Siedzę i czytam Wasze historie, oglądam wykresy. Czytając historie zakończone happy endem, zieloną kropką na wykresie zastanawiam się, jak to będzie u mnie. Jakie to muszą być cudowne odczucia, kiedy widzisz dwie kreski na teście, kiedy wszystkie objawy wskazują, że się udało! Czytając, same łzy podchodzą mi do oczu, smutek, bo ja też już chce zostać mamą, strach, czy się uda, łzy radości, bo Wam sie udało!
W ubiegła niedzielę robiłam test, niby się jakoś nie staraliśmy, nawet nie wiedziałam kiedy mam dni płodne, tym bardziej, że w październiku cykle miałam w cały Świat. Jednak robiąc test w niedzielę, miałam nadzieję, że a nóż widelec udało się.... niestety nie:(
A we wtorek @...
Tak bardzo pragnę żeby udało się teraz
Uznaliśmy z mężem że nie warto marnować czasu. AMH niskie, bakterie dalej są, w sumie były i 3 lata wcześniej a i tak nie zdarzyło się by ode mnie coś przechwycił. Oby tylko tak dalej! Bo jeszcze by tego brakowało...Tak więc zaczęliśmy działania
Obiecałam sobie, że nie będę zamieszczać tutaj samych przykrych wspomnień i chwil, że spróbuję myśleć pozytywnie, ale to bardzo trudne. Nadal mam syndrom piątkowego wieczoru, kiedy to już nieświadomie chodzę poddenerwowana, a w sobotę lecą mi łzy.
Dziś równy miesiąc od zabiegu. Nadal boli tak samo, choć łez już mniej a czas przeleciał mi przez palce. Chciałabym o tym nie myśleć choć przez chwilę, ale nie jestem na to gotowa, to silniejsze ode mnie. Zawsze będę Cię pamiętać...
Mam sprawy którymi powinnam się zająć, a stoją w miejscu, mimo że inni poszli mi na rękę. Wypadałoby nie zawieść tych osób.
Coraz bliżej @, a tym samym natłok myśli "czy znowu się uda tak szybko", "czy w ogóle się uda", "czy będzie dobrze".
Najgorsze jest to, że mam wrażenie, że mój NieMąż zaczyna mieć wątpliwości czy chce już teraz, zaraz znowu próbować. Przeczy jak go o to pytam, ale jednak czuje, że coś jest nie tak. A ja trzymam się tylko tej myśli żeby być mamą, może to źle? Tylko to trzymało mnie, by nie pójść na dno po tym wszystkim.
Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu
Nadal jestem oszołomiona mimo,że to już początek 5 miesiąca. Brzuszek mam nieduży, chociaż przytyło mi się 6kg. Zrobiłam się krótko mówiąc tłusta
Po diecie sprzed stymulacji nie pozostał nawet ślad. Na początku nie obyło się bez przygód - 3 krwawienia, pierwsze tak mocne i okraszone skrzepami,że w histerii wylądowałam w klinice jeszcze przed jej otwarciem. Potem już pod wspólną opieką mojego gina prowadzącego i czasami, doraźnie mojego doktora z kliniki podchodziłam do tego z większą wiedzą i zrozumieniem tego co się dzieje.
Przez pierwsze 3 mce nie dowierzałam,że to się dzieje naprawdę,kiedy ktoś mówił,że nie wolno mi czegoś robić, bo jestem w ciąży, nie do końca docierało do mnie,że to o mnie mowa.
Do czasu kiedy otworzyłam listę rzeczy potrzebnych dla dziecka - rozpoczęła się era szaleństwa
Nie mogę o niczym innym myśleć, żadne inne informacje niż na temat dziecka, nie docierają do mojego mózgu.
Mąż nie do końca jakby rozumiał co się dzieje, niby był przy mnie, ale jakoś nie czułam,że naprawdę w tym uczestniczy, do momentu kiedy pojechaliśmy na wizytę i usłyszał, że to chłopiec. Teraz odlicza dni do kolejnej wizyty i analizuje zdjęcia usg.
Dla mnie nie kończy się niepokój o to co zobaczę lub usłyszę na kolejnej wizycie - od jednej do drugiej gdzieś wewnętrznie obawiam się, że coś się popsuje. Oszalałabym.
Trochę martwi mnie kiedy czytam tu na forach jak to młode mamy poczuły ruchy swojego dziecka w 14-16tyg. Ja nic nie czuję, a to 18tydz. Poczekam jeszcze do 20tyg,ale potem zacznę chyba chodzić ze stetoskopem,żeby chociaż słyszeć co tam się dzieje.
Oglądałam dziś na TLC program "In vitro 9 mcy później" i spłakałam się jak bóbr razem z tymi ludźmi z programu, bo to prawda co mówili - nikt kto tego nie doświadczył, nie zrozumie co znaczy nie móc mieć dziecka i nikt nie pojmie co dla nas znaczy taki cud.
