hmmm...wróciłam od ginekologa...(swoją drogą zabawny gość, zawsze mi humor poprawi;)) Przedstawił mi nasz plan działania tzn. na razie od listopadowej laparoskopii mamy sobie dać czas na zabawę...(jak to stwierdził bawcie się na całego...winko i pełen relaks;)a jajowody przepłukane więc dobry czas dla nas:) A gdyby się nie udało mimo wszystko to mąż powtarza badanie dla żołnierzy, ja jeszcze raz hormonki i podchodzimy do inseminacji, a jeżeli ta nie da efektu, to wtedy in vitro...Mam nadzieję, że rzeczywiście po tej laparo zaskoczymy. Na razie czekam na owu - ma być lada dzień i zaczynam molestować męża;) Fajnie by było gdybym dała mojemu M. taaaaaki prezent na walentynki jakiego jeszcze nigdy w życiu nie dostał...tego wam i sobie życzę:)

sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 20 stycznia 2015, 22:11

Wtorek 23 dc, temp. 36,7

Już postawiłam kreskę na tym cyklu, a tu proszę, temperatura jednak skoczyła. Teraz pytanie najważniejsze - kiedy była ovu??? na pewno nie wczoraj, już nie mam żadnych oznak płodności. Śluz płodny miałam w piątek i sobotę, szyjka w piątek była wysoko, a w sobotę wyszedł mi pozytywny test ovu, potem wykres płaski jak dupa blada, dopiero dziś coś się ruszyło. Już sama nie wiem jak go interpretować, nic się kupy nie trzyma, a mam wziąć duphaston, tylko kiedy??? Gin powiedział, że w poniedziałek, przy założeniu, że temperatura skoczy w niedzielę, a nie skoczyła. Zobaczę, jak temperatura się utrzyma, to chyba jutro wezmę.

Kontynuując temat damsko-męski, widzę po komentarzach i wpisach innych dziewczyn, że nie tylko ja odczuwam syndrom "leniwego męża". Wychodzi na to, że facetom na niczym nie zależy, niczym się nie interesują, nie wspierają, nie można na nich liczyć, nie można polegać, nie da się pogadać, na seks mają ochotę jak królewny, tylko w sprzyjających warunkach, a to zmęczony, a to głowa boli, a to inny królewicz na piwo zaprosił, a to baba jaga na drogę wyskoczyła... tylko, że to wcale nie jest tak! oczywiście nie mogę za nikogo mówić, tylko za siebie i mogę tylko mojego Męża wytłumaczyć. Otóż on, tak samo jak ja, pragnie dziecka. Ogólnie układa nam się bardzo dobrze, na seks też nie mogę narzekać, jest coraz bardziej dojrzały, wymyślny, mocniejszy i w ogóle OCH i ACH (po 12 latach trzeba sobie życie urozmaicać, co by nas nuda nie zabiła :-)) To że ostatnio ulała mi się żółć, wynika z tego, że jestem już lekko znerwicowana przedłużającymi się staraniami. I tym, że jak wypadły ostatnio "te dni", to mój Mąż miał pierwszą zmianę i wstawał skoro świt, a wieczorem ledwo się na nogach trzymał, a ja mu sceny robię, że mu się nie chce bzykać, choć widzę, że na siedząco usypia, choć dzień wcześniej jakimś cudem udało mu się nie usnąć od razu, żeby zaliczyć numerek, ale myśl o drugiej zarwanej nocy z rzędu odebrała mu chęci na cokolwiek. A że mamy kilkuletnią córkę, nie możemy działać kiedy nas tylko poniesie, trzeba poczekać aż Mała zaśnie, a już o seksie w środku dnia można tylko pomarzyć.
Więc czy to nie jest trochę tak, że naszym mężom/partnerom obrywa się czasem, bo puszczają nam nerwy? I choć też chcą mieć dziecko, to ich codzienne życie nie kręci się tylko i wyłącznie wokół płodzenia i ciąży? a u nas siłą rzeczy tak się dzieje, bo prowadzenie kalendarza wymaga od nas wiele skupienia w ciągu dnia na pewnych czynnościach, a jak do tego dodać wzmożony instynkt macierzyński i nerwicę to gdzieś ta para musi znaleźć w końcu ujście. A wiadomo, na OF piszemy najczęściej kiedy nam mężowie/partnerzy za skórę zajdą, a nie wtedy jak jest dobrze, i stąd z wpisów wynurza nam się obraz facetów nieczułych, egocentrycznych i leniwych dziadów :-)
Co Wy na to? :-)

A tak już całkiem na serio, będę wdzięczna za podpowiedzi w sprawie dupka, może któraś brała?

