Edit :
Właśnie spojrzałam na termometr , dzięki bogu zapamiętuje mierzoną temperature patrze a tu 37 nie no taki wzrost ? Wczoraj 36,3 . A teraz mam taki ból pochwy jakby mnie stado ogierów przerżneło 
No i co teraz ?
W głowie myśli milion do czasu testowania osiwieje , ciągle patrze na majtki a tam cisza nic zero nawet kropki krwi . Muszę się czymś zająć , tylko czym ? Może to nie implantacja a owulacja dopiero ? Jezu idzie zwariować
Karta ciąży założona! Maleństwo ma 2.14 cm i pięknie bijące serduszko. Najpiękniejszy widok na świecie!! Co ciekawe usg miałam już przez brzuch i było bardzo dobrze widać. Termin porodu to 17.08.2015 czyli na 5 dni przed moimi 29 urodzinami
Niestety tak jak podejrzewałam, nabawiłam się grzybicy i od dziś czeka mnie leczenie globulkami.
Jestem bardzo bardzo szczęśliwa

kolejny dzień mija na czekaniu na poniedziałek i pójscie do gina z moim progesteronem. Dobrze że ostatnie 3 dni zajęły mnie chociaż trochę zawodowo, ale przede mną weekend.
Do tego planowany dzień @ wypada na niedzielę... mogłaby się tak nie pojawić wkońcu ;/
Mąż pracuje wieczorami, ja rano prawie w ogole sie nie widujemy, chyba nawet nie podejrzewa, co siedzi mi w głowie... a nawet jak czasami ja próbuje podjąć taki temat to nie kontynuuje go, czy on na pewno chce tego dziecka tak bardzo jak ja?
ehh chciałabym nauczyć się rozmawiać o problemach bez takich emocji z jakimi teraz nie mogę się uporać. Chciałabym usiąść powiedzieć wszystko wszystkim - mężowi, rodzicom, tak żeby codziennie mógł mi ktoś powiedzieć "nie martw się wszystko będzie dobrze, bo zależy nam tak bardzo jak tobie.
Ale nie Zosia Samosia to JA 


No i trafiłam z deszczu pod rynnę.poszłam do nowej gin pełna nadziei i co dupa. Obejrzała wykres temperatur no pięknie hormony widać super bo druga faza jest wyższych temperatur, trwa od 12-15 dni więc super.zaprosiła na fotel zaczęła mnie badać a ja z bólu mało nie spadłam z fotela. O ma pani pełny pęcherz? Padło pytanie - właśnie się wysikałam. No to usg- nie miała pani owulacji ma pani pęcherzyk ale albo z tego miesiąca nie pękł albo z poprzedniego cyklu został.to proszę przyjść po @.Słuchałam tego i chciało mi się płakać.to w końcu ta owulke była czy nie do cholery...wykres piękny a tu co? No i po @ mam przyjść na jeden dzień do szpitala na sprawdzenie drożności jajowodów. nie wiem co o tym wszystkim myśleć chyba zaczekam na przyszły tydzień i mam nadzieję że ten pęcherzyk który dzisiaj zobaczyła okaże się ciążą i tyle.moja mama w piątym miesiącu ciąży ze mną dopiero dostała zaświadczenie że jest w 7 tygodniu więc jestem niezłym wcześniakiem
Jak byłam w pierwszej ciąży nie wiem jak to wyglądało bo pierwsze usg miałam w 6 miesiącu...więc nie mam porównania.trzeba zakończyć ten kiepski dzień i znowu zmienić lekarza na bardziej ludzkiego 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 17:57
23 tydzień,2 dzień 
+2,5kg
58% na wykresie...
po wizycie. maleństwo nam urosło ma 576 g
serduszko bije,ale to wiedziałam bo codziennie czuję kopniaczki,które po prostu kocham,wszystkie pomiary w okolicach 23 tyg ,wiec ogółem ok. szyjka zamknięta ,długa,ilość wód prawidłowa...mały siedzi nóżkami w dół czyli jak ostatnio,kiedy na połowkowym pani ginekolog mi powiedziała ze naciska na pęcherz- już wiem skąd te częste wizyty w wc w nocy
co do imienia to w dalszym ciągu brak porozumienia 
nasze szczęście z profilu 

nasz brzuszek w 23 tygodniu 

KOCHAMY CIĘ SKARBIE
ZOSTAŃ Z NAMI 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 12:06
Ojej, ja już po owulacji.
