Cześć ciocie :*
5d049c9071c4d889med.jpg

Dzisiaj 6 dzien cyklu @ sie skonczyla wiec powoli tezeba zaczac dzialac:):) od poniedzialku moja zmiana to III wiec wpisalam sobie urlop na 3 dni okurat przed owu zapisalam sie na pon do gin na usg a ta wredna brygadzistka zapisala mnie na II... musze sie przepisac na inny dzien....

A jak moje samopoczuci...hmmm dzisiaj tak rozmawialam z kolezanka i po tej rozmowie doszlam downiosku jestem juz pprostu zmeczona tym wszystkim...tymi staraniami ta praca. Za duzo trzymam w sobie za duzo siedzi w mojej glowie grr... jak ja bym chciala moc tak wszystko wyrzucic nie myslec nie czuc...


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 23:54

Okres jest stanowczo mniejszy. Jutro jadę na podglądanie. Zobaczymy ile urosło jajeczek.
Byłam dziś w pracy. Wypisałam sobie urlop do konca czerwca i mam cichą nadzieję, że zostanie on przerwany zwolnieniem z literką B.
Moja najlepsza kumpela z pracy dziś mi powiedziała, że jest w 9tc. Ależ się cieszę. Ona brała tabletki, więc jest w szoku jak to się stało, a ja przez lata miałam cichą nadzieję, że kiedyś zaliczą wpadkę. Wiem, że będzie najwspanialszą mamą na świecie. I na tego bobasa na prawdę zasługuje. Co najwyżej powinna zmienić tatusia dla dziecka. Ale może i on dostosuje się do tego co życie im przyniosło.
I utwierdziłam się w przekonaniu, że na 99% zostanę zwolniona. Zatem z zajściem w ciążę podjęłam dobrą decyzje. Chociaż skorzystam z urlopu rocznego.

Dzisiaj zostalam ciocia:-) moja siostrzenica ma na imnie Oliwka mierzy 50 cm i wazy 2680gram:-) urodziła się przez cesarskie cięcie:-) fajnie teraz trzeba zmajstrowac Oliwce towarzyszkę albo towarzysza do zabaw:-) ciocia Iwona bierze się do roboty hihi:-)

Większość z Was wie co to znaczy czekać... Czekanie ponoć uszlachetnia i to prawda, czasami czuję że zdobywam kolejne levele do szlacheckiego pochodzenia :P

Ja myślałam że umiem czekać, do czasu największej próby... wyjazdu mojego męża... To prawda, że zaczynasz doceniać to co masz dopiero jak zaczyna Ci tego brakować... To, bez wątpienia były, 4 najgorsze miesiące mojego życia. A wiem co mówię to nie była zwykła tęsknota, bo przeszłam wiele... Będąc nastolatką przez błąd w szpitalu - zarażenie mnie paskudną bakterią prawie przywitałabym tamten świat - było trudno ale On, przyjaciele i rodzice byli obok. A tu nagle jego zabrakło. Panika, słuchajcie ogromna panika - mimo że wiedziałam że to nie będzie trwało wiecznie... Czułam jakbym pozbyła się części samej siebie ... Pierwsze dwa tygodnie wspominam tak jakbym była wciąż pijana... kręciło mi się w głowie... Myślałam o nim 120 sekund na minutę... Czułam się nieszczęśliwa... Później z każdym dniem, każdą kolejną samotną nocą przyzwyczajałam się do tego stanu. W pewnym momencie tak po dwóch miesiącach zaczęłam się obawiać jak to będzie jak znów będziemy razem... Ja jestem dzielna, poradziłam sobie z nową sytuacją, udało mi się opanować większość umiejętności jakie mężczyzna robi w domu. Z jednej strony byłam z siebie mega dumna, a z drugiej miałam co raz większe obawy jak to będzie dalej... Dziś wiem że to był mechanizm obronny, przed ogromnym smutkiem. Starałam się pokazać że sobie świetnie radzę. I rzeczywiście udowodniłam to wiele razy... Chciałam żeby ludzie widzieli że daję radę bo nie znoszę litości ... Dzięki temu doszłam do jednego z ważniejszych momentów w moim życiu ...
mój ból, moje cierpienie, nasze rozstanie i samotność - pozwoliły mi pozbyć się egoizmu ...

