Znowu plamienia... a łudziłam się, że wodniak się tak pięknie wypróżnił po okresie, bo ostatnio naprawdę było pięknie i "sucho".
OF przesunął mi owulację z 10 na 12 dzień cyklu. Z jednej strony dobrze, bo wówczas każdego dnia przed okresem kochałam się z Tomkiem, poza tym tak krótka faza folikularna też mnie martwiła ale...
Ja chyba lubię być nieszczęśliwa i szukam problemów.
Tomek mnie uspokaja, każe nie myśleć.
Kocha się ze mną codziennie, ale myślę, że w końcu go to zniechęci.
jestem niecierpliwa. Chcę wiedzieć - jestem w ciązy czy nie, a jak nie to ziuuu kolejne starania i najlepiej następnego dnia, żeby była odpowiedź .Ale tak nie ma i nie będzie.
Modlę się codziennie. Jak nigdy, jestem w stanie 45 min odmawiać Modlitwę Pompejańską. Nawet jak tata odszedł to nie umiałam się tak modlić.
Idę dzisiaj na cytologię. Boję się , że nie będzie dobra.
W styczniu chce iść na USG i do Ginekologa - niech zacznie coś diagnozować. Rok "próbowania" - tak jak on by tego chciał - na ślepo - to za dużo.
Może jakiś monitoring, a może jakieś leki ?
A może zmienić lekarza ?
Kochany Sw. MIKOLAJU dziekuje ci za mozliwosc zobaczenia dwoch bladych kreseczek. TYLKO DLACZEGO ZNOWU LIZE LIZAKA PRZEZ SZYBE?
NIE chce juz nic. Na chwile obecna mam dosc tego steru i nerwow. Zawsze pragnelam 4 dzieci. I tak mam dwojke kolo siebie a dwojke w sercu na zawsze 
Nienawidze testow ciazowych.
Pokzauja cos co za chwile umyka i przecieka przez palce. Odpoczne od tego wszystkiego. Od termometra od forum i zielonych kropek. Od zamartwiania sie...
ciaza biochemiczna, wczesna czy jakas inna. Nie chce juz takiej. Chce zobaczyc mala istotke fikajaca koziolki...
W ciagu roku dwa razy to nawet dobry wynik jak na taka a nie inna przypadlosc Misia. Teraz to chyba moja wina za niemoznosc utrzymania zarodka...
Trudno niech juz tak zostanie
Dzis mam dzien smutku jutro bedzie juz lepiej.
Za wszystki nasze [☆] aniolki.
♡♥♡♥♡♥♡♥
P.s. nie mowilam Misiowi lepiej zeby ie wiedzial
Cos czuje,ze i tym razem nic z tego i zbliza sie @.Mam juz plamienie i skurcze.Znowu odnosze wrazenie,ze cos jest nie tak w dugiej fazie,bo wszystko idzie dobrze az tu nagle dostaje wielkich skurczy jakby organizm chcial cos wyrzucic a potem dostaje plamienia i skurcze sie zmniejszaja.Ciekawa sprawa.
Chyba tez mi sie ta druga faza skraca,ostatnio na sile wydluzylam progesteronem ale teraz to chyba jutro odstawie.
Oby ten nowy doktor wynalazl przyczyne.Nie nastawiam sie na sukces od pierwszej wizyty ale mam nadzieje,ze chociaz jestesmy na dobrej drodze.
Ide sobie zjesc mandarynke na pocieszenie 
Hepatitis B Core Antibody - wynik pozytywny , wyniki czasteczkowe wykazuja,ze wirus byl , ale badanie w normie. pani doktor przyslala notatke, ze w przeszlosci mialam tego wirusa. Jak to mozliwe, nie mam bladego pojecia!! Nigdy nie mialam zoltaczki, lat 20 temu bylam na nia szczepiona, wyniki z przed 2 lat niczego nie pokazywaly, wiec sama nie wiem, nie wazne, nie bede sie juz nad tym zastanawiac, badania na razie maja wszystkie i to im wystarczy, byle do 23. Pozniej czesc druga.
Od tego miesiaca zaczelam obserwowac znow temperature. Wyglada to na razie kiepsko, na poczatku wysokie temeratury, a teraz coraz nizsze, wszystko na odwrot. Szkoda, bo myslalam ,ze szybciutko wszystko wroci do normy, jednak nie, leki zrobily swoje. Tak wiec nici z moich cichych marzen,ze moze cud sie stanie i na gwiazdke... no wlasnie im bardziej sie czegos chce , tym gorzej wychodzi.
Samopoczucie tez do bani, bola mnie miesnie, gardlo, jajniki, plecy , piersi i sama nie wiem co jeszcze. W kuracji jedno bylo dobre, przez ten caly czas nie wiedzialam co to bol jajnikow, ani piersi.
