Staramy się ok. 10 miesięcy. W ubiegłym roku miałam dużo stresów i tym sobie próbuję wytłumaczyć niepowodzenie w staraniach. W tym roku zwalniam tempo, mam plan skupić się na sobie i naszym marzeniu.
Regularnie odwiedzam ginekologa. Mam wyleczoną nadżerkę, usuniętego polipa (z 1,5 roku temu). Obecnie jest ok.
Od kilku miesięcy biorę Duphaston na wydłużenie cyklu i wspomożenie ewentualnego zagnieżdżenia. Na razie nie widze efektów ani w jednym ani drugim. Cykle mam jak miałam, tj. 26-27 dni.
Mam za sobą na razie 2 usg narządu rodnego, mąż-badanie nasienia.
15 dzień cyklu - 1 dpo? - 15 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
50,1 kg
ciśnienie 90/45
tętno 69
Liczyłam na wyższą temperaturę dziś rano
Biorąc pod uwagę, że mierzę ją teoretycznie godzinę wcześniej dodałam 0,1 stopnia...ale i tak nie powala
Zobaczymy jaka będzie jutro 
Rano pojawiła się lekka wrażliwość piersi, ale tak szybko jak się pojawiła tak szybko i przeszła.
Poza tym dzień bardzo leniwy. Po takim intensywnym tygodniu potrzebowałam trochę oddechu. Zrobiłam panna cottę z jogurtu i zobaczymy jak wyjdzie
test jutro, ale chciałoby się spróbować już dziś 
Mam nadzieję, że wyjdzie lepiej niż moje dzisiejsze "leniwe", bo wyszła z nich potworna breja 
____________
1 śniadanie: Chleb żytni z żółtym serem, sałatą, pieczonym schabem, rzodkiewką, papryką i pomidorem
2 śniadanie: Jogurt naturalny z sokiem malinowym, chia, amarantusem, słonecznikiem, pestkami dyni, siemieniem lnianym i rodzynkami, wafle ryżowe i jabłko
3 śniadanie: Chleb żytni z fetą, rzodkiewką, papryką i pomidorem
Obiad: Leniwe z masłem i karobem
Kolacja: Serek wiejski
Sama już nie wiem o co chodzi z tym śluzem...rano był rozciągliwy,popołudniu lepki a na wieczór kremowy??? what the fuck?!
Byłam u lekarza. Zbadał mnie i okazało się, że moje bóle (chwilami bardzo intensywne) wywołane są zrostami na macicy po CC. Podczas łyżeczkowania lekarz musi naciągnąć macicę by móc dokonać zabiegu i najprawdopodobniej naruszył moje zrosty, stąd ten ból po owulacji i aż do czasu menstruacji. Jednym słowem, przed zabiegiem miałam 1 bolesny dzień w miesiącu, a po zabiegu łyżeczkowania 'dorobiłam się' 14 bolesnych dni
Poza tym lekarz stwierdził, że nic nie stoi na przeszkodzie ponownych starań o dziecko.
Chyba wchodzę w czas napięcia przedmiesiączkowego, bo wszystko mnie drażni. Chwilami jest to pełna irytacja
Moje zachwiania emocjonalne również mnie irytują. Chwilami wszystko wydaje mi się bez sensu... Ostatnio mam wrażenie, że nic nie idzie tak jakbym chciała... jakby wszystko sprzeciwiło się przeciwko mnie
I kiedy pisze WSZYSTKO, mam na myśli każdą dziedzinę mojego życia...
Ostatnio panuje i mnie okres podłamania psychicznego. Jutro wizyta u gina, ciekawe co mi powie.
