Dzisiaj 11dc ovulacja na horyzoncie chyba;/ nigdy nie wiadomo??? temperatury nie mierze bo to wszystko jest bez sensu:( Juz sie chyba powoli godze z tym, ze nie jes mi dane znowu byc w ciazy. Bog ma inne plany. ach zycie......

Mamax Walka o Bobo. 12 października 2014, 15:29

Jestem wykonczona. Codziennie mam cos do zrobienia. Posprzatalam pokoik Maximilianka bo robilismy w nim przemeblowanie, wysprzatalam sypialnie, popralam, poprasowalam a roboty jakby nie ubywa. W dodatku z Maxikiem jest gorzej niz bylo w piatek. Mam wrazenie ze nie potrzebnie pojechalam do lekarza bo pomimo ze stwierdzono u malego zapalenie gardla to nic na to nie dostalismy. Na nieszczescie nie bylo naszego doktora tylko pani doktor a ona jest beznadziejna. Kazala zbijac goraczke nurofenem a jak nie bedzie poprawy to przyjechac w poniedzialek. Nosz kurcze to ja sie tak zjechalam z chorym, goraczkujacym dzieckiem po to zeby mńie zbyc. Kurcze nawet glupiego syropu nia zapisala czy chodzby cos na katar. Mowie jej ze mlody nie chce nic jesc a ta ze nie musi byle duzo pil. Tylko ze on pic tez nie chce. Mowie ze od tygodnia maly ma katarek a ta stwierdza ze no tak to troche potrwa zanim mu przejdzie. Piepszona lekarka . Mam nadzieje ze jak pojedziemy jutro to jej nie bedzie bo chyba mnie cos trafi...w nocy maly mial ponad 40 stopni goraczki, nurofen nie pomogl i przez trzy godziny dziecko moje lezalo jak trupek. Dopiero panacentamol zadzialal ale i tak rano goraczka wrocila. Mnie w nocy strasznie bolal brzuch, do tego byl tak twardy ze szok, ledwo sie ruszalam. Dobrze ze moge liczyc na meza ktory cala noc czuwal przy synku bo ja nie dalam rady :-( Nie dlugo porod a ja sie martwie ze w tym czasie Maxik bedzie znowu chory. Co ja zrobie przeciez nie oddam wtedy chorego dziecka do znajomych na noc. Jedyne wyjscie jakie widze to takie ze maz bedzie musial z nim zostac w domu a ja sama bede musiala rodzic. Ale tego to bym nie chciala :-(

Mam dosyć!!! Siedzę znów u rodziców, bo musiałam wczoraj męża zawieść do pracy, bo on swoje auto rozwalił. Mężaty znów pojechał w delegacje i miał dziś wrócić. Nie wróci. Poszłam dziś na spacer, szłam przez park i łzy mi się cisnęły do oczu. Tyle par sobie spaceruje, z dziećmi. A ja co? A ja sama. No i co z tego, że w poniedziałki, czy środy jest w domu, skoro ja wtedy pracuję. Ja w weekendy nie pracuję, ale on pracuje. Namawiam go od pół roku, żeby się zwolnił, ale nie... nie zwolni, a jak szef się dowiedział, że ma iść na rozmowę do innej firmy, to zaczął prosić, żeby się nie zwalniał i dał podwyżkę... Tylko na co nam te pieniądze, skoro i tak nie mamy własnego mieszkania, ani domu, jeździmy starymi samochodami, a na wczasy wywalczone, wyrwane dwa tygodnie jeździmy byle taniej... Ma mnie cieszyć rosnąca kwota na koncie? Nie cieszy. Sprawia, że czuję finansowe bezpieczeństwo, ale się nie cieszę. Mam dość.

