13dc nie bylo mnie caly tydzien, spr tylko pamietniki moich przyjaciolek :) Mielismy wspanialy weekend bylismy w Paryzu bylo naprawd przepiknie. Spacerowalismy, pilismy wino jak prawdziwa para zakochanch. Przytulank przez te trzy dni bylo wiecej niz czasami przez miesiac :)HEHE nawet nie wiem ile:), ale bardzo bylo nam to potrzebne. Moj maz powiedzial mi wiele cieplych rzeczy, ze on tez tak bardzo chce tego dziecka jak ja. Wrecz on siebie obwinia, ze dalej nic itp. Bo to fact, ale czasami wydaje mi sie, ze jest jeszcze bardziej uczuciowy niz ja. Kocham go bardzo mocno. Fajnie bylo tez spedzic ten weeknd tylko we dwoje bo niestety nie mieszkamy na codzien sami :(.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2014, 16:39

Dawno nic nie notowałam...

Kolejny cykl ma się ku końcowi. Wyjątkowo krótki cykl (owulka w 11 dc). I tak jak zawsze - temperatura wygląda obiecująco, ale... ja wiem, że nic z tego nie będzie. Czuję małpę... W sobotę powinna do mnie zawitać.
A potem co? Powinnam iść do lekarza na HSG/laparo, ale... jakoś nie mam siły. Czuję, że to bez sensu. Że niezależnie od tego co zrobię i tak nic z tego nie wyjdzie...

Ludzie pokładają we mnie zbyt wielkie nadzieje. Uważają, że ja dam sobie ze wszystkim radę. Dziś też, przyszła koleżanka i mówi, że wczoraj jak gadała z szefem to wspomniała mu o mnie. Bo niby ja się lepiej znam na Matlabie niż ona. Kierownik techniczny też dał mi najtrudniejsze ze wszystkich zadanie, bo jak to sam stwierdził - ja sobie dam radę...
W sprawach poza pracowych też - koleżanki co chwile wylewają na mnie swoje żale. Obarczają swoimi problemami, tak jak ja nie miałabym własnych... Nie widzą, lub nie chcę widzieć, że ze mną jest źle, że nie daję już rady. Przez tyle lat przywykły, że na mnie można w każdej sprawie polegać.


Jeszcze moja ciotka mnie wkurzyła.
80 urodziny dziadka. Przyjeżdżamy do niego z niespodzianką - taki wjazd na chatę i każdy coś przynosi - tort, ciasta, sałatki itp. Ciotka tradycyjnie się spóźniła (na naszą rocznicę tez się prawie godzinę spóźniła, przez co trza było plany zmienić i zmienić kolejność "atrakcji"). No ale ok, dwójka małych dzieci, można jeszcze zrozumieć (no i 5 kg szpachli na twarz też trzeba założyć, bo przecież nie może być widać, że ja już po 40 jestem).
"Impreza" trwa, siedzimy przy stole, rozmawiamy, śmiejemy się i nagle jej starsza latorośl (mój chrześniak) się pyta - a kiedy pójdziemy po telewizor dla dziadka? Tak dziadek miał dostać w prezencie nowy TV. Dziadek chyba nie dosłyszał. Ciotka tylko śmiechem wybuchnęła. Mały podszedł do babci i mówi - no bo w bagażniku jest telewizor dla dziadka, ale to tajemnica...
Noż kuźwa. Dzieciak ma już 3 lata, sporo rozumie. Czy tak trudno mu wytłumaczyć, aby nie mówił? Albo nie mówić co dziadek dostanie w prezencie? Ale nie to było najgorsze, to jeszcze da się zrozumieć.
Wiecie co jest najlepszą zabawką dla 3-letniego dziecka? Zapalarka, o taka - http://polmarprojekt.pl/15797-19583-large/action-can-42311-zapalarka-max-gh19-skladana-188mm-zaplon-piezoelektryczny.jpg
Oczywiście zepsuta zapalarka, ale o tym wie tylko mamusia. Ja jak zobaczyłam, że chrześniak bierze zapalarkę, to od razu mu zabrałam i mówię - Piotrusiu, nie wolno. To niebezpieczne, tym się nie bawi.
Mały w ryk i do mamy. A mama? Ano mama mówi, żebym mu oddała, bo przecież TA ZAPALARKA jest zepsuta. No jakie to oczywiste. A jak kiedyś weźmie inną działającą? Ale to nie ważne, ważne że teraz jest spokój...
A no i nie zapomnijmy o syfie, który mały narobił. Telewizor w kartonie jest zabezpieczony styropianem. A co się robi ze styropianem? Ano wali nim o ściany, meble i wszystko co jest dookoła, aż się nie rozwali. Cały dywan styropianem usyfiony. Styropian ciocia mu zabrała (jak zobaczyła ten syf). Ale mały w ryk i... 5 minut później dalej rozwala i syfi...
A no i tradycyjnie, ona ani jej mąż się dziećmi nie zajmowali. Siedzieli przy stole i co chwile się tylko pytali kto pilnuje teraz jej chłopców...
Nie chcę wiedzieć co z tego dziecka wyrośnie...