Julianna Valentina Moje piękne życie... 21 stycznia 2015, 04:25

Napiszę, bo przecież nie wytrzymam. Mój było szef, z którym nadal jestem w kontakcie oświadczył, że w marcu spodziewa się dziecka #2, a jego bratu własnie urodził się syn. Strasznie się cieszę, że podzielił się takimi dobrymi nowinami w nowym roku, ale dla różnych ludzi mogą one być różnie dobre, prawda? Po prostu oszaleje chyba.

Najgorsze jest to, że pamietam, że w ostatni dzień pracy u niego (w 2011 roku) rozmawialiśmy jak pięknie miec dzieci. I co? I on własnie ma drugie. A ja w tym tygodniu znowu się przestraszyłam, że nie mam rodziców do pomocy, bo mieszkam za granicą (dodam, że mamy tylko trzy miesiące BEZPŁATNEGO macierzyńskiego), że męża kontrakt się skończył i nie ma pracy, że przecież kariera i że jak ja pójdę do kina?!?!?!?! Nie wiem czy w ogóle dam radę, nie wiem jak sobie ludzie dają rada?

Dziś jestem zrezygnowana.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2015, 05:44

To już dziś.. histeroskopia.. oby poszło ok..

zouza Jak zaciążyć i nie zwariować .. ? 21 stycznia 2015, 07:13

Zawsze się śmiałam i trochę z niedowierzaniem patrzyłam na moją kiero kiedy mówiła o sobie "jestem czarownicą". W różnych sprawach, na ogół "wywoływanie" jakiegoś kontaktu, jakiegoś zdarzenia, spotkania ..

Wczoraj pierwsze co mi przyszło na myśl siedząc u chirurga z Mężem - to wszystko jej sprawka.

Wiem, głupie, ale nie potrafię inaczej tego wszystkiego wytłumaczyć. Od czasu ślubu wszystko sie pierdoli. Ja co chwile chora, M. z przepukliną od września! potem te nerwy, zęby i inne cuda. I do tego wszystkiego moja kiero która bardzo nie chce żebym była w ciąży ..

Plus - operacja przewidziana na marzec. Minus - problemy M. nie są tym spowodowane!! Przecież to można wykitować, chodzisz pół roku z przeświadczeniem że póki nie zrobisz operacji nic się nie poprawi, kase zbierasz żeby jak najszybciej i prywatnie a tu Ci mówią - jak najszybciej do urologa.

No japierdole, obudźcie mnie ..

____________________________________________________________________________________________


edit.

Mąż zapisany do urologa na jutro.
Liste badań mu napisałam, niech płaci jak mnie nie słucha ..
Wizyta wieczorem - mam nadzieje że przynajmniej część wyników będzie.
Operacja pod koniec lutego.

Massssakra ale sie wkurwiłam, zestresowałam i w ogóle. Grrr ..


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2015, 13:46

Paróweczka Powiernik 21 stycznia 2015, 07:44

48dc

Kolejny dzien czas rozpocząć. Kolejny ktory nie przyniesie nic... Patrzę dookoła jak każda ze Staraczek dobiega juz kolejnej ovu i kolejnej szansy a ja stoję w miejscu i czekam na @... 48 dzien. Chciałabym go przespać ale wtedy byłoby zbyt prosto...

OK koniec z pesymizmem! Na walentynki w prezencie chce owu! To chyba niezbyt wygórowane? :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2015, 22:47

basiar85 czekając na cud-CUDZIE TRWAJ!! 21 stycznia 2015, 07:51

Siedzę w przychodni. Robię kolejny zestaw badań. Ta glukoza nie taka straszna jak to w necie opisują.

olala35 Bezradna... 21 stycznia 2015, 07:54

Kurcze, dziś 22 dc. a ja dostalam okres. wczoraj bylo plamienie, dzis nieco bardziej. Czuje sie normalnie, jak zawsze 1 dc. Jeszcze nigdy nie mialam tak krótkiego cyklu. Nie wiem, co to oznacza. Zawsze mam cykle 26-28. Najkrotszy moj cykl trwal 25dni. Podejrzewam, ze ten cykl byl bezowulacyjny, a najlepsze w tym wszystkim nest to, ze 5dc. robilam badanie sh i prolaktyny i byly idealne, wiec myslalam, ze cykl bedzie ladny 28dniowy. ale owulacji nie odczulam. Boje sie, ze moze rezerwa jajnikowa mi sie bedzie konczyc albo cos. Musze zrobic amh. Nowy rok, nowe problemy...