DZis mam okropny dzien. Jak sie juz rozkleilam to nie potrafie przestac ryczec!!!! Mialam focha na meza ze za malo mnie wspiera. Na siebie zla ze dlaczego ja sie tak tym wszystkim przejmuje- jeszcze troche i w spsychiatryku wyladuje. Przyznalam sie dzis samej sobie ze to pragnienie dziecka jest silniejsze ode mnie. I chyba ogranicze wchodzenie na fb bo tam same radosne nowiny ktore mnie doluja. No i bede musiala ograniczyc wchodzenie na ovu. Moj mozg potrzebuje odpoczynku i spokoju. Trzeba wylaczyc myslenie!!! Najgorsze to to ze mialam dzis pojsc z mezem na urodziny znajomego a musial pojsc sam. Z racji tego ze mam oczy jak chinczyk,kazalam mu powiedziec ze dostalam okres i mnie brzuch boli-wiec nie przyszlam. Pewnie bedzie gadka ale mam to gdzies!!!!!
Kurde co mam zrobic by stac sie silna-gdyz sie okazalo ze nia nie jestem...?

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 12 października 2014, 17:36

"Radość serca, jest życiem człowieka"

Biorę rano prysznic i przypomniała mi się krótka rozmowa w pracy... no co ty Alu, ty nie masz czasu... to co ja mam powiedzieć o sobie... ja to nie mam czasu. Ludzie, którzy mają dzieci myślą i uważają, że ktoś kto ma tylko męża, to siedzi w domu zbija bąki i na wszystko ma czas, a może i się nudzi. Jak sobie to przypominam, to krew mnie zalewa.

Dziś w kościele coś mnie tknęło, postanowiłam dosyć spontanicznie oczyścić swoją duszę :) Tak sobie pofilozofowałam z księdzem, może dlatego, że udzielał nam ślubu i czuję w stosunku do niego taką otwartość. Wskazówka nie łatwa do wykonania, prawdziwa modlitwa z ufnością, za wstawiennictwem św Jana Pawła II, może właśnie od dziś kiedy był tzw dzień papieski. W życiu nie ma przypadków... takie słowa usłyszałam. Ale ile można się modlić, czasem brak sił i tej ufności.

Modlitwa o wyproszenie łask

Święty Janie Pawle II, za Twoim
pośrednictwem, proszę o łaskę dla
mnie. Wierzę w moc mej modlitwy i
w Twą zbawienną pomoc. Wyproś u
Boga Wszechmogącego, łaskę o którą
się modlę, łaskę macierzyństwa.
Uproś mi dar umocnienia mej wiary,
nadziei i miłości. Pan Jezus obiecał,
że o cokolwiek w Jego imię prosimy,
to otrzymamy. Dlatego i ja, Panie,
pełna ufności, proszę Cię o łaskę
wysłuchania i obdarzenia tym,
o co się modlę za wstawiennictwem
św. Jana Pawła II.
Wysłuchaj mnie, Panie. Amen.

Może komuś kiedyś ta modlitwa przyniesie pocieszenie i zostanie wysłuchana.

Mimo smutku, żalu, złości, bezsilności, niech serce napełni się radością... bo radość serca, jest życiem człowieka... <3



Laura28 Never say never 12 października 2014, 18:32

Mam w sobie wewnętrzny niepokój, boje sie przyszłości, juz tule złych rzeczy sie zdarzyło ze boje sie iż kiedyś sobie z czymś nie poradzę. Znów wczoraj była gadka o dzieciach, sprawdzali czy jestem w ciąży czestujac mnie alkoholem i sprawdzając co powiem, pózniej ktos stwierdził ze wyglądam jakbym w ciąży była ( bo co kuźwa starzeje sie i moj brzuszek sie zaokrąglił udając ciąże spożywczą?!) pózniej próba czy bede niosła ciężkie rzeczy no i oczywiście kazdy daje mi uniwersalna receptę na życie : znajdź w ciąże. Tak, zgadzam sie moment jest wręcz idealny, no ale co z tego? To nie zależy ode mnie ... Chcieć to nie znaczy móc. Nie zdają sobie sprawy, ze tym gadaniem robią mi przykrość :(


Z innej beczki: pogoda jest piękna, wczoraj wieczorem temperatura była jak latem, do wieczora siedzieliśmy na dworze. Jak ja lubię te momenty w tygodniu gdzie wiem, ze jutro nie muszę sie zrywać o świcie i pędzić i imieniu pieniądza...