Zuzana W głębi serca 11 listopada 2014, 17:21

Mamy z mężem ciche dni - tak mnie z rana zdenerwował, że już nie wytrzymałam. Obecnie odzywamy się tylko "służbowo". Czy on nie rozumie, że jestem w ciąży i nie mogę się denerwować? I podnosi mi ciśnienie - a nasz mały po tej akcji brykał jak szalony w brzuchu. Chyba odczuwał te negatywne emocje, które były między nami..

Czas zacząć pakować torbę do szpitala bo po takich akcjach zawsze istnieje ryzyko, że mały nie poczeka do 13 grudnia..

Ale tak z drugiej strony, jakby się taka akcja ze szpitalem zdarzyła to mój miałby nauczkę na przyszłość - ja bym tylko pojechała do szpitala a na jego głowie zostałoby pakowanie torby i organizowanie wszystkiego związanego z narodzinami naszego synka..

Dobrze, że już jutro idzie do pracy - chociaż ilość okazji do spięć będzie mniejsza ;-)

Kreskakropka Kiedy umiera nadzieja 11 listopada 2014, 17:27

Przede wszystkim chciałabym podziękować za wpisy pod poprzednim postem. Nawet nie wiecie jakie to dla mnie ważne. Ciężko jest być samemu ze swoimi problemami a i trudno rozmawiac/pisać na takie tematy z osobami, które i tak nie zrozumieją.
Dziś kiepski dzień u nas. Poklocilismy się. Przez moment miałam ochotę wyjść i zostawić to wszystko. Tyle, ze wiem, że nie moge. Wiem, że nie można tak wszystkiego przekreślac. W końcu 8 wspólnych lat chyba coś znaczy. Poszło o jakąś bzdurę, a skończyło się na wyrzucaniu żali. Mam do męża żal. Przede wszystkim o to, że tak długo wzbranial się przed konkretnym podejściem do sprawy. Z drugiej strony mam żal do siebie. O co? Nie umiem tego nazwać. Czuje się winna i chyba po prostu nienawidzę siebie. Czuje się bezwartościowa...
Jutro jedziemy do kliniki. Nie mogę napisać, że się denerwuje, bo tak nie jest. Jakieś to nie realne dla mnie porostu. I pozbawione sensu. Z drugiej strony, to może być ostatnia szansa dla nas. Po terapii R. Może mieć problemy z płodnościa. Podobno to przejściowe, ale ja już młodsza nie będę. Juz ostatnio mój nowy gin stwierdził, że stara jestem jak na pierwsze dziecko (oczywiście nie powiedział tego wprost, ale sugestia była dość konkretna), wiec co by powiedział za dwa lata?

Dzis 4 dc ...i zaczynamy droge od nowa...

Ciąża rozpoczęta 17 października 2014

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 11 listopada 2014, 20:07

Już za 10 dni wyjazd do Paryża:) Nie mogę się doczekać:) Niestety owulacja już za mną, także w Paryżu nic się nie podziała;p. Teraz odliczam do @ albo i nie...Mam dziwne leciutkie bóle brzucha, są tak leciutkie że ledwo wyczuwalne, gdybym nie miała tak wielkich nadziei, że się uda w tym cyklu to bym nawet ich nie zauważyła, nie wiem czy to coś oznacza.

Tak bardzo bym chciała zakończyć ten rok sukcesem:)

No nic pozostaje czekać..


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2014, 22:00

beti34 Wszystko dla ciebie......... 11 listopada 2014, 20:47

Adrian ma już 9 dzień gorączkę, padam na twarz , nie śpię za dobrze . Straciłam ochotę na wszystko! Tato mój już w domku miał wypadek , krwiaka na mózgu i wylew . Teraz będziemy. go rehabilitować .W pracy wzięłam zwolnienie lekarskie na syna ,nie wiem co będzie dalej , jestem zmęczona i przerażona wiem że inni mają gorsze problemy , ale ja mam właśnie takie i czy chce czy nie chcę muszę sobie z nimi poradzić !Najważniejszy jest teraz Adrian jutro konsultacja i będzie wiadomo czy czeka nas szpital .. W tym wszystkim staram się nie zapominać o staraniu o drugie dziecko , choć wiem że nie jest to najlepszy moment .