Wczorajszy trening dał mi mega kopa, jestem pełna energii.. Nawet G. przypomniałam, że jakby przyszedł mi pomysł do głowy, że nie chce iść na trening ma mnie wyrzucić siłą
Mój plan z ogarnianiem ogrodu runął przez naszą piękną zimę tej wiosny:) ale dom ogarnęłam, nie tak na full, ale jest o wiele lepiej niż było, bo ostatnio mało czasu na dom miałam.. Jak sprzątałam cały czas po głowie krążyli Ci nasi znajomi, ale nie ich ciąża.. Myślałam bardziej jakie to życie popaprane, on był z moim G. najlepszymi przyjaciółmi, takimi, że czasem się wkurzałam bo rozumieli się bez słów, normalnie tacy przyjaciele od dzieciaka do końca życia.. I przez Nią wszystko się posypało.. Była wiecznie obrażona i nic jej się nie podobało.. Wszyscy jego znajomi odwracali się od Niego po kolei.. Nawet obrażała nas przy nim, a on zakochany nie reagował, my w sumie o nic się nie pokłóciliśmy, kontakt sam się urwał bo ile można słuchać tej marudy.. Ale do rzeczy, zastanawiałam się czy jest szczęśliwy.. Bo dzisiaj na rekolekcjach usłyszałam, żeby pozwolić innym żyć po swojemu.. I zastanawiam się czy w tym życiu po swojemu, tylko z jej przyjaciółmi jest mu dobrze i czy czasem za nami tęskni.. Bo ja dzisiaj za nim zatęskniłam.. Za takim dawnym..
Jak Patrycha skomentowała mój poprzedni wpis przypomniało mi się, że miałam postanowienie na początku roku, cały miesiąc chodziłam na poranne msze modląc się o dziecko w tym roku (bo strasznie boję się, że badania wykażą, że coś jest nie tak, a tak bardzo chciałam je ominąć) I pomyślałam, że te moje modlitwy brzmiały, jak szantaż na Bogu, chcę teraz, już w tym roku!! A przecież nie tak powinno być.. Zacznę do wieczornej modlitwy dodawać modlitwę do św. Dominika.. Na pewno nie zaszkodzi, a może pomoże:) Jutro idę na poranną mszę, bo mam taką zmianę w pracy, że nie mogę uczestniczyć w rekolekcjach..
Ostatni cykl przed badaniami.. Cały czas mam nadzieję, że może uda się bez żadnych wspomagaczy.. Zrobiłam dzisiaj (6dc) test owulacyjny, zdarzały mi się owulacje nawet w 9dc i postanowiłam robić testy wcześniej, zwłaszcza po poprzednim cyklu, gdzie mój organizm sam się nie mógł zdecydować o co mu chodzi i najpierw test był pozytywny w 8dc, potem w 12dc.. Postaram się to ogarnąć.. I znów mam problem.. Test taki, że sama nie wiem czy pozytywny, czy negatywny.. Zaznaczam negatywny i czekam co jutro będzie..
Są dni, że mam ochotę wyrzucić termometr i już nigdy nie wyłązyć ovu, żadnych obserwacji, wtedy byłoby mi lżej.. I czytam wasze komentarze, wasze pamiętniki i od razu mi lepiej, wiem, że nie jestem sama i głupie myśli same odchodzą.. Dziękuję wam, że jesteście 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 21:12
Po monitoringu 
Dominujący pęcherzyk z prawego 15mm, z lewego 10mm. Endo 7,5mm 
Dziś 11 dc, przy cyklach 32/33. Owulacja przewidziana na niedzielę.
7 kwietnia drugi monit żeby sprawdzić czy owulacja była 
Cieszę się ,że wszystko dobrze idzie jak na razie
Teraz tylko i aż musimy doprowadzić do spotkania jaja i kijanki :p
Całusy Dziewczynki :*
Mam akwarium, a w nim kilka ryb. Wśród nich jest para pielęgniczek Ramireza. Zbiornik im się podoba, pływają wśród skałek i roślin, są szczęśliwe, wybarwione. Już trzy razy złożyły ikrę. Jak na pielęgniczki przystało, dbają o nią w dzień i w nocy. Niestety, nie udało im się doczekać jak do tej pory nawet jednego maleństwa. Wiem, w czym rzecz. Woda ma zbyt wysokie ph. Staram się je obniżyć od dłuższego czasu, ale coś stawia opór...
I właściwie nie ma żadnej różnicy pomiedzy rybami a ludźmi, prawda?
Połowa tygodnia
A przy dobrych wiatrach może i jutro ostatni dzień pracy? Wyjdzie w praniu. Nie mogę zasnąć, bo tak wieje...Pogoda - dramat. Dziś przez pół dnia deszcz i śnieżyce...czarno, szaro, buro...ponuro.
