19 dzień Okruszka <3

Maluszek ciągle w stanie stabilnym. Pani lekarka mówi, że Dominik idzie do przodu - to dobre wieści <3. Jednak nie wszystko może być dobrze :| Maluszek ma cały czas problemy z brzuszkiem chociaż dziś już był mniej wzdęty. Przez te problemy z brzuszkiem i kupką dostaje 10/11ml mleczka chociaż ładnie je toleruje to póki co nie można przesadzić. No i do tego dołączył problem "odkładania wody w organizmie". Maluszek przez to "odkładanie" - puchnie :( i to może być od tego, że robi mało siuśków :|. Od wczoraj dostaje doustnie jakiś lek "odwadniający" dzięki któremu ma tę "odłożoną wodę" wysiusiać - mam nadzieję, że to się ustabilizuje i da się wyrównać. Mocno w to wierzę. A do tego cały czas jest podejrzenie, że Mały urodził się wcześniakiem i z tak małą waga urodzeniową dlatego, że ma to coś wspólnego z cytomegalią. Jutro ma na nowo pobierany wymaz z policzka by sprawdzić czy dalej ma podwyższone to co ostatnio (nie pamiętam co) :| i czy jeśli ma to coś wspólnego z cytomegalią to czy jest rekatywna czy nieraktywna - tzn. czy jest chory czy tylko przejął ode mnie przeciwciała. Mocno wierzę w to, że wszystko będzie jak trzeba !!!!
Ogólnie wyniki badań jakie miał robione niedawno wyszły dobrze. A te badania miał dlatego bo ostatnio z prawej strony pod policzkiem "puchł" i lekarze zastanawiali się czy coś się dzieje czy to od "dojścia centralnego". W badaniach ok i "dojście" teraz ma w lewej rączce.
Cały czas oddechowo pomaga Dominikowi CEPAP.
Wczoraj wieczorem Okruszek był ważony i ma 1200 g - ale waga taka wyższa pewnie przez to puchnięcie - nawet pani lekarka mówiła, żeby Mały tak szybko nie przybierał na wadze tzn. "by tak nie puchł". Mam nadzieje i ja wierzę w to, że to wszystko się unormuje. Chociaż z dnia na dzień dociera do mnie, że Synek w szpitalu spędzi jednak więcej tygodni niż moje wymarzone 2 miesiące. Ale najważniejsze by doszedł do siebie. Ja cierpliwie na Niego będę czekała razem z Jego Tatusiem <3

A dziś był jeden z ważniejszych dla Nas dni <3 <3 <3
Weszliśmy do Maluszka, dość szybko przyszła lekarka (tak sama z siebie) i pyta się pielęgniarki czy już ze mną rozmawiała na temat kangurowania :) Małego. Pielęgniarka powiedziała, że nie bo przed chwilą przyszliśmy a ona zajmowała się dzieckiem obok. Jak to usłyszałam - poczułam taką radość <3 <3 No i oczywiście nie trzeba było mnie namawiać. Pewnie, że chciałam :) chociaż czułam strach jak złapać takiego Okruszka w tych wszystkich rurkach, kabelkach. No ale jestem MAMĄ - dałam radę. I Ta Nasza Kruszyna chociaż ma 1200g (waga zawyżona przez "puchnięcie") to jednak nie taka Kruszyna - taki Klopsik :)


an-20F2e04F2e2015F20F2dF20PierwszeF20kangurowanieF20F3aF29-000000ffffffxxxxxx20002-2-0-200-purple020.gif

1zn4dqb.jpg

2vl2w6c.jpg


Dziec­ko jest chodzącym cu­dem, je­dynym, wyjątko­wym i niezastąpionym.

