22 dzień cyklu
49,7 kg
obwód brzucha na wysokości pępka 67 cm
obwód uda 49 cm
7 dpo
Rok temu przeżyliśmy najgorszy dzień w naszym życiu. Dokładnie rok temu straciliśmy nasz Największy Skarb! Naszą Maleńką Kruszynkę... do tej pory nie potrafimy zapełnić pustki w sercu po tej ogromnej stracie, a jeszcze niedawno straciliśmy drugiego Okruszka 
Jest mi dzisiaj potwornie źle...ale wiem że muszę być twarda żeby nie zaszkodzić ewentualnemu Nowemu Szczęściu
Dziś byliśmy na cmentarzu zapalić światełka dla naszych Aniołków - tam już nie potrafiłam być twarda...
Nadal mam temperaturę ok 37 stopni. M. mówi że mam iść na L4...ale wtedy na betę będę musiała iść do innego laboratorium...i nie będzie możliwości wziąć tego na cito
sama nie wiem co robić... tym bardziej, że brakuje mi wiary w to, że się udało! mam zupełnie niebolesne piersi...a ta temperatura pewnie przez wysoki progesteron 
Rok temu powiększyło się grono Aniołków...o nasz Kochany Skarb... Oby już więcej Naszych Maleństw od nas nie odeszło! Kochamy Was Serduszka!! 
_____________
1 śniadanie: Jajecznica z cebulą i szczypiorkiem + sok z jabłka, marchewki i buraka
2 śniadanie: Jabłko z cynamonem, rodzynkami i płatkami jaglanymi
Obiad: Hamburger i frytki
Podwieczorek: Koktajl z maślanki z bananem, otrebami owsianymi i kakao
Kolacja: Grzanki z pastą z groszku
Tak się ogarniałam, że dopiero od zeszłego wtorku poszłam do pracy. W sumie nie mogłam już dłużej wysiedzieć w domu.
W tym tygodniu umówiłam się do gin'a, najbliższy wolny termin to ... 9 marzec. Jak ja wytrzymam do tego czasu?!
Póki co muszę jeszcze załatwić skierowanie od lekarza domowego, inaczej ubezpieczenie nie pokryje mi kosztów. No i mamy z mężem całą listę pytań do wypełnienia. A i jeszcze muszę zdobyć moje wyniki z poprzedniej kliniki - mam nadzieję, że nie będą robić żadnych problemów.
Teraz pozostaje mi czekanie na @, bo niestety przez moją chorobę nici z przytulanek. Było tak strasznie, że biedny mąż wyniósł się na dół na kanapę. Ale mamy za niedługo kolejny cykl i kolejne pole do popisu. Oby ...

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2015, 14:38
Tak robilam wszystkie i hormonalne i jak przechodzilam owulacje lekarz pokazal mi na monitorze jak robil przed i po owulacji i wszystko jest w porzadku wczesniej balam sie to zrobic bo myslalam ze moze przez moja chorobe jakos to wplywalo na mnie ale okazalo sie ze jest dobrze
Ha mamy nowe łóżko. Nic wielkiego i niesamowitego bo to najprostsza konstrukcja z Ikei
. Sosnowa rama 160x200 cm plus średnio-twardy materac. Jutro montujemy i śpimy. Stare było super ale miało podnoszony dwustronnie materac z powodu pojemnika na pościel. I po latach użytkowania po środku zrobiła się głęboka dziura w którą regularnie wpadała moja zadnia część i średnio mi było wygodnie szczególnie teraz w stanie błogosławionym. Z racji tego że budżet był nie za halo padło na tanie a że przy okazji niezłe to upiekliśmy dwie pieczenie przy jednym ogniu.
Piątkowa wizyta u neurologa bardzo udana, dostałam czopki Torecan na wymioty i zastrzyki z Dexavenu na migreny. Dziś mnie pobolewała głowa, zjadłam 2 apapy i chyba nic się z tego nie rozwinie 
Narty narcioszki narciunie
czyli to co tygryski lubią najbardziej w wersji hard
wczoraj i dziś
. Ależ się wyszaleliśmy z Mężusiem.
