcze nie przyszły ...niewiem co jest gorsze ból mensttuacyjny czy ból krzyża ...mam wrażenie że życie jest nie fair ...tylu ludzi stara się o małe dziecku a dziś usłyszałam o 22 letniej kobiecie która uśmieciła niemowlaka gdyż włożyla go do pojemnika !!!! Suka !!!! Szkoda że taka mi w ręce nie wpadnie ...mogła je oddać do adopcji !!! A ci którzy piją .rodziny patologiczne mają tyle dzieci
czy to fer ??? Raczej nie. Ale wiem jedno że gdy będę trzymać mój mały skarb w rękach obiecam mu jedno " będę cię chronić przed niebezpieczeństwem tego świata tak długo aż kiedyś zamknę oczy "
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2014, 23:10
Byłam wczoraj u genetyka z mężem. Cudem udało nam się dostać wcześniej, aż sama w to nie wierzę. Pobrał krew, zrobił badanie ginek i tu zdziwko, diagnoza 'macica dwurożna'.
5 ginekologów robiło mi w życiu usg i nikt mi tego nie powiedział. Moja obecna ginekolog, dziś na wizycie powiedziała że miała wrażenie, że tak jest, ale przy ciąży nie chciała mnie dobijać... dobra to potrafię zrozumieć. Ale pozostali 4? Dwa razy w szpitalu dwóch różnych lekarzy robiło mi usg, miałam zabieg, powinni to widzieć...
Teraz się boję. Boję się 1 trymestru. Jestem przerażona 3-cim trymestrem... jak z taką macicą donoszę do końca? Czy doczekam w ogóle 2-go trymestru? Czy kiedykolwiek będę trzymała w ramionach moje dziecko?
Z dalszych informacji... badanie nasienia. Jakaś masakra. Mąż ma traumę, kazali mu oddawać materiał w pokoju do badań ginekologicznych. Masakra. Lekarz brudny i spocony. W gabinecie mega bałagan. A niby polecają go ... hmmm ... na dodatek brakło prądu i nici z badania. Więc mąż ma traumę i nie chce tam wracać. Więc następne badanie raczej gdzie indziej... może za tydzień?
Co jeszcze? Chlamydia pobrana, za 2 tyg wynik... genetyczne za 4-5, chyba że coś tam wyjdzie to trochę dłużej.
Na niedobór witamin gin jakoś nie zasugerowano mi żadnego badania. Ale nie ważne. Od dziś biorę witaminki tak czy siak. Zobaczymy co z tym jodem, może faktycznie będę go tolerować?
Nowa gin nie chce badać hormonów w nowym cyklu, twierdzi że skoro miesiączkuje regularnie to będzie ok. Więc chyba pójdę do starej na kontrole bo ona chciała zbadać po @ hormony 
Eh co jeszcze? Może na początek nie zwariować? Tylko jak?
Dzisiejszy dzień jest jakiś dziwny:( mam miliony myśli na minutę i nie wiem na czym się skupić
Oprócz prób powiększenia rodziny mamy w planach kupno działki i budowę domu. Kredyty, szukanie, załatwianie, liczenie, przeliczanie... Jakież to jest męczące:( Wiadomością, która poprawiła mi humor choć na chwilę był fakt, że pęcherzyk rośnie i owu powinna być w weekend. Nie cieszyłam się jednak zbyt długo bo zaraz dopadły mnie czarne myśli... czy on w ogóle pęknie? a może nadal jest coś nie tak?
może te leki na obniżenie poziomu tarczycy jeszcze nie zadziałały? Miliony pytań a na większość brak odpowiedzi
Niech K już wraca i niech ten dzień się już kończy:(
Oj i stało się to, czego tak bardzo się bałam... Mianowicie - megaśne bóle małpowe ;( 2 ostatnie cykle były bezbolesne, pewnie przez cienkie endometrium (zaledwie 6mm w 30dc w 1 cyklu). Jedyne pocieszenie, że może skoro ten cykl jest taki bolesny to podreperowałam troszkę endo migdałkami i winkiem
ale u teściowej tak mnie złapało, że już myślałam, że zemdleję! o_O P. wezwał taksówkę i pojechaliśmy do domu. Leżę teraz cały czas i czekam na wieczór z duchami na ID ;P
Bardzo chcę, żeby w tym cyklu ślicznie mi rosła tempka na wykresie, żeby była śliczna owulka i śliczna wielka zielona kropa na samym końcu
trzymajcie kciuki, żeby tak było 
Czuję się grypowo a nie ciążowo:-(
nie mam żadnych odczuć prób pobolewającego brzucha ;/
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.