7cs
1dc
niedziela
I od nowa.
Miałam być stymulowana CLO w tym cyklu, ale nie jestem przekonana, jakoś intuicja mi podpowiada, żeby się jeszcze CLO nie poddawać. Podjęłam decyzję, że jeszcze poczekam.
Najpierw redukcja masy ciała.
Regularne zażywanie tabletek: witamin, kwasu foliowego, Letroxu, castagnusa, oleju z wiesiołka. Spożywanie ryb, orzechów i migdałów.
Badanie nasienia męża pod koniec 7cs.
Potem wizyta u podobno najlepszej gin-endo pod koniec października (czekałam od lipca na termin).
Na początku listopada mam wizytę u gin na NFZ, który obiecał mi skierowanie na HSG, jeśli w listopadzie nie będę jeszcze w ciąży.
I dopiero po tym, jak drożność wyjdzie ok i nasienie ok, zdecyduję się na CLO.
No...
Trochę się już martwię. 6cs za nami i nic. Celowaliśmy zawsze w owulację, przed i po. Musimy mieć jakiś problem, bo już by się udało.
Chcę też kupić macę i żel Concieve Plus - Maca podobno poprawia jakość nasienia i wpływa na zwiększenie libido... Obojgu by nam się przydało... bo ciężko o codzienne starania w czasie owulacji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2014, 21:56
Zazwyczaj nie rozmawiam z "obcymi" o dzieciach. Unikam tego tematu jak ognia, żeby tylko nie usłyszeć pytania " A Ty kiedy będziesz mieć swoje?"
Jednak dziś zaskoczyło mnie stwierdzenie moich koleżanek z pracy ( które de facto nie wiedzą nic o moich problemach). Mianowicie uczestniczyłam dziś w rozmowie o ich dzieciach ( co prawda nie było to czynne uczestniczenie ale dość uważnie wsłuchiwałam się w ich opowiadania). Już prawie miało nadejść to magiczne pytanie o dzieci kiedy tylko padło spojrzenie w moim kierunku jednak wyrok i samoistna odpowiedź padła zanim pytanie nastąpiło.
Usłyszałam, że " Ty i tak jesteś jeszcze za młoda, całe życie przed Tobą. Jak dorośniesz do macierzyństwa to pewnie parę ładnych lat minie..."
I to była jedna z tych sytuacji, kiedy brakuje mi słów...
Już parę lat minęło odkąd stałam się dorosłą kobietą ale nadal czasami znajdą się ludzie którzy potrafią nazwać mnie nieodpowiedzialną gówniarą. Jednak definicja "dorosłości" jest różnorako odbierana. Tyle ile ludzi chodzi po świecie - tyle znajdzie się własnych wyjaśnień tego słowa.. Ja mam swoją definicję.
Na czym polega życie? Stawiam to pytanie w charakterze pytania retorycznego. Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
Zastanawia mnie fakt czy mogę siebie zaliczyć do tych osób, które mogą powiedzieć, że przeżyły już bardzo dużo, czy do tych które mają to całe życie przed sobą.
Nie chwalę się nigdy ile mam lat. Bo można by było z góry ocenić jakie jest moje tzw. stanowisko w życiu.. A chciałabym dopiero z czasem dojść do tego. Bo przypuśćmy, że mam pare-naście lat.. Oznaczałoby to że mam całe życie przed sobą i nic o świecie nie mam prawa wiedzieć, bo za krótko po nim chodzę... A gdyby okazało się iż mam pare-dziesiąt lat, można by stwierdzić, że o życiu wiem dużo i nie wiele mi z niego zostało. Chociaż pamiętajmy, że pozory lubią człowieka zmylić.
Na szczęście internet daje anonimowość. A anonimowość daje możliwość obiektywnego oceniania ludzi.
I taką właśnie, obiektywną, ocenę potrzebuję... Bogu dzięki, że tu najpierw zadaje się pytania a odpowiedź oczekuje od rozmówcy - nie na odwrót...
Dzisiaj robię kontrolne badanie TSH! Odblokuję się trochę chociaż przez jeden dzień. Planuję zrobić jeszcze żelazo i cholesterol, bo nigdy nie sprawdzałam. A że sadełka trochę jest to może warto zrobić kontrolę?
Dzisiejsza nocka w pracy strasznie się dłużyła. Myślałam, że nie dotrwam, a jednak - udało się!
