48%
20tc (19t1d)
Kolejny wpis z cyklu...zawsze coś 
Od wczoraj zaczęło coś mnie piec i częściej sikałam, więc podjechałam zbadać mocz czy to nie aby jakaś infekcja..ale nic nie wyszło..więc z racji tego, że wczorajszy mocz nie był poranny a popołudniowy podjechałam dzisiaj i zrobiłam go znowu a także zrobiłam posiew moczu.. Dziś sikam normalnie, choć raz na jakiś czas coś zapiecze, zakłuje..
W analizie ogólnej moczu ani białka, ani glukozy, leukocytów, erytrocytów itd. nie znaleziono wynik ujemny..
natomiast w osadzie moczu też prawie wszystko ok poza moczanami bezpostaciowymi-dość licznymi
więc pozostaje teraz czekanie na wynik posiewu który będzie około wtorku..dopiero..a póki co piję 100% sok z żurawiny..
Cholera, boję się, żeby tylko synkowi nie zaszkodzić.. 
We wtorkowym wymazie pochwy nic nie znaleziono (bo odbierałam dzisiaj wynik)- choć gin ujrzał infekcję grzybiczą..i dostałam pimafucin 6 szt..więc jak zaczęłam tak już je skończe..zostało już 3 szt..
Coś mnie plecy też bolą tak niżej..myślałam, że może coś z nerkami-ale skoro by coś było z nimi nie tak wyszłoby to w moczu..zresztą 16 stycznia miałam dokładne usg jamy brzusznej jak byłam w szpitalu..i wszystko było ok.. więc pewnie to kręgosłup..a odczuwać mogę bardziej ból ze względu na skrzywienie kręgosłupa i skoliozę 
Spoko...mi nic nie będzie..każdy ból wytrzymam..
tylko boję się o to maje maleństwo.. żeby z nim było wszystko ok...
Boże czuwaj cały czas nad Nami..proszę 
20 dzień cyklu
50,2 kg
5 dpo
Progesteron - 19,47 ng/ml!!! 
Jestem niepohamowanie senna i...GŁODNA! I mam ogromną ochote na słodycze - pod tym względem jest jak na chwile przed @...
Dzisiejszy progesteron dal mi taka ogromna nadzieję!! W środę chyba odważę sie zatestować i jesli bedzie chociaż cien to pójdę na betę. Chcialabym zrobić mojemu M. niespodziankę...moze sie uda...jakoś...
Dobrze ze juz piątek! Moja alergia na prace rośnie!!
________
1 i 2 śniadanie: Kanapka z chleba żytniego z białym serem, papryka, pomidorem i kielkami pora
3 śniadanie: Jogurt z pestkami dyni, słonecznika, siemieniem lnianym i amarantusem
Obiad: Ziemniaki, jajko sadzone i mizeria
Kolacja: Banan
Jestem po ostatnim podglądaniu. Jeszcze tylko jutro puregon i gonapeptyl rano, a wieczorem ovitrelle i punkcja w poniedziałek rano. Tak, że super się wszystko poukładało.
Jajek będzie koło 10 pewnie, a samych pęcherzyków mam kilkanaście.
Już nie mogę się doczekać przyszłego tygodnia. Jestem o wiele spokojniejsza, znam już wszystkie etapy i jest mi z tym dużo lepiej.
Porozmawiam też z doktorkiem na temat późniejszej suplementacji progesteronu. Nie do końca przypadły mi do gustu tabletki waginalne i zapytałam, czy nie można to czymś zamienić. Okazało się, że są możliwe zastrzyki, ale lekarz nie chciał ich proponować, ponieważ Panie często nie chcą się już więcej kłuć po stymulacji. Mi to nie przeszkadza, tak że mam zastrzyki. Hurrrrra.
Zrobię wpis, bo nie chcę zapomnieć
a jestem do tego zdolna 
Witamy się w 27 tygodniu
26+2
66% - wg Belly ten tydzień jest pierwszym tygodniem 7 miesiąca, ale ja liczę wg mojej aplikacji oraz wg książki
to ostatni tydzień 6 miesiąca
a wyglądamy....coraz bardziej grubo 
Nawet moja spuchnieta buzia się załapała 
Będąc za zakupach spożywczych, spotkałam mamę mojej koleżanki Pauliny, matki dwójki cudownych dzieci
byliśmy na chrzcinach jej córeczki rok temu
Panią Anię bardzo lubię, bo jest to bardzo życzliwa, ciepła i niesamowicie subtelna kobieta. Zobaczyła mnie dwie kasy od swojej i sie uśmiechneła, ja jej kiwnęłam na "dzień dobry" a ona puściła mi buziaka i pomachała
ale mijając jej kasę wyskoczyła do mnie i zobaczyła brzuszek - miałam rozpietą kurtkę i zawołała:
-o rany Madziu, ale masz piękny brzuszek! W ogóle pięknie wyglądasz!