Dawno nie pisałam... Ale w sumie nie było o czym. Właśnie mija 4 cykl po laparo i jak na razie bez zmian, powiedzmy że dzisiaj 12 dzień po owu a ja bez testu wiem że znowu nic z tego. Już się z tym pogodziłam, już się nie denerwuję ... czekam na @ a poźniej lecimy do Irlandii wracamy i zaczniemy załatwiać in vitro ... nie ma na co czekać ...
40 tc- Termin.
Cos sie zaczyna dziac. Mam bolesne skurcze co 8- minut. Czekam do rana i jak nie ustapiom jade do szpitala....
Cycyki jak balony...
Dziś przychodzą do nas rodzice moi i Adama. Chcemy im dziś powiedzieć :)Moi rodzice mają już dwoje wnucząt, dla rodziców Adama będzie to pierwszy wnuk lub wnuczka
Ciekawe jak zareagują.Mamy trochę stresa ;)Denerwuję się też czy wszystko z maluchem będzie w porządku. Jutro idę na powtórzenie bety i mam nadzieję, że pięknie urosła od piątku
No i chciałabym już coś zobaczyć na USG.To czekanie jest straszne
Z objawów to w sumie nic szczególnego nie zaobserwowałam. Trochę boli mnie brzuch jak przed miesiączką, jestem głodna częściej i to chyba tyle. Rośnij maluszku, rośnij!
Jest dobrze 
Cały weekend pięknie się rozłożył na czas pracy i czas odpoczynku
bynajmniej dla mnie
bo mąż pojechał dziś do pracy, mają mnóstwo zamówień i trzeba nadrabiać w weekend :)A my leżymy, chwile jeszcze pospałam, teraz grzeję sobie łazienkę, bo muszę głowę umyć i w ogóle żeby lepiej się poczuć. Widzę, że za oknem prószy śnieg
ale biało to prędko nie będzie, mam nadzieję, że na święta sypnie
czuję Maluszka cały weekend, ale tatuś jeszcze nie miał tego zaszczytu
ruchy są tak widoczne, że przy mocniejszych brzuch faluje...od paru dni budzę się, dzięki ruchom Malucha i zdaję sobie nagle sprawe "o rany jestem w ciąży"-dopiero teraz jestem świadoma swojego stanu- i pojawia się lęk i milion innych uczuć, a największe z nich to miłość. Miłość do człowieka, którego widzimy na obrazie usg i kochamy jak nigdy nikogo, nawet siebie tak nie kochamy jak JEGO :* 
Jutro mamy wizytę o mimo iż ponad tydzień temu się widzieliśmy ten strach wciąż jest. Mimo wyraźnych znaków nadal jest
boję się bardziej co powie na temat płci...w moim sercu od samego początku jest Marcelek... a co zrobię jak się pomylę? Wiem,że będę kochać tak samo mocno czy to będzie Marcel czy Liliana.
Wczoraj była u nas siostra mojego ojca - ciocia Tereska z Wiednia. Tam też mieszka moja matka chrzestna z rodziną
zobaczyła mnie a raczej jej wzrok poleciał na brzuch i pyta " czy...." a ja " no jakoś tak wyszło
" pogratulowała, bo dobrze wie co przeszliśmy. Powiedziała mi szokująca nowinę...moja siostra cioteczna, która ma 19 lat też jest w ciązy i rodzi w marcu!!! zatkało mnie, przecież oni - bo jej mama nie żyje, ma tylko ojca alkoholika i tworzą niesamowita patologię. Ojciec jej przechlał mieszkanie, komornik zlicytował je a można było je wziąć. Ale cóż....i myślę sobie. Boże jak oni sobie poradzą? Ona bez pracy, zadaje się chyba z jakimś gościem - miłym podobno i bardzo pracowitym - który był w więzieniu. Ja nie neguję tego, bo nie każdy kto był w więzieniu jest zły, ale bez kasy, pracy jak dziecko wychować. Nie miałam z nia kontaktu od pogrzebu jej mamy. Mieszkała u nas przez chwile -dosłownie- bardzo nam uprzykrzała życie, bo uważała, że jej się wszystko należy. Kradła nam ubrania, brała bez pytanie kosmetyki mimo iz była gówniarą i nie mogła się malować. Mi wytykała,że gruba jestem, a sama jak przypadkiem na mieście ją spotkałam to wyglądała jak wieloryb. Szkoda gadać. Nawet mojej mamie powiedziała raz, jak szykowała się na imprezę pożegnalną koleżanki z pracy "Ciociu ale Ty jesteś za stara żeby tak młodzieżowo i super sie ubierać". Mi kopara opadła a mojej mamie bardzo przykro się zrobiło. Nigdy nie wyglądała na swoje lata, zawsze o 10 lat mniej. To był jej ostatni tekst jaki padł w naszym domu. Ojciec pogadał z ciocią Teresą czy by jej nie wzieli. Bo moja matka chrzestna ma córkę z jej rocznika. Wyszła prawie na ludzi.