Staram się żyć normalnie, ale cały czas ta świadomość ta myśl o maluszku we mnie gdzieś jest...
dziś już 10 dpo.. szybko mija ten cykl... kusi mnie żeby jutro rano pobiec do apteki, kupić test i siknąć... nie wiem czy nie za wcześnie ale temperatura tak wysoko się utrzymuje, że chyba jeszcze w żadnym cyklu tak nie miałam... boję się rozczarowania.. kolejnego.. może jednak jeszcze nie testować? miałam tego nie robić dopóki nie przyjdzie @... ale ta ciekawość jest straszna.... dobrze że w domu nie mam żadnego testu bo pewnie bym zaraz pobiegła robić a tak muszę poczekać do jutra...
11 dc
Dostałam Bromocorn 1/2 tabletki na noc na prolaktynę a w 20 dc jadę na usg i zaczynamy!
Nie spodziewałam się...
Myślałam, że będzie ponowna cytologia, dodatkowe jakieś badania a tu pytanie "Kiedy Państwo chcą działać?" - "Jak najszybciej " padła z naszej ( no dobra z mojej ) strony odpowiedź, następnie badania na toxoplazmoze i różyczkę, ankieta u embriologa z informacją, że dostaniemy na emaila wszystko i co? I nie dojechaliśmy do domu i już wszysyko na emailu.
Powiem Wam, że jestem zszokowana, że to tak szybko poszło a wizyta u Pana doktora (pierwsza) była ekspresowa.
Najgorsza jest umowa... nic mi to nie mówi mimo iż czytamy i czytamy.
Czy ktoś nam coś może jeszcze podpowiedzieć? Bo stymulacja zacznie się za ok 2,5 tygodnia!!
Przerażenie miesza się z radością. Musi się udać, musi. 🥰🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2022, 21:01
Zaczęłam 10ty tydzień, mdłości nie ustępują a nawet wymiotowałam znów. Brzucho boli, a w zasadzie takie jak by uczucie drętwienia, więc myślę że wszystko jest na dobrej drodze
Za tydzień w poniedziałek usg, może za 2,5 tygodnia prenatalne
a równo za miesiąc zacznę 2 trymestr!!!
Uff... w końcu doczekaliśmy się
wczoraj rano był pierwszy pozytywny test, dziś drugi, no i temperatura książkowo się trzyma w górze
jestem przeszczęśliwa!
Ostatnio myślałam sobie, że jak test wyjdzie pozytywny to na razie nic nikomu nie powiem, dopóki nie będę po pierwszych badaniach. Dlatego zastanawiałam się jak się wytłumaczyć skutecznie z mojego niepicia na wczorajszym wyjściu ze znajomymi. Bałam się, że jak mnie zaczną wypytywać to pęknę i jednak się wygadam. Tymczasem moja wymówka była bardzo wiarygodna i nie drążyli tematu, za to ja byłam tak szczęśliwa, że chciało mi się krzyczeć wszystkim dookoła, że się udało
i tak na prawdę to musiałam sama się powstrzymywać, żeby się nie wygadać 
Mój mąż bardzo mnie zaskoczył, bo myślałam, że przy drugim dziecku już nie będzie taki rozemocjonowany, a tymczasem wczoraj siedział ze znajomymi jakby nieobecny. Myślałam, że może mu się nie podoba, bo to jednak byli głównie moi znajomi, ale potem się przyznał, że po prostu był tak przejęty tym pozytywnym testem, że nie mógł myśleć o niczym innym
Dziś też cały dzień mówi tylko o tym i planuje przyszłość bardzo na wyrost, włącznie ze zmianą auta na większe 
I po weekendzie. A dopiero co się zaczynał. Czemu wolny czas tak szybko leci?
Sobota minęła na sprzątaniu świątecznych ozdób. Wieczorem świętowaliśmy urodziny chrześnicy mojego męża. Było trochę % ( chyba nawet za dużo
). Tak więc niedziela rozpoczęła się od niechętnego otwarcia oczu (poszliśmy spać po 1, a wstaliśmy po
. Leniwe śniadanie i chwile nicnierobienia. Ale przed 12 zadecydowaliśmy, że jedziemy na basen. Nie lubię tego basenu, na który jeździ mój mąż - jest mało miejsca. Pływa się w kolejce, ludzie chlapią wodą po oczach. No ale cóż. Ważne, że w ogóle ruszyłam swój gruby tyłek. Świetnie zadziałało na kaca
Po powrocie byłam taka senna, że gdybym miała przycisk "off" w jednej sekundzie padłabym na poduszkę i zasnęła. Druga połowa dnia to czyste lenistwo (no może z wyjątkiem przygotowania obiadu - a ten akurat dziś wyszedł mi wybornie).