Czekaliśmy na ten dzień "przytulasków" 19 dni - warto było <3 uczucie niesamowite i ta chęć by wszystko szło ku dobremu jak najszybciej i by Maluszka zabrać do domu - jednak poczekam. Mam nadzieję, że takich "przytulasków" będzie teraz coraz więcej :) i dłuższe :) Pierwszy trwał lekko ponad 30min - dla jednych dużo dla mnie mało. Ale cierpliwie poczekam <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 18:34

Naszej Księżniczce śpieszy się na świat. Jesteśmy w szpitalu bo na dzisiejszej wizycie okazało się że szyjka ma tylko 1,6 cm. Lekarka mówi że póki nie ma skurczy to jest ok. Nie cierpię szpitali i strasznie tęsknię za mężem ale jak trzeba to trzeba. Niech malutka siedzi grzecznie w brzuszku.

Rozpoczynam nowy cykl :) Można powiedzieć że pierwszy z pomocą lekarza. W 16 dniu cyku monitoring! Czuję że zaczynam nowy etap, z jednej strony cieszy mnie to a z drugiej trochę się boję. Ale wiem że będzie dobrze że doczekamy się naszego Skarbka. Dziś zastanawiałam się jak będziesz pachnieć, uśmiechać, machać rączkami, jak to będzie całować twoje stopki, głaskać rączki, przytulać, troszczyć się najlepiej jak będziemy potrafili...

Głupi dzień.
Miałam już do końca cyklu nie mierzyć temperatury. Ale oczywiście, głupol ze mnie, obudziłam się rano i zmierzyłam. I się wkurzyłam. 36,43. Jutro pewnie będzie 41,83. Jak już ma skakać to na całego.
I taka wkurzona poszłam sobie do pracy. W pracy od samego rana kocioł, stres przeokrutny, nawet z nerwów uroniłam łezkę albo dwie. Albo dwadzieścia dwie, nie pamiętam.
Bolał mnie prawy jajnik, ten w którym w 11 dc był piękny pęcherzyk. Był piękny, bo teraz pewnie jest ogromniastym, przerośniętym, niepękniętym pęcherzorem. I żeby zrobić mi na złość to sobie skubany boli.
Na szczęście wróciłam już do domu. Wygłaskałam moje kocury, zjadłam schaboszczaka, zagryzłam czekoladą i trochę mi lepiej. Oby jutro było bardziej przyjemne :)

MatyldaG Przeżyć to co jest nam niepisane 20 kwietnia 2015, 18:34

7 dc
Szybka piłka. 16.30 telefon 17.30 wizyta HSG w sobotę 25.04.
Wiem,że w końcu będę wiedzieć co się dzieje, czy jest ok, czy da sie coś z tym zrobić, czy czeka mnie tylko in vitro, ale najchetniej teraz bym siadla i plakala, że mnie takie rzeczy spotykają...
Milion myśli na minute!

Ten cykl zupełnie odpuszczam. Co będzie później? Nie wiem. Wiem tylko tyle, że zrobiliśmy mężowi badania i cóż. Jest źle :( W poniedziałek mamy pierwsze spotkanie z moją ginekolog, a później pewnie zacznie sie maraton po lekarzach...

Dziś wizyta u nowego gin, zaplanowana już wcześniej. W końcu trafiłam na normalnego lekarza. Robię w przyszłym cyklu badania z krwi na wszelkie hormony i monitoring cyklu..dzięki Ci Panie, że nie odesłał mnie z kwitkiem jak wcześniejsze lekarki.

Owulacjasie odbyla...a ja mam mieszane uczucia ;/ z jednej strony ciesze sie a z drugiej boje sie i nie chce sobie robic nadziei a nawet sobie wmawiam ze i tak sie nie uda :( jaka ta moja glowa dziwna hehe:)wrocilam do domu od gina izeby sie czyms zajac to zrobilam salatke ale jakos mi mie wyszla ;/ moja muska robi lepsza :)
Wczoraj siostra mi poprzesylala zdjecia malenstwa :) naprawde jest cudna ledwo skonczyla tydzien a juz pieknie pozuje do zdjec :)

