Jeżeli jutro, maks pojutrze tempka nie skoczy to czas pogodzić się z faktem, że cykl jest bezowulacyjny.. Staram się o tym nie mysleć, odrzucać od siebie myśl, że kolejny cykl i nic, a zarazem nie chce się znów nastawiać, że może się udało.. Totalna mieszanka myśli i emocji..
Do lekarza się zapisałam.. tradycyjnie problem z terminami.. zatem zapisałam się na 17 kwietnia.. Fakt, że wypada na wtedy termin miesiączki, ale stwierdziłam, że trudno, najwyżej sobie porozmawiamy, da skierowanie, a bez usg przeżyjemy..
A z tematów innych.. jest taaaaaaaaaaaaaaaakie piękne słonce!!!! Wyjęłam kwiatki z garażu, już chyba nie zmarzną:)i od razu dom jakiś taki ładniejszy:) radocha:)
14dc
22 dzień z Nowenną Pompejańską
mężuś modli się razem ze mną wytrwale i wierzę że kiedyś zostaniemy wysłuchani, jasne że chciałabym już teraz ale będę się modlić i czekać na swoją kolej na swój CUD 
Owulacja miała być ale skoku nie było. Chyba trafiłam na cykl bezowulacyjny...
wyjątkowo w tym cyklu bardzo chciało mi się ♥♥♥ i było ich trochę a tu wychodzi na to że owulacji wcale nie było, chyba że się tak opóźniła. Nie mam się na czym oprzeć bo ostatnio mierzyłam pół roku temu. Wydawało mi się że jak nie będę mierzyć to nie będę myśleć ale to bzdura, z mierzeniem czy nie myślę i tak. Ale musze sobie zamówić na allegro termometr owulacyjny do dwóch miejsc po przecinku bo mój to dziadowski jest.
Dziś była wizyta u doktor na nfz i dostałam skierowanie na takie badania: morfologia, OB, mocz, fibrynogen, wskaźnik protrombinowy, glukozę, żelazo i białko C reaktywne. Po usg w 7 dc powiedziała że wszystko jest tak jak ma być na tą fazę cyklu. Zasugerowała że może da mi jakiś lek na te plamienia pewnie dupka ale dalej dostałam skierowanie na jakieś dziwne i nie wiem czy potrzebne badania
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 15:52
Już wiem! Wujek google powiedział że to są badania na krzepliwość krwi.
Odebrałam wynik estradiolu i dla fazy lutealnej norma wynosi 43-214. A ja mam 59,25
:D:D tak się cieszę !!!
23dc
Piękny dzień powoli dobiega końca ale skorzystałam z niego na 100 % . Umyłam okna bo do czystych nie należały fakt tomoja wada nie lubie myć okien tak samo jak zmywać ale rzadko co mogę namówić do tego mojego mężula więc musze robić to sama. Po obiadku oczywiście spacer na działke , odetchnełam od myśli o jutrzejszym testowaniu . Boje się ale przecież jeden cykl to nie koniec świata prawda ? 
Mój mężul robi się marudny a mnie bolą piersi ... jutro napisze jaki wynik testu .. może dwie kreski ?
Data ustalona na sierpień. Czy ktoś się orientuje czy rezonans kręgosłupa ma wpływ na wyniki badania nasienia?
Przyszedł małpiszon, bądź co bądź jakieś brązowe coś ale i tak sie rozkreci.
Dzisiaj był piękny dzień, aż żyć się chce
Więcej takich dni !:
Ciągle jak tylko czytam czyjsc pamietnik to połowa już na drugiej stronie
Boję się że nie doczekam nigdy tego momentu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2015, 18:09
-Kochanie, będę rzygać,
-to idź, nie krępuj się zrobi Ci się lepiej
- Nie, to tylko mi nie dobrze jakoś
I tak od tygodnia, dzień w dzień.
No i dziś ten dzień nastąpił! Z jednej strony przerażenie no, bo co jak mnie w pracy weźmie?
Z drugiej strony ulga, dzidziuś rośnie!
P.S. Z braku laku i kit dobry, muszę zadowolić się jajecznicą.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2015, 20:27
1 dzień cyklu - 1 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
50,5 kg
ciśnienie 86/47
tętno 72
No i zaczynamy wszystko od nowa... Nie żebym się tego nie spodziewała! No ale jak zawsze załamanie nadeszło z jeszcze większą siłą niż zwykle. Zaczęło się od negatywnej bety (której przecież się spodziewałam! Nie jest możliwe, żeby po tylu negatywnych testach nagle beta była pozytywna...). No a potem już równia pochyła.
Jeśli @ łaskawie się skończy to 24-go mam zaplanowaną histeroskopię. Dosłownie "HISTERO" bo boję się jak nie wiem co! I nie samego badania (tak tak...przeczytałam już milion wpisów na forum, artykułów itp. że to nic nie boli...) ale tego co wykaże! Najbardziej boję się słów "przykro mi, ale nie będzie pani mogła mieć dzieci". No a jeśli szczęśliwie okaże się, że wszystko ok no to nie wiadomo co z tym cyklem... czy będziemy mogli się teraz starać. Być może, że kolejny cykl będę mogła wyrzucić do kosza i przeżywać znowu "cudowne chwile".
