Czy ja zawsze muszę coś powiedzieć... za dużo powiedzieć, powinnam skrócić sobie ten pyskaty i szczekaty język. Powiem za dużo, potem się źle z tym czuję i tak jest zawsze. Wychodzi na to, że zawsze jestem najgorsza. Czemu ja mam taki ciężki charakter, jak go zmienić, jak nad nim pracować... Kobieto, gdzie pokora ??
No i po świętach - na szczęście! i oby ten rok skończył się szybko i poszedł w niepamięć a razem z nim wszystko co się stało... no oprócz pojawienia się Dieselka w naszym życiu 
Nie ma jak usłyszeć w święta "czemu nie pijesz normalnej wódki? w ciąży jesteś? co, jesteś? no powiedz" no kurwa normalnie się ciśnie "nie kurwa już nie!" czy do ludzi na prawdę nie dociera że takie tematy to nie jest temat zabawny ani do rozmów z okazji świąt?
W styczniu odwiedzę klinikę i mam nadzieję dowiedzieć się samych pozytywów! 26 stycznia szpital oddział endokrynologii a w lutym mam nadzieję że podejmiemy kolejną próbę która tym razem zakończy się pięknym grubaskiem w listopadzie 
34 TYDZIEŃ CIĄŻY

33+0
50 dni do porodu !!! To już ?!
No bardzo szybko ten czas zleciał.. i wiecie co dziewczyny? Szczerze.. chce by mały był już z nami..
chciałabym mieć już za sobą poród
naprawdę.. Kurcze jest coraz ciężej
plecy mnie bolą odrazu jak coś zrobię.. Wiem, wiem to normalne.. ale już na tym etapie ciąży, wolałabym żeby się już kończyła 
Dziś też po raz pierwszy zauważyłam, że puchną mi palce u rąk
z obrączką problemu nie mam bo noszę ją cały czas, ale zdjąć mogę
z kolei na środkowych palcach noszę pierścionki i tu już nasuwa sie problem bo jak założę to nie mogę zdjąć 
Ogólnie jestem już zmęczona i jakoś mnie wszystko denerwuje.
A Tomuś oczywiście nie daje mamusi o sobie zapomnieć
kopie i wierci się bez przerwy
BĘDĘ ZA TYM TĘSKNIĆ!
także to co nie raz czytam na stronach internetowych w ogóle się nie sprawdza bo moje dziecko wcale nie przestaje być mniej ruchliwe 
Oj tak bardzo chcemy go już poznać
zobaczyć
przytulić
nie mogę się doczekać kiedy będzie już leżeć i zasypiać pomiędzy nami w łóżku

Odliczanie trwa...
"Tam było ci najlepiej, wiem.
Cicho... ciepło... ciemno...
I długo śnił się dobry sen, że zawsze będziesz ze mną.
Tam, moje serce stuku puk, szeptało ci zaklęcia.
A ja czekałam jak na cud, jak na małego księcia.
Wreszcie już mogę cię synku zobaczyć, przytulić i dotknąć, bo skończyło się długie czekanie i smutna wśród ludzi samotność.
Tyś taki bezbronny, maleńki, w kołysce splecionej z mych ramion, a jutro się do mnie uśmiechniesz i kiedyś tam powiesz mi: mamo;.
Nieraz ci przyjdzie palce gryźć, w bezsilnej złości, w szlochach. Więc żebyś synku umiał żyć, nauczę cię świat kochać.
Pokażę ci gwiazdy i wróble, trawy i żółte motyle...
I będziesz tak ładnie się dziwił i pytań, zadawał mi tyle.
Dziś taki bezradny, maleńki, w kołysce splecionej z mych ramion,
a jutro się do mnie uśmiechniesz i powiesz: nie smuć się mamo..."
Przepiękna piosenka, wzruszam się za każdym razem.
Czy ktoś kiedyś powie do mnie mamo???
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2014, 21:09
Od Wigilii jestem oficjalnie narzeczoną mojego D
było klękanie (co prawda po butelce wina), kwiaty cała przemowa i pierścionek
ale zaczyna się układać
Najlepsze Święta w moim życiu!!!
oprócz zmęczenia i wiecznej senności nie mam żadnych objawów
D stwierdził nawet że chce od razu po pierwszym dziecku drugie zrobić
cieszę się bardzo bo dawno o tym myślałam żeby właśnie dużej różnicy wieku nie było i dłużej w domku posiedzieć
nie mogę się doczekać pierwszej wizyty 
Tak sobie myślę, że bezpieczniej będzie pisać w pamiętniku, niż wylewać milion pytań i upierdliwości na forum
a pytań i upierdliwości mam całkiem sporo w swojej głowie....