Wiem mniej wiecej ze w danym okresie ona przypada, natomiast nie nakrecam sie bardzo i nie robie nic wiecej poza obserwacja sluzu.
Ale mysle, ze moze troche za bardzo sie mimo to nakrecam - bo wiadomo, ze jak ktos bardzo chce to nie wychodzi!
Lubie sobie poczytac to i owo ale niektore wiadomosci sie wykluczaja wiec w sumie lepiej dac na luz.
Tyle tylko ze biore kwas foliowy (jak nie zapominam oczywiscie).
Okolo 20 mam dostac @. Jeszcze sporo czasu - trzeba sie wyluzowac i nie myslec!
Wieczor w pracy, zaczelam dniowke o 9 rano, skoncze o 9 wieczorem.
A mimo to dobry humor jest
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 19:02
Jutro beta.. zaraz chyba zawału dostanę.. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 
Po wczorajszej niepewności rano nie wytrzymałam i zrobiłam sikańca - dwie kreski.wprawdzie jedna cieńsza i bledsza ale widoczna.Oby w poniedziałek beta potwierdziła. Temperatura pięknie poszybowała do góry co też daje nadzieję. Tylko coś zaczyna mnie kłuć w podbrzuszu aczkolwiek to nie bóle miesiączkę raczej jak owulacyjne. Cóż najbliższe kilka dni przyniesie rozwiązanie.Trzymajcie kciuki a ja się modlę...
9 dc i kolejna wizyta. Od poniedzialku pecherzyk urosl tylko 1 mm. O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI?! W listopadzie mialam normalny cykl- troche dlugi ale pecherzyki rosly idealnie endometrium tez idealne. Ovu jakos w 20 dc. Grudzien- ovu prawdopodobnie w 12 dc a w 14 dc bylam na wizycie i to by sie zgadzalo bo po 15 dniach byla @ . Teraz w 5 dc za grube endo?! Pecherzyki 2 po 8 mm. Dzis urosly tylko jeden cholerny milimetr??? Nie dziwie sie, ze do tej pory nie jestem w ciazy skoro moj organizm robi sobie ze mnie zarty. Tylko dzis nie jest mi wcale do smiechu
16 cykl, znow stracony bo jak nie rosna tp nie bedzie ovu. Lekarz mowi, ze mam sie nie przejmowac tylko, ze miesiace mijaja w zastraszajacym tempie! Co robic?
Mój własny osobisty mąż, absolutny Piotruś Pan, któremu wciąż się wydaje, że można by tak wcale nie dorastać i nie stawiać czoła tym wszystkim dorosłym decyzjom... Mąż, który twierdził, biorąc ślub w wieku 36 lat, że to "tak przecież młodo, ale co robić skoro w drodze dziecko", który mając lat 39 jak usłyszał mój szalony pomysł, że chcę mieć jeszcze jedno, zaparł się rękami i nogami w swoim "nie jestem jeszcze na to gotowy"... Otóż ten sam mąż zapytał mnie wczoraj, widząc jak połykam kwas foliowy, czy czasem on nie powinien też jakiś suplementów łykać? Tak sam z siebie... Zgłupiałam. Ależ proszę, częstuj się. Ginekolog zapytał mnie, czy mąż łyka kwas foliowy, ale mu nawet nie proponowałam, żeby go za bardzo nie drażnić.
To nie jest tak, że go zmuszam do posiadania kolejnego potomka... Ale popycham
Bo tak już niestety z nim mam... Jakbym nie popychała, to pewnie dalej niezobowiązująco umawialibyśmy się wieczorami na randki do knajpy na piwo i od czasu do czasu w weekend urządzalibyśmy sobie leniwe całe dnie w łożku z zamówioną pizzą i serią filmów w TV. I tak do emerytury... 