Agi Radość.. 12 października 2014, 19:48

:)

Adelo Pozwól mi chociaż mieć marzenia.. 12 października 2014, 20:40

Chwile mnie tu nie było...

Tempka krótko mówiąc świruje, ciekawe kiedy wróci do normy. Bardzo się nie mogę doczekać swojego normalnego cyklu!

W pracy póki co jestem jeszcze, ale nie wiem jak to długo potrwa. Na razie już mam trochę lżejszy grafik. Czeka mnie niestety nieubłaganie wizyta u lekarza, która zaczyna mi spędzać sen z powiek. Kolejna narkoza? Boję się, ale pamiętam wtedy w marcu jaki miałam spokój Ducha. Teraz też tak będzie, bo Ufam Komu trzeba :)

Szkoda, że starania będę musiała wstrzymać, ale i tak mam na razie cykl rozsypany, więc się jeszcze przebadam.

Psychicznie lepiej choć mogłoby być jeszcze lepiej!

katerinka HOPE 12 października 2014, 21:11

dziś kolejny okres, kolejny raz trzeba wstać i próbować. dziś było źle. Na prawdę. Łzy, płacz, załamka, najchętniej leżałabym w łóżku cały dzień. A tu obiadek rodzinny, wszyscy z dzieciakami. masakra! Dałam radę. Pomogło wino.. i mój mąż <3 jestem ponad to. Choć przez chwilę byłam.. a mama do mnie: Czy są jakieś problemy?? nie chcecie mieć dziecka?? Nie potrafię o tym mówić. Muszę iść do psychologa, serio, czasem nie daję rady, przy innych mi się udaje, ale gdy zostaję sama.. ciężko.
Postanowienia na nowy cykl:
- monitorować fazę lutealną - coś krótka
- wiesiołek - 3x2 dziennie - tym razem nie ominę żadnej dawki
-zbadać prolaktynę - choć moim zdaniem bromergon działa - jest owulacja,a poza tym TSH przy okazji
- wygonić męża na badania nasienia - choć obiecał, że sam się tym zajmie
- sex 2 razy dziennie jak tylko wyjdą 2 kreseczki na owulacyjnym - przez 3 dni

Dlaczego myślałam, że tym razem się udało??
- 2 osoby powiedziały, że śniło im się że jestem w ciąży
- 1 osoba się zapytała, czy czasem nie jestem w ciąży, bo tak wyglądam
- jedna osoba, powiedziała, że mi życzy dzidziusia na nowe mieszkanie (za 2 tygodnie przeprowadzka)
- cycki mam wielkie jak nigdy - co zauważyłam nie tylko ja, ale jedna ciotka
- dzieci patrzą we mnie jak w obrazek... jakbym hipnotyzowała je...

Co to kur.. mało jest powodów!!!???

dancerina czekając na naszegk aniołka 12 października 2014, 21:33

I dostałam okres ...beznadziejnid się z tym faktem czuje najgorsze jest gdy w pracy trzeba zadbać po kanpol dział dla niemowlaków ...to takie dołujące i przykre dotykać te smoczki buteleczki i gryzaczki a małe śpioszki ach cci tu dużo mówić ...

