Jestem po wizycie. Owulka będzie znów z lewej strony. Dziś pęcherzyk miał 18 mm, a endometrium 8 mm, tak że całkiem spoko. Jutro mam wziąć ovitrelle, a transfer zaplanowano na środę po świętach, czyli 8 kwietnia, na 13.40. Będę miała naciętą otoczkę, jeśli będzie taka potrzeba
Ciąża zakończona 31 marca 2015
W sobotę drinkowaliśmy u kuzyna mojego M, któremu rok temu rodził się synek. Już go kiedyś raz odwiedziliśmy po urodzeniu malucha. Teraz byliśmy drugi raz, byłam ciekawa tego bobasa. Byłam też ciekawa czy i w tym przypadku podziała mój "magnes na dzieci i psiaki".
Nie wiem dlaczego ale większość dzieci z którymi miałam do czynienia po bardzo krótkim czasie mocno się do mnie przykleja, ufają mi też psy. Dziewczynki płaczą gdy muszą się ze mną rozstać, synkowie zasypiają w moich ramionach. Miałam kiedyś takie zdarzenie, około dwuletni synek mojej koleżanki ze studiów - przylepa mamy - zasnął w moich ramionach gdy uczyłam się na egzamin, koleżanka była w szoku bo on nawet z babcią ukochaną nie zasypiał. Byłam pierwszą kobietą inną niż jego mama 
Mam coś, nie wiem co. Może to spokój, może to moja cierpliwość a może poprostu łagodne usposobienie.
No więc mały Grzesio tak mi się przyglądał, takie miny strzelał że prawie się popłakałam ze śmiechu. Kuzyn z żoną byli zadziwieni, że tak łatwo się z nami zaklimatyzował bo na ogół jest mało ufny w stosunku do obcych ludzi. Często płacze bo się boi, płacze nawet gdy babcię widzi hehehe. Ale to już chyba wina babci 
A z nami? Nic
tylko ciekawość i skupienie, a potem już było łobuzowanie.
Trochę czułam niedosyt gdy zabrali go spać. Myślałam, że więcej się z nim pobawię, że więcej pokonwersujemy
Pierwszy raz poczułam niedosyt czyjegoś dziecka
Chyba zaczynam być naprawdę stęskniona za dziećmi
Pamiętacie, kiedy byliście małymi dziećmi i wierzyliście w bajki, marzyliście o tym, jakie będzie wasze życie? Biała sukienka, książę z bajki, który zaniesie was do zamku na wzgórzu. Leżeliście w nocy w łóżku, zamykaliście oczy i całkowicie, niezaprzeczalnie w to wierzyliście. Święty Mikołaj, Zębowa Wróżka, książę z bajki - byli na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie dorastacie. Pewnego dnia otwieracie oczy, a bajki znikają. Większość ludzi zamienia je na rzeczy i ludzi, którym mogą ufać, ale rzecz w tym, że trudno całkowicie zrezygnować z bajek, bo prawie każdy nadal chowa w sobie iskierkę nadziei, że któregoś dnia otworzy oczy i to wszystko stanie się prawdą. [...] Pod koniec dnia, wiara to zabawna rzecz. Pojawia się, kiedy tak naprawdę tego nie oczekujesz. To tak, jakbyś pewnego dnia odkrył, że baśń może się nieco różnić od twoich wyobrażeń. Zamek, cóż, może nie być zamkiem. I nie jest ważne "długo i szczęśliwie", ale "szczęśliwie" teraz. Raz na jakiś czas, człowiek cię zaskoczy, i raz na jakiś czas człowiek może nawet zaprzeć ci dech w piersiach
35 tydzień (34+6)
8 miesiąc
35 dni do spotkania 
87% na wykresie...
