Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 19 października 2022, 13:17

5dpt
Progesteron 19.61 dzwoniłam już do kliniki i maja oddzwonić i powiedzieć co i jak..

Progesteron besins z 1-1-1 zwiekszony na 2-2-2


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2022, 18:08

antea Tym razem się uda! 1 kwietnia 2015, 17:18

Ciąża II (Nikodem)

Beta - 104,9 :-) :-) :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2017, 12:28

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 1 kwietnia 2015, 17:54

Jak się zaczął w poniedziałek samochodowy tydzień, to wczoraj też nie mogło być lepiej. Zgubiłam w Galerii kluczyki do auta :D Tak, teraz się z tego śmieję, ale średnio mi do śmiechu było w tamtej chwili. Znalazły się na szczęście u ochrony - po godzinie biegania od sklepu do sklepu i węszenia czy gdzieś jednak ich nie ma ... Uph.

Wieczorem jedziemy z Młodą po Mamę na dworzec. Będzie u nas do wtorku. Może się okazać, że nie będę mierzyć tempki i zapisywać objawów, co może nawet dobrze by mi zrobiło? ;) Się okaże.

Na razie idę ogarnąć kuchnie, bo stos garów piętrzy się gdzie popadnie i matula na zawał padnie, jak to zobaczyć. Więc żeby jej tego oszczędzić, muszę zakasać rękawy i to ogarnąć.

Tak więc ... WESOŁYCH, SPOKOJNYCH, ZDROWYCH, OWOCNYCH Świąt Wam życzę :*

Prima Aprilis

Taka mnie dzisiaj naszła refleksja, że jakbym miała dzisiaj robić test pewnie bym się zawahała w obawie że wyjdzie pozytywny - i będzie to taki żart od losu...

Myślę, że gdyby staranie się o dziecko było nieźle płatnym zawodem byłabym bogata i rozchwytywana na rynku.
Młoda, wykształcona i co najważniejsze z doświadczeniem !!! Tak, to już trzy lata.
Oh wiem, wiem, wiem! Są pary które starają się całymi latami. Tylko nie wiem czy mnie ma to pocieszać czy raczej przygnębić?
Dlaczego mam się cieszyć że inni mają gorzej? Mnie nauczono, że mam się nie oglądać na innych.
Mam być dzielna, raczej się nie zwierzać ze swoich problemów innym, oraz iść z podniesioną głową na przód.
Czy płaczę? - rzadko i raczej w ukryciu. Czasami nadmierny wyrzut hormonów przed spodziewaną miesiączką,rozkazuje mi zrobić małą awanturę o nic, lub rozpłakać się nad losem małej biednej zjedzonej kaczki przez wielką rybę na filmiku w internecie.
Po za tym jestem twarda. A w obecnej fazie każda miesiączka jest już spodziewana, nie ludzę się że jest nie dostanę.
Lepiej jest bowiem się pozytywnie zdziwić niż kolejny raz rozczarować.

No nie wiem czy podejscie nr trzy bedzie aktualne. Co sie okazuje? Ze moj maz nic o tym nie wie! Poklucilismy sie ze mnie nie slucha,ze ma mnie gdzies, ze obstawia sie swoimi gadzetami, laptop, telefon a nie ma czasu na rozmowe ze mna! Oczywiscie nieprzespana noc i moj placz. Jedziemy za pare dni,a on nie ma zgloszonego urlopu... Ja oczywiscie juz dawno wszytko zapisalam, zglosilam, nasciemnialam tym razem o wyjezdzie do kuzynki na wies, odmowilam kolezance wyjscie na impreze w lany poniedzialek bo wyjezdzamy a tu chyba nici z tego! W dodatku wszystko sie burzy bo po swietach bedzie to 13 dc, a mam przyjezdzac w 12 dc. No i nie wiadomo czy nie bedzie juz porobione... Nie chce odpuszczac cylku, szkoda mi. Jestesmy w transie i chce zaliczyc trzy proby pod rzad. Za miesiac tym bardziej nie bedzie chcialo sie nam jechac. Po za tym tu na miejscu nikt mnie nie przyjmie ot tak, bez badan aktualnych. A to kolejne koszty...

