ejjjj no oco kaman ..
niemozliwe ze ovu juz byla! tak szybko?! po ovu zawsze mialam temp okolo 36,50 -36,45 a teraz mam tylko 36,30.. sama nie wiem.. co wy o tym myslicie?
Dzis rano zauwazylam na papierze toaletowym jakby niteczke krwi ( jezeli wiecie o co mi chodzi) dziwne.. moze ovu..

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 22 listopada 2014, 12:34

Test wieczorem negatywny.
Dzisiaj pierwszy raz coś u siebie zauważyłam. Będąc w toalecie zauważyłam śluz mega galaretowaty ciągnący się ale nie za bardzo i przezroczysty. Płodne go służy nie miałam od 6 lat. Ten natomiast był długi ma jakieś 10 cm.zglupialam. przecież owu juz musiała być. Eh coś się ze mną dzieje tylko jeszcze nie wiem co...

Kiciusiowa ......... 22 listopada 2014, 13:01

Jest już po histeroskopii. Znieczulenie ogólne, którego sie b.balam, okazało sie całkiem przyjemne. Po zapodaniu najpierw zrobiło mi sie niedobrze a zaraz potem chciało mi sie śmiać. Zasnęłam błyskawicznie. Obudziłam sie już w lozku na sali z uczuciem szczęścia. Od lekarza dowiedziałam sie, ze polip został usunięty. Nic mnie nie bolało. Poza delikatnym plemieniem nic nie wskazywało, ze cokolwiek mi zrobili. Niestety duży minus - do następnej miesiączki 0 seksu:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2014, 13:01

23 dzień cyklu

Mufin wraca do siebie po kastracji - dziś jest już całkiem dobrze :) a do tego stał się bardziej "przytulny" :) mam nadzieję, że to nie tylko efekty uboczne narkozy :) teraz siedzi mi na kolanach i pomaga pisać...

Po raz pierwszy w tym cyklu wzięłam pregnyl...ale szczerzę wątpię czy cokolwiek pomógł. Nasze Maleństwo miałoby już 3 miesiące...a ja czuję się jak wydmuszka! to już 8 cykl po poronieniu, który pewnie znów zakończy się @. Dlaczego nie potrafię zajść w ciążę?!! :(

we wtorek USG i dowiem się "co dalej"... powoli brakuje mi już sił :(

Aga39 Smutna rocznica ślubu 22 listopada 2014, 13:14

Próbuję ogarnąć jakoś dom ale coś mi nie wychodzi :(
W przyszłym tygodniu powinnam mieć już drugą po zabiegu @ ; jakoś tak dziwie piersi nic nie bolą ! Wcześniej to już na dwa tygodnie przed nie mogłam się do nich dotknąć takie były tkliwe a teraz nic!
Krew na kariotyp oddana , na wynik trzeba czekać niestety aż do 35 dni ; mam nadzieję , że dojdą do mojej wizyty w Klinice !
Aby czas szybciej mi leciał kupiłam mężowi androvit do łykania ! Codziennie wieczorem wydzielam mu jedną tabletkę i każda połknięta tabletka przybliża mnie do wizyty :)
Tak sobie wymyśliłam , że w przyszłym tygodniu zrobię sobie jeszcze wyniki których nie robiłam! Tak żeby pojechać już z czymś do tego lekarza.
Chcę zrobić - toksoplazmozę , różyczkę , cytomegalię , p.ciała antykardiolipidowe, p.ciała przeciwjądrowe ANA. Myślałam jeszcze o TSH i może testosteron !
Mam nadzieję , że wypłaty wystarczy :)

Sylwia33 Dzidolek - marzenie :) 22 listopada 2014, 13:19

kurcze to ja jeszcze nic tu nie naskrobalam? ;)

Dzisiaj straszne zmeczenie, pewnie po tych wczorajszych emocjach, bo az usnac nie moglam..obudzilam sie o 5..na 11 do pracy i siedzimy do 16.00 w domciu bede o 16.30 a jeszcze obiad musze zrobic...no az plakac mi sie chce...w tej ciazy nie czulam jeszcze az takiego zmeczenia! no zasypiam na siedzaco, az mi lzy do oczu nachodza :(

a tutaj fotka z wczorajszego usg mojej malej, dopiero dzisiaj udalo mi sie zeskanowac :D oto ona KSIEZNICZKA SARAH :D

out.php?i=911824_001.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2014, 13:59

Rotenkopf Walka. 22 listopada 2014, 14:04

22.07 - ostatni dzień z Maleństwem.