Czyżby dorósł? Chociaż troszeczkę? Tzn czy już mu się nie wydaje, że ma ciągle 18 lat, ale np. 25??
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 20:32
Moj grzeczny synek budzil sie tej nocy co dwie godzinki, widac przezywal ta wycieczke do galerii zdecydowalam wiec ze dzisiaj bedzie spal ze mna na cycuchach zeby poczul moja bliskosc i nieco uspokoil emocje bo chyba za duzo tych bodzcow jak na takie malenstwo....Zwlaszcza ze dzisiaj tez sie dzialo....Rano bylismy odprowadzic Maximilianka do przedszkola a popoludniu z powodu mega ulewy zapakowalismy Julianka do auta i maz mnie i Maxika zawiozl do tej kolezanki na te urodziny jej coreczki Kasi. W przeciwnym razie nie moglibysmy na nich byc a nie moglam dodzwonic sie do kolezanki zeby odmowic wizyte. Zreszta brzydko tak w ostatniej chwili sie nie pojawic. Maz troche zly byl ze maluszka targamy z domu na deszcz ale przeciez to nie moja wina ze zaczelo padac
Tak czy siak dojechalismy i bawilismy sie swietnie.
Spowrotem wrocilismy juz autobusem . Lekko nie bylo bo do przestanku mielismy dobry kawalek i to na piechote, po ciemku, w deszczu z prawie z trzylatkiem...Na szczescie moj synek dzielnie przeszedl ta droge i dopiero jak bylismy przy naszej klatce schodowej chcial na rece 
Dzisiejsze fotki 


I moj dzielny starszak 

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 22:08
9 stycznia
godz. 17.30
wizyta dotycząca laparoskopii
O dziwo wchodzę przed wyznaczoną godziną. Zapraszam...proszę usiąść.. Pani Alicjo to co zdecydowała się pani... No tak, a co nam pozostaje... przecież teraz się nie wycofam... Też tak myślę... Proszę mi przypomnieć nazwisko... Przypominam... A imię moje pani pamięta... oczywiście... jak napisałam smsa ostatnio to pani wiedziała, że ja to ja, no pewnie, że tak... Pani imię nie jest tak popularne. Myślę sobie całkiem to miłe... Kiedy ostatnia miesiączka... 2 stycznia, hmm... ostatni tydzień stycznia piątek wolny ale trochę późno... o nie, nie, pani doktor ja muszę do pracy, no i miesiączka się może zacząć. No właśnie za późno... jeden telefon wykonany przez lekarkę inna pacjentka została przełożona, a ja wbiłam się na 23 stycznia. Pisze skierowanie i rozmawiamy dalej... Co państwo będziecie mi dokładnie robili, jak to będzie wyglądać... obejrzymy miednicę mniejszą, sprawdzimy drożność jajowodów, macicę, zobaczymy czy nie ma zrostów, jajniki... poruszymy wszystko do działania, zrobimy wszystko co w naszej mocy ale nic nie mogę obiecać. Wróci pani do domu tydzień rekonwalescencji, w następnym tygodniu będziecie już działać. Najczęściej zachodzi się w ciążę właśnie w pierwszych cyklach po laparoskopii. Pani doktor nie wybiegajmy tak w przyszłość... to się okaże jak pani zobaczy co tam jest w środku. Trzeba zakładać, że będzie dobrze. Jak nie tą to inną drogą dojdziemy do celu... Nie, my się na to raczej nie piszemy... bo? No bo... względy ideologiczne ? Raczej tak. A wiesz co Ci powiem... za kilka lat spojrzysz wstecz i będziesz żałować, że nie spróbowałaś... ale teraz o tym nie rozmawiajmy bo jeszcze nas to nie dotyczy. Dałabyś radę, nie jest to takie trudne i nie do przejścia. Jak mam się przygotować do tego zabiegu... Zabrać ze sobą ciepłe skarpetki, ciepłą piżamę, koc (sobie myślę, że co, koc?!) są nowe okna ale wieje. I myśleć, że wybiera się pani na wyjazd relaksacyjny
