2d 7cyklu z ovu
Wczoraj miałam beznadziejny dzień, dzisiaj nie lepszy. W firmie to takie cuda się dzieją że nawet jak się postaram, załatwie, wyszukam, upewnie sto razy że ma coś przyjść-to nie przychodzi!!!!
Nosz kurde czy na prawdę tak ciężko załatwić byle jaką sprawę????
No ciężko. Zawsze pod górę. Musi być.
Na koniec dnia przyszła do mnie pewna klientka, której nie widziałam od tamtego roku. No i patrze : jest z wózkiem. Ale sylwetka identyczna , nic się nie zmieniła.
Więc nie wiem czy mam zagaić rozmowę o dziecku czy o czym ( klientka bardzo miła, uprzejma, zdecydowana, taka kobieta z klasą) i miło się z nią rozmawia.
No to mówię : " o jej a co to za niespodzianka , jak Pani ładnie wygląda "
No i dalej rozmowa o wszystkim i niczym aż w końcu wypaliłam, że fajnie jej z wózkiem i ja tez bym chciała:) Nasze oczy się spotkały-i juz wiedziałam. Nie było łatwo. I ona w moich oczach zobaczyła to co czuję ja.
Powiedziała wprost i od razu: skorzystałam z in vitro. Pięć lat starała się o dziecko i do dziś nie zna przyczyny dlaczego nie. Lekarze, monitoringi, no wiecie same -cała procedura.
Zapytałam jak zareagowała jak zobaczyła dwie kreski na teście: powiedziała, ze łzy jej grochami leciały po policzkach.....
Szczęscia of kors (jakby ktoś nie wiedział)
No prawie ja się rozryczałam na maksa.
Powiedziałam jej, ze ja 7 cykl takiego poważnego starania, że się nie udaje itd.
Ona mi na to: z każdym okresem będzie gorzej.
W każdym razie pogadałysmy jeszcze o in vitro ( nie mam problemu z tą metodą, dla mnie jest to wspaniały cud oparty na wiedzy człowieka, nie słucham żadnych polityków i innych bzdur )
No w kążdym razie przyjechał potem po mnie mąż i mu opowiadam jeszcze pod wpływem całej tej rozmowy (przecież nie musiała mi mówić o tym wszystkim, znamy się tylko z pracy nic wiecej) .
Zero reakcji: siedzi i patrzy coś na tablecie. Jakbym o pogodzie opowiadała. I mówie mu o oczuciach jakie towarzyszyły jej przez te 5 lat. Skoro o moich nie chce słuchać to może do łba mu wpadnie że ja mogę miec takie same jak ktoś???????
Widzę brak zainteresowania z jego strony to skończyłam gadkę . Za chwile słyszę:
"to wyznacz ten dzień i przyjdź do mnie"
Czara goryczy się przelała:
" no a co ja innego robie????? Dzień mam wyznaczyć???? Są DNI PŁODNE! Sama nazwa chyba mówi, że trzeba w trakcie tych dni a nie jednego dnia! Myslisz, że to takie proste sobie dzień wyznaczyć??????"
No i to by było na tyle,
Moje gadanie jednym uchem wpada i drugim wypada a poza tym to co jego to wszystko obchodzi?????????
Przeciez się uda, no nie???? Wyznacze dzień i o! jest!

wiem już mam jednego ;)

Neyla Pokój z widokiem na morze. 4 marca 2015, 11:48

Strach ma wielkie oczy...
26.02 wylądowałam w szpitalu ze skurczami macicy. Dostałam papawerynę, nospę i luteinę. Trzy doby kłuli mi dupsko co 8h, ale skurcze nadal się utrzymywały-zmniejszyła się jednak ich częstotliwość i siła. po 5 dniach pobytu w szpitalu wypisali mnie do domu z zaleceniem oszczędnego trybu życia i nospą 3x dziennie.

Nadal mam te skurcze, co prawda nie są już tak bolesne i częste, ale jednak. Możliwe, że to macica się rozciąga... najważniejsze, że z dzidzią wszystko ok. Odpoczywam, leniuchuję...

Po odstawieniu na tydzień letroxu50 zmniejszyła się częstotliwość palpitacji serca. Od dzisiaj biorę już zmniejszoną dawkę.

Wagowo nadal poniżej 55kg
Obwód brzuszka 86cm

Kajtka Czekam na Ciebie... 4 marca 2015, 12:00

Wrocilam wlasnie od lekarza i midwife.

Dostalam skierowanie na badanie moczu i milion badan krwi!
Odpowiedzialam na miliony pytan odnosnie zdrowia, lacznie ze zdrowiem psychicznym.