Ja cierpiałam? tak cierpiałam ale On będąc sam daleko cierpiał bardziej...
Ja tęskniłam? tak tęskniłam ale On będąc sam daleko tęsknił bardziej...
Mi brakowało? tak brakowało ale Jemu daleko brakowało bardziej...

A wiecie kiedy tak na 200 % to zrozumiałam, kiedy pierwszy raz po tylu miesiącach rozłąki, wtedy kiedy byłam podekscytowana, a za razem wściekła, że tyle czasu byłam sama, kiedy wziął mnie w ramiona i szczerze powiedział "pięknie pachniesz - jak ja za Tobą tęskniłem"... A powiedział to tak takim tonem że nikt, nigdy, i nigdzie, nie zależnie od języka, nie miałby wątpliwości...

Przestałam być dzięki temu egoistką, bo ja w tym wszystkim to tylko połowa ... a bez niego brak mnie pół



no to 1dc...pocieszające jest to że chociaż cykle mam regularne....27 dni..regularne co do dnia.
brzuch boli bardzo a tu tyle do załatwienia dziś na mieście...ehh

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 11 kwietnia 2015, 07:40

Sobota, miałam sobie pospać przynajmniej do 9, a wyszło jak zwykle - 6:15 i koniec spania. 6:15 trochę za wcześnie na wstawanie z łóżka, więc tak sobie leżałam i myślałam. I co wynika z tych moich przemyśleń - chyba odpuścimy sobie najbliższe dwa miesiące. Mamy wykupioną wycieczkę na Kretę w czerwcu i tak sobie pomyślałam, że to chyba średnio dobrze by było jakbym teraz zaszła w ciążę. Tam jest cieplej niż u nas, chcemy trochę pozwiedzać, a nie tylko leżeć na plaży. Wiem, że ruch dla kobiet w ciąży jest wskazany, ale chcemy się wybrać na 18 km wycieczkę po wąwozie - a dla kobiety w ciąży to chyba jednak za dużo. Trochę mi szkoda dwóch miesięcy, ale z drugiej strony jakby coś się zadziało w obcym kraju...Najśmieszniejsze jest to, że jak rezerwowaliśmy wyjazd w grudniu termin był dostosowywany do mojego okresu, tak żeby jadąc być już po. I co zrobił mój organizm? - tak mi poprzesuwał, że wychodzi na to, że w dniu wylotu przyjdzie @ - to dopiero trzeba mieć szczęście :P. Prawdopodobnie moglibyśmy zmienić termin, ale stwierdziłam, że zostaniemy przy tym co jest, a ja jakoś dam radę, najwyżej nałykam się proszków przeciwbólowych i może nie będzie tak źle.

Moje wyniki:
FSH- 5,75 mlU/ml norma: 3,00-12,00
LH- 11,49 mlU/ml norma: 2,00-20,00
Estradiol: 47,02 pg/ml norma: 10,00-90,00
Terstosteron: 0,179 ng/ml norma: 0,200-1,000
Prolaktyna: 14,77 ng/ml norma: 6,00-30,00
Wydaje mi się, że wszystko jest ok. Szczerze, to nawet jestem zadowolona bo bałam sie szalejącej prolaktyny lub niedojrzewających jajeczek:) A tu nic takiego nie wyszło.
Zrobie w tym cyklu jeszcze progesteron. Resztę w następnym. 15.05 wizyta u gin. Może zwykłe badanie cos pokaże.
W każdym razie czuję, ze po prostu wymaga to czasu... No i starań oczywiście ! A z tym to u mnie jest jak jest.
Ogólnie czuje sie LEPIEJ że to zrobiłam. spokojniejsza jestem.
No i nie zapominam o mojej @-jak w zegarku szwajcarskim. zawsze jeden problem z głowy mniej. Chyba.

Wczorajszy relaks chyba na mnie dobrze podziałał. Uśmiałam się tak, że aż mnie dzisiaj gardło boli i szczęka.

Dziś rano mąż sam ochoczo zabrał się za <3. Ucieszyło mnie to bardzo, bo miałam ostatnimi czasy wrażenie, że jak ja nie wyjdę z inicjatywą, to nic nie zdziałamy.