Chwilę mnie nie było, właściwie to nic się specjalnego u mnie nie dzieję, nie mogę jeść pomarańczy i pić mleka bo wymiotuję :/ mdłości tylko z głodu a w sumie to ja w ogóle nie czuję głodu i najlepiej to bym nic nie jadła ale wmuszam. Czuję że waga leci w dół bo mam luźne ubrania ale nic na to nie poradzę.

Na 9 lutego mam zapisane USG I trymestru, dostałam na nie skierowanie więc zaoszczędzę :)idę na nie z mamą bo mój D nie da rady :( 11 lutego robię badania takie jak HIV, Tokso, obciążenie glukozą itp.

3 lutego w końcu idziemy po termin do USC :) mam nadzieję że uda nam się pobrać w kwietniu zaraz po Świętach i o to będziemy walczyć :)

Barbie24 ??? 21 stycznia 2015, 08:06

Wiem, wiem...Miałam sobie dać spokój z tymi wpisami, ale nie mam z kim się dzielić myślami, a tu zawsze znajdzie się ktoś kto pocieszy, powie dobre słowo.Wczoraj jeszcze w pracy dopadł mnie ból podbrzusza, taki jak na @.Dziś mam podobnie.Wczoraj sprawdziłam, żadnego plamienia nie było, więc myślę sobie: "A może to kolejny objaw?", no i zrobiłam test, który na 99,99% wyszedł negatywny.Jakiś tam cień drugiej kreski po kilku minutach widziałam, mój A też widział, ale wydaje mi się, że to jest tylko jakieś "wgłębienie" w teście, w miejscu którego powinna się pojawić kreska testowa.Żałuję, że od razu nie obejrzałam dokładnie tego testu przed wprowadzeniem próbki...Ogólnie rzecz biorąc w obecnej chwili tylko czekam na przyjście @.No trudno.Można było się tego spodziewać.W lutym idę do gina, zrobię badania.Od tej pory postaram się wziąć za siebie i żyć normalnie, a nie po każdej owulacji zachowuję się jak już bym była w ciąży...

Wczorajszy relaks w wodach termalnych oderwał mnie zupełnie od rzeczywistości.... dziś w zderzeniu z budzikiem byłam bezradna.... zwlokłam się jednak z łóżka i jakoś, od dwóch już godzin, usiłuję dojść do siebie... Moja temperatura coś wariuje, normalnie "rolerkoster" raz w górę raz w dół...jakoś szczególnie nie czekam na owulacje, chyba zaczyna do mnie docierać że, jak to mówi moja babcia, "kto w głowie uradzi do skutku nie doprowadzi". Uwielbiam te jej ludowe powiedzonka, bo są tak prawdziwe.... i już nawet nie rozczulam się na widok dzieciaczków... więc chyba powoli wracam do świata. Zobaczymy co będzie jak @ przyjdzie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2015, 08:30

Alicja83 Strach 21 stycznia 2015, 08:40

Dzisiaj mamy 21 stycznia - Lenus nakryla mnie na innym forum, dlatego musze przyznac sie do pewnej sprawy

wedlug testu i badania krwi jestem w ciazy - to okolo 6 tydzien

boje sie jak cholera dlatego czymam te wiadomosc jeszcze w wielkiej tajemnicy, bo jestem wrazliwa i chialabym aby sie wszytsko dobrze ulozylo

Lenus nie badz na mnie zla - poprostu mam stracha

Alicja83 Strach 21 stycznia 2015, 08:46

30 cykli staran,

badania, proby, inseminacjie, decyzja o ICSI i co nic - wielkie nic

wystarczyl jeden wyjazd do mamy, grzaniec, smiechy, chichy i malutki numerek w moim bylym pokoju dzieciecym

czy to wszystko jest normalne ?