12-10-2014

10.15
Szykujemy się do wyjścia. Antenka (super to „zdrobnienie” Endokobietka będę używać) umyta, podtyta, przebrana. Ostatnie 2 dni nauczyły mnie bardzo wiele. Zmieniły dużo. Urodziłam przy okazji wszystkie hormony więc powoli wracam do świata kobiet normalnych. (jeśli w ogóle takie istnieją). Nie tylko w wyglądzie (ufff) co i zachowaniu. Pokochałam gaszka od nowa; bałam się, że ta ciąża źle na nas wpływa. Dużo się kłóciliśmy, droczyliśmy, strasznie mu pyskowałam i wszystko wiedziałam lepiej. Brak zbliżeń intymnych z powodu brzucha wcale w tym nie pomagał. Robiłam wiele rzeczy sama i gdzies w tym wszystkim się pogubiliśmy. Przy okazji naplotło się wiele problemów i dodatkowych wyzwań. Ściągnęłam Gertrudę z Polski i zaczęłam spędzać z nią dużo czasu. Odeszłam z pracy i pozbyłam się niepotrzebnych zmartwień w tym koleżanki, która tylko udawała być koleżanką. Zmartwienia finansowe, rodzinne i inne rosły wraz z brzuchem. Na samej końcówce zaczęłam się zastanawiać czy to dobry moment na ciążę. Ten stan, tak jak już wiele razy pisałam, nie jest usłany różami. Problemy, zmartiwienia i zwątpienia stoją na każdym rogu. Trzeba jednak jakoś sobie radzić i życzę wam wszystkim przyszłe mamy, żeby (tak jak w moim przypadku) tylko i wyłącznie koty się od was wyprowadziły. Jak gaszek ze mną wytrzymywał to wszystko? Nie wiem. Ale wiem, że będę musiała mu te tortury wynagrodzić. Atena? No cóż. Tak jak z faktem posiadania psiochy się pogodziłam, tak już nawet ten kudłaty łeb mi nie przeszkadza. Miłość przychodzi z czasem, tak jak napisałyście. Zaczęłam ją bardziej lubić z każdym karmieniem piersią. A dziś to już w ogóle nie wyobrażam sobie bez niej żyć. Spałyśmy w nocy razem na jednym łóżku. Tak jakby była ze mną od zawsze. Jest cudowna. Morda jej się zrobiła ładniejsza, dostała kolorków oliwkowych na twarzy i takie ma superaśne paznokcie i stópki! No i ta czupryna!!! Wszystko po tacie. Ahh ten tata. Będzie naszym bohaterem, już ja muszę Antenę przygotować na to, że na świecie lepszego faceta od własnego ojca nie znajdzie! Jego ręka na moim czole podczas operacji znaczyła wszystko. TAK, wpuścili go. Anestezjolog schylił się nade mną z pytaniem ARE YOU OK? Kiwnęłam głową że tak, a ten jak zobaczył moje łzy to odwrócił mi głowę na bok pokazując mojego mężczyżnę w czepku i kaftanie myjącego ręce jakby sam miał mnie kroić. Uśmiech miał od ucha do ucha. Przestałam płakać...To dzięki niemu obok poczułam się znowu „w domu”. Wiedziałam, że cokolwiek będzie się działo po drugiej stronie zasłonki będzie pod kontrolą nie tylko samego Boga, tak jak go uprosiłam, ale też i gaszka. On widział akcję swoimi oczyma a ja czytałam wszystko z jego twarzy - minuta po minucie - aż po jakichś dziesięciu usłyszałam darcie paszczy naszego owocu miłości. I to było to!!! Wiedziałam, że wszystko jest ok. Jest zdrowa, jest z nami, jest nasza!!!!! Położyli mi ją na piersi. Patrzyła się na mnie, a ja na nią. I nie wiedziałam co robić. Ona chyba też nie, więc zaczęła znowu płakać. To przemówiłam... Tak jak gadałam do niej w brzuchu. I ucichła. I znowu się na mnie patrzyła tymi bystrymi oczyma. I słuchała. I wtedy wiedziałam, że to działa!!! Że ona naprawdę pamięta jak do niej gadałam w brzuchu. A potem zdjęli jej czapke i zobaczyłam ten czarny, kudłaty łeb, sine palce, dziwną buzię. Dużo jej brakowało do mojego wyimaginowanego ideału, który tak szczegółowo kreowałam te 9 miesięcy. Tak bardzo nie chciałam, żeby gaszek zauważył moje rozczarowanie :D
342d69d0fc5765f9med.jpg