Tempka tylko trochę podskoczyła... Pewnie z tą owulacją był jakiś fałszywy alarm... :( Położyłam się spać dużo później niż zwykle, więc może to miało jakiś wpływ. Od rana boli mnie prawy jajnik, Wczoraj miałam to samo w ciągu dnia. Pierwszy raz od dłuższego czasu czułam jajniki. Mam nadzieję, że jeszcze urośnie...

Najgorsze jest dla mnie to, że ja nie kumam jeszcze tych wykresów, jak je odczytywać, co oznacza co itd. Naczytałam się o tym tyle, że podejrzewam, że są ludzie którzy, w całym życiu nie przeczytali tyle, ile ja tylko na ten temat. I za nic tego nie mogę pojąć, bo ten medyczny żargon mnie dobija. Ja się najlepiej uczę przez praktykę. Na przykładach, jasnych i klarownych.

Lecę do fryzjera! Trzymajcie kciuki, żeby mnie nie poniosła ułańska fantazja, i żebym nie pofarbowała się na zielono!

świeżnka sinusoida uczuć 11 kwietnia 2015, 10:28

33 dnień cyklu... WTF? Denerwuje mnie to

No i po comiesięcznej wizycie u pani gin. Ciśnienie dobre, tętno Małej 146 u/min (słyszałam, słyszałam), macica rośnie, szyjka gra tylko moja masa ciała zapomniała, że jestem w ciąży. Ehhh przytyłam przez 4 tygodnie tylko 0,5kg a od początku ciąży jestem -0,5kg. No dobra fakt przed zajściem nabrałam troszkę ciała przez te tabletki, stymulacje itp. Skoczyło mi z mojej dobrej wagi czyli 64 kg na 68 kg z którymi nie było mi już tak dobrze. Ale nawet jeśli policzymy że wyjściowa to 64 to teraz mam 67,5 czyli +3,5kg a to nadal nie powala. Zobaczymy co będzie dalej :)
Po wizycie poszłam sobie na warsztaty "mama wie" było całkiem fajnie, aczkolwiek coraz bardziej irytuje mnie lokowanie produktu. Fakt ktoś musi taki event sponsorować. Nałapałam gadżetów (ehhh sroczka ze mnie) ale solidarnie podzielę się z koleżanką, która niestety arbajtowała w tym czasie.

Dziś miło dzień zaczęłam od wizyty na bio bazarze. Fajne miejsce (stara fabryka), fajny klimat i przepyszne rzeczy ale bez 100 zeta nawet nie ma po co jechać :/. Kupiłam dżem, trochę sera i kalarepkę i 30 zeta poszło. Ale wiem na przyszłość gdzie kupić zdrowe mięsko dla dziecka (wybór ogromny). A zaraz lecę dalej w świat odebrać swój kostium kąpielowy (rozmiar słoń 2) i na kolejny event dla szalonych ciężarówek i mamusiek :P. Czyżby OZM się zaczynało???

14w1d <3

Wczoraj miałam badania prenatalne. Rzutem na taśmę, bo ledwo się już łapałam. Lekarka przyjechała spóźniona ze szpitala 1,5h, ale okazała się bardzo sympatyczną i kompetentną babką:)
Badanie robiła tak sprawnie i w takim tempie, że zastanawiałam się, gdzie ona to wszystko widzi! Jak tylko włączyła monitor, to rzuciła "będzie chłopak" :):):) Oczywiście kazała poczekać na potwierdzenie lekarza prowadzącego, ale ona jest raczej pewna;) Śmiała się też, że dziecko jest tak powykręcane i ułożone, że pierwszy raz widzi coś takiego. Maluch chyba to usłyszał, bo obrócił się pupą w naszą stronę, a główkę zasłaniał łapkami;)
Wszystkie parametry są w normie, kość nosową było ładnie widać, a wyniki PAPPA będę miała za tydzień. Mam się nie martwić, bo mój synek jest zdrowy <3 Ma 8,18cm a serducho bije 153 razy na minutę.

