Niestety jak zwykle sie przeliczylam na dobroci innych..az chce mi sie plakac, bo tak bardzo chcialam zaufac tesciowej
zaczelam szukac opiekunki i myslalam szczerze ze koszta beda o niebo wyzsze, a okazuje sie to tylko 10f dziennie jesli potrzebujemy opiekuniki w czasie w ktorym pracujemy...zarabiajac w tym czasie 160f, 10f to naprawde niski koszt..chcialam jednak aby mala opiekowala sie rodzina a nie obca opiekunka..dzisiaj mija 7 dni i juz jest za dlugo...moj maz ma dosc, syn ma dosc..ja sie jeszcze trzymam...moj maz ma dosc jej kontrolowania, pyta sie go co chwile ile dzisiaj zarobil, dlaczego nic nie zrobi w domu chociaz biedny pracuje 7 dni w tygodniu...stwierdzil, ze to przesada-on chce spokoj w domu!
syn ma prawie 12 lat, dajemy mu duzo wolnosci i darzymy sporym zaufaniem, na ktore sobie ciezko zapracowal...a tesciowa chce go widziec o 8 w lozku..i pytania do mnie: dlaczego on jeszcze nie spi, czy jadl kolacje...moj syn potrafi sam o siebie zadbac..jest glodny pomiedzy posilkami- robi sobie kanapke!
jesli chodzi o mnie? co mnie denerwuje:
*sprawdza mi wszystkie produkty spozywcze w domu, jakie maja daty waznosci..nie wiem, jakbym chciala potruc wszystkich czy co..nie mam pojecia o co chodzi, ale strasznie to irytuje...
* uwazam sie za osobe dobrze dbajaco o swoj dom i nie mam sobie nic do zarzucenia..po umyciu podlogi...umyla po mnie jeszcze raz 
* kupilam owoce..- stwierdzila ze maja jakies plamki..chuj wie o co chodzi bo ja tam nic nie widze
* myslalam, ze biorac ja do nas, jak bedzie gotowac codziennie wyjdzie nam duzo taniej na artykuly spozywcze...tesciowa zamiast makaronu za 0,60p kupuje za 3f...wychodzi mi drozej niz w restauracji...taniej mi wyjdzie opiekunka...
* twierdzi w zaparte, ze nie ma kontaktu z tesciem, po tym co nas spotkalo z jego strony...przez przypadek zlapalam ja na dluugiej rozmowie z tesciem, opowiadaniem z detalami minuta po minucie co dzieje sie w domu i jakie bledy wychowawcze robimy...
* myje talerze w goracej wodzie..ona ustawia mi na wrzatek...poparzylam sobie dlonie! twierdzi ze ona myla dla dzieci w takiej temperaturze..to naprawde pieklo 
* jak mylam sztucce, caly czas obserwuje jak ja to robie, doslownie stoi nade mna jak capo
nie wyobrazam sobie, jak mala sie urodzi..zapewne bedzie komentowac i poprawiac mnie na kazdym kroku 
tak bardzo chcialam, zeby bylo dobrze..nie dam rady zyc szczesliwie pod taka cenzura 
niestety nie zdecudujemy sie na jej powrot w marcu...powiemy o naszej decycji dopiero jak wyjedzie do polskie, bo nie chce rozpetac piekla...wyjezdza chyba 6ego, bo napomniala,ze 8ego stycznia musi byc juz w Polsce...
jedyne na co moglibysmy sie zgodzic, jesli bardzo chcialaby zajmowac sie mala : jej przyjazd, ale mieszkanie u tescia ( w miasteczku gdzie mamy studio)..trucie dupy jemu itd..a my bysmy przywozili mala tylko na czas pracy i wracali do spokojnego MOJEGO domciu..
Przepraszam ze tak dramatycznie napisane wszystko, ale az chce mi sie plakac..wydaje mi sie, ze jesli ona przyjedzie w marcu ucierpi na tym kazdy z nas...nie dam rady choc bardzo chcialam..z dnia na dzien jest gorzej...jak tylko poczula sie swobodnie, znow zaczyna robic to samo co przedtem..no tragedia kurwa...jak mozna sie nie nauczyc przez cale zycie..wiecznie wytyka komus wady, wiecznie ma wykrzywiony i niezadowolony ryj! moj maz ma dosc i twierdzi, ze jej nie ufa..wlasny syn, wiec ja nie bede sie wtracac...chlopaki jej nie chca, wiec i mi latwiej podjac decyzje. Poradzcie cos..czy robie dobrze?
plusy z prywatnej opieki:
* opeikunka zarejestrowana z certyfikatami
* podrzucam mala jak mi pasuje pomiedzy 7 rano a 7 wieczorem...na ile godzin chce.
