Odebralam wynik meza... wynik zly... nie wiem czy na In vitro sie nadaje... naturalne poczecie to chyba cud... inseminacja chyba w ogole nie wchodzi w gre... siedze placze... nie moge sie uspokoic... Jula w pokoju obok a ja nie moge sie ogarnac...
Jutro ide do gina z wynikiem... zobaczymy co dalej... chyba nadszedl czas gdy trzeba realnie na to wszystko spojrzec i przestac sie ludzic...
1 dzien po transferze
No coz,za bardzo sie cieszylam tym wynikiem 9 na 9. Z 9 do wczoraj zostaly 3 zarodnki, 1 calkiem niezly i rokujacy dobrze, 2 nastepne hmm.. srednie ale maja szanse. Drazni mnie to troche,ze nie dostalam zadnych szerszych informacji. Pani embriolog przyszla, cos spowiedziala, dala fotke 3 ktore podadza i tyle. Z drugie strony to moze lepiej. Jakby mi dala caly opis, to znajac zycie siedzialabym dzis w ksiazkach i na necie i szukala podobnych wynikow. Zapewne siostrze tez bym nie dala spokoju, a tak malo wiem, dluzej zyje.
Wszystko sie troche opoznilo, tak wiec sprawdzali wczoraj wytrzymalosc mojego pecherza. wypilam poltora litra wody, wiec moj pecherz byl ogromny !! Bol byl tak ne samowity ,ze musialam isc siusiu. Pielegniarka kazala tylko troche
Normalnie dalam rade 
Sam transferer szybki i bezbolesny. Czulam tylko lekki dyskonfort, ale w sumie bylo mi obojetne po duzej dawce Valium.
Pol dnia przespalam, caly prawie przelezalam, totalny luz.
Dzis dopadlo mnie myslenie..... ze wcale to tak dobrze nie wyglada , ze nie mamy nic do zamrozenia, ze nastepne IVF i nastepne dziesiatki zastrzykow, jazdy do szpitala.... nie narzekam, ale poranne jazdy w ponad godzinnych korkach nie sa za przyjemne, codzienne spoznianie sie do pracy .....
Za bardzo bylam pewna, ze bedzie wszystko tak jak sobie wymarzylismy........ wiecej pokory kolezanko, wiecej pokory ... 
Jesli chodzi o moje samopoczucie, to nawet nie wpisuje. Jajniki ciaza, sa jeszcze dosc sporo powiekszone, wiec dlaego bol. Nocne wstawanie siusiu tez chyba jest tym spowodowane. Bole podobne do miesiaczkowych tez podobno calkiem naturalne po punkcji. Tak mi powiedziala moja pielegniarka, w koncu to byl zabieg dodala. Bol piersi to tez wina progesteronu, ktory biore domiesniowo i prawdopodobnie plastrow z estradiolu.
W piatek badania poziomu progesteronu. Pielegniarka kazala sie nie nastawiac na zadne nowinki zwiazane z ewentualna ciaza. Robia je po to,ze jesli wynik bedzie niski , dowala mi wieksza dawke progesteronu. W piatek 20 badania bety. Nie wiem czy odwaze sie zrobic wczesniej test domowy.
AA, musze dodac, ze nie wiem jak w Polsce, ale tu lekarze stosuja abstynecje sexualna z czego meska czesc moze byc smutna.
W mojej rozpisce sie napisane
1. no sex po transferze do testu ( wczesniej tez nie mozna bylo )
2. no Sex do testu ciazowego
3.. jesli test bedzie pozytywnie , no sex do pierwszego USG ( czyli jakies nastepne 2 tygodnie)
no a pozniej....... nie wiem
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 15:01
To miał być idealny weekend. Mieli być znajomi, jedzonko, śmiech, radość i trochę alko.
Ale nie spodziewałam się, że goście tak u nas zabalują, że zawita nas świt.
Na domiar złego - Małżonek grypa, ja bliżej nieokreślone przeziębienie i córeczka zapalenie oskrzeli - o czym uprzedziłam gości, miałam nadzieję, że zaproponują zmianę terminu żebyśmy się wykurowali ..alleee gdzieee tam.
Parę drinków zmogło męża. Ja samym siedzeniem byłam zmęczona.
A oniiii siedząą ii siedząąąą.. i piją i jedzą.
Jak w końcu się zmęczyli ..posprzątaliśmy i pościeliliśmy im łóżko w salonie, i z wieeelką ulgą udaliśmy się do sypialni...
Ale..
nasza córka postanowiła , że czas wstawać.
Nosiłam ją, lulałam, bujałam, taczałam zawijałam w kołdrę, potem w dywan.
I NIC. Nie chce mleka, nie chce smoczka, chce wstawać i się bawić!
Wymęczona do granic możliwości.. padłam na ziemi przy jej łóżeczku trzymając ją przez szczebelki za rękę...