No nic... czas szykować się do badania.
od zeszłego wtorku siedziałam na zwolnieniu lekarskim na synka
rozchorował się
zaczęło się przedszkole i pierwsza choroba, w sobotę mocno gorączkował, podleczyłam i w niedzielę gorączki nie było, w poniedziałek mąż został z nim w domu a ja musiałam iść niestety do pracy pilne terminy
a po południu poszłam do lekarza i zostałam z małym do końca tygodnia. Dziś zdrowy i szczęśliwy od samochodu do przedszkola przemierzył drogę biegiem, stęsknił się
jej jak patrzę jak przyprowadzają mamy dzieci zapłakane to ja idę szczęśliwa i taka dumna... moje dziecko nie płacze. Idzie szczęśliwy mówi, ze będzie sie bawił z dziećmi, że będzie tańczyć pszczołę (co by to nie było:) i będzie śpiewać jagódki. Jak ja go kocham, najbardziej na świecie.
Ostatnio mam cały czas dziwne sny... to mi się śni, że mam już drugie dziecko albo jednej nocy, że wyjechałam z mężem do rodziny i patrzę a mi mleko z piersi leci i stwierdziłam, że na pewno jestem w ciąży i musze zrobić test i że miałam tylko 15 zł i chodziłam szukałam apteki i albo nie było wcale albo drogie i nie było mnie stać...
i co śmieszne zawsze mi się śni, że mam lub że jestem w ciąży i będę miała córeczkę 
Moja mama i jej przyjaciółka wróży z obrączki i wywróżyły mi że będę miała synka i za jakis czas córcię i chyba mi sie to mocno wkręciło
a nigdy się żadna z nich nie pomyliła
dziwne to jest ale serio moim koleżankom mama nieraz wróżyła i zawsze się sprawdzało 
Powtórka z rozrywki z poprzedniego cyklu - skok tempki 11 dc do 36,9 a potem piękny spadek - wzrost już jest także jutro pewnie spadek i kolejny cykl przed nami 

jakoś się nie nakręcam że może być inaczej chociaż bardzo bym chciała inny finał w tym cyklu ... no cóż, czekamy jeszcze 2-3 dni i zobaczymy co będzie
Po nocce spałam do 12:30. Sprawdziłam od razu temperaturę. Była wyższa. Od wczorajszego wieczora pobolewa mnie brzuch. Jakieś dziwne kłucie, pukanie, pulsujący brzuch... wzdęcie osiągnęło dzisiaj szczyt.
Tak się zastanawiam, cały czas myślę jak by było, gdyby było z nami masze małe szczęście. Ale co potem?
Jak i skąd wiedzieć, że coś się dzieje, że maluch może być przeziębiony, chory, nieszczęśliwy? Kiedy lecieć do szpitala, a kiedy lepiej przetrzymać w domu i nie narażać na inne bakterie i wirusy? Co ze szkołą? Jak pogodzić pracę, szkołę, studia, dom??? Jak robić zakupy? Kiedy ja tak lubię po prostu chodzić po sklepach... Już nie będę mogła wyskoczyć do sklepu po mleko czy mąkę, bo zabrakło mi do naleśników, przecież nie zostawię dziecka samego w domu! poza tym jak urządzić pokój? Gdzie ulokować zabawki, rowerek, rolki, książki, zeszyty? Przecież wszystko się zmieni. Już nie będzie siedzenia przed TV, netem, nie będzie spania do południa. Jak bym już chciała mieć zapełniony kalendarz od 4 rano do 3 w nocy... chciałabym nie mieć czasu na załatwienie prostych czynności np. siusiu...
dziś temperaturka ładnie odbiła:
![]()
nie mam bladego pojęcia czym był ten wczorajszy drastyczny spadek o_O na ewentualne zagnieżdżenie dużo za szybko, na @ to już w ogóle 2 tygodnie za szybko, więc nie wiem ;P
eeeh znów musiałam zrezygnować z kosmetyków bo znów dopadło mnie uczulenie
oczy jak królik, swędzą, pieką, puchną...
ale za to ścięłam wczoraj grzywkę i znów wyglądam jak 16-stka
heh a tu już w sobotę kończę 26 lat... dawniej miałam plan, że w tym wieku to już dawno będę matką... 
