taśta Jak nie My to kto??? 6 lutego 2015, 11:32

Zlecił hcg tylko w odpowiednim czasie a nie latać co chwile, dostałam leki na podtrzymanie, to nie jest tak ze lekarz nic nie zrobił. Konsultowałam sie z innym tel i powiedział ze na tym etapie nie wiele można zrobić tym bardziej ze wyniki M były fatalne i jeśli to błąd genetyczny to nikt mi nie pomoże


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2015, 11:34

Naszły mnie refleksje i nostalgia dopadła! (masakra)
Rok temu dowiedzieliśmy się o problemach z nasieniem i nic, absolutnie nic się przez ten czas nie wydarzyło. Tak sobie myślę, że ten cały rok był dla mnie koszmarnie trudny. Musiałam nauczyć się żyć ze świadomością niepłodności, musiałam nauczyć się radzić z moimi emocjami. Nauczyć się akceptować kolejne ciąże i nie wpadać z tego powodu wu depresje. Czy mi się udało? Po części tak. Ale gdy tak spoglądam w przeszłość i patrzę w teraźniejszość zastanawiam się dlaczego jestem w tym samym miejscu co rok temu. Dlaczego to nie mnie spotkał cud w postaci dziecka, dlaczego trafiło na inne starające się a mnie ominęło. I to aktualnie boli najbardziej. To my z mężem a właściwie ja i moje emocje musimy dalej walczyć.
Czuję się przegrana.

2 trymestr !!!!
szczęśliwa

Wizyty u gin NFZ chyba nawet nie chce mi się opisywać.
Żenada, dno mułu i wodorosty.

Kobieta nie wiedziała, co to ciąża biochemiczna, wg niej poronienie powodują ZAWSZE złe plemniki (znaczy takie wściekłe czy co? nie dopytałam, a szkoda ...), a badała mnie wkładając mi do środka rękę po łokieć. Zobaczyłam gwiazdy na niebie, ziemi i całym wszechświecie.
No moje pytanie o badania, które mogłabym wykonać, by zapobiec kolejnemu poronieniu, zrobiła oczy jak żaba i bąknęła coś na zasadzie, że ona przecież wróżką nie jest i mi tego żadnymi badaniami nie zagwarantuje.

Zapisała mi globulki na (rzekomą) grzybicę, a wyjmując rękę z mojej pochwy z obrzydzeniem popatrzyła na wydzielinę :D Chciałam spaść z samolotu ze śmiechu ;)

Chyba się z panią nie polubimy i będziemy omijać szerokim łukiem.

W najbliższym czasie czeka mnie dermatolog (16.02), potem ginekolog prywatnie (wstępnie 4.03) - chyba, że coś mi się z @ podzieje i poprzesuwa makabrycznie, to wtedy będę zmieniać termin. no i kardiolog, a wcześniej pewnie internista.

Oj, pobiegam sobie po lekarzach. Moja hipochondrycza dusza odżywa :D :D :D

Zaniedbuję ten mój pamiętnik.

Z dobrych informacji: 03.02 dostałam w końcu @. Od razu tel do szpitala kiedy mam przyjechać na diagnostykę. Kazali być 09.02 no to pytam czy nie za późno bo to chyba powinno być między 3 a 5 dc. Ale powiedzieli, że tak mam być to będę. Pierwsze dwa dni były lajtowe jak na okres ale wczoraj "zawory puściły" :/ Leje się jak z kranu, brzuch boli i jestem spuchnięta jakbym piłkę połknęła. Ale jak by nie było jest @ i jest nadzieja na nowe...

A. znów ma tydzień pracujący więc się lenie w domu i nie mam co robić. Kolejny miesiąc na zwolnieniu i jeszcze chyba się na tym nie skończy. W sumie dobrze bo na spokojnie mogę myśleć o badaniach, wizytach i nie muszę się stresować o wolne.

A poza tym nic się nie dzieje. Totalny zastój w nastroju, uczuciach i chęciach. Zero energii...