Peonia Barwy mojego życia 22 listopada 2014, 16:42

Już minęło 35 lat + odkąd jestem na tym światku. Jaki wynik. Nie Mam kruszynki, jestem mamą trzech aniołków. Wszystkie do 6 tygodnia max mnie opuściły. Czy czuje żal i smutek.Tak.
Za dwa tygodnie jadę do nowej pani gin i nie w sprawie starań, muszę zamknąc peein rozdział co chodzi za mną odkąd jestem meżatką. A potem obok do nowego ginekologa. Już miałam przestać chodzic do gina, miałam zaczyńczyć żyć mareniami. Siostra mówi idż to jest na NFZ co ci szkodzi a może coś pomoże. Chyba pójdę bo ci mi szkodzi.

Ewela0313 lottery ticket 22 listopada 2014, 18:40

Przezylam biopsje. Nie bylo milo, no ale ktore badania, gdzie wkladaja w czlowieka metalowe narzedzia, wycinaja na zywca miesko itp.. jest mile. Zastanawia mnie tylko jedno, jak w XXI wieku , gdzie jest taki postep medycyny, tyle sie mowi o walce z bolem, i tyle sie robi,ze pacjet tego bolu nie czul, robia takie rzeczy bez znieczulenia. A moze to ze mna jest cos nie tak i jestem za bardzo wrazliwa?? Eee, chyba jednak nie, malo uzywam tabletek przeciwbolowych , wiec chyba potrafie sobie z nim radzic.
Pani doktor wspamoalomyslnie zapodala mi duza dawke lekow przeciwbolowych, jednak juz po fakcie. Bolal mnie brzuch, ale z takim bolem poradzilabym sobie bez lekow.Szkoda, ze nie pomysla o tym wczesniej.
No nic , bylo minelo i mam nadzieje, ze powtorki dluuugo nie bedzie.
Moje nieprzyjemne skutki brania Megestrolu odchodza w niepamiec. Czuje sie znacznie lepiej.
Za to @ sie przeciaga, teraz to juz nie wiem dlaczego plamie, czy po czwartkowycm badaniu( ktore zrobili, mimo, ze mialam jeszcze lekkie krwawienie...???
Za to czuje coraz bardziej prawy jajnik. Boli, jak wtedy, kiedy mialam na nim torbiele, mam nadzieje,ze to nie to.
Za 2 tygodnie wizyta w szpitalu, bedziemy zastanawiac sie co dajej


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2014, 18:43

Angelike Mam to gdzieś... ;) 8 grudnia 2014, 14:36

A może po prostu zacznę się rozglądać za kupnem psa. Nie mogę znaleźć sposobu żeby zapomnieć...
Chciałam go kupić jak moje dziecko będzie już miało z 4 lub 5 lat.
Ale dziecka nie mam....
A ja potrzebuję mieć jeszcze kogoś do kochania....
:((((((((((((((

Bergo Bergo - nowa ja 22 listopada 2014, 19:52

Chociaż raz na dwa dni wyciągam "leśnika" i sprawdzam czy mu koniki nie posnęły na zimę. Dobrze, że fotoradary znam na pamięć... 30 minut zapieprzania na odstresowanie. Zima idzie, ślisko... Więc muszę nowy sposób znaleźć. Na gokarty bym poszła.
W poniedziałek wizyta u gina. Czekam na nią jak na super wydarzenie. Bo wyjdę z domu. Sama. Na ponad 2 godziny.
Ja się nie nadaję do siedzenia w domu w obrzyganej mlekiem bluzce. Chcę założyć obcasy, wbić się w sukienkę. Chcę wyjść na spacer z wózkiem. A nie mogę. Pogoda do dupy, a my mamy kwarantannę po chorobie.
Dziś pół dnia dawał nam w kość. Chodzę jak zombie. Magiczny 3 miesiącu- nadchodź!
Dwie koleżanki z pracy właśnie mi się pochwaliły, że są znowu w ciąży. Jeszcze ich macierzyskie nie dobiegły końca, a już drugie dziecko w drodze. Podziwiam! Za odwagę, za chęć przejścia jeszcze raz przez te kolki, płacze, nieprzespane noce. Może rzeczywiście później taki maluch wsystko to wynagradza? Może ja też zapragnę drugiego? Dziś pragnę jedynie spać. Zasnąć z myślą, że obudzi mnie uśmiechnięty maluch wołający ze swojego łóżeczka. Usmiechnięty, a nie wrzeszczący...
No ale i tak go kocham...
Czeka nas jeszcze wizyta u neurologa i chyba rehabilitacja. Podejrzewamy razem z położną wzmożone napięcie mięśniowe.
x0tx8x.jpg

Spokoju ducha i radości wystarczyło mi na całe dwa dni. Dwa pieprzone dni, po których nastąpiła faza gniewu, łez, rozpaczy i miliona pytań. Dlaczego? Co takiego złego zrobiłam? Dlaczego nie mogłam się dziś cieszyć z 13tc? Dlaczego nie mogłam nadal dostawać buziaków w brzuszek nad ranem? Dlaczego ktoś kto chce, pragnie, jest gotowy nie może być szczęśliwy? Dlaczego teraz będę musiała żyć w strachu czy w ogóle uda mi się zajść w ciąże, a potem czy uda mi się donosić?!

