Cukier na czczo: 5,3 (norma 3,6-5,6)
THS: 2,330 (norma 0,270 - 4,200)
Ft4: 18,47 (12 - 22)
BetaHCG: 102,1 (4 tydzień 9,5 - 750)
Coś beta pokazała, ale mam nauczkę z dwóch poprzednich razów, żeby się nie cieszyć zbyt szybko. Objawów w sumie zero, tylko dość wrażliwe sutki przy dotknięciu. Lekkie pobolewanie w podbrzuszu było parę dni temu. Uczucie, że coś pika w środku też minęło, nie ma skurczów małpowych. Jedyne co to śluzu rozciągliwego w cholerę.
Lekarz dziś, ale założę się o loda Magnum w czekoladzie, który chodzi za mną od wczoraj, że nic nie wykuka o każe za parę dni się wrócić na kontrolę. W sumie okres dopiero 3 dzień mi się spóźnia a ja już skacze, że beta za niska...
Zakopcie mnie gdzieś głęboko to może się uspokoję...
Tak ekspresowej rozmowy kwalifikacyjnej jeszcze nie miałam...
Mam zadzwonić o godzinie 14 żeby się dowiedzieć czy idę dalej na etap szkolenia...
Nie wiem co o tym sądzić...
Walentynki?
BEST.SEX.EVER

Poszłam zrobić badania. Kolejka jak za komuny, ale 98% ludzi poszło do rejestracji. Uf, ulżyło mi,ale tylko na chwile bo jeden ze starszych panów zemdlał i uderzył głową o posadzkę. Razem z pielęgniarką pobiegłyśmy na pomoc. Ona wezwała karetkę, ja założyłam wenflon i zrobiłam ekg. Szybko przyjechali i przejęli pacjenta. Byłam 3 w kolejce, babcie się wcisnęły,a potem żadna nie chciała mnie wpuścić więc wcisnęłam się chamsko bo nie zdążyłabym do pracy ,a poza tym kurde byłam tam przed nimi wszystkimi!
Ważne,że badania zrobione. Jutro odbieram wyniki. Trochę się stresuję ,ale musi być dobrze 
Poza tym temperatura wysoko, ostatnio na poziomie 36,93 ,dziś powyżej 37. Może się udało. Czas pokaże:)
Uroczyście w dniu dzisiejszym witam nowy cykl! 

http://i284.photobucket.com/albums/ll35/marzenna79/taniec.gif
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2015, 12:36
Chyba nie pozostaje mi nic innego jak pożegnać się z ovufriend. Odebrałam dzisiaj wynik badania hispatologicznego i w materiale jest całkowity brak pęcherzyków pierwotnych. Czyli 0% szans na ciążę..?? w piątek mam wizytę w klinice niepłodności. Jeśli potwierdzi się diagnoza lekarza z mojego miasta niestety kończymy starania...
Jestem załamana, bezużyteczna...
Nie mam sił już nawet płakać...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2015, 21:20
09.02. lekarz zobaczył pęcherzyk wielkości 14 mm, ale brak malucha i serduszka w środku. Powiedział jednak, że ciąża rozwija się prawidłowo - byłam więc spokojna. Mimo to szukam w internecie, oglądam zdjęcia z USG, czytam, jak jest u innych dziewczyn z BBF... i spokój ucieka. Boję się. Lękam się tego, co zobaczę na następnym USG w poniedziałek...
Staram się relaksować, zająć czymś myśli, oglądać filmy. Staram się pamiętać, że dzidziuś ma jeszcze czas - że u wielu osób było już podejrzenie pustego pęcherzyka, a potem nagle maluszek się pojawił. Mimo to nie potrafię wykluczyć tego ogromnego strachu.
Tak bardzo chciałabym usłyszeć, że to nie jest źle, iż nie widzę tam 2 mmm, 3 mm czy 5 mm maluszka w tej sporej wielkości pęcherzyka.
Chyba słusznie robią dziewczyny, które są w stanie bardzo długo poczekać na 1 USG, aby być już spokojnymi. Bo co zmieni tak wczesne USG? Nie byłam na tyle cierpliwa.
Maluszek już od 1. chwil uczy mnie matczynej cierpliwości... i tego matczynego lęku.