Zaczynałabym już II trymestr... ;(

rah Dam szansę i nam. 6 lutego 2015, 12:28

Od wczoraj boli mnie coś w plecach z tyłu. Nie nerw, nie kość. Na wysokości prawego płuca, pulsuje, ściska. Dzisiaj raz zakuł mnie mocno pępek. Jakby mi ktoś igłe wbił. Znieruchomiałam, szukałam czy tam nic nie ma...
Poza tym wszystkie objawy zniknęły :(
Nie boli brzuch (od wczoraj może bardziej ukrwione), nie bolą piersi, z każdym dniem coraz mniej, a dziś to już zupełnie w ogóle....
Jedyne co, to nie mogę za dobrze jeść. Wsystko staje w gardle. Ani jogurt, ani mięsko, na samą myśl mnie mdli, ale jak wepchnę to nic się nie dzieje. Ciagle chce mi się pić...
A do tego Jacek mega chory :( Zatoki zawalone, gardło boli....

Dawno nie pisalam. Szczerze to myslalam ze stranka pójdą znacznie szybciej ale okazuje się ze się mylilam właśnie mija 7cykl a ja dalej nie w ciąży.
Zdecydowałam się pójść do lekarza myślę ze jest dobry dzięki niemu wielu dziewczyna udało się zajść w ciaze. Po USG mój perzeczyk w 11dc miał 16mm wiec 14 DC dostalam zastrzyk pregnylu a od 16dc do 25dc bralam luteine dopochwowo. Miałam także wykonać badanie na chlamydie i badanie nasienia. Niestety okres przyszedł jak zwykle w 28dc. Badanie na chlamydoe nie zdarzylam wykonać a wizytę u gina mam juz środę to juz nie zdarze ale badania nasienia są takie
czas uplyniecia - 30 min
objetosc - 3,6ml > 1,5 ml
ph 8,2 > 7,2
lepkosc zwiekszona
aglutynacja - brak
plemnikow w 1ml 78000 000 > 15mln/ml
całkowita liczba plemników 280 800 000 > 39 mln
ruch postępowy 40% > 32%
ruch niepostępowy 32%
plemniki nieruchome 28%
zywotnosc 73% > 58%
formy patologiczne wsrod plemników 95%
ilosc plemnikow o prawidlowej budowie 5% > 4%

Czytam gdzie się da wstawiamy te wyniki żeby ktoś podpowiedział ale z tego co wyczytalam i z opini innych na forum badanie wyszło ok wszystko się wyjaśni w środę po wizycie jak pokarze badania ginowi. I zaczynam 8cykl pewnie jeszcze będę musiała zrobić badanie na drożność jajowodów. Wszystko okaże się w środę.
Buziaki

Dziś dostałam skierowanie na estradiol, prl i progesteron w 20-21 dniu cyklu od mojej pani doktor nfz-towskiej. Posiew z pochwy ujemny uffff :)

A jutro spotkanie ze znajomymi, będzie ciężko bo jedna z koleżanek jest w 4 miesiącu ciąży...

a tymczasem do pracy.

Alicja83 Strach 6 lutego 2015, 13:30

Wizyte u lekarza musilam przyspieszyc, wczoraj okolo 11 rano zaczelam plamic, lekarz kazal sie natychmiast polozyc i przyjsc z mezem o 15 - oczywiscie ja bylam w pracy i gdzie tu sie polozyc

Po wizycie okazalo sie ze wszystko Nest calkiem ok , takie plamienia Nora sie zdazyc,

Strachu sie najadlam

Ewela0313 lottery ticket 6 lutego 2015, 16:09

2 dni do transferu
Brzucho dalej troche boli, ale juz o wiele lepiej jak wczoraj.
Mam wypieki na twarzy jakby pol swiata o mnie myslalo :) , ale to chyba od progesteronu .Temperatura tez poszybowala wysoko.
Od wczoraj zaczelam brac zastrzyki z progesteronu w oleju. Nie taki diabiel straszny :) Wczoraj zrobila mi zastrzyk siostra, nie bolalo nic, zobaczymy dzis czy moj maz tez bedzie taki delikatny :)
Jeszcze 2 dni a pozniej 12 dni.... i wszytko bedzie wiadomo :)

wiesz, ale wychodzi na to, że ja i mój partner jesteśmy płodni.. bo w ciąży byłam.. nie wiem co robić, może warto odczekać jeszcze trochę czasu i później podjąć jakieś działania, jednak dla mojego organizmu jest to jakaś znaczna zmiana.. nie wiem, co myślicie?