Weekend w szpitalu -znowu plamienie...ale wczoraj nas wypuścili
wieczorem miałam wizytę,mój Wojtul waży ok 2610,poprosiłam Panią doktor żeby sprawdziła przepływy, łożysko,ilość wód itp ...wszystko jak najbardziej w porządku
Pani doktor chciała nam zrobić ładne zdjęcia ,ale uparciuszek nie dość że się rączką zasłonił to jeszcze się wiercił 
jutro zaczynamy 36 tydzień i idziemy na ktg
a i za dwa tygodnie decyzja co do cc...
mój uparty łobuz ...
i jego domek...
Wczorajsza wizyta w klinice była wyjątkowa i bardzo stresująca w nocy przed wizytą nie mogłam spać a jak już zasnęłam to śniły mi się koszmary i budziłam się zlana potem..
Na szczęście kropuś nasz kochany rośnie pęcherzyk ciążowy wielkości GS-4,04 cm echo zarodka widoczne CRL 1,55 cm 
Słyszeliśmy też serdunio a robak uciekał przed słuchaniem
Wrzucam też zdjęcia naszego cudu 


Rośnij dalej żabko i bądź silna 
Dzień wizyt u lekarza, najpierw z piesławem u psiego stomatologa. Niestety ząbki do usunięcia i to 7
. Najpierw badania i kardiolog a potem 14.04 rwanie w narkozie. Moje biedne Malutkie 
Potem USG, super pan doktor, kontaktowy, uśmiechnięty ale strasznie się namęczył z tą moją dzidzią. Bardzo toto charakterne (po mamie) i nieco skryte (po tacie). Leżało sobie grzecznie a po przyłożeniu głowicy założyło nogi na głowę. Czyli zero oglądania buzi, przy próbie oceny serducha raptem zobaczyliśmy pupę bo tak.... więc serce zostało pomierzone przez plecki. Ruchliwe toto jak owsik w pupie normalnie. Dużym wysiłkiem udało się zajrzeć między nóżki no i na 90% dziewuszka, chyba na 100% to się dowiemy dopiero jak się urodzi. Coś tak czuję. Nawet zdjęcia nie mam sensownego żeby wstawić tak się wierciuchała. Na razie stanęło na imieniu Alicja 
18dc
dziś miałam Crio i jestem już w domu z dwoma słoneczkami
mieliśmy użyty dodatkowo EG więc mam nadzieję że szykują się bliźniaki

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 16:01
Stópka dziękuję.
Kurcze dziś dzień jest okropny. Wstałam z dobrym humorem, wyszłam na spacer na poczte, bo choć na godzinkę wyszło słońce, i po drodze spotkałam grupkę przedszkolaków w parku. Były chyba na wycieczce. I tak mi się na sercu ciepło zrobiło, miałam naprawdę pozytywne nastawienie. Ale jak tylko wróciłam do domu to się zaczęło. NIe wiem czy to przez pogodę, czy przez to że w drodze do domu zdążyłam się pokłócić z mężem przez telefon, ale weszłam do mieszkania i zaczęłam płakać. To nawet nie był płacz - tylko wycie. Wpadłam w taki stan, jak czasem, kiedy naprawdę nie mam już siły. Kiedyś przydarzał się czasami, ostatnimi czasy ( chyba odkąd się staramy) coraz częściej mi się to przytrafia. Stałam w tym przedpokoju i płakałam jak głupia. Łzy leciały mi strumieniami i myślałam tylko o tym,jak byloby fajnie gdzieś się zaszyć, uciec od tego, żeby wszyscy dali mi święty spokój, że dlaczego wszyscy wokół mają dzieci, tylko nam się nie udaje, i że to pewnie moja wina. i na dodatek cały dzień leje - jak tu się uśmiechać, kiedy siedzi się samemu w domu i takie myśli przychodzą do głowy...
Za chwilę mnie szlag jasny trafi... muszę upuścić z siebie trochę emocji i się wypisać...