Może być jeszcze farelka... sobie myślę o losie takich cudów to nie będę ze sobą zabierać i dziwię się trochę bo to dobry szpital. Ile dni tam zostanę, no myślę poniedziałek, wtorek, jak nie będzie się nic dziać. Aż tyle czasu... przez 30 lat nie byłam w szpitalu... to książka, jakieś gazetki i czas minie. A jakieś badania... tylko grupę krwi. Pani doktor trochę się boję... to jest normalne...gorzej jakby się pani nie bała. Myślałam, że jestem silniejsza, trochę się łamię tym wszystkim... Jest pani silna, odważna i zdeterminowana dochodząc do tego etapu, w którym pani jest. Pani doktor (śmiech) ja się chyba zabiję... toby pani narobiła... Będzie dobrze, przejdziemy i to. Pani doktor, czyli ja jadę w czwartek ale pani w ten dzień nie będzie. Nie, ja będę w piątek. W czwartek odbędzie się konsultacja z anestezjologiem, koledzy zbadają (że co, że jakiś obcy facet będzie mnie oglądał, o nie... już się tym stresuję, oglądanie przez obcego lekarza... ufff... do cholery chyba przejdę i to, bo co mam zrobić) A my się zobaczymy w piątek. A ile będzie trwał cały ten zabieg?... od godziny do 1,5 godziny, razem z przygotowaniem wszystkiego.
Wstajemy... dodaje mi pani siły, jak zawsze się uśmiecha i co robimy ściskamy się... to chyba niedorzeczne, żeby ściskać się z lekarzem. Pani doktor, potrzyma mnie pani za rękę jak już tam będę... oczywiście. Pani doktor jest pani świetna, cudowna. (Coś ze mną nie halo, żeby takie rzeczy mówić lekarzowi!?) Spotykamy się za dwa tygodnie w takim razie.
Uff... mimo wszystko dodaje mi ta pani doktor wiary, wlewa odrobinę optymizmu, że może nie wszystko jeszcze stracone. Oby tak było... Pogoda ducha i uśmiech nie znikają z jej twarzy.
Wieje, wieje, wieje coś mi wali w szybę.
ps Dzwoni J. ale ta nasza Gwiazda dała dziś popis w pracy, ano dała... tego się po niej nie spodziewałam... pół godziny przewisiałyśmy na telefonie... ufff jak dobrze, że już wieczór i wolne... do jutra rana... a później dziennik w ruch i inne papierkowe sprawy.
rośniemy a rośniemy u mnie mija właśnie 14 tydzień maluszek ma się dobrze chodź jeszcze dzieciątko się nie ujawniło
miło, że pytasz pozdrawiam a co u Ciebie?
23t4d
Dzień zaczął się kijowo. Najpierw się pokłóciłam z mężem, potem się okazało, że wszystkie moje ciążowe rzeczy w praniu i nie mam się w co ubrać! Żadne spodnie sprzed ciąży nie zapinają mi się na brzuchu! A bluzki mnie wkurzają, bo za krótkie się zrobiły... Ale mój mąż ( który nadal wytrwale remontuje, choć idzie mu jak krew z nosa) wspaniałomyślnie zgodził się, żebym sobie kupiła dwie koszulki, sweter i leginsy. Oczywiście rozmiary m/l, chociaż przytyłam tylko 2,5kg od wagi wyjściowej, a na promocjach same xs, gdzie normalnie dla mnie był raj
Więc znów maraton po castoramie, realu i NewYorker się na listę załapał.
