margarethe Ciagla walka 17 października 2019, 10:12

Kolejny dzien, temparetura spada, czyli jutro bedzie miesiaczka, kolejny cykl zamkniety... czasem jesli za bardzo czegos chcemy, nie mozemy tego miec. Szkoda ze moj facet jest tak zagoniony za kariera ze nic poza nia nie widzi, rodzina nie jest jego priorytetem, w sensie dzieci, nigdy specjalnie o nich nie myslal

Mamax Walka o Bobo. 19 listopada 2014, 10:55

Wczorajszy dzien zdecydowanie nie nalezy do dobrych. Caly dzien chodzilam nerwowa i jakas depresyjna. Najpierw caly poranek przeplakalam bo...no wlasciwie nie wiem dlaczego? Ot poprostu ryczalam nad soba, nad dziecmi, nad wszystkimi czarnymi myslam jakie przychodzily mi do glowy. Popoludniu pojechalismy z Maximiliankiem do fryzjera. Mlody oczywiscie dal popis. Krzyczal, plakal i wyl jakby barana obdzierali. Swietny z niego aktorek bo napewno to go nie bolalo. Sama fryzjerka stwierdzila ze z takim przypadkiem jeszcze sie nie spotkala. Ech dziwne to moje dziecko. U lekarza na badaniach, szczepionkach itp nie placze a u fryzjera taka tragedia. I o co o glupie wlosy??? Wieczorem synus przeszedl juz sam siebie swoim zachowaniem, podczas ubierania go po kapieli tak sie wierzgal, wyrywal i kopal ze nie wytrzymalam krzyknelam na niego i lekko potrzaslam nim. Niby nie mocno ale jednak stalo sie ...Maz oczywiscie natychmiast stanol w obronie malego wiec zaczelismy sie klocic. Cholera prosilam zeby mi pomgl to nie radz sobie sama, badz konsekfentna a potem moja wina. Jestem zla matka bo nie radze sobie z dzieckiem...Oczywiscie wiem ze nie powinnam tak postepowac. Wiem ze nie takie zasady panuja w naszym domu, ze to male dziecko itd. I nic mnie nie tlumaczy, nic nie mam na swoja obrone. Jestem dorosla i powinnam swoje dziecko chronic przed wszelaka agresja a co ja robie wyladowuje sie na nim...Kurde ńie jestem idealna jak moj maz. Siedzi we mnie to cos zlego co nabylam w dziecinstwie i chociaz staram sie nie byc taka jak moja mama to ten zapalnik we mnie siedzi a wczoraj sie zapalil :-( Oczywiscie zaraz przeprosilam synka ale i tak do teraz szarpia mnie wyrzuty. Kurde mam ochote zaszyc sie w ciemniej dziurze i zeby juz wszyscy dali mi spokoj...


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2014, 10:59

Mimi1990 Czekajac na cud... 19 listopada 2014, 11:24

Dziewczyny bylam na usg no i lakearz powiedzial ze ciaza wyglada na 10 dni mlodsza...mam za tydzien pojsc na kolejna wizyte zeby sprawdzic czy zarodek sie rozwija... :( smutno mi troche i sie poplakalam bo taka jestem emocjonalna no ale to by wyjasnialo ze dopiero w 11 dniu po spodziewanej miesiaczce wyszedl test pozytywny... no ale zobaczymy co ma byc to bedzie...

Sanna Ja i On rowna sie moze jeszcze KTOS :) 19 listopada 2014, 11:27

Na szczęście w przyszły piątek idę do lekarza więc wszystko się wyjaśni, dziękuję

LaLuna Z nowym rokiem nowe życe? 19 listopada 2014, 11:30

Mam dosc mojej pracy... po wczorajszej pogadance z szefowa uslyszalam ze moje kolejne l4 bedzie moim ostatnim w tej firmie. Od razu pomyslalam "zebys wiedziala"...
Jak tylko zajde w ciaze ide na l4... chocbym miala zaplacic. Beda mi placic za cale chorobowe i macierzynski. A potem juz mi nie zalezy.
Na takich warunkach jak jestem to serio... od prawie 3 lat zlecenie, 200h w miesiacu i ciut ponad 1500 zl wyplaty przy dobrych wiatrach a do tego weekendy, swieta itp....