A teraz oczu nie mogę od niej oderwać. I widzę w niej siebie mimo wszystko. Nie szkodzi, że wygląda jak tata. Charakterek będzie miała mamy i będzie taka jaka JA. Kocham Antenkę ponad życie. Moja obsrana dupunia!!!!!!
77c6e7ed68bc15b5med.jpg

ATHENA BARBARA - ur. 10-10-2014 o godz. 8:38 - waga: 3440g, dł: 50cm


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2014, 23:05

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 16 listopada 2020, 12:54

4dc
Znowu dopada mnie ,, wewnętrzne rozedrganie,, z jednej strony ekscytacja, że coś zaczyna się dziać, z drugiej strach, że coś stanie na przeszkodzie do transferu. Siedzenie w domu nie sprzyja nie myśleniu. Rano obejrzałam galerie pozytywnych testów ciążowych, to nie jest dobry przejaw mojego stanu psychicznego 🙄
Coraz więcej myślę o tym, że jeżeli żaden z 3 zarodków, które mamy nie będzie chciał z nami ,, zostać,, to odpuszczam starania. Nie wiem jak wtedy brak dziecka wpłynie na nasze życie, ale nie będę miała siły na to wszystko. W styczniu minie rok od pierwszej wizyty przed ivf, jest listopad a ciąży jak nie było tak nie ma. Ten rok mnie męczy, bardzo. Niech się już kończy 😡


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2020, 13:51

PONIEDZIAŁEK
Mamy 👑👑👑...
Także z takim rozmachem wchodzę w ten 2021 🤧🤒😷🥵🥶🥴🤪

Byly wielkie plany, spełzło na niczym jak zwykle 🤦🏻‍♀️ zostanie mi netflix, oby sie chociaz nie zepsuł 😂

Najbardziej mi szkoda tych szczepien, bo trzeba przełożyć, nowy termin dopiero na 20.01, to prawie miesiac czekania, znowu sie wszystko opóźni, jak ja to lubię 😭 na dodatek zaczynam nowa prace i na dzien dobry urlop 2 dnia pracy 🤦🏻‍♀️ fatalnie...

Ale mam jakies dobre przeczucia co do następnego roku. Wiem, że być może co roku taka mam nadzieje, ale teraz to coś innego niz nadzieja, to jakies nieodparte przeczucie, ze to bedzie moj rok... Że szczęśliwe zakończenie czeka mnie właśnie w nadchodzącym roku... I... Dzieki temu przekonaniu mam taki spokoj w sercu... Powoli do celu 😉 oby moj kobiecy zmysł nie zawiódł 😉
WsZyStKiEgO cO nAjLePsZe w NoWyM rOkU! 🍾

Dzisiaj kupilismy dla malego wanienke, plyn do kapieli, oliwke, krem do pupci do twarzy i na brodawki, nozyczki, reczniczek, myjeczki, sliniaczki, pampersy, chusteczki, waciki hm nie wiem czy o czyms nie zapomnialam. Wszystko schowam do szafy i bedzie sobie czekalo na uzycie. Ciuszki juz dawno odswiezone po malej, teraz jeszcze gdzies w listopadzie przepiore je w dzieciecym plynie i poprasuje. Mam trzy pelne szuflady od komody maluskich ubranek. Rozowe odlozylam bo nie bede chlopca na rozowo ubierac. W tym miesiacu jeszcze zamowimy posciel do lozeczka z allegro bo w sklepie nie dostane tylu czesciowej poscieli. Na allegro 14- 17cz za ok 350zl a w sklepie 4 cz za 150zl. Lozeczko odswiezyc po corce. Za miesiac chcemy kupic wozeczek aha i ja torbe i szlafrok. No i grudzien juz odpoczywanko w domku, w swieta trzeba sie najesc porzadnie bo pozniej bedzie dieta przy karmieniu hehe. No i najwazniejsze oczekiwanie synka.