Z M. mamy teraz nie najlepszy czas. Chyba oboje mamy już tego powoli dość. M. zasugerował, że mam nie robić testów owulacyjnych, nie jeździć na monitoring i najlepiej starać się "ot tak. Jeśli chodzi o monitoring to chętnie od tego odpocznę (będę musiała podjechać tylko po recepty) no ale testy?!
Mnie one nawet uspokajają...wiem, że nie zmarnujemy cyklu... A jemu to chyba wszystko jedno.
Chcemy iść do psychologa...i myślę, że to dobry pomysł.
Czuję się jak "wybrak"...zupełnie niekobieco. Jest mi źle samej ze sobą...
A z pozytywów...postanowiliśmy przyspieszyć decyzję o remoncie sypialni - do świąt mamy zamiar skończyć! Skoro i tak nie jestem w ciąży to chociaż się do czegoś w domu przydam... Jutro odbieramy farby i część mebli już dziś przyjechała z nami z IKEI.
Czytam też fajną książkę "Jak wytresować kota" i chociaż chwilowo poprawia humor. Podobnie jak nasz futrzak. To była najlepsza decyzja, żeby go kupić!
____________
1 śniadanie: owsianka z karobem, jagodami goi, rodzynkami i borówką amerykańską + melisa
2 śniadanie: Serek wiejski i papryka + jabłko
3 śniadanie: Kanapka z chleba żytniego z białym serem, kiełkami rzodkiewki, ogórkiem kiszonym i papryką
Obiad: Klopsy z ziemniakami i borówką, brokuły + sok grejpfrutowy
Kolacja: Jogurt naturalny z syropem klonowym, migdałami, amarantusem, pestkami dyni, pestkami słonecznika, siemieniem lnianym i chia
Tak oto minął PRENATALNY DZIEŃ 
Rano byłam u swojego gina po przedłużenie L4 i sprawdził co z krwiaczkiem - powiedział, ze "dużo, dużo lepiej". Zatem nie muszę już leżeć, mam tylko się oszczędzać i zmniejszył mi te horrendalne dawki leków
I mnie uspokoił, bo widziałam Maleństwo, sporo urosło, żyje 
Potem już ze spokojem pojechałam na prenatalne. Z przyszłym Tatusiem.
Od wejścia do gabinetu powitał nas bardzo wyluzowany i przemiły gin o nazwisku Cnota ^^ Na pewno do niego wrócę na drugie prenatalne, wszystko nam tłumaczył i pytał, czy my mamy jakieś pytania. Żartował, dał nam dużo czasu na oglądanie.
Tłumaczył, po co są te badania i co sprawdza - ja już wiedziałam, byłam zapoznana z lekturą, ale takie tłumaczenie bardzo dużo dało Tatusiowi 
CRL 4,5 cm - czyli tyle, ile się spodziewałam, więc Mały Gumiś rośnie książkowo 
NT 1,5 mm - gin powiedział, że ryzyko trisomii 21 jest u mnie tak małe, że mogę właściwie zapomnieć o zespole Downa.
Kość nosowa jest
Wszystkie części ciała, jakie lekarz sprawdzał, są i na swoim miejscu. Widzieliśmy żołądek i kręgosłup Maluszka.
Maluszek machał rączkami (pomachał nam), obracał się, energicznie kopał nogami. Raz wyglądało to, jakby sprawdzał nóżkami podłoże, czy się nada do nadepnięcia.
Dzidziuś się lekarzowi podobał, kilka razy mi gratulował i mówił, że ładny bobas, wszystko wygląda prawidłowo.
Odsłuchaliśmy serducha i w dobrym humorze opuściliśmy gabinet.
Tylko Tatuś dopytywał, kiedy będzie znana płeć, bo już by chciał znać - gin zażartował, że "po narodzinach". W sumie jest w tym ziarno prawdy, a dziś było za wcześnie na płeć 
Zdjęć nie wstawię póki co, bo nie mam skanera i kiepski aparat w telefonie.
Ale filmik jest ^^
https://www.youtube.com/watch?v=rhZ07jQRzD8&feature=youtu.be
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2015, 13:35
Teoretycznie dziś powinno przyjść małpiszcze, ale praktycznie spodziewam się jej dopiero za dwa dni. Owulka była raczej 5 marca, więc tak by to wypadało. Jeśli tak będzie, to bardzo dobrze się złoży, bo transfer mrożaka byłby we wtorek po świętach, a nie w same święta. Potem L4 do końca tygodnia, a następnie tydzień urlopu, który mam już dawno zaplanowany.
Teraz niech się mrożak ładnie rozmrozi i zostanie z nami...