Jestem już w domku w trójpaku z zaokrętonwaną dwójeczką. 4BB ma całkiem spore szanse natomiast 4BC jest troszkę słabszy ale nadal w niego wierzę. Świadomie podjęliśmy decyzję, że zgadzamy się na 2 mrozaczki ale myśl o tym, że mogą być bliźniaki troszkę mnie przeraża. Cały transfer pomimo obsuwy czasowej i pełnego pęcherza (no ledwo wytrzymałam) był bardzo bardzo szybki i bezbolesny. Dużo milszy niż ten pierwszy, kiedy pani doktor dziugała mnie tym cewnikiem w szyjkę. No więc jestem w domu, leżę pod kocykiem, wcześniej wciągnęłam pizzę i odpoczywam bo chyba jednak się stresowałam. Pierwsza weryfikacja w piątek- zapłaciłam za to, zrobiłam sobie mały prezent Gwiazdkowy i wykupiłam nadzór nad implantacją... także spokojnie czekam co przyniosą kolejne dni <3

12 dzień cyklu

Ten cykl jest zupełnie inny niż poprzednie. Temperatura taka sobie ale ja jestem jakoś dziwnie spokojna. Robię testy owulacyjne - na razie negatywne, ale zobaczymy :) Jutro mam USG...zobaczymy czy nie zrobiła się torbiel po ostatniej owulacji i trochę "podejrzymy" sytuację. Nie wiem czy zdecyduję się na pełny monitoring - chyba nie.

Dziś byłam na randce z moim M. Już dawno tak szczerze razem nie rozmawialiśmy. Tęskniłam za tym...ale chyba każdy z nas zakopał się w takiej swojej skorupce. Doszliśmy do wniosku, że po tej całej historii jaką razem przeżyliśmy chyba nic nie jest w stanie nas złamać...no chyba że "powtórka z rozrywki" - ale tego nie chcemy brać pod uwagę. I że bardziej dojrzeliśmy do rodzicielstwa. Ja coraz częściej mam odwagę oglądać rzeczy dla maluszków. I myślę nad pokoikiem dla Naszego przyszłego Maleństwa...coraz częściej wierzę, że może nam się udać!

Ostatnio śniło mi się, że mieliśmy syna...i to był naprawdę dobry sen... Ostatnio tak dobre miałam w grudniu...

Mufin jest coraz bardziej do nas przywiązany...a do mnie chyba najbardziej! Decyzja o zakupie kota była najlepszą jaką mogliśmy podjąć.

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 12 listopada 2014, 13:24

Test owulacyjny pozytywny jak cholera :) Wczoraj dużo sexu, dzisiaj wieczoram też będzie, no nic tylko czekać na rezultaty <3 Oby owocne !!

13 dzień cyklu

Ten cykl też będziemy monitorować... Na prawym jajniku jest jeszcze pozostalosc po ostatniej owulacji i rzędy pęcherzyków. Na lewym jajniku pęcherzyk 12x10mm ale nie wygląda na wzrastający bo ma nieregularny kształt. Endometrium bardzo cienkie bo tylko 4 mm. Kolejny monitoring we wtorek. Jesli tym rade nam sie nie uda a owulacja tez będzie tak późno to dostane Clo. Ale nie dostane!! Przeciez uda nam sie tym rade prawda?!

kornelia W oczekiwaniu na spełnienie 11 listopada 2014, 21:58

Moje drogie przyjaciółki z OWU, pewnie nie uwierzycie, tak jak i ja nie wierzyłam...po 5 latach starań zobaczyłam na teście upragnione dwie kreseczki:)!! Płakałam ze szcześcia, nawet teraz chce mi się wyć, ale tym razem ze szczęscia. Mam już moją kruszynkę:)Czy wierzycie w marzenia i czary?? Bo ja już teraz z pełną świadomością. Jesli i Ty czekasz na maluszka kolejny rok, może jest Ci to potrzebne?
Moje drogie, chyba już nie potrzebuję OWU, bede jeszcze wchodziła przez jakiś czas w oczekiwaniu na wieści od Was, ale jesli nikt nie napisze, to pożyczę Wam poprostu szczęścia. Wiem co przechodzicie, wiem ile stresów, nerwów, bezsilności i łez wszystko kosztuje, wiem bo sama przez to przeszłam. Trzymam kciuki i czekam na wiadomośc od Ciebie:)

Słońce moje kochane, nie wiem jeszcze czy będziesz chłopcem czy dziewczynką, ale wiem, że bedziesz kochane najmocniej na świecie,do zobaczenia w maju - mama.