Główny znak zapytania tłukący się po mojej głowie jak pijany nietoperz po jaskini: Czemu do cholery nie umiem zajść w ciążę?!?
Nurtuje mnie to, frustruje i doprowadza do szału/łez/złości/załamania.... nie cały czas, ale gorsze dni mi się zdarzają i wtedy ciężko mi z samą sobą wytrzymać.
Męża mam fajnego, o wszystkim mogę z nim gadać... ale nie koniecznie mam ochotę wciągać go w odmęty mojej niespokojnej głowy...
Mamy syna... 6 latka który jest nakręcony jak mała motorynka ... i tak sobie myślę, że za długo czekaliśmy z decyzją o rodzeństwie dla niego. Ale najpierw ja nie chciałam po traumatycznej ciąży, porodzie i pierwszym roku z małym, a później pojawiały się coraz to nowe wymówki z mojej strony, żeby ten moment odwlec w czasie. Dopiero w grudniu tamtego roku naszła mnie myśl, że może to TEN czas. I udało się w drugim cyklu
niestety nasze szczęście trwało krótko i 26.02.14 nasza Fasolka nas opuściła.... W zasadzie od kwietnie zaczęliśmy starania o nowego dzidziulca, ale do tej pory nam to nie wyszło... Może to jakaś blokada po stracie w głowie mi siedziała, bo taką prawdziwą ulgę i spokój poczułam dopiero w listopadzie, po zapaleniu znicza Aniołkowi... No ale minął listopad (pierwszy obserwowany i zapisywany tu cykl), ale skończył się tak jak i poprzednie miesiące. Nadszedł grudzień.
Koleżanka namówiła mnie, żebym zaczęła temp mierzyć - podjęłam owo wyzwanie w połowie listopada, także w grudniu wiedziałam już co i jak. Gin też stwierdził, że pomysł z mierzeniem temp może mi pomóc, dał lutkę, którą zaczęłam brać wg jego zaleceń 2 dni po owu... No i czekam na rezultaty.
Ten cykl w ogóle był inny niż kilka poprzednich. Pomijając mierzenie temp. Przede wszystkim owu była inna - nie wiem może to przez to że brałam oeparol? Ale chyba nieee... Bardzo odczuwalna była praca najpierw lewego jajnika, później przez kilka dni po owu bardzo napięte miałam podbrzusze (można by to porównać do stałego skurczu) i w międzyczasie ból obu jajników. Moja głowa jak to zwykle bywa po owu zaczęła płatać mi figle: były mdłości przez dwa dni, chwilowa niechęć do kawy... i to wszystko 
Jestem 2-3 dni przed @. Z zaobserwowanych objawów na @: nie ma. Ale wiem z pewnych źródeł, że luteina może płatać psikusy i dawać objawy ciążowe albo skutecznie blokować objawy @.
Wieczorami od dwóch dni piersi mnie bolą (lekko), są nabrzmiałe i wyłazi siateczka niebieskich żył - ale o dziwo tylko wieczorem i trochę rano, w ciągu dnia zjawisko zanika. Po za tym - nie mam standardowo wysianej pryszczami buzi, pleców i klatki piersiowej. Jakieś tam krostki są ale a) jadłam ketchup a przecież po nim ZAWSZE mam pryszcze; b) używałam na święta fluid a po nim ZAWSZE mam pryszcze - więc jak na taką kumulację nie jest źle 
Przez kilka dni krzyż mnie bolał, ale i to przeszło. Ból jak na @ pojawił się na dwa dni i przeszedł. Bólu głowy nie ma, choć już powinny być. PMS... no cóż, przez dwa dni faktycznie humor miałam skrajny - od radości do wściekłości w sekundę, chociaż fakt że bardziej niż na złość to na płacz mnie brało 
23.12.14 - robiłam badania (24dc, 6dpo) - progesteron ok, prolaktyna nie ok, beta oczywiście negatywna (na pozytywną było za wcześnie). Dzień później (wiem wiem głupota) test sikany - oczywiście negatywny. Dzisiaj 9dpo test sikany negatywnie.