Pamietam moj maly swiat, wyidealizowaną piekną przyszlosc malej dziewczynki. Majac lat 10-11-12 potrafilam godzinami jezdzic na rowerze kolo domu i marzyc. Marzenia nic nie kosztowaly wiec mialam w nich wszytsko. Swoj pokoj, swoja rodzine ktora mialam stworzyc, swoj dom. Mialam nawet swoja godzine w ktorej bede w swoim domu podawac obiad. Rzeczywistosc jest calkiem inna. Zostalam w domu rodzinnym bo ogolnie nigdy nam sie nie przelewalo. Wielokrotnie jako dziecko spotykalam sie z odmowa-nie mialam lalki dzidziusia, poniewaz nie bylo na to pieniedzy. Totez z otwarta buzia ogladalam reklamy w ktorych pokazywali najpiekniejsze sikajace i placzace lalusie, pamietam jak dzis, najczesciej w soboty w porannym pasmie reklamowaym miedzy bajkami. Nigdy nie przyszlo by mi do glowy tupac nóżką, plakac, tarzac sie po podlodze,że "ja musze miec tą lalkę!", co dzis obserwuje sie notorycznie. Slowo "nie" bylo dla mnie wystarczające,sama sobie musialam wytlumaczyc reszte. Swoja drogą co za ironia ze swojego prawdziwego dzidziusia tez nie moge miec. Tak ze zostalam w domu bo balam sie zaryzykowac, isc na swoje, wziac kredyt, postawic wszytsko na jedna karte i sprobowac troche doroslosci. Gdzies w srodku glos podowiadal "jak sobie poradzimy a jak ktores zostanie bez pracy, skad wezmiemy pieniadze?" pamietam jak dzis jedna krytyczna sytuacje kiedy w domu nie bylo totalnie pieniedzy, i mama sprzedala jajka bo miala swoje kury jakiejs znajomej i za te 5 zl kupiala nam sniadanie na nastepny dzien, to byl dla mnie szok, bo juz rozumialam o co biega i balam sie bardzo co bedzie dalej. Potem sytuacja sie odwrocila i mozna powiedziec ze stanelismy na nogi, ale co widzialam po kątach i co udalo mi sie uslyszec dalo mi trzeźwy obraz świata. Po za tym moja mama w ostatnich paru latach podupadla bardzo na zdrowiu. I tak podejmujac decyzje o pozostaniu z rodzicami myslalam ze dobrze bedzie byc blisko w razie W. Owocuje to tym ze nie moge rozwinac swoich skrzydel, ze np nie bardzo moge "poszalec" z remontem no bo niby jestesmy u siebie ale jednak troche nie. Uwielbiam gadzety do kuchni. Ale sto razy sie zastanowie nim cos kupie, bo z kolei moja mama jest tradycjonalistka. Ona nie lubi "nowosci" A ja... Ostatnio w sklepie krecilam sie kolo przesiewacza mąki (moja mama uzywa zamiast tego sitka) i nie kupilam go,mimo ze byl przeceniony. W swojej szufladzie trzymam foremki do babeczek ktore kupilam ukradkiem no bo po co foremki... Nie mowiac o tym ze odkąd zaczelam pracowac odkladalam sobie pieniadze na thermomix... I mam odlozone, za pewne te pieniadze pojda na in vitro, ale mozecie sie domyslic jaki byl komentarz jak powiedzialam ze chce sobie kupic maszyne do gotowania za 4 tysiace...

Tak ze czekamy do jutra i zobaczymy czy pojedziemy, czy moj mezu zalatwi wolne... Nic mi sie nie chce, nawet swieta nie sprawiaja mi zadnej przyjemnosci.

Pomimo tego ze wizyta u gina nie przyniosla dobrych wiesci to i tak mam nadzieje :) wiem juz ze w tym cyklu nici z tego ale wierze ze wkoncu sie uda:)

Bylam dzisiaj u fryziera :) niedosc ze mam nowa fryzurke to jeszcze dowiedzialam sie gdzie teraz sa przyjecia do pracy Boze mam nadzieje ze gdzies sie uda:)

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 2 kwietnia 2015, 15:40

Siedzę w domku, w końcu wolne... Gotując obiad przysłuchiwałam się pewnej audycji w radiu... smutnej. Uświadomiłam sobie pewnie po raz któryś, jak mało doceniam to co mam. Stanowczo za mało! Nawet dziś pomyślałam, że kupiłabym to czy tamto, wiadomo nie kupię, bo kasy na takie rzeczy brak. Mamy gdzie mieszkać, cudów nie ma ale ile osób chciałoby tak mieszkać jak my, mamy co jeść, jest za co kupić jakiś ciuch, do pracy jest czym jechać. A ile osób ma dużo, dużo gorzej od nas. Dziewczyno zacznij doceniać to co masz! Z tego wszystkiego wyszłam na taras i wysypałam wróblom okruchy chleba i trochę ziarenek... czekają na drzewku, a tu pustki... a niech i one mają coś od życia. Leniwce jedne, tylko czekają aż im coś wyniosę i tak biorą mnie na litość każdego dnia ;)

ps. A propos ciuchów... kupiłam sobie spodnie i płaszczyk, a mężuś buty.