Miałam mieć jutro wolne i na 'mieniu' się tylko skończyło. Nie wkurza mnie to, że muszę przesiedzieć większość dnia w tej komisji, tym samym pójść do pracy, tylko to, że taki obibok pójdzie na L4 i ma wszystko w 4 literach. Leń śmierdzący! No ciekawe Alusia czy Ty byś poszła na zwolnienie, jakbyś się tak zaciążyła... tiaaa już to widzę. Pamiętaj nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
Cholera jasna, wkurzona jestem! Buczę się na męża od samego przyjazdu, choć on Bogu ducha winien. Muszę się przymknąć i nie odzywać, żeby za dużo nie powiedzieć, tym samym nie sprawić mu przykrości... Nie mogę. Jeśli się wieczorem w łóżku słyszy... jesteś w 99 % moim szczęściem... Tu nie liczę się ja tylko ty... Wszystko bym robił przy tym dziecku, oprócz karmienia, no chyba że butelką... No żesz kurde, Alka zamknij ten swój niewyparzony 'pysk' dzisiaj.
ps. Obiad się dopiero gotuje... a Polak jak głodny to zły, więc się to u mnie potęguje. Żołądek zapchałam sobie na chwilę obecną byle czym i ooo taki tego efekt!
Ufff... mam nadzieję, że pomogło! Jak masz za dużo powiedzieć, przelej to na... właśnie na co, przecież to nie papier!
Podjechalam dzisiaj na wizyte do profesorki zamiast w czwartek.. Bo wolalam zeby zerknela o co kaman z tym pieczeniem.. No i wynik posiewu moczu potwierdzila ze ok,morfologia ogolnie ok choc hemoglobina spadla do 11.7,i pochwalila glukoze bo myslala ze przy braniu encortonu bedzie gorsza..ale jest spoko.. klucie bole w pachwinach,okolicy spojenia normalne,i bole przy przekrecaniu sie na drugi bok - brac wtedy nospe.. Infekcji nie widzi..ale przepisala pimafucort krem,bo przy stosowaniu luteiny juz tak bedzie jak to stwierdzila,bo ciagle cos sie wklada tam..i troche przejdzie i napewno powroci..
Dostalam karte ruchow zeby od 29tc wypelniac,i powiedziala takie cos zeby ten miesiac do 32tc uwazac na siebie mozliwie jak najbardziej,bo teraz dziecko duzo rosnie w tym tyg.ma jakis kg,a w 32tc wg.tego ich koleczka ok.1600 juz wazy..i jezeli by cos sie wydarzylo-dzialo to dziecko wazace 1.5kg sobie juz poradzi dobrze,a teraz jeszcze nie koniecznie..
Usg niby w ten czwartek mialam miec razem z wizyta ale powiedziala ze moge sobie przelozyc zeby tak nie jezdzic,ale podjade tak jak mialam,zeby byc spokojna w swieta.. 
Takze jestem zadowolona z wizyty i troche spokojniejsza.. 
Teraz w czwartek usg..i badanie szyjki..mam nadzieje,ze dalej ma 3.8cm 
Boze,czuwaj caly czas nad nami..

Dziś 7+1 i do kolejnej wizyty równe 2 tygodnie:)
Wstawione mamy już okna, folia pod dachem rozłożona. Chłopaki pojechali już po pocięte drewno na stelaż i jakoś będą musieli je wrzucić na górę, od drugiej strony domu. Nie wiem, co się tam dzieje za ścianą, bo żeby się dostać do "przybudówki" musiałabym wyjść na dwór i włazić po drabinie.. no ale po co:)? mam więcej ekscytacji w sobie chociaż
Mąż bardzo szczęśliwy, lubi jak się coś dzieje, jak wie, że jest pomocny i pomoc jego wiele wnosi
także przychodzi do domu co jakiś czas i daje mi buziaki:) Dopiero otwór w ścianie zostanie zrobiony jak zostaną położone płyty na podłogę i na ściany, jak syf będzie ogarnięty, a niczym się nie martwię, bo ze wszystkim sobie poradzą 
Mam nadzieję, że w miarę szybko to wszystko pójdzie, bo wreszcie chciałabym się wyspać na dużym, normalnym, sypialnianym łożu 
Zamówiłam na allegro ultradźwiękowy nawilżacz powietrza, z racji tego, że jest u nas bardzo ciepło, powietrze suche i mam katar co chwile.. no i oczyści trochę powietrze z pyłków i drobnoustrojów.. oczywiście urządzenie jakże niezbędne, może będzie u nas mniej chorób w przyszłości 
*
Włosy. Moje włosy to totalna porażka. Mam odrost prawie 2 cm,a moje włosy tego nie tolerują
nic się nie układa. Nawet podomkowy kok wygląda paskudnie..fatalnie! Jak ja wytrzymam jeszcze ponad miesiąc żeby je pofarbować ? No i zetnę od razu, bo nie mogę na takie długie i zaniedbane patrzeć. Lepiej mieć krótsze, ładnie ułożone, niż dłuższe firanki, które wiszą bo wiszą . Jakoś będzie trzeba ten wypłowiały czarny zedrzeć z moich włosów i walnąć jakieś ładne ombre 
*
Chwilami nie dociera do mnie, że jestem w ciąży
No po prostu było to dla mnie nierealne!