*kobieta kochana, kamery w srodku wiec moge obserwowac mala na laptopie jak jestem w pracy!
*dziecko ma zapewnione zabawy nawet takie malutkie, aby dbac o dziecka postepy...
*i najwaziejsze dla nas : TANIO, SPOKOJNIE! I PO ANGIELSKU! wiec mala bedzie od poczatku miala stycznosc z dwoma jezykami! bo tesciowej sie nie podoba ze stas mowi niektore slowa po angielsku, ze nie kaze mu sie czytac polskich kasiazek its...nie potrafi zrozumiec ze on nie chce a my nie wracamy do polski juz nigdy..wazne dla mnie, ze mowi po polsku, gramatyka czy zmuszanie dziecka do pisania po polsku codziennie nie wydaje mi sie opcja...tutaj dziecko jest w szkole od 8 rano do 16.00 bo to polprywatny hiogh scholl...uczy sie najlepiej z klasy, dlaczego mialabym go jeszcze meczyc po szkole? po co? zeby mu obrzydzic nauke? no kurwa po co?
Z przerażeniem stwierdzam, że nie było mnie tu mega długo! Nie zdawałam sobie sprawy, że aż tyle!
Ostatnio pisałam, że jesteśmy po dwóch spotkaniach, a dziś jesteśmy już po siedmiu:)! Uwierzycie? Całe szkolenie mamy za sobą!!! Jupi;)
Było dobrze, było źle... Był śmiech, ale i łzy... oczyszczające. Wydarzyło się naprawdę dużo. Ale to było nam potrzebne. Czuję się jakbym przeszła psychoterapię
Spojrzałam na siebie, na nas i naszą historię zupełnie inaczej. I dziś myślę, że naprawdę dobrze się stało, że "to" nas spotkało:D
Teraz czekamy na posiedzenie komisji kwalifikacyjnej (w styczniu) i po informacji od nich, która na 99% będzie pozytywna, będę mogła powiedzieć, że ZASZŁAM W adopcyjną CIĄŻĘ
Niestety wiemy, że czekanie na tak małe dzieciątko będzie długie (około 2 lat), dlatego jeśli mogę Was prosić, to z okazji świąt życzcie mi dużo cierpliwości;)
Ja również życzę Wam wesołych Świąt Bożego Narodzenia!
Przede wszystkim: wiary, nadziei i miłości - jeśli one Was nie opuszczą, to wszystko inne się ułoży!
Szybki update 
Połówkowe już we wtorek
Oby oby Zosi nie wyrosły jajka 
Mój Bąbel zaczął kopać. Konkretnie. Nie smyra, nie bąbluję, tylko ćwiczy na mamusi ciosy karate
Dzisiaj obudziła mnie o 3 w nocy taką serią kopów, strasznie dziwne uczucie... Myślałam, że będzie błogie i przyjemne, ale ja poprostu czuję jakby mi tam wnętrzności latały. Za to świadomość, że Zosia jest zdrowa i silna - bezcenna.
Remont- czas start. Dziadek zjechał do kraju, będzie wnusi pokoik urządzał
Razem z tatusiem oczywiście.
A dzisiaj już padam na twarz. Od ósmej nie śpię, najpierw wyprawa do Niemiec, potem Media Markt, Castorama, potem zakupy z teściową i na koniec poszłam do przyjaciółki, bo mi zaraz wyjeżdża na święta.
A pan małżonek miał wczoraj wigilię firmową i o 2 w nocy dopiero go zwiozłam do domu...
Buziaki :*
Zaraz test z porannego moczu. Boje się...
33 dc. - 3 dni po terminie @
Zaraz test z porannego moczu. Boje się...