Plan na invitro: procedura (P)ICSI + assisted hatching
Aktualne tabletki: anty + kwas foliowy, od niedzieli dochodzą zastrzyki co drugi dzień (gonapeptyl).
Pick up: pomiędzy 5 a 9 października
Dodatkowe wspomaganie: dieta pudełkowa + orzechy brazylijskie, niewielkie ilości czerwonego wina :D
Badania: kariotypy ok, AMH 1.94, nasienie ok, fragmentacja 16%, HBA 72%
Czekanie na wyniki: HLA-C, KIRy, cytokiny, ANA, ASA, Test IMK

Po nieudanej IUI stwierdziliśmy, że szkoda nam kasy na kolejne podejścia i ruszamy z IVF. Doszliśmy też do wniosku, że skoro przez 2 lata nic się nie zadziało naturalnie (żadnych implantacji) to chcemy jednocześnie zbadać immunologię, żeby w przypadku powodzenia IVF (🙏) szczęśliwie dotrwać do rozwiązania. IVF (ok. 5,5k) i badania genetyczne opłacone (2k), więc od dziś żyjemy na chlebie i wodzie 😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2020, 19:29

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 1 kwietnia 2015, 23:03

" Konstruujemy w weekend Kociaka! "

Padłam po tym tekście. Zabrzmiało jakbyśmy mieli co najmniej zacząć budowę kolejnego drapacza chmur w Dubaju :D!

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 1 kwietnia 2015, 20:39

Ogarnęłam dom... inaczej tego nazwać nie mogę, żeby wysprzątać porządnie musiałabym zacząć z tydzień temu. Syfu nie ma, można w nim jako tako funkcjonować. ;)
Sprzątając, oczywiście myślałam i analizowałam mój dzień.

Po tych dzisiejszych egzaminach podjechałam w końcu do firmy ubezpieczeniowej, złożyć dokumenty po szpitalu. W końcu parę złoty się należy, nie na darmo leżałam w szpitalu :) Cóż skończyło się tylko na marzeniach, bo złamanego grosza nie dostanę. Po 1 za leczenie niepłodności i wszelkie zabiegi z tym związane nie wypłacają, po 2 w szpitalu byłam 4 dni, a nie 5. Dopiero za 5dniowy pobyt przysługuje jakaś kasa. To ja się pytam, po co w robocie należymy do tego ubezpieczenia grupowego i po 6 dyszek odcinają co miesiąc. Takie cyrki tylko w Polsce. Nie to, że się wkurzyłam. Za to pogadałam sobie z babeczką, nota bene emerytowana nauczycielka, z którą niejednokrotnie już miałam do czynienia. Od słowa do słowa, przegadałyśmy z pół godziny... ma córkę w GB, dłużej po ślubie niż ja, dzieci niet, mówi, że tam to nie leczą, od razu na in vitro kierują. Pytam... to płaci za to, czy po części refundują... nie, za darmo 3 podejścia. Uświadomiło mi to ponownie jedną rzecz, ile to osób boryka się z tym samym problem co ja. Chcesz, a nie możesz... Opowiedziała mi kolejny przykład... dziewczynie już dojrzałej, dobrze po 30tce, lekarze powiedzieli, nie ma szans na ciążę... pewnie się z tym pogodziła, udali się do ośrodka adopcyjnego, przeszli już wszystkie testy etc etc... dziewczyna zaszła w ciążę... się pytam jak... przestała myśleć, odblokowała się psychicznie. To ja bardzo chętnie też się odblokuję ;)

Jajnik pika, pewnie pęcherzyk dojrzewa, owulacja w niedługim czasie... tak mi się szkoda zrobiło, że w tym cyklu bez żadnych działań. Taaa... akurat, jakby to miało znaczyć, że się uda... raczej mało prawdopodobne. Ale nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło, może warto czekać! Bardziej myślę o tym, że po owu czas umawiać się na coś, co znowu w swoim życiu będę przechodzić po raz pierwszy. Biopsja... brzmi... yyy jakoś tak niefajnie. Zaczyna się wkradać lekki strach, z drugiej strony myślę, po co martwić i przejmować się czymś co będzie za jakieś 2 tyg. Po co? Jaki sens? Martw się o dziś, a nie o to, co będzie za tydzień, czy dwa. To tylko wzbudza niepotrzebne emocje i wewnętrzny niepokój... Oby udało mi się tak nie myśleć. Postaram się!