Jeszcze niedawno tak bardzo chciałam być w grupie tych, którym udało się zajść w ciążę - a dziś tak bardzo chcę być w grupie tych, które usłyszały bicie serduszka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2015, 12:06
Połowa tygodnia. Coraz bliżej weekendu ( w zasadzie tylko jutro będę chyba miała pracowity dzień - ale też umiarkowanie ). Coraz bliżej końca cyklu. Dzisiejsza tempka poranna w zasadzie utwierdziła mnie w przekonaniu, że to bezowulacyjny cykl...ale kto wie co tam się w środku dzieje. Cały czas czuję na przemian lewy i prawy jajnik - może to po ziołach...a co jeśli zioła wystymulowały przyrost kilku pęcherzyków, które nie chcą pęknąć? Mam nadzieję, że aż tak źle nie jest.
Zastanawia mnie też fakt, czy w przyszłym cyklu biorąc Clostilbegyt i pijąc zioła nie przestymuluję się. Chyba będę parzyć zioła z baaardzo płaskiej łyżeczki 
Zauważyłam, że bardzo dobrze czuję się po witaminie D
Biorę ją już tydzień i jakoś tak pozytywniej podchodzę do Świata. Więc jeśli, któraś z Was czuje za plecami doła to biegiem po witaminę D! Chyba działa! Działanie potwierdzone na jednym przypadku klinicznym w mojej postaci
jutro wejdę w drugi trymestr juuupi 
byłam dzisiaj na badaniach i wielkie było moje zdziwienie jak stojąc z glukozą do testu na obciążenie zobaczyłam same ciężarne w widocznej już ciąży! a ja jedna stałam z boku i się zastanawiałam co ja tam robię. Czy lekarz nie za szybko mi zlecił ten test? robiłam jeszcze bete, USR, HIV, HCV, TSH toksoplazmozę, i jakieś tam jeszcze dziwne, wyniki w piątek, wizyta w poniedziałek, mam nadzieję że wszystko jest ok
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2015, 17:32
Wczoraj przeżyliśmy 1 szczepienia było okropnie. Kiedy inne dziecko było szczepione i strasznie płakało mój z miejsca w poczekalni zaczął płakać. A kiedy go kłuli wił się z bólu. Nie mogłam go uspokoić. Tak płakał. W domku szybko zasnął. Na szczęście skutków ubocznych brak. Jedynie lekko czerwone uda, ale je smaruje powinno być dobrze. Nocka ładna. Choć 4 razy się wybudzal ale szybko zasypiał. Tak pewnie będzie przez kilka dni. Kolejne szczepienia za miesiąc. Już się stresuje.
Do tego znów teściowa zaczeka się wtrącać. Przed szczepieniami dzwoni abym małego nie szczepila na rotawirusy i pneumokoki bo dziecko zachoruje itp. nie miałam ochoty z nią gadać powiedziałam że na to nie szczepie i miałam spokój 😁
Niutek, Jaheria, Otylka macie rację praca nie zająć nie ucieknie. Coraz bardziej myślę aby jednak zostań z nim. Wiadomo opieka jest męcząca ale czas leci szybko. Za 2-3 lata kiedy będzie starszy będę tęsknić za tym okresem i może zawieść że nie zostałam dłużej. A może on będzie moim jedynym dzieckiem. W życiu nigdy niczego nie przewidzisz. Siostra mi mówiła że kiedyś tak nie było krótki macierzyński i do pracy teraz lepiej. Fakt wypłaty będę mieć małe najwyżej mąż będzie brał nadgodziny w pracy . Bo i tak długo z małym siedzieć nie chce, on będzie żałować tego okresu nie ja. I oczywiście mały bedzie za mną nie za nim 😁 A o to zawsze mi chodziło.
A z miłych informacji dziś mija dokładnie rok kiedy na teście ujrzałam 2 kreski.