Moj mezus wlasnie mnie poinformowal ze bedzie pracowal do 22 :( czyli jak wroci to bebe spala...a tak bym chciala juz teraz zeby mnie przytulil i powiedzial bedzie dobrze:) mam nadzieja zezrobito jak wroci :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 19:31

basia1614 wielkie nadzieje... 20 kwietnia 2015, 19:40

Coraz bliżej, niedługo wszystko się okaże. Boję się. Okropnie się boję :( Do tej pory jakoś udawało się zająć czymś innym ale teraz będzie coraz trudniej :( Nawet jeśli coś wyjdzie tzn jeśli będą jakieś plemniki to jedyną opcją jest in vitro :( no i znowu dylematy:( Czy jest to dobre wyjście? Czy może tylko droga na skróty? :( sama nie wiem

dzabuch moja terapia 20 kwietnia 2015, 19:42

12+4
Długo wyczekiwane USG genetyczne. Jezu nigdy nie czułam się tak jak dziś! Słyszałam serduszko, pięknie bije. Moje leniwe dziecię, w nosie miało pana doktora i spało! Dopiero jak poruszał moim brzuchem to łaskawie zaczęło współpracować. Widziałam dwie nóżki, i dwie rączki i po wyjściu z gabinetu się popłakałam.
Zresztą tyle emocji i przeżyć co miałam dziś to dawno nie miałam. Wsiadłam nie do tego autobusu, prostak kierowca nie chciał mi otworzyć drzwi więc przejechałam pół Warszawy bez sensu! Na pewno temu kierowcy myszy coś zjedzą, choć przypuszczam, że mózg mu już zjadły. Dzięki Bogu szybko trafiłam na autobus powrotny i zdążyłam na to usg. Moi rodzice mieli po mnie przyjechać, ale jak mama usłyszała, że jadę w złym autobusie to od razu dostała rozwolnienia, ale dotarli i mnie odebrali. Jak wyszłam zaryczana z przychodni to moja mama zaczęła ryczeć ze mną. Wiedziała, że boję się że coś jest nie tak i jak zobaczyła jak płacze to zgłupiała, bo nie wiedziała czemu. Jak powiedziałam, że wszystko ok, to zaczęła ryczeć bardziej. Mój tata z tego wszystkiego mimo mieszkania w Warszawie całe swoje życie, raptem zapomniał jak wygląda miasto i pokręcił drogę do domu. Jak ochłonę to wrzucę fotkę mojego "Sida leniwca". Najgorsze jest to, że po przygodzie z kierowcą przyszła mi do głowy przykra rzecz! Nie ma życzliwych ludzi na tym świecie. Chyba, że są tylko w Warszawie trudno na nich trafić. Pozdrawiam was wszystkie i zaraz idę spać :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 19:44

LaLuna Z nowym rokiem nowe życe? 20 kwietnia 2015, 19:48

Ech... Zołza ze mnie okropna wiecie?
Wściekam się na mojego P o byle głupotę a on naprawdę robi wszystko, żebym ja się nie przemęczała. Sprząta, prasuje, przytula, całuje...
Muszę się ogarnąć ale co poradzę, że byle drobnostka wyprowadza mnie z równowagi ? :)

Z nowości dobrych, złych i dziwnych:
- nie mogę już leżeć na brzuchu :) czuję jakby kulkę w brzuchu i nie ma opcji żeby tak się położyć bo gniecie.
- zaczęłam dodatkowo przyjmować 250mg DHA bo ryb jem mało...
- nadal nie mamy uzbieranej pełnej kwoty na wyprawkę jaką sobie zaplanowaliśmy.
- zostały mi 4 godziny jazd na prawo jazdy :D nadal nie ogarniam łuku...
- seks przestał mi sprawiać przyjemność, wręcz przeciwnie- ból. Trzeba skonsultować z lekarzem.
- sklerozę mam okropną i od tygodnia dzwonię do ZUSu dowiedzieć się czy mi odprowadzają składki zdrowotne i chorobowe oraz do mojej gin potwierdzić wizytę na 6 maja- bo wiem, że prenatalną mam na 9 rano i tego samego dnia normalną ale nigdzie nie mam tego zapisanego...
- sikam na potęgę, dwie krople, 5 minut i znów do kibelka. A że w siuśkach bakterie to tabletki na sikanie potęgują te wycieczki.
- Brzuchatek nadal się nie odzywa, dwa razy wydawało mi się, że to to ale najwidoczniej niekoniecznie. Czekamy nadal :)