9 tydzień
8+2
21% ciąży za mną...mało, ale szybko zleciało 
Walczę z bakteriami w moczu... pół nocy nie spałam, bo miałam jakieś dziwne myśli i plecy mnie bolały na wysokości nerek...bosh żebym tylko sobie nic nie wmawiała.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:22
Boshe...nie wiem co robić. Zaczęliśmy kuracje antybiotykiem. Bierzemy już 3 dzień. Wojtkowi nic nie ma a ja kolejny dzień chodzę jak po dragach i bez przerwy wymiotować mi się chce ;(
Nie wiem co robić...przerwać? Jutro zaczynam szkołę i źle by było jakbym tam jeszcze nieprzytomna chodziła...
DZIEWCZYNY CC PLANOWANE NA ŚRODĘ ALE JAK DADZĄ RADĘ TO JUTRO TO BĘDZIE JUTRO

jestem mega szczęśliwa chodź nie powiem że mam stracha ale szczęście bierze górę
Syneczku kochany wytrzymaj jeszcze troszeczkę
2 dpt zaczął się o 4:15 obudziłam się, zmierzyłam tempkę bo i tak wiedziałam, że nie zasnę, pies na tym skorzystał bo o 5 miał długi poranny spacer. Po zjedzeniu śniadania straszna biegunka, dawno tak nie miałam, czyżby jednak wczorajsze sajgonki? Od 2 godzin jest spokój
. Czekamy z piesławem na K., który zaraz wróci z US dopakuje swoje rzeczy i ruszamy na Mazury. Kurczę jak mi teraz potrzeba takiego spokoju daleko od ludzi, w lesie, nad jeziorem z książką na kolanach. I tak wiem, że nie uwolnię się od myśli czy się udało, ale może chociaż troszkę ją przyklepię jesiennymi widokami i miłym czasem z moimi chłopakami 
Do cesarki 11 dni. Czasem zastanawiam się czy wyjście pannicy na świat 2 tygodnie wcześniej będzie dla niej dobre, ale są dni kiedy mam wrażenie że ona JUŻ jest ready żeby się z nami spotkać - taki dziwny instynkt macierzyński. Raczej sobie tego nie wyobrażam, bo samego porodu (cięcia) nadal się boję jak cholera więc dla mnie lepiej jakby nawet siedziała sobie w brzuchu jakieś pół roku, aż mama emocjonalnie się do tego przygotuje. Na razie nie ma za bardzo czasu, bo oczywiście ciągle kmini co spakować do torby do szpitala. 1 walizeczka już jest - powkładałam kosmetyki, podpaski, chusteczki, pieluchy. Na desce do prasowania poskładane ciuszki, pieluchy tetrowe, ręczniki. Jakby co gaszek przynajmniej znajdzie łatwiej, bo pokój Atheny nadal w rozgardiaszu. A to się wiąże z bałaganem w łazience, korytarzu, 2gim pokoju dziewczyn i po trosze w salonie. Piszę za to dziś z pięknie wyczyszconej kuchni. Jest duża, więc moja radość jeszcze większa. Drugi dzień jest już tak czysto i mam nadzieje, że tak zostanie chociażby do porodu.
- Tak czystą kuchnię miałem każdego dnia, zanim ciebie poznałem - powiedział z przekąsem mężczyzna mojego życia.
- Nic dziwnego - odpowiedziałam ze spokojem, mimo że połowa bałaganu to talerze po obiedzie z "jego" dziećmi, kartki karteluszki po odrabianiu pracy domowej w piątek, a na podłodze papierki po cukierkach - nie miał kto ci gotować, a poza tym więcej czasu spędzałeś w sypialni płacząc do poduszki że jesteś samotny i nikt cię nie kocha - na twarzy pojawił mi się taki lisi uśmiech, nie wiedząc skąd w ogóle wpadłam na taką odpowiedź. Mężczyzna mój się tylko odśmiechnął wiedząc, że niczym innym zaskoczyć go bym nie była w stanie i szybciutko zmienił temat
- Co możemy zrobić, zeby utrzymać tak czystą kuchnie na dłużej?
- Możemy się wprowadzić do sklepu z wystawami kuchiennymi w centum miasta jeśli chcesz...
I dotarło do mnie, że to tylko tymczasowe, że jednak utrzymanie tak czystej kuchni wymagać będzie regularnego sprzątania. A ja już w tym właśnie momencie widziałam Athenę rzucającą jedzenie na podłogę, dotykającą ścian i mebli brudnymi łapskami, otwierającą szafki i wywalającą zawartość za siebie... I siebie w tym nie widziałam tylko, żeby za nią chodzić i sprzątać
11 dni...