Pamiętam jak wstalam do pracy wzięłam stary test i powiedziałam silne sobie aby udowodnić że zobaczę tak jak zawsze jedna krechę. Jakie było je zdziwienie kiedy po 15 minutach wyszła lekka kreska. Spakowałam test poszłam do pracy włożyłam do szuflady. Po kilku godzinach widzę krechę to mówię ten test po terminie, gdzie tam krecha nie mam objawów.... Dopiero beta 2 dni później uświadamila że to jednak prawda. Jestem w ciąży
![]()
Jakie to były emocje, niepowtarzalne chwile. Bardzo bym chciała abym doczekała się jeszcze jednego malucha. Życie pokaże. Na chwilę obecną chce się Piotrusiem nacieszyć 😉
A dziś odbyliśmy wspólny spacer po miesiącu 😉
Załamka - odebrałam wyniki męża i się okazało że jest poprawa w ruchliwości z 15 na 22% , ale za to morfologia spadła z 3% na 1%, nie rozumiem czemu, przecież brał ten profertil, rzucił palenie, a tu żadnej poprawy, jeszcze pogorszenie. Z tymi wynikami nawet na iseminacje się nie kwalifikujemy
Zaczynam poważnie myśleć o tym, żeby zacząć starania w jakiejś klinice niepłodności. Mąż załamany, stwierdził, że do niczego się nie nadaje, tak bardzo chciałabym żeby został ojcem, żeby się to polepszyło...ehh, nie ogarniam tego.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2015, 23:14
13,5 według USG prenatalne
Nawet sobie nie wyobrażacie co ja przeszłam przez ostatnie 3 dni na Prenatalnych
we wtorek po 2 Tygodniach poszłam na prenatalne Prywatnie sprawdzić grzecznie jak lekarz kazał ,
okazało się ze mały tak urósł że ma 76,6 mm i 13,3 dzień wiec na prenatalne ostania granica
Mały spał przez 2 godziny i nie obrócił się lekarzowi tyle co ja widziałam to zdał zbadać przezierność karku 1,9 no ale lekarz wysłał nas do domu żeby my w czwartek przyśli może będzie lepiej .
Pewnie że się przestraszyłam bo to ostatnia granica na badanie .
Wiec zadzwoniłam na NFZ badania w Katowicach klinika Feminal ustawili mi termin na 12.00 następnego dnia ale się ucieszyłam bo tak szybko .Weszłam do lekarza kazał mi się położyć stwierdził po wyglądzie ze ciężkie warunki no bo mam ciała zaczoł nagrywać płytę i badać cisza z jego strony nagle po 8 min stwierdził proszę się ubierać kosci nosowej nie ma przieziernosc karkowa 3,1 proszę na Amnopunkcię wiec ja mu nie zgadam się musziałam 2 papierki podpisać na dowidzenia nam powiedział nie umiałem ryzyka wymierzyć dał pismo i odesłał do domu a na piśmie ryzyko trisomia 21 1>44 pojechałam do go prowadzącego lekarza ten mi ryzyko jest ogromne pogadamy za 2 tygodnie o Anopunkcji robi się od 15 tygodnia wiec ja do niego powtórzyć badania *nie potrzebne *
Nie dało mi to spokoju wieczorem napisałam sms o 20 do innej pani doktor od której miałam tel od koleżanki tez Katowice Pani Milenowska Lawendowska oddzwoniła zaraz stwierła proszę się nie martwić tylko przyjechać o 9.30 do mnie .
Wiec rano pojechali my zrobiła nam ponad pół godziny badania wszystko widoczne kość nosowa tez przezierność karkowa 1,9 w naj grubszmym miejscu po iluś tam badaniach 2,2 ryzyko trisoma 21 1 > 827 mówi nic nie pokojąc nie widzę proszęnia poczekać na badania krwi ale dzidziuś jest cały i zdrów .
Kamień spadł mi z serca a ile stresu się najadłam to moje sprawdzajcie kobietki u innego lekarza jak wam coś nie tak wyjdzie .
Dlaczego wszystko musi się walić? Dlaczego zawsze jak już pomyślę, że gorzej być nie może, to wtedy życie pokazuje, że się mylę?! Dlaczego jak uwierzę, w to że będzie dobrze, to wtedy wszystko jest na przekór? Nie wystarczy, że we wakacje byłam w ciąży pozamacicznej? Nie wystarczy, że tym razem też się nie udało i wszystko wskazywało na poronienie? Nie wystarczająco dużo łez już wylałam? Nie! Widocznie nie wystarczy! Bo przecież nigdy nie może być tego lepszego scenariusza! Zawsze musi ziścić się to najgorsze!! Dzisiaj odebrałam wczorajszy wyniki beta hcg...Tydzień temu wynik ze szpitala był 40, a wczoraj 57! Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Przecież miało spaść! Przecież, to miało być poronienie! Przecież w szpitalu codziennie spadało! Dlaczego teraz wzrosło? Jutro idę do lekarza, ale wiem co mnie czeka! Wiem, że znowu trafię do szpitala, jeszcze do tego walentynki. Miałam iść na ślub koleżanki, mieliśmy spędzić piękny wieczór z mężem, a nie siedzieć w szpitalu! Boże komu ja się tak naraziłam?