Mam ulotki do czytania.

a nastepna wizyta dopiero 28 Kwietnia. Usg troche wczesniej ale w koncu zapomnialam dopytac czy musze sama sie umowic czy oni mnie umowia?! :(

Pozostaje czekac! :)

20 dzień cyklu - 5 dpo
50,4 kg

Wczoraj nie zrobiłam wpisu... Wczoraj był pokręcony dzień, a do tego po 20:00 już spałam. Na USG dobre wiadomości – endometrium ma 10 mm (podobno bardzo ładne, ale oczywiście już się zastanawiam, czy nie za małe!), ślad płynu w zatoce Douglasa i śliczne ciałko żółte na lewym jajniku. Owulacja była na 100%. Teraz pozostaje tylko czekać. Dostałam luteinę (od razu po owulacji!! Pierwszy raz!) – aż 200 mg na noc.
Po powrocie do domu pierwsza klapa. Zupa dyniowa nadaje się do kosza! Zepsuła się i była wysoce niejadalna... Więc M. niewiele myśląc zaproponował hamburgery z budy pod domem. A że zegar bezlitośnie wskazywał już prawie 18:00 przystałam na to...przecież byłam głodna, a chęci na przygotowywanie czegoś innego brak.
No a potem dostałam SMSa od znajomej, że jest w ciąży! No i niewiele myśląc wpadłam w czarną rozpacz! Aż zanosiłam się od płaczu i nie umiałam tego opanować... Nie chcę pisać jak się z tym wszystkim czuję, bo to chyba bez sensu.
Jeśli chodzi o objawy to wczoraj męczyły mnie zaparcia a od kilku dni mam brzuch jak balon!! Piersi jak dotykam przez stanik bolą, ale same już nie i są zdecydowanie miękkie. Teraz po luteinie ilość objawów wzrośnie, ale pewnie tylko po to, żeby mnie „przygotować” na miłą @.
Myślałam, że po owulacji będę tryskała dobrym humorem i optymizmem a tu co? Lipa! Jeszcze dostaję masę cudownych „pocieszeń”. Nie mam już na nic siły...

6+5

Dziś zaliczyłam moją pierwszą wizytę. Można by ją nazwać spotkaniem organizacyjnym (moje perfekcyjne golenie nóg - i nie tylko - na nic się zdało....może mąż zauważy). Bardzo miła pani położna zadała mi szereg pytań i opowiedziała co nieco o tym jak żyć i co jeść i czego unikać ;] Obeszło się bez tłumacza i mam wrażenie, że wszystko zrozumiałam :D Bo tak w 100% nie mogę być tego pewna. Dostałam też przykładowy schemat wizyt, który się może nieco zmienić w jeżeli będzie taka potrzeba. Ogólnie planowanych USG jest: 1(!), ale ja ze względu na moją przeszłość będę miała dodatkowe jeszcze w tym lub przyszłym tygodniu (ponoć mają do mnie zadzwonić).
Następna wizyta 24 marca. Nie wiem co dokładnie będzie się tam działo, ale wiem tylko, że mają pobrać krew i porobić jakieś badania.

9t1d

Czas uzupełnić zaległości :)

Zacznę od wizyty u dentystki 02. marca. Wykryła w 3 zębach próchnicę. A jeszcze we wrześniu ta sama dentystka mówiła, że mam wszystkie zęby zdrowe. Czyżby to ciąża, czyżby dzidziuś podbierał mi wapń? :)
Ponadto mówiła, że nie ma specjalnych znieczuleń od ciężarnych. Ja słyszałam coś innego i niektóre Dziewczyny z forum też mówią, że są takie znieczulenia dawane po prostu bez dawki obkurczającej naczynia.
Zastanawiałam się nad zmianą dentystki, ale to trudna decyzja, bo do tej pory byłam z niej bardzo zadowolona. W wakacje zeszłego roku porobiła mi świetnie zęby, jeden na prawdę problemowy ząb fajnie wyleczyła i wypełniła.

Postanowiłam zapytać ginekologa w kwestii tych znieczuleń dentystycznych, bo wizyta była następnego dnia.

W nocy nie mogłam spać, dręczyły mnie złe mary na jawie, że tak jak 4 lata temu dowiem się, że Dzieciątku nie bije serduszko. Starałam się te myśli odrzucać, a one powracały jak złe kruki.