Będę miała swojego małego królewicza <3
Trzeba tylko dla niego jakieś imię wymyślić, a to będzie nie lada problem, bo nie możemy dojść do porozumienia. Nie podobają nam się te same imiona;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2015, 10:44

gabi544 moja historia 11 kwietnia 2015, 11:09

Bądź ostrożna z domowymi środkami czyszczącymi, stosuj je w małych ilościach lub poszukaj naturalnych zamienników. Ostatnie badania EEA (Europejskiej Agencji Środowiska) informują, że wiele produktów gospodarstwa domowego, środków czystości a nawet jedzenie (ups!) zawiera związki chemiczne niekorzystnie wpływających na płodność kobiety, powodując zaburzenia endokrynologiczne utrudniające zajście w ciążę.

Hmm... szkoda tylko że nie napisali dokładnie, jakie to związki.

Tempka wzrosła tylko leciutko :( Ale zawsze lepsze to niż całkowity spadek. Jeszcze nic straconego. Przynajmniej taką mam nadzieję... Okropnie bym chciała, żeby moje cykle się unormowały, trwały koło 30 dni i żeby prawie każdy był owulacyjny. Mam nadzieję, że leki dobrze na mnie działają i w tym cyklu będzie wszystko dobrze.

Uwielbiam mojego psiaka! Słodycz nad słodycze!

2318fcdb7fd0fe2amed.jpg

Z <3 dzisiaj raczej nic nie będzie :( Jacka złapały korzonki i ledwo może siedzieć, a co dopiero coś podziałać. Nawet nie ma ochot tak myślę. A przynajmniej tak to wygląda na chwile obecną.

Miłej niedzieli moje drogie!

Juz po trzeciej probie. Uwazam to za swoj osobisty sukces. Bo zwykle, tzn podczas pierwszej i drugiej proby jechalismy w 12 dc, a insemka byla w 13, a tym razem pojechalismy w 13 dc a insemka byla w 14. Dodatkowo udalo mi sie zaproponowac ovitrelle i go dostalam, efekt placebo chcby nawet zadzialal w mojej glowie ze w koncu jest inaczej niz zwylke. Dodatkowo dzien po iui mialam wiztye u swojej pani dr od dawna ustalona po zabiegu, akuart niby sie dobrze zlozylo bo chcialam podgladnac co sie tam podzialo, ale ku mojemu zaskoczeniu pani dr nie wiedziala za bardzo o co mi chodzi... Tak ze procz zapewnienia ze jestem w fazie owulacyjnej i ze sluzowka macicy jest piekna nie wiem nic... No i niestety tym sie denerwuje.

Po za tym caly czas ktos cos ode mnie chce. Mam łeb jak sklep zajety swoimi sprawami,a mam mnostwo innym "zlecen". Powoli oswajam sie z mysla o in vitro, probuje szukac informacji jak to wyglada czasowo, przeciez trzeba zglosic to w pracy, a mam zamiar in vitro polaczyc z urlopem. I w okół tego moja uwaga sie koncentruje a tutaj nagle sms - "zamow mi to to i to przez internet" "masz katalog, potrzebuje krem, perfumy, moze podklad? Wybierz jakis kolor, tylko nie jasny" "ty jestes taka moblina, moze zamowisz mi mundurek do pracy, tylko zeby mnie nie pogrubial"
I ja jak ta glupia spedzam godziny przy wyborze czegos dla kogos, a potem mam problem, bo albo przyjdzie zle, albo nie takie jakby tego wymagala osoba zamawiajaca. Tak w ogole to nie jestem konsultantką, robie to grzecznosciowo u kolezanki w pracy. Teraz sie glowie bo zamowilam sukienke i przypadkiem zdublowalam zamowienie, oby mi nie przyszly dwie! Ale najgorsze jest to ze nikt nie wspomina o pieniadzach. A potem przychodzi takie zamowienie i ja musze za to placic. Przewaznie wczesniej musze odwiedzic bankomat i wyplacic pieniadze. Potem oczywiscie zostaja mi one oddane ale wiadome jest ze pieniedze w portfelu wydają sie szybciej niz te na karcie... Ostatnio postanowilam byc asertywna bo jak kolezanki zlozyly zamowienie to wyszlo ok. 200 zl. Wiec poprosilam jedna ktora miala najwiecej rzeczy zeby mi zaplacila z gory, to ją lekko zatkało ze ja czegos takiego wymagam,i od razu poinformowala tą druga ze ja chce pieniadze Z GÓRY.
Nikt nie wie ze u nas kazdy grosz sie w tej chwili liczy, ze moj maz jak siedzi calymi dniami w robocie to nie po to zebysmy za kogos zakladali, tylko po to aby udalo sie nam w koncu zostac rodzicami. Ale kazdy mysli ze pracujac po 12 godzin mamy kasy a kasy, tylko jestesmy chytrusami.