Dużym światełkiem w tunelu okazała się odpowiedź na moje modlitwy o deszcz. Pierwszy deszcz od kwietnia spadł w sobotę. Spadł tak samo jak ten słoneczny kamień z mojego serca. Gdybym nie miała brzucha pewnie taplałabym się w kałuży i robiła sobie maseczki z błota. W końcu!!!!! Po 30 stopniowych dniach przyszło ochłodzenie i trochę wiatru. Plus wkurw.
- Zamknij drzwi - to gaszek do córki
- Nie zamykaj! - a ja zawsze marzyłam aby rodzice byli zgodni w podejmowaniu decyzji. Czemu my mamy ciągle odmienne zdania? 
- Zamknij drzwi bo cały kurz do domu wlatuje!
- Nie zamykaj, to jest deszczowy kurz, daj mu święty spokój! I tak ja sprzątam!!
- Taaa, ciekawe kiedy ostatnio?
I teraz nie wiem, czy po tym przytyku posprzątałam tą kuchnię, czy to przez to że deszcz spadł i poczułam się jakoś lepiej. Tak czy siak, kuchnia jest czysta, pogoda w końcu jest zajebista. Kończy się lato, a ja zaczynam myśleć o świętach. A to, to chyba tylko po to żeby mnie odciągnąć od swojego wyglądu, samopoczucia i wiedzy, że juz przytyłam całe jeb*ne 20 kilo.
Endokobietka... ja chyba też zacznę się ścigać z samolotami. Tylko że ja auto zostawię w garażu...
Oj troszkę mnie tu nie było ,ale jakoś moje życie zaczeło sie kręcić coraz mocniej..
Już po ślubie
wszystko wyszło pięknie brzusia nie było widać ,wszyscy zadowoleni my również ..
Potem wyprowadzka niestety nie doszliśmy do porozumienia i trzeba było się wynieść...
Zaliczyliśmy też szpital dostałam silnych bóli brzucha i kregosłupa.. W szpitalu okazało się z usg ze wszystko jest ok z badań krwi też,pani dr stwierdziła ze dziecko uciska więzadła..
Zaczynamy juz 21tydz, dziecko kopie coraz mocniej nawet dzis dostrzegłam to na moim brzuchu 

to tak dla wspomnień. co zostawiłam i nie żałuję.. czyli moja historia z wrzesień 2013 
"Każdy dojrzewa w innym czasie do posiadania dzieci, dla mnie ciągle czas był nie ten "a bo jesteśmy za krotko", "studia", "mieszkamy osobno", "teściowa", "super hiper cudowna praca". dużo z nas to odkłada.. u mnie były wzloty i upadki w związku, najpierw musiałam "wychować" faceta, pozwolić mu dojrzeć emocjonalnie, odciąć pępowinę od mamy, wyjazd( szkoda ze tak późno się na to zdecydował !) wiec odzyskałam innego chłopa.. Dużo rozmawialiśmy o dzieciach, on jest bardzo na tak, ja ciągle mam wątpliwości (praca, teściowa) ale uważam, że najwyższa pora spróbować.. także moja historia się dopiero zacznie.. i mam nadzieje ze będę miała wsparcie w moim ukochanym i w was dziewczyny
"
Wkurzyłam się !
Moja wizyta u chirurga trwała 5 minut a czekałam na nią miesiąc żeby dowiedzieć się, czy jest jakaś poprawa i czy mogę sobie spokojnie żyć.
Dobrze, że weszłam pierwsza, bo jakbym miała jeszcze siedzieć godzinami w kolejce żeby usłyszeć to, co usłyszałam... to bym kobietę rozszarpała.
Chirurg jedyne co mi powiedziała, to to, że mogę liczyć na pogarszanie się stanu nogi im brzuch będzie większy, że może pojawić się obrzęk i ból. Super.
Nie obejrzała nogi, nie zleciła badań krwi - nawet nie zobaczyła tych, które specjalnie przed wizytą sobie zrobiłam - nie zleciła badania doppler.
I co ? Mam zapisać się na przyszły rok jak już będę po porodzie.
Mhm.Jasne.Biegnę...
Muszę pogadać z moją ginekolog - jedynym normalnym znanym mi lekarzem w tym kraju - żeby może wypisała mi jeszcze jedno skierowanie to pójdę do specjalisty, który przyjmuje u mnie w przychodni i ma pokaźne doświadczenie.