A teraz do pracy :) tempka spada, a raczej sie waha, tabletki biore i serduszkujemy :-)

olala35 Bezradna... 19 listopada 2014, 11:49

No dobrze, byłam u lekarza.
Ostatnio dzwonił do mnie po inseminacji, która się nie udała, by obwieścić tą "cudowną" nowinę... na którą byłam przygotowana i go zapytałam wówczas co dalej? Powiedział, że możemy jeszcze raz spróbować z iui, a jak nie chcemy to in vitro. A ja powiedziałam, że chciałabym skorzystać z tego rządowego programu. To niech pani przyjedzie, porozmawiamy.
No więc wchodzę do gabinetu. Lekarz zagląda w komputer pewnie z moimi danymi i pyta, czy próbujemy jeszcze z inseminacją. Ja mówię, że chyba nie. A on "to co panią do mnie sprowadza?" No tak się nudzę w domu, więc przyjechałam. No ku...a, przecież jeżdżę do kliniki leczenia niepłodności, nie jestem w ciąży, to po co ja tam jeżdżę? żeby zwiedzać? CHCIAŁABYM ZAJŚĆ W CIĄŻĘ. Myślałam, że to oczywiste....

W końcu lekarz uświadomił mi, że w naszym przypadku, czyli w przypadku niezdiagnozowanej przyczyny niepowodzeń, czyli niepłodności idiopatycznej (chyba IDIOTYCZNEJ), musimy mieć dwa lata udokumentowanych starań (niby to wiedziałam, ale jakoś tak...), a my jeszcze tyle nie mamy, czyli musimy sobie poczekać. super. To co jeszcze możemy zrobić panie doktorze?
oczywiście, możemy przystąpić do in vitro komercyjnie, ale nie śpię na kasie, więc trzeba byłoby nieco odłożyć, co pewnie dałoby ten sam czas, co oczekiwanie na kwalifikacje do programu. Poza tym, nic nowego się nie nie dowiedziałam. Ta wizyta nic nadzwyczajnego nie wniosła w moje życie. Żadnej dodatkowej nadziei, światełka w tunelu. Wręcz przeciwnie, jeszcze jakoś bardziej mnie przygnębiła i za tą "przyjemność" zapłaciłam 120zł bo to wizyta ogólna.

No i co teraz?
wczoraj miałam chyba owulację, wyraźny ból jajnika. Nie robię już testów owulacyjnych, nie mierzę temp., nie znaczę niczego w kalendarzu, nie biorę kwasu foliowego. Ale mam jak zawsze klasyczne objawy śluz, ból, itp. Wszystko mam książkowo. Tylko książkowej ciąży nie. Poprzytulaliśmy się wczoraj. Co z tego wyniknie? Zapewne to co zawsze :(

choć mam nadzieję. Nadzieja umiera ostatnia. Ale zawsze umiera

olala35 Bezradna... 19 listopada 2014, 11:49

No dobrze, byłam u lekarza.
Ostatnio dzwonił do mnie po inseminacji, która się nie udała, by obwieścić tą "cudowną" nowinę... na którą byłam przygotowana i go zapytałam wówczas co dalej? Powiedział, że możemy jeszcze raz spróbować z iui, a jak nie chcemy to in vitro. A ja powiedziałam, że chciałabym skorzystać z tego rządowego programu. To niech pani przyjedzie, porozmawiamy.
No więc wchodzę do gabinetu. Lekarz zagląda w komputer pewnie z moimi danymi i pyta, czy próbujemy jeszcze z inseminacją. Ja mówię, że chyba nie. A on "to co panią do mnie sprowadza?" No tak się nudzę w domu, więc przyjechałam. No ku...a, przecież jeżdżę do kliniki leczenia niepłodności, nie jestem w ciąży, to po co ja tam jeżdżę? żeby zwiedzać? CHCIAŁABYM ZAJŚĆ W CIĄŻĘ. Myślałam, że to oczywiste....