Już po zakupach...
Muszę przyznać, że były w miarę udane. Jakoś tak po powrocie do domu, zrobiła mi się przykro. Nie jestem zła, wkurzona czy obrażona. Jest mi najzwyczajniej w świecie przykro.
Pojechałyśmy we trzy, właściwie w czwórkę. Teściowa, szwagierka i ja no i fasolek :D Pojechałyśmy na deser do Grycana, a potem postanowiłyśmy wejść do smyka. Tak pooglądać... Wszystko było fajnie. Zabolało mnie tylko jedno... One oglądały kocyki, rożki i padało tylko : "o ten by mi się podobał", "ten już nie tak bardzo, tamten był ładniejszy", "trzeba będzie mieć takie dwa", "taki by się przydał, ale nie w tych kolorach, nie są ładne"... itd itp...
A ja??? Ja chodziłam za nimi próbowałam wtrącić swoje uwagi, ale nie reagowały. Znalazłam inny kocyk, w zwierzątka, fajny i żyrafka była, i lew, i misio, powiedziałam, o ten jest ładny w takie małe zoo. Reakcja? Brak reakcji, poszły w ogóle nie patrząc na mnie ani na kocyk... odwróciły się i po prostu odeszły do innej alejki.
Jest mi cholernie przykro. Wiem i rozumiem, że to pierwsze dziecko w rodzinie. Wiem, liczę się z tym, że będzie szaleństwo, będzie wariacja, będzie pięknie. Wiem też, że rodzina zadba o to, żeby maluchowi niczego nie brakowało. Żeby było zdrowe i kochane. Ale dlaczego ja? Dlaczego jestem odrzucona? Tak się przynajmniej czuję.
Nie oczekuję niczego. Niczego nie żądam. Nie chodzę i nie mówię co mają kupić, gdzie mają kupić... Chcą niech kupują. Przecież to też ich radość i malutkie szczęście.
Może potrzebuję rozmowy. Może potrzebuję czegoś w stylu:"wiesz, to i to będzie potrzebne, musimy czegoś takiego poszukać. Będzie ważne jeszcze to i to" ; "taki kolor jest ładny i neutralny, będzie wam pasował" ; "musicie mieć jeszcze to i to, żeby pamiętać o tym i o tym"; a nie "to by MI się podobało" ; "to kupimy tam" ; "takie nie może być" ...
Nie wiem...
To chyba nie są hormony. To nie jest złość, czy wydziwianie. Jest mi po prostu przykro...

Paragonik_93 Paragonikowe starania! 7 lutego 2015, 09:17

Wczoraj znowu jakieś rewoluje! Zaczęły drętwieć mi usta, a później ręka. Może to dlatego, że nie biorę magnezu a mogłam mieć niedobór! Później dreszcze, ból głowy i kupa. Chyba to jakieś zatrucie pokarmowe, ale nie wymiotowałam! Chciaż odczuwam mdłości to nie wymiotuje. Mam tylko straszny wstręt do zapachów. Odrzuca mnie. Jak nic nie jem to mi niedobrze, a jak już coś zjem to znowu mi niedobrze i jak tu żyć? Czekam na wizyty u lekarzy w przyszłym tygodniu, bo narazie nic nie wiem ... i czekam.