25CS – z IUI (9dpo)
Ostatnie dni były smutne
Po dwóch tygodniach od operacji psa przyszły wyniki badania histo
nienajlepsze
ma nowotwór Mastocytoma stopnia II wycieli z żywą tkanką i w obrzeżach znaleźli komórki nowotworowe
i tak mogą wyciąć bliznę jeszcze raz lub podać mu chemię
miałam spotkanie z onkologiem
i źle i dobrze
rak złośliwy i na tyle wredny, że przenosi się przez krew więc kolejna operacja może pomóc ale ... nie ma pewności, że gdzieś tam się nie czai np w brzuchu
w tej chwili jest zalecana chemia przez 6 tyg raz w tyg raz w tygodniu...
w związku z tym, że wydala się z organizmu w ciągu 3 dni to wtedy trzeba uważać i jakby mu się coś ulało to sprzątać w rękawiczkach, nie dawać mu spać przy twarzy nie dawać się lizać po twarzy itd.. no i weź go wygoń z łóżka miszyn impasibol
przed każdym podaniem chemii ma badana krew
przed rozpoczęciem i po zakończeniu leczenia rtg płuc i usg brzucha
druga opcja jakiś lek sprowadzany
raz w miesiącu go dostaje przez 6 miesięcy kuracja dłuższa i droższa (600 miesięcznie) ale jaką mam pewność, że gdzieś po cichu nie zwymiotuje tego leku?? A ja nie zauważę?
w związku z tym, że mogę być w ciąży czekamy z decyzją o leczeniu do testu..bo jeśli byłabym w ciąży to na okres chemii musiałabym pożegnać się z psem.. ale jak święta, sylwestra spędzić bez niego
ja pierdole ..nie umiem sobie tego wyobrazić
onko mówiła, że przy chemii psy nie cierpią jak ludzie..że nie łysieją.. trochę więcej włosów może wyjść ale nie tak jak u ludzi.. w dupie z włosami odrosną.. mnie interesowało, że nie będzie się źle czuł, wymiotował itp ale podobno nie
najważniejsze, że jest nadzieja na wyjście z tego syfu
Teraz czekam do testu i jak będzie negatywny to odkładam starania na 2 miechy a jak pozytywny..?
Miało być inaczej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2014, 14:55
We wtorek i środę byłam z Małżem w Niemczech. Jak mogę, to jeżdżę z nim w podróże służbowe:) A teraz w ogóle było warto, bo są już Weihnachtsmarkt'y:) W tym roku zaliczyliśmy jarmark w Stuttgarcie, a w zeszłym roku w Berlinie i Monachium, i po namyśle mogę śmiało polecić ten w Monachium. Jest najbardziej urokliwy, reszta też jest piękna, ale ten przebił wszystko!
Obkupiłam się w foremki do pierników wszelakich kształtów:) Dlaczego u nas nie ma takiego wyboru? Do tego gadżety do ozdabiania i lukrowania, i nie można też zapomnieć o dwóch słojach Nutelli:D Jak to sie dzieje, ze tam słoik 800g kosztuje 2,50 eur, a u nas dużo więcej:/
Doczekałam się pierwszej @ po zabiegu. Nie mogło być zbyt pięknie. Co prawda czekałam tylko 35 dni na nią, ale nie jest to zdecydowanie to, do czego przywykłam (2 dni lekkiego krwawienia), tylko jakaś katastrofa:/ Cóż, trzeba przetrwać!
Nastawiam się, że będzie dobrze (czuję to), że uda się od razu i zaraz po Świętach ujrzę II kreseczki:) Bardzo bym chciała, boje się, że za bardzo, i załamię się jak będzie inaczej. Czas pokaże. Tymczasem jestem pozytywnie nastawiona:)
Dzis tempka spadla ale @ nie ma?! Tylko lekkie plamienie. Nie wiem o co chodzi bo dzis powinna byc na 200% . Owu mialam stwierdzone przez lekarza + 14 dni faza lutealna- to dzis wiec chyba cos mi sie obsunelo... ale jak tempka nizsza to pewnie jutro bedzie. Ach niech juz przyjdzie to nowy cykl zaznacze a tak to czekam i czekam...
