sikorka@ Taka tam pisanina.... 25 stycznia 2015, 22:29

Hm.... w tym miesiacu rozpoczelismy starania po lyzeczkowaniu [email protected] ludzilam sie ze latwiej mi bedzie zajsc w ciaze ...Moj maz nic nie powiedzial..tylko:...w tym miesiacu znow sporobojemy. Zal mi troche bo wiem jak bardzo chcialby wiecej dzieci. Zwlaszcza ze wszyscy dookola zdaja sie byc w ciazy...Chyba musze poszukac jakiegos hobby bo zwariuje..

11+2
Niedziela zaliczona do bardzo udanej...

Po śniadanku zdecydowaliśmy się na spacerek. Zapakowaliśmy autko kartonami, które zostały do wywiezienia i ruszyliśmy w drogę.

Pojechaliśmy przez przypadek nie tam gdzie trzeba i dotarliśmy "na koniec świata". Dosłownie. Droga się skończyła musieliśmy zawrócić... Dojechaliśmy do końca małej wsi i droga się skończyła... Nie było żadnej... Nawet leśnej dróżki...

Dotarliśmy do cywilizacji... Poszliśmy na spacer po plaży. Piesa się wykąpała, wybiegała i była szczęśliwa.

W drodze powrotnej zajechaliśmy do McD... Nie mogłam się powstrzymać przed McF!!!
Tym razem bez polewy i orzeszków, czyli posypka lion, bo kit kat wydawał się za słodki.
Do tego McWrap, sałatka a dla M. frytasy.

Na koniec wstąpiliśmy do teściów, żeby wypakować kartony. Teściowa zrobiła mi kapuśniak. Oj jaki pyszny!!!! Ślinka pociekła...

No i mam wagę. Teraz codziennie rano będę się ważyć i sprawdzać ile przytyłam. Od ostatniej wizyty przybyło mi 400 g. Modlę się żeby do 5 lutego nie było więcej jak 1 kg.

Witam brak internetu sprawił, że jestem daleko w tyle... Ciągła nadzieja zaczyna mnie dobijać- ciągła biegunka, wrażliwe sutki nie mogę się dotknąć nawet prysznic sprawia mi ogromny ból, i te chodzenie do łazienki mnie dobija... Żadnych objawów zbliżającej się @ ... Eh i ta głupia nadzieja, ale lepsza taka niż żadna... Już tak myślę, że jeżeli nie przyjdzie do piątku to testuje...

Nadzieja matką głupich, lecz lepiej mieć byle jaką niż zostać sierotą :)

Ogólnie wszystko się układa z mężem wspaniale jak zawsze- prawie :) ale jeszcze tylko 5 dni i jedziemy do POLSKI oj jak ja czekam na ten piątek :) dzisiaj wysłaliśmy łóżko i troszkę rzeczy busem, resztę zabierzemy swoim samochodem.Tak bardzo chciałabym pojechać i powiedzieć moim rodzicom "MAMO TATO jestem w ciąży" :)

Dobrze, że marzenia nie są karalne!

Magic Niemożliwe 25 stycznia 2015, 23:46

Dziś bardzo spóźniony wpis :)
2w1
Po pierwsze....wg mojej aplikacji na telefonie :) dziś stukneło nam 180 dni naszej wspólnej drogi czyliiiiiii..... ZOSTAŁO 100 DNI DO PORODU! :D

Pamiętam jak dziś....ten szok, nie dowierzanie i wielki strach...ale i spokój i malutkie tlące się szczęście, które z każdym tygodniem, wizytą, miesiącem stawało się coraz większe...
Jakby to było wczoraj pamiętam ten szczęśliwy test :) <3
3ae9e467ef8e22b3med.jpg
A z każdym tygodniem widoczne zmiany zachodzące w sobie postanowiłam na pamiątkę uwieczniać na tym co uwielbiam- na zdjęciach :)
[
Pierwsze brzuszkowe święta <3