dzis 23 dc.... z moich obliczen bo dalam sobie spokoj z monitoringami,,,ale intensywnie owulke czulam w 11 dc ...mowie codziennie ze juz dalam sobie spokoj ale w glebi serca wierze wierze ze moze jednak...dzis bardzo duzo gestego bialego sluzu czystego bez grudek wyplywajacego na wierzch...dziwne odczucie bo zawsze raczej sucho... temp nie mierze bo tylko doprowadzalo mnie to do nerwicy...cos mnie tknelo i obliczylam ze okres wypada mi w ur mojej siostry a jak by sie udalo ..podkreslam Jak by !! Jakims Cudem...to termin porodu w ur meza 27.06. ...wiem ze to glupie takie liczenie na zas...ale jakaś nadzieje trzeba miec w cos wierzyć....brzuch mnie nie boli tylko lewy jajnik od paru dni,,,czyzby zaczal dzialac bo nawet podczas przypuszczalnej owulki tez lewy kul...
wczoraj kol z pracy przyniosla usg 14 tydzien ...takie sliczne ryczala bym jak koza gdy by mi sie udalo dotrwac...polozyla reke mi na brzuchu i mowi zarazaj sie ...gdyby to bylo takie proste ...
wczoraj robilismy ciecie blizniaki ...pani byla zestresowana okropnie postanowilam z nia gadac zeby ja oderwac o pokoiku lozeczkach wozku itp...potem pow dzieki tej rozmowie nie denerwowalam sie ze tam cos robia...nazwalam to leczeniem stresu przez zagadanie...jak jej pow ze ma brzuch juz rozciety to sie usmiechnela i mowi tak nie mozliwe nie czulam...i wszystko dobrze sie skonczylo czekala na nich 6 lat...moze i u mnie tak bedzie ...ze doczekam sie Cudu jakim bedzie zdrowa ciaża...
dzis w necie znalazlam modlitwe i historie kobiety...

http://www.dominikanki.republika.pl/pasek_sw_dominika.html ...........wzruszyla mnie cos w tym jest wiara czyni Cuda trzeba wierzyc ze sie uda :)

jestem glodna ....calymi dniami...to nie raczej objaw ciazy ale teraz moj zoladek przechodzi samego siebie....i kregoslup mnie napiepsza ...7 lat pracy na intensywnej robi swoje....a moze poprostu robie sie popsuta...i cos musi mnie podreperowac...moze kiedys II kreski :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2014, 00:26

Mega Moje marzenie 13 października 2014, 07:26

Chyba sie powoli wypalam ze swoim marzeniem.... Temperaturę mierze, bo przynajmniej wiem co sie u mnie dzieje ;) wróciłam do 2 gina, zaczyna mi sie coraz lepiej z nim współpracować, jutro muszę do niego zadzwonić i umówić sie na laparoskopie, jak bede miała szczęście (czytaj NFZ sie zlituje i Doda coś do kontraktu) to bede miała w listopadzie, a jak sie NFZ wytnie to w styczniu.... Mam nadzieje ze bedzie szybciej, Umówilam sie z ginem ze po badaniu włączamy symulacje pęcherzyków, włącznie z pomocą przy pękanie.... Ale i tak jeszcze sie tli malutka nadzieja ze to nie bedzie potrzebne....
W pracy coraz gorzej, nasza szefowa zaczyna nam robić pod górkę, wyników nie mamy, ten październik jakis taki do dupy jest....

aneczka1983 w oczekiwaniu 13 października 2014, 08:23

Czuję zmęczenie. Odpływam dosłownie. Czuję jak w jednym momencie zwyczajnie coś mnie kładzie na plecy. Nie wiem jak wytrzymam te godziny w pracy ale muszę. Mogłabym tylko spać i spać. Wygląda na to, że muszę kupić nowy termometr. Robiłam porządki ostatnio i oczywiście nie mogę znaleźć. No i chcę cały czas jednak robić obserwacje. Ehh..