Kocia kociowy pamiętnik 12 listopada 2014, 07:46

Znowu nic. Smutno chlodno szaro. Test pepnino uparcie pokazuje jedną kreskę. Co dla innych proste dla mnie jest trudne. Teraz tylko dwa trzy dni melancholii i do przodu. I pytanie kiedy ja.

nat_alia Trzeba wierzyć - będzie dobrze 12 listopada 2014, 07:56

w poniedziałek byłam u gin:
- wyniki męża ok - plemniczki super, bakterie nie sa jakoś super powazne ale dala antybiotyk na 5 dni ( cipronex )
- mój wynik wymazu nareszcie ok - czekam na @ i potem HSG

Idę dzis do szpitalnego lekarza na wizyte ponieważ przed HSG chcą mnie zobaczyć - ciekawe po co...ZOBACZYMY

dawno mnie nie było musiałam odpocząć psychicznie zregenerować siły poprawić stan rozregulowanych jajników które robiły co chciały . Ale teraz jest wszystko mam nadzieje ok ze mną i czuję się na tyle gotowa by próbować dalej i starać się o nasze maleńkie szczęście . Mam nadzieje że to będzie ten cykl ale zobaczymy co nam ten wykres pokaże ale temp. szaleje mam nadzieje że trochę się wyciszy niestety mierzę temp. o godz. 14 dlatego że o tej dopiero wstaje z łóżka gdyż pracuje na noce i tak mi wskazuje po odpoczynku .

Sanna Ja i On rowna sie moze jeszcze KTOS :) 12 listopada 2014, 09:03

weekend do bani.... po całości...poniedziałek i wtorek chciałabym wymazać z życiorysu...

siostra86 UDAŁO SIĘ.... 12 listopada 2014, 15:40

dzisiejsza noc to jakiś koszmar co chwila jak nie siku to pieczenie i tak na zmiane...może dziś będzie lepiej bo czuje że padne jak mucha...
zaczął się 11 tydzień i właściwie mineła 1/4 mojej ciąży jak to szybko mija za półtora tygodnia wizyta u lekarza. pierwsza z tym badaniem genetycznym ciekawa jestem kiedy bedzie można określić płeć dzidziusia.

na piatek musze sie umowic z pielegniarka i zaczniemy zastrzyki. Jak bardzo bym chciala , zeby sie udalo... To juz dokladnie 2 lata od ostatniej laparoskopii... Obawiam sie, ze moja endometrioza wrocila do stanu sprzed operacji, bo mam wiecej boli podczas okresu. Ponadto stymulacje owulacji i te leki, ktore mam brac, moga zwiekszac endometrioze... i co tu robic? Naturalnie nie udaje sie zajsc, gdy jest stymulacja, to zwiekszam szanse, 2 razy sie udalo, tylko zakonczylo sie stratami... czy to musi byc takie trudne? Boze, prosze Cie pomoz nam tym razem...


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2014, 09:39

Wróciliśmy z Zakopanego. Pogoda (poza pochmurną sobotą) była fantastyczna, kto by przypuszczał, że w listopadzie w górach będzie nawet +18 stopni!

Mój NieMąż zrobił mi niespodziankę i zmienił rezerwację pensjonatu na apartament prawie przy Krupówkach:) Odpoczęłam, udało mi się na chwilę zapomnieć o ostatnich 2 tygodniach. Pochodziliśmy po górach. Nie jesteśmy amatorami górskich wędrówek, mamy porządny sprzęt, a zaskoczyły nas warunki w wyższych partiach gór! Odkryliśmy też, że Tatry Słowackie są niedoceniane. Podczas, gdy u nas (po polskiej stronie) tłumy są z każdej strony, tak tam mieliśmy wrażenie, że miasteczka są wymarłe. Znaleźliśmy też nową miejscówkę na narty po Bożym Narodzeniu- zazwyczaj jeździliśmy do Austrii.

Może wyda się Wam to dziwne, ale dopiero teraz doszło do mnie, że jestem MAMĄ. Nie mam już Maluszka pod Sercem, a w sercu. Nie wiedziałam, że słowo słyszane codziennie, z każdej strony, może być tak piękne!:) Chciałabym je kiedyś usłyszeć. Chciałabym poczuć obślinione, bezzębne pocałunki na policzku. Chciałabym po prostu być mamą:)

Skoro te dwa cykle muszę wykazać się niespotykaną cierpliwością postanowiłam, że wykorzystam je z pożytkiem. Nie jestem pulchną osobą, BMI w normie, ale postanowiłam zadbać o siebie i może uda mi się zrzucić 5 kg do Świąt. Postaram się ubłagać dziekana o możliwość obrony w grudniu i zamknąć etap studiów- to będzie ciężki, gdyż człowiek nie należy do ugodowych- wszystko zależy od jego humorów. Poszukam pracy, nawet jeżeli miałabym przepracować tylko kilka miesięcy (poprzednia umowa skończyła mi się wraz z końcem września, a że byłam w ciąży i mogliśmy sobie pozwolić żebym nie pracowała, to nie szukałam niczego). To tylko, albo i aż tyle. Nie mogę przecież stać w miejscu.

Kocham Cie Aniołku:* Twoja Mama:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)