Bardzo szybko mineło i nie mogę doczekać się dnia, w którym przytulę swoją córeczkę <3
A w aktualnym tygodniu prezentujemy się coraz lepiej ;) brzusnio rośnie poza moimi wyobrażeniami :) otoczenie zwraca już uwagę, że brzuch bardzo przyśpieszył :)
W 26 tygodniu
25+4 - 64% ciąży za nami :))


Mała daje mi popalić, jest coraz bardziej regularna w swoich poczynaniach w brzuszku, a jej ulubiona godzina to właśnie między 23-24 ;) od 30 tygodnia będę w wykresie notować jej aktywność by poznać mniej więcej jej rytm dnia :) Bardzo bym chciała już móc ją mieć przy sobie, w ramionach, boję się wielu rzeczy, które nastąpią po urodzeniu sie Liliany, ale to naturalna kolej rzeczy, każdy rodzic to przeszedł i dał radę - kurde to ja nie dam?? Zaczynam od poniedziałku czytać książkę " Język niemowląt" nie lubie za bardzo czytać na laptopie, ale innej wersji obecnie nie mam :) Ale tymczasem odpuszczam czytanie, bo padam ze zmęczenia :)

Pozostało 14 dni do naszego kolejnego spotkania Malutka :* <3

Dobranoc Ciocie :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:26

Czasem się zastanawiam czy powinnam to rzucić wszystko ...pisanie tego pamiętnika obsesyjne myślenie o dziecku...przeciez to chore ...gubię sie w tym wszystkim i zaczynam sobie nie radzić i czemu tak jest czemu ja tak silna osoba psychicznie łamie sie ze lży mi lecą po policzku...jak to wszystko wymazac jak zamknąć sie w swoim cierpieniu..mam dość robienia z siebie cierpiętnicy.....moze jak mi ktos powiedzial by PANI NIGDY NIE BEDZIE MIAŁA DZIECI to bym dala sobie spokój...i zaczela normalnie zyc!!

20dc jak w weekend zaczne plamic na brazowo to kicha.... plamienia przez @ mam dopiero od pol roku jak to się dzieje ze to wszystko się tak zmienia ???????????????????????????

zouza Jak zaciążyć i nie zwariować .. ? 26 stycznia 2015, 08:01

Jestem bardziej zmęczona po tym weekendzie niż po tygodniu pracy. Chyba że jestem zmęczona po tygodniu pracy a w weekend nie umiem odpocząć więc zmęczenie się wzmaga. Też może być ..

No więc wstałam dziś o 4:50 z gromkim spie..aj do mojego budzika i obietnicą - dziś pójde spać wcześniej. I na prawdę na to liczę, choć Mąż wraca w tym tygodniu przed 23, a że nie należy do tych co to chodzą na paluszkach, może być wesoło ..

Zostało nam dwa tygodnie względnej stagnacji. Potem badania, zabieg I, chwila przerwy, zabieg II i podejrzewam miesiąc L4 Chłopa. Miesiąc. Powtórzę - MIESIĄC ! Swoją drogą to dobry start w macierzyństwo. Chory chłop gorzej niż dziecko ..

No.

Chociaż wróć. Jak dostane kartę medyczna z pracy na początku lutego to akurat się przejdę do paru lekarzy.

Musze to spisać bo się pogubię ..



Mam kartę do medicover !! aaaa :D
Wiecie co to znaczy ?!
Musze wypisać pracujących tak lekarzy, sprawdzić ich na znanylekarz, zakreślić "interesujących" i heja :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2015, 06:53

sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 26 stycznia 2015, 08:56

I dupa... Temperatura spada na łeb na szyję, już nic z tego cyklu nie będzie :-/ z jednej strony cieszę się, że już teraz spada, a nie dopiero przed samą @ przynajmniej nie żyję fałszywą nadzieją... A w sobotę z czystym sumieniem się napiję w fantastycznym towarzystwie... A właściwie to nie napiję, tylko porządnie zachlam smutki :-/