Już męża uświadomiłam, że w zasadzie nie mamy już co liczyć na pozytywny koniec tego cyklu. Nawet nie to już jakoś szczególnie nie zdziwiło. Chyba przywykłam do uczucia porażki 
W niedzielę chyba pójdę dla pewności na bete i prolaktynę powtórzę, a w poniedziałek do gina bo L4 się kończy i muszę wiedzieć co dalej ze sobą zrobić 
Tymczasem borem lasem i dobranoc 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2014, 21:16
aaaa i jeszcze wszyscy liczymy na chłopca
łącznie z dziadkami hehe no zobaczymy ale coraz częściej przechodzi mi przez myśli żeby nie znać płci i czekać do porodu
ale pewnie nie wytrzymam

Dzisiaj o godzinie 10:45 zobaczyłam najpiękniejszy obraz w życiu... Serduszko naszego maleństwa.
Już niczego więcej nie pragnę...
Jestem dobrej myśli, że już będzie dobrze do samego końca.
Witam się światecznie.
Bardzo miło spędzony czas wśród rodziny choć ogromna przesada z jedzeniem.
Patrzyć juz na nie nie mogę 
Ale postanowione w przyszłym roku jedziemy do Zakopanego odpoczać, a nie stać 3 dni przy garach 
Pierwsze wyniki podgladnięte przez internet i Tsh nie ciekawe bo 5,65. Ft3 i ft4 też nie bardzo ładne. Czyli czeka mnie wizyta u endo.
Ciekawe tylko dlaczego żaden lekarz do którego chodziłam nie sprawdził mi właśnie tsh? Mam straszny żal. Być może to było przyczyna mojej ostatniej straty bo tsh bylo 3,5. Tak wiem można teraz tylko gdybać.
Ale postaram się szybko działać już troche mam naświetlony temat przez forumowa koleżanke
. Więc dziękuje Aniu 
Mój R też sporo czasu spędził przed netem czytajac informacje na temat tarczycy i powiedział, że podziwia mnie i mój upór i że teraz będzie już tylko lepiej.

W poniedziałek mam usg jamy brzusznej a zaraz po nowym roku kardiologa i echo serca. P. Dr poprostu chce wszystko sprawdzić.
Dziś pierwszy raz spadł u nas śnieg
i R obudził mnie piosenka z bajki "ulepimy dziś bałwana " odrazu humor się poprawił. :-*
Ten mój R. daje mi tyle radości i miłości. 
Oglądając dziś świąteczne fotki znajomych na fejsie zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego osoby określające siebie jako niewierzący, nie praktykujący obchodzą Święta Bożego Narodzenia? Dlaczego matka która mam wrażenie chwali się wszystkim "na prawo i lewo" że nie chrzci swojego dziecka, "dla zasady" nagle robi mu gwiazdkową, świąteczną sesję przy choince? Chociaż z drugiej strony niektórzy twierdzą że choinka ma pogańskie pochodzenie, więc ok. (nie znam się więc nie rozwijam tematu). Ale jak wytłumaczyć słit foty wrzucone zaraz po wigilii? Skoro zagorzali ateiści twierdzą, że nie potrzebują Świąt by zjeść razem kolację, pobyć ze sobą, czy spotkać się z bliskimi to dlaczego jednak czekają z tym do 24 grudnia i tylko wtedy dziwnym trafem udaje się im znaleźć czas..? Boli mnie to że symbolika Świąt ulega coraz większej komercjalizacji...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2014, 23:35
10cs
13dc
piątek - drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia
chyba... chyba dzień owulacji
Po pierwsze: życzę wszystkim przede wszystkim spełnienia marzeń i doczekania się na swój cud - każda z nas czeka przynajmniej na jeden.
Po drugie: Wigilia i Święta nie były takie tragiczne, bałam się, że będzie mi bardzo przykro, ale mam naprawdę fajną teściową i nie było chwili kiedy czułam się naciskana z jej strony w sprawie potomka, którego nie ma... Byliśmy podczas Świąt u rodziny męża, z którą mamy dość dalekie relacje, więc w ogóle nie padały komentarze w naszą stronę jeśli chodzi o ciążę. Dziś wróciliśmy do domu i spotkaliśmy się z moimi rodzicami i babcią. Złożyliśmy sobie nawzajem życzenia, padły krótkie słowa na temat doczekania się dzidziusia, ale było to bardzo delikatne i szybkie, przelotne... Chyba mam jednak dość taktowną rodzinę.