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2014, 08:36
Rano kościół, spowiedź (długa rozmowa z ks.). Dużo emocji, strach. W domku ogarnęłam dwa pokoje, potem dłuższa drzemka. Staram się nie denerwować i nie przepracowywać świątecznymi obowiązkami. Sporadycznie poboli lewy jajnik, sikam zdecydowanie częściej - więcej też piję - mam suche usta. Obudziłam się o 4 rano i nie mogłam już spać, potem przysnęłam na 2h. Wieczorem ból głowy.
Nadal boję się cieszyć...
Od kilku dni czuję metaliczny posmak w buzi... czy mi się zawsze musi coś przytrafić ?? Nie pomaga mycie zębów, płukanie, tylko na krótką chwilę zjedzenie czegoś łagodzi dolegliwość ale przecież w kółko nie będę jeść. Nie w tym rzecz. Wczoraj wieczorem aż mnie zemdliło. Odstawić słodycze, przez jakiś czas nie jadłam i czułam się b. dobrze. Tylko jak tu odstawić jak mój mąż wykupuje słodkości, zajada się nimi, a ja co, mam tylko popatrzeć
Przynajmniej muszę to ograniczyć do minimum. Dziś zjadłam lekkostrawne śniadanie i jest to samo. Obstawiam jeszcze mleko. Niedobrze mi się momentami robi. Tak jak właśnie teraz. Zaraz idę myć zęby, ponownie zresztą. Ehh.. 
Dom wysprzątany, plastry cytrusów się suszą na choinkę, roznosi się zapach pomarańczy. Sama jestem ciekawa jaki urok będzie miała ta moja choinka. Pewnie jutro mąż mi ją przywiezie. Z takiej dekoracji została nam jeszcze iluminacja bramy. Szkoda, że jest tak ciepło.
Rzadko mi się zdarza ale wczoraj wczesnym wieczorem zasnęłam snem sprawiedliwego. Po tym sprzątaniu mnie tak zmorzył sen, a koc sprawił komfortowe ciepełko. Było mi tak dobrze ale po przebudzeniu byłam nie do życia. Dlatego nie lubię robić sobie takich drzemek. Później oglądaliśmy film, 24 a tu spać się nie chce. Co wykorzystał mój mąż i zaniósł mnie na górę do łóżka i dalej nie pozwolił mi zasnąć
Taaa... tylko później usnął po minucie, a ja męczyłam się z dobre pół godziny. I myślałam... o mojej drogiej N. tak bardzo chcę żeby jej się udało, zasłoguje na to szybciej niż ja. W tej 'kolejce o dziecka' ustępuje jej miejsca, po tylu latach ma zdecydowane pierszeństwo. Ile jeszcze czasu będzie musiała czekac na swoje Szczęście ?? Żebym znała odpowiedź na to pytanie.
Po południu wybieram się na rynek, mają być kolędy, wigilia, idę trochę z ciekawości zobaczyć jak to będzie wyglądać.
To tyle na dziś mój pamiętniczku...
Pierwszy cykl po przerwie i nie udało się! Zrobiłam rano test! Trzeba myśleć już o kolejnym cyklu. Muszę tylko poczekać na okres, który powinien się pojawić jakoś zaraz. Objawów nie mam za duzo na okres, poza tym, ze bolał mnie troche jajnik w zeszłym tygodniu, a może to przez ten castagnus. Biorę go już prawie drugi miesiąc! Ma łagodzić objawy PMS. No nic trzeba starać się dalej...
Weekend...nie odczuwam go od poniedzialku. Śpię ile i kiedy chcę. Zawsze mam pomysł na obiad. Chałupka jest wysprzątana. M. zrobił wczoraj porządki. Jestem bardzo zadowolona z efektów. Teraz już tylko lepić pierogi i szykować się do świąt. Choinkę trzeba ubrać i przyszykować chałupkę na przybycie gości.
Dzisiaj siedzę na zajęciach, bo mam dwa egzaminy i podchodzę do tego bardzo lajtowo. Nie będę się stresować, bo to po pierwsze niewskazane a po drugie bez najmniejszego sensu. Chyba nie jestem aż takim matołem żeby nie zaliczyć testu.
Byle do godziny 15:30 i jadę do domu.