Na wczorajszej imprezie oczywiście same dzieciate pary...u jednych dwójka, u drugich dwójka...u trzecich trójka...a my? Gdzie nasz Kurczaczek?? Kuuuuurczaczku!!!!! nie ociągaj się tak. Ile każesz czekać?
Mamusia traci cierpliwość 
28 dc
Hmm... @ się zbliża. Zaczyna lekko pobolewać brzuch i wydaje mi się że plamienie się zaczyna. Sama nie wiem... Po wczorajszym
to w sumie dziś powinna być
Bo to jej wyznacznik 
Jeśli temperatura jutro wzrośnie lub będzie na tym samym poziomie to zrobię test. Ale znając moje szczęście to wyciągając termometr zobaczę czerwoność i będzie po ptokach. A no i tempearturę niższą 
Wtedy mój mężczyzna będzie się musiał umówić na badanie nasienia.
Nawet nie chce mi sie pisać o całym tygodniu i weekendzie.
Wczoraj tak pojadłam że zasnąć nie mogłam i znowu śniła mi się policja. Kurde prześladują mnie
A to nie za dobry znak. O dziwo pamiętam co mi się śni ostatnio. Wcześniej farbowaie włosów, tzn że miałam robić pasemka albo ombre ale farby nie kupiłam. I tak myślę czy sobie nie zrobić 
Pewnie z żalu po @ we wtorek sobie coś kupię
O ile będzie już wypłata 
Od dwóch dni mam straszną depresje...wiem, że nie chcecie tego słuchać, ale może Wy mi jakoś pomożecie... bo ja już nie wiem zupełnie co robić... zacznę od poczatku.
Około 9 lat temu zmagała się z wagą. Za pewne każda kobieta kiedyś miała z nią problem. Mi kg zostały po toksycznym, dwuletnim związku. Miała wtedy przeszło 60kg na liczniku przy bardzo niskim, jak dla mnie wzroście-165cm. Wyglądałam niby normalnie, ale patrzą moimi oczami na siebie widziałam tłustą i brzydką dziewczynę. Dzięki byłemu mam uraz trwały na mózgu i nigdy nie zaakceptuje siebie. Po zerwaniu ogarnęłam dupę i schudłam 10kg... połowe dzięki depresji po zerwaniu a kolejne 5 dzięki imprezom i tańcu do rana... te wszystkie zmiany zaszły w wakacje między 2 a 3 klasą liceum. Po powrocie do szkoły nikt nie umiał mnie rozpoznać... z cichej, brzydkiej i szarej myszkiwyrosła odwaźna, głośna i szalona dziewczyna. Dobrze, że te zmiany zaszly, bo w innym wypadku nie pozała bym swojego obecnego męża 
Nawiązując do mojego obecnego stanu... zaczęło się w sobote. Poranne ważenie sprawiło, że na każdym kroku widząc swoje odbicie płacze... myślałam, że magiczna, dwucyfrowa liczba pojawi się dopiero po 30tc. Niestety. Jest już ze mną....niby w ciągu tygodnia tylko 400g mi przyszło... ale był tydzien kiedy było 1,5kg na plus i???? O co ku***a chodz????? Przecież nie przejadam się., fast food istnieje tylko.okazjonalnie-max 3 razy w miesiącu. Jem 5-6 posilków dziennie, chodze na spacery min 40min dziennie i???? DUPA! Dupa rośnie w takim tempie, że mam nawet rozstęp na pośladku!!!! Płakać mi się chce, jestem wściekla na siebie bo nie zapanowała nad tym....ale najgorsze jest jednak to, że nie służy to Lilce.... co ja mam zrobić??? Głodzić się? Nie chce być tłusta a ludzie, na szczęście nie wszyscy, mówią " oj troche i dupka urosła", " nooo ja to przytyłam tylko 10kg w ciąży".... wczoraj teść dobił mojego gwoździa do trumny... teściowa kupiła mi spodnie ciążowe ale nie dość, że 3/4 nogawki to do tego w takim stylu, że moja babcia nawet w takich nie chodzi. Mówię jej, że za małe będą, na co teść" no Jola, przecież widać, że Madzi się przytyło to odrazu widać że będą małe".... musiałam.odwrócic wzrok bo mi łzy w oczach stanęły... nawet teraz...przymierzylam je.... nawet na tyłek.mi nie weszły.... jestem taka wściekła na siebie, że się spasłam... jakoś wszystkie.dziewczyny ładnie tyją w ciąźy a ja wyglądam jak ogr...każde spojrzenie w lustro kończy się płaczem...