Znowu coś znalazłam, to się podzielę...

'Niech pociechą dla nas będzie to,
iż żaden ból na świecie nie trwa wiecznie.
Kończy się cierpienie, pojawia się radość
- tak równoważą się nawzajem.' A. Camus

ps. Ból fizyczny jest niczym, w porównaniu z bólem innego rodzaju.

Może trochę pesymistyczny ten wpis ale wcale nie jestem smutna :)

Triduum Paschalne tuż, tuż... oby udało mi się wytrwać w moich postanowieniach przez ten czas.

To tyle na dziś... To na koniec wszystkich czytających pozdrawiam <3




A więc: to mój 33dc, @ dalej brak a testy wciąż negatywne... Chyba nie mam na co liczyć w tym cyklu...
Zostały mi jeszcze badania, które dzisiaj poszłam zrobić a wyniki dopiero 8 kwietnia :/
Rano zauważyłam, że wokół sutków zrobiły mi się takie malutkie białe krostki, żyłki dalej są. Brzuch mam wzdęty jakbym piłkę połknęła... Ta niepewność i czekanie doprowadzi mnie chyba do białej gorączki. Już bym chciała coś wiedzieć, jak ma @ przyjść to niech przychodzi a nie gra ze mną bo już bym chciała zacząć starania na nowo...
Mój jest w delegacji, co dziennie pyta się czy @ jest. Cieszy się, że jej nie ma. A ja? Mam burzę hormonów: raz się cieszę, że już może się udało a raz to załamuję się i czekam na @...
Delikatne skurcze w podbrzuszu nie dają mi całkowicie zapomnieć i normalnie funkcjonować bez rozpatrywania :(
Mamy czwartek a gdzie tam środa... Tyle dni czekania... Chyba zeświruje... A może już ześwirowałam? Przecież OF nie wyznaczyło mi owu, testy owu też negatywne... Raczej nie mam szans na zadowolenie...
Zbieram się do pracy, może zapomnę chociaż na chwilę o braku @ i nasuwających się pytaniach: "czy to mój szczęśliwy cykl...?"

16 dzień cyklu - 2 dpo? - 16 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
50,6 kg
ciśnienie 88/45
tętno 72

Dziś obiecane zdjęcia naszej nowej sypialni ;)
432185c4f2052a57m.jpg

657776cef0fab604m.jpg

11c972cdd4c88ff0m.jpg

Poza tym dzień zupełnie spokojny. Jutro jadę po recepty do ginekologa i może przy okazji sprawdzę, czy owulacja była czy nie.

____________
1 śniadanie: Chleb żytni z żółtym serem, sałatą, pieczonym schabem, rzodkiewką, papryką i pomidorem
2 śniadanie: Jogurt naturalny z karobem, chia, amarantusem, słonecznikiem, pestkami dyni, siemieniem lnianym migdałami i rodzynkami + jabłko
3 śniadanie: Chleb żytni z fetą, rzodkiewką, papryką i pomidorem
Obiad: Risotto z kurczakiem, zielonym groszkiem i kukurydzą
Kolacja: Kiwi i banan

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 1 kwietnia 2015, 21:25

Po trzech dniach ciężkiego do określenia śluzu przyszedł piękny rozciągliwy i w ilościach wydaje mi się, że większych niż w ostatnich miesiącach, chyba jednak leki działają dobrze :). I jakoś częściej mam ochotę na serduszkowanie, bo ostatnio to tak różnie z tym bywało (podobno może to być związane z wysokim poziomem prolaktyny). Jedyny minus tych leków to to, że nie można pić alkoholu, a ja mam taką wielką ochotę na winko, no ale cóż jak nie można to nie można, zresztą dobre przygotowanie do nie picia podczas ciąży :).

Zadziwia mnie to jak mi ostatnio lekko na duszy (oby to nie była cisza przed burzą :P) i oby ten stan trwał jak najdłużej. Mam nadzieję, że zbliżające się święta nie zepsują mi tego. Niby święta to czas radości, ale u mnie różnie z tym bywało i nie zawsze było radośnie. Tak trudno jest nie wracać do przeszłości, do ludzi którzy byli tak bardzo bliscy, a już ich z nami nie ma - a to niestety najbardziej dobija w święta. Może w tym roku będzie inaczej, może będzie radośnie, jak to się mówi poczekamy zobaczymy...