Od wczoraj mnie mdli, mam wrażenie że zaraz zwymiotuję masakra.. Jeszcze nic nie robię tzn. @ ma być za 2-3 dni więc zobaczymy co będzie. Staram się nie myśleć.
Śnią mi się jakieś dziwne rzeczy.. Postanowiłam skupić się w pracy na pracy :P
Czekam co będzie za kilka dni ;)

Dzięki za miłe słowa dziewczyny :)

vintoyra o obawach i nadziejach 26 stycznia 2015, 09:52



25dc

zaczyna się czas frustracji .. to miejsce będzie służyło mi chyba tylko po to żeby wylać całe wiadro pomyj na co mi się tylko uda.

Jak dziecko we mgle. Okresu nie mam, a na USG chodzi się po skonczeniu okresu. Lekarza od USG nie ma do k. styczni - wiec moze dobrze, bo czuje, że ja tak szybko okresu nie dostanę.

Mam nadzieję, że uda mi się "od ręki" zapisać do niego po skończonym okresie.
Bo potem z tym USG to muszę iść do gin i endo.

No i jeszcze to badanie "czegośtam" pochwy.Teraz nei pójde bo znowu mam jakieś plamienia.
Poczekam też z tym na "po okresie". I z tym wszystkim pójdę do gin.


Cały czas się łudzę, że uda się ... że zajdę samodzielnie. Ze chociaż 1 jajowód jest drożny

Dobra pora cos napisać, na dobry początek nowego cyklu:)
@ odeszła w zapomnienie już wczoraj, strasznie była łaskawa dla mnie -jakby jej nie było:) Nie odnotowałam trądziku przed @ ( a zawsze były diody na twarzy...) i bardzo dobrze, bo nie lubię wyglądać jak zombi...
Co ciekawe- mam coraz ładniejszą cerę. Nie wiem czyja to zasługa -biorę kwas foliowy i wiesiołka od tego cyklu) ale cera zdecydowanie lepsza, wygładzona, bez wyprysków (prawie!) . To dla mnie duża niespodzianka bo zawsze miałam problemową cerę a tu taki psikus. Nigdy wcześniej nie brałam żadnych tabletek ( nawet leków przepisanych przez lekarza nie brałam nigdy do końca, jestem- antytabletkowa)więc obstawiam dobroczynne działanie kwasu foliowego-jeśli to w ogóle możliwe.
Z innych spraw: mój M. jest na diecie a ja razem z nim ( nie potrzebuję ale on tak). Oto sytuacja:
Ma ponad 190 cm wzrostu, ważył 113 kg. Jest po : operacji kręgosłupa, po operacji stawu skokowego. Ruchu :0 (typowy leniwiec komputerowy), praca: jeżdżąco-siedząca, alkohol- lubi, palic-popala (udaje, że nie widzę) , tyje na zawałanie , chrapie ale gwoździem do trumny był dla mnie jego problem z wzwodem- w dni płodne oczywiście....
Myslałam, że szlag mnie jasny trafi, wpadłam w rozpacz bo jescze tego problemu nie przerabiałam....
Więc DIETA konieczna i ZMIANA STYLU ŻYCIA!
Ale nie myślcie sobie , że go głodze czy coś. Wprowadziłam po prostu ogromne ilości warzyw , śniadania do pracy ma w pudełkach przygotowane, i codziennie owoc. Do tego-wszelkiego rodzaju kasze. Musze sie pochwalić, że nie miałam oleju w ręku od trzech tygodni. Da się??? Da. Zasada jest taka- ma nie być głodny, może dużo jeść ale warzyw i kaszy i chudego mięsa:)
Stan na dziś: po 3 tygodniach: 5 kg mniej. Bez wysiłku i głodzenia:)
Do tego mój M. poszedł wczoraj na BASEN !!!!!!!!!!!! Oczywiście nie tak sam z siebie....:))) Obiecałam mu wieczorem, że jak bedzie chodził to ja też będę robić to- co ona bardzo lubi:))))))) Musi miec chłop motywację:))))On poszedł a ja słowa dotrzymałam:)
Co ciekawe ja na tej diecie nie schudłam nic a nic a jemy to samo przecież. Może to dlatego że ja już nie mam z czego chudnąć a może dlatego , że mi takie jedzenie po prostu służy ( ważę 53 kg). bomba witaminowa, która codziennie nam funduje może ma także na mnie dobry wpływ??Mój wykres tez wygląda coraz lepiej, cera super, może to wszystko razem połączone poprawi i moje notowania? Przeciez to wszystko co teraz jemy to wypisz wymaluj porady ovu co do diety przy staraniach:))))))))))))
I tego mam zamiar się trzymać ! Nie popuszce mu tej diety!
Na nowy cykl mam wiesiołka o którym wspomniałam. Dużo czytałam o wszelkich ziołowych preparatach i wybrałam wiesiołka bo wydaje mi sie najmniej inwazyjny w moj cykl. Donga odrzuciłam bo ma regulowac @ a ja mam przeciez uregulowaną. Owulacja chyba jest. Więc na razie tylko wiesiołek i kwas. Dla mojego żeń szeń. Dla zabawy żel conseive.
Co ciekawe , mój po 4 dniach brania żen szenia twierdzi że ciągle mu " staje". hahahahahahahahahah jak on uwielbia tabletki i wierzy, że to pomaga na wszystko!!!!!! I bardzo dobrze! Niech sobie wierzy w co chce byle sprzęt nie zawodził:)
I tym optymistycznym akcentem kończe mój wpis majac jak zwykle skromną nadzieję, że to mój ostatni cykl z mierzeniem tempki. Czy tak będzie? Nie wiem , przeczuć nie mam żadnych, nigdy mi się nawet ciąża nie śniła, gromu z jasnego nieba też nie ma.
Wczoraj mówie do mojego:
- w życiu nie jadłam tylu tabletek!
On:
- a ja tylu warzyw!
:))))teraz czuję, ze staramy się razem:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2015, 10:07