Udało mi się też w promocji dostać magnez, bo po wczorajszej wizycie, na której wszystko wyszło super, lekarz powiedział, że skoro czuję, że mi się brzuch napina to mam wciągać po 3 tabsy dziennie. No to będę wciągać
Przekonał mnie też ostatecznie do mojego wyboru szpitala. Chociaż powiedział, że różnie można trafić, najlepiej na młodą położną albo nawet studentkę, a najgorzej na starą wypaloną babę
Szkoda, że na to nie będę mieć wpływu, Zosia podejmie pierwszą ważną decyzję w swoim życiu, a ja się dostosuję 
Na koniec dnia mąż zaskoczył mnie pozytywnie, bo zapamiętał, że w netto jest promocja na pampersy i poszedł z własnej nieprzymuszonej woli kupił córce pieluchy 
No i wczoraj miałam "wizytę" u mojej siostry co się na kosmetyczkę szkoli i zostałam poddana mikrodermabrazji i maseczkom wszelakim, pierwszy raz w moim życiu. Muszę przyznać, że całkiem jej to idzie 
Ah, i hit dzisiejszego dnia - stoję w smyku i oglądam ubranka i nagle słyszę "przepraszam panią". Jakiś gość idzie w moją stronę, myślałam, że może chce o coś zapytać, a on "jestem fotografem i muszę pani powiedzieć, że pięknie pani w ciąży wygląda. Żona potwierdza". Strzeliłam buraka, ale skrzydełka aż mi chyba z samozadowolenia wyrosły
Zwłaszcza, że stałam w starym swetrze, bez makijażu i nieuczesna. Już chciał sobie pójść, ale stwierdziłam, że wykorzystam okazję, bo i tak chciałam żebyśmy zrobili w pewnym momencie profesjonalną sesję z brzuszkiem, więc spytałam czy nie ma przypadkeim wizytówki. Nie miał, ale dał mi numer do siebie i mam dzwonić jak się zdecyduję 
Panie Boże spraw żeby udało się nam zakwalifikować,błagam Cię!!!!!!
Chcesz mieć problem- idź do lekarza...
Byłam dziś umówiona do lekarki rodzinnej kontrolnie ze zdjęciem rtg klatki piersiowej (kaszel mnie nie opuszcza od listopada). Chciałam tez skierowanie na hormony i tarczyce. Ale rano zdarzyło się coś dziwnego o czym też opowiedziałam lekarce i wylądowałam na neurologii w szpitalu.
Po śniadaniu położyłam się na kanapie przed TV i kończyłam oglądać wiadomości. Nagle lekko zakręciło mi się w głowie, zrobiło ciemno przed oczami, nie mogłam ich otworzyć, ruszyć prawa ręką i noga i odpłynęłam na godzinę. Byłam sama w domu. Jak się obudziłam byłam jeszcze chwile lekko otumaniona. Potem było już wszystko w porządku. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się coś takiego:/
W szpitalu zrobili standardowo badanie krwi (standardowo nie mieli do jakiej żyły się wkłuć, więc próbowali 6 razy!!!), zmierzyli ciśnienie i zrobili KTG. Poza (dla nich odkrywcza) arytmia, którą mam od jakiś 7 lat, oni nic nie wiedza i chcieliby mnie przyjąć na oddział na 2 lub 3 tygodnie minimum. A że rozładował mi się telefon, Luby był/jest na kolacji służbowej, a ja tylko z torebka, to się wypisałam na własne życzenie. Mam przyjść jutro... Nie wiem co robić. Może nic nie znajdą, a może to coś poważniejszego. Wiem tylko, że jak pójdę na te fantastyczne wczasy NFZ, to się nie obronię w lutym, a chciałabym mieć to za sobą (nie żebym miała być już po obronie w grudniu).
Wstanę jutro rano i jeszcze raz przemyślę całą sytuację, bo naprawdę nie wiem co zrobić...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 22:09
Ciąża rozpoczęta 3 września 2014
Hej wszystkim,
Może zacznę od początku czyli od odpowiedzi na pytanie: Skąd decyzja o dziecku?