Ciąża rozpoczęta 30 listopada 2014
22 dzień cyklu. Rano test pozytywny, kreska druga blady róż , ale jest. Czuję się jak kupa. Mdli mnie dzień i noc, spać nie mogę, brzuchol pobolewa. Maluch poszedł na całość ,chce matkę już na wstępie wykończyć. Rozpycha se chatę, wszystko mu śmierdzi. Trzeci dzień w łóżku. Bleee
Kolejny tydzien za nami. Julianek knczy trzy tygodnie. Mleko modefikowane zdzialalo cuda i moj maly cycuch ladnie przybiera na wadze. Co prawda dopiero jutro bedzie wazony ale golym okiem widac jaki sie robi z niego paczus. Przechodzimy tez na pampersy nr. 2. Synus moj zlapal tez juz swoj rytm i tak od rana do 16- tej ladnie spi z pobudkami na jedzonko. Potem ciekawski chce byc noszony po mieszkaniu i ani mysli o snie. O 20- tej dopiero idziemy spac i ladnie spimy do 1- wszej po czym jemy i do 3- ciej urwis nie chce spac. Dopiero po 3- ciej znowu zasypia i spi do 8- mej z mala przerwa o 6- tej na mleczko. Ogolnie nie jest zle i nawet sie wysypiam
Wczoraj podliczylam ze maly wypija na dobe ok 800 ml mleczka wiec tez jest dobrze 
Choinka kupiona czeka w piwnicy, prezenty popakowane schowane przed starszakiem tez czekaja na wielki dzien. Zakupy porobione wiec od jutra bierzemy sie za porzadki i przygotowanie wigilijnych potraw.... Nie wiem czy zdolam jeszcze przed swietami cos tutaj napisac wiec juz teraz zycze wszystkim zdrowych, wesolych i rodzinnych swiat. Buziaczki 
21 + 6
MASAKRA - POMOCY!!! 
Kurcze, kochane Mamy i przyszłe Mamy - potrzebuję rady (bo lekarka to mi raczej nie pomoże, nie widzi problemu).
Jesteśmy z synkiem w 22 tygodniu i mamy już 10 kg na plusie!!! Jak to zatrzymać? 
Niestety zaczęliśmy już z nadwagą (która została mi po Kalince - dokładnie 7 kg), więc w sumie patrzę jakbym miała już +17!!! 
Czy ja mogę próbować jeść tak, by zachować wartości odżywcze dla Młodziaka, odpowiedni poziom dziennego zapotrzebowania na kalorie, a mimo wszystko stać z wagą w miejscu? (albo nawet lekko zejść z tego)?
Faktem jest, że ostatnio sobie dogadzałam.. i to nawet z przesadą... (O ja głupia!). Ale apetyt mi dopisuje... Zaczynam trenować silną wolę od teraz! Kit z tym, że Święta, barszczyk, pierożki... mmm... NIE! KONIEC Z TYM.
Trzeba dupę w troki wziąć.
P.S. Czy ćwiczenia na piłce mogą mi w tym pomóc???
Wiem, wiem. Dzieciątko najważniejsze i z tego się najbardziej cieszę - że jest, że zdrowe. Ale nie chcę później kipieć złością na siebie, że tak się zaniedbałam i nie mam siły ruszyć się z Małym na spacer, bo mi ciężko.
Mam nadzieję, że mnie rozumiecie... 
Podczytuję Miriam, która po ciąży wygląda tak ślicznie. I ta ilość zgubionych KG!!! Robi wrażenie.