Po trzecie: dieta podczas świąt i trzymałam i nie... Jutro powrót do normy.
Po czwarte (dość intymnie): w tym cyklu mam chcicę na bzyku. Zauważyłam też, że twardość materaca robi kolosalną różnicę w doznaniach. U teściowej jest twarde łóżko i naprawdę jest inna jakość... Powiedziałam mężowi, że musimy sobie kupić twardy materac i koniec kropka. 
Śluzu mam mało. Zauważalny jedynie podczas pobytu w wc.
Beta 92,5 - 14 dpo. Jesteśmy oficjalnie w ciąży!
)))
Zupełnie, jakbym nie wiedziała ;P Kurna, tak ciężkiego poranku dawno nie miałam. Niedobrze, bo głodna przed śniadaniem, potem niedobrze, bo zjadłam pyszne śniadanie
Niedobrze, bo zimno, niedobrze, bo uderzenia gorąca. Niedobrze, bo słabo, niedobrze, bo trzeba się doczołgać do auta 
u nas dzisiaj 25tc i 3 dni....w srode zaczynamy 27tc, 7 miesiac i 3 trymestr!! w poniedzialek mamy glukoze i STUDNIOWKE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Na dzien dzisiejszy waga pnie sie w gore a wygladam tak 

hahhahahhahahha
wczoraj meza zagladnal mi przez ramie, jak na forum byl poruszany temat o hemoroidach
mowi glupol tak : WERA PODAJ DZIEWCZYNOM RECEPTE PATRYKA K. : SEKS ANALNY 2 RAZY W TYGODNIU.. hahaha debil
zaczelam sie smiac a on na to : NO CO WERA, PRZECIEZ NIE MASZ! hahahahahahah ja pierdziu
haha no fakt, nie mam
hahahaahah
strasznie mnie dzisiaj cyce bola i cale sutki i cala tkanka pod nimi, wydaje mi sie,ze rusza pomalu produkcja mleka...w pierwszej ciazy tez pojawilo sie mniej wiecej w podobnym czasie...urodzilam 10dni przed terminem, moim zdaniem w terminie (zle podalam ginowi date miesiaczki). Dobrze,ze mam 100000 wkladek do stanika
zwarta i gotowa na produkcje mleka 
tesciowa od czwartku u tescia, juz druga noc
w domu spokoj, nerwow brak 
maz zdecydowal, ze tesciowa bedzie mieszkac u tescia...tesc mieszka 3min samochodem od studia wiec wypas...bedziey podrzucam mala jak bedziemy jechac do pracy i odbierac po...jakies 3/4 godzinki dziennie....jesli tesciowie sie pokloca ( jest taki scenariusz, dzieki felice za pokazanie
) to u nas max tydzien albo krocej zanim wroci do polski...tam ma swoj dom, wiec ma gdzie mieszkac
specjalnie zmieniamy dom do kwietnia na mniejszy...2 pokojowy plus salon...oplaty mniejsze, mniej sprzatania i brak miejsca na tesciowa hahahaah
moj to ma jednak leb
obejdzie sie wiec bez tlumaczenia dlaczego ma mieszkac u tescia..on tez ma dwa pokoje i salon, wiec rozumowanie bedzie sluszne i logiczne
no i gitarka 
Dla nas mam juz wszystko...brakuje mi jedynie kilku rzeczy:
*przydalyby sie jeszcze 3-5 pieluszki tetrowe ( ale to mozna kupic po porodzie bo mam w domu 3 na razie)
*pampersy, paczka nr 1, paczka nr 2
*nakladki do karmienia na sutki
* krem z lanolina albo bepanthen
*bepanthen lub sudocrem
* nosidelko na wyjscie ze szpitala
*ochraniacze do lozeczka
* kapcie do szpitala
i inne wsio jest
ubranek to mam do roku czasu
zabawek, ksiazeczek, grzechotek, mat edukacyjnych tez
dzieki bogu,ze je dostalam bo koszt duzy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2014, 08:30
Od dwóch dni czuję lekki ból, jak przed @. Nie chcę się doszukiwać symptomów na siłę, ale warto coś takiego sobie zanotować.