Rzeczy nieistotne uciekaja mi z glowy. Kiedys rano odczytuje sms od kolezanki, ze ona dzis nie przyjdzie do mnie bo jej SEBUŚ jest chory. Nie pamietalam nawet ze ma do mnie przyjsc. Tzn oczywiscie zastala by mnie w domu, gdyby przyszla. Ale czytajac o dosc juz duzym dziecku jak o dzidziusiu mam ochote wznosic oczy ku niebu- draznia mnie rasowe mamuski.

Denerwuje sie, tymi dwoma tygodniami. Niby zakladamy ivf, ale dobrze by bylo gdyby tym razem sie nam poszczescilo. Gdzies jak sie rozpedze to widze nas kupujacych wyprawke...Musze sie wyluzowac, i mniej zagladac tutaj bo wchodzenie na ta strone jest jak nałóg ;) mam tysiac mysli na raz, to prosze Boga o litosc, zeby w koncu dal i nam szanse...

I jeszcze po drodze do i z klikiniki widzielismy bociany :) w sumie trzy ;)

MamaM Aby zostać znowu mamą 11 kwietnia 2015, 12:27

Z pozytywów: przestałam krwawić po histeroskopii. No i to tyle. W szpitalu nie dają przepustek na weekend, badań żadnych nie robią, cóż czeka mnie pasjonujące dwa dni:) Dobrze, że mąż z córką wpadną, to pospacerujemy po podwórku.
Dawno nie miałam takiego miesiąca, najpierw okres, potem czekałam na zabieg, gorączka, teraz szpital i w związku z tym ŻADNEGO seksu przez cały miesiąc :(
A z pozytywnych to dostałam jakiś silny przeciw bólowy i mam małą jazdę:)

myssss Czekamy na Ciebie Słoneczko.... 11 kwietnia 2015, 12:35

Sobota, weekend, cudowna pogoda. Zaraz jadę do biura podróży wybierać wycieczkę. Wieczorkiem pewnie spotkanie ze znajomymi, jutro kościółek, spacerek z mężem. Generalnie - żyć nie umierać. Cudownie. Szkoda tylko, że nic z tych rzeczy mnie nie cieszy. NIC! Chodzę ponura, smutna, ze łzami w oczach. Na wszystkich warczę i wszystkich obwiniam o moje nieszczęście... Owszem, mam świadomość, że to nic nie daje. To, że będę płakać, złościć się nie sprawi, że zajdę w ciążę. Ale nie potrafię inaczej... nie umiem. Nie da się nie myśleć kiedy co dzień trzeba brać po kilka tabletek, wyliczać dni płodne, mierzyć temperaturę, kombinować kiedy tu pójść do gina na monitoring, czy będzie za późno, czy za wcześnie. Nie da się NIE MYŚLEĆ!!!! I jeszcze te wszystkie osoby pytające na każdym kroku kiedy dziecko :( - to jest chyba najgorsze :( i jeszcze te wszystkie niusy, że ta w ciąży, ten będzie ojcem, ta zaraz rodzi...