Ucieszył mnie dziś fakt, że na wadze zobaczyłam jakiś kilogram mniej - pewnie choroba się do tego przyczyniła
I tu jej podziękuję chociaż za jedno 
Umówiona na I monitoring, ze wskazówkami jak jeść CLO - wkraczam w nocy cykl - od jutra temperaturka i nowe nadzieje
To się musi udać w końcu. W kwietniu mam urodziny - chyba nigdy nie dostałam jakiegoś prezentu, który bym niesamowicie pamiętała - może więc dostanę największy prezent od życia? (pomijam promocyjne opakowanie kawy z kubkiem, które dostałam od swojego pierwszego chłopaka - hehehe teraz się z tego śmieję, ale wtedy miałam ochotę płakać z żalu - romantyk - nie ma co!).
Dom bez męża jest taki nudny, taki cichy, taki smutny
Znowu zdublowało mi post 
Niżej jest właściwy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2015, 13:40
Wszędzie panuje świąteczny szał, gdzie nie pójdę tam jajeczka, zajączki, zmywanie, sprzątanie, gotowanie. A ja Wam wszystkim moje drogie Panie powiem jedno - OLEWAM TO NA MAKSA! Nie chce mi się robić żadnych świąt, dekorować mieszkania, wypiekać ciast, obierać jajek, malować pisanek. Jak na wierzącą katoliczkę przystało duchowo święta spędzę odpowiednio, ale nie mam zamiaru wpadać w ten szał przygotowań.
I tak jedziemy na Wielkanoc do teściów, a potem do mojej babci. Moja mama pewnie większość czasu spędzi u swojej teściowej lub mojej babci. I niech sobie mówią co chcą, ale nie sprzątam specjalnie ani nie gotuję. Dwa lata temu miała być u mnie wielka Wigilia, to harowałam jak wół, 23 grudnia o 18 skończyli mi remontować kuchnię, a ja zaczęłam gotować wigilijne potrawy. Pichciłam CAŁĄ noc i pół dnia piekłam ciasta. I wiecie kto się zjawił na WIELKIEJ WIGILII U KAROLINY? Moja mama, żeby powiedzieć mi, że wszyscy jednak idziemy do brata mojego ojczyma! I cała moja praca na marne, a połowa jedzenia się zepsuła!
I to nie jest pierwszy raz jak się przygotowuję na gości a nie zawitał w moje progi nikt poza sąsiadem, żeby się potłuc jajeczkiem. Jak ja się nigdzie nie ruszę, to nikt do mnie nie przyjdzie, jeszcze tylko pretensje mają, że mnie nie było! A PRECZ!
PISANEK NIE BĘDZIE!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 21:33
Hej...
Wczoraj zle się czułam..naszczescie dzis już bylo ok...
Czasem nachodzą mnie dziwne myśli wizytę mam 10 kwietnia ...czasem obawiam sie ze umrę do tego czasu...staram sie nie myśleć o głupotach staram sie zająć czymś łepek..wmawiam sobie ze nie mysle a obsesyjnie mysle o tym...sprawdzam czy brzuch mi urósł...smieszne to troche bo jestem w 9 tyg i 1 dniu ciazy!!
Jestem zmęczona pracą, niewidywaniem męża, brakiem wolnegp.
Od wczoraj ciągle chce mi się pić. Pije hektolitry wody i bulgocze mi w brzuchu. Dziwnie mi jakoś.
7 cykl w toku, raczej nic z niego nie będzie skoro M. nie ma wtedy kiedy być powinien.
Jakiś czas temu poznaliśmy parę. Ona ma tak samo na imię jak ja. Dla mnie to dziwne, bo moje imię nie jest jakoś szczególnie pospolite. Są od nas kilka lat starsi, ale też na początku swojej dorosłej drogi.
Od słowa do słowa. Ich historia jest smutna, ale z happy endem.
3 ciąże - 1 pozamaciczna, 2 poronione. Dziś piękny okrąglutki brzuszek 
W końcu dla każdej znas wychodzi słońce tylko trzeba cierpliwie czekać. Nic się nie przyśpieszy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 21:52
No i problemy z brzuszkiem się nagle dzisiaj skończyły. CUD !
"Bo to pewnie wcale nie był brzuszek, tylko skok rozwojowy..."