Synuś wczoraj skończył 4 miesiące <3
Tydzień temu wprowadziliśmy już jabłuszko skrobane i deserek gerbera o smaku banana :)
Marcelowi bardziej smakuje jabłuszko :D
A wczoraj do mleka dodałam jedną miarkę kaszki ryżowej o smaku malinowym :) i to był strzał w dziesiątkę tak mu smakuje że wypija jednym dyszkiem :D i tak dodaję do każdego karmienia na 120ml mleka 1 bądź 1,5 miarki kaszki :)

Poradźcie mamcie co wy dawałyście swoim dzieciaczkom jak miały 4 miesiące, bo nie chce przesadziś z ilością wprowadzanych nowych dań


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2015, 10:03

sikorka@ Taka tam pisanina.... 26 stycznia 2015, 10:09

Dziekuje za dobre slowo...

No. udało się dostać do mojej gin. Dopiero dzisiaj... uspokoiła mnie, wręcz prawie opieprzyła, żebym się nie doszukiwała problemów bo wszystko jest dobrze i nic się nie dzieje. Plamienie owulacyjne i to wszystko. Test owu wyszedł pozytywnie, plamienie owulacyjne skok temperatury to dowód że owulacja się odbyła. A z tym długim plamieniem to że wystarczy zwykłe zaburzenie krzepnięcia i takie plamienie może się ciągnąć aż do miesiączki. Grubość śluzówki mam 13 mm. Wszystko prawidłowo, czysto, wręcz wzorowo... No nie powiem, uspokoiła mnie bardzo. Od razu człowiekowi lżej.. Powiedziałam sobie, że już nie będę się doszukiwać odpowiedzi na moje dolegliwości w internecie tylko prosto do lekarza. Bo tak to człowiek się to tu to tam naczyta głupot, później chodzi i świruje a się okazuje, że wszystko ok.