Choroba odpuscila, tylko slaba jeszcze jestem ale biore witaminki wiec mam nadzieje, ze szybciutko dojde do formy 
zielona tu jestem...wolalabym zielone kropki na zakonczenie cyklu
nie mam pojecia czemu na moim wykresie nie ma zaznaczonej owulacji a juz jest 21dc-czy to znaczy, ze jej nie bylo
(( ta tamperatura moja jakas nie teges
chyba
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2014, 16:39
Wczoraj był kiepski dzień.. słabo mi było ciepło, zimo 
dopadła mnie jeszcze infekcja pewnie grzybicza
i przeziębienie, mdłości cnd. pełen kompleks przyjemności 
Wczoraj był kiepski dzień.. słabo mi było ciepło, zimo 
dopadła mnie jeszcze infekcja pewnie grzybicza
i przeziębienie, mdłości cnd. pełen kompleks przyjemności 
12 dni po inseminacji. Ciśnienie coraz wyższe...
Tak jak obiecałam- nie nakręcam się, nie wyszukuję u siebie objawów, ale niestety nie jestem w stanie przestać o tym myśleć. Nie będę ukrywać, że obawiam się tego złego efektu...
Beta zaplanowana na najbliższy piątek. Z jednej strony nie mogę się doczekać, ale z drugiej strony... Ach co mam pisać. Moje pozytyvne thinkowanie coraz gorzej mi wychodzi....
Moj blyskawiczny porod w sumie byl dosc niebezpiczny. Polozna i lekarka ktore sie mna zajela nic o mnie i dziecku nie wiedzialy. Ot przyjely porod jakby z ulicy. Moja polozna ktora przychodzi do mnie do domu a pracuje tez w tamtym szpitalu powiedziala mi ze toche paniki bylo zwlaszcza jak wyszla glowka Julianka a jego tetno zaczelo spadac. Wtedy lekarka spanikowala ( na co polozna byla zla ) i zdecydowala nie czekac na kolejny skurcz jak zazwyczaj sie robi tylko kazala mi natychmiast przec dalej. Mowili mi ze to ostatnia szansa. Jedna z nich zeby mi pomoc polozyla sie na mnie zeby wypchac brzuch , lekarka ciagla malego a polozna rozszerzala wyjscie pochwy...udalo sie maly wyszedl ale po dwoch dniach przy szczegolowym badaniu malego okazalo sie ze Julianek ma pekniety obojczyk... Czy mam byc na lekarke za to zla??? Z jednej strony jakby poczekala na skurcz bylo bylatwiej i bez uszkodzen ale z drugiej strony mogloby dojsc do niedotlenienia go. Zreszta zaraz po porodzie pielegniarka szybko poleciala zbadac krew z pepowiny zeby zobaczyc czy z malym wszystko jest dobrze. Odetchnelsmy z ulga gdy wrocila z usmiechem na ustach...
Odnalazłam dziś starą płytkę z piosenkami świątecznymi, które nagrałyśmy sobie z koleżanką i naszło mnie żeby stworzyć sobie świąteczną prezentację na pamiątkę 
A oto efekt:
https://www.youtube.com/watch?v=F-mHC8EbIRs&feature=youtu.be
Proszę się nie śmiać z wykonania
Własnie zaczął się grudzień i jednocześnie 12 cykl starań. Niedługo mam HSG więc w tym miesiącu nie możemy się starać, czym jestem załamana. W ogóle jestem załamana. Nigdy nie przypuszczałam, że tyle będziemy czekać na Maleństwo. Tracę już siły i zmysły. Zapał i chęć do życia także. Życie jest podłe...
Ciąża zakończona 4 grudnia 2014
"ciagna" mnie piersi tzn. pewnie mi sie zdaje heh....zjadlam jajka z majonezem i ogorki kiszone mmmmm pychotka. Moja dentystka mowi zeby jesc jajka-probuje ciagle bo tak poprawdzie to wczesniej prawie zawsze zapominalam, ze jest cos takiego jak jajka
Dziewczyny, jeszcze kilka takich dni i na prawdę oszaleję. Dobrze, że już jutro spotkanie z psychologiem.
Dziś w nocy przebiłam wszystko. Zasnęłam (hura!) ok 23, obudziłam się o 1.30 i do 4 zasnąć nie mogłam, a budzik na 4.40 
Sanna, też myślałam, że nie dam rady robić 12godzinnych nocek, ale nie jest tak źle, uwierz
zdecydowanie gorsze są 12godzinne dniówki
)
Natka, ja zawsze miałam problemy ze spaniem. Moja Mama nie przespała ani jednej nocy, aż do dnia w którym skończyłam 3 lata. Potem było troszkę lepiej (podstawówka- gimnazjum) i wszystko wróciło w technikum. Na rok przed zajściem w ciążę chodziłam do psychologa (zaburzenia obsesyjno- kompulsywne), a na pół roku przed do psychiatry. Dostałam tam leki po których generalnie funkcjonowałam i spałam lepiej (odstawiłam je, jak tylko zdecydowaliśmy się na dziecko, a i tak mam wyrzuty sumienia, że to może to zaszkodziło? Ginekolog twierdzi, że kobiety biorą gorsze tabletki i rodzą zdrowe dzieci. )
Na dodatek od kilku dni mam stan podgorączkowy i dziś wyskoczyło mi jakieś bolesne badziewie na ustach ;/
Po raz kolejny mój Mąż udowodnił mi, że jest najwspanialszy pod Słońcem ! Zamiast zdrzemnąć się przed nadchodzącą nocką i wykorzystać okazje, że nie ma mnie w domu to ugotował mi kolacje i zrobił deser ! 