W końcu lekarz uświadomił mi, że w naszym przypadku, czyli w przypadku niezdiagnozowanej przyczyny niepowodzeń, czyli niepłodności idiopatycznej (chyba IDIOTYCZNEJ), musimy mieć dwa lata udokumentowanych starań (niby to wiedziałam, ale jakoś tak...), a my jeszcze tyle nie mamy, czyli musimy sobie poczekać. super. To co jeszcze możemy zrobić panie doktorze?
oczywiście, możemy przystąpić do in vitro komercyjnie, ale nie śpię na kasie, więc trzeba byłoby nieco odłożyć, co pewnie dałoby ten sam czas, co oczekiwanie na kwalifikacje do programu. Poza tym, nic nowego się nie nie dowiedziałam. Ta wizyta nic nadzwyczajnego nie wniosła w moje życie. Żadnej dodatkowej nadziei, światełka w tunelu. Wręcz przeciwnie, jeszcze jakoś bardziej mnie przygnębiła i za tą "przyjemność" zapłaciłam 120zł bo to wizyta ogólna.

No i co teraz?
wczoraj miałam chyba owulację, wyraźny ból jajnika. Nie robię już testów owulacyjnych, nie mierzę temp., nie znaczę niczego w kalendarzu, nie biorę kwasu foliowego. Ale mam jak zawsze klasyczne objawy śluz, ból, itp. Wszystko mam książkowo. Tylko książkowej ciąży nie. Poprzytulaliśmy się wczoraj. Co z tego wyniknie? Zapewne to co zawsze :(

choć mam nadzieję. Nadzieja umiera ostatnia. Ale zawsze umiera

MoNa_2603 Walka o Cud 19 listopada 2014, 12:06

Powoli widać efekty ćwiczeń :) 6 cm w pasie mniej! Dochodzę do siebie po tym wszystkim. Poznałam nową koleżankę i prawie codziennie się widujemy :) Dzięki niej znowu uwierzyłam w siebie! Do tego przed wczoraj byłam u ginekologa, powiedział że wszystko coraz lepiej wygląda. Jeszcze jedna paczka antykoncepcji i ją odrzucamy :D Wyniki też dobre, od lutego będziemy się znowu starać! Super już się nie mogę doczekać!

Po większej dawce leków na tarczycę + ustabilizowanie snu (tak to nazwijmy, tzn w nocy 1-2razy zje pierś i potem zasypia, tylko tak się rzuca, że ląduje na naszych poduszkach i często na nas) zaczęlam funkcjonować jak człowiek. Biorę ją w nocy do łóżka, bo jak się wybudzi, to często włożę smoczek i śpimy dalej. No i stopy musi mieć bose i odkryte koniecznie - inaczej kopie do oporu i się wybudza. W każdym razie wczesne kładzenie spać u nas działa - śpi często od 19 do 8 rano! Nie ciągiem, bo wiadomo, że są krótkie pobudki, ale dla kogoś kto przez rok nie spał normalnie to poprawa.

I tak z racji, że trochę więcej mi się chce, umyłam okna w całym domu, co zajęło mi cały dzień (umycie okien =bajzel gdzie indziej, bo moje dziecko to człowiek chaosu, wszystko wszędzie roznosi i dosięga wyżej, niż się spodziewaliśmy).
Bardzo chce mi pomagać, jak myła okna podawała potrzebne rzeczy i sama sobie bije brawo.
Ładuje ubrania do pralki.
Chce wyciągać naczynia ze zmywarki, robi to bardzo szybko (za szybko i trzeba uważać).
Chce odkurzać.
Zaczęła jeść sama łyżeczką i widelcem. Rozlewa przy tym zupę, ale i tak jest lepiej - bo z reguły na podłodze już nic nie ląduje. I zamiast rzucać talerzami zrozumiała, że jak skończyła jeść to trzeba oddać opiekunowi.