No cóż, opornie mi przechodzi to przeziebienie, dlatego tez zdecydowalam się na wizytę u lekarza. Mam nadzieje ze to tylko przeziebienie i moze obejdzie sie bez antybiotyku 🤞🤞✊✊
Byleby tobie malenstwo nic nie zagrazalo! 🤞🤞✊✊
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

gosia89 udało się po 9 latach 22 października 2015, 18:56

Boli Cię brzuch i musisz sięgnąć po lek przeciwbólowy? Unikaj niesterydowych leków przeciwzapalnych, tych które zawierają ibuprofen. Mogą one hamować owulację oraz utrudniać zagnieżdżenie się zarodka w macicy, ponieważ niekorzystnie wpływają na wzrost endometrium. Dlatego w czasie starania o dziecko zażywaj tylko te środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które nie posiadają w swoim składzie ibuprofenu.

Ralpina Matylda? 21 stycznia 2015, 09:28

Zupełnie oficjalnie - mam kolejną gardłową infekcję :/ Bleeee... Minął dokładnie miesiąc od ostatniej. Organizmie kochany, rozczarowujesz mnie ostatnio... Co jest nie tak?

peppapig co ma być to będzie ... 21 stycznia 2015, 13:04

Ciąża rozpoczęta 16 grudnia 2014

Chwilę mnie nie było, właściwie to nic się specjalnego u mnie nie dzieję, nie mogę jeść pomarańczy i pić mleka bo wymiotuję :/ mdłości tylko z głodu a w sumie to ja w ogóle nie czuję głodu i najlepiej to bym nic nie jadła ale wmuszam. Czuję że waga leci w dół bo mam luźne ubrania ale nic na to nie poradzę.

Na 9 lutego mam zapisane USG I trymestru, dostałam na nie skierowanie więc zaoszczędzę :)idę na nie z mamą bo mój D nie da rady :( 11 lutego robię badania takie jak HIV, Tokso, obciążenie glukozą itp.

3 lutego w końcu idziemy po termin do USC :) mam nadzieję że uda nam się pobrać w kwietniu zaraz po Świętach i o to będziemy walczyć :)

Targają mną kolejne rozterki - znów mam ochotę zrobić plik badań (denerwuje mnie to, że nie wiem czemu stało się jak się stało).
Szczególnie korci mnie TSH bo poprzedni wynik był na poziomie 2,19 - niby ok, ale też czytałam, że najlepiej jak jest w okolicach 1 (a mam uwarunkowania genetyczne do chorób tarczycy).
Moja lekarka twierdzi, że wynik dobry. Ale z tymi lekarzami to jest tak, że ja im ani trochę nie ufam.
Po krótce:
Lekarka nr 1 jakieś 2 m-ce po łyżeczkowaniu chciała zlecić drugie, bo stwierdziła, że mam za grube endometrium (sprawdzałam w necie - było jak najbardziej ok). Do tego upierała, że cyklonamina, którą zapisała mi na niekończące się plamienia to lek ziołowy i mogę go brać ile tylko chcę....
Lekarz nr 2 zapisał mi duphaston, ale w dawce 1 tabl. na dobę co podobno było bardzo małą dawką (czy nie przez to straciłam 2ga ciążę?) Dodam, że jak tylko zobaczyłam II kreski zrobiłam badania i progesteron wynosił zaledwie 7 jednostek z groszem.
Lekarka nr 3 do której poszłam po paru dniach (w trakcie poronienia już)nie zwróciła na to szczególnej uwagi, ani nawet na to, że endometrium miało 7mm. Po badaniach na zespół antyfosfolipidowy (ok) stwierdziła że obie straty to przypadek. Zapisała 2x1tabl. luteiny od 16dc - mimo iż kilka razy podkreśliłam, że owulację mam dopiero 19dc... (i tak biorę po skoku :P).

A przykładów z życia rodziny i znajomych to mogłabym jeszcze z 10 przytoczyć.
To wszystko sprawiło, że NIE UFAM białym fartuchom, dlatego tez czuję się w tym wszystkim trochę zagubiona.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2015, 09:49

Rotenkopf Walka. 21 stycznia 2015, 10:07

(*)
Pół roku... ;(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)