Zastanawiam się jak z tym testem. Jeden wyszedł pozytywnie a drugi negatywnie. Czekam dwa dni aby test powtórzyć. Towarzyszy mi obawa przed ciążą pozamaciczną. Nie wiem czemu ale ciągle mi ten niepokój towarzyszy. Zresztą obawy moje rozbudziły dwa różne wyniki testu.

Spać...

Marronek Maluj kolorami, które zostały Ci dane. 13 października 2014, 08:32

No i cykl całkowicie do dupy...
Dlaczego? Ano dlatego, że już po owulacji (wyjątkowo wcześnie przyszła, już w 12 dc), a serduszka... ani jednego... Wpierw okres, a potem... potem choroba :( Coś mi na płuca siadło, dostałam antybiotyki + inne leki...
I z tego powodu w histerię wpadłam wyjątkowo wcześnie... O ile zwykle ryczałam i załamywałam się po dostaniu małpy tak tym razem w dniu gdy tempka podskoczyła... Alkohol poszedł w ruch, łzy polały się strumieniami... W życiu jeszcze w aż tak złym stanie nie byłam...

Dziś wracam do pracy... Tak bardzo mi się nie chce... Nie wiem jak przetrwam tych 8 godzin... Chce się położyć, zwinąć w kłębek i zasnąć na tydzień czy dwa, tak aby obudzić się już w nowym cyklu...

kitti1982 moja droga do pełni szczęścia 13 października 2014, 08:34

Mam dziś doła ale i nowe postanowienia. Mój nastrój nakłonił mnie do czegoś co zrobię i już mnie nic nie powstrzyma... NIC. Od zeszłej środy siedziałam w domu z moim synkiem. Ospę przechodzi bardzo łagodnie, wysypka na prawdę minimalna, ani jednego dnia nie gorączkował, nie drapie, mówi, że ma bąbelki i jak zejdą to idzie do przedszkola. Jest najukochańszą istotą na świecie. Rozumie wszystko, jej nigdy nie myślałam, że można aż tak bardzo kochać.
Wczoraj zagadałam do męża, że teraz przeziębiony i pewnie znów nie będzie chciał się starać o drugiego maluszka :( Mąż od razu zły... że traktuję go jak reproduktora, czy nie możemy tak normalnie? On nie chce nic słyszeć o dniach płodnych. Tylko, że nie potrafi pojąć tego, że my kobiety mamy tak mało czasu na zajście w ciążę, że z całego cyklu jest to zaledwie kilka dni. Mój mąż ma tak, że jak przeziębiony to już uważa i nie kochamy się do końca albo wcale... albo wypije piwko bo np miał gorszy dzień w pracy i wtedy tez uważa :(
Mam powoli tego dość, bardzo pragnę dziecka ale widocznie muszę się cieszyć, że już mam swojego najsłodszego na świecie synka i na więcej nie mogę liczyć. Chce mi się momentami płakać, że mój mąż tego nie rozumie. Trudno.
Postanowiłam, że zacznę ćwiczyć w domu, włączę Chodakowską i będę wylewać poty. Po ciąży zostało mi 5 kg na plusie, których nie mogę zgubić. Brzucho się zrobiło i skoro tak ma być to się biorę za siebie, będę może miała lepszy nastrój i więcej sił psychicznych. Zrobię to dla siebie.

Rano temp 36.60 nie mierzylam caly cykl wiec co mi daje ten jeden pomiar...ale skusilo mnie i zle bo teraz wiem ze nic z tego...;( z reszta po co mam miec jakies nadzieje..wszyscy w ciąży tylko nie ja...i ta wielka euforia...nie jestem zla o to ze komuś się udalo...tylko czemu ja stoję w miejscu...:(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)