...Żeby po paru minutach obudził mnie potężny kopniak w twarz. A jako , że noszę stały aparat ortodontyczny - moja warga przegrała walkę ze stalą chirurgiczną na moich zębach..Wielkie rozcięcię od wewnątrz które spuchło od środka i wyglądam jakbym trzymała orzech włoski w policzku. No dobra przesadzam. Może nerkowca.
I wtedy postanowiłam, nie chcę więcej dzieci. !!!!!!!!!!!!!!!
Byłam sfrustrowana, wściekła, wymęczona do granic możliwości i miałam ochotę ją dusić.
A co gdybym naprawdę ją udusiła?
______________________________________________________________
Ale potem wstał małż. Zdziwiony! No bo czemu ja zła!?
I powiedziałam mu, że już nigdy przenigdy! żadnych dzieci! ani jednego!! wcale nic!! żadnych tematów o dzieciach!! kasuje ovufrienda i w ogóle nie będę już nigdy chodzić do gin!!!!!!!!!!!!!
I zobaczyłam w jego oczach taki smutek. Taki przeraźliwy smutek. On nie był zdziwiony, zły.. on po prostu cholernie się zasmucił. Myślałam, że mi pęknie serce..
No stoi taki biedny, że aż weź go tylko przytul. Że jemu przykro , że stało się jak się stało. I że było trzeba go obudzić (ale weź obudź chłopa ,który wytrąbił pół litra na łeb).
A on taki smutny....Tak mnie przytulił, wycałował i zrobił przepyszne śniadanie, że doszłam do wniosku, że jak ja mogłabym mu więcej nie urodzić dzieci?
Przecież mogę je usypiać w kasku do hokeja?
_______________________________________________________________
No i dziś tak sobie myślę, że gdyby w tym cyklu się udało to dzidziuś urodził by się w listopadzie, czyli idealnie bo wtedy Małż jest przez 3 miesiące w domu. 
3 dni do Pregnylu!!!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2015, 09:48
A to sa fotki moich synkow jeszcze ze szpitala. Prawda ze sa do siebie podobni 
Maximilian
r
Julian

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 15:26
Udało się przywrócić wykres !!! Jupi
Udało się przywrócić wykres !!! Jupi
Sypie i sypie...
A ja leżę od soboty i zdycham
Nie pamiętam kiedy byłam tak chora. Załatwiłam się tak po piątkowym wieczorze z koleżankami. Piwa mi się zachciało. Głupia!
Nie poszłam dziś do pracy. Na szczęście wczoraj załatwiłam sobie zamianę. Jutro też mam wolne bo wtorek a w środę trzeba już iść. No i pewnie czwartek i piątek będę po 13h.
Wyniki męża - wszystkie w normie. Kilka wskaźników jest minimalnych i to może jest problemem. W czwartek u urologa się dowiemy.
Nadzieja jest 
Moja cierpliwość jest na skraju wyczerpania, już tylko czekam kiedy nie wytrzymam i wybuchnę. Dwa dni z rzędu pracy z panią G. mnie przerasta. Pocieszający jest fakt, że jeszcze tylko 2,5 godziny a może nie tylko a aż, zobaczymy co z tego będzie. Oby starczyło mi cierpliwości, bo mogę powiedzieć kilka słów za dużo. Byle do 14.
Mija tydzień od punkcji. Objawów ciążowych brak. Siedzę w domku na L4 i odpoczywam jeszcze ten tydzień. Nie tęsknię za specjalnie za pracą.
Czuję się wyjątkowo dobrze. Generalnie całą drugą procedurę tak właśnie się czułam. Po pierwszej punkcji jednak byłam bardziej obolała. Teraz jest pod tym względem super.
Jedyna niedogodność to zastrzyki z prolutexem. Robię je rano i potem przez cały dzień trochę boli mnie miejsce wkłucia. Rozmawiałam z lekarzem i powiedział mi, że niestety często tak jest. Nie mam według niego niepokojących objawów. I tak wolę to, niż lutinus.
Pierwszą betę zrobię chyba w sobotę rano. Drugą tak, jak mi kazano w klinice, czyli w poniedziałek za tydzień.
No i @ zrobiła sobie na wakacje
tak rzadko się spóźnia zazwyczaj jak ma być jakaś anomalia to raczy przyjść wcześniej no ale spóźnić się...? A bardzo chciałabym już zacząć nowy cykl...w ciąży na pewno nie jestem. Ciekawa jestem kiedy zjawi się po laparoskopii...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 19:29
no i jestem po!
ale super to USG,przezierność karku, kość nosowa, czynność serca w tym przepływ krwi przez zastawkę trójdzielną prawidłowe!!! widziałam półkule mózgowe, nóżki rączki, żołądek, nosek wszystko jest w normie!
słyszałam serduszko i prace mózgu, jeszcze pobrali mi krew na test PAPPA i hormon wolną podjednostkę beta-HCG i wyniki dokładne za ok 2 tygodnie. Moje kochane słoneczko spało smacznie a lekarz naciskał mi brzuch itp żeby się poruszało
Lekarz powiedział że obstawia chłopaka
cudownie!!!!! marzył nam się synuś
kocham to nasze maleństwo
6cm szczęścia
najważniejsze że jest zdrowe
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 17:15
Uśmiecham się do promyków słońca, blasku śniegu i moich fantastycznych marzeń. Wiem, że wszystko jest możliwe. Moje życie jest wynikiem moich decyzji.