To było we wrześniu zeszłego roku gdy w związku moim i D. pojawił się temat dziecka. Wraz z narzeczonym prowadzimy firmę i było to jedno z tych leniwych popołudni gdy każde z nas siedziało przy swoim laptopie. Pamiętam to jak dziś - On ustawiał sobie grafik na październik, ja zajmowałam się dokumentami i inną papierkową robotą. W pokoju grał cicho telewizor, a że męczyło mnie słuchanie kolejny raz reklam proszków do prania sięgnęłam po pilota i nie patrząc na ekran przełączyłam kanał na chybił - trafił. W ten sposób zamiast nudnych popołudniowych programów trafiliśmy na kanał TLC, a tam? Cała seria programów o ciążach, porodach, staraniach o maluszka czy in vitro. Chcąc nie chcąc słuchałam tego wszystkiego i w końcu znudzona pracą odłożyłam komputer i po prostu zaczęłam oglądać program, w którym wzruszona kobieta wraz z mężem opowiadała, że po X czasie w końcu jest w stanie błogosławionym. Pamiętam, że uśmiechnęłam się wtedy - zawsze lubiłam słuchać historii ludzi, którzy w końcu zapracowali na to czego pragnęli (nawet jeśli jest to tylko program w tv). W tym momencie spojrzałam na mojego i ze zdumieniem odkryłam, że już od jakiegoś czasu musi on oglądać ten program siedział zapatrzony w ekran.
- Co tak patrzysz? Przecież nigdy nie lubiłeś tego typu programów. Spytałam.
- Sam nie wiem może ten program jest inny? Odpowiedział pytaniem nie odrywając wzroku od ekranu.
W zdziwieniu uniosłam obie brwi.
- Chcesz mieć dziecko? Zapytałam ni to serio ni dla żartu. Sama nie wiem, mocno się zmieszałam po zadaniu mu tego pytania.
To, że chcę mieć dzieci i założyć rodzinę było dla mnie zawsze oczywiste i zawsze wiedziałam, że chcę mieć dzieci przed 25 rokiem życia. Dlaczego tak? Nie pytajcie, coś mi się takiego uroiło w głowie i od zawsze się tego trzymałam. Dodatkowo wszystkie kobiety w mojej rodzinie młodo rodziły dzieci więc On o tym doskonale wiedział, też tego chciał, ale same wiecie jak jest decyzji o małżeństwie czy dzieciach nie podejmuje się od tak. Wracając jednak do historii:
D. spojrzał na mnie robiąc wielkie oczy:
- Przecież wiesz, że tak. Odpowiedział tym razem patrząc prosto na mnie.
- Pytam czy chcesz mieć dziecko w najbliższym czasie. Rzuciłam w jego stronę - skoro sama zaczęłam temat to trzeba iść w to dalej.
I tak to się zaczęło. Później były godzinne rozmowy na ten temat, aż w końcu oboje się zdecydowaliśmy, że to dobry czas, że damy radę utrzymać maluszka i damy radę wszystko ze sobą pogodzić. I tak od grudnia wysłaliśmy prezerwatywy na urlop (nigdy nie brałam tabletek ani nie używałam innej antykoncepcji) i zaczęliśmy się starać o maluszka. Oczywiście próbowałam wyliczyć sama dni płodne, owulacje i tak dalej, na Ovufriend trafiłam niedawno i przyznaję, że dzięki tej stronie wszelkie obserwacje i wyliczenia są niezwykle łatwe. W grudniu oczywiście się nie udało - z resztą mało komu udaje się za pierwszym razem. Teraz mam przedostatni dzień płodny, a później czekamy na pierwszy dzień spodziewanej... W szufladzie czeka kilka testów o czułości 10 mlU/ml.
Trzymajcie za mnie kciuki tak samo jak ja trzymam za wszystkie kobiety starające się o swoje małe szczęście 
Postanowiłam zacząć pisać, nie wiem czemu... Może żeby nie zwariować, żeby gdzieś móc wyrzucić to co we mnie siedzi, co boli. Może te kilka miesięcy starań to nie jest dużo, może to jeszcze nie jest powód do zmartwień, ale zaczynam odczuwać strach, strach, że nigdy nie będę mamą. Od zawsze pragnęłam mieć dzieci, nawet jako mała dziewczynka wiedziałam, że jak dorosnę będę miała rodzinę, dzieci. To było przecież takie oczywiste...
Ale w życiu nie zawsze wszystko układa się jak byśmy to sobie wyobrażali. Pewnie jak każda kobieta myślałam, że dwa góra trzy miesiące i będę w ciąży, a tu nic. Z każdym kolejnym okresem rozczarowanie, zwątpienie i strach.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2016, 19:15
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.