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 26 stycznia 2015, 10:41

22 dc (11cs) 9 dpo

Szybki wpis, bo dorzucili mi na ferie jeszcze jedno dziecko. Tym razem prawdziwe, a nie jakąś tam dorosłą 16latkę. Mam na stanie dodatkowo 8letnie dziecko. I to na psychotropach i z problemami wychowawczymi :P mój dom z centrum zarządzania wszechświatem zamienił się w poprawczak :P ale dam radę. Dziewczynki ładnie mi we wszystkim pomagają, razem oglądamy bajki, gramy w różne gry i przygotowujemy posiłki. Nawet poszły spać o przyzwoitej porze, a słyszałam że przed 1 w nocy nie zasypiają :)

Najważniejsze, że nie maltretują mojego kocurra, a ładnie wypełniają mu czas przez co i on jest grzeczniejszy i tak namiętnie nie łazi za mną krok w krok :)

Mąż również zadowolony, że w domu w końcu jakieś inne życie niż tylko niekończonce się wizyty znajomych, a i tak jest wesoło. W sobotę wieczorem odwiedziło nas mnóstwo znajomych, piątek dali nam wolny, więc ta sobota to ze zdwojoną siłą było :D już czułam się lekko lepiej, więc z chęcią spotkałam się z ludźmi, tym bardziej, że spotkanie zaczęło się w kuchni, gdzie mam blatów pod dostatkiem i wszyscy tam gotowali, piekli i szykowali różne przysmaki. A ja tylko konsumowałam :D teraz odwrotnie, ja muszę przejąć stery i ogarnąć coś na obiad dla dzieciaków. Upiekę indyka :D

Teraz spadam do pracy, a dziewczyny idą nad morze z Sąsiadką :D

a co do tematów około-prokreacyjnych. Niestety, objawy mam identyczne jak te w zeszłym cyklu. Takie nagłe, dość silne kłucie w jajnikach/macicy. Może nawet jakieś takie lekkie skurcze? Temperatura sobie skacze na wykresie, ale grunt, że utrzymuje się nad linią temperatury podstawowej :)

Co ma być to będzie, a teraz nawet tak sobie myślę, że nie wyobrażam sobie siebie w ciąży. Szczerze mówiąc to nawet bardzo boję się tego stanu. Ale o tym albo później, albo wcale... :P

Miłego dnia!

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 26 stycznia 2015, 12:14

Kolejny test negatyw. Po cholerę go robiłam nie wiem. Czas chwilowo zapomnieć o dzieciach i ciążach. Skupię się na czymś innym. Przynajmniej spróbuję :)

Początek 12 tygodnia ciąży :)
Od kilku dni budzę się w nocy i nie mogę zasnąć. Dzisiaj pobudka o 2, szybkie czytanie co tam w tym 12 tygodniu się dzieje i potworny głód...zjadłam jogurt i dalej nie mogę zasnąć. Ech w końcu po 1.5 h zasnęłam i śniły mi się ... placki ziemniaczane :D Pamiętam jak wspaniale się czułam w tym śnie i w końcu głód puścił ;-)
Kolejny tydzień zaczął się z mdłościami. Może nie są tak okropne jak u niektórych dziewczyn ale troszkę już by mogły odpuścić. Marzy mi się zjedzenie czegoś z apetytem!
Oczywiście dalej przebieram nogami z niecierpliwością - jeszcze tydzień do usg! Tym razem wybieram się po raz pierwszy z mężem :-)
No i martwię się troszkę - przez jakiś czas brzuch mnie nie bolał a teraz ból powrócił, taki trochę miesiączkowy. Miałam go już wcześniej i maluszek pięknie rósł, ginekolog twierdzi, że jest wszystko w porządku i w ten sposób mogę odczuwać powiększającą się macicę. A ja się martwię - bo myślałam, że brzuszek będzie szybciej rósł a w ogóle to wcześniej wydawał mi się większy (to chyba były wzdęcia i zaparcia). Trzeba jakoś wytrzymać jeszcze ten tydzień, czym on jest w porównaniu do niemal 2 lat oczekiwania na dwie kreseczki!