A teraz próba roku czyli (chyba) wklejamy zdjęcie:
Dla Fatim- paczka z Bonbonbaby :)

wb8n0l.jpg


A tu pierwsze zdjęcie brzuszka... w piżamie :P spóźnione bo to 15 tydzień ale teraz będę już robić co tydzień chyba bo widzę, że brzuchol z Brzuchatkiem rosną :) oczywiście na brzuszku sporo tłuszczyku bo mam sporą nadwagę :(

2lw5093.jpg


uff.. i jak, udało się? ;)

ściskam!
I pędzę do Was <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 21:01

Dawno mnie tu nie było, ale tez duzo sie działo:)
W skrócie: Wyniki nasienia zrobione w marcu sa w koncu w normie po 7 miesiącach suplementacji, choc największy progres nastąpił od stycznia do marca, ponizej porównanie wyników od sierpnia do marca:)


Sierpien2014***wrzesien2014***styczen2015***marzec2015
abstynencja-3***3***3***3
Ph -7,8***7,6***7,9***8,1
Lepkośc ++***prawidłowa***prawidłowa***prawidłowa
Aglutynacja brak***brak***brak***brak
Koncentracja-4,92***7,20***9,80***16,20
Liczba plemników-14,77***18,00***17,64***64,80
Ruch postepowy 4 ***15***19***33
Plemniki ruchome 12,8% ***26***28***69
plemniki nieruchome 87,2***74***72***31
Żywotność 42%***61***45***71
Prawidłowa Budowa 2% ***brak badania***3%***3%

Moja tarczyca w końcu jest doprowadzona do porządku :)
wyniki z marca tsh 0,63(0,27-4,20) ft4 19,94 (norma do 20.40)

No i badania hormonalne z dzis (3dc)

fsh 4.75
lh 5.53
LH:FSH=1,14 IDEALNIE:)
estradiol 65.48
prl-0.66 (a wiec odstawiamy bromka)


Wlasnie zaczełam 2 cs z kijankami i tarczyca w normie (chodz tak naprawde 1 cs sie nie liczy bo nie było raczej owulacji (zawsze kiedy nie mam owulacji @ konczy sie po 2 dniach i teraz tez tak było)w tym cyklu tez monitoring i clo 2x1 (chodz tak
naprawde widzac dzisiejsze wyniki chyba nie potrzebuje stymulacji, ale to tylko moje przypuszczenia ;))

w planach:
-koniec maja hsg
-test pct
-no i na koniec histeroskopia zostanie i moje pomysly na to co moze byc nie tak sie wyczerpia...


edit z 18.12---> hsg wyszystko pieknie ładnie drozne, macica o prawidlowym kształcie


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2015, 18:35

Angelike Mam to gdzieś... ;) 20 kwietnia 2015, 20:10

Uff, sprawdził i mówi że nic nie widzi niepokojącego na ten moment. Czyli jedziemy :))) teraz trzeba jakiegoś noclegu poszukać. Macie może jakieś namiary na nocleg w Białymstoku?

5 dzień cyklu - 35 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
51,0 kg
ciśnienie: 89/48
tętno: 72

Poniedziałek - poszłam do pracy i od razu mam gorszy nastrój. To miejsce wybitnie źle na mnie działa! Muszę szybko coś wymyślić, żeby móc zrobić sobie dłuższe wakacje od tego miejsca. Póki co ani ciąża ani wygrana w lotto nie wychodzi. Mam nadzieję, że chociaż ta pierwsza opcja jakoś się zrealizuje. Z tym, że nie wygramy w lotto jakoś łatwiej mi się pogodzić niż z brakiem ciąży.