Czasami się zastanawiam dlaczego On dalej jest ze mną ?
Z kobietą, która wiecznie ma jakieś problemy, jak nie ze sobą to z czymś innym.
Doszłam do wniosku, że na chwilę obecną pomaga mi to pisanie tutaj...
Jadąc do pracy lub z pracy lubię myśleć, analizować, zastanawiać się... kiedyś spowoduję wypadek, bo są momenty kiedy się zawieszam i nie wiem jak przejechałam odcinek drogi między miejscowością X a Y
Potem się odwieszam, a tu patrzę, jestem już blisko pracy. Rutyna mnie kiedyś zgubi i jazda na pamięć... odpukać, tfu, tfu 
I tak kilka dni temu jadąc myślałam i doszłam do takiego to wniosku... Przez 30 lat jak żyję, nigdy poważnie nie chorowałam, nie leżałam w szpitalu, żadnych większych dolegliwości, które powodowałyby wizytę u lekarza rodzinnego. Czasem robiłam podstawowe badania z krwi, ot tyle. Od czasu do czasu małe problemy żołądkowo - jelitowe ale nie tak drastyczne aby myśleć o pójściu do lekarza. Przypadek... ? Gdyby dopadła mnie jakaś choroba wymagająca hospitalizacji, długiego farmakologicznego leczenia, brak nadziei na wyzdrowienie, poddałabym się, załamała, nie jestem tak odporna psychicznie, myśli o odejściu by mnie paraliżowały. Chorobą ciała, aż tak drastycznie nie zostałam obarczona przez Opatrzność... wie co robi... ale no właśnie, żeby nie było tak lekko dał mi coś, co nie jest bezpośrednią chorobą ciała ale... wiadomo o czym myślę. Przypadek ? Podobno w życiu nie ma przypadków...
Dziś w pracy, krótka rozmowa dwóch koleżanek o zdrowiu, jedna młodsza ode mnie, druga starsza... ja trzecia, w trakcie dołączam się do rozmowy. Młodsza chorowita, często się przeziębia, starsza "doktorowa" coś radzi, a ja mówię, że nie chorowałam od lat na anginę, grypę etc, a temperaturę to nie pamiętam kiedy miałam. Starsza mówi : to się ciesz, że jesteś taka zdrowa, to znaczy masz bardzo silny organizm. Dobrze się odżywiasz, jesteś wypoczęta, dużo śpisz, nie to co ja, nie mam czasu na nic (ma 3 małych dzieci). To ja myślę sobie tak... zdrowa może i jestem ale chora na niepłodność. Więcej nic nie skomentowałam bo nie chciało mi się nawet wchodzić w dłuższą dyskusję.
Tak myślę, że ten mój pamiętnik bardzo pesymistyczny jest, czy aż tak melancholijnie i smutno w nim piszę ?
Nie jestem taka w rzeczywistości... chyba... a może tu wychodzi jakieś drugie moje "ja". Hmmmm...
Idąc do szpitala nie zabieraj piżamy z długim rękawem
jesli będziesz miała welfron na zgięciu łokcia będzie Ci strasznie nie wygodnie i może uciskać rękę
No i zaczal sie 9 tydzien
boje sie troszeczke a zarazem ciesze ze pierwszy trymestr bedzie juz z glowy. Od 6 tygodnia mecza mnie nudnosci.... jakas masakraa nic nie moge przelknac, konczy sie jedynie na bananach.Cos czuje, ze Moje dziecko bedzie nienawidzic banany . hahaha 
Mam wstret na rozne zapachy, oraz zachcianki jakich malo.
Jednego dnia pizza peperoni z pizzy hut, nastepnego ogorkowa, ojj jak ja marzylam o ogorkowej 
Jednak dzien po zrobieniu zupy, odechialo mi sie jej momentalnie bleeee, na sama mysl mnie skrecalo.
Za tydzien w piatek bede miala badania krwi dotyczace rozyczki,toksoplazmozy itd. to bedzie 10 tydzien, to chyba nie bedzie zbyt pozno prawda?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.