achom i ochom nie było końca
powiedziałam, że to dziwne, bo spodziewamy się córeczki, a ona to nie ważne co, a zaraz ja dodałam "najważniejsze by zdrowe było". Przytaknęła. Zapytała jeszcze o termin, a jak dowiedziała się, że na maj to puściła oczko, że super bo na wakacje będzie już ładna pogoda i będę smigać z wózeczkiem. Musiała uciekać do swoich zakupów. Pożegnałyśmny się, a ja szłam dalej w swoim kierunku i śmiałam się do siebie jak głupia
bardzo budujące są słowa obcych ludzi, kiedy mówią, że pięknie wyglądasz... przez bardzo długi czas wspomniałam jej słowa i uśmiech sam wędrował mi na usta 
Widzę się dziś z moimi dziewczynami
będzie też Paulina
cieszę się, bo w końcu wychodzi do ludzi
jednak opieka nad 3 latkiem i roczną córką daje się jej we znaki, a do tego zajmuje się wielkim ponad 200 m domem...aaa i psem
także ładne homonto sobie na szyję założyła. Ale jak nasi rodzice dawali radę to my nie damy?
Zaczęłam czytać książkę " Język niemowląt". Jak na razie super książka, ciężko mi się ją czyta, bo mam wersje w pdf, ale daję radę
robię sobie przerwy
bardzo fajna książka i myślę, że jeszcze ze trzy razy ją przestudiuję, raz by zapoznać sie ogólnie z treścią, drugi by wiedzieć gdzie są jakie rozdziały i cenne rady, a trzeci by coś zapamiętać
niestety moja pamięć kuleje, nie tylko w ciąży
choć w sytuacjach stresujących zalewa mnie fala olśnienia i wszystko wraca w pamięci
Małej chyba podoba się książka, bo kopała jak ją czytałam
chcę kupić parę książek dla dzieci do czytania - wiem,że to za wcześnie, ale - wszystkie poradniki podpowiadają by czytać na głos
a nóż, widelec jak Mała się urodzi to będę je czytać i przy tym będzie się jej lepiej spało?
ach nie mogę sie doczekać tego dnia
jakoś strzeił ten styczeń, a 4 lutego wchodzimy w 7 miesiąc czyli III trymestr
ostatnią prostą do cudu, jakim będzie nasza Mała Lilianka
:* aj jak zawsze się rozpisałam...
Pozostało 10 dni do naszego kolejnego spotkania :* dokazuj mamusi :* i rośnij zdrowo :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:20
12 dc
Jeszcze godzina i weekend
Szkoda tylko że bez K.
Do tego wczoraj dopadło mnie przeziębienie i lekki ból gardła. Dostałam od brata cenną radę - wypić bardzo zimne piwo (lubię naturalne sposoby).
I o dziwo wszystkie objawy poza bólem gardła minęły
Ale i z tym sobie poradzę 
Koleżanka z pracy (od której wiem o of)jutro testuje - mocno trzymam kciuki (ktoś musi wypróbować reakcję szefa
)A poza tym należy się jej jak nikomu - chyba nikt nie ma tyle cierpliwości do słuchania o moich wykresach, objawach i wszystkich obawach tego świata :*
A poza tym przecież niebawem ja też będę w ciąży prawda? ;-]
Nie pisałam bo nie wiedziałam co..