Strata bliźniąt w 17tc [*][*] :( :( pamiętam do dziś te maleńkie smutne buźki takie bezbronne i maleńkie .....
po półtora roku starań przyszła upragniona ciąża byłam szczęśliwa kiedy z zaskoczenia to na mnie spadło i zrobiłam test a tam dwie kreski :) ... pierwsze usg i na obrazie maleńki pęcherzyk odpowiadający wiekowi ciąży :) :) ale jeszcze brak zarodka bo to był 4tc za 2 tyg. kolejna wizyta 6tc i kilka dni i diagnoza ... ! brak echa zarodka ... no nie ! dlaczego znów nas to spotkało za co ? :( :( i kolejne usg za tydzień 7tc i diagnoza ta sama tylko u innego lekarza decyzja łyżeczkowania ... kolejnego ! :( i tak 8tc straciłam kolejną ciąże [*]
kolejna trzecia strata w 5t4d test potwierdzający ciąże , usg widoczny maleńki pęcherzyk i beta potwierdziły ten stan ... który trwał kilkanaście dni i spadek bety testy bledsze plamienie w rezultacie ból i krwawienie kolejna strata ???? kontrolne badanie po stracie wszystko ok nie ma przeciwskazań do starań o kolejne dziecko i udało się ! znów ! i taki sam scenariusz testy pozytywne i z dnia na dzień ciemniejsze beta ładna zdanie lekarza niekoniecznie ... powtórka kiepski przyrost ale był prawie o połowe ale testy dalej ciemne progesteron dobry nawet bardzo usg ... jest pęcherzyk ale jakiś mały ... no co jest znowu ku... mać !!! nie tak że mnie to spotyka zdaniem lekarzy nic się nie dzieje badania ok tarczyca , toxo, cytologia ok brak chorób i brak wskazań do badań :( i strata ciaża w 7tc stracona na etapie 4tc za mały pęcherzyk ale była szansa że urośnie beta lwkarza zdaniem w szpitalu rokowała ale nie znam wyniku nie umieszczony nawet w karcie ale przygotowania do łyżeczkowania pełną parą rozebrana czekam aż mnie uśpią ... nagle pani ordynator mówi że mnie zbada palpacyjnie ... zbadała ale ból nie do opisania w wyraźnym miejscu .... odpięli mnie z tych pasów zdjęli maseczkę tlenową z buzi i wio! na usg szukanie przyczyn bólu ... znaleziona ! jest coś w ujściu jajnika do jajowodu zajęta bańka no i co skoro ... boli ... skoro beta rokująca ...to i podejrzenie martwej ciąży w jajowodzie no i szybko zabieg ... laparoskopia usunięcia tworu chypoechogennego owianego ciążą ektopową i torbieli krwotocznej , i ten cholerny zabieg ! okropne nienawidzę tego stanu bólu i niemocy ... pozostawienie zawartości macicy bo tkanek jest niewiele i sama się oczyści o chwała Ci Boże !!!macica powoli się oczyściła sama i tak jestem lżejsza o kilka gram torbieli klinowej -krwotocznej i o kilka gram niewielkiej ciąży ... zyskując ogromny ciężar duszy i ból serca rozdartego ...:( :( dlaczego ??? dlaczego ???:( dlaczego nie możemy się cieszyć z bycia rodzicami dlaczego dla innych to jest takie proste zajść i jest oczywiste że idąc na usg ujrzą maleńką istotę lekko pełzającą po monitorze ultrasonografu z migającym maleńkim punkcikiem ... jakim jest to maleńkie serduszko które bije dla każdej matki i ojca powodując łzy wzruszenia i radości że tam u dołu ktoś mieszka że żyje dla Ciebie ....
:( :( :( :( :( :(
A ja znów udając sama przed sobą borykam się z tym ciężarem i udaję jaka to ja nie jestem silna! g... o prawda ! wcale nie jestem silna chce mi się płakać , wstydzę się zajść w kolejną ciąże przed sobą przed moim M bo nie udźwignę tej porażki po raz kolejny jego miny rozczarowania i oczu wypełnionych łzami ja boje się już ryzykować a co gorsze że nie wiem gdzie szukać pomocy u jakiego lekarza co badać nie wiem ja nic nie wiem i nie mam pojęcia jak się za to zabrać .....

<3 36+4 <3

Piszemy z łóżka szpitalnego.