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 1 kwietnia 2015, 21:36

5t5d a ja już tak wyglądam?????chyba za dużo jem :-(0f6bea76853bc078m.jpg
f05f9036ed154c19m.jpg
483853c81e5dd210m.jpg

30 dc

Czekam, czekam, czekam z niecierpliwością na @. Ovu przesunęło na 7.04, ale mam nadzieje że przyjdzie szybciej. Może jutro?

Jak się czuję? Trudno to określić. Z objawów @ jest tylko wzmożony apetyt. Brzuch bolał ale chyba tydzień temu. o wczorajszym spadku dziś temperatura znowu wzrosła. Jutro pewnie spadnie.

Gorzej z duszą... Ciągle myślę o Dominiku - naszym rodzynku. Najprawdopodobniej ma raka płuc. Jeszcze wyszło coś na śledzionie... Od wczoraj modlę sie za niego.
Ja mogę poczekać na swoje szczęście. Chcę żeby był zdrowy. Ma 25 lat...
Nie mogę się pozbierać. Jak czasami uronie w pracy łzę to nie jest to spowodowane tym że nie jestem w ciąży, ale tym że tak mi jest go żal... Nic mnie nie cieszy...

Za 5 dni nasza rocznica ślubu <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2015, 21:40

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 2 kwietnia 2015, 16:11

Co za koszmarny dzień. Wszystko przez tą głupią pogodę. To ona ma na mnie negatywny wpływ. Potrzebuję słońca bo zgniję od tej wilgoci!!! Dobrze ,że wieczorem kino to trochę się zrelaksuję. Potem dopadnę K i wypiję wino na lepsze spanko :)

Jutro końcówka pakowania, ogarnięcie domu przed wyjazdem, nakarmienie i napojenie szczurasa i można jechać :) A do pracy dopiero w środę! Yeaaa :)

Dzis 29 dzien cyklu @ nie ma;( tak bym chciala zeby juz przyszla i zaczynac od nowa :) ale musze czekac

shadowgirl Starania o cud 2 kwietnia 2015, 00:23

4DC
I w sumie tyle w temacie.

http://i31.photobucket.com/albums/c385/ania_/swieta_zpsmov2tekp.jpg

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 2 kwietnia 2015, 09:23

S ma dzis i jutro wolne. Budzimy sie dzis rano, ja taka zaspana - on wstaje zrobic mi kawe i sniadanko... Za chwile przychodzi mnie budzic - a ja nadal zaspana, wiec mowie mu, ze tak mu zazdroszcze tego wolnego, i ze ja bede miec sajgon (nowe zalecenia od szefa)... Na co moj S, ze jesli mi to poprawi humor to on moze pojsc do siebie do biura popracowac dzis i jutro solidarnie ze mna ;)
Przylozylam moja reke do jego czola - alaaaaa - chyba goraczka, bo bredzi ;)
A teraz sie usmiecham sama do siebie, bo wiem, ze wygralam los na loterii z takim facetem :):):)

---

Dostalismy wyniki spermogramu S. Nie mam przy sobie calej kartki, wiec napisze tylko w skrocie, ze:
- po aglutynacji, wysokiej lepkosci, wysokim PH - nie ma sladu (nie ukrywam, ze bardzo mnie to cieszy... :) ) Ciekawe, czy to zasluga tego leku, ktore bierze przez kilka dni - czy to sie tak szybko moze zmienic?
- MAR-test NEGATYWNY (???) - czyzby ten ostatni to byl jakis zafalszowany pozytyw? Zwariowac mozna z takimi wynikami, ale cieszy mnie, ze wyszedl negatywny :)
- jedyny zly wynik to znaczna leukocytospermia (znow!) - i tym razem wzrosla do 5 jednostek (oznaczone: significant). Wg. norm powinna byc ponizej 1. Sama nie wiem czy cos z tym mozna zrobic. Tak jakby S mial jakas infekcje niewykryta, przed ktora sie broni organizm i produkuje te leukocyty. Ale co to moze byc, nie mam pojecia... Ani jemu ani mi nic nie wychodzi na testach...

A z dodatkowych pozytywow, ma 150 mln plemniczkow, przy prawidlowych wartosciach od 15 mln... Duza armia i zywotna, wiec moze nam sie uda?
Niesmialo sobie mysle, gdybym dzisiaj zaszla w ciaze - to data porodu na roznych portalach waha sie od 24 do 26 grudnia. Aaaaaa ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 13:09

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)