Wszystko przestalo bolec zostały nudnosci, jeszcze nic nikomu nie mowimy. Dopiero za 3 tyg po nastepnej wizycie ok 10 tygodnia
Endometrioza IV stopnia...czyli in vitro. Muszę Wam powiedzieć że lepszy taki wynik niż życie w niewiedzy. Jutro wychodzę 
Starania rozpoczęliśmy w październiku 2015. Ja właściwie byłam gotowa na macierzyństwo juz od dawna, ale czekałam aż do tej decyzji dojrzeje mąż. Pierwszy nieudany cykl był dużym ciosem bo bezsensownie bardzo sobie wkręciłam ze szybko sie uda, ale niestety... Pozniej niepowodzenia juz łatwiej przychodziły ale nadal każda @ była przykrym przeżyciem. na początku kwietnia pojechaliśmy na narty do Francji i pierwszego dnia czułam ze cos sie dzieje, ale było dużo za wcześnie na test bo jeszcze 10 dni do spodziewanej miesiączki. Z każdym dniem coraz bardziej utwierdziłam sie w tym, ze jestem w ciąży. Pierwszy test w 27dc - negatywny, drugi dwa dni późnej z blada druga kreska. Następnego dnia czyli w 30 dc - beta 56 i radość nie do opisania. Tyle miesięcy czekania i wreszcie sie udało. Niestety radość nie trwała długo, 5 dni po becie przyszło krwawienie. Przyszło znienacka - nagły ból jak w trakcie @ i krew... I juz było po wszystkim. Dużo łez sie polało, ale lekarze podtrzymywali na duchu - teraz juz bedzie łatwiej, ciąża to dobry znak, jesteście płodni, poronienie to selekcja naturalna itd itd W drugim cyklu po poronieniu czyli w czerwcu bardzo sie nastawiłam na to ze znowu sie udało, wmawiałam sobie mnóstwo objaw, niestety w terminie przyszła @. Znowu sie załamałam. Zaczęłam płakać i postanowiłam działać. Stwierdziłam ze nie będę dłużej czekać na cud i ze chce sie przebadać od A do Z aby wyeliminować wszelkie możliwe przeszkody. Postanowiłam rownież zmienić lekarza, jako ze do tej pory nie czułam sie jakbym miała jednego wybranego ginekologa łatwo mi to przyszło. Pani doktor do której trafiłam rzeczowo podeszła do sprawy, zleciła serie badań hormonalnych dla mnie i wysłała męża na badanie nasienia. Moje badania wyszły bez zarzutów, wszystko w normach. Niestety badania męża juz nie wyglądały tak dobrze, nie dość ze za mała ilośc plemników bo 14 min a norma jest powyżej 15 to jeszcze słaba ruchliwość - norma to A+B powyżej 32%, u mojego jest A-brak i B-16%. Od tamtej pory mąż stara sie lepiej odżywiać, bierze codziennie witaminy FERTILMAN, ogranicza alkohol i wyeliminował papierosy które palił tylko okazjonalnie. Obecnie jesteśmy w trakcie naszego 11 cyklu starań. Od tego cyklu mierze temp i postanowiłam posłuchać sie rady lekarki i nie czekać na owulacje bo tak na prawdę cieżko w nią trafić tylko kochać sie z mężem przez cały cykl regularnie co 2 dni. (Nie cześciej zeby plemniki zdążyły dojrzeć). W końcu musi sie udać...
Dzisiaj mój 17dc, owu stwierdzona przez usg i pomiary temp 2-3 dni temu. Najgorsze jest to czekanie. Czekanie które trwa aż 2 tygodnie. Kobieta stara sie nie wmawiać sobie niczego, nie myślec ale przecież tak sie nie da. Przeczytałam juz "cały internet" w teorii wiem wszystko - kiedy co i jak sie dzieje i kiedy można sie spodziewać pierwszych objawów. Oczywiście internet i fora nie sa nieomylne. W pierwszej ciąży która poroniłam w 5tc pierwsze objawy, które dawały mi duża nadzieje na to ze sie udało wystąpiły juz pod koniec 3tc. Wiem, wiele osób powie ze to niemożliwe a jednak. Mój biust mówił sam za siebie, zawsze go czuje, ale tak 3-4 dni przed @ a nie 10. Potem doszedł wstręt do dymu papierosowego w 4tc i gesty biały śluz. Wydaje mi sie ze jak kobieta zna swoje ciało to szybko moze sie zorientować ze sie udało. Była jeszcze jedna rzecz która odróżniała tamten cykl od pozostałych w których tez zdarzało mi sie dopatrywać ciąży - w tym jednym jedynym cyklu ja to po prostu WIDZIAŁAM. Wiedziałam ze sie udało i juz. Mój mąż nalegał żebym sie nie nakręcała ale co zrobic skoro miałam racje 
Teraz podczas 11cs i 4pp mam taka obawę - boje sie ze wystąpią dokładnie takie same objawy jak wtedy, a przecież wtedy ciąża zakończyła sie w 5tc.. Szczerze to chyba chciałabym byc jedna z tych kobiet, które dowiadują sie o ciąży przypadkiem w 6-7 tygodniu... Moze to głupie a było by mi łatwiej...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2021, 10:54
Qrczę, i dopadły mnie lęki ciążowe ;P boję się zrobić kupę, nosić lekko ciasne spodnie, jakby życie we mnie było takie kruche... normalnie przesadzam!
przy pierwsze ciąży nie bałam się niczego, ale wówczas nikt mi nie mówił, ze można tak łatwo poronić...