Myśl o tym, że we mnie rośnie i rozwija się człowiek wzbudza we mnie ciarki i niedowierzanie, że dzieje się to naprawdę. Mówi się o facetach, że dopiero dociera do nich, jak kobieta urodzi dziecko.. i tak będzie chyba w moim przypadku! To jest niemożliwe ! Przerosło to moje marzenia! Ja niczego więcej nie potrzebuje ! Chcę takiej miłości, jaką darzymy się z mężem ..i taką miłość właśnie noszę w sobie. To bardzo poważna decyzja, a i sytuacja.. Bo odpowiedzialność jest ogromna ! Ale chyba my kobiety, do takiej odpowiedzialności i to, że mamy wszystko na głowie - dążymy i lubimy. Chcemy być silne i pokazać, że każde wyzwanie jest dla nas.
Gdy dusza jest spokojna, to i życie płynie wspaniale..
Tak więc, nie mogę się już doczekać, aż poznam naszą miłość i przedstawię ją całemu światu
!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 18:51
pogoda straszna, spać sie chce, mała sprzeczka z mężem i do tego koleżanka w pracy taka uradowana wizytą u lekarza i zdjeciem z usg jej maluszka 9 tydzień a mi łezki w oku się kręcą normalnie żyć, nie umierać. Już nawet nie chce mi sie wchodzić na wykres i obserwować bo i poco?? przecież jakby sie udało to bym coś czuła prawda??
18dc
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 17:42
Jest kilka spraw o których chciałbym napisać... Mam teraz całe popołudnie tylko dla siebie, mąż jest w pracy na drugiej zmianie a ja zjadłam obiadek, leże w łóżku i oglądam Malanowskich
czekam na mój serial Pierwszą Miłość
troszkę poprawił mi się humor od rana-już piszę dlaczego. Dostałam od teściowej spóźniony prezent urodzinowy automatyczną parasolkę
nie taką byle jaką tylko polską z gwarancją! Bardzo miło mi się zrobiło niby nic takiego ale akurat to mi się bardzo przyda zwłaszcza w taką pogodę jak mamy za oknem... Moja teściowa naprawdę jest kochana, składając mi życzenia powiedziała że jestem jej najlepszą synową (ma jeszcze jedną) i że strasznie mnie lubi hehe Mogę jej się pożalić, wie że staramy się o dziecko, że robimy badania. Nigdy nie miałam takiej sytuacji żeby mnie krytykowała lub pouczała... fajnie mieć taką drugą mamę 
Druga sprawa to naszło mnie dziś i przeczytałam od początku swój pamiętnik. Zauważyłam że teraz już tak nie przeżywam, trochę się przyzwyczaiłam że nie wychodzi a nawet bym się zdziwiła gdyby się udało, trochę tych miesięcy nieudanych jest już za mną i dlatego spokorniałam, czas mnie tego nauczył. Początkowo czytałam pamiętniki, szukałam podobnych objawów do moich, studiowałam wykresy. A wpisy w pamiętniku były szybkie i krótkie. Teraz wiem że te wszystkie początkowe objawy, może nie tyle co były wkręcone bo były naprawdę, teraz też są (kłócia, ból podbrzusza, ból głowy itd itd), tylko wcześniej się tak nie obserwowałam, nie zwracałam uwagi dlatego wydawało się że nigdy tak nie miałam. Odliczałam dni do owulki a później do @, przeżywałam każdy skok temperatury... Dobrze że z czasem to mija. Wiadome mam gorsze dni, jestem zła na cały świat i widzę wszystko w czarnych kolorach ale podnoszę się i ide dalej. Raz się wydaje że się uda a raz że nie. Ale nie przeżywam i nie doszukuje się objawów, równie dobrze to mogą być objawy na @. To taka moja refleksja 