Mała tańczy mi w brzuszku jak szalona
szczególnie rano przed jedzeniem i późnym wieczorem 
Czasem dostanę takiego bęcka, że aż jestem w szoku. To będzie niezła aparatka... chyba, że do 21 października urośnie jej ptaszek 
Lepiej nie, bo mam dzisiaj zamiar wybrać się na zakupy ciuszkowe 
Dziś wizyta u lekarz. Niech się nie bawi tylko albo w lewo albo w prawo. Niech przepisuje clo a jak po tej kuracji nic nie będzie to IUI.
Wyniki były już gotowe przed 10. No nie wiem czy mam skakać z radości czy zacząć się martwić...
TSH - 0,885 było - 1,114
Cholesterol - 154 (normy 115-190)
Żelazo - 128 (normy 35-150)
Nie mam pojęcia czy to dobre wyniki.
W środę moja gin ma dyżur, ja też, więc podejdę od razu i pokażę. Mam nadzieję, że wytrzymam do środy. Ajjjjj chciałabym już robić inne badania.... takie typowe, mocz, krew, usg... brać witaminki dla ciężarnych... może uda mi się schudnąć w ciąży zamiast przybrać na wadze... ojjjjj chciałabym już ... teraz .... natychmiast ... zaraz ...w tej chwili ... od razu
Mam 2 Aniołki i teoretycznie powinnam spróbować trzeci raz, żeby leczenie lub szukanie powodów było jako tako refundowane, ale zachodzić w ciążę po raz trzeci czekając jedynie na to kiedy się ją straci? Tego bym nie zniosła.
Znalazłam lekarza w innym mieście, który zlecił mi szereg badań, niestety na wyniki trzeba czekać cholernie długo, ale jeden przynajmniej przyszedł. I tak oto:
Przeciwciała przeciw kardiolipinie:
IgG 2,24 GPL
IgM 3,35 MPL
Nie wiem co oznaczają te jednostki, ale grunt, że jest w normie.
Wczoraj powiadomiłam mojego m o moich przyszłych cudownych planach oszczędnościowych. A mianowicie wymyśliłam, że po urodzeniu 1 dziecka (o ile w końcu się pojawi zanim na dobre szlag mnie trafi) nie będziemy się zabezpieczać. W ogóle. BO PO CO? Bo tak w ogóle to chcielibyśmy mieć dwójkę. Szkoda tylko, że z pierwszym nie możemy wystartować.
Cholera jasna, po kilkunastu miesiącach starań bez efektu i sexu w dni płodne, jaki jest sens wydawania kasy na gumki czy pigułki?? Zaden!
Jak sobie pomyślę ile kasy na to niepotrzebnie wydaliśmy....
Człowiek taki głupi w swojej niewiedzy.
Ale za to ile zaoszczędzimy. ok 30 zł miesięcznie przez x-miesięcy, przez x-lat, może wyjść z tego fajna wycieczka
))))
Plusy dodatkowe, zero gumek (chyba żaden facet ich nie lubi), ja nie będę się niepotrzebnie "blokować" pigułkammi. Naturalny cykl bez sztucznych hormonów.
Jaka jest szansa że nie zabezpieczając się zajdę??
hahahaha, taaaa, śmiechu warte.
W sumie to będzie duży komfort, już nigdy nie będę musiała martwić się o antykoncepcję.
Ciekawa jestem dzisiejszej wizyty
gin sprawdzi czy któryś z pęcherzyków pękł. Mam co do tego obawy bo już kiedyś miałam taką historię u innego gina, że zaglądał mi tam w 15dc, czyli teoretycznie już po owulacji, i powiedział, że nie widzi ciałka żółtego. Czyli że pęcherzykł nie pękł. Czyli że cykl bezowulacyjny, czyli że dupa blada
(((
Przed IUI wprawdzie dostanę jakiś tam zastrzyk na wywołanie pęknięcia, ale nie o to mi chodzi. Chcę wiedzieć czy moje pęcherzyki potrafią same z siebie pękać, wiecie o co kaman.
Póki co mój man uważa, że poległ na całej linii jako mężczyzna, ale może z mojej strony też są problemy. Pęcherzyki są, jajowody drożne, tempka regularnie wzrasta w drugiej fazie cyklu, tyle tylko wiem.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.