Często sprawdzam, czy mam wciąż napięte piersi, bo właśnie przy ostatnim poronieniu ten objaw zaniknął.
Paranoja. Co ja robię
muszę mniej czytać negatywnych rzeczy też... bo ledwie wyczytam, że nudności są pozytywnym objawem, a już się martwię, bo ich nie mam. Mogę sobie tylko wyglądać na twardzielkę, ale jednak trochę się boję.
Dlatego zamiast siedzieć dziś w domu i nie myśleć, wybrałam się do centrum handlowego oglądać ciuszki dla maluchów. Jeszcze się nie odważyłam żadnego kupić, nie przed pierwszym USG : )
Lista moich objawów:
- duże, wrażliwe piersi
- wyraźne żyły na piersiach
- uczucie duszności w zamkniętych pomieszczeniach
- wyczulony węch: czułam zapach własnej odzywki na włosach nałożonej już 2 dni temu, "smród" jajek i soku z winogron - chociaż były dobre, odpychała mnie woń P., gdy wypił piwo
- czasem lekkie zaparcia
- ucinanie drzemek i szybkie męczenie się
- pobolewanie brzucha
Pragnienia i częstomoczu nie mogę potwierdzić - bo zawsze dużo piłam dla zdrowia (7-10 szklanek dziennie), to i dużo potem sikałam. Nie widzę różnicy.
Jeszcze 3 dni do USG, to wieczność... 
Oj... znajomi chcą zrobić domówkę z tańcami, ale pewnie nawet będę bała się tańczyć... skoro boję się robić kupę, kucać, nosić lekko przyciasne spodnie, podskoczyć czy zmieniać gwałtownie pozycję ciała. Hehe ; ]
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 17:29
Dziś moje urodziny.
Okazało się, że mąż idzie jutro do pracy, bo musi. Ale w związku z tym, nie przyjechał dziś, bo mu "się nie opłaca". Nocuje u teściowej.
Przykro mi. Mam urodziny raz na 356 dni. Nawet jakby się w ogóle nie opłacało, albo trzeba by było dołożyć do tego kilka stówek, to myślałam, że mąż przyjedzie. Mimo wszystko.
Nie przyjechał. Zadzwonił zaraz po pracy, złożył mi wyświechtane życzenia przez telefon i oznajmił, że jutro idzie do pracy i że jutro nie odstąpi mnie na krok, jak wróci.
Ale jutro, to już musztarda po obiedzie. Dziś mam urodziny. Nie ustalałam tego 2 dni temu. Pan Bóg to ustalił 34 lata temu.
Smutno mi i jestem zła. Popłakałam się podczas rozmowy z mężem. On w ogóle tego nie rozumie. Pytał czy płaczę dlatego, że musi iść do pracy. Nie, nie dlatego. Ale nic nie powiedziałam, bo chciałam, aby mąż przyjechał dziś, bo mnie kocha, a nie dlatego, że żona mu nagadała.
I znów płaczę. Jak to o mnie mówią: żydowski płaczek ze mnie. Z byle powodu buczę.
Skończyłam z nim rozmowę. Przykro.
Jakoś sobie te godziny poukładam do wieczora. A jutro będzie nowy dzień.
Boję się tylko kolejnych urodzin. 
edit 22:10
Rozmawiałam z mężem. Powiedziałam mu, że zrobił mi przykrość i że przecież dobrze wie, że dla mnie "daty" są ważne i tworzą właśnie "te chwile" w życiu, które się potem pamięta. Przeprosił mnie i dodał "dałem ciała na całej linii". Poprosił, żebym zrobiła mu listę wszystkich ważnych dni, w których zależy mi byśmy je jakoś "uczcili", żeby za jakiś czas nie okazało się, że znów zapomniał o ważnym dla nas wydarzeniu.
On chyba naprawdę nie przywiązuje tak wielkiej wagi do "świętowania"... Ja po prostu mam inaczej.