Ulubione zabawki to: kamienie, orzechy włoskie, buty z garderoby, spinacze.
Jak jesteśmy same, to uczepia się mnie jak rzep. Wszystko musi widzieć, co robię w kuchni. I tak rozpoznaje całe warzywa czy produkty, wie że są do jedzenia. Trochę przerąbane na zakupach, bo jak widzi bieluchy/jogurty to się trzęsie i chce jeść tu i teraz.

Jest bardzo uparta, jak chcę ją przewinąć to ucieka i krzyczy "nie". Albo przynosi mi żel do mycia i mówi "to mama". Nie chce myć zębów. W kąpieli chce się myć sama. Przynosi kurtkę i każe sobie zakładać w domu. Albo bezrękawniki. Raz w pokoju prasowalniczym wygrzebała sukienkę 2 rozmiary za dużą i "kazała" sobie ubrać.
Z mówieniem doszły nowe słowa: dziadzia, ciocia, kąpać, sama. Próbuje powtarzać "szyszka" ale wychodzi "szysza" "szyszy".
Śpiewa "nie nie nie" z piosneki "Mam chusteczkę haftowaną"
Daje buziaki. Jest o mnie zazdrosna (nawet jak mąż mnie przytula, całuje). No ale jak rano się obudzi a Męża nie ma, to mówi "tata ni ma"

Zapisałam ją na zajęcia muzyczne dla dzieci, jest najmłodsza w grupie (chodzimy razem). Na początku,przez pierwsze 10 minut trochę się wstydziła uczepiona mojej nogi, ale potem rozhulała się. Roznosiła instrumenty, maty, akcesoria, śmiała się zadowolona. Wiadomo, jeszcze nie naśladuje idealnie bo jest za mała, no ale zawsze to jakiś element socjalizacji.
Jest cwana, chciała zakosić kasztana z zajęć - sprzątaliśmy do worka, i jak myślała, że nikt nie patrzy to chwyciła w dłoń i schowała za siebie (że niby nie widać :))
Tyle na 14 miesięcy


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2019, 10:18

JUTRO NASZE PIERWSZE SPOTKANIE MOJE DZIECIĄTKO :*
nie mogę sie doczekać :)

Od wczoraj mam plemienia.... Wczoraj tylko troszkę... Bladorozowe plamki. Dzisiaj tylko przy podcieraniu sie -brązowawy kolor.... No o niestety... Kolejny zawód... Tak marzyłam, tak mocno chciałam... :( jak przestać się zadręczać?

<3 16 tydz i 0 d według belly <3
40% na wykresie...

tak niedawno test ,dwie kreseczki a tu wczoraj wykres pokazał 40 % za nami :)
szczęśliwi i oby tak zostało <3 rośnij nam kruszynko <3
a tu domek naszej perełki ;) <3
7db18b057ae5fda2m.jpg

<3 <3 <3 ZOSTAŃ Z NAMI SZCZĘŚCIE <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2015, 11:51

cati Ja będę Mamą ? 19 listopada 2014, 14:03

W dalszym ciagu jestem w ciazy :D i sie to poki co nie zapowiada by zmienilo.
Termin 8 lipca . udostepnilam swoj wykres :))


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2015, 12:56

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 19 listopada 2014, 14:30

25 t + 4 dni

Wczoraj mieliśmy cudowną wizytę u naszej ginekolog.
Niestety - nawet prywatnie, czasem trzeba poczekać - ale warto. W poczekalni posiedzieliśmy dobrą godzinkę.Ale... uwielbiam naszą lekarz ! Nie ma dla niej głupich pytań, z niczym się nie spieszy, wszystko sprawdza dwa razy jeśli trzeba.
Najpierw ważenie - tutaj bez zmian, 6 kg do przodu.
Później na fotelu, szyjka w odpowiedniej długości, infekcja ładnie się wyleczyła :)
Dostałam skierowanie na test obciążenia glukozą i zbadanie przeciwciał.
No i podglądaliśmy naszą małą...