Dodam, że początek mieliśmy piękny, rośliśmy 0,5-1,5 kg na miesiąc. a teraz to już nawet 3 
Kolejny cykl niestety... Prezentu na święta nie będzie. Mam ochotę rzucić w cholerę całe te obserwacje, termometr, suplementy i leki. Po co? Straciłam nadzieję kompletnie. Chyba nie dane mi będzie zostać matką
Nastał taki czas, kiedy czuję, że upływający czas jest jakby poza mną. Pamiętam chwile kiedy myślałam i słyszałam w tv reklamy " za 7 tygodni święta" a to już! Prezenty dla teściów kupione, skromne, dla moich rodziców, siostry, szwagra, babci i chrzestnego w tym roku bez prezentów
bardzo się cieszę, bo nie mam zupełnie głowy do kupowania
no chyba, że do kupowania ubranek dla Małej 
Dziś jest szczególny dzień
21.12.2006 roku był dla nas obojga najwspanialszym prezentem przedświątecznym
oficjalnie zostaliśmy parą
pamiętam to jak dziś....achh myślimy teraz "kiedy to było...." ostatnio śmiałam się z męża, że bardzo długo musiałam czekać na ślub i dziecko
ale mam już wszystko co do szczęścia jest mi potrzebne. Męża, najukochańszego na świecie, dom i dziecko, które dopełni nie tyle pustkę, ale dopełni naszą dwuosobową rodzinkę
jedziemy do hotelu na kolację, nocleg i śniadanie
nie mogę się doczekać 
Korzystając z okazji, bo obawiam się, że jak wpadnę w wir prac i gotowania świątecznych potrwa nie będę mogła Wam, kochane moje złożyć życzeń 
Każda z nas ma jakieś życzenia, marzenia, które bardzo chcemy aby się spełniły. Życzę Wam, aby te święta były pełne miłości, spokoju i radości, abyście mogły spędzić ten wyjątkowy czas w gronie tych, których kochacie, dużo zdrowia, by móc sięgać po każdy wyznaczony cel. Szczęśliwego Nowego Roku, aby przyniósł Wam nowe możliwości i siły :*
Ściskamy Was mocno, cała nasza trójca
Madzia, Lilianka i Konrad :*

21dc normalnie to pewnie bym juz testy robila po cichu, ale I tak Wiem Ze nic z tego! Jakos mnie to wogole nie martwi:)
Julian 3 tygodnie 

Jak ja lubię takie dni, kiedy nie chce mi się jeść. Ani słodkiego, ani mięsa, no nic.Mogłabym same jogurty i wodę.
Właśnie dziś byliśmy u przyjaciół. Okazało się ze ich córeczka która jeszcze mieszka pod sercem mamy ma torbiele na płócach.w takich chwilach nawet nie wiadomo jakich słów użyć żeby pocieszyć. My od jutra musimy zacząć się mocniej starać zaczynamy dni płodne. Tak bym chciała żeby tym razem się udało.
17 dzień cyklu
To mój pierwszy wpis w tym cyklu...pierwszym cyklu z Clo. Czuje się po nim całkiem dobrze - poza tym że miałam trądzik jak nigdy! No i jajniki bardziej bolą...ale trudno się dziwić, skoro jest tam aż tyle pęcherzyków! Dwa dają nadzieję. Dziś test owulacyjny bardzo pozytywny...mam nadzieję, że na jutrzejszym USG będą tylko dowody na przebytą owulację!
W piątek miałam mieć zrobione darmowe badanie AMH - kampania "Zdrowa mama"... Pojechałam rano i najpierw trafiłam na konsultacje do Pani doktor... Zapytała dlaczego w ogóle chcę zrobić te badania. To opowiedziałam jej że straciliśmy Naszą Kruszynkę w lutym i od tamtej pory się nie udaje...więc chcę wiedzieć ile mam jeszcze czasu na starania. Na co ona stwierdziła, że te badania NIE SĄ DLA MNIE!! Że skoro byłam już w ciąży to znaczy, że mogę być i drugi... A potem wypytała jak wyglądało poronienie.. to jej mówię, że zaczęło się od brązowych plamień, a potem krwotok.. No i się zaczęło. Powiedziała, że w takich wypadkach to najczęściej to jakaś wada macicy i nie wiadomo czy w ogóle utrzymam kolejne ciążę!! No i że Clo to kiepski pomysł, bo ja się leczę, a to w nasieniu może być problem! I że to może być wina męża... Dała mi listę badań, które oczywiście mogę zrobić w ich klinice za bagatela 2050 zł!! W tym histeroskopia...bez której lepiej nie próbować, no bo przecież szkoda przeżywać to jeszcze raz! AMH oczywiście nie zrobili...nie wiem czy wyszłam bardziej wściekła, czy załamana... Poszłam na lody i sok...tak na pocieszenie 
Ale przecież mamy szansę...i robimy wszystko żeby się udało! Mam nadzieję, że kiedyś zostanę mamą nie tylko aniołkową... Może już w tym cyklu!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.