Na początku wizyty jak już wylądowałam na kozetce, to patrzyłam gdziekolwiek indziej, byle nie widzieć monitora. Dopiero jak doktorek powiedział, ze Dzidziuś ma 23 mm, spojrzałam uradowana w monitor :) W końcu liczyłam na jakieś 19 mm, a skoro ma 4mmm więcej niż sądziłam, to na pewno żyje i rośnie :D I wszystko w porządku :) <3 miarowo bije.
Tylko krwiak się powiększył, ma teraz 3 cm, więc muszę dalej leżeć, nie napinać się, odpoczywać. Co prawda częściowo jest częściowo zorganizowany, czyli skrzepnięty, ale mam się przygotować, że pęknie i będę pokrwawiać. Lekkie krwawienie - mam przyjść do doktorka, mocne krwawienie - do szpitala.
I mega dawka leków dziennie zapisanych: 3x2 duphaston, 3x1 luteina, 3x1 magnez z B6, 3x2 nospa, 1x1 witaminy prenatalne. Toż to 19 tabletek dziennie! Jestem przerażona i mam nadzieję, że tylko będą służyć dziecku.

Leżenie też mnie zawiodło, bo organizm się osłabi :P a podobno lepiej być sprawną do porodu, zwłaszcza mocne mięśnie brzucha... ja natomiast nie mogę się napinać, chyba że będę ćwiczyć kostki, ręce, nadgarstki, mięśnie kegla... zatem mam nadzieję, że nie będę musiała leżeć całą ciążę. Ale jeśli będzie trzeba, to oczywiście, będę leżeć :)


Witamy się :) 9t0d wg usg, 9t3d wg OM <3 <3 <3
[...]


Ps. na badanie prenatalne jesteśmy już zapisani na 17 marca :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2016, 23:09

Khalan dziekuje ci:*

Nareszcie nowy dzien,ciezko mi bylo usnac, a jak juz usnelam to snily mi sie koszmaty i co kawalek sie budzilam:( @jeszcze nie przyszla nie pojechalam na bede :( teraz musze czekac do piatku. Nie lubie sprzeczac sie z mezem ale ostatnio coraz czesciej takie sprzeczki mamy.


Na dworzu pada i wieje, ze az nie chce sie z lozka wychodzic bo ja jeszcze w nim:) ale musze zaraz wstawac jechac na zakupy i cos na obiad upichcic. Tylko nie wiem co, mam ochote ka kuraka w sosie slodko-kwasnym z makaronem abo kuraka grilowanego z sorowka z pekinskiej i marchwi i malutka porcja ziemiaczkow...hmmm az mi slinka leci:)ale nie moge sie zdecydowac.

Wstalam ogarnelam sie pojechalam do apteki kupilam co mialam kupic i czekam teraz do rana juz nie wiem co mam myslec niby nie czuje sie tak jak bym miala dostac@ ale co bedzie to bedzie.


Picie herbaty z syropem mleczy i z cytryna jakos mi nie pomaga :( gardlo boli mnie coraz bardziej, a nie chce sie rozchorowac, nie moge teraz :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2015, 18:11

5 miesiącu witaj ♥

Boże kochany dopiero test robiłam a tu piąty miesiąc. Mój kochany maluszka jak tak blisko abyś był z nami.
ubranek przybywa. Mamy całą torbę. Co chwilę coś a tego się nazbieralo :)

Od dwóch dni boli mnie brzuch. Podbrzusze po bokach konkretnie. Mam twrady brzuch. Jakbym miała ciągły skurcz. Albo wzdęcie. Plus wrażenie, że powinnam iść do toalety. Nie wiem co to, jutro mam wizytę, więc panikować jeszcze nie będę, może jutro :P
Chyba wycie do księżyca poskutkowało, bo... mamy łóżeczko :D Bez materaca i innych rzeczy, ale samo łóżeczko jest. Daliśmy za nie 50zł, stan jest ok. Troszkę odrapane i jeden bok jest pęknięty, mąż będzie musiał go jakoś wzmocnić, bo to akurat ten przy wyjmowanych szczebelkach. Ale jak się ktoś nie przygląda to nie widać, że coś jest nie tak. Wygląda tak:
1eb56a04e9651ce0med.jpg

Już lepiej :) Mój lęk i panika osiągnęły wczoraj zenit i to do takiego stopnia,że powiedziałam: dość! W drodze do pracy odmówiłam modlitwę wyrzeczenia i wszelkie lęki wysłałam pod Krzyż. Uwolnienie to proces,ale zdecydowanie odczułam ulgę,a pod koniec dnia czułam się już zupełnie lepiej :) Na Adriana też to działało negatywnie i jak ja się uwolniłam,to jemu też odpuściło :) To też dowód dla mnie,że małżonkowie są jednym ciałem :) Postanowiłam też zupełnie oddać to w ręce Pana Boga,bo ja na ciążę nie mam wpływu. Jeśli Pan Bóg począł to dziecko,to teraz niech się o nie zatroszczy i utrzyma ciążę,bo to tylko w Jego gestii i kompetencjach leży :) Ja nic nie mogę. :) I ta świadomość była niesamowicie uwalniająca dla mnie. :)