Mój M. zawziął się aby nie przegrać zakładu i właśnie poci się podczas brzuszków! Jestem jednak przebiegła ;)
Dziś dokończymy 5tą część Szybkich i Wściekłych, więc spokojnie damy radę iść na 7mą do kina niebawem.

Chyba zaczęłam się denerwować jutrzejszymi badaniami...

A tu jeszcze ćwiczenia ułatwiające zajście w ciążę:
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/chcesz-zajsc-w-ciaze-cwicz,165130.html

____________
1 śniadanie: Owsianka z karobem, truskawkami i orzechami macadamia
2 śniadanie: Jogurt naturalny z siemieniem lnianym, rodzynkami, amarantusem, pestkami dyni i słonecznika, chia i sokiem wiśniowym
3 śniadanie: Chleb razowy z żółtym serem, papryką, pomidorem, rzodkiewką i kiełkami
Obiad: Makaron razowy z sosem pomidorowym
Kolacja: Koktajl z mleka sojowego i banana + migdały


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 20:27

Asik88 Moje wielkie marzenie... 20 kwietnia 2015, 20:16

Nowy tydzień, nowe wyzwania, znowu do pracy grrr..... i jeszcze sobota pracująca :/ Pocieszające jest to, że będę mieć dłuuuuugi majowy weekend więc zabierzemy się ostro za starania, tym bardziej, że B. od 4 maja jedzie w trasę i nie bedzie go 10 dni:(. Już się boję jak ja się przyzwyczaję do samotności. Do tej pory pracował na miejscu więc zawsze wieczór i noc spędzaliśmy razem a teraz będę go widywać z 6-7 dni w miesiącu. Dzisiaj znajoma stwierdziła, że powinnam zrobić badania na tarczycę więc w sumie jestem zmobilizowana i zrobię je w przyszłym tygodniu. Będę przynajmniej jedno miała z głowy.

Dziś odezwała się przyjaciółka (jest w 6 miesiącu) przesłała mi zdjęcia brzuszka...wie też, że my się staramy. Trochę popisałyśmy sms-y ale to zawaliło moją całą harmonię. Jak już sobie wszystko od jakiegoś czasu odpuściłam tak dziś wszystko powróciło i znów mam doła...dlaczego wszystkie zachodzą tylko nie ja:((( nigdy bym nie pomyślała, że będę mieć takie problemy...mąż mnie pociesza na każdym kroku ale tyle marzeń w głowie, których nie można zrealizować, to jest mega przytłaczające :((

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 20 kwietnia 2015, 20:20

No to dziewczyny jestem po wizycie. Tak jak pisałam stymulacja wstrzymana... no ale mówi się trudno, czekałam tyle to poczekam jeszcze chwilkę. Termin zajścia w ciąże przesuwam na czerwiec i ani o miesiąc dłużej nie zamierzam czekać! W czerwcu obchodzimy razem z mężem urodziny więc mam ogromną nadzieję że zrobimy sobie prezent w postaci dwóch kresek :) Na ureoplazmę dostałam trzy antybiotyki i módlmy się żeby pomogły po 10 maja wymaz do kontroli a mąż na wymaz z cewki moczowej już mu współczuję ale dzielnie po męsku przyjął to na klatę <3 i za to go kocham :) A torbielki się i tak nie wchłonęły jeszcze więc i tak by nie było stymulacji walczymy dalej z antykami... a taka nerwowa po nich jestem mam nadzieję że nie będzie rozwodu z tego powodu ale już sama z sobą nie mogę wytrzymać ;) Pragnąca dzidziusia coś mi się wydaje że zaczniemy razem stymulację tak jak już kiedyś napisałam :D Jeszcze rodzić będziemy razem :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 20:21