Życie wciąż mnie zaskakuje i dziwę się, że się nadal temu dziwie 
Pozostał 1 dzień do naszego IV spotkania kochanie :*
czekamy :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2014, 13:31
32dc@ nie ma fuck test wczoraj robilam I negatywny!!!
Czekam na @... mam nadzieje ze najwczesniej będzie 7 grudnia a nie wcześniej... Zazywam duphaston na wywolanie wiec może się uda... Na razie wyniki mam dobre.. Ale mam nadzieje ze mimo tego ginekolog przepisze mi clo... Biorąc pod uwagę ostatni obraz usg... Na estradiol musze czekać na 3 dzien cyklu tylko nie wiem czy w labie będą wykonywac id razu badania czy dopiero w piątek... Jeśli dostane @ 7.12 to 3 dc będzie we wtorek...
dziś ostatni dzień listopada
i grudzień i snieg i święta
lubie ten magiczny okres
jest bardzo miły, wszyscy są w ogole dla sibie bardzo mili i sympatyczni aż chce się żyć
lubie te wszystkie świateczne przygotowania, dekoracje, kolędy
w tym roku jeszcze świadomosc ze za rok bedzie z nami juz nasza Kruszynka, która dziś jest jeszcze taka maleńka 
w przyszłym tygodniu zgłoszę się do lekarza, niestety musze go zmienić z przczyn głupich no ale nie chce mi się napwet tego opisywać ;/
mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze i że będzie widać już i słychac serduszko 
a co do objawów ciąży to Z M Ę C Z E N I E, bardzo duże zmęczenie, brak siły dosłownie na wszytsko. chodzę spac o 20.30 i wyspać się nie mogę. ciągle sie pokładam
a tu do pracy jeszcze jutro. od czasu do czasu nękaja mnie też mdłości coraz silniejsze no i lekkie zawroty głowy. piersi nadal bolą przy dotyku i pojawiły sie od jakiegos czasu bardzo widoczne zyłki 
Jeszcze cztery tygodnie i Święta:( Boże Narodzenie zawsze kojarzyło mi się i kojarzy z gromadką dzieci ! Nie widzę żadnej radości w ubieraniu choinki tylko z mężem! Na dodatek te wszystkie reklamy w TV ! Piękne, szczęśliwe rodziny z dziećmi .....brrrrrr!
Od poniedziałku trzeba zakasać rękawy i rozpocząć świąteczne porządki ! Zawsze wszystko robię na ostatnią chwilę a później z wywieszonym językiem siadam do stołu !
Dzisiaj 6 dc! Wszystko wróciło do normy , cykle tak jak przed poronieniem co 28 dni !
Od kilku dni zaraz po przebudzeniu ale zanim wstanę odczuwam dyskomfort w dole brzucha, taki lekki ból jajników? Później przez cały dzień czuje się dobrze ale następnego dnia rano znów to samo. Najpierw myślałam, że to ból owulacyjny, czerwona kreska na wykresie potwierdziła moje podejrzenia ale po kilku dniach dolegliwości pojawiły się znów... Dziś też po przebudzeniu czułam ten ból ale w ciągu całego dnia od czasu do czasu też był odczuwalny... Ciąże wykluczam, może to nadchodząca @, ale nigdy tak długo i wcześnie jajniki mnie nie bolały...
Zostaje mi czekanie do przyszłego tygodnia, bo według ovu za tydzień powinna być @. Później kolejne badania hormonów i być może wizyta u gin.
obserwując - to i może leki zaczynają działać ? Jajniki bolą, śluz się pokazuje - może i coś z tego będzie
ale nie nakręcam się tak, bo to jeszcze nic pewnego ....
Och dalej nic@ nie mialam testu ciazowego zrobilam ovulacyny I byla malo widoczna kreska:) wiec Wiem, ze nic nie wiem
Od tygodnia mam w głowie mętlik...o niczym innym nie umiem myśleć jak o dziecku , o tym jak bardzo je pragnę.chciałam odpuścić, wyluzować , nie myśleć - no ale nie udało się.Owszem przestalam mierzyć temperaturę, nie robię testów owulacyjnych , nie wpisuje nic do wykresu... ale umysłu i serce nie da sie wyłączyć,
Rodzice szczęśliwi:) Tato się popłakał:)Teraz więcej kciuków trzymany jest za maluszka wiec musi być dobrze:)
I po @. Są nowe nadzieje i oczekiwania. W środę badanie u ginekologa. Ciekawe czy mój torbiel jest czy nie. Może w końcu wyszedł
Jutro wizyta u ginki, ciekawe co pokaże usg, może będę mile zaskoczona… kto wie;] Marzą mi się 2 krechy na same święta….pomarzyć można a co ;]
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.