MAM TEGO WSZYSTKIEGO DOŚĆ! DOŚĆ! DOŚĆ!
brak jakichkolwiek objawow, ale moze to dobrze? bardziej martwilabym sie pewnie, gdyby znow cos pobolewalo.
to 22dc. zaczynam sie nakrecac, myslec o testach i tym wszystkim. ehh...
Dziś taki przykry dzień ..
Dowiedziałam się ze znajoma straciła ciaże w 20 tyg prawdopodobnie przez niewydolność szyjki
coraz wiecej kobiet traci swoje dzieci , to przykre.
Mama opowiadała że na porodówke przywieźli dziewczyne w trakcie porodu niby nie wiedziała o ciaży , piła brała narkotyki nie dbala o siebie. Urodziła w 8 miesiacu chłopczyka , zostawiajac w szpitalu. Nie sprawiedliwe że te co chcą nie mogą a takie ehhh...
Dzwonił moj D chyba nie zafasolkuuje w tym cyklu bo prawdopodobnie nie zdąży przyleciec zanim dostane ovulke , zostane sama ze swymi płodnymi dniami 
Jutro zaczynamy 25 tydzień !! 
Do porodu pozostało 113 dni, ale i tak Leoś wyjdzie w maju, no jestem tego pewna 
Zresztą wszystko okaże się za tydzień u kardiologa czy cc czy sn.
PYTANIE do dziewczyn z planowanym cc. Jak to jest z tym ustalaniem daty wtedy ? od czego zależy czy to będzie tydzień wcześniej, czy dwa? czy co ja powiem, że mam termin na 4.06, a chcę rodzić 25.05 i się zgodzić może lekarz ??
Obecnie odliczam dni do kwietnia, chcemy ruszyć z remontem, żeby na majówkę już być u siebie i połączyć babyshower z parapetówką, oczywiście przy Karmi 
Ciuchów już nie kupuję, co prawda moja babcia sobie wymyśliła, że dziecko na wyjście ze szpitala musi mieć biały sweterek ?
nie wiem co to za zabobon, ale liczę, że jej się odwidzi 
W ten weekend już może pojadę poszukać jakiegoś rożka, i coś dla siebie, a na razie z nowych nabytków
seria portków 

i kupiłam już trochę kosmetyków, resztę kupię w drogerii internetowej, bo u mnie w rossmannie prawie nie ma kosmetyków Hippa. Zdecydowałam się na rossmannowe i właśnie Hipp.

Nie wiem co mam jeszcze kupić, więc kupuję na raty 
Wizytę mam dopiero 9.03, mam skierowanie na glukozę i tak rozkminiam czy już robić czy jak zrobię za dwa tygodnie będzie okej ? i jak się do tego zabrać, bo kupiłam w aptecę ją, ale to jakiś proch
to co mam sobie wziąć kubek tam i w czym ja to rozrobię? żadnych instrukcji rzecz jasna no bo przecież każda ciężarna z góry to wie 
PS. jak dodać zdjęcia żeby były trochę większe ??
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2015, 14:34
29 tydzień
(28+0)
70% na wykresie...
+2,5 kg
7 miesiąc.
szpital...