I po pierwszym spotkaniu w sprawie IN VITRO pierwszy transfer bedzie dopiero za 4 miesiace i juz sie nie moge doczekac :D tyle juz przeczekalam to i ten czas wytrzymam :D Ginka powiedziala ze u mnie jest wszystko w jak najlepszym porzadku ciesze sie bardzo ze w koncu jest ok ;) CZYLI TYLKO JESZCZE 4 MIESIACE I BEDE W CIAZY JUPI NARESZCIE :D :D hehe :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 20:35

Rotenkopf Walka. 20 kwietnia 2015, 20:54

Tadam ! Rotekopf, jasnowidz ;) Wczoraj rano było ze mną tak źle, że pojechałam do lekarza, właściwie gdyby nie te zapalenie oskrzeli w lutym to bym nie pojechała. I co się okazało? Zapalenie tchawicy. Odpukać - nie jest tak tragicznie jak zawsze, może to dzięki temu, że szybko wdrożyłam porządne leczenie ;) tak czy siak - znów mam antybiotyk ;/

Czarnaa94, będzie dobrze ;) Trzymam kciuki ;***

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 20 kwietnia 2015, 21:06

Dziewczyny ale miałam dzisiaj aferę w przychodni.
poszłam po wyniki: morfologia mocz, krzywa cukrowa, HCV i HIV
mowie w recepcji ze brakuje jednych wyników. Uparcie Pani pyta jakich. Mówie w miarę cicho ze hiv- małe miasto u nas i do tego pełna rejestracja.
4 razy na głos powtórzyła słowo hiv. Każdy patrzył jak na zarażona.
Nie ma.
poszłam do góry do gabinetu pielęgniarek i pytam. Pani dzwoni do Katowic i nie mogła się dowiedzieć nic bo wynik jest tajny.otwiera drzwi i krzyczy do koleżanki przez całą poczekalnie " dorotko ile się czeka na wynik hiv?" I co znowu wszyscy na mnie. Dzwonie sama do Katowic Pani pyta tylko o nr zlecenia o dziwo nie musze powtarzać słowa hiv.
okazuje się ze hiv i HCV są w jednej tajnej kopercie !. Ale jak to skoro HCV dostałam na kartce do ręki? !
Idę zła i pytam jeszcze raz w rejestracji o co chodzi.
na to ona przy innej juz grupie dzwoni do Katowic i " pani tu jest i nie mamy wyniku hiv a jest potrzebny na jutro na wizyte" nie musze mówić że połowa ludzi odsunela się ode mnie a druga par r żyłam jak na szatę która dupila się na prawo i lewo a teraz z facetem czekają na wynik. Wtedy mój Lukas nie wytrzymał i krzyknął " przecież to jest chyba jakaś tajemnica poufność badań. 10 raz powtarza pani ze zgubione wynik na hiv przy 3 różnych grupach. Ludzie patrzą na dziewczynę jak na zarażona bo na czole nie ma napisane ze potrzebuje do karty ciąży wynik. Co to ma być? Pok wiocha musi gadać o tym co kto robi za badania?nie wspominając ze 2 razy badania nie zostało jako zle c śnie wpisane do karty i kobieta musiała powtarzać badanie to jeszcze myślicie badania jak rok temu s wynikami test beta hcg gdzie przez wasza pomyłkę poronilam bo nie miała potwierdzenia przyrostu bety bo dostała wynik sprz e d 2 lat"
Pol przychodni się zlecialo a one mówią " to może Pani do Katowic po nie podjechać bo tam pani wydadzą. " czytajcie 50 km.
Paranoja. A gdyby ktoś faktycznie był chory to nie ma szans ukryć tego.
nie mówić że jak dałam skierowanie to patrzyły na mnie jak ... i mało nie u brały 3 par rękawiczek. Przykre ze ludzi są tak traktowani. A tym bardziej kobiety w ciąży gdzie to obowiązkowy test z wynikiem.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)