Powinnam się uczyć, żeby już nie musieć myśleć o niczym, ale NIE MOGĘ.

Obiecałam sobie, że będę pozytywnie do tego wszystkiego podchodziła, że nie będę narzekała, ale nie umiem. Czuje ogromny ból i już zawsze będzie mi on towarzyszył. A nadchodzące Święta jeszcze bardziej mnie dobijają:/ Miały być piękne, jedyne, pełne miłości.

Muszę się wziąć za siebie, bo zwariuje!

Trochę się niepokoje, bo cały dzień meczy mnie coś dziwnego w podbrzuszu albo w lewym jajniku. Nawet nie umiem tego określić. Jest to takie delikatne mrowienie, pobolewanie, uciskanie, pulsowanie,naprawdę sama nie wiem co. Dzis 25dc, jeszcze wcześnie na cokolwiek, wiec juz sama nie wiem. Wzięłam magnez i no spe, ale czuje taki lekki dyskomfort w okolicy lewego jajnika. Trochę się martwię...

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 22 listopada 2014, 21:49

Czekając na męża, pomyślałam, że coś skrobnę...

Trudny był to tydzień, smutny, deszczowy, ponury, szary... nie lubię takiej pogody. Zgnilizna w powietrzu i do pozytywnego nastroju raczej nie nastraja.

Tydzień "podglądania się", zażywania clo, zastrzyków na pęknięcie pęcherzyka, seksu na zawołanie, kłótni z mężem, wzajemnych wyrzutów, w końcu pogodzenia się i spędzenia miłego piątkowego wieczoru. Tydzień ciężkiej pracy, naprawiania samochodu, gotowania obiadów, spożywania go razem przy wspólnym stole, marzeniach o tym, żeby ktoś jeszcze przy nim siedział, nie tylko my. Tydzień kiedy cały czas zbliżamy się do siebie coraz bardziej. Tydzień rozmów, dyskusji, wymiany zdań, poglądów... Tydzień mojej kolejnej modlitwy, a właściwie Nowenny Pompejańskiej, nigdy nie przypuszczając, że uda mi się ją kiedykolwiek rozpocząć, a to już 18 dzień minął. Tydzień kiedy człowiek myśli, zastanawia się, chce pobyć sam ze sobą. Tydzień kiedy martwisz się, czy starczy kasy do 1-ego. To również tydzień zmierzania się ze swoimi słabościami. To tydzień kiedy mąż mnie zaskoczył mówiąc... "a może ja pójdę na jeszcze dokładniejsze badanie nasienia, zapytaj lekarkę czy powinienem", "wiesz chyba na tą inseminację to się zdecydujemy", "przecież zawsze Ci jestem wdzięczny za wszystko, za to, że dbasz o mnie i nasz dom". Tydzień inny, a może podobny do innych... Kolejny będzie też inny... może lepszy, może gorszy... tego nie wiem, nie wszystko zależy od nas samych...

Miłej, pogodnej niedzieli... pogodnej nie tylko na zewnątrz ale przede wszystkim w środku, w duszy...

<3 :)

25+5 <3 STUDNIÓWKA <3

dziś świętujemy 100 dni do terminu porodu :-)
Świętujemy w Zakopanym do jutra :-D cudnie :-D

Martuś86 Do dzieła 22 listopada 2014, 23:33

Ciekawe, czy ta senność wynika z progesteronu, czy raczej z mojej psychiki... i chęci, by przespać cały tydzień, który mnie czeka aż do wielkiego testowania...

Mam chęć się poddać, ale upragnione ciążę dziewczyn, którym udało się z OvuFriend, dają mi siłę, by trwać dalej. One były tak wytrwałe i doczekały się cudu, zatem i ja będę wytrwale czekać.