Wczoraj miałam drugie już Ktg, drugie na którym Mała sobie spala. Wieczorem wizyta. Lekarza zaniepokoiło moje podwyższone crp i to, że nie ma zapisu ktg gdzie mała się rusza. No ale wczoraj mnie odesłal do domu, zalecenia na następną wizytę- powtórzyć mocz, morfologie, crp.
A dziś rano o 9 rano dzwoni telefon i to był mój gin i mówi, że spać przeze mnie nie umiał, bo jednak chciałby to sprawdzić. Czy nie ma zakażenia wód plodowych i to ktg powtórzyc tak porządnie.
No i dziś już jesteśmy po badaniu ktg i usg i póki co jest wszystko dobrze. Jutro pobranie krwi i mocz. Nie wiem kiedy będą wyniki.
Aha no i lekarz napisał w tych kartach podejrzenie hipotrofii... Bo mała jest ciągle za mała.
Wczoraj ważyła 2500gram. Niby rośnie ale ciągle jest Malutka.
Mam nadzieję, że za kilka dni stąd wyjdziemy.
Kocham Cie Majeczko i juz się nie mogę doczekać jak Cie zobaczę, ale niech to będzie za 3 tygodnie :-) <3

No dobrze na 24 lutego na 13 mam(y) się stawić na sławne USG prenatalne. To będzie 13t4d czyli taka końcówka tego czasu w którym powinno zrobić się USG. Na wizycie za tydzień muszę się spytać o test PAPPA. Niby mam dopiero? 31 lat ale fasolek jest invitrowy więc pytanie czy robić czy nie, zobaczymy co powie moja ginka.
Wczoraj spotkałam się z koleżanką i jej 7 miesięcznym synkiem, dostałam w prezencie 2 pary spodni ciążowych czyli jestem zabezpieczona do samego porodu (potrzebuję jeszcze tylko 1 pasa ciążowego). No chyba że urośnie mi z przodu mega wielorybi brzuch no to wtedy będę potrzebować kilku bluzek (mam sporo luźnych-bo takie lubię no ale bez przesady). Powoli planuję wydatki co, gdzie, kiedy i za ile. Tak sobie myślę że nasz dzieć nie musi mieć całej komody markowych ubrań, wypasionych zabawek i wózka- najbardziej trendy w tym sezonie (nastawiam się na tzw. zbieractwo po znajomych- no nie nachalne- sami proponują :) ). Mam już obiecane łóżeczko, wózek, ciuszki (no ale tu czekamy na płeć) i zabawki. Moją (i tylko moją) fanaberią jest bujany wiklinowy fortel do karmienia- nie wiem czy się przyda ale już go upatrzyłam w sklepie ze starociami :D. Zamierzamy zainwestować pieniądze (i to zapewne niemałe) w dobry fotelik samochodowy, to dla nas bardzo ważne. Ze względu na swoją profesję widziałam kilkadziesiąt wypadków samochodowych w tym kilka z udziałem dzieci. Jednego nie zapomnę do końca życia, mama zginęła a dziecko przeżyło tylko dzięki na prawdę porządnemu fotelikowi.... ehhh zmieniam temat bo aż mnie ciarki przeszły :/

Boże dzisiaj juz mija 4 dzien od laparoskopii a ja sie okropnie czuje ciagle bola te zebra bo jeszcze duzo powietrza w nich jest i cale ramiona i rece odbiera ;/ a tu w tej glupiej Holandii tylko sie dziwia ze tak dlugo mnie boli i karzą isc do domowego lekarza ;/ tak mnie to wkurwia !! ;/

Zireael Smętnik 6 lutego 2015, 16:07

No i przyszła:-( rozważam psychiatrę i antydepresanty...

Cudowności :D
02.02 betaHCG 2760
06.02 betaHCG 9331

przyrost_bety-1423235120.jpg


A ile stresu, przeżyć, niecierpliwego oczekiwania i myśli... i nadziei, miłości, trwogi :D od początku dzieci uczą tej cierpliwości i umiejętności oczekiwania, przygotowują psychicznie na wszystkie troski i radości :D za 3 dni kolejna wizyta i nadzieja, że zobaczę już kropka zamiast sam pęcherzyk jak dotąd :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2015, 17:32

Kocham Cię. Tak dzisiaj mówię do siebie przez cały dzień.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)