Dzisiaj dopiero mój mąż mnie uświadomił, że coś mu kiedyś o tym wspominałam i... "żebym dziecku chorób w internecie więcej nie wyszukiwała " 
ech mama, mama.
Chciałoby się powiedzieć:
Zluzuj majty!
Od 17:20 do 21:30 moje dziecko dzisiaj nie spało !!!
Kombinowałam na wszelkie sposoby,bo akurat potrzebuję troszkę więcej czasu żeby pokończyć zamówienia, które się piętrzą. A tu, jak na złość ! Lilce zachciało się dzisiaj noszenia na rękach, cycusia co 30 minut, załączyło jej się gadulstwo i marudzenie na wszystko.
Ale w końcu dała za wygraną po kąpieli w ramionach mojego M.
Za to... moje maleństwo obdarzyło mnie dzisiaj kilka razy pięknymi uśmieszkami. Jeszcze może troszkę nieśmiałymi, ale były

Uf jestem wykonczona. Od dwoch dni probuje znowu ( klejna proba) odpieluchowac starszego synia i oczywiscie nadal bez powodzenia
Umeczylam sie dzisiaj tym strasznie a moj 3- letni gagatek ani mysli wspolpracowac. Wszystko wie, rozumie ale nie wola i koniec. Rano jak mu dalam majtki to taki zly byl ze szok. Chyba myslal ze po wczorajszym bezowocnym dniu juz mu odpuszcze ale sie przeliczyl.... Zly polecial do swojego pokoju po chwili wrocil z mokra plama i z trumfalnym usmiechem na twarzy. Oczy jego mowily mi - nie wygrasz ze mna mamo, bede lal... Ech bylo mi przykro
Powiedzialam o tym synkowi a ten jakby zrozumial mnie bo zaczol sie starac. Pare razy samz siebie siadal na nocnik, siedzial po kilkanascie minut ale nic nie zrobil. Popoludniu jak maz wrocil z pracy to juz sie przestal starac i o nocniku totalnie zapomnial. Z 8 razy sie przebieral zasikany i to chociaz w tym jest dobre bo na jedno wprawia sie w rozbieraniu i ubieraniu a na drugie mam nadzieje ze znudzi mu sie to i zacznie sikac do ncnika...
Przez caly dzien strasznie dzisiaj wieje przez co Julianek bardzo byl niespokojny. Maximilian tez kilka razy pytal co to gdy polamane galezie uderzaly w szybe. Mieszkamy na parterze wiec mamy zewnetrzne zaluzje ktore juz popoludniu spuscilismy ale mimo to nadal slychac huczenie. Pewnie bedzie wialo przez cala noc wiec zeby Julianek spal spokojniej i nie przebudzal mi sie co chwila jak bylo za dnia wzielam go dzisiaj do swojego lozka. Wszak przy mamusi jest bezpieczniej a jeden raz nie zaszkodzi...
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 22:48
13 dc
Dawno tu nie zaglądam, sama nie wiem czemu , pewnie dlatego że jakoś na spokojnie podchodze do ciaży. Spokojnie nie dlatego że nie chce tylko że wiem że to nie takie proste niestety a ja bardzo chcę by się udało..
Jestem przed owu , już bym chciała być po choć późniejsze oczekiwanie na to czy się udało jest bardziej dołujące...
Co ma być to będzzie. Kolejny wpis po owulacji !
Buziaki kochane :*
Mialam piekny sen. Az mi sie wstawac nie chcialo
Snily mibsie piekne dwie grube kreseczki
Chcialabym aby sie spelnil... A @ jeszcze nie mam, juz powinna przyjsc a zwleka... A moze wogole nie przyjdzie? Z ciekawosci wieczorem sprawdzilam tempke i mialam 36,91. Niestety na wykresie mam gory i niziny ale nadzieja matka glupich - jak to mowia... Wszystko sie moze zdarzyc, tym bardziej, ze ja swojej tempki ciala nigdy nie mam tzn zawsze ledwo ponad 35 stopni... Nie wiem czy to wogole ma cos do tego ale kto wie. Jutro ide rano badania zrobic: FSH, LH, progesteron, prolaktyna no i beta HCG
moze lekarz cos przewidzial i dal mi tak samo na nia to skierowanie?
okaze sie...