choroby cnd. doszła na ustach oprycha
mam heviran brac
masakara
choroby cnd. doszła na ustach oprycha
mam heviran brac
masakara
no i przylazła @ ....... . Nikt jej nie zapraszał a już na pewno nie 2 dni szybciej . Wyszło , że cykl miałam krótszy niż zazwyczaj. Teraz 26 dni . Nawet gin nie trafił z określeniem owulacji i wyszło jak zwykle .....
. Leżę z bolącym brzuchem i objadam się lodami mimo karcącego wzroku M. .Ale muszę mieć substytut ...... czy On tego nie rozumie
37+0 
CIĄŻA DONOSZONA!!!!! 
I najważniejsze! Jesteśmy już w domku!!!
jestem bardzo szczęśliwa, że mnie wypuścili.
Wyników za bardzo nie znam. Dziś miałam jeszcze badanie krwi, ale wynik dopiero chyba poznam za dwa dni jak odbiorę wypis.
Potem miałam badanie ginekologiczne i szyjka zamknięta ale krótka.
Potem ktg tu wszystko idealnie 
I usg, tu może być. Mała za dużo nie podrosła, tylko ok. 50gram. Teraz waży ok. 2550-2600 no ale niby jest ta granica błędu. Afi 8. Nie wiem czy to dużo czy mało, tyle tylko zobaczyłam na kartce co mieli lekarze.
Także teraz w środę idę po wypis, potem mam ktg które już miałam umówione w zeszłym tygodniu. A kolejna wizyta 20 lutego.
Ogólnie pobyt w szpitalu był całkiem spoko hehe miałam super dziewczyny w pokoju. I położne były cudowne! No może oprócz jednej hehe 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 18:02
W 4 dc byłam u ginekologa. Po prawej stronie był pęcherzyk 9 mm. Dostałam clostibegyt z nakazem brania od 5 dc przez pięć dni. Brałam. Dzisiaj (9dc) monitoring i pop prawej stronie 2 pęcherzyki 22 i 23 mm. Zadzwoniłam do lekarza i kazał zrobić sobie zastrzyk. Byłam spanikowana. Wymieszałam 2 opakowania pregnylu 5000 Po wymianie igły na cieńszą podeszłam do lustra zdezynfekowałam miejsce wkucia i wbiłam igłę w górną boczną część prawego pośladka. Nie bolało. Wpuściłam część płynu i spanikowałam, że nie usunęłam bąbla powietrza! Wyciągnęła, część płynu wyleciało. Wbiłam jeszcze raz i zrobiłam zastrzyk do końca. Hmmm, jestem panikarą i na widok zmiażdżonej ręki w filmie mam wyimaginowane bóle swojej ręki. Z zastrzykiem sobie generalnie poradziłam, nie miałam oporów przed wbiciem igły. Jednak teraz mam wrażenie, że boli mnie pośladek w miejscu wkucia - a to już 1,5 h od zastrzyku! Może to tylko moje paniczne widzi mi się! Mam też nadzieję, że nieco mniejsza dawka pregnylu niż 10000 (bo 2 opakowania 5000 były) nie zaszkodzi. Najwyżej nie zadziała, nie?
Będziemy próbować dalej!!!
Zła na siebie jak cholera. Po co te testy robiłam? Ten jeden felerny takiej nadziei mi narobił. A tu nic z tego.
Beta HCG <0,100>
TSH 6,350 (normy 0,270 - 4,200)
FT3 3,26 (normy 2,00 - 4,40)
FT4 1,26 (normy 0,93 - 1,70)
Jutro mam wizytę u ginekologa-endokrynologa, więc zobaczę co zaleci w związku z tarczycą, no i mam nadzieję, że skróci moją mękę i da coś na wywołanie @ i ustabilizowanie cykli. No i, że wreszcie to będzie gin, który pomoże nam.
Kupiłam korę dębu. Moczyłam dupkę przez 15 minut i ... jest ulga! Allelujah! Będę żyła! 
Dziś byłam w szpitalu umówić się na zabieg laserowy, myslalam ze uda sie na piatek ale bylo juz duzo osob wpisanych, więc zapisałam się na 4 marca, bo kocem lutego powinnam miec @ wiec nie chce potem kombinowac i przestawiać terminu, a 4 marca powinnam być juz po....
Mam sie przyszykować normalnie jakbym miała leżeć w szpitalu, ale jak będzie dobrze to wyjdę w ten sam dzień
aaa i musze zrobić TSH dla anestezjologów... WTF ? po co? przecież ma byc znieczulenie miejscowe 
Musiałam też przelożyć wizyte w provicie, więc z dr T. widzimy się 17 marca 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.