8 tydzień start 
( 7 tyg.+ 1 dzień )
W 8. tygodniu ciąży robię się ładniejsza(y) – moje oczy, które początkowo tworzyły się po obu stronach głowy (tak jak u ptaków), przemieściły się ku środkowi i teraz są po obu stronach nosa. Całe szczęście! Jak bym wyglądał( a) z oczami po bokach?! Lepiej nawet nie myśleć! Wyraźnie widać już nosek z nozdrzami i usta. Poza tym mam powieki. Na razie zrośnięte – i takie pozostaną jeszcze bardzo długo. Ale co to za problem? Po co mi otwarte oczy, skoro i tak jest ciemno? Pojawił się też zawiązek szyi, bo do tej pory głowa łączyła się bezpośrednio z tułowiem. Nareszcie będzie można podnieść głowę, bo tak żyć ciągle ze zgiętym karkiem – no przecież to nie jest postawa godna człowieka! W ogóle wyglądam wreszcie jak człowiek. I nie nazywam się już zarodek, tylko płód. To taki wyższy stopień rozwoju, ale sama nazwa niezbyt ładna. Szkoda. Podobno łaciński odpowiednik tego terminu znaczy: maleństwo. I tego się trzymajmy. Jestem Maleństwo. Ale z każdym dniem coraz większe. A rosnę błyskawicznie. Kończę 8 tygodni i mam już 4 cm (plus nóżki, oczywiście). Przez tydzień podwoiłam(em) swoją... no, wiecie co: „długość ciemieniowo-siedzeniową”. Co za okropna nazwa! Od tej chwili można mnie już zważyć. Wcześniej przyrost masy ciała był tak mały, że nawet nie zwracano na to uwagi. A teraz, proszę – całe 5 gramów!
( 7 tydz. 1 dzien)
29DC
Swiateczne lenistwo 
Nawet nie chce mi sie pisac ... malpy nie widac bo luteine biore. Testa nie mam ze soba bo jestem u rodzinki i pewnie w poniedzialek zrobie. Lutke bede musiala brac do niedzieli no to trudno okres sie przesunie ale tylko 2 dni. Nie mam pressu na zrobienie bo i objawow ciazowych brak. Nawet piersi nie sa wrazliwe ali sutki ani z boku. Zupelnie jakby nie bylo owulacji... Nie wiem co o tym myslec.
Wesolych Swiat !!!
12 dpo... test negatywny więc pozostaje czekać na okres.... nie łudzę się że jeszcze może być pozytywnie. Jakby coś się wydarzyło to na pewno już by na teście coś wyszło. A jest tak negatywny żę już bardziej negatywny być nie może.
Ja przesadziłam w te święta, zero kontroli = 73.4 kg ! JAPIERDZIUUUU ! nigdy tyle nie ważyłam. załamka. Pierogi, krokiety - krokiety, pierogi.
Od dzisiaj już detox, picie wody,owoce i warzywa, jogurt naturalny i koniec! nie jem nic innego , żadnych ziemniaków, krokietów, mięsa.. jadę dzisiaj po warzywa, pietruszkę, marchewkę, pomidory i robię soki z surowizny.
Najlepsza teściowa : Ty się nic nie odchudzaj, bo jak zajdziesz w ciążę, to będziesz tabletki brać musiała i jeszcze anemię będziesz mieć !
A ja jej na to : A jak w ciążę nie zajdę? To co, mam czekać i żreć wszystko jak leci?
ale mi ciśnienie podniosła, niech spierdala.
w ciąży to dopiero bym się zdrowo odżywiała! Codziennie warzywka, jogurty i przede wszystkim żadnego drobiu,tylko czerwone mięso i ryby!
Oby szybko przyszły rok zleciał, kupujemy dom i żyjemy jak chcemy, nikt do garnka zaglądać nie będzie i Ci mówił : jedz! Mąż też zacznie normalnie jeść, tak jak lubi, a ja zacznę spełniać się kulinarnie ..i gotować na nas dwoje, a nie na 6 osób..
Dziś przebrałam pościel, a była za szeroka, więc wyciągnęłam maszynę i przeszyłam 20 cm bliżej.. tylko ruszyłam, a tu głos: CO SZYJESZ ? No ludzie, wszystkim muszę się dzielić, o wszystkim mówić.. no szyję sobie, co ciebie to obchodzi.
Wolności, Swobodo , przybywaj !
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.