Czekam na @, pije Inofolic (jak mi się skończy zamawiam Inofem bo tańszy a taki sam skład) i zażywam magnez forte bo oko mi drga, będę mierzyć temperaturę (bez tego się nie obejdzie, w tym miesiącu cykl dłuższy więc może źle celujemy bo na 14dc a na wykresie powyżej wg OF 16dc), kupię testy owulacyjne Facelle z rossmana i zużyje żel Conceive Plus 
Badanie męża przełożymy na maj bo w lutym był chory to mogą nie być wiarygodne, a sperma regeneruje się 3 miesiące 
Jutro rano idę oddać jeszcze raz krew bo wyszedł skrzep i nie mogły babki wykonać badania (wskaźnik protrombinowy i fibrynogen) później zakupy i do pracy na 2 zmianę.
Moje wyniki te które udało się wykonać:
CRP 3,1 norma 0-5
glukoza 76 norma 74-110
żelazo 18,9 norma 10-25
magnez 1,92 norma 1,60-2,55
Mocz odczyn obojętny i tu dupa bo powinien być kwaśny
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 17:50
Jestem uspokojona moralnie i duchowo.
Przejechaliśmy się dzisiaj z mężem do poradni małżeńskiej na rozmowę z księdzem w sprawie in vitro. Ksiądz powiedział nam otwarcie że jest to grzech ciężki, lecz z którego można się wyspowiadać. Dał nam do zrozumienia że jest to według niego metoda leczenia, lecz nie mógł nam tego dosłownie powiedzieć. Ogólnie wszystkie jego odpowiedzi były na "TAK" lecz nie były powiedziane dosłownie. Na koniec po moim pytaniu czy możemy iść do spowiedzi na święta powiedział że nie ma problemu, ale że zrobimy to inaczej i...wyspowiadał nas na miejscu, najpierw męża, potem mnie
pierwsza nasza taka spowiedź w pomieszczeniu w 4 oczy... Na koniec pobłogosławił mnie i namaścił na ten "trudny czas dla nas, i oby się owocnie skończyło..."
Bardzo się ciesze z tej wizyty bo przez ostatnie dni modliłam się do Boga, by dał nam jakiś znak, czy podchodzić do procedury czy nie. I coś czuje że właśnie dostałam od Niego odpowiedź 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 19:09
oho, coś chyba zaczyna się dziać, chyba cztery raz juz miałam mokro, a jakąś godzinę temu to tak sie polało że wkładka cała mokra majtki i nawet leginsom sie trochę dostało. Wątpię że to mogło być nieutrzymanie moczu, tyle razy? wczesniej nie zdazało mi się to a poza tym te wizyty w kibelku, moge sikać co chwilę...w każdym razie zadzwoniłam do położnych i kazała mi przyjechać na sprawdzenie, przywieźć wkładkę mokrą ze sobą i zobaczymy co się święci:P ale jazda bo jeśli to wody to w ciągu 24 godzin zrobią induction żeby nie doszło do zakażenia.... ale podekscytowana jestem 
Jestem bardzo szczęśliwa:) Na USG pokazały się zdaniem lekarza bardzo piękne pęcherzyki i w piątek mam mieć podany zastrzyk na pęknięcie. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po myśli. Działa prawy jajnik z pęcherzykiem dominującym na drożnym jajowodzie, dlatego mam nadzieję, że się uda - kiedy jak nie teraz? Trzymajcie kciuki:)
Kolejna wizyta u doktora Buca zaliczona. Jejku nikomu go nie polecam. Prolaktyna w normie, wyniki nasienia ok. Trzeba chodzić na monitoring cyklu. Na moje pytanie gdzie to można zrobić odpowiedział że on nie wie. Po drążeniu przeze mnie tematu wypisał skierowanie do kliniki leczenia niepłodności. Ale u mnie jej nie ma, trzeba by jechać do większego miasta. Nigdy już nie pójdę do tego lekarza.