Jakoś mi lżej na duchu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 22:15
Jestem okropna
mąż robi w domu wszystko. Sprząta, pierze, prasuje... a ja i tak się doczepiam jakiś drobnych rzeczy których zapomniał. Sama zapominam cały czas o wszystkim, ciężko mi się zorganizować i w ogóle a jemu jeszcze wyrzucam jak on zapomni... eh nie fajna gosia...
Dzisiejszy dzień. Wizyta w Ovum podpisanie dokumentów do programu. Jesteśmy wpisani w kolejkę. Wstępnie marzec - kwiecień. Mąż ma powtórzyć badanie nasienia, niby przy wysokim fsh parametry nasienia się obniżają. Po badaniu będzie wiadomo czy będzie potrzeba mrożenia nasienia. Żeby nie było niemiłej niespodzianki że nie będzie w czym wybierać jak przyjdzie na to pora.
Mamy następny raz pojawić się w drugiej połowie lutego, wtedy mamy się czegoś więcej dowiedzieć co i jak nas czeka. Dzisiaj czuję niedosyt informacji bo miałam nadzieję, że konkretnie się dowiemy jak to będzie wyglądać. Musimy się uzbroić w cierpliwość.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 17:58
co to był za dzień... w końcu przyszedł upragniony piątek i wolny weekendzik!!!całe popoludnie spedziłam z mamuśką na zakupach, dosyć owocnych, przywlokłam nawet do domu pluszowego misia, nie mogłam mu się oprzeć i uznałam ze nalezy mi sie po całym miesiacu pracy i tak poprostu na lepszy humor szczególnie w takie dni kiedy zamartwiam się co z tym wszystkim będzie... wróciłam rozpakowałam zakupy (może to głupie, ale jak cos kupuje zawsze zastanawiam sie czy nie trzebabylo wziasc rozmiar wiekszego gdybym byla w ciazy...) na kolację zrobiłam bruschette z duza iloscia czosnku, troche wina i zaraz włanczam film i do lozka
szkoda tylko ze do tego wszytskiego brakuje obok mojego meza, który znowu pracuje
( bo w takiej mile atmosferze z tak dobrym moim humorem szkoda by było zaprzepascic dalsze starania... no ale cóż może nie zasne i doczekam sie dzis na niego...
góra - dół , góra -dół ...... dół dół dół . To są moje nastroje od wczoraj. Z serduszkowania w liczbie mnogiej wyszła liczba pojedyncza
. Upadłam i leżę ....... Zastanawiam się nad wstrzymaniem się w tych staraniach. Miał być ślub w tym roku ale uzgodniliśmy że zaczynamy w innej kolejności i ze względu na mój wiek i lęk o długość w staraniach ten rok to dziecko a przyszły ślub. Ostatnio przeczytałam że czasami naszymi planami rozśmieszamy Pana Boga i w naszym przypadku chyba tak jest.
Rano stawiłam sie na pobranie krwi na progesteron i tsh . Zaniepokoił mnie skok tego drugiego w przeciągu kilku miesięcy. W kwietniu było 1,61 a we wrześniu 3,11 . To chyba nie dobrze jesli chodzi o starania o dzidziusia ? Zapomniałam o to spytać gina . Wyniki w poniedziałek
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego 2015, 20:14
Weekend u teściów. ... nie ma chyba nic lepszego ehhhh..... jestem teoretycznie w 8 dpo. .. tempka ładnie rośnie ale to ze rośnie to o niczym nie świadczy... juz tego doświadczyłam. .. za każdym razem ryk. Dzisiaj znów mam jakiegoś doła. Ciężki tydzień w pracy, wszystko rozchodzi się o tę pracę. . Dlaczego nie mogę być szczęśliwa, dlaczego za każdym razem musze uzależnia swoje życie swoje szczęście od sytuacji w pracy. Dlaczego ja jestem taka naiwna ze za każdym razem nie myślę o sobie tylko o wszystkich dookoła. Do tego jeszcze przytyłam. ... niby nie dużo ale czuję że mi z tym źle. .. trzeba coś z tym zrobić bo nie może być tak że mi oponka wylewa się ze spodni
czuje się okropnie. Mam ochotę się napić i pójść spać.