Moje objawy generalnie zelżały, piersi pobolały wczoraj wieczorem,dziś rano znowu nic,ale stwierdziłam,że ok. Nie mam plamienia,krwawienia czy ostrego bólu brzucha,więc nie lecę na IP,nie martwię się. Mam za to jakieś ciągnące i kłujące "bóle" w pachwinach :) I dziwne wrażenie w brzuchu (na wysokości bardziej żołądka,a więc wyżej),jakby zakwasy :) Śmieszne uczucie ;)
A tak poza tym wszystko ok.
Aha,no i mój apetyt... częściej jestem głodna,ciągle piję (potrafię się w nocy obudzić,żeby się napić) i latam do toalety. Mam też różne smaki,choć zamiłowanie do spaghetti pozostaje,choć już nie tak intensywne. :)

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 4 marca 2015, 13:48

Temperatura dziś w górę o trochę ponad 0,2 stopnia C :) Czekamy i działamy. Myślę pozytywnie, jak co miesiąc w okresie okoloowulacyjnym. Chciałabym żeby Nam się poszczęściło.

Zaczęło się. Prawy jajnik napieprza! :( Test owulacyjny +. Testowa dużo ciemniejsza od kontrolnej :)! Je je jeee! :) Lecimy z tematem :)

ac2dddab480787d1m.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2015, 18:37

llallka Kolejna runda- przegrana... 4 marca 2015, 13:55

25dc
To już ten moment, że zaczynam nakręcać się jak głupia
Kłamałam, że tym razem nie będę się nakręcać bo i tak się nakręciłam :)
Już wszystko jest potencjalnym objawem. Brak objawów to także objaw.
Mam iść na betę w poniedziałek- już widzę jak ja wytrzymam do poniedziałku. Jak do piątku dam radę to będzie sukces.

:D :D :D :D :D
Dzisiaj dzień badań, więc ładnie nasiusiałam w pojemniczek, pojechałam i dałam sobie pobrać krew :D

Mąż zabrał mi auto, więc wzięłam ze sobą bułkę, przed samym badaniem łyknęłam Euthyrox, bo to zawsze 3 min szybciej do śniadania. Chcąc nie chcąc, zawitałam do biura, bo przechodziłam przez SOR, no i mnie wypatrzyły, więc ładnie się przywitałam. Powiedziałam, że przyszłam do nich zjeść śniadanie i że za chwilkę wrócę, tylko pójdę do labo.
Wróciłam, no i tak zaczynamy gadać i gadać, a że ładny brzusio mam, a że dobrze wyglądam. Śmiechy, chichy i nagle dziewczyny mówią, że będzie ładny wysyp, bo tu każda po kolei zaciążyła. Pytam kto jeszcze, bo jedna koleżanka jest ok. 1,5 tyg. dalej niż ja i też wybiera się na L4. A one mówią, że doktorka Ania, zaciążyła :D banan mi się taki pojawił, nie wiedziałam jak nad sobą zapanować z radości i od razu gratulacje na fb jej napisałam, trochę pogadałyśmy, no i termin na czerwiec - będzie córcia!
Pytam, kto jeszcze, a one, że szefowa na termin na lipiec. Tu musiałam udać głupią, że nie wiem, bo szefowa długo się starała, ma 34 lata, no i nie chciałam jej gratulować, bo różnie bywa, tym bardziej, że sama nic nie mówiła. No i znowu zaciesz. Następna jest koleżanka na koniec lipca i ja w sierpniu. Więc beka nie do opisania. Następna to sekretarka, z którą rozmawiałam jeszcze w listopadzie, bo też długo się starali i tak sobie od serca pogadałyśmy, więc ona pewnie na wrzesień lub październik, tego nie wiem. No i na koniec mówią, noooo że jeszcze Aga!!!! Pytam jaka Aga, oczywiście głupa przypaliłam, okazało się, że moja dawna psiapsiółka zaciążyła i to w drugim cyklu, termin na październik... AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA najpierw ogarnęła mnie złość, ale po chwili wysłałam jej esa z gratulacjami. No i zapytała, skąd wiem, a ja na to, że właśnie jestem w biurze i się śmiejemy, że będzie wesoła porodówka latem... no i od słowa do słowa, zeszła na dół pogadać... W sumie to po 2 latach nie rozmawiania ze sobą (nie będę pisać, bo to długa historia) jakoś się "pogodziłyśmy" mimo że nie byłyśmy skłócone!!!!
Matko jakie emocje!!!!
Jak sobie wyobrażę nas z wózkami w mieście, to normalnie szok!!!!
Jak się gdzieś spotkamy na spacerze, to się posikam chyba!

monika_89 Mój pamiętnik 17 maja 2015, 22:48

nie sądziłam, że się nam uda, a jednak.
testy pozytywne, mocna druga krecha.