renieczka Pamiętnik niecierpliwej mamy 23 listopada 2014, 07:47

Cześć Pamiętniczku.
Dzisiaj niedziela, szaro, buro a do tego mgła.
Poranna temp zmieniła mi wykres i przesunęła ovu. Głupi program, wiem, że tam jej nie było ;/ W ogóle mam tego już dość. Wszystko jest podporządkowane tym staraniom. Mierzenie temperatur, branie suplementów i leków, opisywanie objawów... Męczy mnie to już okrutnie, nie myślę już o niczym innym tylko o zachodzeniu w ciąże ;( Postanowiłam temp mierzyć co kilka dni, tak czy siak ten wykres o kant dupy.
Wczoraj spędziliśmy miły wieczór z moim przyjacielem z lat szkolnych :) Kupił mieszkanie i zaprosił nas na kolację, na oględziny mieszkanka :) Bardzo miło spędziliśmy czas, kolacja była wyśmienita i w ogóle super. A wieczorkiem domowe kino pod kocykiem. Horror - mój ulubiony gatunek. Film okazał się średni, zmęczyłam go z trudem, ale Pan mąż poległ w połowie i cichutko pochrapywał :D
Plany na dziś:
* nie myśleć o zachodzeniu w ciążę ( w moim przypadku niewykonalne )
* obiad u siostry
* później relaks i psioczenie, że jutro poniedziałek i trzeba iść do pracy ;)

Martuś86 Do dzieła 23 listopada 2014, 13:47

Dobry humor :) w końcu dzień piękny, słoneczny i wczoraj skończyłam malować obraz:) teraz maluję kolejny mniejszy obrazek :)

Wielkie zamieszanie no bo jak by to mogło iść wszystko zgodnie z planem.. ;)
Mam chyba wszystkie możliwe skutki uboczne leków.. migreny mnie wykańczają.. a sterydy ostro dały po d..e w odporność i po nerkach.. ale najbardziej ze wszystkiego zmartwiło mnie to, że odpowiedź jajników na stymulację była bardzo słaba a dodatku plamienie się pojawiło..
No ale od początku..
W związku z naszymi obawami przed przestymulowaniem (co bardzo często się zdarzało w poprzednich stymulacjach owulacji) z dr Kunickim ustaliliśmy dodatkową wizytę na środę 19.11.2014r. Był to 5 dzień stymulacji. Na kontroli usg okazało się, że są tylko 4 pęcherzyki z czego 1 wyglądający na torbiel endometrialną. Nawet dr uznał, że dobrze, iż podzieliliśmy się swoimi obawami bo dzięki temu ta dodatkowa wizyta się odbyła i można było zmodyfikować leczenie (więc dziewczyny nie bójcie się rozmawiać lekarzami o obawach i problemach- to ważne). Dostałam zlecenie na dodatkowe badanie Estradiolu i potem z wynikiem do dr. Decyzja - zwiększamy dawkę Menopuru do piątku a na wizycie sobotniej dalsze decyzje.
Potem szybko z receptą do apteki i do domu. To był straszny dzień - mnóstwo stresu.. A wieczorem musiałam zrobić 4 zastrzyki w brzuch. Po 3 rozpłakałam się jak dziecko z bezsilności, ale dałam radę. Pocieszałam i nadal pocieszam się tym, że lepiej mieć niedostymulowane jajniki i zwiększyć dawkę leków niż mieć przestymulowane i przerwać wszystko z powodu hiperstymulacji. W czwartek pojawiło się delikatne plamienie, w piątek było większe, więc znów obawy, że coś jest nie tak. Tel do kliniki - dr N kazał czekać do wizyty sobotniej i brać leki jak dotychczas. W sobotę plamienie było mniejsze, ale na wizycie kontrolnej (tym razem u dr Neuberga) podczas sprawdzania szyjki i usg myślałam, że zwariuję z bólu.. Po badaniu ustalone leki - gonapeptyl i menopur ciągniemy do poniedziałku włącznie i dodatkowo w poniedziałek o 20:00 Choragon na uwolnienie pęcherzyków.
Wstępnie ustalony na środę pick up pęcherzyków.
Teraz plamienie ustało (ufff) a ja dalej grzecznie robię sobie zastrzyki i faszeruję się proszkami zaleconymi przez lekarzy.

Mamy 6 "jajec", oby chociaż w jednym z pobranych była komórka, która się zapłodni..
Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem to może 1 grudnia byłby transfer blastusi.. Tak bardzo pragnę mieć to małe serduszko pod moim sercem.. <3 Spraw Boże by się udało, błagam z całych sił.

Na koniec taka mała refleksja.
Może to głupie i mimo tego całego stresu związanego z tymi wszystkimi etapami jestem jakoś tak "dziwnie" spokojna.
Może to kwestia tych dotychczasowych cierpień, rozmów z wieloma osobami, które przechodziły lub przechodzą podobną drogę i myślenie mi się ustawiło na odpowiednie tory..
Nie zmieniło się moje pragnienie posiadania tego najwspanialszego Cudu ani też ogromna nadzieja związana tym razem z IVF, ale dotarło do mnie, że nie przeskoczę pewnych rzeczy. Robię wszystko co mogę by było dobrze i dzięki temu sumienie mam spokojne.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)