Weekend u teściów. ... nie ma chyba nic lepszego ehhhh..... jestem teoretycznie w 8 dpo. .. tempka ładnie rośnie ale to ze rośnie to o niczym nie świadczy... juz tego doświadczyłam. .. za każdym razem ryk. Dzisiaj znów mam jakiegoś doła. Ciężki tydzień w pracy, wszystko rozchodzi się o tę pracę. . Dlaczego nie mogę być szczęśliwa, dlaczego za każdym razem musze uzależnia swoje życie swoje szczęście od sytuacji w pracy. Dlaczego ja jestem taka naiwna ze za każdym razem nie myślę o sobie tylko o wszystkich dookoła. Do tego jeszcze przytyłam. ... niby nie dużo ale czuję że mi z tym źle. .. trzeba coś z tym zrobić bo nie może być tak że mi oponka wylewa się ze spodni
czuje się okropnie. Mam ochotę się napić i pójść spać.
To niesamowite jak bardzo czegos pragnac mozna dac ponosic sie zludnej nadziei np.ze jajeczko z niedroznej strony przechwyci drugi jajowod.Wiem,ze prawdobodobienstwo takiego zdarzenia jest porownywalne z wygrana w totka.Ale rozsadek schodzi tu na drugi plan.
39 TYDZIEŃ CIĄŻY

38+0
Pozostało 15 dni !!! 
Oj czas leci i niedługo to się stanie! Bedziemy wszyscy w trójeczkę się tuuuuulić!
no nie mogę się doczekać
będę beksać jak szalona pewnie
oszaleję z miłości do tego naszego małego Dziubka
moje Słoneczko 
Przeziębienie przechodzi
na całe szczęście! Czuję się już znacznie lepiej 
Mogę powiedzieć, że od dziś jakoś czuję małego znacznie niżej, tzn jego główkę
tak mi się wydaje bynajmniej.
A jutro wizyta
jednak dotrwaliśmy!
Tomusiowi dobrze u mamusi
a zresztą co się dziwić
pomimo, że ciasno to ciepło i przytulnie
ale niestety syneczku już za kilka, kilkanaście dni będziesz musiał opuścić ten apartamencik 
Ciekawa jestem jak moja szyjka
nadal twarda? Zamknięta? Czy może jest nadzieja na jakieś rozwarcie
. Po wizycie wszystko opowiem
:*
Czekamy Tomusiuuu ! :* 
Kochamy Cie tak bardzo ! 
Byłam u lekarza i jest ok. Na usg na razie widać, że jest ciąża. Kolejne usg za 2 tygodnie. Mam brać nospę jak coś mnie będzie boleć i nie denerwować się! Na razie wiemy, że jest ciąża pojedyncza i że jest w macicy (wkulczona jest pozamaciczna). Coś więcej będzie wiadomo za 2 tygodnie!!!
Przyszła jak w zegarku, tak jak planowała, nawet laparoskopia jej nie przepędziła na kilka dni później. Uparta! Dobrze, im szybciej tym lepiej... ale jak bardzo uporządkowany jest mój organizm. Szkoda, że chociaż raz nie chce podporządkować się mi i moim planom. Zupełnie nie bierze pod uwagę co ja chcę... 
A tak na poważnie, zaczynam nowy cykl po zabiegu. Nie nastawiam się, że coś z tego będzie, jak ma być to będzie, jak ma nie być to nie będzie. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.
Chciałabym pokładać bezgraniczną ufność w Bogu. Niestety, nie jestem jeszcze na tym etapie, to dla mnie wyższy szczebel. To trochę tak, jakbym już była na szczycie drabiny i co jakiś czas o jeden, dwa szczebelki spadała. Potem znów do góry ale nie potrafię się utrzymać na samej górze, na tym samym poziomie. Wierzę, że ON chce jak najlepiej, wie kiedy będzie odpowiedni czas i tu właśnie powinno pojawić się ZAUFANIE. Zaufać to nie buntować się, nie dociekać dlaczego, nie pytać po co i jaki to ma sens. Zaufać to oprzeć swoje życie na Dobru Największym i Najdoskonalszym. Tylko ja jeszcze tego nie potrafię tak na maxa, tak w 100 %, może kiedyś... mam taką nadzieję, że dojdę do tych 100 procent i do ostatniego szczebelka.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Lubię jak ktoś nas odwiedza, tak jak dzisiaj.
Ostatnio ćwiczę swój umysł poprzez rozwiązywanie krzyżówek, średnio mi to idzie 
Dziś mnie boli jakby serce, z przodu i z tyłu. Tak Alusia to na pewno zawał i zejdziesz z tego świata
Ciśnienie jak zawsze w normie, lecz się 
Senność...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.