Chyba kolejny cykl będę mierzyć temperaturę, zaobserwuje cykl i w następnym pójdę do mojego lekarza prywatnego. Poproszę o clo i będę chodzić na monitoring ale bez inseminacji. Jak to przez 2-3 cykle nie da rady to pewnie pomyślę o inseminacji. Choć pewnie wcześniej o psychologu.
Wymyśliłam sobie ostatnio że pójdę na studia. Na psychologię. Zawsze chciałam to studiować.
Ale studia cholernie drogie. Są takie które można robić po licencjacie. Trwa to ok. 3,5 roku. Ale to uczelnia prywatna (Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej) i miesięcznie trzeba płacić 800 zł. Nie stać mnie
A tak bardzo bym chciała iść na te studia...
Dziś odebrałam kolejną betę, która wynosiła 457,2 a progesteron 23,57
Wszystko w normie, beta pięknie przyrasta czyli dzidzia też rośnie 
Ostatnich kilka dni siedziałam w domu bo złapało mnie przeziębienie. Kurowałam się jak mogłam ale to dni wyjęte z życia:( Bolą mnie plecy, chce mi się spać i płakać, czuję się pozbawiona energii i nic mi się nie chce...
Zastanawiam się jak będzie wyglądało Nasze życie gdy pojawi się dzidzia. Wiem, że jest jeszcze masa czasu, ale tak mnie wzięło na rozważenia...
Samochodzik prezentuje się super, znajomi się pytają czy to nówka z salonu (a to rocznik 2010), bardzo przyjemnie się nim jeździ:P
Chcę zobaczyć serduszko mojego szkraba, bo na razie to takie dziwne, niby wiem, że jestem w ciąży ale podejrzewam, że dopiero jak to zobaczę, poczuję to na maksa 
Wlasnie zostalam spolecznie zlinczowana. Zalozylam watek o odczuciach owulacji, ktore u mnie wydaja mi sie inne niz tradycyjnie - przede wszystkim dlatego, ze w Luxie nie praktykuja monitoringu i nie mam jak sprawdzic inaczej - i posypala sie na mnie fala komentarzy od kilku osob, ze gdzies kiedys taki watek juz byl, ze zabrzmialam jak 15 latka i ze jak ja moglam cos nowego otworzyc. Poza tym watek jest przeciez malo powazny i subiektywny... wiec nie ma sensu.
Rozumiem, ze kazdy moze miec wlasna opinie, ze problemy niektorych osob sa dla innych nieistotne... Ale jakos mimo wszystko zrobilo mi sie smutno... Zupelnie bez sensu...
Wczesniej poznalam na OF wiele wspanialych osob, ktore bardzo mi pomogly w tej szarej codziennosci i sprawily, ze smutne dni staja sie odrobine lepsze. Dziekuje Wam wszystkim - nie chce tutaj wymieniac z imienia / nicka, bo boje sie, ze z wrazenia kogos pomine
Dziekuje, ze jestescie, wspieracie, nie atakujecie. Ze dajecie przyklad, nadzieje, rozsmieszacie, uspokajacie... ze jestescie ze mna na codzien i mozna na Was zawsze liczyc
Nie zmieniajcie sie 
*A tutaj ten nieszczesliwy watek, gdyby ktos byl ciekawy 
http://ovufriend.pl/forum/starajac-sie-ogolne/owulacja-a-mdlosci-i-bol-brzucha,7067.html
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 20:50
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.