Prosze Was o rady.... co zrobić... dieta jakaś? Bo z ćwiczeniami to raczej słabo bo mam złe przejscia i nie moge. Ale spacery tak.... wiem, że uznacie mnie za stuknietą bo tyle czekaliśmy na nasze dziecko, tyle przeszliśmy a ja przejmuje się wagą...ja bardzo kocham moją małą córeczke, która mnie kopie i się rozpycha w brzuszku.... macie jakieś swoje sposoby?? Bo ja już nie mam zupełnie pomysłu... czuje, że stoje pod ścianą bez wyjścia....zaczełam notować co jem i o jakiej godzinie. Jeden dzień w tyg mam dyspensy i mogę zjeśc coś dobrego np lody albo pączka. Nie jem późno, chyba, że owoc lub serek wiejski lub grecki.
Nie skarćcie mnie.... potrzebuje pomocy... świeżego i obiektywnego spojrzenia...
Mam trochę przestawioną dobę bo przez ostatnie 4 miesiące pracowałam (a mój ukochany nadal pracuje) na nocki od 19.00 do 3.00. Teraz chwilowo nie pracuję ale nadal chodzę spać wcześnie rano, czasem zdarza się, że ok 6.00. Moje "wczoraj" to tak naprawdę czas przed położeniem się spać 
Wczoraj czekałam no ukochanego jak na igłach... Nagły wzrost mojego libido i świadomość, że prawdopodobnie teraz jest TEN czas sprawił, że minuty leciały jak krew z nosa.
Wrócił z pracy nawet nie zmęczony, no to dawaj do wanny i do wyrka 
Rano (czytaj 13.00) wstałam wypoczęta i z jakąś taką dodatkową motywacją. Wysprzątałam caaałe mieszkanie (no zostawiłam tylko moją szafę ale ciii) ugotowałam obiad, upiekłam ciasto, zaprosiłam koleżankę na kawę, wyprawiłam Lubego do pracy i poszłam z koleżanką na zakupy.
Dawno nie miałam tyle energii do działania... i do myślenia. Doszłam do wniosku, że ok poszukam sobie tutaj lekarza i zobaczę jak to się wszystko odbywa ale jeśli dostanę okres w lutym to rezerwuję lot do PL i tam sprawdzę u mojego lekarza co się dzieje.
Chyba muszę częściej sprzątać w mieszkaniu, jak mam czysto to myśli też jakieś takie bardziej klarowne 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2015, 22:54
Czemu wewnętrznie wszystko tak mocno przeżywam,dlaczego się tak stresuje?
Teraz rozpoczyna się tydzień czekania czy będzie @ czy nie będzie... ale wewnętrznie mam przeczucie, że to tez nie był ten cykl ;/
Witam z rana 
Mamy bardzo duzo pracy w studiu,az dziw jesli wziac pod uwage pore roku...caly czas chodze z zeszytem wpisujac wizyty...mam juz poumawiane 7 dni w tygodniu az do 5ego marca...mam nadzieje,ze bede czula sie dobrze i damy rade
chociaz zauwazylam ze bedac w pracy, rozkrecam sie i jestem pozniej caly czas nadaktywna..zostajac w domu jakos sie rozleniwiam...
Nie moge sie doczekac konca lutego..czekamy na przyplyw gotowki miedzy 15tym a koncem lutego..stawiam bardziej na koniec lutego...no i przeprowadzka!!!!!!!!! mam tylko nadzieje,ze pojdzie szybko i obejdzie sie bez problemow...bedac na nowym domu odetchne z ulga chocbym z niemowleciem miala na kartonach spac
pomalutku sie zrobi..wazne ze czysto, odremontowane itd a nie z takim wynajemca jakiego mamy teraz...sam menda nie zrobi ale nam nie pozwala bo : NIE WIEM ILE BEDZIECIE TU MIESZKAC..ok rozumiem..pierwsze pol roku ale my koorwa mieszkamy juz 2,5 roku i ani razu nie bylo nic odswiezone, stare dywany, pelno kurzu...nie warunki dla malego dziecka...dywany plus psy plus raczkujace dziecko pozniej? chyba nie musze tlumaczyc..jedyne co moze byc to masakra!
mam nadzieje ogromna juz 15ego marca byc w nowym domku
blisko pracy..w sumie dojezdzmy ok 30min w jedna strone ale troszke mi ciezko juz prowadzic jednak...
dzisiaj 64 dni do terminu porodu..czas zasuwa teraz w nieublaganym tempie...coraz czesciej sni mi sie porod czy malutka...nawet wiem jak bedzie wygladac
w sumie nie przeraza mnie porod..bardziej przeraza mnie to ze sie go nie boje
po moich przezyciach z pierwszego porodu az dziwne ze sie nie boje...pewnie strach jeszcze najdzie blizej rozwiazania 
Z cyklu: o co tu kurde chodzi?????