Jest już na tyle duża, że ciężko było ją do końca obejrzeć. Waży 850 gram :) Póki co leży w poprzek ale ma jeszcze dużo czasu żeby się obrócić. Doktor zmierzyła wszystkie parametry, wszystko jest w najlepszym porządku :) Podczas badania mocno się wierciła i świetnie było widać czym obrywam w brzuch, oczywiście najczęściej nóżką. I wtedy sobie to uświadomiłam...

Kocham ją... chyba najbardziej na świecie :-) jest idealna <3 moja :D nie mogę się jej doczekać :)



olala35 Bezradna... 19 listopada 2014, 14:42

Jak oznajmiłam mojemu wcześniejszemu ginekologowi, że zaczynamy starania o dziecko, powiedział, że w ciągu pierwszego roku w ciążę zachodzi ok. 60% par, w ciągu dwóch lat 80%. Od tego czasu minęło 1,5 roku.
Dlaczego my akurat musimy być w tych pozostałych procentach, którzy w ciążę nie zachodzą?

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 19 listopada 2014, 16:12

No to do Paryża w sobotę lecimy w 3 a nie w 2:)

beti34 Wszystko dla ciebie......... 19 listopada 2014, 17:17

dziś 18 listopad synuś w domu wreszcie rodzinka w komplecie no prawie !Mam mdłości i ochotę na słodkie ale zawsze przed @ją mam.

justwol Starania i oczekiwania 19 listopada 2014, 17:56

Dawno nie pisałam nic nowego w tym miejscu. Tymczasem minęło kilka tygodni i z I trymestru wskoczyliśmy w II, teraz w zasadzie jesteśmy na jego półmetku :)
Ciąży już w zasadzie ukryć się nie da, chociaż widzę, że niektórzy patrząc i nie wiedząc mają wątpliwości z cyklu "przytyła, czy zaciążyła?" ;)
Na wizycie w ubiegłym tygodniu pani ginekolog potwierdziła pierwszą diagnozę płci - będziemy mieli córeczkę. Strasznie się cieszę, nie mogę się doczekać!
Moja córcia daje już momentami o sobie znać chociaż żartuję sobie, że bywa leniwa ponieważ są momenty, że codziennie czuć ją bardzo wyraźnie i przychodzą takie, że przez dłuższy czas jest zupełna cisza, zwykle jednak wieczorem najlepiej o sobie przypomina :)

Dzisiaj mam wolne...:D zrobilam golabki :D i juz prawie wszystkie zjadlam sama :D a jak mi sie fajnie po nich zasnelo...bajka :D
a tu witamy sie z brzucholakiem w 21tygodniu!!! dzisiaj dokladnie 20tc+0 wg usg! oto on :D

out.php?i=909859_dsci0089.jpg

a no i udalo mi sie kupic uzywany przewijak za jedyne 30f! z wanienka! wanienka wyciagana, wiec pozniej przyda sie jako mebel...na razie jest rozowa mata, ale jak w piatek okaze sie chlopczyk to zmienie na inna...a to juz groszowe sprawy!

out.php?i=909861_dsci0091.jpg

out.php?i=909860_dsci0090.jpg

dzisiaj czuje sie duza :D wyjatkowo duza i bobas wierci sie juz non stop :D

Pierwszy pozytywny dzień od 3 tygodni:) Uśmiech od ucha do ucha:)

Byłam dziś na uczelni, dziekan wykazał się swoją ludzką stroną i zaangażował w mojej sprawie panią z dziekanatu, żebym ja miała mniej na głowie! Także trzymajcie kciuki by moja motywacja trwała dalej, to w grudniu się obronie:)

Była też wizyta kontrolna u ginekologa. To główny powód mojej radości! Wszystko jest pięknie zagojone, zero zrostów, piękna śluzówka i pęcherzyk w lewym jajniku, dwu centymetrowy, gotów do pęknięcia:) Od następnego cyklu możemy się starać, nie musimy czekać jeszcze jednego:)!

Tak się cieszę:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)