Mam wszystko. Mam kasę, mam kochającego męża, rodzinę, piękne mieszkanko... ale tak naprawdę nie mam NIC! Nie ma komu zapełnić tego domu, rodzice nie mają wnuka, mąż nie ma wymarzonego Bąbelka... Przeze mnie nikt nie może spełnić swoich marzeń ;( Jestem beznadziejna... :(

Ostatni dzień w swinoujsciu pogoda wymarzona jestem z babcia na wizycie u ortopedy pózniej idziemy na spacer i obiadek na promenadzie a pózniej i spacer po plazy

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 11 kwietnia 2015, 12:36

Od kilku dni wszystko idzie jak po grudzie.
Łukaszowi odpadło kilka zleceń co za tym idzie mniej kasy w budżecie domowym.
Sypialnia przygotowana do remontu ale funduszy brak.
zus mnie wykancza- mały nie pozwala Pracować wiec na zus z oszczędności trzeba było zabrać .a gdzie jeszcze kupić meble i zrobić łazienkę :/
Eh mam wrażenie ze z niczym nie idzie tak jak miało iść.
Łukasz mnie uspokaja ze od maja ruszymy pełna para ale boje się ze to i tak późno.
Codziennie mi się śni ze mały rodzi się wcześniej i nic nie mamy.
taki głupi kryzys mnie wziął w tym miesiącu :( a przecież wiem ze damy rade itd. Ale to chyba wszystko przez to ze matka myśli o dziecko " a co będzie jak juz będzie tak pozno" Ja to bym musiała mieć wszystko na juz zrobione :)

Mały dobrze, beztrosko sobie skacze z prawego na lewy bok.
Kopie i ciągnie. Temu to dobrze siedzi sobie w ciepelku i nie musi się niczym martwić ;) chciałabym żeby już był z nami. Nie mogę się juz go doczekać. Ciaza zdecydowanie za długo trwa :(

30 VII 2023

19cs 19 dc 1dpt

Wczoraj wydarzyła się magia. Kropek jest już z Nami na pokładzie i chociaż nie mam pewności jak długo zostanie to zostało mi wierzyć, że ta przygoda będzie trwała jeszcze kolejne miesiące 🥰
Oto i on w całej swojej Kropkowej okazałości:
IMG-20230729-100215.jpg

Sam transfer trwał chwilę. Założenie wziernika, wprowadzenie Malucha i już po wszystkim. Położna kazała założyć nogę na nogę i leżeć przez 10 minut. Przygasiła światła i zostałam z Kropkiem sama. Miałam chwilę dla siebie i poczułam ogromny spokój. Głaskałam się po brzuchu wpatrzona w obraz usg na ekranie. "Rozmawiałam" z Kropkiem w myślach. Tłumaczyłam, że wiem, że teraz się boi, że to dla niego nowość ale żeby walczył i został ze mną na te prawie 9 miesięcy, a później ja już przejmę ster i zaopiekuję się nim, pokażę świat i wszystkiego nauczę. Niech walczy, niech zadzieje się magia 🙏🏻🙏🏻
***
Podana blastka zdaniem embriologa miała super klasyfikację - 5.1.1. 🍀
Zamroziliśmy 4.2.2., trzecia jest do obserwacji, zatrzymała się w rozwoju. Mam zadzwonić w poniedziałek i dowiedzieć się o jej losie.
***
Stary płynie - uważa, że na pewno musi się udać. Każe mi odpoczywać i leżeć, ciągle dopytuje jak się czuje i czyta o znaczeniach imion. Ja przy tym stoję jakby z boku. Póki co nie mam serca tłumaczyć mu, że to nic pewnego, że genetyka i immunologia mogą jeszcze spłatać figla. Staram się o tym nie myśleć - uważam, że robię wszystko co w mojej mocy aby się udało - teraz pozostaje jedynie czekać. Mimo to gdy nikt nie widzi wypinam brzuch w lustrze, przyglądam się sobie i marzę.. Tabletki łykam jak cukierki - w sumie co 2 godziny mam do odhaczenia jakąś dawkę. Robię to jak robot - trzeba to biorę i tak od 6 rano do 22. Mechanicznie - globulka, tabletka, zastrzyk, powtórz. Dzień za dniem. Będzie dobrze 🍀
***
Zdobyłam górę ale nie wiem czy to najwyższy szczyt. Nie jestem pewna czy powinnam być szczęśliwa czy szykować kolejne siły do drogi. Nie mogę rozejrzeć się, odetchnąć całą piersią, podziwiać widoki - na samej górze jest mgła.
Nie wiem czy rozpogodzi się czy jest zapowiedzią potężnej burzy. Więc rozbiłam obóz i czekam. Nie boję się.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)