Dzisiaj owu zaznaczył mi owulację, temperatury wysokie-tyle, że ja mam późną owulację przecież!!!!! 15/17/19 dzień cyklu nawet a tu co 10 dnia cyklu???????? Nawet testów owu nie zdążyłam zrobić bo i po co????
Imprezowałam z mężem w weekend, były piekne SPONTANICZNE serduszka-oboje mieliśmy ochotę jak nigdy!!!!Sluzu nie odnotowałam żadnego jedynie czasami czułam jakby woda ze mnie leciała a teraz pytam męża jaka byłam w środku a on mówi: "mokra jak psia mać".
)))))))))
Czy mój organizm robi sobie żarty ze mnie????
Chyba tak!
nawet żelu nie zdążyłam użyć...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego 2015, 09:07
No i dupa. @ jak nie było, tak nie ma... Jak się nie pojawi, w środę pójdę do lekarza. Będzie pretekst do wysępienia skierowania na hormony 
A tym czasem postanowiłam zrobić morfo + mocz z posiewem, na które dostałam skierowania, ze względu na ten mój spadek odporności ostatni. Tak więc zwlekłam się rano. Zamiast na test nasikałam do kubeczka i zaniosłam grzecznie do placówki medycznej. Przy okazji wydałam skandaliczne 40 zł na B-HCG. Wymyśliłam w całej swojej mądrości, że jak pójdę do gin to i tak, pierwsze, co zleci to będzie beta. Tak więc pójdę z gotowym dowodem na to, że spóźnia mi sie @, ale nie z powodów oczywistych...
A poza tym chcę już mieć pewność. Bo oszaleć można. Gdyby nie to, że temperatura skoczyła, to już bym sobie podarowała nadzieję... Ale temperatura dzisiaj 36,87. Takiej wysokiej jeszcze w tym cyklu nie miałam...
Ale nijak się w ciąży nie czuję. A wiem, jak się czuję w ciąży, bo byłam... Tak więc 
Dawno nie pisałam bo czasu mało no i rozłożyła Nas choroba 
W czwartek na połówkowym w Genetycznej Poradni Prenatalnej wg. USG wszystko jest OK tylko "badanie trudne techniczne" - okazała się, że ciąża wypada na młodszą o ok 6dni
nie wiem jak to tak skoro w 17tc była równa TP z OM..trzeba czekać do 25.02 na kolejną wizytę u prowadzącego. Mimo wszystko ważne, że z Dzieckiem jest dobrze
no i chłopiec pozostaje chłopcem

W śr. wieczorem mąż był u lekarza okazało się, że ponoć jest tylko przeziębiony ale z łaski swojej lekarz wypisał mu L4 na 2 dni...no i ja prawdopodobnie załapałam coś od męża i pewnie doprawiła mnie ta przeprowadzka.
W pt. wieczorem temp. 38C wzięłam 2x APAP - nic nie pomogło więc w sb. po śniadanku do przychodni i dostałam antybiotyk na 4 dni "Amotaks" - ponoć bezpieczny w ciąży. Lekarz chyba wie co zapisuje. Mam nadzieję, że ten antybiotyk i cały epizod z chorą nie zaszkodzi Małemu.
A my od czw. jesteśmy już na swoim. Powoli próbujemy mieszkać bo jest jeszcze tyle do zrobienia
wszędzie kartony. No i dziś mają Nam w końcu przywieźć kuchenkę
myślałam, że gorzej będzie mi się dostosować ale nie jest źle
może dlatego, że te kilka pierwszych dni był tutaj ze mną ciągle mój J

Jak dojdę do siebie pewnie napisze coś więcej
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego 2015, 09:26
2dc dziś kupie inofolic +wiesiołek + siemię lniane, D umawia się na badania i będzie wszystko jasne, działamy 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.