w niedziele wieczorem po "serduszku" z mężem poszłam do toalety patrzę a na papierze małe plamki czerwono pomarańczowe,myślę nie panikuję po raz kolejny, poszłam pokazałam mężowi powiedział ze rzeczywiście coś tam jest,ale mało i nie mam się tym przejmować zobaczymy co dalej,mówię ok ale pójdę jeszcze raz sprawdzić,tym razem na papierze więcej śluzu z domieszką plamienia,oczywiście w nerwach do męża i mówię ze jadę na izbę niech mnie obejrzą,tak godzinkę wcześniej Wojtuś dawał popalić w brzucholu że film nagrywaliśmy a teraz akurat cisza...pojechaliśmy na izbę tam pani ze spokojem(powiedziałam jej że plamię i jestem w 28 tygodniu) ze dokończy tylko pisać i się mną zajmie bo jej się później pomyli... ja się cała trzęsę ze strachu, a ona jeszcze minutka...w końcu skończyła i zaczęła się papierkowa procedura,czy się zgadzam na pobyt w szpitalu po raz milionowy pytanie kogo upoważniam do wglądu w dokumenty itp
szkoda gadać
po tym wszystkim w końcu zabrali mnie na ginekologię na szczęście był przemiły Pan doktor przebrałam sie i od razu zabrał mnie na badanie,powiedział że rzeczywiście jest jakieś plamienie,ale to nic groźnego i że zakaz "serduszek" do końca ciąży,pomierzył małego i powiedział ze mały waży ok 1200 g spytał na kiedy mam termin mówię że 5.05 a on że według usg teraz wychodzi na wcześniej. jak się ucieszyłam że mamy już KILOGRAMEK
po badaniu mąż pojechał do domku a Wojtuś oczywiście się rozbujał
podłączyli nam kroplówkę z która się męczyłam do rana.
na drugi dzień porobili mi badania moczu i krwi,niestety wyszło że mam anemię i infekcje jakoś dostałam lekarstwa i na obchodzie lekarz wspomniał o skracającej się szyjce - następnego dnia(czyli we wtorek) miałam mieć badanie i dowiedzieć się więcej...we wtorek stwierdzili ze szyjka się unormowała,spytałam czy w takim razie wychodzę,doktor powiedział ze prawdopodobnie jutro,no i tak dziś po badaniu nas wypuścili,podpytałam jeszcze o te bóle brzucha ,pozapisywali lekarstwa
mężuś odebrał nas po 11,teraz pojechał do pracy a ja nadrabiam ovu i belly 
dziękujemy dziewczyny za zapytania o nas i pamieć 
Pudel22 gratulujemy narodzin synusia 
______________________________
____________________________
ROŚNIJ NASZ MAŁY WOJTUSIU

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2015, 14:42
Rozmowa trwała dosłownie 2 minuty, nawet nie zdążyłam zdjąć płaszcza ;/
Kilka szybkich pytań, na które kurwa gość miał odpowiedź w CV i tyle.
Zadzwoniłam. Oczywiście odpowiedź negatywna.
Dzięki, że trzymałyście kciuki.
Jeśli do końca lutego nie znajdę pracy wyjeżdżam za granicę.
Będzie bolało w cholerę...ale nie pozwolę na to żeby przeze mnie rodzina popadła w długi...
Dzisiejszy dzień można zaliczyć nawet do dość pozytywnych 
Czujemy się dobrze.
Młody od czasu do czasu puknie - stuknie i daje znać, że jest 
Dziś korzystając z tego, że miałam od rana trochę więcej energii niż ostatnio w końcu udało mi się poukładać ubrania do szafy
koniec z życiem na walizkach 
No i zaszalałam tak jak miałam w planach zrobiłam na jutro całe 21szt. domowych pączków 
Przed smażeniem :

po usmażeniu:

I przyznam się bez bicia
zostało na jutro 20 szt
- pochwalę się ale pączki wyszły pycha

Dziś też doszedł materac więc jak dobrze pójdzie będzie dziś nocka w nowym łóżku 
No ale żeby nie było zbyt pięknie, dziś dotarł kurier z przesyłką w której były żarówki..no właśnie były a raczej było szkło..z 7 żarówek tylko 1 była cała..spisaliśmy protokół no i pozostaje czekać na inf. zwrotną z firmy gdzie zamawialiśmy żarówki. Oby szybko to poszło..
Ale mimo tego "uszczerbku" - póki co dzień jest pozytywny i oby tak do końca
3 dzien po transferze
Samopoczucie calkiem niezle.. Jak moglabym wylaczyc jeszcze moje mysli, byloby super. Nie moge przestac myslec o tym co dzieje sie teraz w moim brzuchu i czy wogole cos sie dzieje. Wcale mi nie spieszno do robienia bety. Chce wierzyc ,ze sie udalo.......
Piatek znow podroz do centrum, tym razem nie bedzie zadnych USG ani wizyt, tylko krew. Szkoda,ze nie moge zrobic tego gdzies blizej . zaoszczedzilabym sobie kilku godzin no i ranka
tak dobrze mi sie spi
rozleniwilam sie strasznie. Wystarczy tylko kilka dni a juz nic mi sie ne chce
jestem len !!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.