Mam wątpliwości czy lepiej zrobić dzień przerwy i
w czwartek i piątek czy cały czas... bo jak akurat dziś będzie owu? jak akurat przegapię okienko transferowe?
a z drugiej strony czy nie wymęczę męża? czy jego armia nie będzie za słaba na tą bitwę?
Jadę do pracy, 7 z minutami, słoneczko unosi się nad horyzontem... a tu co widzę... lecą i to dwa, prawie nade mną... bociany
Taką mi radochę zrobiły, aż się zaczęłam śmiać sama do siebie. W tym roku boćki widziałam po raz pierwszy. Znak wiosna nadchodzi. I dobrze!
W pracy znośnie, jutro lekcje prowadzi praktykantka, ja mam lajt 
Spotkanie z Anką udane... Dobre towarzystwo, kawa plus coś z malinami poprawia nastrój, odciąga od myślenia okresowo - ciążowego 
Psychoterapia zaliczona.
Na koniec dnia, kolejna kawa plus ciastko imieninowe, harmider na całego.
Uff... jak dobrze, że jestem w domu. Cisza, spokój i mąż zaczynający jeść grejpfruta, przynajmniej on się dobrze odżywia, nie to co ja
Oj tam... ja będę zdrowo w ciąży... 
Nie mialam neta zeby Wam to szybciej napisac aaaaleee czekam na...
SYNUSIA!!!!!!!

Imiona wybrane: Bartosz Natan

Pani doktor szukała, szukała i doszukać się nie mogła mojego pęcherzyka. Najwyraźniej już pękł i nastąpiła owulacja. Tylko dlaczego dalej mnie prawy jajnik boli? Jest więc szansa, bo dziś rano było serduszkowanie. A badania pani doktor nie mogła zrobić, bo do tego potrzeba pęcherzyka. Za tydzień będą mi pobierać krew, żeby sprawdzić poziom prolaktyny, a przy okazji sprawdzą mi też poziom tarczycy. Na ostatniego marca mamy przełożoną wizytę ewaluacyjną, wtedy mam nadzieję, że dowiemy się jakie nam jeszcze szanse zostały.
Mój małżonek stwierdził, że mam się położyć i wypoczywać, skoro jest szansa. Tak więc jestem już wykąpana i leżę sobie w łóżeczku, czatuję i wypoczywam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2015, 21:35
Gin potwierdzil faze owulacji, pecherzyk piekny dominujacy w lewym jajniku jest no i nic tylko sie starac
zawsze bardziej faworyzowalam lewa strone mojego ciala bo jestem praworeczna i lewa rzadziej sie przydawala i bylo mi jej szkoda, teraz lewa strona moze sie wykazac, lewa dawaj czadu!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 06:40
Hej Kochane,
mieliśmy dzisiaj wolne i spędziliśmy świetny dzień, pogoda dopisała, nawet trochę się opaliliśmy.
Pracujemy w małym hoteliku wysoko w górach i na co dzień jesteśmy odcięci od świata, na szczęście sezon narciarski niedługo się kończy i mamy urlop:)
Myślę cały czas, że w tym cyklu się udało, ale byłabym szczęśliwa 
Mam regularne cykle co 26 dni i wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku
(tylko dlaczego nadal nic ??)
W tym miesiącu ovulka była 6 i miałam piękny rozciągliwy śluz (nie miałam takiego od listopada )
Niestety byliśmy trochę obrażeni na siebie i nie było niestety serduszkowania, ale nadrobiliśmy następnego dnia wiec może się uda??? 
Byłoby cudownie 
@ ma przyjść za 2 dni więc czekam z niecierpliwością, aż się nie pojawi 
znowu zgaga mnie dopada wieczorna wrrrrr i głowa strasznie boliiiiii
niech już ta @ przychodzi bo się wykończę......
Mam dziś tak tragiczny dzień, że mam ochotę wyć ;/ Od kiedy Jacek wrócił z pracy non stop są między nami jakieś spięcia ;/ Najpierw o remont kuchni, potem o dziecko, znowu remont, zakupy i na koniec o jego jazdę samochodem. Bo on nie może zrozumieć, że po naszym wypadku boję się jeździć i jeździć ze względu na mnie trochę inaczej? NIE! Bo to ja histeryzuję ;/ Agrrrrh!
hmmmm....czas mija, czekamy na ta cholerną owulację,myślimy o tym jak bardzo chcemy aby już była, aby się udało, czekamy cały cholera długi miesiąc i cooo.... i mąż strzela focha, i nic z tego( ja pierdzielę, rajstopy opadają) czy tylko ja tak mam, czy ktoś jeszcze:((
Normalnie ryczeć mi się chce, jak czuję, że to juz, że serducha, serducha, serducha są potrzebne bo przecież do diabła wiatropylna nie jestem... ehhhh
I trzeba znowu czekać, cały cholera długi miesiąc>>>>>
((((
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.