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 26 stycznia 2015, 10:53

Dziś jakiś czort mnie podkusił i zrobiłam test. Wiem, że bez sensu bo 12 dpo i piłam wczoraj piwko to mam mocz rozcieńczony. No ale zrobiłam. Negatyw. Odłożyłam i odeszłam. Za kilka minut podchodzę z lustrzanką (żeby było lepiej widać bo ja ślepa) i przez chwilę widzę cień cienia. Ale tylko jak trzymam test w cieniu, pod słońce nic. Po cholerę mi to było?;/ test pewnie rypnięty a ja się schizuję jak durna eh...

Ralpina Matylda? 26 stycznia 2015, 10:59

Poniedziałek drogie Panie :)

Plan na ten tydzień:

- wyzdrowieć (work in progress)
- pójść się poruszać (choćby to miała być tylko joga) - tęsknię okrutnie za napływem endorfin wywołany fizycznym wysiłkiem
- ogarnąć mieszkanie (leniwy chorowity weekend pozostawił naszą dziuplę w stanie opłakanym)
- przygotować dla Majki strój śnieżynki do przedszkola na czwartek (jestem w pracach twórczo-manualnych zupełnie beznadziejna) !!
- nie zużyć przed sobotą jedynego testu ciążowego jaki mam w domu
- pogodzić się z faktem, że nie jestem jeszcze w ciąży (temperatura, ba! cały wykres, nie pozostawiają złudzeń)

Cały czas się zastanawiam, czy się z tym całym moim wykresem nie wybrać do lekarza? Bo właściwie po co mam się ciągle zastanawiać, czy te dziwaczne skoki temperatury to czasem nie sygnał, że może coś z hormonami nie halo, że może w ogóle nie owuluję? No bo że on jest dziwny (ten wykres) to nie ma dwóch zdań. No i zupełny brak objawów zbliżającej się @, którą przed ciążą można było wyczuć już tydzień wcześniej, a teraz NIC! Czyżby z progesteronem coś nie bardzo? Po co do licha mam się sama diagnozować, jak może to zrobić fachowiec?? Tyle, że to pierwzy cykl z termometrem i obawiam się, że uzna mnie za wariatkę...

Mąż wyraźnie sygnalizuje, że chciałby, żeby się udało. Dziwnie on jest skonstruowany ten mąż. Pół roku temu, jeszcze słyszeć nie chciał o ciąży...

Dziwne rzeczy się dzieją. Kolega z pracy (ten od napiętej atmosfery) przeprosił za swoje paskudne zachowanie. Się jednak zreflektował... No to ładnie. Nie ma mnie wprawdzie w biurze, ale kiedyś tam muszę wrócić. Łatwiej będzie wracać wiedzą, że nie ma napięcia :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2015, 13:56

Dziś tak pięknie i słonecznie, a ja najchętniej to bym z domu nie wychodziła i tylko bym spała.

Mdłości nadal sa raz mocniejsze, raz leciutkie, ale za to całe 2 dni bez wymiotów.:-)
Brzuszek nadal boli zwłaszcza wieczorami no i do tego dochodzi bolacy krzyż, a czasami odzywa się rwa kulszowa.
A tak ogólnie czuje sie dobrze. Wogole czuje jakiś taki wewnętrzny spokój. Aż dokońca to boję się cieszyć. Wizyta za tydzień w środę, a ja już nie mogę się doczekać. Dla mnie Usg powinno byc 2x w tygodniu, to może by mnie zadowoliło :-) Najbardziej bym chciała czuć już ruchy dziecka wtedy to bym napewno była spokojniejsza.
Tak bardzo bym chciała podzielić się ta nowina z mama i tata. Choć razem z R doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie jak jeszcze poczekamy. Mama strasznie płakała po ostatniej stracie i wolimy jej oszczędzić stresu.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)