Boję się cieszyć. Jutro telefon do gin i beta.

Barka Czekamy i czekamy.. 4 marca 2015, 14:55

Czasem mam wrazenie, ze cos sie we mnie zmienia. Jestem zmeczona wrecz padam na twarz, wydaje mi sie, ze moje piersi sie zmienily i sa bolesne bardziej niz zwykle, troche czesciej chodze do wc, dzis mialam mega migrene, a sluz kremowy choc nie za duzo,bol jajnikow na zmiane i jakis bol brzucha ogolnie. Wydaje mi sie, ze to wszystko jest urojone, ze wmawiam to sobie, bo tak bardzo tego chce.. No i znajac moje szczescie to tak wlasnie bedzie. Nie potrafie tak zwyczajnie sie wyluzowac i przestac sie zastanawiac i doszukiwac czegos co potwierdzi, ze w koncu sie udalo. Zeby bylo tylko cos co ukoi moje nerwy.. Jestem jak taka gabka, chlone ta niepewnosc, nadzieje i wyduszam ja razem z rozczarowaniem i lzami kiedy znow sie nie udaje.. Bardzo to zawsze przezywam, raz po raz, co miesiac, a emocje wciaz takie same, nie slabna.. Nie wiem juz co myslec, co robic, bo mam chyba z tym spory problem..

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 4 marca 2015, 15:52

No i jestem chora:(gorączka,kaszel,krtań…..Rano robiłam test żeby wiedzieć czy mogę wziąć antybiotyk.Test w 22 dc negatywny.Dostałam antybiotyk i myślałam żeby go nie brać ale gorączka coraz wyższa więc raczej odwrotu nie będzie.co prawda powiedziałam pani doktór,ze jestem przed miesiączką i istnieje niewielkie prawdopodobieństwo,ze mogę być w ciąży.Ale antybiotyk to antybiotyk,mam nadzieję że ciąży brak.

rah Dam szansę i nam. 4 marca 2015, 15:53

Mam ochotę zrobic małe podsumowanie, ale nie chce mi sie pisać, niedobrze mi od kompa. Ale w skrócie. Cały czas porównuje obie ciaze i sa zupełnie inne. Wtedy mnóstwo emocji, teraz spokój. Wtedy mdłości sporadycznie, teraz sie trzymają lekkie ale ciagle.wtedy czasem długo siedziałam, teraz o 16 umieram ze zmęczenia. Wtedy duze cycki i mały brzuch, a teraz duze cycki i wielki brzuch, jakby mi sie jelita przesunęły powyżej pępka. Wtedy jadłam niemal wszystko z małymi zachciankami, teraz jem etapami i mam problemy z trawieniem. Po czekoladzie piecze mnie brzuch, lekko głodna -piecze mnie brzuch, kręci mi sie w nim, robi niedobrze, podchodzi do gardła "woda", ciagle czkam nawet po łyku wody. Mam spory problem z zaparciami. Cos tam wychodzi, ale siłą. Od 2-3 dni mam problem z zasypianiem. Wtedy cos robiłam, teraz jestem notorycznie zmęczona i zniechęcona.nie chce mi sie nawet kapać. Wtedy miałam wrazenie, ze jakos wyglądam, teraz jestem jak napuchnięta buła, twarz okrągła, włosy tluste. Wtedy mocno bolały cycki, teraz rosną i ciągną, ale az tak nie przeszkadzają.

Magic Niemożliwe 4 marca 2015, 16:29

http://youtu.be/AJtDXIazrMo
Love me like you do, lo-lo-love me like you do
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2015, 16:32

Katar lżejszy, w głowie mniej waty :).

Abstrahując od dolegliwości somy, psyche też cierpi.... do pracy mi się chce wrócić, do ludzi, do krzątaniny, adrenaliny, zapachu płynu do dezynfekcji i śmiesznych sytuacji. Marnieję w domu, już wypoczęłam przez 3 miesiące, nadrobiłam lekturę i bym chętnie wróciła ale cóż zdrowy rozsądek mówi nie. I znów serce i rozum toczą dysputy i bój. Ehhhh niech ta wiosna przyjdzie może się lżej zrobi na sercu :)



Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2015, 17:10

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)