ja to chyba nie mam na co liczyc. Chyba sobie za duzo rzeczy wmawiam... Chociaz sama nie wiem. Chcialabym podejsc do tego spokojniej no ale ciagle sie zastanawiam czy te spoznienie @ zwiastuje cos dobrego...? mam metlik w glowie... chyba az za bardzo chcialabym byc w ciazy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2015, 19:09
No na wizycie kontrolnej położna powiedziała ze nie mogę u nich na oddziale rodzic jako ze musze dostać antybiotyk a to tylko w consultant led unit gdzie doktor jest, pokazała, posłuchała małego i powiedziała ze jako było już po 21 to rano zadzwonia i umowia mi wizytę w CLU a ka do nich zadzwonię o 9;30 no to my pojechali do domu, do supermarketu żeby dokupić co trzeba przyjechaliśmy do domu, robimy kolacje a tu patrze a 7 nieodebranych połączen. Dzwonie do nich a oni żeby przyjechać do szpitala najlepiej Jak najszybciej i to juz z walizkami. I tak oto jesteśmy. Dostaje antybiotyk do żyły co 4 godz, jest pod ręką doktor, obsługę mam bardzo miła, jest jak w hotelu, mąż na dwóch krzesłach niedawno zasnął a ja sobie kąpiel wzięłam i tak się trochę bujać na czymś podobnym do piłki tylko to taki dmuchany fotel, wydaje się być lepszy jeszcze od piłki, niech wspomne ze mamy prywatna łazienkę z wanną, jak hotel 5 star, radio sobie gra, Światła przygaszone, dobrze mi tu, wszystko jeszcze przede mną ale jestem bardzo spokojna i dobrej myśli bo wiem ze w dobrych rękach;-)
Wczoraj mama mnie zdołowała....Rozmawiałam z nią przez telefon i mi powiedziała, że moja przyszła bratowa "podsłuchała" w szpitalu jak moja szwagierka (siostra mojego K) obgadywała mnie ze swoją drugą siostrą, że to ja zamiast bratowej powinnam teraz leżeć w szpitalu....I wgl to siostra mojego K pouczała moją bratową jak ma się zajmować dzieckiem, co może jeść a czego nie, opowiadała jej jak im się udało zajść w ciążę...A to jest jej tak samo pierwsze dziecko jak i mojej bratowej. Od samego początku wiedziałam odkąd zaczęłam się spotykać z moim K , że ona jest pojebana ale to co teraz robi to już jest jakaś masakra...
Widać, że jaka mamusia takie i córeczki...
Nie ma już żadnych wątpliwości, w 18dpo test musiał wyjść, nie ma innej opcji. Wyniki dzisiejsze poniżej. Zrobiłam nawet test owulacyjny by sprawdzić, czy faktycznie w ciąży wychodzą dodatnie, wychodzą, nigdy nie widziałam aż tak dodatniego testu!
Różowy - owulacyjny
Niebieski - ciążowy

Co czuję? Sama nie wiem, więcej emocji było wczoraj: najpierw uśmiech, potem szok, łza pociekła po policzku.....a dzisiaj nic....
Nie wiem, czy ja jestem jakaś nienormalna? Ciąża wyczekiwana, wystarana, 9 miesięcy nam to zajęło. no może to może jeszcze nie aż tak długo, ale jednak.
Nie wiem co czuję, nie wiem co myślę, chyba jestem w szoku, nic do mnie nie dociera. Pierwszy raz ujrzałam dwie kreski na teście i nie wierzę, po prostu nie wierzę....
Na becie nie byłam, poleciałam z to do pracy, oczywiście byłam spóźniona... Dobrze się składa, bo jutro mam umówioną wizytę u lekarza na nfz, liczę, że da mi skierowanie na badanie.
Mój mąż - w totalnym szoku, przytulił mnie, potem to już zachowywał się bardzo dziwnie, raczej się nie spodziewał. Cały czas powtarzał: "będę tatą, będę ojcem" Wspomniał, że będzie też armagedon, bo nasze spokojne ustabilizowane życie stanie na głowie! Ma racje, tak będzie! Ogólnie, jesteśmy w szoku! ja się raczej po sobie spodziewałam, że pod sufit skoczę, jak II krechy zobaczę, że będę biegać tam i z powrotem i wrzeszczeć...ale nie było takiej reakcji...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.